Filozofia (el)

A może ekologia ciszy?

Utworzono: środa, 14 kwiecień 2010 Wiesław Sztumski
Cisza wymaga szacunku i troski, jak każde dobro wspólne: powietrze, woda, klimat, itp. Powinno się ją traktować jak sacrum.

Czytaj więcej...

Atrofia konsekwencji

Utworzono: wtorek, 30 maj 2017 Anna Leszkowska

Konsekwencja oznacza logiczną ciągłość w działaniu, albo wytrwałość w dążeniu do celu.

 

sztumski2017Tutaj ograniczam się do rozumienia jej w pierwszym znaczeniu. Ciągłość logiczna ma miejsce wtedy, gdy jedno działanie pociąga za sobą drugie w sensie wynikania logicznego, tzn., gdy każde kolejne działanie wynika logicznie z poprzedniego.

W praktyce o konsekwentnym działaniu mówi się wówczas, gdy działania układają się w ciąg przyczyn i skutków, albo w ciąg następujących po sobie zdarzeń lub stanów, chociaż nie zawsze skutki z przyczynami, albo stany lub zdarzenia następujące kolejno po sobie łączy relacja wynikania w rozumieniu logiki.

Zazwyczaj człowiek działa konsekwentnie, kiedy chce osiągnąć zamierzone cele - od zwykłych codziennych i doraźnych do bardziej skomplikowanych i długoplanowych. W pozostałych przypadkach raczej nie. Inaczej mówiąc: jest konsekwentny, jeżeli zmusza go do tego jakiś czynnik zewnętrzny (ktoś lub coś), albo wewnętrzny (ważny interes osobisty, mocna motywacja).

Ludzie cenią sobie osoby konsekwentne i chcą mieć ich jak najwięcej w swoim otoczeniu, przede wszystkim w rodzinie, szkole i pracy. Konsekwencji wymaga się również od swoich nauczycieli, wychowawców i przełożonych - od najniższych do najwyższych szczebli, ludzi wysoko wykształconych i elit władzy. Bowiem panuje powszechne przekonanie, że im wyższe ktoś ma wykształcenie, tym lepszą powinien mieć wiedzę z logiki, a więc bardziej kierować się racjonalnością, kanonami logiki i regułami metodologii oraz że przełożeni powinni dotrzymywać słowa, co też jest przejawem konsekwencji.

Człowiek konsekwentny w swym działaniu nie osiąga celów w dowolny, nieprzemyślany sposób, tylko metodycznie, tzn. dzięki działaniom uporządkowanym, układającym się w ciągi poprzedników i następników implikacji, w logicznie uporządkowane łańcuchy przyczyn i skutków, lub następstwa zdarzeń. Niestety, przekonujemy się, że w naszym otoczeniu i w relacjach z innymi jest coraz mniej ludzi postępujących konsekwentnie.
Do logicznego myślenia, które jest warunkiem konsekwentnego postępowania i zachowywania się, zmuszają ludzi konkretne sytuacje i cele – przede wszystkim, kiedy wykonują pracę zawodową wymagającą racjonalnego myślenia, zracjonalizowanych czynności i wówczas, gdy chcą osiągać swoje cele efektywnie oraz minimalnym wysiłkiem lub kosztem.

W przypadku innych zajęć, a w szczególności w tzw. czasie wolnym, bardzo często wykazują daleko posunięte lenistwo umysłowe, które jest dla nich dobrą formą relaksu. Bowiem, jeśli myśli się racjonalnie i logicznie, to nie widzi się sensu w wytężaniu mózgu bez potrzeby. Przecież ludzie nie są robotami, których działania ograniczono do wykonywania rozkazów zawartych w oprogramowaniach zbudowanych na algorytmach przestrzegających praw logiki.

W odróżnieniu od robotów, które są „istotami” wyłącznie racjonalnymi, ludzie - jak twierdził prof. Jan Legowicz - są istotami racjo-irracjonalnymi, przy czym u jednych przeważa cecha racjonalności, u drugich – irracjonalności, a u innych te cechy się równoważą. Ale o tym się zapomina, albo świadomie ignoruje to, co skutkuje wyobrażeniem sobie człowieka doskonale racjonalnego – zawsze, wszędzie i pod każdym względem. A potem, w zetknięciu z żywymi ludźmi pojawia się rozczarowanie, poczucie mocnego zawodu i zniesmaczenia.
Ludzie wolą przebywać w otoczeniu osób konsekwentnych, dlatego że łatwiej jest z nimi współżyć i współpracować ze względu na ich transparentność oraz przewidywalność. Wiadomo, czego można spodziewać się po nich i na co można liczyć z ich strony w konkretnych sytuacjach życiowych, zwłaszcza trudnych.

Konsekwencja i sens życia

Sens jest kategorią kulturową i wytworem świadomości człowieka. Z tego względu:

• Sensowne życie nie jest człowiekowi przyrodzone, nie jest też jego immanentną cechą. Nie każdy wiedzie sensowne życie i nie każdy musi czynić je sensownym; jedni chcą tego, inni – nie. Tylko człowiek może nadawać sens swojemu życiu i według swoich kryteriów oceniać, czy życie innych ludzi ma sens.

• Ocena, czy życie jest sensowne, zależy od środowiska kulturowego, w jakim się przebywa – od systemu wartości i stereotypów. A to środowisko się zmienia. Wobec tego, życie ma sens tylko w określonych przedziałach czasu i prócz tego tylko w jakimś ograniczonym stopniu.

Pojęcie sensu życia nie jest jednoznaczne. Różnie definiuje się go w filozofii, psychologii, religii i w innych naukach. Poza tym ludzie, którzy nadają sens swojemu życiu, pojmują go różnie, np. jako:

• Celowe istnienie.

• Koncepcję egzystencji.

• Plan, który realizuje się dążąc do określonego celu.

• Wspólny mianownik (podsumowanie) całego życia.

• Przyczynę, dla której warto i chce się żyć.

Mogłoby się zdawać, że każdy ma swoją własną koncepcję sensownego życia. Jednak nie jest do końca prawdą. Nie jest ona w pełni własna, gdyż de facto jest podyktowana przez szereg uwarunkowań kulturowych, w jakich dany człowiek został wychowany i w jakim środowisku społecznym przebywa.
Sens życia uświadamia się sobie w różnym wieku i można go zmieniać w ciągu swego życia w zależności od zmian swoich poglądów oraz sytuacji życiowych. Chociaż realizacja sensu życia jest dziełem jednostki, to tylko częściowo zależy od niej samej – od jej charakteru i siły woli. Zależy również od warunków środowiskowych, które sprzyjają kształtowaniu sensownego życia, albo nie.

W większości definicje sensu życia odwołują się do celowego postępowania człowieka; żeby uczynić życie sensownym, należy podporządkować je jakiemuś celowi. Przeważnie ma się na myśli cel wartościowy pod względem etycznym, czyli godziwy. Jeżeli realizuje się cele niegodziwe, życie uznaje się za pozbawione sensu. W ten sposób sens życia ma zabarwienie nie tylko logiczne, ale także etyczne. W takim razie żyć sensownie znaczy osiągać zamierzone cele godziwe.

Życie jest tym bardziej sensowne, im skuteczniej osiąga się cel oraz im mniej marnotrawi się sił i środków do jego osiągnięcia. A cele osiąga się najbardziej efektywnie, gdy realizuje się je metodycznie, w sposób konsekwentny, tzn. działa według najlepszych metod (niekoniecznie naukowych), działania układają się w dorzeczną (uporządkowaną logicznie i czasowo) całość i wzajemnie wspierają się. W konsekwentnej realizacji sensu życia cele pośrednie, czasowo bliższe, stają się środkami do osiągnięcia celów dalszych.

Warunki życia we współczesnym świecie uniemożliwiają realizację sensu życia. Dzieje się tak z różnych przyczyn:

• O ile dawniej cele godziwe określano za pomocą tradycyjnych, stałych wartości etycznych, które uznawane były przez wiele pokoleń za pozytywne, to teraz określa się za pomocą antywartości, czyli wartości dokładnie przeciwstawnych wartościom tradycyjnym i uznawanym przez jedno pokolenie. Przy tym czas ich obowiązywania wykazuje tendencję spadkową.

• W dobie postmodernizmu środowisko społeczne i kulturowe staje się chaotyczne i mozaikowe, a więc coraz mniej uporządkowane. W związku z tym narasta stopień nieuporządkowania życia oraz celów ludzi i coraz mniej konsekwencji jest w życiu i w realizacji celów życiowych.

• We współczesnym środowisku życia postępują procesy rozpraszania instytucji (centrów handlowych, ośrodków władzy, organizacji itp.) a także odpowiedzialności ludzi oraz ich myśli i uwagi.

W pierwszym przypadku chodzi o względy logistyczne, ekonomiczne i menadżerskie, a w drugim – o celową dekoncentrację myśli mas społecznych i kierowanie ich uwagi na boczne tory, ze spraw ważnych na coraz bardziej bzdurne. Dlatego we wiadomościach radiowych i telewizyjnych oraz w prasie mało jest o tym, co ważnego dzieje się w kraju i na świecie oraz tego, co istotne jest dla życia ludzi, a przeważają informacje sensacyjne (często zmyślone) i „szalenie interesujące” z życia celebrytów, gwiazdek, sportowców, polityków, dewiantów itp.

Różne błahostki wybija się na czoło wiadomości, fabrykuje się z nich bóg wie jak interesujące informacje i robi się wokół nich hałas informacyjny w Internecie. Po to, by absorbować społeczeństwo głupstwami, a nie tym, co wyprawia władza. Wciąż hołduje się sprawdzonej starożytnej zasadzie panem et circenses (chleba i igrzysk), tylko coraz więcej dostarcza się głodnym masom igrzysk (nb. na coraz niższym poziomie), a coraz mniej chleba. (Podobnie przy realizacji zasady „dziel i rządź” więcej jest głupiego dzielenia społeczeństwa niż mądrego rządzenia nim.) W konsekwencji postępuje dyspersja celów i mieszanie tych istotnych z mało znaczącymi.
Rozpraszanie celów przekłada się na rozpraszanie sensu życia: pojawia się wiele doraźnych i niespójnych ze sobą sensów życia, których i tak nie realizuje się do końca.

• W coraz bardziej wieloopcjonalnym środowisku społecznym, w którym dodatkowo występuje dyspersja celów, trudno jest zdecydować się na wybór jakiegoś jednego długotrwałego celu życiowego i konsekwentnie działać na rzecz jego osiągnięcia. Pod wpływem ideologii konsumpcjonizmu ludzie kierują się zasadami: „Coraz więcej mieć niż być” oraz „Jak najwięcej osiągnąć w jak najkrótszym czasie”. Dlatego nie uznaje się za życiowo ważne celów istotnych, egzystencjalnych, długookresowych. Znaczenie mają natomiast cele błahe i doraźne konsumpcyjne, często niegodziwe, od których nie zależy byt ani los człowieka. Często wybiera się w sposób przypadkowy jakieś cele życiowe na krótkie okresy w zależności od mody i kaprysów. Dzięki nim, jeśli nie są one wzajemnie sprzeczne, życie staje się tylko „okresowo sensownym”.

W każdym razie, życie coraz większej liczby ludzi jest pozbawione sensu w jego tradycyjnym rozumieniu. Często dochodzi do tego, że próbuje się realizować kilka celów doraźnych w jednym czasie, czyli łapać kilka srok za ogon, albo rozprasza się wysiłki dla osiągania kilku celów, zamiast łączyć je dla realizacji jednego istotnego. Z reguły w obu przypadkach kończy się to niepowodzeniem i wywołuje frustrację, a w konsekwencji - rezygnację z poszukiwania sensu swojego życia. W dużej mierze przyczynia się to wzrostu zaburzeń psychicznych, autyzmu, depresji, narkomanii, alkoholizmu i samobójstw.

Tylko krowa nie zmienia poglądów

Konsekwencja jest warunkiem koniecznym do zachowania niezmiennych i trwałych cech osobowości człowieka i jego charakteru. Od dawna formowanie ludzi charakteryzujących się stabilnością swoich cech - osobowości, emocji, charakteru, poglądów itp. - jest zadaniem edukacji. Chodzi o to, by od dzieciństwa kształtować ludzi posłusznych jednostkom nadrzędnym będącym u władzy oraz wszelkim zasadom i stereotypom panującym w społeczeństwie, a więc ludzi wykonujących polecenia tych, od których zależą, a w szczególności swoich przełożonych. Edukatorzy działają tak, jak programiści komputerów – narzucają uznawane przez siebie reguły gry wychowankom i dążąc do optymalizacji działań minimalizują zakres odstępstw od tych reguł; tym samym redukują liczbę stopni swobody, czyli ograniczają wolność.

Posłuszeństwo i stabilność wchodzą w zakres koncepcji człowieka idealnego, głównie z punktu widzenia władzy; człowiek posłuszny nie buntuje się i daje się łatwo wodzić oraz manipulować. Osiąganiu tego celu służą rozmaite zabiegi rodziców, nauczycieli i wychowawców.
Na szczęście, w ludziach działa zasada przekory, wywodząca się z dążenia do wolności i okazywania własnego ego, która paraliżuje realizację takich celów wychowawczych. A sprzeciw narasta proporcjonalnie do narzucanego reżimu i tresury.

Człowiek stabilny powinien być konsekwentny we wszystkim, co go dotyczy, również w kwestii własnych poglądów. Tyle tylko, że ludzie chcąc przetrwać, muszą przystosowywać się do warunków społecznych, w jakich przychodzi im żyć. O ile dawniej te warunki były dość stabilne, a jeżeli zmieniały się, to powoli i w tak długim czasie, że nie były zauważalne nawet w ciągu kilku pokoleń, to w naszych czasach zmieniają się coraz szybciej, zgodnie z zasadą akceleracji tempa życia i rozwoju cywilizacji.

Dlatego anachronizmem jest uporczywe trwanie przy swoich poglądach bez względu na to, czy pasują one do aktualnej sytuacji społecznej. Powiedzenie „tylko krowa nie zmienia swoich poglądów” stało się bardzo aktualne i służy do usprawiedliwiania braku konsekwencji. Poglądy i nawyki trzeba zmieniać coraz szybciej, żeby nie wypaść z obiegu i nie narazić się na ostracyzm. Dlatego ortodoksja, tradycja i konserwatyzm nie sprzyjają przeżyciu jednostek, organizacji, partii politycznych, ani społeczeństw. Statyka społeczna musi ustępować miejsca dynamice, czyli chwilowe stany równowagi i stabilizacji w systemach społecznych muszą ulegać permanentnym zmianom, wywoływać nierównowagę tych systemów i destabilizację.

Myślę, więc … kłamię

W mniemaniu wielu ludzi człowieka konsekwentnego powinna charakteryzować zgodność między myśleniem i poglądami z jednej strony oraz zachowaniem i postępowaniem z drugiej. Niezgodność jest źle widziana, ponieważ świadczy o wewnętrznym rozdarciu, fałszu lub hipokryzji. Taka niezgodność uważana jest za coś nienaturalnego, a do obłudnika nie ma się zaufania.

Hipokryzja nie jest akceptowana w szczególności u ludzi powszechnego szacunku i zaufania publicznego, a także u idolów, gdyż masy upatrują w nich kryształowego charakteru, spójności wewnętrznej, niezłomnych przekonań i konsekwentnego postępowania w zgodzie ze swoimi poglądami czy zasadami. Na ogół, ludzie nie lubią takich, którzy postępują zgodnie z powiedzeniem: Aquam praedicare et vinum bibere (Chwalić wodę, a pić wino).

Często ludzie pytają, jak to jest możliwe, że ktoś w ogóle, a w szczególności osoba ciesząca się szacunkiem, wyraża publicznie swój pogląd, którego w życiu prywatnym nigdy nie respektuje i zachowuje się oraz postępuje sprzecznie z nim. O ile można zgodzić się na niekonsekwencję aktorów, artystów i polityków, to z pewnością nie naukowców. U aktorów i artystów brak konsekwencji leży niejako w ich naturze i wynika z zawodowego udawania.

Politycy zmieniają swoje poglądy i bywają niekonsekwentni, bo muszą się utrzymać przy władzy w różnych kontekstach społecznych. Do braku konsekwencji u polityków, która lawinowo narasta w skali masowej, ludzie zdążyli się już przyzwyczaić. Znacznej większości ludzi nie razi ich zachowanie, jak przysłowiowej chorągiewki na wietrze. Mimo wyrafinowanych i unowocześnianych technik propagandowych, stosowanych przez nich i ich doradców, coraz mniej ludzi wierzy w składane przez nich najświętsze przyrzeczenia, zapewnienia i obietnice. Świadczą o tym fakty z życia codziennego oraz wyniki licznych badań opinii publicznej. Niekonsekwencja i kłamstwo stały się atrybutami dzisiejszych polityków.

Natomiast naukowców nic nie usprawiedliwia, bo w zasadzie oni nie mają czego obawiać się i z racji swego zawodu nie muszą być hipokrytami, a więc nic ich nie zmusza do braku konsekwencji. A jeżeli takimi są, to z chęci przypodobania się komuś, albo wspierania jakiejś opcji ideologicznej, politycznej lub wyznaniowej, co często podyktowane jest chęcią szybkiego robienia kariery lub zaistnienia w mediach.

Tym można tłumaczyć to, że wielu naukowców, nawet wybitnych, na przekór swojej wiedzy profesjonalnej firmuje własnym nazwiskiem oraz autorytetem mniej lub bardziej niedorzeczne ideologie i głupich lub niemoralnych polityków, albo stara się naukowo dowodzić prawd wiary oraz interpretować odkrycia naukowe na użytek religii. Ich zachowanie jest co najmniej dziwne. Chyba, że chcą lub niekiedy zmuszeni są dostosowywać się do środowiska społecznego i wiązać się, podobnie jak ślimaki, ze swoim „podłożem żywieniowym”, czyli warunkami życia oraz przeżycia, które coraz szybciej zmieniają się. A oprócz tego współcześni uczeni coraz częściej zachowują się jak istoty, które robią coś machinalnie, nie myśląc, dlaczego to robią, czy im to przystoi i jakie skutki pociągnie to za sobą.

Stereotyp, jaki ukształtował się w czasach Oświecenia i scjentyzmu, jakoby człowiek wykształcony miał moralny obowiązek myśleć oraz postępować sensownie i konsekwentnie okazał się teraz fałszywy.

Co z tego wynika


Ludzie są na ogół coraz mniej konsekwentni, a stopień niekonsekwencji rośnie z upowszechnianiem cywilizacji zachodniej, kształtowanej przez doktrynę neoliberalizmu, ideologię konsumpcjonizmu oraz antywartości etyczne.

Z niekonsekwencji biorą się następujące zjawiska:

• Zanik tradycji w wyniku nieciągłości występujących w procesach przekazywania kolejnym pokoleniom myśli, ideałów, zachowań, systemów wartości i obyczajów.

• Naruszenie ładu myślowego ufundowanego na wynikaniu logicznym.

• Postępowanie ignorujące zasadę przyczynowości oraz celowości.

• Sprzeczność między wiedzą profesjonalną a myśleniem, zachowaniem i postępowaniem wraz z towarzyszącą jej hipokryzją.
Wiesław Sztumski

Bezprawie

Utworzono: czwartek, 29 marzec 2018 Anna Leszkowska

Prawo silniejszego jest najsilniejszym bezprawiem.
Marie v. Ebner-Eschenbach

sztumski nowyCzym jest bezprawie? W słownikach określa się je - w wąskim rozumieniu - jako stan, którego nie normują prawa, lub jako czyn sprzeczny z prawem. Natomiast w świadomości ogółu ludzi jest ono szerszej rozumiane i w większej liczbie aspektów w zależności od zjawisk i obszarów życia społecznego, w których występuje. Wskazują na nie słowa bliskoznaczne i ich grupy znaczeniowe oraz konteksty, w jakich się ich używa:
- Ogólny chaos
- Nieprzestrzeganie prawa
- Lekceważenie obowiązujących nakazów i zakazów prawnych
- Pogwałcenie (obraza) prawa
- Krętactwo
- Przymus, wywieranie nacisku, przemoc fizyczna i agresja
- Utrata zdolności przywódczych (brak dowodzenia lub zarządzania)
- Wyzyskiwanie luk w aktach prawnych i możliwości arbitralnych (koniunkturalnych) interpretacji przepisów prawa
- Nadawanie mocy norm prawnych albo ponadprawnych regułom wyznaniowym (np. klauzuli sumienia) lub zasadom moralnym.

Bezprawie jest zjawiskiem zachodzącym zawsze i wszędzie, chociaż w różnych krajach i czasach w różnym stopniu, tam, gdzie jest jakiś margines wolności dla działań jednostek, grup, czy społeczeństw. Nawet w krajach absolutnie totalitarnych nie da się go uniknąć ze względu na to, że życie rodzi wciąż nowe sytuacje, które wymagają kodyfikacji. A prawodawcy nie są w stanie działać z wyprzedzeniem, ponieważ nie sposób przewidzieć wszystkiego, co się może zdarzyć, zwłaszcza teraz, w świecie coraz szybciej zmieniającym się.
Żeby przepisy prawne były nie wiadomo jak szczegółowe i drobiazgowe i wnikały w najciaśniejsze zakamarki życia, a kodeksy były jak najobszerniejsze, to i tak będą zawierać jakieś luki i będzie coraz więcej możliwych interpretacji prawa, narastających proporcjonalnie do postępu wiedzy, przede wszystkim prawniczej.

„Tam, gdzie rządzi prawo i bezprawiu łatwiej” – pisał w „Paradzie paradoksów” Władysław Grzeszczyk. Co ciekawe, niedających się przewidzieć sytuacji i zjawisk społecznych jak i zachowań ludzi jest coraz więcej, a ich liczebność też będzie stale wzrastać.
A więc mamy do czynienia z paradoksalną prawidłowością ewolucji społecznej: im więcej prawa, tym bardziej szerzy się bezprawie oraz im więcej zakazów, tym bardziej chce się omijać je. Bowiem nic tak nie kusi ludzi jak spożycie zakazanego owocu. (Podobnie paradoksalna prawidłowość dotyczy wolności: im bardziej zniewoleni ludzie, tym bardziej pragną wyzwolenia i więcej tworzą ruchów wolnościowych coraz bardziej skutecznych. Nie wiedzą o niej, albo ją ignorują politycy, żądni totalitarnej władzy).

Formy i obszary bezprawia

Formami bezprawia w społeczeństwie są:
- Anomia (rozpad więzi społecznych między jednostką a społecznością w wyniku utraty poczucia związku i tożsamości z nią),
- Anarchia (występuje w społeczności, w której jednostka, lub grupa ludzi odrzuca hierarchie społeczne, prawa i instytucje, wskutek czego brakuje tam przywództwa),
- Niepokoje społeczne, które przyczyniają się do rozpadu społeczeństwa obywatelskiego w wyniku zakłóceń porządku publicznego stanowiącego zagrożenie dla ludzi lub ich mienia. Należą do nich m. in. nielegalne parady, marsze lub zgromadzenia, zamieszki, rozruchy, sabotaże i inne działania o charakterze przestępczym.)

Najwięcej bezprawia jest w sferach finansów i polityki. A najliczniej i najczęściej występuje ono w dziedzinie bankowości i podatków.

Bankowość
Banki czują się bezkarnie i faktycznie tak działają. Nawet jawnie (bezczelnie) oszukują swoich klientów i nie reagują na ich skargi, ani na interwencje różnych organów czy instytucji odwoławczych, powołanych do ochrony konsumentów. Nagminnie posługują się wyrafinowanymi technikami manipulacji oraz tzw. kruczkami prawnymi, zawartymi w umowach z klientami.
O masowym charakterze oszustw bankowych świadczą różne sposoby przeciwstawiania się im. Tworzy się portale społecznościowe, pomagające oszukanym dochodzić swoich racji dzięki darmowym poradom prawnym, oraz ruchy społeczne, których zadaniem jest powstrzymanie procederu łamania prawa przez banki.

Jednym z nich jest działający w Polsce ruch „Stop bankowemu bezprawiu”. (https://www.bankowebezprawie.pl/). Niewiele to pomaga, o czym świadczy odwoływanie się ludzi pokrzywdzonych (oszukanych) przez banki do Boga i wszystkich świętych, gdyż stracili wiarę w możliwość pozytywnego załatwienia spraw w bankach i nadzieję pokładaną w instytucjach nadzorujących je oraz zwątpili w odwoływanie się do sumienia i empatii funkcjonariuszy tych instytucji.

Okazuje się, że nasze państwo zezwala na uprawianie lichwy przez banki i inne liczne podmioty gospodarcze oferujące „tanie” kredyty i pożyczki, gdzie realne oprocentowanie sięga 40% i więcej. Ci, którzy im uwierzyli, bezpowrotnie stracili swoje pieniądze i majątki.
Banki funkcjonują jak „święte krowy” i korzystają z najnowszych technik manipulacji i reklam, które zastawiają sidła różnych pokus na ich ofiary. Zostaliśmy zmuszeni do korzystania z usług bankowych i jak muchy wplątani w „złotą pajęczynę” – w sieć banków, z której nie sposób się wydostać. A ona coraz mocniej osacza swe potencjalne ofiary, wysysa z nich krew i niszczy społeczeństwo jak rak, bo nic tak nie psuje ludzi tak, jak pieniądz.

Na oszustwach banków i nieuczciwych kredytach pseudowalutowych tracą nie tylko jednostki, ale gospodarka państwa (według danych „Licznika strat Polaków”, polska gospodarka od 1.01.10 do 23.01.18 straciła 177 420 415 160 zł” i nadal traci z każdym dniem - podaje portal bankowebezprawie.pl).
Bezprawiu bankowemu sprzyja brak nadzoru nad kredytodawcami, tolerowanie oszustwa w ofertach i umowach oraz swoboda działań lichwiarzy (W. Sawicki – „Polskie bankowe bezprawie”). Wprawdzie oficjalnie u nas lichwa jest zabroniona (oprocentowanie pożyczek w Polsce nie może przekroczyć 24%, natomiast w USA – 12%, a w Europie Zachodniej – 16%), ale banki, a przede wszystkim parabanki i inni kredytodawcy stosują różne triki, by ominąć ten zakaz. Tam oprocentowanie wraz z innymi dodatkowymi opłatami przymusowymi sięga nawet kilkudziesięciu tysięcy procent (R. Grzyb – „Uwaga na para banki: pożyczka na 31 000%” w: biznes.gazetaprawna.pl).

Bezprawie cechuje również dziedzinę podatków. Tutaj podejmuje się bezprawne działania polegające na ingerencji w prawa i wolności obywatelskie, jak np. techniki behawioralne, inwigilacja podatników przy pomocy służb specjalnych i ujawnianie wyciągów kont bankowych. Bezprawiu w dziedzinie podatków sprzyjają częste zmiany przepisów, nadmiar aktów prawnych (np. w USA prawo o federalnym systemie podatkowym liczy sobie 74 608 stron. Cała armia buchalterów każdego roku zajmuje się wyliczaniem zobowiązań Amerykanów wobec fiskusa – zob. „Donald Trump. Prezydent. Biznesmen”), nieścisłość definicji pojęć kluczowych i wynikająca stąd wielość możliwych interpretacji przepisów i arbitralna wykładnia ich. Efektem tego jest wciąż duża liczba oszustów podatkowych mimo zaostrzania i uszczegółowiania odpowiednich przepisów.

Polityka

Drugim rozległym obszarem bezprawia jest polityka. Tutaj tak, jak w sferze bankowości, bezprawie występuje w formie inwigilacji, wykorzystywania luk prawnych i wielości możliwych interpretacji przepisów.

Dodatkowo do łamania prawa przyczyniają się następujące zjawiska:

- Naginanie prawa do wymogów polityki, czyli tzw. falandyzacja, i obrony interesów ludzi sprawujących władzę w państwie. (Inicjatorem tego zjawiska u nas był prof. Lech Falandysz, doradca prezydenta Lecha Wałęsy). Falandyzacja prawa była i nadal jest w interesie władców w wielu krajach i dlatego jest przez nich tolerowana i stale się rozwija.

- Nadużywanie immunitetów. Parlamentarzystów większości krajów chronią immunitety, jednak w różnych krajach w różnym zakresie. (We Francji wyłączenie odpowiedzialności parlamentarzysty ogranicza się do spraw związanych z funkcją parlamentarną. Podobnie w Niemczech - immunitet odnosi się do postępowań karnych, wszelkich ograniczeń wolności osobistej i do postępowań dotyczących utraty praw podstawowych. W USA senatorowie i członkowie Izby Reprezentantów nie mogą być aresztowani, gdy biorą udział w sesji swojej izby oraz w czasie udawania się na sesję lub powrotu z niej. Mogą być pociągani do odpowiedzialności za swe wypowiedzi tylko na terenie parlamentu. W Wielkiej Brytanii zasadniczo immunitet, jakim cieszą się członkowie Izby Gmin i Izby Lordów dotyczy wolności słowa i działania w parlamencie. We Włoszech immunitet parlamentarzysty rozciąga się na wszelkie postępowania karne i cywilne, łącznie z tymi, które były wszczęte przed objęciem mandatu. Parlamentarzysta nie może być poddany rewizji osobistej czy domowej, nie może być aresztowany).

Niestety, parlamentarzyści często nadużywają swych przywilejów. Budzi to uzasadniony sprzeciw społeczeństwa, które coraz częściej domaga się ograniczenia immunitetów albo zniesienia ich. Tym bardziej, że immunitet stosuje się nawet do najcięższej zbrodni – morderstwa (jedynym sposobem na pociągnięcie ich do odpowiedzialności jest złożenie wniosku o uchylenie immunitetu do państwa wysyłającego, ale zdarza się to rzadko. Ponadto dyplomaci mogą zostać uznani za persona non grata przez kraje, w których rezydują, po czym można ich odwołać lub deportować).

Najczęściej wykorzystuje się immunitet w przypadku drobnych przestępstw i żeby uniknąć płacenia mandatów za wykroczenia drogowe (Za niezapłacone mandaty drogowe w Canberze dyplomaci winni są miastu około 350 tys. euro, w Londynie - ok. 600 000 euro, w Nowym Jorku - 14 mln dolarów (szczególnie niesforni są tu dyplomaci ONZ). W Polsce przyłapany na wykroczeniu drogowym parlamentarzysta nie może dobrowolnie zapłacić mandatu - wykluczają to zapisy ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Policja, Główny Inspektor Transportu Drogowego lub straż miejska, jeśli chce ukarać parlamentarzystę za wykroczenie drogowe, musi zwrócić się o zgodę do marszałka Sejmu lub Senatu).
W związku z tym dealerzy samochodowi w Berlinie sprzedają dyplomatom samochody wyłącznie za gotówkę, bo zbyt często nie płacili oni za samochody kupowane na kredyt. Nic dziwnego, że w Internecie można znaleźć wiele komentarzy podobnych do tego: „Immunitet poselski to dobro, z którego nie w pełni potrafią korzystać posłowie. Myślą, że mogą wszystko bez obaw. Według mnie, to duża niesprawiedliwość wobec zwykłych obywateli. Przeciętny Polak dużo więcej pracuje niż posłowie i za stawki, które są dziesięciokrotne mniejsze niż te, które mają posłowie. I dodatkowo, przeciętni Polacy nie mogą pozwolić sobie na taką swawolę jak posłowie, bo nas nie chroni immunitet.
(…) do wad tego „dobra” możemy zaliczyć oprócz bezkarności, swobodę słowną. Wielu Polaków zapewne chciałoby bez żadnej odpowiedzialności powiedzieć to, co naprawdę myśli w danej kwestii. Jednak to niemożliwe w pełni - mimo że żyjemy w demokratycznym państwie, ponieważ każdy, kto łamie etykę słowną podlega karze wg kodeksu karnego. Każdy, prócz posłów i senatorów, bo oni mówią dużo, potrafią obrażać innych”.

- Tworzenie wrogów ustroju w sposób arbitralny - na zamówienie polityków - i prześladowanie ich oraz sztucznych podziałów na „swoich” i „obcych”, patriotów i zdrajców zgodnie z zasadą: dziel i rządź oraz podsycanie walki między nimi (substytut walki klasowej) poprzez szerzenie nienawiści (słynnego „hejtowania”) i ksenofobii. (Prof. Marcin Król wzywa do „demokratycznego bezprawia”, w którym władza może niszczyć arbitralnie wskazanych „wrogów” wszelkimi metodami. Sformułował konsekwentnie wdrażany postulat, by „wrogów demokracji” eliminować z życia publicznego, jeśli zajdzie taka konieczność, nawet metodami pozaprawnymi. Ogłosił prymat demokracji nad prawem: „Demokracja (…) nie może dopuszczać wrogów demokracji do życia publicznego, (…) więc czasem prawo musi zostać na boku”. Pojęcie wroga demokracji jest arbitralne: seksista antyklerykał, terrorysta, „lewak”, homoseksualista, faszysta, wścibski dziennikarz itd. („Polska Niepodległa” nr 3 (73), 26.01-01.02.2015).

- Ignorowanie ustaw, uchwał, regulaminów, odwiecznie uznawanych zasad prawa (praw nabytych, np. w stosunku do emerytów), wyroków sądów (nawet Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego).

- Podporządkowanie polityce oraz ideologii mediów, kultury, sztuki i edukacji. Chodzi o tworzenie nowych trendów (np. socrealistycznych, narodowo-socjalistycznych czy postmodernistycznych), ustanawianie monopolu politycznego w wyniku stosowania jawnej lub skrytej cenzury, obsadzania kluczowych stanowisk z nadania partii rządzącej (nomenklatury), ingerencji w sprawy edukacji (wychowania i nauczania), a także o kształtowanie człowieka gloryfikującego władców, kreowanie kultu jednostek i podobne zjawiska.

- Ingerencja aparatu władzy (polityków) w sferę sądownictwa: orzekania, ferowania, umarzania i kasacji wyroków będących nie po myśli władców, dokonując nawet zmiany konstytucji. Odwołuje się niedyspozycyjnych sędziów. Przecież satrapom wszystko wolno i co chcą, to zrobią. W rezultacie, wymiar sprawiedliwości traci cnotę niezawisłości. Jest to zjawisko typowe dla rządów totalitarnych, dyktatorskich czy autokratycznych.

- Działanie wbrew interesom suwerena i opinii publicznej, w szczególności rozmaitych mniejszości społecznych. Partiom, które sprawują rządy w państwach w wyniku wygranych wyborów, jeśli głosowała na nich większość wyborców, ale faktycznie, na skutek niskiej frekwencji znaczna mniejszość ludzi uprawnionych do głosowania, czyli niewielka część suwerena, wydaje się, jakoby sprawowały rządy z woli całego suwerena (społeczeństwa w całości). Dlatego uzurpują sobie prawo do realizowania własnej polityki nie licząc się z tymi, którzy nie uczestniczyli w wyborach, a tym bardziej z mniejszościami. Ignorują, albo odnoszą się arogancko do opinii społecznej wyrażanej przez partie opozycyjne, ponieważ mają większość we władzach (parlamencie, samorządzie, radach nadzorczych, zarządach itd.) i zawsze mogą postawić na swoim.

Środowisko rodzinne

Bezprawie w rodzinach przejawia się przeważnie w postaci przemocy, która może być werbalną, fizyczną, psychiczną, moralną, duchową, społeczną i seksualną. Najczęściej ma miejsce w rodzinach patologicznych i w kulturach, które sankcjonują podrzędną rolę kobiet i dzieci w stosunku do mężczyzny - pana i władcy - i gdzie przemoc i bicie są uznawane za coś normalnego.
W różnych krajach prawo przewiduje różne kary dla sprawców przemocy. Mimo to, walka z przemocą w rodzinach jest trudna i często nieskuteczna, a z różnych powodów ilość aktów przemocy nie zmniejsza się tak, jak by się chciało.

Środowisko pracy

W zakładach pracy bezprawie występuje w postaci szykanowania pracowników, mobbingu, molestowania seksualnego, bezpodstawnego zwalniania z pracy i zaniżania wynagrodzenia, wymuszania wydłużonego czasu pracy (godzin ponadwymiarowych), zlecania zadań wykraczających poza obowiązki pracowników, nieprzestrzegania regulaminu pracy, dyskryminacji ze względu na rasę, religię, wygląd zewnętrzny, niepełnosprawność, ciążę, orientację seksualną, obywatelstwo oraz stan cywilny, niedotrzymywanie terminów płatności wynagrodzeń itp.
Sądy pracy bronią pracowników i w miarę możliwości orzekają wyroki korzystne dla nich. Ale pracownik, który wygrał sprawę, jest źle widziany przez przełożonych, narażony na ostracyzm i dlatego „dobrowolnie” rezygnuje z zatrudnienia w tym zakładzie, a więc w gruncie rzeczy przegrywa.

Środowisko wirtualne – Internet

Regułą jest, że w każdej sferze życia społecznego na początku panuje chaos prawny i bezprawie. Dopiero później, w miarę rozwoju, porządkuje się funkcjonowanie w tej sferze m. in. za pomocą przepisów prawnych. W ten sposób zapobiega się samowoli i działaniom na szkodę ludzi działających w niej.
Środowisko wirtualne, a w szczególności Internet, jest dobrą egzemplifikacją tego zjawiska. Jest ono przykładem specyficznym, ponieważ jego tempo rozwoju, zakres możliwych działań i ich zasięg są nieporównywalnie większe niż w innych środowiskach, które pojawiały się wcześniej. Chaos i nieład, a w konsekwencji - bezprawie narastały w nim proporcjonalnie do jego rozbudowy. Kiedy jednak zaczęło ono doskwierać ludziom i zagrażać im (np. poprzez hakerstwo, oszustwa w sieci, hejtowanie, pornografię dziecięcą, kradzież pieniędzy z kont bankowych, naruszanie dóbr osobistych oraz praw autorskich), zaczęto wprowadzać regulacje prawne, które od razu postrzegano jako ograniczanie wolności.
Z miejsca powstał ruch obrońców Internetu, który nie dopuścił do ograniczania swobód obywatelskich w Internecie, bo to godziłoby rzekomo w istotę idei demokracji. Mimo powoli wprowadzanych regulacji prawnych dla działań w środowisku wirtualnym - w różnych krajach w różnym stopniu - pozostaje ono nadal oazą ogromnego bezprawia (zob. T. Prauzner - „Prawo a bezprawie w Internecie”).
Wiesław Sztumski


Jest to pierwsza część eseju prof. Wiesława Sztumskiego "Bezprawie i niesprawiedliwość"; drugą, dotyczącą niesprawiedliwości opublikujemy w następnym, majowym numerze SN – 5/18.

Śródtytuły i wyróżnienia pochodzą od Redakcji.

 

 

 

Blaski i cienie dobrej roboty, czyli czy Kotarbiński miał rację

Utworzono: poniedziałek, 26 wrzesień 2011 Wiesław Sztumski

 

                                     Dobra robota może równie dobrze szkodzić,

                                                  jak dobrze pomagać (T. Kotarbiński)

 

Czytaj więcej...

Our website is protected by DMC Firewall!