Tyle prawd, ile rzeczywistości

Utworzono: wtorek, 19 maj 2009 Drukuj E-mail

Kiedy posługujemy się na co dzień słowem „prawda", jesteśmy przekonani, że jest ono tak proste i samo przez się zrozumiałe, że nie może budzić żadnych wątpliwości. Okazuje się jednak, że wcale tak nie jest, skoro filozofowie od wieków spierają się o sens pojęcia prawdy, próbują je coraz lepiej zdefiniować i znaleźć jakieś precyzyjne kryterium odróżniania prawdy od fałszu.

 

  Sztumski.jpgOd wieków przyzwyczajono nas bezkrytycznie posługiwać się Arystotelesowską, czyli klasyczną definicją prawdy (pathemata tes psyches ton pragmaton homoiomata"), zmodyfikowaną przez Tomasza z Akwinu („veritas est adaequatio intellectus et rei"). W aspekcie teoriopoznawczym uznajemy więc za prawdziwą tylko taką wypowiedź, która orzeka o tym, co ma miejsce w rzeczywistości.

Spór o prawdę był i jest problemem filozofii, a nie nauki. Wątpliwości natury filozoficznej nie miały i nie mają istotnego znaczenia dla rozwoju wiedzy naukowej, ani na dociekanie prawdy przez naukowców.
Naukowiec uznaje za swą powinność poszukiwanie prawdy i głoszenie jej. Jednakże w dwudziestym wieku w wyniku niezwykłego postępu wiedzy i techniki dokonała się zasadnicza zmiana poglądów na świat i naukę. Tradycyjne reguły przestały obowiązywać, ponieważ okazały się przeszkodą na drodze dalszego postępu cywilizacyjnego i kulturowego. Takim ogranicznikiem postępu wiedzy naukowej stała się również klasyczna definicja prawdy.

Świat, jaki jest - nie zawsze widać

Wbrew poglądom scjentystów okazało się, że wiedza o świecie nie sprowadza się wyłącznie do wiedzy naukowej, chociaż niewątpliwie jest ona ważna dla rozwoju techniki i wciąż jeszcze odgrywa istotną rolę w życiu ludzi. Ale coraz większe znaczenie zdobywa też wiedza pozanaukowa, z którą wiąże się większe nadzieje. Dziś zresztą trudno jest wytyczyć ostrą linię demarkacyjną między tym, co jeszcze jest nauką, a co już nią nie jest. O ile w naukach matematyczno-przyrodniczych i technicznych można stosunkowo łatwo odróżnić prawdę od falszu, to w naukach humanistycznych już nie. Głównie z tej racji, że nauki przyrodnicze i techniczne odwołują się w ostatecznym rachunku do doświadczenia rozumianego jako eksperyment dokonywany w świecie zmysłowo postrzeganym. O tym, co należy do świata zmysłowego, informują nas zmysły i co do tego, mimo znanych złudzeń zmysłowych, nikt nie ma wątpliwości.


W naukach przyrodniczych, czy technicznych,
chcąc potwierdzić prawdziwość wypowiedzi, czyli prawdę, odwołujemy się do rzeczywistości utożsamianej z światem zmysłowym, czyli światem przedmiotów obserwowalnych. Prawdziwa jest taka wypowiedź, która orzeka to, co jest niezaprzeczalnym faktem. A faktem jest to, co człowiek może bezpośrednio albo pośrednio spostrzegać za pomocą zmysłów i na czym może dokonywać eksperymenty fizyczne. Faktem w naukach przyrodniczych i technicznych jest to, co mieści się w rzeczywistości zmysłowo postrzeganej przez człowieka (nazywam ją krótko „rzeczywistością zmysłową") oraz w rzeczywistości aktualnej, czyli współistniejącej z nim.


Inaczej ma się r
zecz w naukach humanistycznych. Tutaj, na przykład w historii, fakt rozumie się także jako zdarzenie, które miało gdzieś kiedyś miejsce, a więc w rzeczywistości częściowo nie dostępnej danemu człowiekowi (jeśli zdarzyło się w ciągu jego życia), albo zupełnie niedostępnej (gdy zdarzyło się przed jego narodzeniem). Jednak w obu przypadkach chodzi zawsze o rzeczywistość zmysłową. W sytuacji, gdy coś dzieje się w czasie życia danego człowieka, łatwo może on skonfrontować wypowiedź o tym z rzeczywistością, czyli potwierdzić jej prawdziwość, ponieważ tej rzeczywistości doświadczał lub doświadcza za pomocą zmysłów. Natomiast nie ma takiej możliwości w przypadku tego, co działo się przed jego zaistnieniem. Wówczas potwierdzenie prawdziwości wypowiedzi o tym, co było, wymaga odwołania się albo do pamięci ludzkiej (opowieści, przekazów) lub technicznej (zapisów), albo do wiary, że tak było. 
O wiele trudniej jest odróżnić prawdę od fałszu w sferze pozanaukowej. Tutaj bowiem ma się do czynienia nie tylko z rzeczywistością zmysłową, ale i z pozazmysłową.


Czym jest rzeczywistość?


Pojęcie prawdy oraz kryteria prawdziwości odwołują się do rzeczywistości i zgodności z rzeczywistością. Ale czym jest rzeczywistość?
Dla większości ludzi jest to rzeczywistość zmysłowa. Pojmuje się ją często jako rzeczywistość obiektywną. Czy jednak pojęcie rzeczywistości obiektywnej w ogóle ma sens? Przecież w określeniu jej odwołujemy się do postrzegania i doświadczania przez ludzi. A ludzie są różni i różnie postrzegają i doświadczają w zależności od tego, w jakiej kulturze ukształtowała się ich świadomość oraz zdolność percepcji, system pojęciowy, itp. Dlatego, zamiast mówić o obiektywnej rzeczywistości, lepiej mówić - co najwyżej - o rzeczywistości intersubiektywnej (grupowej), ukształtowanej w określonym kręgu kulturowym.


Teoretycznie możliwych jest tyle rzeczywistości, ilu ludzi
. Praktycznie raczej tyle, ile jest grup kulturowych czy kultur. Nawet z pojedynczym człowiekiem związanych jest wiele rzeczywistości: zmysłowa, pojęciowa, sztuczna (wirtualna), lingwistyczna, religijna itd. Nie sądzę, by dało się je redukować do siebie nawzajem, albo do jakiejś jednej fundamentalnej. Nie wydaje mi się też możliwa superpozycja (synteza) wszystkich rzeczywistości możliwych w jakąś jedną „uniwersalną", chociaż może to być dyskusyjne. Dlatego przekonanie o istnieniu tylko jednej rzeczywistości (przyrodniczej, zmysłowej) uznaję za absolutnie nieuzasadnione.

Poza tym, nie ma rzeczywistości danej raz na zawsze. Każda zmienia się, a zgodnie z zasadą przyspieszania tempa życia wraz z postępem cywilizacyjnym (społecznym) - zmienia się coraz szybciej. W związku z tym zgodność wypowiedzi (wypowiedź może istnieć tak długo, na ile została utrwalona w pamięci) z rzeczywistością nie może odnosić się do całego czasu trwania rzeczywistości, lecz tylko do określonych interwałów (faz jej istnienia) coraz krótszych, w granicznym przypadku - do jednej chwili.

Tym samym, prawdziwość wypowiedzi nie może być ahistoryczna, lecz ma charakter temporalny i musi odnosić się wyłącznie do określonego przedziału czasu, do jakiejś aktualnej rzeczywistości konkretnej albo abstrakcyjnej. A jeśli tak, to klasyczne kryterium prawdziwości powinno być takie: prawda jest adekwatnością wypowiedzi tylko z aktualnym stanem jakiejś rzeczywistości.

Ta sama wypowiedź nie musi być zgodna z innym stanem tej samej rzeczywistości w innym przedziale czasu. W odniesieniu do innego stanu może okazać się fałszywa. Na tym polega temporalny relatywizm prawdy.


Prawda związana jest zawsze z jakąś rzeczywistością (jedną z wielu)
. Dlatego wypowiedź, która jest prawdziwa, bo adekwatna jednej rzeczywistości, może być fałszywa, gdy odniesie się ją do innej rzeczywistości. Na tym polega przestrzenny relatywizm prawdy. A zatem, relatywizacja prawdy ma wymiar czasowy i przestrzenny.

Prawda zależy też od stopnia zaufania temu, kto ją głosi i tego, kto w nią wierzy. W związku z tym ma się do czynienia z relatywizacją prawdy w wymiarze psychologicznym - subiektywnym i osobowym.


Względność prawdy jest więc wielowymiarowa i złożona.
O prawdzie obiektywnej można by mówić sensownie tylko wtedy, gdyby odnosiła się do rzeczywistości obiektywnej, czyli pozaludzkiej. Tyle, że odkąd pojawił się człowiek na Ziemi, nie ma już takiej rzeczywistości, w którą człowiek by nie ingerował. Każda dzisiejsza rzeczywistość jest w jakiejś mierze „uczłowieczona" i dlatego obarczona subiektywizmem i względami osobowymi. Stopień „uczłowieczenia" rzeczywistości przyrodniczej zależy od tego, jak silnie możemy ingerować w przyrodę, a wskutek postępu wiedzy i techniki rzeczywistość przyrodnicza staje się coraz mniej obiektywna. Sytuacja przedstawia się więc tak: jest rzeczywistość przyrodnicza, której ludzie nie stworzyli i która jest w takim stopniu obiektywna, w jakim nie została jeszcze zmieniona przez ludzi, a oprócz niej jest wiele rzeczywistości będących wytworem ludzi i kultury. Te drugie uważa się niekiedy za obiektywne w wyniku przypisywania samodzielnego istnienia pojęciom ogólnym i bytom abstrakcyjnym. Jednak w istocie, są one tylko quasi-obiektywne.


Bez wartościowania


Nie ma żadnych przeciwwskazań co do tego, by posługując się klasycznym kryterium prawdziwości odwoływać się do jakiejkolwiek rzeczywistości - obiektywnej, subiektywnej, istniejącej zależnie czy niezależnie od ludzi, będącej wytworem natury czy człowieka, realnej czy wirtualnej. Wszystkie te rzeczywistości mają równy status ontologiczny, tzn. nie da się określić dla nich jakiejś obiektywnej hierarchii wartości. Można je, oczywiście, wartościować subiektywnie np. na płaszczyźnie etycznej. 
Inaczej mówiąc: weryfikacji danej wypowiedzi na gruncie klasycznej definicji prawdy można dokonywać poprzez jej konfrontację (czyli stwierdzenie zgodności) z dowolnie wybraną rzeczywistością. A jeśli tak, to ma się do czynienia z kolejną relatywizacją: prawda jest zrelatywizowana do jednej lub, co najwyżej, do kilku rzeczywistości. Stąd zaś wynika, że obiektywnie nie ma jakiejś jednej jedynej niepodważalnej i absolutnej prawdy, która obowiązywałaby zawsze i wszędzie, i którą musieliby uznawać wszyscy. Prawda absolutna pod każdym względem, która bywa niekiedy personifikowana w postaci bóstwa, jest niczym innym, jak tworem wyobraźni i wiary. W istocie jest tyle prawd, ile jest rzeczywistości związanych z nimi i nie da się ustalić obiektywnej ich hierarchii, ponieważ nie ma obiektywnej hierarchii rzeczywistości.

Wiesław Sztumski


oem software

Odsłony: 4563
Our website is protected by DMC Firewall!