Rok 1939

Utworzono: środa, 14 październik 2009 Drukuj E-mail
wwjedrzejczak.jpg  Mój ojciec należał do tych obrońców Gdyni, którzy poddali się ostatni tj. 19 września 1939, ale od niego też wiem, że przez kilka ostatnich dni już nie walczył, gdyż skończyła się amunicja, tylko leżał w grajdole na oksywskiej plaży i czekał.

W szkole mnie uczono, że to była kompromitująca klęska, ale nigdy nie mogłem zrozumieć na czym ta kompromitacja miała polegać? Czy ktoś rozsądny mógł w ogóle przypuszczać, że Polska się mogła obronić jednocześnie przed Niemcami i Związkiem Radzieckim? Czy ktoś rozsądny mógł w ogóle przypuszczać, że Polska się mogła obronić przed samymi Niemcami? Niemcami, których pokonanie przez połączone siły Związku Radzieckiego, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych przy udziale naszych żołnierzy zajęło następnie kilka lat? Klęska była przesądzona od samego początku, gdyż po drugiej stronie był wielokrotnie większy potencjał.

Czy była kompromitująca? Dziewiętnaście dni walki o Gdynię, to było mniej niż kilometr dziennie, gdyż atak się zaczął w Kamiennym Potoku. W ogóle ówczesna zachodnia granica z Niemcami była całkiem blisko Wisły i nie było naturalnej bariery, gdyż w sytuacji istnienia Prus wschodnich włącznie z Mazurami i wcześniejszego zajęcia Czechosłowacji nie była nią ta rzeka. Że było kilku marnych generałów, a i Wódz Naczelny śmigło uciekł? To zawsze tak jest. Zawsze w armiach w czasie pokoju awansują podlizywacze i sprawni urzędnicy i oni wykruszają się na początku wojny. Na wojnie potrzebni są watażkowie, rogate dusze, które w czasach pokoju są nie do zniesienia w instytucji hierarchicznej. Tutaj wojna trwała zbyt krótko, aby dokonała się naturalna wymiana, ale i tak objawiło się wiele wybitnych postaci.

Że ewakuował się rząd i prezydent? Bardzo słusznie. Dzięki temu zachowano ciągłość państwa. Niesmakiem stał się tylko Wódz Naczelny, który wcześniej nie zorganizował systemu dowodzenia i stracił zdolność do wykonania tych czynności, a następnie stracił poczucie rzeczywistości. Nie dlatego, że mówił, że nie odda ani guzika. A co miał mówić? Tej wojny nie mógł wygrać, ale mógł próbować przestraszyć agresora i w ten sposób zapobiec wojnie. Ale w jego żołnierskiej roli było na zakończenie albo polec, albo popełnić samobójstwo. I ponoć w walce o niepodległość Polski był bohaterem. Jednak dzięki błędom w dowodzeniu beznadziejna obrona trwała krócej i straty były mniejsze. Wprawdzie te straty nadrobiono później, ale to już inna historia.

Wiesław Wiktor Jędrzejczak

oem software Odsłony: 7956
Our website is protected by DMC Firewall!