Ach, te Słowianki!

Utworzono: wtorek, 11 sierpień 2009 Drukuj E-mail

Z prof. Władysławem Duczką, archeologiem, rozmawia Justyna Hofman - Wiśniewska

 


 

duczko- Z kobietami słowiańskimi łatwo nie jest?

- Jak to z kobietami w ogóle. A ze Słowiankami, z tymi z wczesnych okresów historycznych, mamy szczególny problem.. Pojawiają się co prawda w źródłach pisanych, ale bardzo oszczędnie, czasami trzeba się wręcz zastanawiać czy naprawdę istniały. Zwłaszcza Polki z czasów na przykład piastowskich są ledwo widoczne.

- Dlaczego?

- Dla tych co dzieje spisywali, a byli to ludzie Kościoła, nie były one istotne. Więc wiemy o nich mało. Najlepszym przykładem jest córka Mieszka I. Żeby ją wywabić z mroków dziejów, trzeba było nieźle się namęczyć. Tu o niej wspomnieli nieco niemieccy dziejopisowie, tam coś sagamandrzy skandynawscy, ale nawet imienia jej nie podając, albo przerabiając ją na kogoś innego.

- Zaraz, zaraz, to była Świętosława przecież...

- Tak ją nazywamy, ale jej imię zostało zrekonstruowane na raczej niepewnym gruncie.. W sagach skandynawskich nasza Mieszkówna to już Skandynawka, Sygryda Storrada, córka szwedzkiego możnego.

- Ale to rzeczywiście była córka Mieszka I?

- Nie mamy co do tego wątpliwości. Natomiast nie wiemy czy była pierworodną z małżeństwa z czeską księżniczką Dobrawą, czy urodzona po swoim bracie Bolesławie Chrobrym. Są nawet tacy badacze co podejrzewają, że urodziła ją jedna z pogańskich nałożnic Mieszka., co raczej nie jest możliwe. Jak tam by z tym nie było, jedno jest pewne: ojciec miał z niej pożytek, kiedy wydał ją za szwedzkiego króla Uppsali Eryka Zwycięskiego. Stało się to prawdopodobnie w roku 983, bardzo zresztą specjalnym roku.

- To znaczy?

- W tym roku doszło do wielkiego powstania antyniemieckiego wśród Zachodnich Słowian, którzy doprowadzeni do wściekłości saskimi okrucieństwami i bezwzględnym wyzyskiem, zdecydowali się raz na zawsze pozbyć ciemiężców. Zabijając masowo tych, których dopadli, tym sposobem zdobyli na długi czas wolność. Dla Mieszka, będącego w ciągłych wojnach z tymi Słowianami, nie było to wcale na rękę, bo już wtedy wchodził w bliskie związki z Niemcami, a jednocześnie próbował usadowić się na wybrzeżu bałtyckim. A że również Duńczycy stali po słowiańskiej stronie, Mieszko uznał, że trzeba wejść w sojusz ze Szwedami, wrogami Duńczyków. I stąd córka Mieszka znalazła się u króla Eryka.

- Małżeństwo polityczne...

- Jak wszystkie między dynastiami. Innych nie było. Zawsze chodziło o budowanie mniej lub bardziej trwałych aliansów w celu stworzenia siatki władzy, dzięki której można było realizować plany polityczne. Dlatego dużo córek to było błogosławieństwo, natomiast wielu synów to najczęściej znaczyło wojny domowe i inne podobne nieprzyjemności.

- I jak poszło Mieszkównie w Uppsali?

- Zdaje się że nie całkiem dobrze. Mieszko był zadowolony, bo Eryk poprowadził parę wojen z Duńczykami, ale Świętosławie nie było najlepiej. Miała z Erykiem tylko jednego syna, Olofa, zresztą udanego, późniejszego króla Szwecji. I na tym się skończyło, bo już po kilku latach opuściła Szwecję. W sagach tłumaczy się to tym, że Mieszkówna bała się, iż będzie musiała zgodnie ze zwyczajem szwedzkim pójść za mężem do grobu, gdy ten umrze.
Ale archeologicznie wcale nie jest takie pewne, że taki obyczaj naprawdę istniał, gdyż niezbyt często spotyka się spalonych kobietę i mężczyznę w jednym grobie. Czasami w grobach komorowych jest kobieta i mężczyzna, ale te kobiety raczej wyglądają na niewolnice niż na żony, czyli po prostu na ofiary. Zresztą, o czym należy pamiętać, wedle arabskich pisarzy, podobne zwyczaje miały panować w krajach słowiańskich. Jedyne co możemy stwierdzić to fakt, że Mieszkówna opuściła męża. I to dla kogo! Dla wroga Eryka, króla duńskiego Swena Widłobrodego.

- Sprzymierzyła się z wrogiem!

- Tak, przeniosła się do Swena Widłobrodego, energicznego wikinga, tego co to przeciwko ojcu swemu Haraldowi Sinozębemu, sławnemu królowi, powstanie wywołał, aż ten musiał uciekać do Wolina, gdzie mu się z ran zmarło. Warto tu zresztą wspomnieć, że żoną Haralda była Słowianka, Tove, córka księcia obodryckiego Mściwoja. Duńczycy utrzymywali bliskie stosunki ze swoimi południowymi sąsiadami, najczęściej pokojowe, później dopiero wrogie. Swen, do którego przybyła Mieszkówna, był więc w połowie Obodrytą. To bycie w połowie Słowianinem stało się niedługo potem, między innymi dzięki Mieszkównie, czymś zwykłym wśród skandynawskich władców.

- Czy to Mieszkówna sama zadecydowała, żeby się udać do Danii?

- To była zbyt poważna sprawa, żeby sama mogła podejmować taką decyzję. Bardzo możliwe, że posterował tym mariażem jej brat - Bolesław Chrobry, może jeszcze ojciec, albo obaj. Może uznali, iż inwestycja w Eryka nic więcej nie mogła już przynieść? A może Eryk sam ją wyrzucił? W sagach Sygryda Storrada jest przedstawiana jako osoba krewka, o ostrym temperamencie, mściwa też. Nie możemy odrzucić wytłumaczenia, że Eryk miał jej dosyć, a ona jego, bo zdaje się był on już w leciech..
Ja bym raczej stawiał na rolę temperamentu Mieszkówny. Nie mamy najmniejszego pojęcia jaki temperament mieli przodkowie Mieszka, bo nic o nich nie wiemy. On sam był raczej spokojnym typem, zdyscyplinowanym i umiejącym planować swoje ruchy. Zdaje się, że to dzika krew Przemyslidów buzowała w żyłach Mieszkówny, bo ci czescy władcy byli dosyć piekielni.

- Czy to trochę nie naciągane z tą krwią Przemyślidów?

- Trochę na pewno. Nie zapominajmy jednak jak bardzo jesteśmy sterowani przez naszą genetyczną strukturę! Ale zostawmy geny i krew na boku i wróćmy do spraw duńskich. Ze Swenem miała Świętosława czworo dzieci, może nawet i pięcioro. Kontrast z Erykiem dramatyczny. Wszystko więc idzie jak trzeba: Mieszkówna rodzi królowi dzieci, a król - bardzo wojowniczy - decyduje się na podbój Anglii, co mu się w końcu udaje. Ale zanim do tego dojdzie, pozbywa się matki swoich dzieci. Po prostu, jak to się mówi - oddala ją, a ta wraca do kraju rodzinnego, do brata Bolesława.

- Czyli jeszcze jeden mąż, u którego długo nasza Piastówna nie zostaje?

- Co może nie jest takie dziwne. Była zbyt samodzielna? Za ostra? Swen nie mógł z nią wytrzymać? Skończyła się jej wartość polityczna? Co do tego ostatniego, to na pewno nie: Polska pod Bolesławem stawała się potęgą, z którą opłacało się trzymać blisko. Więc chyba jednak zbyt burzliwy temperament. Reakcje jej dzieci na nią wskazują, że była osobą ważną dla nich. Kiedy Swen po zdobyciu Anglii w 1014 roku umiera, co robi jego dwóch synów, Harald i Knut? Jak tylko ustabilizowali sytuację w Anglii, czyli trochę pościnali angielskiej arystokracji nosy, osobiście udali się do Sklavinii, czyli Polski, i zabrali matkę do siebie. Absolutny ewenement.

- Chyba więc nie chodziło o jej temperament, lecz o mądrość?

- Była na pewno osobą wyjątkową. Musieli ją cenić jako matkę, ale i jako królową. Mieszkówna też musiała cenić swoich synów: Harald został królem Danii, a Knut Wielkim, bo władcą imperium Morza Północnego.

- Wróćmy do syna Mieszkówny, Olofa szwedzkiego.

- Olof odegrał ważną rolę w historii Szwecji - został jej pierwszym chrześcijańskim królem, jako pierwszy bił monetę, stawiał się swoim możnowładcom, którzy nie chcieli akceptować silnego króla. No i miał wyraźnie skłonności do słowiańskich kobiet. Według starego zwyczaju, trzymał wiele nałożnic, ale źródła mówią, że jego faworytą była Edla, wzięta do niewoli córka jakiegoś wodza słowiańskiego. Z nią miał syna Emunda, jak trzeba zalegalizowanego, który w swoim czasie zostaje królem szwedzkim i co ciekawe - ma bliskie związki z dworem Piastów.
Po Edli pojawia się w życiu Olofa nowa Słowianka, Estrid, już jako oficjalna żona, czyli królowa. Pochodziła ze znanej nam dynastii Obodrytów. Z nią miał parę dzieci, z których syn Anund Jakub został królem, a córka Ingegerd - żoną wielkiego księcia kijowskiego, Jarosława Mądrego. Olof utrzymywał kontakty z Polską, na tyle zresztą bliskie, że poprosił swojego wuja Bolesława Chrobrego o misjonarzy. Co ten załatwił - korzystając z obecności na dworze swojego przyjaciela, wielce wpływowego biskupa, i niedługo potem męczennika i świętego, Brunona z Kwerfurtu, który w roku 1008 wysłał misję za morze.

- A inne, nietuzinkowe Piastówny, bo przecież Mieszkówna nie była jedyną?

- Było ich więcej. Z chwilą, kiedy po katastrofalnym upadku pierwszego państwa Piastów w latach 30. XI wieku, rozpoczyna się odbudowywanie władztwa, od razu rozsyła się dostępne córki na inne dwory. Trzeba szybko budować sojusze, nawet z niedawnymi śmiertelnymi wrogami, takimi jak Czesi. Do nich pójdzie córka Kazimierza Odnowiciela i ruskiej Dobroniegi, wydana w r. 1062 za księcia Wratysława II, syna Brzetysława - tego, który najechał na Polskę i złupił ją niemiłosiernie, zabierając nie tylko złoto i ludzi, ale przede wszystkim relikwie św. Wojciecha z Gniezna. Kazimierzanka, której braćmi byli dwaj znani polscy królowie: Bolesław Szczodry i Władysław Herman, miała na imię Świętosława, ale w czeskiej historii jest znana jako Swatawa. Małżeństwo było udane, także politycznie, i miało czterech synów i jedną córkę. W 1086 r. para została koronowana i tym samym Swatawa została pierwszą czeską królową.

- Miała ona bratanka, Bolesława Krzywoustego...

- Którego matką była księżniczka czeska, Judyta. Krzywousty był dwakroć żonaty; pierwszy raz: ze Zbysławą, córką wielkiego księcia kijowskiego, drugi - z niemiecką hrabianką Salomeą. I tu uczeni mają problem, bo z całkowitą pewnością nie można ustalić, z którego małżeństwa była Ryksa, bohaterka naszej następnej opowieści. Prawdopodobnie jednak z Salomeą.
Życie Ryksy mogłoby stać się kanwą dobrego filmu historyczno-przygodowego. Ojciec ją wplątał w swoją pomorską politykę i zanim się spostrzegła, była aktorką w dramacie polsko-duńsko-lucicko-ruskim rozgrywającym się w atmosferze walk z piratami słowiańskimi, wojnami domowymi w Danii, spiskami i mordami. Nic więc dziwnego, że Piastówna straciła dwóch królewskich mężów w dramatycznych okolicznościach. Trzeci zdaje się umarł normalnie, ale nie możemy być pewni, bo tu chodziło o księcia na Rusi, a tam władcy nie żyli specjalnie długo...

- Jak sobie Ryksa dawała radę?

- Z tego, co da się wyciągnąć z nikłych informacji, możemy w niej widzieć osobę inteligentną i odważną. Musiała szybko poznać los księżniczki wydanej za mąż do kraju nieustannych konfliktów wewnętrznych. A do takiego kraju trafiła. O jej rękę poprosił Magnus Nielsen, królewicz duński, który wraz ze swoim ojcem prowadził agresywną politykę przeciwko Lucicom, wrogom Krzywoustego, a jednocześnie konspirował przeciwko swemu wujowi, królowi Knutowi Lavardowi., którego w końcu zabił. W międzyczasie został Magnus królem Zachodnich Gotów i tym samym Ryksa ich królową. Urodziła im się dwójka synów, Niels i Knut, który został królem duńskim. Spokoju Ryksa nie zaznała, bowiem doszło do wojny domowej, w której jej mąż wraz z masą rycerstwa i paroma biskupami zginął w bitwie pod Foteviken w roku 1134.

- Dramat niesłychany!

- Ale jakże typowy. Nasza młoda wdowa wraca do ojca Krzywoustego, który ma dla niej nową misję dyplomatyczną i nowego męża. Tym razem chodzi o dogadanie się z innym wrogiem, ruskimi Monomachowiczami. Jeden z nich, Włodzimierz, siedzi jako książę w Nowogrodzie, potężnym mieście handlowym. I właśnie do niego udaje się Ryksa. I znowu trafia nie najlepiej. Jej nowy mąż traci swoje księstwo i para ma poważne trudności, również finansowe. Włodzimierz umiera gdzieś w połowie lat 40. XII w., a ponieważ Krzywousty umarł już przedtem, Ryksa musi sama znaleźć następnego męża.

- Nie mogła wrócić do domu i żyć spokojnie?

- Nie mogła. Raz rozpoczętej działalność na scenie politycznej nie można było przerywać. Wraca na Północ i dokonuje właściwego wyboru - wraz ze swoją córką Zofią pojawiają się na dworze króla szwedzkiego Sverkera I Starszego rezydującego w Gocji Wschodniej. Sverker, władca nietuzinkowy, wie kogo ma przed sobą: kobietę pochodzącą ze znakomitego rodu, no i z wielkim królewskim doświadczeniem. Akceptuje ją od razu. Zdążą mieć jednego syna, Bolesława i przeżyć razem parę lat, zanim jej pobożny mąż, w drodze na poranną mszę, nie zostanie zamordowany przez swego koniuszego.. Dalszy los Ryksy jest nam nieznany.

- Wiemy coś o losach jej córki Zosi?

- Wiemy, bo Zofia poszła w ślady matki i zostawiła widoczny ślad wśród wielkich Skandynawii. Uboga była, co podkreślają kronikarze, ale ze swoją genealogią, mogła wyjść tylko za wspaniałego króla. I wyszła. Za króla Waldemara I, legendy historii duńskiej. Jego genealogia była nieźle zwichrowana. Był synem króla Knuta Lavarda, tego co go zabił Magnus, pierwszy mąż Ryksy, i Ingeborgi, żony Mścisława I, księcia kijowskiego. Ingeborga była wnuczką króla szwedzkiego Inge I.
Jak widzimy, była to mieszanka podobnych genów i trzeba było co pewien czas prosić papieża o dyspensę, bo pokrewieństwo potencjalnych małżonków było zbyt bliskie. A Zosia urodziła Waldemarowi, czyli Włodzimierzowi - bo to była nordycka wersja tego popularnego ruskiego imienia - siedmioro dzieci, z których dwóch synów zostało królami duńskimi, jedna córka żoną króla Francji Filipa II, tylko dwie córki poszły do klasztoru. Niezły wynik. Życie Zofii jest owiane legendą. Miała być piękna, ale zła. Twierdzi się, że zabiła Tove, kochankę męża, a jej siostrę ciężko zraniła. Po śmierci Waldemara wyszła za niemieckiego grafa, ale została przez niego oddalona i wróciła do Danii.

- Obraz krwawy ale fascynujący. Polskie księżniczki do potulnych kobiet nie należały...

- Gdyby były potulne, to by nie były władczyniami. Zwykle widzi się Germanki jako takie ostre władczynie, te wszystkie Amalasunty, Brunhildy, Fredegundy, a im podobne Słowianki często bywają usunięte w cień. Są szczególnie widoczne w Czechach. Na przykład, matka świętego Wacława i Bolesława I, ojca naszej Dobrawy, żony Mieszka I. Nazywała się Drahomira i pochodziła z wielkiego zachodniosłowiańskiego plemienia Stodoran.
Jej bratanek Tęgomir i jego siostra są znani w historii niemieckiej początków X wieku. Wzięci zostali do niewoli saskiej, gdzie siostra została kochanką młodego Ottona I, z którym miała syna Wilhelma, późniejszego arcybiskupa Moguncji. Tęgomir okazał się zdrajcą, który wydał w ręce niemieckie gród w Brenie/Brandenburgu. Jeden z jego synów, Dobromir, miał córkę Emmildę, która została trzecią żoną Bolesława Chrobrego. Drugi - Przybysław - stał się szwagrem Mieszka I, ponieważ był ożeniony z siostrą Niemki Ody, tej co ją musiano pośpiesznie wyciągać z klasztoru i wysyłać do niecierpliwego Piasta.

- Strasznie są te dynastyczne drzewa genealogiczne ze sobą poplątane..

- Nie mogło być inaczej. Siatki władzy budowało się głównie poprzez małżeństwa. Wróćmy do Drahomiry. Była on , jak się wydaje, dość świeżej daty chrześcijanką i dlatego jej dzieci oddano w opiekę teściowej, księżnej Ludmile, założycielce dynastii Przemyślidów i pierwszej czeskiej świętej...
Księżniczka stodorańska jest nam znana głównie z legend, raczej czarnych, gdzie jest przedstawiana jako wcielenie zła. A przecież ona chciała być tylko pragmatycznym politykiem. Kiedy jej teściowa weszła w sojusz z Sasami, Drahomira uznała że nie było to dobre ani dla Stodoran, ani dla Czechów i miała w tym zresztą rację. Podejmuje więc szybką i drastyczną decyzję: wysyła dwójkę oddanych jej drużynników, podobno Skandynawów, którzy dostają się do sypialni starej księżnej w grodzie w Tetinie i ją duszą. Po zabójstwie Drahomira ma całkowitą władzę w swoich rękach. Jak widzimy, działy się tam prawdziwie szekspirowskie dramaty.

- Rzeczywiście, bardzo szekspirowskie!

- Ale to był tylko początek. Gdy około roku 924 syn Drahomiry Wacław staje się pełnoletni, pierwsze co robi to wypędza matkę, ale po jakimś czasie przywołuje ją z powrotem. Na swoje, jak się okazało, nieszczęście. Wacław prowadził prosaską politykę, co było źle widziane przez jego młodszego brata Bolesława. Żądny władzy i podżegany przez matkę, doprowadza do zabójstwa brata. Drahomira chowa ciało syna w kościele,do którego nie mógł się dostać na mszę w poranek zabójstwa i ucieka z kraju. O tym co robiła dalej nic nie wiemy.

- Dużo się działo u sąsiadów Czechów...

- To nie wszystko. Jest jeszcze ich bajkowa historia, a właściwie mit powstania państwowości czeskiej, gdzie kobiety odgrywają bardzo interesującą rolę. Żeby wspólnota była prawdziwie ucywilizowana, musi mieć władcę i prawa - bez tych dwóch podstaw żadna społeczność nie opuści stanu zwierzęcego. Ale oprócz tych fundamentalnych rzeczy, trzeba jeszcze zmienić relacje między mężczyznami i kobietami, ustalić kto od kogo będzie zależny. Wiadomo, kto musi się poddać - kobiety, których seksualność i dzikość trzeba ujarzmić i tym samym skończyć z chaosem panującym w społeczności.

- Taki chaos panował?

- Tak to widzieli mężczyźni. Jak to działało w praktyce widzimy w starożytnych Atenach, gdzie powstał system demokracji. Ateńscy mężczyźni odsunęli kobiety od rządów, miały siedzieć w domu i zajmować się gospodarstwem. Grecy, którzy mieli w swojej religii pełno kobiecych bóstw, i to głównych, mających podstawowe znaczenie, w rzeczywistości społecznej starali się ograniczać rolę kobiet do absolutnego minimum. Ich mit o Amazonkach, kobiecych wojowniczkach żyjących bez mężczyzn, pokazuje, że mieli obawy przed samodzielnymi kobietami, które nie powinny mieć władzy. Na początku pierwszego tysiąclecia naszej ery wielki pisarz rzymski, Tacyt, opisując różne ludy, w pewnym momencie stwierdza, że jacyś Sitoni żyjący dalej na północy, to już jest dno, bo nimi rządzą kobiety.

- I coś podobnego było u wczesnych Czechów?

- Mamy zapisany w średniowieczu mit, mówiący o prapoczątkach czeskiej społeczności. Chaos panował, kobiety robiły co chciały, mężczyźni robili swoje, nie było jedności i porządku. Kobiety dominowały, polowały, wojowały, wybierały sobie mężczyzn, dobrze im było. Do czasu, kiedy jedna z nich, pramatka Czechów - Libusza, decyduje się wyjść za mąż. Przez prorocze objawienie, wybiera oracza Przemysła i buduje z nim własne miasto, Pragę. Kobietom się to zdecydowanie nie podoba. Nie chcą być zależne i budują własny gród, Devin.
Wybucha wojna, przywódczyni kobiet - Wlasta - umiejętnie prowadzi swoją społeczność i długo nie może dojść do zwycięstwa jednej ze stron. Wreszcie obie strony spotykają się na uczcie, w trakcie której dochodzi do może nie gwałtów, ale przez mężczyzn wymuszonych seksualnych zbliżeń. Nazajutrz wojownicy wybierają sobie kobiety, które decydują się na zawarcie pokoju. I tak się kończy hegemonia kobiet i na poważnie zaczyna tworzenie ucywilizowanego społeczeństwa prowadzonego przez Przemysła.

- W tradycji polskiej nic podobnego się nie zachowało.

- Trochę jest, ale nie dotyczące Piastów, tylko krakowskich władców. Mistrz Wincenty Kadłubek wprowadza wątek córki Kraka, Wandy, tej, co nie chciała Niemca. Nie dość, że była piękna i mądra, to prawdziwa z niej była wojowniczka. To właśnie ona prowadziła pierwszą wojnę w polskiej historii. Wanda na czele swoich oddziałów stanęła naprzeciw nieprzyjaciół alemańskich, którzy porażeni jej niesłychaną pięknością natychmiast pierzchli. Nie tylko Napoleon padł przed piękną Polką - tak to było już u samych początków.

-Dziękuję za rozmowę

 

oem software

Odsłony: 4650
Our website is protected by DMC Firewall!