banner

Instytut Spraw Publicznych opublikował raport Aleksandry Kobylińskiej i Maciej Folty - Sygnaliści: ludzie, którzy nie potrafią milczeć. Doświadczenia osób ujawniających nieprawidłowości w instytucjach i firmach w Polsce.

Jak w niego wynika - osoby ujawniające nieprawidłowości w Polsce doświadczają poważnych represji i często pozostają bez pomocy.

Whistleblowing – ujawnianie w dobrej wierze informacji na temat nieprawidłowości w swoim otoczeniu zawodowym to wciąż w Polsce temat mało znany. Wiele osób nie uświadamia sobie roli sygnalistów – czyli jednostek decydujących się opowiedzieć o nadużyciach, których są świadkami.

Dzięki sygnalistom wychodzi na jaw wiele nieprawidłowości, których konsekwencje ponosimy my wszyscy: marnotrawstwo publicznych pieniędzy, zagrożenia dla bezpieczeństwa, zdrowia i życia ludzi czy zatruwanie środowiska.
 

Badacze wzięli pod lupę 12 przypadków whistleblowingu w różnego typu instytucjach – od administracji publicznej, po służbę zdrowia, uczelnię wyższą, organizację pozarządową oraz przedsiębiorstwa prywatne. Wśród nieprawidłowości, o których informowano, były przypadki dotyczące m.in. korupcji przy przetargu, naruszania praw pracowniczych i mobbingu, nadużyć finansowych i księgowych, oszustwa podatkowego czy nadużywania inwazyjnej procedury medycznej.
 

Whistleblowing to w Polsce wciąż działanie obarczone bardzo wysokim ryzykiem. Decyzja o podjęciu interwencji często bezpowrotnie zmienia życie ludzi, którzy decydują się powiedzieć o nieprawidłowościach.

Choć większość sygnalistów podejmowała w pierwszej kolejności próby rozwiązania problemu w ramach organizacji, w badanych przypadkach kończyły się one niepowodzeniem. Zamiast tego osoby interweniujące dość szybko doświadczały negatywnych skutków swojej aktywności.

Działania odwetowe nasilały się, jeśli sygnaliści decydowali się powiadomić instytucje zewnętrzne. Osoby sygnalizujące były marginalizowane i odsuwane od odpowiedzialnych zadań, część musiała się zmierzyć z różnymi formami poniżania i ośmieszania na forum zespołu.

Niektóre organizacje zaczęły także szukać na sygnalistów haków, aby ich zdyskredytować i pozbawić ich świadectwo wiarygodności. Podejmowano także starania, by pozbyć się osób sygnalizujących z zespołu. Najtrudniejszą sytuację pod tym względem miały osoby zatrudnione na umowę o pracę na czas określony oraz na umowach cywilno-prawnych. Niektóre organizacje podejmowały także starania, by nastawić zespół przeciwko sygnaliście – np. proponując podwyżki tym, którzy zdecydują się zeznawać na korzyść pracodawcy.
 

Sygnaliści płacili nieraz wysoką cenę za swoją aktywność. Osoby, które straciły pracę, miały często problem z jej znalezieniem, część pracodawców podjęła bowiem starania, by popsuć byłemu pracownikowi opinię w całym środowisku. Brak pracy pociągał za sobą także problemy finansowe, a także w niektórych przypadkach konieczność zmiany miejsca zamieszkania albo emigracji. Część sygnalistów, a także ich rodzin, musiało podjąć leczenie psychiatryczne lub terapię psychologiczną ze względu na zaburzenia depresyjne czy lękowe, których nabawili się w następstwie długotrwałego stresu.
 

Konsekwencje whistleblowingu dla życiorysów sygnalistów w analizowanych przypadkach były nieraz zastraszające. Mimo to większość osób twierdziła, że zrobiłaby to ponownie, ponieważ do podjęcia takiego działania motywowały ich ważne dla nich wartości.

 

Raport pokazał, że wsparcie instytucjonalne i prawne dla sygnalistów w Polsce jest wciąż niewystarczające. Obecne przepisy nie gwarantują osobom ujawniającym nieprawidłowości skutecznej ochrony przed działaniami odwetowymi ze strony pracodawcy. Brak także gwarancji poufności dla osób pragnących zgłosić nadużycia zachowaniem anonimowości. Eksperci, a także organizacje międzynarodowe, rekomendują uregulowanie tych kwestii jedną ustawą, która kompleksowo rozwiąże problemy związane z sytuacją sygnalistów. Kwestia ochrony sygnalistów wciąż pozostaje jednak poza obszarem politycznych priorytetów – czego przejawem było m.in. usunięcie zapisu o ochronie sygnalistów z rządowej strategii antykorupcyjnej.
 

- Prócz zmian prawnych potrzebne są także głębokie zmiany w świadomości. Trzeba uświadamiać ludziom, dlaczego przypisywanie sygnalistom łatki donosicieli jest krzywdzące i szkodliwe z punktu widzenia interesu publicznego – podsumowuje Aleksandra Kobylińska.


 

Link do raportu: http://www.isp.org.pl/uploads/pdf/1056799547.pdf