Polska Egiptem Europy

Utworzono: czwartek, 02, marzec 2017 Anna Leszkowska Drukuj E-mail


                                                                                                                  … czyli o wodzie nie tylko na wsi


Fundacja na rzecz Rozwoju Polskiego Rolnictwa (fdpa) zorganizowała 28.02.17 w Warszawie konferencję pt. „Ochrona i kształtowanie zasobów wodnych na terenach wiejskich”.
Wśród jej uczestników – poza przedstawicielami administracji rządowej - obecni byli przedstawiciele samorządów, dyrekcji dwóch parków narodowych (poleskiego i roztoczańskiego) oraz nadzwyczaj liczna grupa naukowców.


Prof. Maciej Zalewski z Wydzialu Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego przedstawił zasoby wód powierzchniowych i podziemnych oraz ich znaczenie dla gospodarki i środowiska przyrodniczego Polski. Niestety, rozpoznana sytuacja w tym względzie wiele lat temu nie zmienia się – Polska ma najniższe w Europie zasoby wody w przeliczeniu na jednego mieszkańca – tylko 1700 m3/rok, co czyni z nas Egipt Europy.

Wody powierzchniowe stanowią zaledwie 2,7% powierzchni kraju, a są one podstawowym źródłem zaopatrzenia w wodę na cele gospodarcze i dla zaspokojenia potrzeb ludności. Deficyt wody wynika z przyczyn naturalnych (małe opady, susze, niskie odpływy ze środkowej Polski i niekorzystne warunki geologiczne na południu kraju) oraz antropogenicznych (wysoki pobór wód podziemnych w stosunku do ich zasobów, odwadnianie wyrobisk górniczych, zaopatrzenie ludności dużych miast w wodę wodociągową).

Według danych Państwowego Monitoringu Środowiska na lata 2013-2015 ok. 61% wód jeziornych ma wodę złej jakości, a 20% punktów pomiaru wód podziemnych wskazywało na słabą jakość także wód podziemnych (zwłaszcza czwartorzędowych w dolinach głównych rzek), dzięki którym mamy jeszcze wodę do picia.
Jeśli do tego dodać zmiany klimatu, długie okresy suszy i powodzie, to niezbędne staje się lepsze gospodarowanie wodą, w tym recykling tzw. wody szarej (z mycia, prania), czy oczyszczanie wód we wszystkich ciekach. Takie działania podjęła grupa badawcza prof. Zalewskiego i w Lesie Łagiewnickim w Łodzi stworzyła system integrujący rozwiązania hydrotechniczne i biotechnologiczne, aby oczyścić dopływy górnej Bzury.


„Woda nie jest produktem handlowym, takim jak każdy inny, ale raczej dziedziczonym dobrem, które musi być chronione” – przypomniała zapis Ramowej Dyrektywy Wodnej dr Magdalena Gajewska z Wydziału Inżynierii Lądowej i Środowiska Politechniki Gdańskiej. I cytując norweską polityczkę Gro Harlem Brundtland przypomniała, że zrównoważony rozwój to taki, który zaspokaja potrzeby obecne, nie zagrażając możliwościom zaspokojenia potrzeb przyszłych pokoleń.
Zrównoważony rozwój opiera się bowiem na dwóch podstawowych pojęciach: potrzeb – w szczególności tych najbiedniejszych na świecie, którym należy dać najwyższy priorytet oraz ograniczeń – narzuconych zdolności środowiska do zaspokojenia potrzeb obecnych i przyszłych przez stan techniki i organizacji społecznej.
W swoim wystąpieniu dr Gajewska, przedstawiając zobowiązania międzynarodowe i krajowe dotyczące ochrony wód, zwróciła uwagę na niespójność, a nawet sprzeczność prawa unijnego w obszarze rolnictwa i wody. W jej wystąpieniu także nie zabrakło przykładów rozwiązań dotyczących poprawy jakości wód, jakie stosuje się na świecie – zwłaszcza nieskomplikowanych systemów hydrofitowych, które w Polsce po niezbyt udanych eksperymentach w latach 90. (oczyszczalnie z zastosowaniem podłoża z wierzby) zostały zarzucone.


O innowacyjnych technologiach i rozwiązaniach systemowych ochrony zasobów i jakości wód powierzchniowych mówili z kolei dr Waldemar Siuda i prof. Ryszard J. Chróst – obaj z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego. Zwracali uwagę na coraz większe skażenie wód antybiotykami i kosmetykami, substancjami ropopochodnymi, różnego rodzaju ściekami (w tym – z nieszczelnych szamb), pyłami z palenisk. Skutkami tego jest nie tylko wzrost mętności wody i odory, ale i masowe pojawianie się toksycznych sinic (cyjanobakterii) i utrata bioróżnorodności. Pokazywali – na przykładzie Jeziora Wieliszewskiego - jak można z tym skutecznie walczyć. Jednakże zwracali też uwagę, że każdy zbiornik wodny jest inny i nie ma – i być nie może – jednego, uniwersalnego sposobu na jego oczyszczenie. Ponadto, ochrona zbiorników przed eutrofizacją musi być połączona z ochroną całej ich zlewni, inaczej działania ochronne nic nie dają.
Na temat innowacyjnych technologii stosowanych w gospodarce wodno-ściekowej wypowiadał się także dr Krzysztof Jóźwiakowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, wskazując na racjonalność stosowania przydomowych oczyszczalni ścieków w terenach słabo zurbanizowanych (w Polsce na obszarze 26% wsi występuje zabudowa rozproszona), gdzie budowa kanalizacji i dużych oczyszczalni jest nieopłacalna. Dotyczyłoby to wybudowania ok. 1 mln przydomowych oczyszczalni dla ok. 4 mln mieszkańców.

Zarówno dr Jóźwiakowski jak i dr Gajewska przekonywali do stosowania technologii hydrofitowej, obecnie znacznie ulepszonej i bardzo dobrze sprawdzającej się nie tylko w polskich warunkach. Potwierdzali to dyrektorzy Poleskiego Parku Narodowego – Jarosław Szymański i Roztoczańskiego Parku Narodowego – Tadeusz Grabowski, którzy zaprosili naukowców do zastosowania takiej technologii na terenach parkowych. Mimo pewnego sceptycyzmu władz obu parków – rozwiązania te znakomicie się sprawdzają i stały się atrakcją turystyczną (jedna z takich oczyszczalni ma kształt żółwia (PPN), a druga – choinki (RPN) oraz edukacyjną.

Oczywiście, problemów z jakością wody i gospodarką wodno-ściekową mogłoby być mniej, gdybyśmy umieli prowadzić racjonalną gospodarkę przestrzenną – podkreślał dr Jacek Pijanowski z Wydziału Inżynierii Środowiska i Geodezji Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Brak planów zabudowy, uleganie władz samorządowych interesom grupowym powoduje, że rozlewają się w przestrzeni nie tylko miasta, ale i wsie, i osiedla. Pewnym remedium na to mogłoby być uchwalanie – przed planowaniem zabudowy – długości i przebiegu sieci wodno-kanalizacyjnej. Mogłaby ona stać się instrumentem dyscyplinującym inwestorów, a jednocześnie ważnym społecznie, gdyż w ten sposób koszty rozbudowywanej infrastruktury ponosiliby tylko inwestorzy, a nie wszyscy mieszkańcy danej miejscowości, jak to jest teraz.

Dyskusje, jakie toczyły się podczas i po konferencji dotykały wielu problemów nawet tu nie wspomnianych, a niezwykle ciekawych. Konferencja pokazała bowiem, iż spotkania naukowców z przedstawicielami władz, zwłaszcza samorządowych, są niezwykle konstruktywne dla obu stron. Niestety, jest ich ciągle za mało.
Anna Leszkowska

 


Więcej o konferencji - http://www.fdpa.org.pl/

Odsłony: 222
Our website is protected by DMC Firewall!