Czy każdy może być świętym?

Utworzono: niedziela, 24 luty 2019 Anna Leszkowska Drukuj E-mail


Święty kocha Boga, życia mu nie szkoda.
Kocha bliźniego, jak siebie samego.
Kto się nawróci, ten się nie smuci.
Każdy święty chodzi uśmiechnięty.
Tylko nawrócona jest zadowolona.
Każda święta chodzi uśmiechnięta.
Arka Noego

 


Czarnecki do zajawkiTakie przesłanie kierowane do dzieci i młodzieży w początku XXI wieku niosą teksty zespołu Arka Noego, który często pokazywała publiczna telewizja. Zespół występował na licznych imprezach okolicznościowych, także w Watykanie u Jana Pawła II.

Agnes Gonxha Bojaxhiu, czyli Matka Teresa z Kalkuty (1910 – 1997) to Albanka pochodząca z Macedonii, symbol (jak na razie) bezinteresownego poświęcenia i altruizmu na rzecz biednych, opuszczonych, wykluczonych i chorych. Święta Kościoła katolickiego (od 2016), laureatka nagrody Templetona (1973) i Pokojowej Nagrody Nobla (1979). Jako święta, kanonizowana przez Franciszka, jest wzorem postępowania dla wszystkich katolików na Ziemi. Ludzie szukają bowiem – zwłaszcza dziś – drogowskazów moralnych, autorytetów, przewodników w spluralizowanym, zakażonym wolnością świecie, demokratycznej i chaotycznej rzeczywistości, niezawodnych guru pomagających kroczyć pewnie przez życie, o czym pisze Kenneth L. Woodward, katolicki dziennikarz Newsweeka (1964-2002), także szef jego działu religijnego.

Wokół niej od dawna krążyły nie tylko pochlebne, apologetyczno-hagiograficzne i tanie powiastki, niczym średniowieczne żywoty świętych. O milionach na kontach zgromadzenia założonego przez świętą Albankę, o posiadaniu tajnych kont, od których nie były odprowadzane jakiekolwiek podatki, o wymuszanych w sposób perfidny (ludzie u progu śmierci, nieuleczalnie chorzy) darowizn na rzecz zgromadzenia, bądź konspiracyjnych konwersji na katolicyzm, o odmowie podania leków przeciwbólowych cierpiącym i umierającym w hospicjach, o kategorycznym i brutalnym niekiedy obchodzeniu się z kobietami dokonującymi dramatycznie zabiegu przerwania ciąży (co w biednych Indiach i slumsach Kalkuty, gdzie mieściło się centrum Zakonu Misjonarek Miłości było powszechne) – też było wiadomo. Ale mniej, co nie znaczy, że ta wiedza była utajniona. Mówili i pisali na ten temat wiele lat przed kanonizacją i później tzw. nowi ateiści w rodzaju Coyne’a, Dawkinsa czy Hitchensa i inni. Wiele z tych informacji można było potraktować jako zasadnicze materiały dla wystąpienia advocatus diaboli podczas procesu beatyfikacyjno-kanonizacyjnego.
Dogłębnie opisywała te fakty m.in. prof. Geneviève Chénard z Wydziału Psychoedukacji Uniwersytetu Montrealskiego, Serge Larivée, Carola Sénéchal w Studies in Religion, czy hindusko-brytyjski lekarz i dziennikarz, pisarz Aroup Chatterjee (liczne książki o Matce Teresie, publikacje m.in. w Sternie). 

Ekspresowa kanonizacja

Dlaczego Jan Paweł II tak silnie dążył do tego, aby beatyfikacja Matki Teresy odbyła się w ekspresowym tempie? (Podobnie było z Josemarią Escrivą de Balaguerem i Marcialem Macielem Degollado - choć Meksykanin jeszcze żył, gdy Wojtyła zmarł, ale seksualne megaskandale wokół założyciela Legionu Chrystusa były w Watykanie dobrze znane). Wynikało to z bardzo podobnej u tych osób wizji religijności i Kościoła oraz charakteru neoliberalnych mediów. Skomercjalizowane, nastawione wyłącznie na zysk media, bezrefleksyjnie uczyniły z Matki Teresy świętą za życia, podobnie jak założycieli Opus Dei i Legionu Chrystusa.

Papież z Polski bardzo doceniał to, co Matka Teresa osiągnęła dla Kościoła: pieniądze, popularność, ludyczną religijność, manifestacyjność, maryjną pobożność (co było potrzebne do utrwalania tradycyjnej roli kobiety w patriarchalnym społeczeństwie).
Niewątpliwie wyniesienie Albanki na ołtarze jako symbolu poświęcenia, miłosierdzia, działalności charytatywnej na rzecz ubogich i wykluczonych miało zjednać Kościołowi przychylność świata. Ostatecznie, dzięki swojemu wizerunkowi medialnemu stała się ikoną kultury popularnej, nośnikiem i propagatorką określonej wizji katolicyzmu. Katolicyzmu pozbawionego jakiejkolwiek refleksji i autokrytycyzmu.

Fałszywy wizerunek

Geneviève Chénard pisze: Wszystko zaczęło się podczas zajęć z etyki, które prowadziliśmy na Uniwersytecie w Montrealu. Omawialiśmy ze studentami kwestię altruizmu, zastanawialiśmy się, czy istnieje autentyczny altruizm. Kiedy mowa o altruizmie natychmiast przychodzi na myśl Matka Teresa, będąc w oczach całego świata symbolem altruizmu. Zaczęliśmy czytać wszystko, co na jej temat napisano i ze zdziwieniem zorientowaliśmy się, że większość książek to hagiografie, niewielka część stara się zachować obiektywizm, natomiast krytycznych prac jest bardzo niewiele.
Jak człowiek może być tak doskonały? Jak to możliwe, że jej działalność rozwijała się w świecie bez żadnej głębszej analizy tego, co ona właściwie robiła? Ta jednomyślność zaczęła nas zastanawiać. Kiedy natrafiliśmy na informację, że Jan Paweł II przyspieszył jej proces beatyfikacyjny – co było działaniem bezprecedensowym – postanowiliśmy przyjrzeć się temu z bliska. Analiza literatury przedmiotu polega na zgromadzeniu wszystkich możliwych tekstów, jakie się na dany temat ukazały. Ciekawe było spojrzenie nie tylko na hagiografie, ale także na prace obiektywne i krytyczne – i uwzględnienie tej perspektywy w szerokim kontekście.
W książce Misjonarska miłość Christopher Hitchens pisał dużo o kontrowersyjnych poglądach Matki Teresy w przedmiocie cierpienia.
Na początku zespół prowadzony przez prof. Chénard był bardzo zaskoczony tezami Hitchensa. Natrafiono potem jednak szybko na prace innych autorów, jak na przykład Aroupa Chatterjee, którzy Hitchensa nie cytowali, ale ich diagnozy były bardzo podobne.

Zapoznaliśmy się także z relacjami wielu lekarzy, którzy odwiedzali domy prowadzone przez Zgromadzenie Matki Teresy i opowiadali, że nie stosowano tam praktycznie żadnych środków przeciwbólowych, a raz użyte strzykawki przepłukiwano w zimnej wodzie i stosowano ponownie. Bardzo wiele z tych informacji wskazuje, że Matka Teresa traktowała biednych i chorych przede wszystkim w zgodzie ze swoimi dogmatycznymi wierzeniami, nie zaś tak, jak to przedstawiały i przedstawiają media.

O tajnych kontach, na których Matka Teresa przetrzymywała duże sumy pieniędzy pisał Chatterjee w książce Mother Theresa: The Final Verdict. Informacje na ten temat znaleźć można też w jego tekście pt. „Matka Teresa. Gdzie są jej miliony?” opublikowanym w 1998 roku w niemieckim magazynie Stern. Historie wielu byłych misjonarek potwierdzają, iż około pięćdziesięciu sióstr musiało odpisywać darczyńcom na pytania, co dzieje się z ich pieniędzmi. Większość jednorazowych wpłat wynosiła więcej niż 50 000 dolarów.
Tylko 5% procent wszystkich pieniędzy szło na opiekę. Cała reszta została przeznaczona na budowę domów dla sióstr misjonarek, albo przejęta przez Watykan. Warto tu przywołać wypowiedź Matki Teresy z 1981 roku, pokazującą jej poglądy na biedę i cierpienie: „Uważam, że to piękne, kiedy biedni akceptują swój los, doświadczając męki Chrystusa. Myślę, że cierpienie biednych ludzi bardzo pomaga światu”.
Z tego, co mówiły byłe misjonarki i z badań przeprowadzanych przez dziennikarzy wynika, że Matka Teresa dysponowała majątkiem wynoszącym ponad 100 milionów dolarów. Wobec takiego bogactwa nic nie tłumaczy faktu, że misjonarki nie miały leków przeciwbólowych dla chorych, czy jednorazowych strzykawek.

Z drugiej strony trzeba powiedzieć, że Matka Teresa zainspirowała wielu ludzi do działalności dobroczynnej. Chodzi jednak o to, żebyśmy nie rozmawiali wyłącznie o intencjach, ale także o ich realizacji. Pragnienie pomagania i pomaganie ludziom w taki sposób, jaki jest im naprawdę potrzebny, to dwie zupełnie różne rzeczy.

Podtrzymywanie legendy

Pisze się o sprawie cudu, który wymagany był do beatyfikacji. Watykan zignorował opinie lekarzy, którzy twierdzili, że cudowne wyleczenie było związane z zaleconą przez nich kuracją, a nie tzw. wstawiennictwem Matki Teresy. Dla Kościoła była świętą, a dla kultury popularnej - ikoną.

W latach 1967–68 dziennikarz BBC Malcolm Muggeridge przebywał w Kalkucie. Miał zamiar nakręcić film o Matce Teresie. W tamtym czasie była ona praktycznie nieznana. Jedną ze scen Muggeridge chciał zrealizować w domu, w którym przebywali umierający – ale nie było tam wystarczającego oświetlenia. Kamerzysta zaproponował więc, że mogą użyć nowoczesnej taśmy Kodaka, która jest znacznie bardziej czuła niż zwykła. Kiedy okazało się, że wszystko działa jak należy, Muggeridge stwierdził, że to nie film Kodaka, ale boskie światło, którym emanowała Matka Teresa, umożliwiło nakręcenie zdjęć. Kamerzysta był zdania, że to zasługa Kodaka, ale Muggeridge włączył ten „cud” do swojego filmu. Od tego momentu zaczyna się medialna kariera Matki Teresy – od tego też momentu dotacje na rzecz jej organizacji zaczynają błyskawicznie rosnąć.
Watykan się do tego „cudu” jeszcze nie odniósł. Natomiast Kościół w Quebecu opublikował oświadczenie, że choć Matka Teresa nie była z pewnością doskonała, to powinniśmy mieć pełne zaufanie do tego, co robiła, ponieważ w 1979 roku otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla.

Cudowne zyski

Niedawno w mediach pojawiła się informacja, że władze Indii rozbiły gang sprzedający dzieci, prowadzony przez katolickie Misjonarki Miłości. Siostry zakonne sprzedawały dzieci za 550 - 1450 dolarów. W świetle tego skandalu Hindusi chcą zlikwidować nagrody imienia świętej Matki Teresy i pozbawić ją pośmiertnie honorów za serię przestępstw i handel ludźmi. Burzyć zamierza się też jej pomniki.
Czy Kościół będzie rewidował kanonizację Matki Teresy z Kalkuty?
Mocno wątpliwa jest taka teza. Wszystkie te fakty - może oprócz handlu dziećmi - były przecież wcześniej znane, przed kanonizacją. Więc gdyby miały jakkolwiek wpłynąć na uświęcenie Albanki, nie doszłoby do niej.

Wiedziano przecież i o skomercjalizowaniu niebieskiego wzoru sari Misjonarek Miłości (jest ich ok. 3 tysięcy na świecie). Sari tkali ręcznie trędowaci ze schroniska na obrzeżach Kalkuty prowadzonego przez zgromadzenie Matki Teresy. Wraz z pop-kulturową popularnością przyszłej świętej trójpaskowy wzór sari był wykorzystywany handlowo, stał się częścią pop-kultury i przedmiotem reklamy.

Przed kanonizacją Matki Teresy Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych zadała sobie trud wysłuchania dwóch autorów książek przedstawiających ją w niekorzystnym świetle. Do złożenia zeznań przeciwko beatyfikacji zaproszono wspomnianego już Christophera Hitchensa i Aroupa Chatterjee z Kalkuty. W swoich zeznaniach zwrócił on przede wszystkim uwagę na rozpowszechniane przez misjonarkę pospolite kłamstwa: „Chciałbym podkreślić, że Matka Teresa nie była osobą prawdomówną; kłamała nawet w swoim przemówieniu z okazji wręczenia jej Pokojowej Nagrody Nobla. Dała w nim między innymi do zrozumienia, że misjonarki z jej zakonu przeszukują ulice Kalkuty w poszukiwaniu nędzarzy, co jest wierutnym kłamstwem. (…) Powiedziała także, że wśród ubogich kobiet z Kalkuty nie zna ani jednej, która poddałaby się aborcji. To jest również groteskowe kłamstwo. Matka Teresa była często wręcz wściekła z powodu nazbyt jej zdaniem swobodnego stosunku mieszkańców Kalkuty do przerywania ciąży”.

Jak widać – i to nie jest tylko przykład Matki Teresy - religia (i instytucje oraz struktury będące jej instytucjonalną emanacją) także może się stać polem dla pomnażania zysków, osiągania władzy i wpływów. Wystarczy do tego celu użyć manipulacji i propagandy, nie mówiąc już o tym, że na cynicznie wykorzystywanej empatii też można zbić spory kapitał.
Radosław S. Czarnecki

 

 

Odsłony: 83
Our website is protected by DMC Firewall!