Dywizjon 303 oczami Anglika

Utworzono: wtorek, 26 październik 2021 Anna Leszkowska


Dywizjon 303Jak popularna jest książka Dywizjon 303 Richarda Kinga (w tłumaczeniu Grzegorza Siwka) świadczy już piąte jej wydanie przez oficynę RM. Dotychczas historię tej polskiej formacji podczas bitwy o Anglię opisywali głównie Polacy – historycy, dziennikarze, piloci, ale spośród 11 autorów książek traktujących o Dywizjonie 303 (tylu się doliczyłam), są także cudzoziemcy – Amerykanie, Kanadyjczycy i Anglicy – wśród nich właśnie Richard King. Oczywiście, najbardziej znana jest książka Arkadego Fiedlera, napisana w 1940 roku, wydana trzy lata później, która doczekała się ogromnej liczby wydań polskich (ponad 30) i została przetłumaczona na co najmniej pięć języków. Niemniej liczba pięciu wydań książki Kinga w Polsce świadczy o tym, że i jego opowieść o ludziach Dywizjonu 303 jest w Polsce popularna i doceniana.

Przede wszystkim dla Polaków jest ona ciekawa z racji innego punktu widzenia na działania i dzieje pilotów tworzących ten dywizjon. Ale i z racji innych, niepublikowanych materiałów źródłowych, do których dotarł autor książki, wykonując ogromną pracę dokumentalną i komparatystyczną związaną z angielskimi i niemieckimi danymi (widać to np. w dodatkach merytorycznych, ale i bibliografii, tabelach i ilustracjach).
W książce Kinga historia Dywizjonu 303 przedstawiona jest chronologicznie, dzień po dniu, z wykorzystaniem prywatnych dzienników pilotów, oficjalnych raportów z akcji bojowych, wspomnień żyjących jeszcze osób, które zetknęły się z polskimi pilotami oraz prywatnych, niepublikowanych fotografii.

Ciekawy jest też rozdział książki odnoszący się do dzieła Arkadego Fiedlera, w którym autor zawarł jego krytyczną analizę i ujawnił prawdziwą tożsamość pilotów i członków personelu naziemnego. Fiedler, pisząc książkę podczas wojny nie mógł posłużyć się prawdziwymi danymi opisywanych osób z racji ich bezpieczeństwa. W polskich edycjach powojennych te dane ujawniono, ale w angielskich tłumaczeniach – nie, stąd dodatkowa wartość tej książki z punktu widzenia Polaków.
Choć panuje powszechna zgoda historyków, w tym – wojskowości, że poświęcenie Polaków w czasie bitwy o Anglię nie zostało docenione przez brytyjski rząd i inne władze ani w czasie wojny, ani po jej zakończeniu, a ich umiejętności nie zostały odpowiednio wykorzystane, to na podstawie książki Kinga czytelnik lepiej rozumie, dlaczego tak było (pomijając gry polityczne aliantów). Dlaczego Anglicy nie doceniali Polaków, traktowali ich lekceważąco przekonani o swojej wyższości kulturowej?

Dobrze ilustruje to opinia o Polakach płk. Jamesa Thomsona, który zajmował się m.in. szkoleniem w Dywizjonie 303. Jak podaje autor książki, choć pułkownik wspominał Polaków dość ciepło, twierdząc, że byli „bardzo walecznymi, świetnymi pilotami i znakomicie strzelali, ale przy tym byli beznadziejnie niezdyscyplinowani, niemożliwi do okiełznania”.
Umiał sobie z nimi poradzić tylko mjr Kellet odpowiedzialny za dyscyplinę, który „rozgryzł” ich naturę. „Wiedząc, jak bardzo Polacy rwali się do walki i jak nie znosili przymusowego odpoczynku, zdecydował, że karą za wykroczenia dyscyplinarne będzie tygodniowy urlop. Tym sposobem udało mu się ich zdyscyplinować”.

Podczas lektury tej książki przykładów odmiennego spojrzenia na rzeczywistość i sposobu działania Polaków i Anglików autor przytacza więcej. Nie sposób więc uciec od skojarzeń z filmem Tadeusza Chmielewskiego „Jak rozpętałem drugą wojnę światową”, kiedy bohater Franek Dolas trafia do angielskiego obozu podczas rytuału picia herbaty… Jak widać, coś w tych stereotypach narodowościowych jest…(al.)

Dywizjon 303. Walka i codzienność, Richard King, wydawnictwo RM, wyd. V, s. 431, cena 39,99 zł.

 

Odsłony: 95
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd