Piotr Zaremba - "pierwszy po Krzywoustym polski wójt"

Utworzono: piątek, 29 styczeń 2021 Anna Leszkowska Drukuj E-mail


Zaremba 1Nakładem wydawnictwa Księży Młyn ukazały się dwa tomy pasjonujących wspomnień Piotra Zaremby (1910-1993) – pierwszego po wojnie prezydenta Szczecina.
Tom pierwszy – obejmujący rok 1945 - jest wydawany już po raz trzeci, natomiast tom kolejny, to wydanie pierwsze, obejmujące kolejne dwa lata (1946-1947) urzędowania Piotra Zaremby na tym stanowisku, które piastował przez pięć lat, do czasu zmiany ustawy o samorządzie w 1950 r. 


Obie książki (z wzbogacającą je przedmową Eryka Krasuckiego) to fascynująca lektura, ale tom pierwszy to lektura szczególna, pokazująca nie tylko dzieje miasta i jego odbudowy po zakończeniu wojny, ale także historię Polski opowiedzianą przez osobę, która będąc na szczycie władzy samorządowej i pośrednio rządowej uczestniczyła w jej tworzeniu. To opowieść o tym, z jakimi problemami zetknęli się pierwsi osadnicy na tym terenie i jakie musieli podejmować decyzje (na szczeblu krajowym i międzynarodowym), aby Szczecin – historyczna stolica księstwa Pomorskiego, gród książąt słowiańskich, Gryfitów - po kilkuset latach panowania w nim Szwedów, Prusów i Niemców, znów stał się miastem słowiańskim, polskim.

Piotr Zaremba – także pierwszy kronikarz Szczecina, inżynier, urbanista, poliglota – podjął się z dnia na dzień wykonania zadania z dzisiejszej perspektywy niemożliwego - odbudowy miasta i jego społeczności bez środków finansowych, ludzkich, technicznych. Do Szczecina przyjechał dwa dni po jego wyzwoleniu (26.04.45) przez Rosjan, kiedy wojna jeszcze trwała, a szczecińscy Niemcy nie byli przekonani o swojej klęsce. Jadąc z Poznania (Piotr Zaremba był poznaniakiem) nie znał nawet drogi – pomocą był jedynie plan wydarty ze starej niemieckiej encyklopedii. Jak wspomina: „byliśmy zupełnie sami – ani jeden pojazd nie jechał w naszym kierunku, nie spotkał nas ani jeden mieszkaniec”. Jazda odbywała się przez całkowicie opustoszałe miasto, zrujnowane w 60% przez aliantów i Niemców, w dużej mierze zaminowane. Tak zaczęła się kadencja pierwszego polskiego prezydenta Szczecina 28 kwietnia 1945 roku o godzinie 14.15…

Zaremba 2Trudno dziś sobie wyobrazić tamte czasy: od strony politycznej – ciągle niepewne: czy Szczecin aby na pewno będzie nasz? Wiedzieliśmy to dopiero 5 lipca 1945 (o wytyczeniu granicy zdecydował Stalin) – do tego czasu nasze władze państwowo-samorządowe musiały (wskutek interwencji brytyjskiej) dwukrotnie opuszczać miasto. Ponadto, w jakich ono będzie granicach? Jak daleko na zachód od Szczecina będzie granica państwa? Co z terenami na północ od Szczecina, zwłaszcza Świnoujściem, ważnym dla szczecińskiego portu?

Te ustalenia z Wielką Trójką trwały kilka miesięcy. W tym czasie Niemcy masowo napływali do Szczecina, tworząc „fakty dokonane” – próbując przekonać przywódców zwycięskich armii, że Szczecin jest jednak niemiecki. (W kwietniu 1945 w Szczecinie było 2,5 tys. Polaków i 6 tysięcy Niemców, ale już w czerwcu, kiedy polska administracja na wniosek Brytyjczyków musiała opuścić Szczecin, do miasta napłynęło 60 tys. Niemców, a zostało 2,3 tys. Polaków).

Od strony administrowania łamigłówek było jeszcze więcej, choć nie tak wielkiej wagi jak związane z walką o terytorium państwa. Właściwie prezydent musiał jednocześnie rozwiązywać kilka problemów: czy najpierw zadbać o napływ mieszkańców, zwłaszcza fachowców od budownictwa, transportu, łączności, energetyki? Czy może poprawić bezpieczeństwo w mieście, w którym mieszkało kilkadziesiąt tysięcy Niemców zaangażowanych w działania dywersyjne, ale i buszowało wiele grup szabrowniczych, ogołacając miasto z czego tylko się dało? A może najpierw zabrać się za aprowizację, gdyż Szczecin początkowo po prostu głodował. Co ważniejsze: głód, brak prądu, wody, dróg, mostów i dojazdu do miasta, czy pieniędzy? A może najpierw zająć się odgruzowywaniem (w mieście było 9,5 mln m3 gruzu)?

Wszystko musiało być naprawiane jednocześnie i początkowo – dopóki się nie ukonstytuowały pierwsze urzędy – prawie o wszystkim musiał prezydent decydować sam. A do tego – przekonywać władze państwa, że odbudowa Szczecina – oraz jego portu - winna być dla Polski sprawą priorytetową – ze względów politycznych i gospodarczych. (Niestety, Szczecin do dzisiaj nie jest dla Polski ukochaną Ziemią Odzyskaną, nie zyskał też miana Miasta Morskiego, o co zabiegał prezydent Zaremba).

Wiele w tych wspomnieniach faktów, o których mało kto dziś wie: że do odbudowy Szczecina przyczynił się najbardziej Poznań, ale i Gdynia, że walka o przejęcie zrujnowanego wówczas portu przez władze samorządowe od władz strefy okupacyjnej ciągnęła się do 1946 roku, że przez dłuższy czas w Szczecinie funkcjonowały dwie administracje: polska i niemiecka, że przez Szczecin przejeżdżały pociągi z osadnikami żydowskimi, którzy później nielegalnie przekraczali słabo strzeżoną granicę, by wyjeżdżać do Palestyny, że w pierwszym okresie po wyzwoleniu Szczecina nikt nie używał pieniędzy, bo ich po prostu nie było, że od pierwszych dni po objęciu władzy przez Polaków, prezydent-urbanista już pracował nad planami nowej zabudowy miasta, zachowaniem i powiększeniem jego terenów zielonych, ale i włączeniem Szczecina do portowych miast Europy. Także o utworzenie w Szczecinie wyższych uczelni, tworzących przyszłe elity miasta. (Pierwszą uczelnią była filia poznańskiej Akademii Handlowej. W inauguracji roku akademickiego 20.11.46 uczestniczyło ok. 2 tysięcy osób!).

Wspomnienia prezydenta Zaremby to szczególna epopeja: pokazująca czas początku polskiego XX-wiecznego Szczecina i Pomorza, hołd złożony miastu i regionowi, ludziom, którzy szczególnie przysłużyli się odbudowie tego, co zniszczono podczas wojny. To epopeja tworzona metodycznie, codziennie, jak na pozytywistę i państwowca przystało, no i poznaniaka, gdzie „porzundek musi być”.
Wydane dwa tomy wspomnień z lat 1945, i 1946-7 to tylko fragment wspomnień Piotra Zaremby, które liczą 15 tomów (zdeponowanych w archiwach, m.in. PAN-owskim, gdyż prof. Piotr Zaremba był członkiem rzeczywistym Akademii). Czyta się je jednym tchem, podziwiając optymizm, racjonalność, umiejętności i pracowitość autora, ale przede wszystkim wielkość jego dzieła jakim jest dzisiejszy Szczecin, nasz Szczecin.
Anna Leszkowska

 

Wspomnienia Prezydenta Szczecina, Pierwszy szczeciński rok 1945, Piotr Zaremba, Wyd. Księży Młyn, Łódź 2016, wyd. III, s. 370
Wspomnienia Prezydenta Szczecina, lata 1946-1947, Piotr Zaremba, Wyd. Księży Młyn, Łódź 2020, wyd. I, s. 267

Odsłony: 78
DMC Firewall is a Joomla Security extension!