banner


Nie ma nic gorszego niż aktywna głupota.

Johann Wolfgang von Goethe



Czarnecki do zajawkiNic nie powoduje większego ośmieszenia najpoważniejszej nawet debaty publicznej niż ludzie ograniczeni w swych horyzontach, nie posiadający wiedzy interdyscyplinarnej oraz pogłębionych danych pochodzących z wieloletnich badań naukowych. A przy okazji wypowiadający się z pasją dogmatyków i fanatyków, zakładający apriorycznie swą rację jako prawdę niemalże religijną.

Takim zagadnieniem budzącym gorące dyskusje jest najogólniej biorąc sprawa zmian klimatycznych.

Konflikt w tej materii przybiera u nas kształt groteskowych zmagań racjonalnego, podbudowanego wieloletnimi obserwacjami i badaniami naukowego podejścia – nie z denialistami klimatycznymi, a z fanatycznymi zwolennikami radykalizmu klimatycznego, którzy swą ignorancją i pychą wykonują antyreklamę tej słusznej i potrzebnej sprawie. Ci tzw. aktywiści klimatyczni grzeszą ciężko nie tylko brakiem umiaru i racjonalności swych argumentów, a tym, iż kierują się wyłącznie intuicją, dobrymi chęciami i emocjami, które w takich węzłowych współcześnie, jak sądzę, zagadnieniach nie są najlepszym - o ile jakimkolwiek – uzasadnieniem (choć to na pierwszy rzut oka tak często wygląda, ale za tym stoją zazwyczaj normalne, utylitarne pobudki).

Dziś zamiast szlagwortu prezentuję wywiad udzielony 17.04.24 dla radia RMF FM (w programie red. Roberta Mazurka) przez aktywistkę klimatyczną Dominikę Lasotę z Inicjatywy Wschód. I nie chodzi tu o sposób prowadzenia wywiadu przez dziennikarza – paternalistyczny, momentami agresywny i niegrzeczny, nawet arogancki – lecz o to, co ta młoda, 22-letnia osoba prezentowała w przedmiocie najszerzej rozumianych zmian klimatycznych i płynących z nich zagrożeń dla ludzkości. I w jakiej formie to przedstawiała, jakich używała argumentów, jak demonstrując swoje emocje i intuicję starała się udowodnić, iż są one niepodważalnym dogmatem w tej materii.
Brak pogłębionej, interdyscyplinarnej – gdyż problem klimatycznych zagrożeń tak trzeba rozpatrywać - wiedzy oraz świadomości swych intelektualnych ułomności z racji wieku można jej wybaczyć. Tak jak wspomnianej pychy, nieumiejętności dystansowania się zwłaszcza do siebie i posiadanej wiedzy, bo zapewne nie słyszała o Marku Aureliuszu, może i najwybitniejszym (intelektualnie) imperatorze rzymskim, który celnie zauważył w Rozmyślaniach, że „wszystko, co słyszymy jest opinią, a nie faktem. Wszystko, co widzimy jest perspektywą, nie prawdą”.

Piszę ten spicz, by zwrócić jednak uwagę na coś innego. Jeśli aktywiści klimatyczni (problem dotyczy modnego dziś i rozprzestrzenionego tzw. aktywizmu, który wdziera się natrętnie do niemal każdej dziedziny publicznego życia, a media głównego nurtu promują to jako „cool” i „trendy”) swoje zaangażowanie traktują jako podstawowe źródło swoich dochodów, to jest to kolejny argument do spojrzenia na tę formę działalności inaczej niż to przedstawia i propaguje mainstream.
Do tej pory aktywizm społeczny rozumiano – tak w społeczeństwie obywatelskim, do którego dążymy, należy to pojęcie pojmować - jako szlachetną, w wolnym od zajęć zawodowych czasie, działalność pro publico bono. Jako gest i poświęcenie wolnego, prywatnego, czasu, z racji godnych, uniwersalnych i humanistycznych pobudek, dla jakiejś ważnej idei, sprawy, zagadnienia mającego znaczenie społeczne.
Natomiast Dominika Lasota prezentuje w rzeczonym wywiadzie bez żadnych zahamowań i ze swadą charakterystyczną niczym nie zmąconą pewność co do swojej osoby oraz posiadanych mądrości. To efekt, tak dziś propagowanych i powszechnie stosowanych, przewag emocji nad racjonalnością, intuicji oraz różnej formy afektów w życiu codziennym, w przestrzeni publicznej, w interpersonalnych relacjach i decyzjach. Nawet najwyższej wagi. Gdy aktywistka swą działalność podsumowuje stwierdzeniem, że na życie ciężko zarabia zbierając gdzie można stosowne granty, zapala mi się od razu „czerwone światełko” nieufności co do zapewnień nt. czystości intencji przy tak rozumianej aktywności społecznej. Bez przymiotników - każdej.

Bo jak czynności pro publico bono mające być naszym subiektywnym darem na rzecz wspólnoty mogą być wyceniane przez granty, przez prywatną potrzebę zysku? Zwłaszcza, że w systemie rynkowej rywalizacji i bezwzględnej konkurencji o planetarnym zasięgu geneza przydzielania owych grantów lokuje się w kolosalnych zyskach lobbystów i posiadaczy hiperkapitału*. Jeśli p. Dominika chce walczyć z rozrostem sieci hipermarketów spożywczych, korporacjami i monopolizacją rynków nie wspominając, iż za rozwiązaniami związanymi z wprowadzaniem „Zielonego Ładu” np. w polskim rolnictwie mogą stać lobbyści związani właśnie z tymi molochami, jest to co najmniej nieuczciwe intelektualnie. W rynkowo funkcjonującym systemie, ktoś udzielający owych grantów czyni to w określonym, podszytym własnym zyskiem, celu.

Ale to rzutuje na istotę rozumienia i stosunku społeczeństwa do aktywizmu, który w wyniku takich działań wybitnie szkodzi samej idei, zamieniając ją w karykaturę obywatelskości, zaprzeczenie ideom, którym owa działalność ma służyć. W tym konkretnym przypadku - debacie o zagrożeniach niesionych przez zmiany klimatyczne związane z tzw. antropocenem.
Wszystko w królującym systemie neoliberalnego kapitalizmu i szaleństwach zarabiania pieniędzy na wszystkim oraz jednoczesnego kultu takiego sposobu egzystencji zabija, plantuje i skutecznie degraduje nawet najwznioślejsze czy najszlachetniejsze pomysły, idee, założenia.
Konsumpcja, pogoń za zyskiem mają w społeczeństwie złe konotacje, gdyż utożsamiane są (na podstawie wieloletnich doświadczeń) z nieuczciwością, zakulisowymi machinacjami czy ukrytym lobbingiem. Gdy za takimi przedsięwzięciami stoi Unia Europejska (ze swoimi wszystkimi agendami) jako struktura nie tyle niezależna i działająca w interesie zbiorowości wszystkich Europejczyków, a polityczny twór realizujący w zależności od politycznego klimatu interesy określonych lobby (a taka jest społeczna recepcja tych zjawisk) - trudno się dziwić, że rośnie gwałtownie eurosceptycyzm i towarzyszące mu polityczne zawirowania.

Radosław S. Czarnecki


*https://nowyswiat24.com.pl/2022/10/29/za-wandalizmem-aktywistow-klimatycznych-stoja-bogacze/ - przyp. red.


Link do rzeczonego wywiadu:

https://youtube.com/live/N0Hzt91ULtA?si=Kog_q06TFOycES_g