Nauka i sztuka (el)
- Szczegóły
- Autor: Julia Niewiarowska-Kulesza
- Odsłon: 2388
W Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi do 29.03.15 można oglądać wystawę „Karolina Matyjaszkowicz. Malarstwo”.
Karolina Matyjaszkowicz urodziła się w Łowiczu, w 1980 roku. Uczyła się w Łodzi, w Liceum Plastycznym i Akademii Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego. W 2008 roku obroniła dyplom w Pracowni Druku na Tkaninie pod kierunkiem prof. Krystyny Jaguczańskej-Śliwińskiej na Wydziale Tkaniny i Ubioru, a za powstałą pracę „Czy to Łódź?” – kolekcję tkanin drukowanych, inspirowanych pejzażem zurbanizowanym, otrzymała nagrodę Marszałka Województwa Łódzkiego. Aneks z malarstwa wykonała w pracowni prof. Jarosława Zduniewskiego.
Dzieła, które powstawały w okresie studiów, m.in. w Pracowni Tkaniny Eksperymentalnej prof. Andrzeja Rajcha – mistrza iluzji, którego trójwymiarowe gobeliny zachwycają odbiorców od lat 70., znamionowały kierunek, w którym Matyjaszkowicz zamierzała podążyć – swoiste zabawy układem scalonym, pozornie typowe dla łódzkiej szkoły, ukazały jej niezwykłą wrażliwość, czułej na odpowiedni dobór kolorów, łączenia zróżnicowanych elementów w logiczną, niezwykle dekoracyjną całość. Pomimo osiągnięć na polu tkaniny dekoracyjnej, Artystka zdecydowała się zmienić medium przekazu swoich fascynacji artystycznych, poświęcając się jedynie malarstwu.
Po studiach wróciła do rodzinnego miasta, gdzie /…/ coraz głębiej zaczęła wnikać w kulturę, w której dorastała, interesować się mitologią słowiańską oraz demonologią ludową. /…/ Świat słowiańskich wierzeń i ludowych podań znów stał jej się bliski, tyle że teraz, już jako ukształtowany twórca potrafiła go zinterpretować na swój sposób, wykorzystując go do opowiedzenia własnych historii.
W kompozycjach Matyjaszkowicz jest coś nieuchwytnego, magicznego, nieinterpretowanego, jakiś pierwiastek tajemnicy. Jej dzieła pobudzają wyobraźnię, zachęcają do obcowania z naturą i przypominają o naszych korzeniach.
Drugą niezwykle ważną inspiracją Artystki jest wzornictwo regionalne. Fascynuje ją folklor, często powraca do rodzimego muzeum, skansenu w Maurzycach czy Muzeum Ludowego Rodziny Brzozowskich w Sromowie, gdzie odnajduje nowe bodźce malarskie. Dlatego też jej najnowsze prace obfitują w tradycyjne ludowe desenie, łowickie hafty.
Wszystkie prezentowane na wystawie dzieła można zobaczyć także na stronie internetowej www.ryneksztuki.eu.
Julia Niewiarowska-Kulesza
Więcej - http://www.muzeumwlokiennictwa.pl/wernisaze/1/570,karolina-matyjaszkowicz-malarstwo.html
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 971
W Centrum Sztuki Współczesnej „Znaki czasu” w Toruniu do 31.12.23 czynna jest wystawa prac Marka Żuławskiego
Malarz, krytyk sztuki i pisarz – był malowniczą postacią londyńskiego emigracyjnego środowiska artystycznego i obok Józefa Hermana, Stanisława Frenkla i Feliksa Topolskiego, najbardziej znanym polskim malarzem w Wielkiej Brytanii. Umierając w 1985 roku w Londynie, gdzie przebywał od roku 1937, miał za sobą życie pełne wystaw, odkryć i sukcesów niemal niedostępnych emigrantom. Gdy zjawił się nad Tamizą, Anglia była artystyczną prowincją, a cudzoziemscy artyści uważani byli za niewychowanych natrętów.
W czasie wojny Żuławski dał się poznać jako speaker i autor audycji o sztuce w polskiej sekcji BBC, zaprojektował wówczas najsłynniejszy plakat wojenny „Poland First to Fight”. Marek odszukał swoją drogę w malarstwie w czasach, kiedy Anglia podnosiła się z ruin, a ludzie byli pełni optymizmu wobec zadań czekających człowieka powojennego. Jego pozycja artystyczna w Londynie umocniła się, gdy zrealizował fresk dla pawilonu wystawowego Festival of Britain (1951). Inne zamówienia publiczne oraz kilkaset wystaw w renomowanych galeriach londyńskich, największych muzeach i galeriach w Polsce tylko potwierdziły to uznanie.
Doceniany i kupowany – nie cierpiał na brak pracy. Jego obrazy znajdują się we wszystkich większych zbiorach sztuki współczesnej w Polsce i w wielu kolekcjach europejskich. Był postacią niezwykłą i kontrowersyjną; z wyglądu przypominał bohaterów sienkiewiczowskich: wysoki, postawny, o pięknych rysach, nacechowanych powagą i charakterem. Traktował życie z nonszalancją; sztukę i pisarstwo ze śmiertelną powagą. Od urodzenia w rodzinie pisarzy, reżyserów, podróżników, taterników, polityków i malarzy, poniekąd skazany był na wielkość.
Urodzony w Rzymie – syn znanego pisarza i dramaturga, po maturze w Toruniu, gdzie matka prowadziła pensjonat „Zofijówka” na Bydgoskim Przedmieściu, wstąpił na Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie i został uczniem Felicjana Kowarskiego. Po studiach przebywał za granicą, podróżując po Włoszech i Francji, gdzie zetknął się z dziełami wczesnej fazy postimpresjonizmu. Od akademickiego dramatycznego realizmu, zmierzał ku ekspresji kolorystycznej i wyrazistym formom o mocnym konturze. Zachwyciło go malarstwo religijne formami monumentalnymi i hieratycznymi, i uwiodły ściany kościołów i przestronnych budynków, lecz malując Chrystusa zachował nie tylko posągowość i spokój postaci, bliskie mozaikom bizantyjskich kościołów, ale potrafił z surowej gry barw wydobyć ciszę i modlitwę.
W malarstwie pozostał wierny sztuce figuratywnej, etycznie zaangażowanej, której centralnym tematem był człowiek. Humanizm Żuławskiego głosił godność człowieka jako istoty społecznej, człowieka walczącego i kochającego, człowieka uciśnionego i prześladowanego. Często czerpał natchnienie ze źródeł biblijnych i mitów; cykle graficzne o Gilgameszu głosiły godność kondycji człowieka w zmaganiach z przeciwnościami losu. Pod względem stylu był niezależny i samodzielny; malował z rozmachem, lecz powściągliwie – poświęcając większą uwagę ogólnemu zarysowi kompozycji niż układowi kolorystycznemu.
Człowiek w ujęciu Żuławskiego, z przedwojennego postimpresjonistycznego delikatnego punktu światła, ewoluował w stronę homo vitruviano, form geometrycznych, aż do mięsistego antropoida o imponującym wyposażeniu. W końcu na jego miejsce pojawił się mężczyzna dojrzały, obdarzony nie tylko kośćcem i mięśniami, ale bogato wypełniony trzewiami, przebity światłem emanującym z wnętrza. Dawniejszy powściągliwy, raczej suchy w smaku koloryt, podkreślający społeczny i emocjonalny charakter płócien, nabrał soczystości i werwy, zmysłowej siły i uproszczonego do granic nadmiaru.
W ostatnich latach życia wzmogła się w nim wiara religijna, a myśli wybiegały poza granice bytu doczesnego. Znalazło to także swoje odbicie w malarstwie, które stało się spełnione i pogodzone ze Stwórcą. Przyczyniło się do tego szczęśliwe małżeństwo i narodziny syna, osieroconego w trzecim roku życia.
Zbyt rzadko wystawiał w Toruniu, z którego wyszedł w świat sztuki. Żuławscy od dawna mieszkali w Zakopanem, lecz po śmierci ojca, na fali patriotycznego zrywu ku północnym odzyskanym rubieżom kraju, Kazimiera Żuławska, matka Marka, zadecydowała o przeprowadzce i podróży do Torunia. Latem 1921 r. zakupiła posiadłość przy ulicy Bydgoskiej 26 i założyła pensjonat na wzór zakopiański, tworząc w nim klimat sprzyjający zabawie i intelektualnej dyskusji. Na cześć babki willa na Bydgoskim Przedmieściu została nazwana „Zofijówką”.
W „Zofijówce” na stałe zamieszkała spora część zespołu toruńskiego teatru. Tu też szukali noclegu i poczęstunku tęskniący do dawnej zakopiańskiej atmosfery i kontaktów towarzyskich artyści i literaci – by wymienić kilku: Józef Wittlin, Tymon Niesiołowski, Karol Zawodziński. Pojawiał się przejazdem reżyser Juliusz Osterwa. Tu kilkunastoletni Marek zetknął się ze Stanisławem Ignacym Witkiewiczem – nie po raz pierwszy, bo jeszcze w Zakopanem Witkiewicz ojciec wysyłał Stasia na naukę filozofii do ojca Marka Jerzego Żuławskiego. Witkacy mocno obraził się na młodego Żuławskiego za jego butne wywody na temat malarstwa, ale to dopiero kilka lat później, już w Warszawie. Po maturze syna w 1926 r. matka zamknęła pensjonat i zarządziła przenosiny do Warszawy.
Marek Żuławski na trwałe związał się z Toruniem już po śmierci, a to za sprawą hojnego daru jego żony, Maryli. Na przestrzeni kilkunastu lat przekazała ona do zbiorów Muzeum Uniwersyteckiego w Toruniu ogromny zespół prac męża oraz całe archiwum i liczne pamiątki po artyście. Swą szczodrobliwością Maryla Żuławska pomogła Markowi na zawsze już osiąść w Toruniu.
Wystawa organizowana w Centrum Sztuki Współczesnej, prezentująca ponad 250 obiektów: prac malarskich, rysunków i grafik, jest największą wystawą prac Marka Żuławskiego w ogóle. Wszystkie pokazywane prace są własnością Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w kolekcji Muzeum Uniwersyteckiego.
Kuratorka: Katarzyna Moskała
https://csw.torun.pl/csw/wystawa-marek-zulawski-malarstwo-z-kolekcji-muzeum-uniwersyteckiego-43240/
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1951
W Muzeum Śląskim w Katowicach do 17.09.17 można oglądać wystawę malarstwa Pawła Wróbla – Kroniki przedmieść.
Stożkowate hałdy, wysokie kominy, wieże wyciągowe kopalnianych szybów i czerwone budynki familoków – to charakterystyczne dla prac Pawła Wróbla elementy śląskiego krajobrazu. Utrwalał swoiste kroniki przedmieść: zapadające w pamięć scenki rodzajowe rozgrywające się w Szopienicach czy Nikiszowcu. Jego wyrazista osobowość i charakterystyczne malarstwo sprawiły, że stawiany jest w jednym rzędzie z Teofilem Ociepką i Erwinem Sówką.
Urodził się w Szopienicach, a wychowały go hałdy, na których spędzał w dzieciństwie większość czasu. Skończył zaledwie trzy klasy szkoły podstawowej i mimo zdolności plastycznych, które wykazywał od najmłodszych lat, nikt nie pomógł mu rozwijać się w tym kierunku. Ponieważ musiał zarabiać na swoje utrzymanie już w wieku dziewięciu lat, umiejętności plastyczne szybko stały się szansą na dodatkowy zarobek. Rysowane tuszem na papierze scenki z popularnych wtedy westernów podobały się na tyle, że za zarobione drobne sumy mógł pozwalać sobie na drobne przyjemności: bilet do kina lub słodycze. Nie wiadomo jednak, jak potoczyłyby się losy Pawła Wróbla, gdyby żył w innym czasie lub miejscu.
Niemal połowę życia przepracował w kopalni – najpierw jako ładowacz, a później rębacz. Praca w kopalni paradoksalnie miała decydujący wpływ na rozwój talentu plastycznego Wróbla. Dzięki wystawie twórczości plastycznej górników w 1946 roku w Katowicach artysta zapisał się na zajęcia plastyczne w świetlicy przyzakładowej. W krótkim czasie z nieznanego nikomu górnika stał się cenionym artystą, zdobywcą wielu nagród i wyróżnień, a jego obrazy kupowały muzea oraz prywatny kolekcjonerzy.
Nieodłączną cechą malarstwa Pawła Wróbla jest osadzenie go w realiach tamtego czasu. Interesował się przede wszystkim życiem codziennym osiedli robotniczych, kolorytem familoków, festynów, ogródków działkowych. Był prawdziwym kronikarzem przedmieść, a jego świat obracał się ciągle w tym samym kręgu. Były to podwórka, na których spotykali się sąsiedzi, chlewiki, w których hodowano zwierzęta, sąsiedzkie biesiady czy dziecięce zabawy.
Kurator wystawy: Sonia Wilk
Więcej - http://www.muzeumslaskie.pl/wystawy-wystawy-czasowe-kroniki-przedmiesc-malarstwo-pawla-wrobla.php
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1673
Do 27.01.19 w Oddziale Sztuki Nowoczesnej Muzeum Narodowego w Gdańsku (Pałac Opatów) oglądać można wystawę retrospekcyjną obrazów Stefana Stankiewicza.
Żywiołowe, barwne, impresyjne obrazy dają możliwość smakowania uroków świata, przełożonych na rzadko już spotykany język malarski, który w tradycyjny sposób ewokuje piękno natury i wartość życia.
Rodowodu twórczości Stefana Stankiewicza – ucznia Krystyny Łady-Studnickiej i Jacka Żuławskiego, czołowych profesorów Państwowej Szkoły Sztuk Plastycznych w Sopocie – automatycznie szukano w jej postimpresjonistyczno-kolorystycznych założeniach. Z tzw. szkołą sopocką łączą artystę kolorystyczne inklinacje oraz katalog motywów (pejzaże, martwe natury, kwiaty, kompozycje figuralne, portrety), ale jego twórczość od początku cechuje się świadomą twórczą niezależnością.
Na wystawie zaprezentowano ponad 150 obrazów, w większości olejnych. Najwcześniejsze z nich, powstałe w latach 60. XX wieku, są jeszcze mocno zróżnicowane i świadczą o poszukiwaniu przez twórcę najlepszych dla niego środków wyrazu.
Najstarszy z wystawionych obrazów (1964) to udana próba, ale tylko próba, zmierzenia się z surrealizmem.
Są też obrazy zbudowane z drobnych, impresjonistycznie rozedrganych plam – w nich najbardziej uwidoczniają się wpływy sopockiej Alma Mater – lub charakteryzujące się dziecięcą prostotą czy lekkością książkowej ilustracji.
Reszta wczesnych dzieł, poprzez użycie czarnego konturu i płaszczyznowe, schematyczne ujęcie form, zapowiada późniejszy, rozpoznawalny styl malarza. Przybierze on rozmaite oblicza, specyficzne dla konkretnej grupy tematycznej.
Martwe natury i kompozycje z kwiatami to przedstawienia najbardziej realistyczne, mniej lub bardziej doprawione umowną dekoratywnością, o świetlistej, pogodnej palecie. Poszczególne elementy – gatunki kwiatów, drobne bibeloty – są w nich bez trudu rozpoznawalne.
W kompozycjach figuralnych, najczęściej o tematach muzycznych, główną rolę gra umownie i dekoratywnie traktowana przestrzeń architektoniczna – wnętrza zamków i dworów. Sylwetki ludzkie w nich umieszczone sugerowane są zaledwie odpowiednimi zestawami plam barwnych.
Najdalsze od realizmu są pejzaże – krajobrazy pól, jezior, morza czy też widoki miejskie, w tym wizerunki Gdańska. Tu inwencja artysty podąża w wielu kierunkach – od przedstawień wielobarwnych i ekspresyjnych, poprzez melancholijne pejzaże tworzone kilkoma muśnięciami pędzla na subtelnym jednobarwnym tle, po układy plam zbliżające obraz do abstrakcji. Odrębną grupę tematyczną stanowią pozbawione cech indywidualnych portrety, głównie kobiece, wykreowane za pomocą muśnięć pędzla, o wyraźnej naiwnej umowności, oddające istotę kobiecego wdzięku.
Stankiewicza uważa się za kolorystę. Kolor niewątpliwie jest głównym budulcem jego obrazów, ale w równym stopniu jest nim też siła wyrazu żywiołowej plamy, zazwyczaj fakturalnej, kładzionej z wyraźnym „nerwem” i stanowczością, siła stosowanych kontrastów oraz moc konturu, który staje się częścią form na prawach barwnej plamy. To wszystko definiuje twórcę także jako ekspresjonistę. Natomiast subiektywizm tej twórczości, jej wyraźnie uczuciowy, liryczno-nastrojowy charakter, pozwala łączyć ją z neoromantyzmem końca XIX wieku.
Podsumowując, można powiedzieć, że w twórczości Stankiewicza współgrają rozmaite, niekiedy sprzeczne, tendencje: wrażeniowość, ekspresja, żywiołowość, kontemplacja, intuicyjność itp.
Stefan Stankiewicz urodził się 3 października 1934 roku w Lipsku. W latach 50. uczył się w Liceum Plastycznym w Bydgoszczy. W 1955 roku rozpoczął studia artystyczne na Wydziale Sztuk Pięknych UMK w Toruniu, studiował też w PWSSP w Łodzi, w pracowni prof. Adama Rychtarskiego, oraz w PWSSP w Gdańsku pod kierunkiem prof. Krystyny Łady-Studnickiej i prof. Jacka Żuławskiego. W 1963 roku otrzymał dyplom z wyróżnieniem.
Więcej - http://www.mng.gda.pl/events/stefan-stankiewicz-malarstwo/

