Nauka i sztuka (el)
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1368
Blisko 90 artystek i artystów młodego pokolenia bierze udział w wystawie „Niepokój przychodzi o zmierzchu”, którą można oglądać w Zachęcie do 16.10.22.
Na wystawie zobaczymy prace twórców urodzonych w latach 80. i 90. XX wieku, zarówno niedawno debiutujących, jak i tych o ugruntowanej pozycji i rozpoznanej praktyce, których dzieła nie były jeszcze nigdy prezentowane w Zachęcie. Wystawa jest nie tylko obszerną prezentacją młodej polskiej sztuki, ale przede wszystkim opowieścią o niepokojach, emocjach i tkwiącym w nich potencjale zmiany.
Wchodzenie w dorosłość współczesnych dwudziesto- i trzydziestolatków przypadło na czas kumulacji kryzysów i momentów zwrotnych obniżających poczucie bezpieczeństwa. Wszystko wydaje się dziś groźne, podważana jest jakakolwiek pewność co do przyszłości: od rozwoju technologii wymykających się spod kontroli, poprzez niesprawiedliwości społeczne i wykluczenia, aż po pandemię.
Uczestnictwo w protestach, zaangażowanie polityczne oraz przeżywanie katastrofy klimatycznej i środowiskowej stały się wyróżnikami tożsamości młodych. Te pokoleniowe doświadczenia są źródłem silnych emocji, kumulują w sobie wszystkie rodzaje lęków: egzystencjalne, społeczne, nawet religijne. Wystawa „Niepokój przychodzi o zmierzchu” pozwala przyjrzeć się językom wyrażania tego, co tak trudno opisać — niepewności, braku wiary w przyszłość — oraz strategiom opowiadania o własnej traumie czy lęku.
Przedstawiane prace prezentują szeroki wachlarz tematów m.in. intymne opowieści o depresji, zdrowiu psychicznym, potrzebie bliskości i miłości, samotności. Duża część z nich porusza motyw przemocy – od indywidualnej, wymierzonej przeciwko sobie samemu, po systemową. W wielu można dostrzec ironię i humor, fetyszyzm popkulturowy, a także inspiracje cyberfuturyzmem i posthumanizmem. Inne ważne wątki to śmierć, żałoba, nihilizm, a wreszcie namysł nad ciałem i seksualnością. Finał wystawy budują prace czerpiące z poetyki katastrofy, poświęcone archeologii przyszłości, relacji człowieka z naturą, magii, ezoteryce i poszukiwaniu duchowości. Kościotrupy, zombie, centaury, wampiry, słodkie chłopaki, sprawcze kobiety, migranci, cyborgi — to tylko niektórzy z bohaterów prac prezentowanych w Zachęcie.
Choć wystawa swoją formą nawiązuje do tradycyjnie rozumianego przeglądu aktualnej sztuki, nie koncentruje się na mapowaniu zjawisk, tendencji i najważniejszych postaw oraz nie wskazuje kluczowych aktorów i aktorek sceny artystycznej. Zwraca uwagę na pokoleniową wrażliwość i różne sposoby reagowania na napięcia i zmiany. Jest szukaniem tego, co wspólne, a nie prezentacją indywidualności czy oryginalnych postaw.
Tytuł wystawy został zaczerpnięty z powieści Marieke Lucas Rijneveld (Niepokój przychodzi o zmierzchu, Wydawnictwo Literackie, 2021), której dziesięcioletnia bohaterka pewnego dnia postanawia „nie wypuścić z siebie niczego” i przestaje zdejmować kurtkę. Kurtka staje się jej pancerzem i symbolicznym znakiem traumy. Rijneveld niezwykle sugestywnie opowiada o deficytach emocjonalnych, o żałobie, o końcu świata utożsamianego z dzieciństwem. Tytułowy niepokój wydaje się podstawową emocją, towarzyszącą na co dzień nie tylko bohaterce książki, ale także i nam.
W Zachęcie można zobaczyć prace powstałe przede wszystkim w ostatnich trzech latach (2020 –2022), reprezentujące wszelkie media: od ogromnie popularnego w ostatnim czasie malarstwa, przez rysunek, instalacje rzeźbiarskie, wideo, fotografię, ceramikę, tkaninę, performans i działania. Częścią wystawy będzie jesienny (wrzesień–październik) program wydarzeń na placu Małachowskiego oraz program performatywny.
Kuratorka wystawy: Magdalena Komornicka
Więcej informacji: https://zacheta.art.pl/pl/wystawy/niepokoj-przychodzi-o-zmierzchu-the-discomfort-of-evening
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 632
Do 24.08.25 w BWA Wrocław Główny można oglądać wystawę pn. Nieposłuszne gwiazdy.
„Posłuszne gwiazdy” to określenie, jakim posłużył się szkocki powieściopisarz i poeta Robert Louis Stevenson, gdy opisywał gazowe latarnie oświetlające dziewiętnastowieczny Londyn. Wyrażona w tej formule idea ujarzmienia nocy znakomicie wpisywała się w modernizacyjne wizje epoki nowoczesności, na czele z obietnicą podboju natury i ambicją dostosowania zjawisk przyrody do potrzeb człowieka. Wystawa proponuje inne spojrzenie na relację człowieka z kosmosem. Tutaj gwiazdy – rozumiane jako zjawiska pozaziemskie i niedające się okiełznać – nie podlegają ludzkiej woli i planom, są nieposłuszne.
Czas narodzin zachodniej nowoczesności był okresem odseparowywania się człowieka od tego, co zaczęto nazywać „naturą”. Upowszechnienie się sztucznego oświetlenia uniezależniło ludzi od ograniczeń światła słonecznego. Popularyzacja zegarów i kalendarzy wpłynęła na doświadczanie czasu. Astrologia, stanowiąca wcześniej uzupełnienie astronomii, straciła status poważanej nauki, a narodziny kapitalizmu zmieniły naszą codzienność – m.in. sposób odżywiania się czy podejście do snu.
Powszechne obecnie postrzeganie przyrody jako towaru jest pokłosiem przemian, jakie zaszły w Europie od XVII wieku do XIX – w okresie zapoczątkowanym przez rewolucję naukową i zwieńczonym narodzinami przemysłowego kapitalizmu. Wciąż oddzielamy się nie tylko od innych bytów ziemskich, ale i od kosmosu. Współczesna kultura ukazuje ciała niebieskie przede wszystkim jako obiekty podboju i kolonizacji. Wystawa jest swoistym esejem wizualnym i stanowi rezultat poszukiwań innych obrazów kosmosu; obrazów wpływu, jaki wywiera na nas, nasze ciała i otoczenie. Składają się na nią prace artystek i artystów różnych pokoleń, którzy przyglądają się konsekwencjom nowożytnego odczarowania świata.
Prace na wystawie podejmują temat sił pozaziemskich dających się uchwycić w takich zjawiskach, jak naprzemienność nocy i dni, grawitacja czy przypływy i odpływy oceanu. Niektóre odwzorowują widok nieba, inne stanowią zapisy eksperymentów angażujących ciało i badających kosmiczne oddziaływania. Wszystkie przywołują wiedzę „roztrwonioną”, wiedzę sprzed procesów industrializacyjnych, potrzebną nam dziś do wykształcenia nowej wrażliwości w dobie katastrofy ekologicznej.
Kuratorki: Katarzyna Czeczot, Joanna Kobyłt
Artystki i artyści: Lauren Darling, Lucjan Demidowski, Tomasz Dobiszewski, Katarzyna Korzeniecka, Natalia LL, Witek Orski, Johan Österholm, Łukasz Radziszewski, Maja Rozbicka, Kama Sokolnicka, Sarah Cameron Sunde, Iza Tarasewicz, Irina Teodorescu, Mateusz Wysocki, Jakub Woynarowski
Za: https://bwa.wroc.pl/wydarzenie/nieposluszne-gwiazdy/?gr_m=CM&gr_co=wwE&gr_s=LLj&gr_x=a62e
- Szczegóły
- Autor: Bożena Czubak
- Odsłon: 3236
W warszawskiej Zachęcie można oglądać (do 18.11.12) wystawę pn. "Nieprzekupne oko".
Wystawa jest próbą przedstawienia historii galerii, która przez 18 lat działalności była niekomercyjną przestrzenią prezentacji sztuki artystów z całego świata. Wystawy i dyskusje inicjowane w galerii, analityczny i krytyczny dyskurs rozwijany zarówno na gruncie teorii, jak i praktyki artystycznej sytuują ją pośród najbardziej znaczących punktów na mapie ówczesnej światowej geografii artystycznej.
Funkcjonująca wbrew geopolitycznym podziałom Galeria Akumulatory 2 była miejscem, w którym publiczność miała kontakt ze sztuką twórców ze Wschodu i Zachodu, artystów z Europy Wschodniej i Zachodniej, Stanów Zjednoczonych i Kanady, Ameryki Południowej i Azji.
Początki galerii wiążą się z ideą Sieci (NET), sformułowaną w 1971 przez Jarosława Kozłowskiego i Andrzeja Kostołowskiego, oraz manifestem rozesłanym do ok. 350 artystów i krytyków sztuki z Polski i ze świata, zachęcającym do współpracy i wolnej wymiany faktów artystycznych.
Idea stworzenia antyinstytucjonalnej, wymykającej się Sieci mimo represji ze strony ówczesnych władz była kontynuowana i rozwijana w założonej przez Jarosława Kozłowskiego w 1972 roku w Poznaniu Galerii Akumulatory 2. Funkcjonująca do 1990 roku galeria była przestrzenią, w której krzyżowały się różne idee i postawy artystyczne, gdzie prezentowano i debatowano nad różnymi formami i sposobami funkcjonowania sztuki. Pokazywano prace artystów związanych ze sztuką konceptualną, minimal artem, land artem, sztuką poczty, poezją konkretną, twórców z kręgu Fluxusu, działania realizowane na pograniczu sztuk wizualnych i muzyki.
W latach 1972–1990 w Galerii Akumulatory 2 zorganizowano 195 prezentacji (wystaw, performansów, akcji, działań muzycznych, odczytów). Galeria funkcjonowała na zasadzie quasi-instytucji, pozbawionej zaplecza instytucjonalnego, zmieniając często miejsca pokazów. Prowadzona i w dużej mierze finansowana przez Jarosława Kozłowskiego, była przestrzenią oddaną do dyspozycji zapraszanych artystów niezobligowanych jakimkolwiek narzuconym im programem.
Materiał zgromadzony na wystawie w Zachęcie i w towarzyszącej wystawie publikacji daje wgląd w praktyki artystyczne rozwijane poza oficjalnym, uznanym obiegiem sztuki, poza osiami podziałów na centra i peryferie, w rozległy obszar artystycznych strategii realizowanych w niewielkiej, alternatywnej galerii współpracującej z artystami z całego świata, mimo funkcjonowania w restrykcyjnej rzeczywistości realnego socjalizmu.
Tytułowe „nieprzekupne oko” odnosi się zarówno do widzenia, jak i do widzialności. Z jednej strony, do widzenia niepoddającego się ideologicznym presjom i komercyjnym pokusom, z drugiej do zaburzenia podziałów na to, co widzialne i co z pola widzenia relegowane. Widzialność stawiająca opór estetycznym czy politycznym preferencjom to tylko jeden ze sposobów czytania historii Galerii Akumulatory 2. Dokumentacja zebrana na wystawie i w towarzyszącej jej książce, w dużej mierze obejmująca materiały dotąd niepublikowane, umożliwi bardziej wielostronną lekturę tej historii.
Bożena Czubak
- Szczegóły
- Autor: ANNA LESZKOWSKA
- Odsłon: 2364
Jako skandaliczne określano przedstawienie “Strasznego dworu” wyreżyserowane w Teatrze Narodowym przez znanego reżysera filmowego, Andrzeja Żurawskiego. Głosy oburzenia spowodowały jednak skutek pożądany: spektakl cieszy się ogromnym zainteresowaniem, czego reżyser z pewnością nie osiągnąłby, gdyby wystawił stuletnie dzieło “po bożemu”.
Czy rzeczywiście jest powód do oburzenia? Nie, jeśli dopuszczamy wolność artysty w odczytywaniu klasyki (czyż Hanuszkiewicz nie jest za to krytykowany?)
Żuławski nie rezygnując ze środków wyrazu właściwych swojej profesji, zrobił na operowej scenie przedstawienie filmowo-teatralno-plastyczne. Niestety, w tym kolażu formy zgubił operę, z jej dominacją muzyki i śpiewu.
Trudno bowiem koncentrować się na muzyce zepchniętej na plan dalszy przez ekran filmowy, na którym pojawiają się różne fakty i postacie historyczne nie związane z operą, ale z jej interpretacją reżyserską. Trudno też zaakceptować estetykę formy – niezwykle eklektyczną, gdzie jest miejsce i na historyczny kostium, i na plexi, czy Beckettowską brzydotę, czy wreszcie na kicz wyrażony tłumem kobiet pchających wózki z lalkami wyposażonymi w czerwono świecące serca...Taki miszmasz.
Collage formy jest, oczywiście, nierozerwalnie związany z treścią tego przedstawienia – generalną rozprawą Żuławskiego z naszą historią, począwszy od upadku powstania styczniowego. I ta warstwa przedstawienia jest najbardziej interesująca i można ją potraktować jako publicystykę operową. Jaka wolność wywalczyli sobie Polacy przez ostatnie 100 lat? W jakim zakresie była ona możliwa, a w jakim zależała tylko od nas? Czy mieliśmy i mamy szansę na pełną suwerenność? Mimo, że libretto stare – pytania wciąż aktualne.
Kto lubi eksperymenty – nawet bulwersujące – w sztuce, akceptuje prawo artysty do własnego spojrzenia na treść dzieła i jego formę, kto ceni sobie aluzje do współczesności i jej komentowanie – winien wyjść z tego spektaklu zadowolony. Kto natomiast oczekuje wiernego odtworzenia znanej narodowej opery, z pewnością będzie zawiedziony.
Jedno jest pewne: po tym wystawieniu , każdy inny “Straszny dwór” musi być inny niż wersje sprzed obecnej. Żuławski, przełamując tradycje, klasyki zmienił i zamknął tym przedstawieniem dotychczasowy kanon operowej klasyki narodowej.
Anna Leszkowska
“Straszny dwór” reżyseria: Andrzej Żuławski, kierownictwo muzyczne: Grzegorz Nowak, dekoracje: Boris Kudlicka, kostiumy: Magdalena Tesławska i Paweł Grabarczyk, choreografia: Hanna Chojnacka.(1998?)

