Dlaczego teoria elit Pareto przetrwała marksistowską utopię i nawiązuje do nietzscheańskiego powrotu
Historia jest często nauczana jako wielki marsz ku ostatecznemu celowi. Niezależnie od tego, czy cel ten wyobrażamy sobie jako bezklasowy raj, powszechny triumf liberalnej demokracji, czy nieuchronne zwycięstwo rozumu nad przesądami, myśl współczesna została urzeczona ideą liniowego postępu. To przekonanie zakłada, że historia posiada fundamentalny kierunek, zgodnie z którym ludzkość stopniowo zmierza ku trwałemu rozwiązaniu swoich sprzeczności politycznych i społecznych. Takie narracje dają poczucie bezpieczeństwa, sugerując, że dzisiejsze zmagania to jedynie tymczasowe przeszkody na drodze do lepszej przyszłości.
Jednak zapisy historyczne przedstawiają znacznie mniej pocieszający obraz. Cywilizacje powstają tylko po to, by upaść, imperia upadają i są zastępowane przez nowe imperia, rewolucje obalają klasy rządzące tylko po to, by wytworzyć nowe klasy rządzące, a ideały równości wielokrotnie ustępują miejsca nowym systemom hierarchicznym. Historia, daleka od prostego przebiegu, zdaje się podążać powtarzającymi się schematami. Nazwy zmieniają się, instytucje ewoluują, a technologie stają się bardziej zaawansowane, ale fundamentalna dynamika władzy pozostaje zadziwiająco spójna. Ambicje, rywalizacje i nierówności, które charakteryzowały starożytne królestwa, nadal kształtują współczesne państwa narodowe.
Niewielu myślicieli uchwyciło tę cykliczną rzeczywistość jaśniej niż włoski socjolog i ekonomista Vilfredo Pareto. Odrzucając optymistyczne filozofie postępu, które dominowały w XIX wieku, Pareto argumentował, że każde społeczeństwo jest nieuchronnie rządzone przez elitę. Co ważniejsze, żadna elita nie pozostaje na stałe u władzy. Z biegiem czasu klasy rządzące tracą cechy, które umożliwiły im awans; stają się samozadowolone, dekadenckie lub oderwane od społeczeństw, którymi rządzą. Ostatecznie zostają zastąpione przez nową elitę, posiadającą większą energię, zdolności organizacyjne lub bezwzględność. Ten proces, który Pareto nazwał „cyrkulacją elit”, nie jest anomalią, lecz stałą cechą życia politycznego. Rewolucje nie znoszą hierarchii; jedynie zastępują jedną hierarchię inną.
Teoria Pareto wykazuje uderzające filozoficzne podobieństwo do koncepcji wiecznego powrotu Friedricha Nietzschego. Choć Nietzsche przedstawił wieczny powrót przede wszystkim jako wyzwanie metafizyczne i egzystencjalne, tj. ideę, że należy żyć tak, jakby każda chwila powtarzała się w nieskończoność, wyraża ona również głęboki sceptycyzm wobec narracji o ostatecznym historycznym odkupieniu. Ludzka egzystencja nie jest podróżą do celu, lecz ciągłym procesem powtarzania, zmagań, tworzenia i upadku. Podobnie socjologia Pareto zaprzecza możliwości ostatecznego politycznego stanu końcowego. Dramat historii nie jest progresywny, lecz cykliczny, a każde pokolenie odtwarza znane walki o władzę pod nowymi ideologicznymi sztandarami.
Ta perspektywa stoi w bezpośredniej opozycji do filozofii Karola Marksa. Marks postrzegał historię jako proces dialektyczny napędzany konfliktem klasowym, który miał doprowadzić do zniesienia samych klas. Kapitalizm, jego zdaniem, zawierał w sobie zalążki własnej destrukcji, a dyktatura proletariatu ostatecznie ustąpi miejsca społeczeństwu komunistycznemu, wolnemu od wyzysku i dominacji. Historia dla Marksa miała zarówno kierunek, jak i cel. Gdy sprzeczności społeczeństwa klasowego zostaną rozwiązane, cykliczne konflikty, które definiowały poprzednie epoki, dobiegną końca.
Pareto uznał tę wizję za fundamentalnie nierealistyczną. Argumentował, że pragnienie równości nie może wyeliminować różnic w talencie, ambicji, inteligencji, organizacji czy przywództwie. Nawet ruchy oparte na ideałach egalitarnych nieuchronnie generują nowe elity, które monopolizują władzę w imię ludu. Każda rewolucja, która rości sobie prawo do wyzwolenia ludzkości, jedynie inicjuje kolejny cykl wymiany elit. Od arystokracji starożytności po rewolucyjną Francję, od bolszewików po współczesne establishmenty polityczne i korporacyjne, schemat pozostaje niepodważalny: władza przechodzi z rąk do rąk, ale nigdy nie zostaje rozpuszczona.
Patrząc z tej perspektywy, historia przypomina nie tyle schody wznoszące się ku doskonałości, co koło obracające się bez końca, przechodzące przez powtarzające się fazy wznoszenia się, konsolidacji, rozpadu i zastępowania. Kostiumy, slogany i technologie ewoluują, ale podstawowa struktura życia politycznego pozostaje niezmienna. Paretońska cyrkulacja elit dostarcza socjologicznego wyjaśnienia tego zjawiska, a Nietzscheańska wieczna recydywa oferuje jego filozoficzny odpowiednik. Razem podważają one współczesną wiarę w nieodwracalny postęp i zachęcają nas do postrzegania cywilizacji nie jako historii z końcem, lecz jako trwałego cyklu, który powtarza się od zarania dziejów i być może będzie się powtarzał zawsze.
Pętla metafizyczna: cyrkulacja Pareto i wieczny powrót Nietzschego
Na pierwszy rzut oka Vilfredo Pareto , zdystansowany socjolog uzbrojony w statystykę i analizę ekonomiczną, zdaje się zamieszkiwać zupełnie inny wszechświat intelektualny niż Friedrich Nietzsche, ikonoklastyczny filozof, który pisał aforyzmami, przypowieściami i poetyckimi inwektywami. Pareto poszukiwał naukowych prawidłowości w zachowaniach politycznych, podczas gdy Nietzsche usiłował obalić moralne fundamenty cywilizacji zachodniej. Jeden podchodził do społeczeństwa jak empiryczny obserwator; drugi podchodził do istnienia jak psycholog i krytyk kultury. Jednak pod tymi stylistycznymi i dyscyplinarnymi różnicami kryje się zadziwiająco podobna wizja historii. Obaj myśliciele odrzucają pocieszającą iluzję, że ludzkość zmierza ku ostatecznemu stanowi sprawiedliwości, równości lub racjonalnej doskonałości. Zamiast tego przedstawiają istnienie jako fundamentalnie cykliczne w świecie, w którym te same wzorce powtarzają się pod ciągle zmieniającymi się pozorami.
Doktryna Nietzschego o wiecznym powrocie (die ewige Wiederkunft) należy do najbardziej prowokacyjnych idei filozofii nowożytnej. Wprowadzona w Wiedzy radosnej i rozwinięta w Tako rzecze Zaratustr , koncepcja ta nakazuje jednostce wyobrazić sobie, że każda chwila życia, odzwierciedlona w każdym triumfie, każdej porażce, każdej radości, każdym upokorzeniu, musi być przeżywana na nowo przez całą wieczność. Niezależnie od tego, czy interpretowana jako dosłowne twierdzenie kosmologiczne, czy, częściej, jako egzystencjalny eksperyment myślowy, wieczny powrót służy jako ostateczny test afirmacji życia. Czy można objąć istnienie tak całkowicie, że chciałoby się je chętnie przeżywać na nowo w nieskończoność?
Wyzwanie Nietzschego skierowane jest nie tylko do psychologii jednostki, ale także do głębokiego pragnienia ludzkości ucieczki poprzez religię, utopijną politykę lub wiarę w historyczny postęp. Wieczny powrót zaprzecza istnieniu ostatecznego odkupienia. Nie ma ostatecznego wniosku, w którym cierpienie zostałoby trwale zniesione, a historia ostatecznie rozwiązałaby swoje sprzeczności. Istnienie jest powtarzaniem.
Chociaż Pareto nigdy nie wysunął teorii metafizycznej porównywalnej z teorią Nietzschego, jego socjologia dochodzi do zadziwiająco podobnych wniosków, ale zupełnie innymi drogami. Zamiast rozważać kwestię powrotu kosmosu, Pareto badał powrót władzy politycznej. Jego słynna teoria cyrkulacji elit głosi, że każde społeczeństwo, niezależnie od formy konstytucyjnej czy zobowiązań ideologicznych, jest nieuchronnie rządzone przez mniejszość. Demokracja, monarchia, arystokracja, dyktatura to warianty form instytucjonalnych, a nie wyjątki od podstawowej zasady. Masy nigdy tak naprawdę nie rządzą same sobą; zawsze są organizowane, kierowane i kierowane przez elitę.
Co ważniejsze, Pareto argumentował, że żadna elita rządząca nie pozostaje trwale dominująca. Stabilność polityczna zawiera w sobie zalążki politycznego rozkładu. Każda elita ostatecznie traci cechy, które umożliwiły jej rozwój. Sukces rodzi samozadowolenie; dobrobyt sprzyja korupcji; instytucje stają się sztywne; pewność siebie przeradza się w arogancję. W miarę jak klasa rządząca odrywa się od realiów społecznych, stopniowo traci zdolność do wymuszania posłuszeństwa i inspirowania lojalności. Z zewnątrz istniejącego establishmentu wyłania się rywalizująca elita, dysponująca energią, ambicją i zdolnościami organizacyjnymi, które zmarnowali dawni władcy. Historia nie jest zatem opowieścią o trwałości instytucji, lecz o nieustannej wymianie.
Aby wyjaśnić te powtarzające się transformacje, Pareto wyróżnił dwa idealne typy psychologiczne charakteryzujące klasy rządzące: „Lisy” i „Lwy”.
Lisy rządzą poprzez elastyczność, negocjacje, kalkulację i manipulację. Doskonale radzą sobie w dyplomacji, handlu, finansach, budowaniu koalicji i intelektualnej innowacyjności. Lisy polegają mniej na przymusie niż na perswazji i instytucjonalnym wyrafinowaniu. Rozkwitają w okresach ekspansji gospodarczej i złożoności społecznej, gdzie zdolność adaptacji jest cenniejsza niż brutalna siła. Jednak te same cechy stopniowo stają się obciążeniem. Nadmierne kompromisy osłabiają autorytet; spryt ustępuje miejsca cynizmowi; polityczne manewry zastępują zdecydowane przywództwo. Społeczeństwa zdominowane przez lisy często stają się biurokratycznie skomplikowane, ale strategicznie kruche.
Lwy, przeciwnie, rządzą siłą, przekonaniem, dyscypliną i gotowością do użycia siły. Reprezentują odwagę, lojalność, cnotę bojową i bezkompromisowy autorytet. Gdy instytucje zostają sparaliżowane przez nadmierne negocjacje lub moralną niepewność, Lwy przywracają porządek poprzez zdecydowane działania. Ich legitymacja opiera się nie na perswazji, lecz na zdolności do wymuszania posłuszeństwa i narzucania stabilności. Jednak i one niosą w sobie zalążki swojego ostatecznego upadku. Sztywność zastępuje zdolność adaptacji. Dogmatyzm zastępuje kreatywność. Elita oparta wyłącznie na sile ostatecznie traci elastyczność niezbędną do reagowania na zmieniające się realia społeczne i ekonomiczne.
Historia oscyluje zatem między tymi dwoma stylami rządzenia w rytmie, który wydaje się niemal mechaniczny. Lisy budują wyrafinowane porządki polityczne, ale stopniowo podważają własny autorytet poprzez nadmierne kompromisy i dekadencję. Lwy obalają osłabiony establishment, przywracając stabilność siłą i przekonaniem. Jednak gdy już raz się ugruntują, Lwy nieuchronnie stają w obliczu praktycznych wymogów rządzenia. Utrzymanie władzy wymaga dyplomacji, administracji, zarządzania finansami i kompromisów politycznych. Lwy stopniowo nabywają tych samych cech Lisów, które wyparły. Ich potomkowie stają się coraz bardziej ostrożni, zinstytucjonalizowani i egoistyczni, aż pojawi się kolejne pokolenie energicznych Lwów, aby rozpocząć cykl od nowa.
Ta powtarzająca się transformacja stanowi to, co można by nazwać politycznym odpowiednikiem nietzscheańskiego wiecznego powrotu. Pareto nie twierdzi, że identyczne wydarzenia historyczne dosłownie się powtarzają. Twierdzi raczej, że podstawowa struktura życia politycznego pozostaje zadziwiająco niezmienna. Rewolucje głoszą nowe ideały, konstytucje obiecują nowe początki, a ideologie obwieszczają narodziny bezprecedensowych społeczeństw. Jednak pod powierzchnią tych zmieniających się narracji fundamentalny dramat pozostaje ten sam: elity rosną w siłę, konsolidują władzę, upadają i są zastępowane przez nowe elity, które ostatecznie podążają tą samą trajektorią.
Ta perspektywa bezpośrednio podważa dominującą filozofię nowoczesności, która zakłada, że historia posiada immanentny kierunek. Od czasów Oświecenia zachodnia myśl polityczna często interpretowała rewolucje i reformy społeczne jako nieodwracalne kroki w kierunku większej wolności i równości. Pareto obala ten optymizm. Zmiany polityczne są realne, ale rzadko kumulują się. Zamiast dążyć do doskonałości, społeczeństwa przechodzą przez powtarzające się fazy, których strukturalna logika pozostaje zasadniczo niezmieniona. Rewolucja francuska obaliła arystokrację tylko po to, by stworzyć nową elitę polityczną. Rewolucyjna Rosja zniszczyła carską szlachtę tylko po to, by stworzyć nomenklaturę. Ruchy antykolonialne często zastępowały imperialnych administratorów rodzimymi klasami rządzącymi. Retoryka się różni, ale obieg pozostaje.
To właśnie w tym miejscu socjologia Pareto najgłębiej przecina się z filozofią Nietzschego. Nietzsche uważał ludzkie pragnienie ostatecznego historycznego celu za przejaw metafizycznego myślenia życzeniowego, czyli zsekularyzowanej wersji religijnego zbawienia. Podobnie Pareto odrzuca przekonanie, że polityka może obalić samą dominację. Obaj zaprzeczają, że historia osiąga punkt kulminacyjny w stanie ostatecznym, wykraczającym poza walkę. Konflikt nie jest nieszczęśliwym stadium czekającym na rozwiązanie, lecz trwałym elementem ludzkiej egzystencji. Każde zwycięstwo zawiera w sobie warunki przyszłego upadku. Każdy nowy porządek niesie w sobie zalążki swojego zastąpienia.
Znaczenie tej paraleli nie polega na tym, że Pareto po prostu przełożył Nietzschego na język nauk politycznych. Ich projekty intelektualne pozostają odrębne. Wieczny powrót Nietzschego ostatecznie dotyczy egzystencjalnej afirmacji życia, podczas gdy cyrkulacja elit Pareto jest empiryczną teorią dynamiki politycznej. Niemniej jednak obaj zbiegają się w jednym spostrzeżeniu: ludzie wielokrotnie mylą nowość z transformacją. Nowe konstytucje, nowe hasła, nowe technologie i nowe ideologie stwarzają pozory historycznego zerwania, podczas gdy głębsze struktury rządzące ambicją, hierarchią, konfliktem i władzą pozostają zdumiewająco niezmienne.
Patrząc z tej perspektywy, historia nie przypomina ani schodów wiodących ku utopii, ani drogi prowadzącej do „końca historii”. Lepiej wyobrazić ją sobie jako wielkie koło, nieustannie obracające się według znanych schematów wzlotu, konsolidacji, upadku i odnowy. Każde pokolenie wierzy, że żyje w bezprecedensowej epoce. Każde z nich ogłasza nadejście fundamentalnie nowego porządku politycznego. Jednak pod zmieniającymi się symbolami i instytucjami rozgrywa się ten sam ludzki dramat. Zmieniają się imiona władców. Zmieniają się sztandary. Zmieniają się technologie. Ale cyrkulacja elit trwa, a historia znów się toczy.
Triumf realizmu: Pareto kontra teleologiczna iluzja Marksa
Kontrast między cyklicznym realizmem Vilfreda Pareto a linearną koncepcją historii Karola Marksa ilustruje jeden z najbardziej fundamentalnych podziałów we współczesnej myśli politycznej. Obaj myśliciele uznawali konflikt za siłę napędową zmian historycznych i obaj odrzucali pogląd, że instytucje polityczne istnieją przede wszystkim po to, by służyć dobru wspólnemu. Jednak poza tym wspólnym sceptycyzmem, ich filozofie radykalnie się różnią. Marks uważał, że konflikt ma kierunek i ostatecznie rozstrzygnięcie. Pareto uważał, że konflikt jest trwały, a zmieniają się tylko jego uczestnicy. Dla Marksa historia jest drogą ku emancypacji; dla Pareto jest niekończącym się ciągiem rządzących mniejszości. To właśnie ta różnica nadaje socjologii Pareto jej nieprzemijającą moc wyjaśniającą.
Marksowska teoria materializmu historycznego opiera się na głęboko teleologicznym rozumieniu historii. Według Marksa, każde społeczeństwo zawiera wewnętrzne sprzeczności ekonomiczne, które ostatecznie prowadzą do rewolucyjnych przemian. Cywilizacja ludzka rozwija się poprzez kolejne sposoby produkcji, z których każdy charakteryzuje się klasą panującą i klasą wyzyskiwaną. Starożytne niewolnictwo ustępuje miejsca feudalizmowi; feudalizm ustępuje miejsca kapitalizmowi; kapitalizm z kolei tworzy proletariat przemysłowy, którego rewolucyjna świadomość ostatecznie niszczy porządek burżuazyjny. Kulminacją tego dialektycznego procesu jest komunizm – społeczeństwo bezklasowe, w którym prywatna własność środków produkcji została zniesiona, wyzysk zniknął, a samo państwo stopniowo staje się zbędne. Gdy antagonizmy klasowe ustają, historia, rozumiana jako historia walki klas, w istocie osiąga swój kres.
Ta wizja jest zarówno rewolucyjna, jak i głęboko optymistyczna. Marks przekształca historię w narrację odkupienia. Cierpienie poprzednich pokoleń nie jest pozbawione znaczenia, lecz stanowi niezbędny warunek ostatecznego wyzwolenia ludzkości. Kapitalizm, pomimo swoich niesprawiedliwości, jest przedstawiany jako niezbędny etap dojrzewania sił wytwórczych, które ostatecznie umożliwią powszechną obfitość. Historia zatem ma zarówno kierunek, jak i cel. Przyszłość nie tylko różni się od przeszłości; jest ona zasadniczo lepsza.
Pareto odrzucił całą tę strukturę. Nie negował ani rewolucji, ani transformacji społecznej, ale kwestionował założenie, że te transformacje mogą trwale wyeliminować samą hierarchię. Jego zdaniem Marks mylił zastąpienie jednej klasy rządzącej z całkowitym zniesieniem klas rządzących. Dominacja polityczna, argumentował Pareto, nie jest przypadkową cechą poszczególnych systemów ekonomicznych, lecz strukturalną cechą każdego zorganizowanego społeczeństwa. Wszędzie tam, gdzie ludzie współpracują na dużą skalę, decyzje muszą być podejmowane, instytucje muszą być zarządzane, zasoby muszą być alokowane, a władza przymusu musi w końcu gdzieś istnieć. Te konieczności nieuchronnie prowadzą do powstania rządzącej mniejszości.
W konsekwencji, z perspektywy Pareta, idea trwale bezklasowego społeczeństwa jawi się nie tyle jako socjologiczna możliwość, co jako psychologiczne dążenie. Ludzie różnią się ambicją, kompetencjami, zdolnościami organizacyjnymi, charyzmą i chęcią sprawowania władzy. Te różnice w naturalny sposób generują struktury przywódcze, które stopniowo przekształcają się w elity polityczne. Nawet ruchy oparte na języku równości wymagają organizatorów, strategów, administratorów, dowódców wojskowych i strażników ideologii. Rewolucyjna obietnica zniesienia hierarchii zawiera zatem wewnętrzną sprzeczność: sam akt organizacji rewolucji wymaga stworzenia elity zdolnej do kierowania nią.
Historia polityczna XX wieku dostarcza licznych przykładów, które teoria Pareto wydaje się dobrze wyjaśniać. Rewolucja rosyjska nie zakończyła się zanikiem władzy politycznej, lecz jej koncentracją w partii bolszewickiej. Dziedziczna arystokracja i klasa kapitalistyczna zostały wprawdzie wyparte, jednak obiecane rządy proletariatu nigdy nie zmaterializowały się w sensie bezpośredniej demokracji, tak jak wyobrażało to sobie wielu rewolucjonistów. Zamiast tego wyłoniła się nowa warstwa rządząca, złożona z urzędników partyjnych, dowódców wojskowych, planistów państwowych i biurokratycznych administratorów.
Z czasem ta elita polityczna wypracowała własne przywileje, interesy instytucjonalne i mechanizmy samozachowawcze. Nomenklatura funkcjonowała nie tyle jako zanik władzy elitarnej, co jako jej transformacja w nową formę.
Pareto uznałby ten wynik nie za zdradę marksizmu, lecz za przewidywalną konsekwencję samej organizacji politycznej.
Rewolucyjne „Lwy”, których siła tkwiła w dyscyplinie, przekonaniach ideologicznych i zdecydowanym działaniu, skutecznie obaliły stary porządek siłą i scentralizowanym przywództwem. Jednak rządzenie społeczeństwem przemysłowym wymagało znacznie więcej niż rewolucyjnego zapału. Administracja wymagała negocjacji, biegłości biurokratycznej, planowania gospodarczego, propagandy i kompromisu politycznego. Ucząc się tych sztuk, Lwy stopniowo nabywały cech Lisów, które wyparły. Elita rewolucyjna stała się elitą ugruntowaną, a cyrkulacja elit powróciła do swojego normalnego trybu.
Ta dynamika nie jest jednak charakterystyczna wyłącznie dla rewolucji komunistycznych. Podobne wzorce można zaobserwować w radykalnie odmiennych cywilizacjach i systemach politycznych.
W Republice Rzymskiej nastąpiła stopniowa wymiana starej elity arystokratycznej na ambitnych dowódców wojskowych, którzy ostatecznie skonsolidowali władzę cesarską.
Dynastyczne Chiny wielokrotnie doświadczały cyklów, w których energiczni władcy-założyciele ustanawiali stabilne rządy, które później ulegały biurokratycznej stagnacji, korupcji i wewnętrznemu rozkładowi, zanim zostały zastąpione przez nowe dynastie.
Rewolucja francuska zniszczyła monarchię Burbonów, a następnie przeszła przez kolejne elity rządzące, aż do kulminacji w postaci rządów Napoleona. Nawet demokracje konstytucyjne doświadczają powtarzających się rotacji elit politycznych, biurokratycznych, gospodarczych i kulturalnych, nie eliminując jednak fundamentalnie samych rządów elitarnych.
Te przykłady niekoniecznie unieważniają każdy aspekt myśli Marksa. Jego analiza zdolności kapitalizmu do generowania nierówności, koncentracji bogactwa i wywoływania powtarzających się napięć klasowych nadal wpływa na ekonomię, socjologię i teorię polityczną. Podobnie, nacisk na interesy materialne pozostaje istotną korektą wobec czysto idealistycznych wyjaśnień historii. Jednak oczekiwanie Marksa, że konflikt klasowy zakończy się trwałym zniesieniem hierarchii, znalazło niewielkie potwierdzenie w doświadczeniu historycznym państw, które dążyły do urzeczywistnienia jego wizji. Zniknięcie jednej elity konsekwentnie pociągało za sobą pojawienie się kolejnej.
Model Pareto w dużej mierze opiera się na odmowie obietnicy ostatecznego celu. Zamiast konstruować filozofię nieuchronnego postępu, Pareto oferuje opisowy opis powtarzających się procesów politycznych. Jego teoria nie wymaga, aby społeczeństwa poprawiały się lub pogarszały z biegiem czasu; przewiduje jedynie, że elity rządzące będą stopniowo tracić cechy, które zapewniły im dominację, i ostatecznie zostaną zastąpione przez bardziej energicznych konkurentów. Ponieważ proces ten ma swoje korzenie w powtarzających się cechach ludzkiej psychologii i organizacji politycznej, a nie w konkretnym systemie gospodarczym, występuje on z niezwykłą spójnością w cywilizacjach oddzielonych geograficznie, kulturowo, religijnie i historycznie.
Od faraonów starożytnego Egiptu po Republikę Rzymską, od imperialnych Chin po średniowieczne królestwa, od państw rewolucyjnych po współczesne liberalne demokracje, historia wielokrotnie ukazuje ten sam schemat strukturalny. Stosunkowo niewielka mniejszość rządząca organizuje życie polityczne, akumuluje przywileje, staje się coraz bardziej odizolowana od reszty społeczeństwa i ostatecznie staje w obliczu zorganizowanej kontrelity, zdolnej wykorzystać jej słabości. Instytucje się zmieniają. Ideologie się zmieniają. Języki legitymizacji ewoluują od boskiego prawa do suwerenności ludu, od nacjonalizmu do socjalizmu lub demokracji. Jednak mechanizm sukcesji elit pozostaje uderzająco znajomy.
W tym sensie Marks prawdopodobnie mylił jeden powtarzający się mechanizm zmiany politycznej z kulminacją samej historii. Konflikt klasowy jest niewątpliwie potężną siłą, ale dla Pareto nie jest on drogą do wyjścia z hierarchii; jest jednym z głównych mechanizmów, poprzez które jedna elita zastępuje inną. Rewolucja nie kończy obiegu elit, lecz go przyspiesza. To, co wydaje się narodzinami zupełnie nowego porządku politycznego, często okazuje się, po bliższym przyjrzeniu się, kolejnym obrotem nieustającego koła historii.
Wniosek: Akceptacja karuzeli
Karol Marks zaoferował ludzkości coś znacznie więcej niż teorię ekonomiczną; zaproponował świecką doktrynę odkupienia. W obliczu upadku pewników religijnych Oświecenia, Marks przekształcił samą historię w narzędzie zbawienia. Cierpienie robotników, nierówności kapitalizmu i konflikty między klasami społecznymi nie były jedynie niefortunną rzeczywistością, ale koniecznymi etapami w marszu ludzkości ku emancypacji. Jak wiele wielkich narracji o postępie, marksizm obiecywał, że historia posiada zarówno sens, jak i cel. Ofiary teraźniejszości ostatecznie osiągną punkt kulminacyjny w społeczeństwie wolnym od dominacji, wyzysku i przymusu politycznego, tj. w świecie bezklasowym, w którym samo państwo stopniowo zaniknie, ponieważ jego historyczny cel został osiągnięty.
Nieprzemijający urok tej wizji jest łatwy do zrozumienia. Daje ona nadzieję, że niesprawiedliwość jest przejściowa, że historia zmierza ku wyzwoleniu, a sprzeczności definiujące życie polityczne można ostatecznie przezwyciężyć. Zapewnia nas, że konflikt ma charakter przejściowy, a nie trwały, a ludzka cywilizacja zmierza ku ostatecznemu pojednaniu. Dla pokoleń rewolucjonistów, intelektualistów i reformatorów ta obietnica stanowiła nie tylko program polityczny, ale także głębokie źródło moralnego celu.
Jednak historia wielokrotnie komplikowała to oczekiwanie. Rewolucje przekształcały społeczeństwa, redystrybuowały władzę i przekształcały instytucje gospodarcze, ale rzadko kiedy znosiły samą hierarchię. Zamiast tego, dawne klasy rządzące konsekwentnie ustępowały miejsca nowym. Państwa, które proklamowały koniec dominacji, często tworzyły nowe elity administracyjne, nowe biurokracje i nowe systemy władzy politycznej. Słownik legitymizacji zmienił się z monarchii na demokrację, z arystokracji na socjalizm, ale fundamentalne zjawisko rządów elit przetrwało. Cel obiecywany przez teleologiczne teorie historii pozostaje wiecznie nieosiągalny.
Pareto zaczyna tam, gdzie kończą się te nadzieje. Jego socjologia odziera politykę z jej zbawczej mitologii i zachęca nas do konfrontacji z władzą jako trwałym elementem życia zbiorowego, a nie jako chwilowym defektem oczekującym na naprawę. Przepływ elit nie gloryfikuje nierówności ani nie usprawiedliwia dominacji; zamiast tego przedstawia hierarchię jako powtarzającą się konsekwencję ludzkiej organizacji. Każde społeczeństwo, niezależnie od swoich ideałów, generuje przywódców, administratorów, organizatorów i instytucje dowodzenia. Z biegiem czasu elity te tracą cechy, które zapewniały im władzę, stając się coraz bardziej zdystansowane, zadowolone z siebie lub nastawione na własne korzyści. Są one następnie wypierane przez ambitnych rywali, którzy obiecują odnowę, ale stopniowo podążają tą samą trajektorią. Historia polityczna jawi się zatem mniej jako narracja postępu, a bardziej jako powtarzający się proces odnowy i upadku.
W tym miejscu realizm Pareta najgłębiej zbiega się z filozofią Nietzschego. Nietzsche wezwał ludzkość do porzucenia kojącej iluzji, że istnienie osiąga punkt kulminacyjny w ostatecznym odkupieniu. Doktryna wiecznego powrotu zmusza nas do wyobrażenia sobie, że życie, ze wszystkimi jego triumfami i tragediami, musi być przeżywane na nowo bez końca. Wyzwaniem nie jest ucieczka od cyklu, lecz jego afirmacja poprzez akceptację istnienia bez odwoływania się do ostatecznego rozwiązania poza nim.
W zestawieniu z Pareto, ta filozoficzna refleksja nabiera wymiaru politycznego. Skoro cyrkulacja elit jest trwałą cechą zorganizowanych społeczeństw, to poszukiwanie ostatecznego porządku politycznego, wolnego od walk o władzę, samo w sobie może być chybione. Walka o władzę nie jest przypadkiem historycznym, lecz jednym z warunków definiujących cywilizację. Każde pokolenie dziedziczy instytucje stworzone przez swoich poprzedników, kwestionuje je, zastępuje i nieświadomie przygotowuje warunki do przyszłej wymiany. Życie polityczne nie osiąga punktu kulminacyjnego w postaci trwałości, ponieważ te same siły, które tworzą porządek, generują również warunki jego transformacji.
Ta perspektywa wymaga głębokiej zmiany w sposobie pojmowania historii. Cywilizacja nie jest wiecznie wznoszącymi się schodami prowadzącymi ludzkość ku doskonałości. Nie jest też prostą drogą, której kulminacją jest „koniec historii”. Lepiej wyobrażać ją sobie jako wielką karuzelę lub być może ogromne koło, którego ruch jest ciągły, a nie progresywny. Jeźdźcy się zmieniają, dekoracje są przemalowywane, a muzyka ewoluuje z każdą epoką, ale podstawowy ruch pozostaje zadziwiająco stały. Królestwa stają się republikami; republiki stają się imperiami; imperia rozpadają się na narody; rewolucje obalają reżimy tylko po to, by ustanowić nowe klasy rządzące. Technologia rozwija się z zapierającą dech w piersiach prędkością, jednak polityczna psychologia ambicji, przywództwa, rywalizacji i rozkładu instytucjonalnego wykazuje niezwykłą ciągłość na przestrzeni wieków.
Akceptacja tej cyklicznej wizji niekoniecznie oznacza przyjęcie politycznego fatalizmu. Teoria Pareto nie implikuje, że wszystkie rządy są równie kompetentne, że reformy są bezsensowne, a sprawiedliwość jest nieosiągalna w ujęciu względnym. Społeczeństwa mogą stać się bardziej wolne, bogatsze, stabilniejsze lub bardziej humanitarne. Instytucje mają znaczenie, a wybory polityczne mają realne konsekwencje dla jakości życia ludzkiego. Pareto neguje możliwość zniesienia strukturalnych realiów samej władzy. Walka o to, kto rządzi, jak rządzi i dlaczego ostatecznie traci legitymację, pozostaje trwałym elementem życia politycznego.
W tym kontekście Pareto i Nietzsche nie proponują rady rozpaczy, lecz zaproszenie do intelektualnej uczciwości. Obaj odrzucają narracje obiecujące ostateczną ucieczkę od powtarzających się warunków ludzkiej egzystencji. Obaj zachęcają nas do spojrzenia poza retorykę nowości i dostrzeżenia trwałych wzorców leżących u podstaw historycznych zmian. Przypominają nam, że każda epoka wyobraża sobie siebie jako bezprecedensową, nieświadomie odtwarzając dramaty tak stare jak sama cywilizacja.
Syntetyzując socjologię Pareto z filozofią Nietzschego, dochodzimy do wizji historii, która jest jednocześnie bardziej otrzeźwiająca i, paradoksalnie, bardziej wyzwalająca. Porzuca ona oczekiwanie, że polityka pewnego dnia rozwiąże permanentne napięcia w ludzkim społeczeństwie, a zamiast tego zachęca do głębszego zrozumienia ich powtarzającej się natury. Walka o władzę nie jest niefortunną przerwą w drodze ludzkości do doskonałości; jest jednym z definiujących rytmów, w których cywilizacja nieustannie się odradza. Historia nie jest zatem ani marszem ku utopii, ani staczaniem się w chaos. Jest nieustannym powrotem, charakteryzującym się cyklem wzlotów, dominacji, rozpadu i odnowy, którego schematy trwają, nawet gdy oblicza władzy nieustannie się zmieniają.
Ruel F. Pepa
Prof. Ruel F. Pepa jest filipińskim filozofem mieszkającym w Madrycie. Emerytowany naukowiec (profesor nadzwyczajny IV), wykładał filozofię i nauki społeczne przez ponad 15 lat na Trinity University of Asia, anglikańskim uniwersytecie na Filipinach. Jest adiunktem naukowym Centrum Badań nad Globalizacją (CRG).
Za: https://www.globalresearch.ca/pareto-elite-theory-outlasts-marxist-utopia-echoes-nietzschean-recurrence/5931906

