Ochrona środowiska

Agroekologia a Wspólna Polityka Rolna

Utworzono: niedziela, 26 kwiecień 2020 Anna Leszkowska

Postępująca degradacja środowiska naturalnego, wyludnienie obszarów wiejskich, marnotrawstwo żywności na ogromną skalę, marginalizacja znaczenia rodzinnych gospodarstw rolnych, koncentracja kapitału i ziemi w rękach kilkunastu globalnych agrokorporacji oraz stale pogarszający się stan zdrowia publicznego – to tylko początek czarnej listy wyzwań, przed którymi stoi dziś unijne rolnictwo w związku z trwającym od ponad pół wieku hołdowaniem przez Wspólną Politykę Rolną (WPR) paradygmatem ciągłego wzrostu wydajności i konkurencyjności, w których płody rolne są postrzegane wyłącznie jako towary o określonej wartości ekonomicznej, bez wliczania kosztów środowiskowych i społecznych poniesionych przy ich produkcji. A koszty są gigantyczne.

Każdego roku Europa traci 970 mln ton gleby, a erozja zagraża 25% gruntów rolnych w UE. Aż 83% gleb w UE jest zanieczyszczonych pozostałościami po jednym lub kilku pestycydach, a 58% pozostałościami po ich mieszance. Już w tej chwili 31% ziemi potrzebnej do zaspokojenia potrzeb żywnościowych UE znajduje się poza jej granicami.

Rolnictwo wpływa także na stan chemiczny i ilościowy wód podziemnych i powierzchniowych. Od 66% do 80% (w zależności od regionu) zasobów wodnych w Europie wykorzystywanych jest w rolnictwie. Ponad 1/3 znajduje się pod dużą presją zanieczyszczenia azotem pochodzącym z rolnictwa.
Niestety, całkowite zużycie nawozów azotowych i fosforanowych – głównej przyczyny eutrofizacji wód – wzrosło o 6% pomiędzy 2012 a 2015 r. Szacuje się, że od 1960 do 2010 r. Europa per capita straciła 24% odnawialnych zasobów wodnych.


Intensywne, uprzemysłowione rolnictwo przyczynia się także do katastrofalnej utraty różnorodności biologicznej, która zagraża 60% gatunków oraz 77% siedlisk. Szczególnie groźne jest masowe wymieranie owadów zapylających. Badania prowadzone na obszarach chronionych w Niemczech wykazały, że ponad 75% owadów latających zniknęło w ciągu ostatnich 27 lat.

Sektor rolno-spożywczy – od produkcji nawozów po opakowania dla żywności – odpowiada za 1/3 wszystkich emisji gazów cieplarnianych na świecie. W UE rolnictwo emituje do atmosfery 10% całkowitej emisji gazów cieplarnianych. Największym emitentem metanu i podtlenku azotu jest przemysłowa produkcja zwierzęca. Szacuje się, że emisje z tego sektora wzrosną o 72% do 2030 r. Jest ona także odpowiedzialna za 90% emisji amoniaku.
Sytuację pogarsza fakt, że każdego roku 20% żywności produkowanej w UE jest wyrzucana, co daje koszt w wysokości 143 mld euro w postaci zmarnowanych zasobów naturalnych i negatywnego oddziaływania na środowisko. Paradoksalnie, w 2011 r. prawie 9% Europejczyków zostało dotkniętych brakiem bezpieczeństwa żywnościowego (o 3% więcej w porównaniu do 2003 r.), a banki żywności wydają posiłki około 6 mln Europejczyków rocznie.

Ogromnym zagrożeniem dla zdrowia publicznego w UE jest także nadmierne stosowanie antybiotyków w przemysłowej produkcji zwierzęcej oraz – negatywnie wpływających na układ hormonalny człowieka – związków endokrynnie czynnych znajdujących się w żywności, jej opakowaniach oraz wodzie.


Społeczno-ekonomiczne skutki realizacji dotychczasowego modelu polityki rolno-żywnościowej w UE również budzą głęboki niepokój. Co 3 minuty przestaje istnieć gospodarstwo rolne w Unii Europejskiej, a od 2003 do 2013 r. zniknęło ich aż 25%. System wsparcia finansowego w ramach WPR, w którym 80% płatności bezpośrednich trafia do 20% gospodarstw, nasila tendencję powiększania dużych gospodarstw kosztem mniejszych. Obecnie około 3% gospodarstw zajmuje 52% gruntów rolnych w UE.


Unijni rolnicy są coraz bardziej zależni od międzynarodowych korporacji monopolizujących kapitał rolny i żywnościowy na ogromną skalę. W 2011 r. 60% udziału w rynku żywności należało do 5 największych dostawców żywności operujących w 13 państwach członkowskich.Wiele z powyższych problemów Fundacja RISE zaliczyła do „(…) największego zagrożenia dla europejskiego i globalnego bezpieczeństwa żywnościowego”.
Ciągle wzrastające zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego obecnych i przyszłych pokoleń – w związku z ryzykiem załamania się trwałości produkcji rolnej z uwagi na zmiany klimatu oraz wyczerpanie zasobów naturalnych (zwłaszcza wody), a także nasilenie niekorzystnych zjawisk społecznych na obszarach wiejskich – wymaga natychmiastowego znalezienia alternatywy dla dotychczasowych politycznych i gospodarczych założeń Wspólnej Polityki Rolnej.

Alternatywna polityka rolna

Od lat 80-tych XX wieku – w ramach oddolnych inicjatyw podejmowanych przez rolników na całym świecie i jako alternatywa dla oficjalnej, światowej polityki rolnej – rozwijała się agroekologia. Jest ona systemem obejmującym cały łańcuch produkcji żywności od gleby po organizację społeczeństw w oparciu o zrównoważone wykorzystanie lokalnych zasobów naturalnych, wiedzę i priorytety lokalnych rolników, mądre wykorzystanie różnorodności biologicznej w celu wspierania odporności ekosystemów i zapewnienia stałej możliwości dostarczania przez te ekosystemy korzyści i usług (środowiskowych, gospodarczych i społecznych) zarówno w lokalnej, jak i globalnej skali.

Jako ruch społeczny agroekologia broni małych gospodarstw i rodzinnego rolnictwa, społeczności wiejskich, suwerenności żywnościowej, lokalnej produkcji i krótkich łańcuchów dostaw żywności, zachowania różnorodności rodzimych nasion i ras, oraz zapewnienia konsumentom dostępu do żywności o wysokiej jakości.

Agroekologia jest zatem bardzo pojemnym i złożonym pojęciem. Łączy w sobie:

▶ naukę badając zależności pomiędzy rolnictwem a środowiskiem naturalnym w celu znalezienia jak największej synergii pomiędzy tymi dwoma elementami,
▶ zbiór praktyk rolniczych służących wsparciu zrównoważonego rolnictwa w celu optymalizacji i stabilizacji plonów,
▶ a także pojęcie kluczowe dla ruchów społecznych walczących o sprawiedliwość, równość, suwerenność oraz zachowanie tożsamości kulturowej przez rolniczki i rolników oraz mieszkańców obszarów wiejskich na całym świecie.

Agroekologia pojawiła się jako wyraz sprzeciwu wobec globalnych polityk – rolnej i handlowej – faworyzujących największe podmioty gospodarcze i umożliwiające im:

▶ dopuszczanie się grabieży ziemi i innych zasobów naturalnych na całym świecie,
▶ wtłaczanie lokalnych rolników w postkolonialne formy niewolnictwa,
▶ monopolizację dostępu do środków produkcji, zwłaszcza nasion i innych zasobów genetycznych,
▶ działanie w ramach międzynarodowych łańcuchów dostaw, podporządkowujących środowisko naturalne oraz zdrowie konsumentów priorytetowi natychmiastowego zysku.

W każdym z tych wyżej wymienionych działań ma także swój udział Wspólna Polityka Rolna, zarówno w związku z decyzjami podejmowanymi samodzielnie przez unijne instytucje, jak i z powodu podporządkowania się wytycznym Światowej Organizacji Handlu (WTO), której członkiem jest Unia Europejska.


Inne podejście jest możliwe

Agroekologia udowadnia, że:

▶ wyżywienie świata jest możliwe dzięki stosowaniu rozwiązań, w których produkcja rolna może być przyjazna środowisku naturalnemu – nie musi być oparta o środki chemiczne, genetyczne modyfikacje, skomplikowane technologie i wielkie parki maszynowe;
▶ produkcja w małych i średnich gospodarstwach jest wydajniejsza i bardziej odporna na nagłe i niekorzystne zmiany pogody niż ciągnące się po horyzont pola z monokulturą wymagającą nieustannego użycia nawozów sztucznych i pestycydów, a przy tym niezwykle wrażliwe na zmiany klimatu;
▶ ochrona małych, rodzinnych gospodarstw rolnych służy wzmocnieniu struktury społecznej na obszarach wiejskich i wsparciu ich rozwoju zapobiegając niekorzystnym zjawiskom masowej migracji do miast;
▶ rolnicy i rolniczki są grupą społeczną posiadającą ogromną wiedzę na temat produkcji rolnej – swoje umiejętności i doświadczenie potrafią wykorzystać nawet w czasach poważnych zagrożeń klimatycznych i środowiskowych, a wręcz przyczyniają się do hamowania tych zjawisk;
▶ produkcja rolna oparta na połączeniu produkcji zwierzęcej i roślinnej umożliwia utrzymanie zamkniętego obiegu materii w gospodarstwie, a także jest skalkulowana pod kątem lokalnego zapotrzebowania na żywność – eliminuje marnotrawstwo zasobów naturalnych i samej żywności;
żywność jest dobrem wspólnym wszystkich ludzi (a nie towarem poszczególnych korporacji) zapewniającym im życie w zdrowiu i dobrostanie, i jako taka powinna cieszyć się najwyższą ochroną ze strony władz krajowych i międzynarodowych.

W obecnej chwili agroekologia jest pojęciem, którym posługują się nie tylko oddolne ruchy społeczne – rolnicze, ekologiczne, klimatyczne i związane z prawami człowieka. Została także wprowadzona do oficjalnych dokumentów organizacji międzynarodowych.
Głównym promotorem inicjatyw służących zwiększaniu skali stosowania agroekologii jako systemu integrującego koncepcje ekologiczne i społeczne w projektowaniu i zarządzaniu produkcją rolną i systemami żywnościowymi, jednocześnie optymalizując interakcje pomiędzy roślinami, zwierzętami, ludźmi i środowiskiem jest Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO).
Także Międzynarodowy Panel Ekspertów ds. Zrównoważonych Systemów Żywności (ang. IPES FOOD – International Panel of Experts on Sustainable Food Systems) opublikował w 2019 r. raport, w którym zawarł propozycję reformy dotychczasowej polityki rolno-żywnościowej UE w oparciu właśnie o agroekologię.

Co i jak trzeba zmienić

Główne zmiany Wspólnej Polityki Rolnej miałyby polegać na następujących działaniach:

▪ dotychczasowe mechanizmy płatności obszarowych w rolnictwie UE, z których najbardziej korzystają wielkie gospodarstwa o wysokim wolumenie produkcji (rolnictwo przemysłowe i wysokotowarowe), zastępowane są stopniowo płatnościami powiązanymi ze sposobem produkcji jak najbardziej przyjaznej środowisku naturalnemu i skierowane głównie do gospodarstw rolnych, które dostarczają jak najwięcej dóbr publicznych, np. ekousług, wysokiej jakości żywności, a także wspierają rozwój obszarów wiejskich.

rolnicy otrzymują „premię agroekologiczną” uzależnioną od zestawu praktyk agroekologicznych służących poprawie żyzności gleby, lepszej retencji wody oraz ochronie różnorodności biologicznej. Praktyki te polegałyby na odchodzeniu od użycia sztucznych nawozów na rzecz nawozów naturalnych (ponowne połączenie produkcji roślinnej i zwierzęcej w gospodarstwie przy zapewnieniu jak największego dobrostanu zwierząt), stosowaniu płodozmianu, odejściu od monokultur i różnicowaniu upraw, także tych wiążących azot w glebie i zapewniających stałą okrywę gleby. A także na systematycznym stosowaniu Zintegrowanej Ochrony przed Szkodnikami (ang. IPM – Integrated Pest Management) polegającej m.in. na umiejętnym wykorzystaniu owadów pożytecznych w zwalczaniu szkodników. Zwierzęta w gospodarstwie powinny być karmione naturalną paszą (najlepiej własnej produkcji). Ponadto wysokość premii agroekologicznej byłaby uzależniona od ograniczenia stosowania antybiotyków, leków i pasz leczniczych w produkcji zwierzęcej.

ograniczeniu szkodliwej i intensywnej produkcji zwierzęcej i paszowej na rzecz wykorzystania gruntów pod zwiększenie uprawy owoców i warzyw dla ograniczenia konieczności ich importowania do UE. Zakazany zostaje przemysłowy chów zwierząt polegających na koncentrowaniu ogromnej liczby zwierząt w jednym miejscu oraz trzymanie ich w okrutnych warunkach stałego zamknięcia, bez możliwości zaspokojenia ich potrzeb gatunkowych. Produkcja zwierzęca zostaje przeniesiona na trwałe użytki zielone, pastwiska i do systemów rolno-drzewnych (agroleśnictwo).

doradztwo rolnicze w UE – staje się niezależne od agrobiznesu, zwłaszcza komercjalizacji obrotu nasionami – wspiera przekazywanie unijnym rolnikom i rolniczkom wiedzy na temat praktyk agroekologicznych przy jednoczesnym budowaniu sieci umożliwiającej rolnikom samodzielne dzielenie się przez nich wiedzą i doświadczeniem w zakresie stosowania praktyk agroekologicznych (od rolnika do rolnika, ang. farmer to farmer).

wdrożenia w prawie unijnym zasady „zanieczyszczający płaci”, polegającej na dotkliwym finansowym obciążeniu producentów rolnych, którzy stosują w produkcji chemię niszczącą środowisko naturalne, przyczyniającą się do zmian klimatu oraz obniżającą jakość żywności i pasz.

Wprowadzenie agroekologii jako naczelnej zasady polityki rolno-żywnościowej w UE powinno zostać ułatwione dzięki funkcjonującemu w ramach WPR systemowi rolnictwa ekologicznego. Jego początki także biorą się ze sprzeciwu wobec rolnictwa przemysłowego oraz poszukiwania dla niego alternatywy w postaci produkcji, która nie musi być uzależniona od nakładów zewnętrznych, szanuje procesy biologiczne, przekładając się na dobrostan gleby, ekosystemów oraz ludzi i zwierząt.

Agroekologia pogłębia wymiar rolnictwa ekologicznego – nie tylko w odniesieniu do praktyki rolniczej przyjaznej środowisku – ale przede wszystkim o element sprawiedliwości społecznej wobec rodzinnych gospodarstw rolnych.

Jeśli agroekologia stałaby się zasadą Wspólnej Polityki Rolnej, to kolejnym krokiem – zgodnym z raportem IPES FOOD 2019 – byłoby formalne przyjęcie Wspólnej Polityki Żywnościowej w UE, łączącej – w formie horyzontalnej, parasolowej struktury – wszystkie polityki unijne mające wpływ na produkcję i konsumpcję żywności. Zostałyby one podporządkowane priorytetom bezpieczeństwa żywnościowego i suwerenności żywnościowej realizowanym także dzięki demokratyzacji procesów decyzyjnych dotyczących polityki rolno-żywnościowej w Unii Europejskiej: przestają decydować wyłącznie politycy, urzędnicy i lobbyści, a zaczynają wspólnie decydować producenci rolni i konsumenci.

Na razie drogę agroekologii w unijnej polityce rolno-żywnościowej przecierają takie działania jak przyjęcie celów środowiskowych i klimatycznych w ramach nowej perspektywy WPR na lata 2020–2027, budowanie nowej formy zarządzania produkcją rolną w postaci ekoprogramów (ecoschemes), a także uzależnienie możliwości otrzymania płatności przez rolników od podjęcia działań chroniących środowisko naturalne i klimat.
Justyna Zwolińska
Autorka jest doktorantką w Instytucie Nauk o Żywieniu Człowieka SGGW.


Od Redakcji:
powyższy tekst pochodzi z publikacji „Polityka na talerzu” przygotowanej przez Nyeleni Polska i Koalicję Żywa Ziemia przy wsparciu Fundacji HBS i Fondation de France - https://pl.boell.org/pl/2020/02/21/polityka-na-talerzu

Wyróżnienia i śródtytuły pochodzą od Redakcji SN.

 

 

Ambasadorowie środowiska

Utworzono: piątek, 20 listopad 2009 red.
Po raz kolejny wręczono nagrody Ambasadorowie Zrównoważonego Rozwoju - konkursie organizowanym przez firmę Bayer oraz Program Środowiskowy Narodów Zjednoczonych UNEP.

Czytaj więcej...

Bioróżnorodność przekuta w pieniądz

Utworzono: wtorek, 13 lipiec 2010 red.

W najnowszym sprawozdaniu sfinansowanym przez Komisję Europejską położono szczególny nacisk na uwzględnienie różnorodności biologicznej w planach biznesowych i działalności sektora prywatnego na całym świecie.

Czytaj więcej...

Botaniczne Arki Noego

Utworzono: niedziela, 29 lipiec 2012 Anna Leszkowska


Z prof. Jerzym Puchalskim, dyrektorem Ogrodu Botanicznego PAN -Centrum Zachowania Różnorodności Biologicznej w Warszawie – Powsinie, wiceprzewodniczącym Polskiego Towarzystwa Ogrodów Botanicznych, rozmawia Anna Leszkowska

Puchalski



  • Panie profesorze, czy wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ogródków działkowych powinien budzić niepokój miłośników ogrodów botanicznych, które też są położone w obrębie dużych miast? Czy ich istnienie może być zagrożo
    ne?


  • W Polsce mamy sytuację na tyle dobrą, że w ustawie o ochronie przyrody z 2004 roku udało nam się umieścić zapis, że minister środowiska wydaje w sprawie utworzenia ogrodu botanicznego decyzję, wskazując jednocześnie na ten cel teren – istniejący i planowany. Ta decyzja zabezpiecza zatem byt ogrodu, acz nie jego finansowanie. W tej chwili są jednak próby podważenia tej ustawy, głównie przez rożne samorządowe organy. W kilku przypadkach byt ogrodów botanicznych może być zagrożony. Na przykład, ostatnio obok arboretum w Bolestraszycach powstała żwirownia, co wpływa na stosunki wodne, a zatem może spowodować zamieranie roślin w arboretum. Rada Ogrodów Botanicznych w Polsce oprotestowała tę decyzję u wojewody i ministra środowiska, ale protest okazał się nieskuteczny.

  • Podobne problemy były w Powsinie?

  • W naszym ogrodzie były i są nieco inne problemy. Plany ogrodu, jakie były przyjęte na posiedzeniu rządu w 1974 roku obejmowały teren 250 ha. To było obliczone na I etap tworzenia ogrodu. Dzisiaj z tego zostało jedynie 40 ha. Ogród miał obejmować teren górnego i dolnego tarasu skarpy warszawskiej. Obecnie jest tylko na górnym, gdzie warunki są niekorzystne, gleby bielicowe, suche, brakuje wody. Ale kiedy powstawała ustawa warszawska, tereny, które PAN miała już w użytkowaniu z przeznaczeniem na powiększenie ogrodu, zostały jej zabrane. Było to możliwe, gdyż PAN tych terenów nie miała przyznanych decyzją administracyjną. Rząd w latach 70. wykupił w celu utworzenia ogrodu botanicznego zaledwie 40 ha, a pozostałe tereny – z uwagi na koszty – miały być wykupowane stopniowo. Tymczasem przyszły biedne lata 80., nikt nie myślał o wykupie gruntów, a potem, w 1990 r., właśnie wskutek ustawy warszawskiej, grunty te przeszły w zarząd związku gmin Warszawy, a następnie dzielnic. I tak np. plac powsiński, który miał być częścią ogrodu botanicznego trafił pod zarząd powsińskiego Parku Kultury. Z kolei tereny na tarasie dolnym zostały sprywatyzowane i np. tam, gdzie miała być palmiarnia ogrodu obecnie PSE ma swoją ogromną siedzibę.

    W tej chwili walczę z dzielnicą Wilanów, aby Ogród Botaniczny w Powsinie nie został całkowicie odcięty komunikacyjnie, bo chcą nam wokół ogrodu wybudować osiedla. Już próbowano nam zablokować dojazd. Niestety, ogród jest na terenie trzech dzielnic: Ursynowa, Wilanowa oraz Konstancina, co mnoży problemy, bo zagrożenie zabudową istnieje ze wszystkich stron. Wszyscy chcieliby tu budować osiedla, w dodatku bez kanalizacji, co grozi zanieczyszczeniem wód gruntowych dla ogrodu, gdyż wodę czerpiemy ze studni głębinowych. Gdyby tu powstały osiedla na kilka tysięcy mieszkańców, to byłby też problem z komunikacją. Kuriozalną sprawą było zaplanowanie autostrady przez teren ogrodu. Po interwencji sprawa została odłożona, miejmy nadzieję, że na zawsze.

    Ogród w starciu z władzami trzech gmin staje się bezbronny. I przypuszczam, że już się nie powiększy, zwłaszcza, że ostatnie tereny, jakie miały być dla ogrodu, przejął kościół w wyniku decyzji komisji majątkowej. A był to teren już nam przyrzeczony i nawet wstępnie przez nas użytkowany. Zależy mi bardzo na ostatnim możliwym do uzyskania dla ogrodu terenie - między ogrodem a Parkiem Kultury – 10 ha lasu z samosiejek. To jest idealne miejsce na stworzenie arboretum. Chciałbym do tego rozwiązania przekonać władze Warszawy, bo nie mamy miejsca na sadzenie dużych drzew.

  • Współpraca ogrodów z administracją samorządową wszędzie się układa źle?

  • Nas władze Warszawy po prostu nie widzą. Ale w innych miastach jest inaczej, współpraca istnieje. To jest też z wiązane z faktem, że np. w Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu istnieją stare, historyczne ogrody – i one uzyskują dofinansowanie z tych miast. My na każde pytanie o dofinansowanie uzyskujemy odpowiedź, że jesteśmy jednostką PAN a samorządy nie mogą finansować jednostek państwowych.

  • Ale na Śląsku udaje się utrzymywać nowy ogród botaniczny w Mikołowie.

  • Ten ogród początkowo miał być ogrodem PAN. Ówczesny prezes Akademii, prof. Mossakowski wystąpił do Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa o przydzielenie terenu na ten cel. Napotkaliśmy jednak wówczas na nieprawdopodobnie wielki opór ze strony polityków reprezentujących Śląsk, argumentujących, że „stalinowska” Akademia Nauk chce zawłaszczyć Macierz Śląską. W tej sprawie były interpelacje poselskie, doszło nawet do tego, że mojego pełnomocnika, profesora który zajmował się tą sprawą, pobito, a mnie zaczęto zastraszać telefonami, abyśmy się od tego pomysłu odczepili. Wobec tego zaproponowaliśmy, żeby te tereny przejął urząd marszałkowski z przeznaczeniem na ogród botaniczny, natomiast PAN i Uniwersytet Śląski prowadziłyby w nim część badawczą. I tak się stało. To był pierwszy taki przypadek, że do utworzenia i funkcjonowania ogrodu powstał związek różnych podmiotów - urząd marszałkowski, miasto i powiat Mikołów, Uniwersytet Śląski i PAN, potem doszły też stowarzyszenia. I to się jak dotąd dobrze sprawdza.

Problem z finansowaniem ogrodów wynika z faktu, iż na dobrą sprawę, nie ma ustawowego systemu finansowania tego rodzaju instytucji. Na początku lat 90. udało się stworzyć w KBN-ie tzw. SPUB-y. Nasz ogród w Powsinie był pierwszą jednostką biologiczno-botaniczną dofinansowaną z tych środków. Ale te środki nie są duże – to zaledwie kilkanaście procent naszego budżetu. Finansowanie naszego ogrodu zależy głównie od budżetu Akademii, jeśli on maleje, to nasz również. Dzisiaj w Polsce wszystkie ogrody mają kłopoty z finansowaniem. Na szczęście, ogrodów się nie likwiduje, nawet powstają nowe. Polska jest obecnie jedynym krajem w UE, w którym się tworzy nowe ogrody.

  • Jak w Kielcach czy Szczecinie...

  • w Szczecinie, niestety, nie - podobnie w Gdańsku. W Szczecinie nie udało się wypracować modelu tworzenia i finansowania ogrodu z powodu zmian organizacyjnych szczecińskich uczelni. Niedawno zmarł inicjator utworzenia ogrodu szczecińskiego, prof. Marian Cieciura i w tej chwili trudno znaleźć lidera zdolnego zaangażować się w tworzenie takiego dzieła. Bo temu trzeba poświecić całe życie – tyle trwa bowiem urządzanie ogrodu. Możliwe, że podejmie się tego prof. Urszula Nawrocka-Grześkowiak z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie. Najważniejsi są bowiem ludzie – gdyby ich nie było w Mikołowie, to i śląskiego ogrodu by nie było.

    Śląski Ogród Botaniczny w Mikołowie, mający w dyspozycji 100 ha gruntów, będzie ogrodem na skalę europejską. Miasto wykupiło od Agencji Mienia Wojskowego byłą bazę wojskową i korzystając z nieruchomości na tym terenie, stworzono siedzibę ogrodu, centrum edukacji, itp. Ten ogród ma szanse na rozwój.

    Z kolei w Kielcach ogród zlokalizowano na zboczach Karczówki, zatem nie będzie on duży, choć władze miasta bardzo wspierają jego tworzenie.

    Ogród powstaje dziesiątki lat. Ogród w Powsinie wymyślił prof. Roman Kobendza jeszcze przed wojną. Po wojnie, razem z byłym dyrektorem Ogrodu Botanicznego UW udał się w tym celu do Bolesława Bieruta, który „zaklepał” miejsce dla ogrodu w Powsinie. Ale urządzanie ogrodu zaczęło się dopiero w 1974 roku, w czasach Edwarda Gierka, który mieszkał niedaleko, w Klarysewie. Natomiast jego otwarcie - 16 lat później, w 1990 roku. Zatem tworzenie i urządzanie ogrodu to inwestycja obliczona na bardzo długi okres, dłuższy niż życie człowieka.

  • Z czego głównie wynikają kłopoty ogrodów botanicznych w Polsce?

  • Z braku stabilnego finansowania. Nie ma wydzielonych środków w budżecie państwa na finansowanie tego typu instytucji, tak jak to jest w przypadku parków narodowych. Ogrody jednak stały się częścią systemu narodowych muzeów przyrodniczych. I taki system został wprowadzony w wielu krajach unijnych. We Francji, Szwecji, Danii, Luksemburgu ogrody są jednostkami narodowych muzeów historii naturalnej, są to państwowe instytucje muzealne. Bo my w ogrodach uprawiamy naukę, ale i działalność edukacyjną, która obecnie nie ma stabilnego finansowania.

  • A jak jest finansowany ogród w Kew, uchodzący za najbardziej szacowny?

  • Z budżetu państwa oraz ze środków loteryjnych. 1% wpływów z loterii państwowej przeznaczany jest właśnie na utrzymanie i rozwój tego ogrodu, łącznie z opisanym bankiem nasion. Gdyby tak z polskiego totolotka 1% przeznaczyć na ogrody botaniczne, zniknęłyby nasze problemy.

  • Czy minister środowiska, choć nie sprawujący pieczy nad ogrodami botanicznymi, nie powinien się tym zająć?

  • Ogrody botaniczne pracują na rzecz ministra środowiska, bo realizują cele uchwalonej w 1992 roku w Rio de Janeiro „Konwencji o Różnorodności Biologicznej”, z której wynikają inne zapisy, np. „Globalna Strategia Ochrony Roślin”. Zakłada ona, że 70% gatunków zagrożonych wymieraniem będzie w kolekcjach ogrodów – bankach nasion lub w postaci żywych roślin. Polska dość dobrze spełnia te warunki, chronimy w ogrodach ok. 50% zagrożonych gatunków. Niestety, brakuje nam środków na ten cel – ministerstwo jest nam wdzięczne, że to robimy, ale finansowane jest to doraźnie, poprzez wnioski do NFOŚ.

    Współpracujemy też z będącymi w gestii ministra środowiska parkami narodowymi i Lasami Państwowymi, które mają w swoim posiadaniu 11 arboretów leśnych, włączonych w ochronę in situ. Pozyskujemy z nich nasiona gatunków zagrożonych i rzadkich. Razem z Leśnym Bankiem Genów Kostrzyca dzielimy się zadaniami i nasionami, tworzymy np. podwójne zapasy nasion na wypadek kataklizmu. Lasy i parki narodowe i krajobrazowe mają ponadto świetny program edukacji ekologicznej, z którego wszyscy chroniący przyrodę korzystają.

    Brytyjczycy powitali 2000 rok budową Milenijnego Banku Nasion w Wakehurst Place w hrabstwie Sussex, należącym do Królewskiego Ogrodu Botanicznego Kew. Ten wielki, wspaniale wyposażony bank nasion, który będzie mógł pomieścić próbki nasion ok. 25% flory naczyniowej świata oraz 93% flory Wysp Brytyjskich nazwano Arką Noego XXI wieku. Została ona uznana za najważniejsze działania w zakresie ochrony przyrody na kuli ziemskiej. Zbudowali też ze środków publicznych Eden – olbrzymią palmiarnię (klimatron), która chroni florę lasów wilgotnych. Ogrody postrzega się dzisiaj jako refugia - miejsca ratowania gatunków zagrożonych wymieraniem.

  • Podobnie jak ogrody zoologiczne?

  • Niestety, niektóre rośliny będziemy mogli niedługo zobaczyć tylko w ogrodach botanicznych. Zmiany klimatu potęgują zjawiska wymierania gatunków. W ogrodach botanicznych, dzięki wiedzy ich pracowników, można modyfikować warunki uprawy i dzięki temu uchronić zagrożone gatunki przed wymarciem.

Dziękuję za rozmowę.



O ochronie flory w świecie, Europie i Polsce

Uchwalona w 1992 roku w Rio de Janeiro „Konwencja o Różnorodności Biologicznej” wskazała na istotną rolę ochrony ex situ jako uzupełniającą metodę ochrony różnorodności biologicznej gatunków i genotypów, w tym roślin występujących na naturalnych stanowiskach.


Na początku XXI w. został zanotowany bardzo szybki rozwój banków nasion naturalnej flory Europy, co wynika z realizowania „Europejskiej Strategii Ochrony Roślin”. Założono w niej, iż do roku 2010 zachowa się w bankach nasion 80% różnorodności genetycznej połowy regionalnie i krajowo zagrożonych roślin.


W roku 2004, z inicjatywy Królewskiego Ogrodu Botanicznego Kew został rozpoczęty projekt o nazwie ENSCONET – European Native Seed Conservation Network w ramach VI Programu Ramowego UE. Głównym jego celem było stworzenie europejskiej sieci banków nasion dla ochrony zagrożonych roślin wyższych ze wszystkich regionów biogeograficznych Europy oraz Makaronezji obejmującej Wyspy Kanaryjskie, Azory i Maderę. W projekcie brało udział 19 instytucji zajmujących się ochroną ex situ w bankach nasion w 12 krajach UE: Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Irlandii, Polsce, Grecji, Włoszech, Austrii, Francji, Belgii, Słowacji, Węgrzech i Cyprze, a także Finlandii, Szwecji, Niemiec, Portugalii i Bułgarii.


Komisja Europejska finansuje także inne projekty związane z bankami nasion flory naturalnej. Kanaryjski Ogród Botaniczny w Las Palmas na Gran Canaria koordynuje projekt o nazwie BASEMAC poświęcony tworzeniu banków nasion zagrożonych roślin z terenu archipelagu Makaronezji. Oprócz Kanaryjskiego Ogrodu Botanicznego „Viera y Clavijo” biorą w nim udział portugalskie ogrody botaniczne z Funchal na

Maderze oraz z Faial na Azorach.

Hiszpańskie ogrody botaniczne realizowały także od roku 2002 projekt o nazwie REDBAG, w którym brało udział 10 ogrodów botanicznych z całej Hiszpanii (wraz z Balearami i Wyspami Kanaryjskimi) posiadających banki nasion.

Ochrona ex situ w bankach nasion była także przedmiotem prac prowadzonych w projekcie GENMEDOC poświęconemu ochronie flory śródziemnomorskiej.

Ogrody botaniczne w Polsce (za Wikipedią)

W Polsce status ogrodu botanicznego ma 33 ogrodów, kolejny, w Kielcach, jest w trakcie tworzenia. Planowane jest również utworzenie Ogrodu Botanicznego w Szczecinie.

  1. Ogród Botaniczny w Bydgoszczy – Ogród Botaniczny Leśnego Parku Kultury i Wypoczynku oraz drugi należący do Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin w Bydgoszczy

  2. Ogród Botaniczny w Gdańsku Oliwie – Ogród Botaniczny w Parku im. Adama Mickiewicza w Gdańsku

  3. Ogród Botaniczny w Gołubiu – Ogród Botaniczny na obszarze Kaszubskiego Parku Krajobrazowego

  4. Ogród Botaniczny w Krakowie – Ogród Botaniczny Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie

  5. Ogród Botaniczny w Łodzi wraz z Palmiarnią

  6. Ogród Botaniczny w Lublinie – Ogród Botaniczny Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej in. Ogród Botaniczny UMCS

  7. Śląski Ogród Botaniczny w Mikołowie – istnieje od 2003 roku

  8. Ogród Botaniczny w Poznaniu – ogród botaniczny założony w 1922 w Poznaniu jako Szkolny Ogród Botaniczny, przejęty przez Uniwersytet Poznański w 1945 roku, w 1955 przemianowany na Ogród Botaniczny Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, a w 2010 na Ogród Botaniczny Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu

  9. Ogród Botaniczny w Szczecinie – istniał w latach 1926-1945, obecnie planowany przez Uniwersytet Szczeciński (teren dawnego ogrodu jest parkiem miejskim)

  10. Ogród Zoobotaniczny w Toruniu

  11. Ogród Botaniczny w Warszawie – ogród botaniczny zlokalizowany w Warszawie, będący od 1818 roku pod pieczą Warszawskiej Szkoły Lekarskiej, od 1916 roku odrodzonego Królewskiego Uniwersytetu Warszawskiego, a od 1916 Uniwersytetu Warszawskiego i przemianowany na Ogród Botaniczny Uniwersytetu Warszawskiego

  12. Ogród Botaniczny PAN w Warszawie – Centrum Zachowania Różnorodności Biologicznej PAN w Powsinie

  13. Ogród Botaniczny we Wrocławiu – Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego

  14. Ogród Botaniczny w Zakopanem – Górski Ogród Botaniczny im. Mariana Raciborskiego Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Zakopanem

  15. Ogród Botaniczny w Zielonej Górze – Ogród Botaniczny Uniwersytetu Zielonogórskiego

  16. Miejski Ogród Botaniczny w Zabrzu

W Polsce oprócz ogrodów botanicznych istnieją i działają: arboreta, ogrody roślin leczniczych, ogrody leśne i specjalistyczne.

DMC Firewall is a Joomla Security extension!