Sztuczne staje się naturalne...

Utworzono: poniedziałek, 25 październik 2010 Drukuj E-mail
 

Władze gminy Narewka, w obrębie której znajduje się część Siemianówki, chcą wypromować na tych terenach turystykę przyjazną dla środowiska, wykorzystując właśnie zbiornik wodny. Za takim zagospodarowaniem opowiadają się także niektórzy przyrodnicy, próbujący pogodzić interesy przyrody i człowieka.

Jedynym bogactwem gminy Narewka jest bowiem bardzo dobrze zachowana przyroda. 86% jej powierzchni stanowią tereny objęte różnymi formami ochrony. Wokół - Puszcza Białowieska, Ladzka, Knyszyńska, tędy przebiegają naturalne korytarze łącznikowe dla żubrów. Przemysł niewielki i niezagrażający środowisku, rzadka zabudowa. No i jest zalew Siemianówka, kłopotliwa inwestycja z czasów przyspieszonego rozwoju lat 70. ub. wieku, z którą nie bardzo wiadomo, co zrobić, bo w niewielkim stopniu spełnia te cele, dla których powstała.

Zalew pod torami

Budowę zalewu rozpoczęto w 1977 roku. Po sporządzeniu bilansu wodnego dla aglomeracji białostockiej uznano, że deficyt jest tak duży, że wymaga budowy zbiorników retencyjnych. Już wkrótce okazało się, że pomysł był chybiony, Białystok poradził sobie inaczej. Inne funkcje przypisane inwestycji - retencyjne, zaopatrzenia rolnictwa w wodę, rozwój gospodarki rybackiej i turystyki - dotąd budzą wątpliwości i pytania o jej zasadność.

Wywłaszczono blisko 300 gospodarstw, pięć wsi uległo zalaniu. W zamian powstała wieś Nowa Łuka i dwa osiedla mieszkaniowe. Budowa zbiornika trwała ponad 10 lat, pierwotne plany korygowano. Narew w jej górnym biegu przegrodzono zaporą ziemną, piętrzenie wody rozpoczęto w 1988 roku i trwało ono przez następnych 5 lat. W 1993 roku osiągnięto ostateczny poziom wody - ok. 7 m., średnia głębokość zalewu jest znacznie niższa (2,5 m). To mniej niż pierwotnie zakładano. Powierzchnia Zalewu Siemianówka wynosi 32,5 km2, minimalna tylko 11,7. Zbiornik gromadzi przy maksymalnym spiętrzeniu blisko 80 mln m3 wody. W 1996 roku zbudowano elektrownię wodną o mocy 165 kW (dwa turbozespoły o mocy 82,5 kW). Zaspokaja ona potrzeby energetyczne całego zbiornika, a ewentualne nadwyżki są przekazywane do sieci krajowej.

Siemianówka nie jest zbiornikiem jednorodnym - główny basen jest głęboki, natomiast wschodnia część płytka, zalewana w okresach wysokiej wody. Dzieli je wysoki nasyp kolejowy z mostem, po którym przebiega linia kolejowa łącząca nas ze wschodnimi sąsiadami. Linia kolejowa istniała wcześniej niż zalew (wodę przepuszczono pod torami - podobno jedyny taki przypadek w Polsce). Szlak z dwoma torami: szerokim i standardowym służy do transportu różnych towarów, w dużej części substancji przemysłowych, co może stanowić zagrożenie dla akwenu. Według służb celnych, w ub. roku w Siemianówce odprawiono 30 tys. wagonów, które przeładowuje się tuż za zalewem.

Plany modernizacji kolejowego przejścia granicznego z Białorusią może wreszcie zostaną zrealizowane dzięki dofinansowaniu w 85% ze Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy. Inwestycja ma być zakończona do 2012 roku. Malownicza przeprawa kolejowa przez Siemianówkę ma jednak wielkie walory turystyczne, których na razie nikt nie dostrzega.

Człowiek strzela, pan Bóg kule nosi...

Zbiornik Siemianówka dość szybko zaczął żyć własnym życiem. Powstały tu korzystne warunki dla ptactwa wodnego i błotnego, zwłaszcza we wschodniej, płytkiej, bagiennej i zarośniętej części. Po paru latach pojawił się jednak problem - w zbiorniku zaczęły się rozwijać intensywnie sinice i zaczęło zamierać życie. Zaplanowano go w złym miejscu, zbudowano na podłożu torfowym, co przyniosło negatywne skutki ekologiczne, spowodowało eutrofizację wody. Z tym problemem jednak jakoś uporano się, opracowano program renaturyzacji, korzystając z pomocy naukowców. Działania ratunkowe okresowo doprowadziły do wyniszczenia ryb i pozbawienia ptaków ich miejsc lęgowych. Później powróciły, ale już trochę inne gatunki.

W opinii naukowców, powstanie zbiornika Siemianówka nie wyrządziło większych szkód ekologicznych na przyległych terenach, nie odnotowano też negatywnego wpływu nas stan wód gruntowych w Puszczy Białowieskiej. Spiętrzenie niezwykle wolno płynącej Narwi w otoczeniu bagiennym nie spowodowało dramatycznej zmiany stosunków wodnych, jak to się stało np. w Czorsztynie na Dunajcu - przyznał dr inż. Janusz Żelaziński*, hydrolog. Zbiornik Siemianówka jakby symuluje wiosenną sytuację na Narwi, gdzie woda szeroko się rozlewa.

Jednak ekosystem tamtych terenów został trwale przekształcony przez człowieka i nie ma już powrotu do pierwotnego stanu. Pojawienie się dużego zbiornika o charakterze zbliżonym do jeziora, płytkiego i rozległego, z trudno dostępnymi bagiennymi brzegami, zachęciło ptaki do gniazdowania. Po bagnach biebrzańskich jest to obecnie największa ostoja ptactwa wodnego i błotnego. W opinii ornitologów, stanowi jedno z najlepszych miejsc do obserwacji ptaków w Polsce, można obserwować wiele gatunków jednocześnie. Na zalewie Siemianówka i pobliskich terenach stwierdzono występowanie ponad 250 gatunków ptaków, w tym za lęgowe lub prawie lęgowe uznano prawie 180. Część z nich należy do gatunków zagrożonych w skali europejskiej. Dr Przemysław Chylarecki** z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN zauważył jednak, że trzeba pamiętać o tym, co bezpowrotnie straciliśmy wskutek zbudowania zbiornika. Straciliśmy tereny kształtowane przez zalewy, z innymi gatunkami, trudniejszymi do obserwacji, bo żyły w dużym rozproszeniu i na obszarze trudniej dostępnym dla człowieka. Obecnie na Siemianówce mamy gatunki bardziej pospolite, utraciliśmy te rzadsze. Reżim hydrologiczny Narwi jest wyraźnie inny niż był wcześniej, stąd nie ma już tam bataliona, rożeńca, a liczebność rycyka, krwawodzioba to ślad tego, co było ongiś. Jedyne, co tam zostało z ciekawszych gatunków, to dublet, choć notujemy spadek jego liczebności. Jego zdaniem, ze względu na walory ornitologiczne Siemianówki, walory ostoi ptaków o znaczeniu europejskim, powinno się te tereny objąć siecią Natura 2000.

Przyrodnicy a samorządowcy

Tego stanowiska nie podzielają jednak władze zainteresowanych gmin, nie zaakceptowały również planów powiększenia Białowieskiego Parku Narodowego, obawiając się ograniczeń w rozwoju bazy rekreacyjnej i turystycznej. A przecież turystyka ma stać się ważną gałęzią gospodarki tego regionu. Gmina Narewka zainwestowała sporo w przygotowanie terenu wokół zbiornika, jest kanalizacja, powstaje odpowiednia infrastruktura, w planie miejscowym wyznaczono tereny pod campingi i obiekty związane z obsługą ruchu turystycznego, zabudowę letniskową, miejsca do uprawiania sportów wodnych i wędkarstwa. Pewien problem jest, jak wszędzie, z dziką zabudową, najczęściej zbyt blisko brzegu zalewu. W okolicy rozwija się agroturystyka, a gospodarstwa proponują turystykę rowerową czy kajakarstwo.

Powstanie zbiornika Siemianówka stworzyło jednak nową jakość, przekształcony przez człowieka ekosystem zyskał nowe walory, które należy wykorzystać, skoro tych pierwotnych nie da się odzyskać. Dr inż. Janusz Żelaziński przyznaje, że jedynym sensownym rozwiązaniem jest turystyczne wykorzystanie zbiornika. Zwraca jednak uwagę, że szanse wypromowania Siemianówki zmniejsza bliskość Biebrzańskiego Parku Narodowego, największego pod względem obszaru w Polsce, wielkiej atrakcji w skali Europy dla obserwatorów ptaków, których przyjeżdżają tam tysiące. Obok jest ponadto Puszcza Białowieska, a niedaleko Kraina Wielkich Jezior. Konkurencja zatem jest trudna - w dodatku z Białegostoku, znacznie mniejszego niż Warszawa, do Siemianówki jest równie daleko jak nad Wigry. Czyli naturalna migracja białostocczan będzie raczej w kierunku Augustowa niż Siemianówki. Władze gminy Narewka jednak optymistycznie oceniają sytuację: tutejsza baza turystyczna może odciążyć Białowieżę, przyciągnąć inną ofertą, a Siemianówka jest idealnym miejscem dla miłośników ciszy, spokoju, przyrody, można tu uprawiać kajakarstwo, windsurfing.

Naukowiec sugeruje więc wykorzystanie zalewu jako użytku ekologicznego, mimo jego sztuczności (taką drogę przeszły inne zbiorniki, m.in. Zalew Zegrzyński, Turawa, Milicz, które przyroda zagospodarowała po swojemu, choć w sposób nieco odmienny od pierwotnego). I nastawienie się samorządowców oraz mieszkańców gminy Narewka na dwie grupy turystów - obserwatorów awiafauny i wędkarzy, gdyż pod tym względem Siemianówka jest bardzo atrakcyjna, jest tam wiele gatunków ryb, można złowić karpia, lina, leszcza, karasia, a nawet potężnego szczupaka. A wędkarstwo jako sposób spędzania wolnego czasu ma wielu zwolenników i to wśród ludzi zamożnych.

Dr Chylarecki także podkreśla wielki potencjał gospodarczy takich zbiorników - jako miejsca rozwoju turystyki przyrodniczej i agroturystyki. Jeden z polityków stwierdził, że w ub. roku dochód z turystyki w Polsce przekroczył dochód z rolnictwa. I jeśli na tym możemy zarabiać rozsądnie, to należy to robić. A przykład Biebrzy czy Białowieży pokazuje, że można pogodzić interesy przyrody i człowieka.

Czy władzom gminy Narewka uda się z Siemianówki uczynić lokomotywę rozwoju gminy? Czy Siemianówka spłaci koszty budowy z lat 70. zyskami pozwalającymi rozwiązać żywotne problemy mieszkańców tego obszaru? Wysokie bezrobocie, brak infrastruktury drogowej (zwłaszcza umożliwiającej kontakt Wschód - Zachód), socjalnej (opieka zdrowotna), gazyfikacji? Czy zdoła zatrzymać ucieczkę młodzieży z tego terenu? Pomoże wypromować regionalne wartości kulturowe? I najważniejsze: czy przyciągnie mądrych inwestorów, doceniających walory tej Zielonej Krainy Dobrych Wiatrów?

Krystyna Hanyga


O Siemianówce wypowiadali się na naszych łamach w numerze 8-9/10 SN:

dr inż. Janusz Żelaziński ( Gwałt na rzekach)

* http://www.sprawynauki.edu.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1618&Itemid=51

oraz dr Przemysław Chylarecki (Globalizacja w przyrodzie)

**http://www.sprawynauki.edu.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1633&Itemid=51

oem software Odsłony: 5575
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd