Renomowany Poczdamski Instytut Badań nad Klimatem (PIK) opublikował w kwietniu 2024 roku w prestiżowym czasopiśmie Nature raport, który przepowiadał katastrofalne konsekwencje zmian klimatycznych dla światowej gospodarki. Według ówczesnych prognoz, globalna gospodarka miała doświadczyć spadku dochodów o 19% do 2050 roku, nawet jeśli natychmiast zredukowano by emisje CO2.
Badanie zyskało ogromny rozgłos, stając się drugim najczęściej cytowanym raportem klimatycznym w mediach w 2024 roku. Jednak jak się niedawno okazało, fundamentalne założenia i metodologia badania były głęboko wadliwe. Najpoważniejszym problemem okazały się błędne dane z Uzbekistanu, które nieproporcjonalnie wpłynęły na wyniki całego badania.
Zespół naukowców z Uniwersytetu Stanforda, kierowany przez Solomona Hsianga, odkrył te nieprawidłowości poprzez systematyczne usuwanie danych poszczególnych krajów z analizy. Kiedy wykluczono dane z Uzbekistanu, prognozy drastycznie się zmieniły - przewidywane straty PKB spadły z 62% do zaledwie 23% do 2100 roku i z 19% do 6% do 2050 roku. Jak się okazało, dane gospodarcze z Uzbekistanu zawierały znaczące anomalie, pokazując dramatyczne wahania, które nie znajdowały potwierdzenia w bardziej wiarygodnych danych Banku Światowego.
Co więcej, ujawniono, że podczas recenzji naukowej badania w Nature, zgłaszano poważne zastrzeżenia. Według informacji opublikowanych przez "Die Welt", aż trzy z czterech wewnętrznych recenzji były negatywne. Jeden z recenzentów miał nawet napisać: "Z przykrością muszę zwrócić uwagę na fakt, że metodologia statystyczna, na której opiera się praca badawcza o tym tytule, nie ma żadnych podstaw naukowych".
Sytuację pogarsza fakt, że w odpowiedzi na krytykę, autorzy badania z PIK nie tylko skorygowali błędy w danych, ale również zmienili metodologię, by utrzymać podobne wyniki do pierwotnej publikacji. Solomon Hsiang skomentował to w Washington Post: "Nauka nie polega na zmienianiu modelu eksperymentu, by otrzymać pożądany wynik. Takie podejście jest sprzeczne z metodą naukową".
Kolejnym niepokojącym aspektem sprawy są ujawnione powiązania finansowe z organizacjami promującymi deindustrializację, o których nie poinformowano w oryginalnej publikacji. Środki na badania miały pochodzić od fundacji, której celem jest ograniczenie rozwoju przemysłowego w imię ochrony klimatu.
Sprawa ta podważa zaufanie do całego procesu recenzji naukowej w badaniach klimatycznych. Mimo trzech negatywnych recenzji, artykuł został opublikowany i promowany jako przełomowe odkrycie. Stał się podstawą do formułowania polityk gospodarczych przez różne instytucje, w tym rząd USA, który cytował to badanie w raportach Kongresu.
Ta sytuacja pokazuje, jak istotna jest transparentność i rzetelność w badaniach naukowych, szczególnie tych, które mają bezpośredni wpływ na globalne decyzje polityczne i gospodarcze. Naukowcy muszą być rozliczani z jakości swoich danych i metodologii, a redaktorzy czasopism powinni poważnie traktować krytyczne recenzje. Przypadek ten przypomina, że alarmistyczne prognozy klimatyczne powinny być zawsze dokładnie weryfikowane, zanim staną się podstawą do podejmowania decyzji o globalnym znaczeniu.
Błędne dane - błędne raporty
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 3

