Pandemiczny katalizator

Utworzono: czwartek, 24 luty 2022 Anna Leszkowska Drukuj E-mail

 

MaczynskaKoniec drugiej i początek trzeciej dekady XXI w. z pewnością przejdą do historii świata, w tym także do historii gospodarczej, jako czas koronawirusowej pandemii COVID-19. Zarazem okres ten - niezależnie od pandemii - wyróżnia się narastaniem napięć społecznych, których podłożem są przede wszystkim narastające nierówności społeczne, w tym ekonomiczne. Pandemia problem ten spektakularnie uwydatnia, skutkując nie tylko ogromem śmiertelnych ofiar wśród ludzi (wg WHO - ponad 4 mln do lipca 2021), ale też głębokimi kryzysowymi zjawiskami w gospodarkach oraz w relacjach społeczno-gospodarczych w wymiarze krajowym i globalnym.

Obecnie w dyskursie społeczno-gospodarczym i politycznym wyraźna jest skłonność do przypisywania właśnie pandemii niemal wszystkich dysfunkcji i chaosu współczesnego świata, jednak istnieje dostatecznie wiele dowodów na to, że ich podłoże jest bardziej złożone. Ma charakter systemowy, strukturalny, wynikający z wynaturzeń wolnorynkowego neoliberalnego modelu kapitalizmu.
Już przed pandemią zarówno sama rzeczywistość, jak i wyniki badań naukowych niemal jednoznacznie wskazywały, że świat cechują zagrażające trwałości rozwoju społeczno-gospodarczego rozmaite, generujące jego chwiejność asymetrie, czego spektakularnym przejawem jest m.in. narastanie nierówności społecznych.

Nierówności społeczne - problem globalny

Nierówności społeczne są jedną z podstawowych asymetrii współczesnego świata, w tym niedostosowania dynamiki i rozmiarów podaży dóbr rynkowych do dynamiki i rozmiarów zapotrzebowania na nie. Jednym z bardziej kompromitujących tego przykładów jest marnotrawstwo żywności w krajach bogatych, przy równoczesnym występowaniu obszarów głodu w niektórych częściach świata.(1)
Choć pod wpływem globalnego wzrostu gospodarczego nierówności społeczne między krajami stopniowo zmniejszają się, to zarazem jednak w wielu krajach, w tym zwłaszcza bogatych, narastają nierówności wewnętrzne. Zwraca na to uwagę m.in. brytyjski ekonomista Anthony Atkinson, analizujący „globalną nierówność”. Naukowiec ten wykazuje, że do lat 70. XX w. w bogatych krajach nierówności spadały, natomiast nierówności między krajami zwiększały się, obecnie zaś jest odwrotnie, dysproporcje w bogatych krajach wzrastają, zaś między krajami się zmniejszają.

Narastanie nierówności społecznych to proces występujący w wielu, nawet najbogatszych krajach. Nieprzypadkowo też problem ten od lat jest jednym z głównych tematów debat na corocznym Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Zarazem corocznie publikuje raporty na temat nierówności międzynarodowa organizacja humanitarna OXFAM, w których dowodzi narastającej przepaści między biednymi i bogatymi. Trend ten pogłębia pandemia, stąd też ostatni raport OXFAM ukazał się pod symptomatycznym tytułem „Wirus nierówności” [The Inequalityvirus, 2021].
Z nierównościami wiążą się rozległe, negatywne społeczno-gospodarcze następstwa, co potwierdzają intensyfikujące się wieloaspektowe, międzynarodowe badania naukowe. Analizowane są przede wszystkim nierówności dochodowe, które wyraża współczynnik Giniego (im jest wyższy, tym wyższy poziom nierówności).

Jednak nierówności dochodowe stanowią tylko jeden ze składników znacznie szerszej kategorii, jaką są nierówności społeczne, obrazujące nie tylko kwestie dochodowe, ale także kwestie zasobności majątkowej, usytuowania społecznego, edukacyjne, zdrowotne, komunikacyjne i inne, często trudno poddające się pomiarom. Te negatywne zjawiska są ze sobą synergicznie sprzężone, co skutkuje nasilaniem się problemu nierówności. Choć pandemia COVID-19 problem ten silnie wyeksponowała, to na zagrożenia wynikające z narastania nierówności wskazywały wyniki badań prowadzonych wcześniej, na wiele lat przed pandemią.

Winien kapitalizm

Ze szczególnym rezonansem spotkały się m. in. wyniki badań prowadzone przez francuskiego ekonomistę Thomasa Pikettego. Na podstawie wieloprzekrojowych analiz danych statystycznych za okres 300 lat, uznał on rosnące nierówności dochodowe za immanentną cechę kapitalizmu. W kapitalizmie bowiem stopa zwrotu z kapitału (r) trwale przewyższa tempo wzrostu gospodarczego (g), czyli zawsze r>g. Na podstawie analiz historycznych Piketty dowodzi, że związane z tym kumulujące się napięcia nieuchronnie muszą być rozładowywane albo przez rewolucje, wojny, albo przez głębokie kryzysy społeczno-gospodarcze.

Historia gospodarcza zdaje się w pełni potwierdzać zasadność takiego wniosku, choć tezy Piketty’ego są przez niektórych ekonomistów kwestionowane. Tezy Piketty’ego potwierdzają też szczegółowe badania prowadzone przez brytyjsko-amerykańskiego ekonomistę Angusa Deatona, uhonorowanego w 2015 r. Nagrodą Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie nauk ekonomicznych za „analizę konsumpcji, ubóstwa i dobrobytu”.
Dyskurs na temat nierówności zasługuje na uwagę tym bardziej, że narastające dysproporcje w podziale światowego bogactwa, jak i dostępie do niego oraz wynikające z tego bariery popytu i patologie społeczne, to problemy dotyczące nawet najbardziej rozwiniętych krajów, w tym także USA.

Nierówności społeczne są jednocześnie i przyczyną, i skutkiem rozmaitych negatywnych zjawisk społeczno-gospodarczych. Eksponuje to także noblista Joseph Stiglitz, który ocenia, że: „Jedną z najciemniejszych stron gospodarki rynkowej, jakie wyszły na światło dzienne, są wielkie i wciąż powiększające się nierówności, które naruszyły strukturę społeczną Ameryki i zachwiały jej równowagę gospodarczą. Bogaci coraz bardziej się bogacą, a reszta boryka się z trudnościami nie do pogodzenia z „amerykańskim snem”.

Chociaż opinie ekonomistów na temat skali, przyczyn i następstw nierówności nie są zgodne, a w dodatku problematyka ta niełatwo poddaje się szczegółowym badaniom, to jednak analizy potwierdzają narastającą przepaść między bogatymi a biednymi oraz procesy napędzania nierówności przez wielki biznes, m.in. poprzez działania polityczno-lobbystyczne i naginanie prawa, uniki podatkowe i in.
Polska także nie jest wolna od wymienionych problemów. I choć pod względem nierówności dochodowych nie odbiega od poziomu ogólnoeuropejskiego (współczynnik Giniego oscyluje wokół 0,3), to doświadcza wielu rozmaitych przejawów nierówności społecznych, w tym edukacyjnych, zdrowotnych, majątkowych i in.

Obecnie w wyniku pandemii COVID-19 nierówności dochodowe silnie narastają, także w krajach UE. Jak wynika bowiem z badań, pandemiczny spadek dochodów najsilniej dotyka osoby o najniższych dochodach, przy tym związana z pandemią utrata miejsc pracy najsilniej dotyka osoby posiadające jedynie podstawowe wykształcenie. W dodatku pandemiczny kryzys, nawet jeśli wygasa, to już obecnie pozostawia lub może pozostawiać po sobie rozmaite „pandemiczne blizny”, a wzrost nierówności jest jedną z nich. Przy tym ich zanikanie wymagać będzie co najmniej dekady (raport OXFAM).
Problemy te stają się też niełatwym wyzwaniem dla Unii Europejskiej, w obszarze której wyraźnie dochodzi nie tylko do nasilania się nierówności, przede wszystkim ekonomicznych, lecz także do przejawów wyraźnej niespójności między deklarowanym w traktatach UE modelem ustroju społeczno-gospodarczego a społeczno-gospodarczą rzeczywistością.

Wyzwania ustrojowe

Z badań wynika, że nasilające się w skali globalnej nierówności wymagają zasadniczego przedefiniowania polityki makroekonomicznej, polityki społeczno-gospodarczej i jej celów oraz priorytetów. Najbardziej chyba zaskakującym przykładem zwrotu w tym kierunku jest opinia kolegium redakcyjnego „The Financial Times” (FT) z 3 kwietnia 2020 r.– prominentnego brytyjskiego dziennika dotychczas zdecydowanie o neoliberalnym zabarwieniu, ukierunkowanym na minimalizację roli państwa i fundamentalizm rynkowy.
Zespół FT, w odróżnieniu od wcześniejszych swoich poglądów, obecnie wskazuje na konieczność zwiększania roli państwa w kształtowaniu społeczno-gospodarczej rzeczywistości i traktowania wydatków publicznych w kategoriach inwestycji w społeczne dobro wspólne i innowacje, a nie wyłącznie w kategoriach kosztów obciążających społeczeństwo.

Poglądy tego typu coraz częściej są artykułowane w literaturze przedmiotu, gdzie wskazuje się, że obecnie dodatkowego znaczenia nabiera teza, że przeciwdziałanie narastaniu nierówności wymaga odejścia od neoliberalnej koncepcji państwa minimum na rzecz państwa aktywnego w kształtowaniu innowacyjnej ekosfery i stymulującego postęp społeczny oraz prospołeczne strategie, z uwzględnieniem długookresowego horyzontu czasu i długookresowych korzyści społecznych, służących poprawie jakości życia ludzi. Stąd znaczenie długookresowych wizji strategicznych, zorientowanych na stymulowanie innowacji użytecznych społecznie oraz na identyfikowanie ryzyka innowacji pozornych, szkodliwych i niepożądanych, prowadzących do anomii, erozji etyki i zaufania.

Na tym tle mnożą się jednak pytania o rzeczywiste możliwości przeciwdziałania nierównościom społecznym. Na tle zróżnicowania formułowanych przez ekonomistów rekomendacji, charakterystyczna jest obecnie coraz silniejsza argumentacja na rzecz zwiększania inwestycji publicznych, w tym ukierunkowanych na przeciwdziałanie antypopytowym nierównościom dochodowym. W badaniach i publikacjach coraz częściej wskazywana jest konieczność umacniania redystrybucji dochodów na rzecz grup niżej uposażonych, których wzrost dochodów silniej i szybciej przekłada się na popyt rynkowy.

Przedstawione analizy wskazują zarazem, że podstawowe podłoże wzrostu nierówności w skali globalnej ma jednak charakter systemowy, wynika z dominacji doktryny neoliberalnej w kształtowaniu społeczno-gospodarczej rzeczywistości. Cztery dekady dominacji takiej doktryny silnie wpłynęły na kształtowanie się globalnych struktur i trendów społeczno-gospodarczych, także instytucjonalnych. Spektakularnym tego przejawem jest właśnie nasilanie się nierówności społecznych, w tym dochodowych, co jest m.in. związane z rozwojem struktur oligopolistycznych.
Znajduje to potwierdzenie zarówno w teorii ekonomicznej, jak i w praktyce. Między innymi brytyjski ekonomista Paul Collier wskazuje na swego rodzaju żarłoczność, niesprawiedliwość neoliberalnego systemu społeczno-gospodarczego i cechujący go egoistyczny indywidualizm, kreujący „społeczeństwo rottweilerów”.

Z kolei struktury monopolistyczne, choć paradoksalnie są oksymoronem, antytezą wolnego rynku i jego mechanizmów, to potwierdzają jednak ich autodestrukcyjne cechy. Wolny rynek z natury bowiem nagradza najsilniejsze podmioty, sprzyjając ich rozrostowi, tym samym wciąż umacniając ich rynkową władzę i pozycję, stopniowo marginalizując wolną konkurencję, zarazem osłabiając rynkową pozycję mniejszych podmiotów.
Doświadczenia kryzysu finansowego 2008-2009, a zwłaszcza obecnego kryzysu pandemicznego, stawiają zatem pod znakiem zapytania zasadę, że mechanizmy wolnego rynku – bez interwencji publicznej – mogą skutecznie przeciwdziałać narastaniu nierówności.
Jak podkreśla Wolfgang Streeck, znany niemiecki socjolog ekonomiczny, „jakąś formą pozytywnej zmiany mogłoby być demontowanie tych 40 lat neoliberalizmu na wszelkich szczeblach. I budowanie za pomocą takich instytucji, jakie jeszcze nam się uchowały. Osobno krok po kroku na każdym rynku. Na rynku pracy, rynku kredytowym albo usługowym. Ale to zadanie trudne i żmudne”.

Żywe trupy idei

Wynaturzenia powstające na podłożu neoliberalnej doktryny, głównie na przykładzie USA, są przedmiotem rozważań Paula Krugmana, laureata Nagrody Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie ekonomii, w książce pod symptomatycznym tytułem: Arguing withZombies: Economics, Politics, and the Fight for a BetterFuture (Zmagania z Zombies: ekonomia, polityka i walka o lepszą przyszłość).
Owe tytułowe Zombies, czyli żywe trupy, to w tym przypadku nie przedsiębiorstwa sztucznie podtrzymywane przy życiu, a ekonomiczne idee. To potężne idee ekonomiczne, których nie udaje się wyeliminować z życia społeczno-gospodarczego, mimo negujących te idee dowodów naukowych. Krugman dochodzi do wniosku, że dzieje się tak dlatego, że stojące za tym interesy gospodarcze i polityczne są zbyt silne.

Idee te, choć negowane przez rzeczywistość społeczno-gospodarczą i jej szkodzące, wciąż znajdują miejsce w obszarze politycznym i gospodarczym, co nierzadko łączy się z interesownym zakłamywaniem realiów. Krugman przeciwstawia się takim teoriom - Zombies jak teoria skapywania (rickle-down theory), wg której nierówności społeczne, w tym dochodowe, nie stanowią problemu, bowiem przypływ, czyli bogacenie się najbogatszych unosi wszystkie łodzie, zatem bogacą się wszyscy.
Według Krugmana w USA już samo poruszanie kwestii nierówności traktowane jest jako bezzasadna, nieamerykańska „marksistowska gadanina”. Gwałtowny wzrost nierówności w okresie pandemii przeczy jednak zasadności lekceważenia tej kwestii. Krugman ocenia wręcz, że nigdy wcześniej we współczesnej amerykańskiej historii plutokracja tak otwarcie nie przyjęła idei, że zyski liczą się o wiele bardziej niż ludzie. Na polskim gruncie sporo miejsca tym kwestiom poświęca także Grzegorz W. Kołodko, który zwraca uwagę, że łodzie „maluczkich” często toną, a „podnoszą się jachty tylko luksusowe”.
Narastanie nierówności nie podważa użyteczności koncepcji społecznej gospodarki rynkowej, a przeciwnie, wskazuje na konieczność bardziej niż dotychczas konsekwentnej polityki jej wdrażania. Koncepcję tę bowiem cechuje - tak obecnie niezbędne - uwrażliwienie społeczne i zorientowanie na harmonizację postępu gospodarczego z postępem społecznym i ekologicznym, a tym samem poprawę jakości życia ludzi.

Prospołeczne ukierunkowanie dotyczy także koncepcji fundamentalnych zmian systemu społeczno-gospodarczego, przedstawionych w opublikowanej w oryginale przed pandemią, tj. w 2017 r., książce Kate Raworth pt. Ekonomia obwarzanka. Siedem sposobów myślenia o ekonomii XXI wieku. Koncepcja ta w pełni przystaje do zasad społecznej gospodarki rynkowej (SGR). Raworth m.in. wskazuje na obecnie występującą długą listę dysfunkcji społeczno-gospodarczych, podkreślając zarazem, że podstawowe z nich wynikają z niezamierzonego lub celowego mylenia pojęć, w tym utożsamiania celów społeczno-gospodarczych ze środkami ich osiągania.
M.in. wzrost PKB przekształcił się w podstawowy cel w polityce społeczno-gospodarczej, wypierając, wydawałoby się oczywisty, fundamentalny w krajach demokratycznych cel, czyli poprawę jakości życia ludzi i dobrobyt społeczny. Błędem jest jednak utożsamianie wzrostu PKB z trwałym, zrównoważonym, harmonijnym rozwojem społeczno-gospodarczym, którego filarami są - obok wzrostu gospodarczego - postęp społeczny i ekologiczny. Sam wzrost gospodarczy bez należytego postępu społecznego i ekologicznego jest dzikim wzrostem gospodarczym, hamującym dobrobyt społeczny.

Reasumując, można stwierdzić, że w obecnych wysoce turbulentnych warunkach idee SGR brzmią wręcz jak memento dla współczesnego świata. Dotyczy to zwłaszcza euckenowskich i erhardowskich ostrzeżeń dotyczących zagrożeń wynikających z kartelizacji gospodarki oraz przestróg przed zaniedbywaniem celów społecznych.
O użyteczności modelu SGR świadczą także sukcesy gospodarki niemieckiej, wciąż mimo neoliberalnych trendów, pozostającej pod wpływem tego modelu. Także kraje skandynawskie dostarczają dowodów na zasadność opierania polityki społeczno-gospodarczej na ordoliberalnych zasadach cechujących koncepcję SGR.

Konkluzja

Rzeczywistość społeczno-gospodarcza dowodzi, że mechanizmy wolnego rynku w obecnych warunkach nie tylko nie są w stanie przeciwdziałać narastaniu nierówności, lecz przeciwnie ten trend umacniają, preferując jednostki silne ekonomicznie. Trend narastania nierówności nasila także ogarniająca obecnie świat czwarta rewolucja przemysłowa.
W takich warunkach fundamentalne znacznie ma kształtowanie i wdrażanie modelu ustroju społeczno-gospodarczego harmonizującego, godzącego interesy ekonomiczne i społeczne, a także ekologiczne. Takim warunkom odpowiada zadekretowany w traktach unijnych model społecznej gospodarki rynkowej, znajdujący także potwierdzenie w koncepcji ekonomii obwarzanka. Wskazuje to zarazem na konieczność większego zdeterminowania UE we wdrażaniu tego typu koncepcji.
Elżbieta Mączyńska

(1) T. Stuart wskazuje, że choć liczba głodujących ludzi świata szacowana jest na ok. miliard osób, to w USA przedsiębiorstwa wytwarzające żywność oraz supermarkety i konsumenci wyrzucają na śmietnik ok. 30–50% żywności. Zarazem autor ten wskazuje na tkwiące w tym obszarze rezerwy. Na przykład w Korei Południowej 98% komunalnych odpadów spożywczych podlega recyklingowi, w USA zaś dotyczy to zaledwie 2,6% odpadów.

 

Powyższy tekst prof. Elżbiety Mączyńskiej jest skrótem artykułu „Unia Europejska wobec nierówności ekonomicznych”, który ukazał się w 2021 roku w wydawnictwie Polska w Europie jutra. Polityka europejska Polski w kontekście zmian międzynarodowych XXI wieku pod red. Józefa Niżnika z udziałem Jana Barcza i Jana Truszczyńskiego.
Wydawcą tomu jest Komitet Prognoz PAN "Polska 2000 Plus" oraz Team Europe przy współpracy z Przedstawicielstwem Komisji Europejskiej w Warszawie.
https://prognozy.pan.pl/images/publikacje/2021-PWEJ-PDF-druk.pdf

Wyróżnienia i śródtytuły pochodzą od Redakcji SN

Odsłony: 314
Our website is protected by DMC Firewall!