banner

 

O niejasnym pojęciu „charakteru narodowego”

 

Badania genetyczne dowodzą, że ludzie należący do różnych narodów mają prawie identyczne genotypy. Oznacza to, że różnią się między sobą przede wszystkim pod względem kulturowym. Socjalizacja i inkulturacja, procesy edukacyjne i językowe kreują podstawy identyfikacyjne, pozwalające kwalifikować narody jako odmienne od siebie zbiorowości.

O tej odmienności decyduje ich charakter, sprowadzający się do właściwych ludziom wchodzącym w skład danej wspólnoty narodowej cech  osobowościowych i względnie trwałych sposobów postępowania. (Charakter narodowy coraz częściej zastępowany jest pojęciem tożsamości narodowej).

Na te zjawiska zwracano uwagę od dawna, zanim jeszcze wykształciły się narody w nowoczesnym rozumieniu. Począwszy od Biblii, sporo spostrzeżeń znajduje się w opisach historycznych i kronikach – Herodota o Scytach, Tacyta o Germanach, Juvenalisa o Grekach czy Ibrahima ibn Jakuba o Słowianach.
Przekazy Galla Anonima, Wincentego Kadłubka, Jana Długosza i Marcina Kromera o Polakach także zasługują w tym kontekście na uwagę.

Historyczne obserwacje uczą, że „wspólnota przekonań, wzorów zachowań, systemów wartości, nie uświadamiana w warunkach codziennego życia społeczności, w przypadku konfrontacji z przedstawicielami innych grup wrasta natychmiast do samoświadomości i staje się podstawą charakterystycznego dla każdego etnocentryzmu podziału na ‘swoich’ i ‘obcych’.
Wraz z rozwojem owej autoświadomości pojawiają się stereotypy, uprzedzenia, ksenofobia oraz fantastyczne często wyobrażenia o członkach innych społeczności, które odtąd stale będą towarzyszyć refleksji nad ‘zbiorową’ osobowością”- pisze Stefan  Bednarek („Charakter narodowy w koncepcjach i badaniach współczesnej humanistyki”).  


Nie ma jednak zgodności, że badanie narodowo uwarunkowanych „swoistości psychicznych czy mentalnych” sprzyja poznaniu prawdy. Być może służy jedynie mnożeniu kolejnych stereotypów i nieporozumień. Na tę sytuację w 1957 r. zwróciła uwagę Antonina Kłoskowska, uznając, iż nie można naukowo wykazać istnienia tego, co w sposób jednoznaczny pozwala identyfikować dany naród: „zarówno absolutna specyficzność, jak całkowity uniformizm typu narodowego są fikcją”.

        
Różnorodność postaw

 

W XX w. badania problematyki związanej z charakterem narodowym przeszły bogatą ewolucję. Przekonano się, że nie sposób redukować go do zjawisk ściśle mentalnych, bądź wyłącznie społecznych, co jest typowe kolejno dla psychologii i socjologii. Okazało się, że żadna z dyscyplin społecznych nie może wyrokować o ontologii tego zjawiska, ale każda, łącznie z etnologią, antropologią, historią i politologią, może sporo wnieść do świadomości i wiedzy naukowej, pozostawiając poza tym zakresem przedmiotowym literaturę piękną, publicystykę czy potoczne stereotypy.

       

Już dość dawno zauważono, że gdyby zestawić wszystkie badania charakterów narodowych, to ich rezultaty znosiłyby się wzajemnie. Morris Ginsberg w 1947 r. zarejestrował, że jedność czy jednolitość cech określonego narodu jest raczej wynikiem przekonania niż dostrzegania.
Pod pojęciem charakteru narodowego usiłowano zmieścić złożoną aktywność człowieka, obejmującą aspekty wolicjonalne, emocjonalne i intelektualne. W kontekście wielokulturowości i globalizacji współczesnego świata coraz trudniej jednak posługiwać się tą kategorią. W obrębie każdego narodu istnieje bowiem taka różnorodność postaw, temperamentów i typów osobowościowych, iż poszukiwanie jakichś  specyficznych cech narodowych staje się zabiegiem niecelowym.

Przyjmuje się więc, że charakteru narodowego  w sensie jednolitego typu psychicznego, obejmującego współczesną społeczność narodową nie sposób zidentyfikować.  Pojęcie to – jak podaje Jan Szmyd („Charakter narodowy i duchowość wspólnoty”) -  ma charakter nieostry, odnosi się do tego szczególnego rodzaju zjawisk społeczno-kulturowych, które są niezmiernie trudne do bliższego i jednoznacznego określenia, chociaż są intuicyjnie silnie wyczuwalne i jak gdyby namacalnie ujawniają swoją obecność. Dlatego – pisze Jan Jaroń („Rozważania etyczno-socjologiczne o charakterze narodowym Polaków”) -  spotyka się rozmaite ujęcia definicyjne, odnoszące się do poszczególnych jego aspektów, rzadziej do całości zjawiska.

 

Różne definicje


Jedną z prób syntetycznego ujęcia jest definicja Jana  Szmyda. Według niej, „charakter narodowy to określony syndrom względnie trwałych i zarazem swoistych cech umysłowości i postępowania danej zbiorowości narodowej, wspólnych cech osobowych i postaw ukształtowanych we wspólnej historii narodowej i tradycji, w podobnych uwarunkowaniach zewnętrznych i wewnętrznych (geograficznych, społecznych, ekonomicznych, politycznych, kulturowych itp.) życia zbiorowego i jednostkowego”.

 

Do takiego rozumienia nawiązywał Edmund Lewandowski, wskazując na:

- zbiór specyficznych dla członków narodu cech psychicznych, poprzez które upodabniają się do siebie;

- względnie wysoką częstość występowania określonych wzorów zachowań wśród dorosłych członków społeczeństwa („osobowość modalna”);

- system postaw, wartości i przekonań, podzielanych przez całe społeczeństwo lub przez jego znaczne odłamy;

- podstawową strukturę osobowości wspólną prawie wszystkim ludziom należącym do tej samej kultury, stworzoną w trakcie socjalizacji i wychowania;

- psychologię społeczną, wyrażającą się w społecznie dziedziczonych i wyuczonych odruchach, nawykach,  gestach, rytuałach, symbolach;

- mentalność wyrażoną bądź sugerowaną w literaturze, sztuce, filozofii.

       

Tadeusz Łepkowski („Historyczne kryteria polskości”) pisał o polskim charakterze narodowym ironicznie, wyrażając pewien sceptycyzm poznawczy, jeśli chodzi o zrozumienie sensu tej kategorii. Jego zdaniem, charakter narodowy to „jeść po polsku i polskie dania, upić się po polsku, bić się po polsku i za Polskę w ogóle, awanturować się po polsku, więc honornie, nie za bardzo pracować, bo po polsku, bałaganić się i brudasić po polsku, roztkliwiać się ojczyzną, a dość łatwo emigrować, nieufnym być wobec sąsiadów, gorliwie praktykować, a mało wierzyć”. Jak się okazuje, „sprawy pozornie najprostsze okazują się, przy bliższym oglądzie, szczególnie skomplikowane”.

 

Dzisiejsza wiedza z zakresu nauk społecznych daje podstawy stwierdzeniu, że nie ma jednej prawdy o wszystkim, także o danym narodzie i jego „charakterze”. W każdej wspólnocie, także narodowej, występuje wiele ludzkich zachowań, przypadków czy paradoksów. Wydaje się, że można jedynie przybliżyć się do poznania pewnego przeciętnego typu, dominującego w danym społeczeństwie.

 

Niezależnie od słabości definicyjnych, jest sprawą dość oczywistą, że kategorię tę uznaje się za przydatną w określaniu swoistości psychologicznych  przypisywanych przedstawicielom danego narodu. Charakter narodowy pozwala z jednej strony uchwycić odrębność i specyfikę kultury narodowej, a z drugiej strony stan świadomości narodowej, obejmującej wyobrażenia, wizerunki, sądy wartościujące, stereotypy, mity i uprzedzenia, charakterystyczne dla danej wspólnoty.

 

Piętno  historii - pułapki

 

Patrząc z polskiej perspektywy, należy zauważyć, że szczególnie bogate są rozważania nad charakterem narodowym Polaków, co wynika ze specyfiki losów historycznych. Chodzi przede wszystkim o powrót do XIX-wiecznych sporów o przyczyny upadku państwowości tkwiące w mentalności zbiorowej.
Wydawało się wprawdzie, że następuje kres wpływu spuścizny romantycznej na polski charakter narodowy, ale kreowanie „mitu smoleńskiego” po katastrofie samolotu prezydenckiego z 10 kwietnia 2010 r. oznacza znowu powrót do przeszłości.
Można byłoby zastanowić się nad jego wpływem na procesy nowoczesnej identyfikacji narodowej, zwłaszcza na tle dekady, jaka upłynęła w 2014 r. od wejścia Polski do Unii Europejskiej. 
Na ile polski charakter narodowy utrudnia wchodzenie Polaków w sferę kultury uniwersalnej, europejskiej i ogólnoświatowej, na ile zaś pobudza krytyczną refleksję nad koniecznością rozmaitych adaptacji i akomodacji w sferze mentalnej i behawioralnej?

W charakterze narodowym  zawierają się rozmaite sprzeczności, paradoksy i niejasności, które dla potrzeb analizy nazwiemy pułapkami.

Pierwsza pułapka charakteru narodowego polega na przypisywaniu mu „substancjalnych cech obiektywnego bytu”. Ma to związek z XIX-wiecznym utożsamianiem  charakteru narodowego z „duchem narodu” czy „geniuszem narodu”, co było charakterystyczne dla romantycznej fazy narodotwórczej.
Rodowód XIX-wieczny ma też pojęcie „duszy zbiorowej”, odnoszącej się do kondycji psychicznej organizmu społecznego, traktowanego na wzór organizmów biologicznych, jak twierdzi Stanisław Ossowski („O osobliwościach nauk społecznych”).

 

Z tym wiąże się druga pułapka, która  tkwi w poszukiwaniu fizyczno-biologicznych uwarunkowań charakteru narodowego. Etnopsychologia czy psychologia narodów nie zyskała sobie uznania, prowadząc  rozważania na manowce rasizmu i różnych odmian segregacji czy dyskryminacji na tle biologicznym. Stanowisko współczesnych nauk społecznych jest dość jednoznaczne w tym względzie. Sprowadza się do przekonania, że  ludzkie zdolności są uwarunkowane nie przynależnością rasową, a środowiskiem społecznym i możliwościami kształcenia (Jack Conrad, „Człowiek, rasa, kultura”).

 

Trzecia pułapka polega na wyjaśnianiu charakteru narodowego przy pomocy uwarunkowań środowiskowych. Jest to tzw. determinizm geograficzny (geografizm) i środowiskowy (enwironmentalizm), polegający na przekonaniu o decydującym wpływie klimatu i środowiska naturalnego na człowieka i jego kulturę.


Czwarta pułapka ma związek z utylitarnym czy też instrumentalnym przypisywaniem charakterowi narodowemu funkcji determinującej działania polityczne i zachowania społeczne.
Utarło się przekonanie, że przedstawiciele danego narodu w określonych sytuacjach zachowują się w podobny sposób. Nie chodzi oczywiście o zachowania identyczne, ale o taką ich charakterystykę, która składa się na pewien „typ idealny”, na wzorzec, do którego wszyscy członkowie danej zbiorowości są mniej lub bardziej podobni. Być może wiąże się to z „instynktem stadnym”, a być może z autostereotypem, silnie zakorzenionym w mentalności zbiorowej.

 

Piątą pułapkę charakteru narodowego można wiązać z wpływem czynnika religijnego, a szerzej ideologicznego. Z tym wiąże się także przywiązanie do „teorii spiskowych”.

 

Dusza zbiorowa

 

XIX-wieczna świadomość narodowa odwoływała się do kategorii „ducha ludu”, „ducha plemiennego” czy „ducha narodu”, co miało związek z romantyczną idealizacją i poszukiwaniem odrębności metafizycznych (mesjanizm, posłannictwo dziejowe, cierpienie, heroizm, ofiara).
„Duch narodu” manifestował się poprzez język, sztukę, religię, obyczaje.  

Gustave Le Bon, francuski autor „Psychologii tłumu” i „Psychologii rozwoju narodów” wskazywał na istnienie „duszy rasy”, stanowiącej „ogół znamion moralnych i intelektualnych” ludu, które decydują o jego rozwoju, losach i zbiorowej fizjonomii. Znamiona te ujawniają się w instytucjach, religii, zwyczajach i przemianach politycznych. „Każdy lud posiada pewną organizację umysłową, równie stałą, jak jego cechy anatomiczne, organizację objawiającą się w jego uczuciach, jego myślach, jego urządzeniach, wierzeniach i sztukach pięknych”.


Powyższe poglądy wskazują na istnienie pewnej fikcji „duszy zbiorowej”, która była odpowiednikiem „duszy indywidualnej”. Z tego wyciągano wnioski o bezwyjątkowym noszeniu przez każdego przedstawiciela narodu cech temu narodowi właściwych.

Morris Ginsberg w wydanej w 1921 r. pracy Psychology of Society uznał, że charakter narodowy odnosi się nie do stanów duchowych, lecz do faktów rzeczywistych. Jego zdaniem, psychologiczne cechy narodu, to „szeroko rozpowszechnione” w nim „formy odczuwania, myślenia i działania”, warunkowane splotem tradycji, sugestii, wymieszania ras i etnosów, a także wpływem środowiska. Uwalniają go one od piętna metafizyczności, mistycyzmu i dowolności interpretacyjnej.
W swoich kolejnych badaniach autor ten dowodził, że psychiczny kształt zbiorowości daje się uchwycić nie  w pojedynczych zachowaniach i cechach członków poszczególnych społeczności narodowych, lecz w „manifestowaniu kolektywnego życia” poprzez  instytucje społeczne i wartości.
Badacz zwracał ponadto uwagę na dynamikę i zmienność charakteru narodowego, iż „nie jest czymś danym raz na zawsze, ale czymś, co się nieskończenie staje, formuje i jest formowane przez okoliczności, w których naród się znalazł”.

 

Wśród polskich socjologów podobny pogląd prezentował Jan Szczepański, pisząc w odniesieniu do polskiego charakteru narodowego, iż są to „historycznie ukształtowane, typowe dla Polaków postawy, wzory postępowania, uznawane wartości” („Rozważania o Rzeczypospolitej”).

 

Z czasem okazało się, że te empirycznie weryfikowalne  cechy  nie mają jakichś nadzwyczajnych  znaczeń, a ich interpretacja zależy często od orientacji ideologicznej badaczy. Wplątanie problematyki narodowych odrębności wraz z „teoriami” rasistowskimi do założeń ideologicznych nazizmu zaciążyło nad losami tej orientacji. Niemniej jednak pojęcie „ducha” narodu występuje pod postacią pewnego „splotu emocji” i „kolein intelektualnych”, które pozwalają zdaniem badaczy zrozumieć „zagadki-tajemnice”  danego narodu.


W odniesieniu do narodu polskiego są to trwałe urazy i kompleksy historyczne, które nie pozwalają inaczej spojrzeć na Rosję, jak tylko z perspektywy „wiecznego wroga”. Podobnie jest ze spiskiem wielkich mocarstw, które kierują się wobec Polski motywem zdrady. Wszystkie tego rodzaju historyczne „skazy” czy „syndromy” są rezultatem skomplikowanych dziejów, związanych z utratą własnej państwowości.

Fenomen historyczny Polaków polegał na tym, że byli w dziejach nowożytnych jedynym wielkim narodem, który utracił niepodległość państwową
. Traumatyczne doświadczenia  związane z II wojną światową (kolejny rozbiór Polski i jej powojenne zniewolenie) z pewnością odłożyły się na „psychice” narodowej, przechodząc niczym „dziedziczna choroba genetyczna” z pokolenia na pokolenie.

Dzieje się to w dużej mierze poprzez świadomy proces wychowawczy i w tym sensie charakter narodowy  jest rzeczywiście wytworem aktywności społecznej.


Istota pułapki traktowania charakteru narodowego jako obiektywnego bytu polega na tym, że nawet ci, którzy zajmują takie stanowisko przyznają, iż łatwiej go określić intuicyjnie niż racjonalnie. Z tych powodów Władysław Markiewicz zalecał, aby dla uniknięcia mistyfikacji o istnieniu trwałych skłonności narodowych orzekać w formie sądów hipotetycznych („ Spraw polskich splątanie”),

       

Skażenie rasizmem

 

Zachodnioeuropejska tradycja  zainteresowań charakterem narodowym została skażona „teoriami” rasistowskimi, których największy rozkwit nastąpił w okresie III Rzeszy, gdy stały się podstawą doktryny hitlerowskiej. Rozprawy Josepha Arthura de Gobineau, Gustava Le Bona czy Houstona S. Chamberlaina  służyły jako inspiracja do dowodzenia wyższości jednych ras nad innymi i do uzasadniania panowania ras.
W ten nurt wpisywały się także prace polskich badaczy, jak Ludwika  Gumplowicza  („System socjologii”)  czy Ludwika Krzywickiego         („ Systematyczny kurs antropologii: rasy psychiczne”) wskazujące na rolę uwarunkowań rasowych w procesach psychicznego różnicowania się narodów.


Wszystkich badaczy ras intrygował problem różnic funkcjonalnych, fizjologicznych i psychicznych, warunkowanych różnicami  somatycznymi. Różnice w budowie anatomicznej ludzi miały powodować różnice w ich cechach umysłowych. Jednym z pierwszych, którzy występowali przeciwko takim interpretacjom był Karol Kautsky, wskazując, że nie sposób odróżnić dziedziczne cechy rasowe od cech nabytych w procesie historycznym i określonym środowisku.


Elementy rasizmu społecznego można znaleźć w sarmatyzmie, jako czysto polskiej, jednoznacznie szlacheckiej formacji kulturowej. Rasizm ten był próbą ochrony „przed zalewem przez morze chamstwa, przez prymitywny motłoch i złowrogą czerń”. Miało to związek z przekonaniem o odmiennym pochodzeniu etnicznym szlachetnych Sarmatów, czyli protoplastów szlachty-Polaków, od gorszej, poddańczo-niewolniczej, prymitywnej kulturowo proweniencji chłopów i mieszczan.


W okresie Polski międzywojennej odżyła sprawa rasizmu i ksenofobii. Jak  stwierdził T. Łepkowski, „o ile dawny rasizm sarmacki nie był zbyt toksyczny pod względem duchowym, choć szkodliwy politycznie, o tyle groźny stał się rasizm endecki (wykluczający ze wspólnoty narodowej, z „polskości prawdziwej”, żywioły obce rasowo, głównie żydowskie)”.

 

Istotą pułapki psychorasistowskiej jest poszukiwanie pochodzenia  członków wspólnoty narodowej od dawnych wspólnych przodków. „Naród oznacza wspólnotę wielu pokoleń, wspólnotę żywych i umarłych, od których obecni żywi się wywodzą”.
Jeśli polskość wywodzono od szlachty polskiej, odmiennej rasowo od reszty narodu, to i charakter narodowy musiał kształtować się na bazie różnych „wspólnot krwi”, tym bardziej, że nacjonaliści o inklinacjach rasistowskich nie-Polaków, a zwłaszcza Żydów, za swoich przodków nie uważają. Jak wiadomo, podstawy takiego myślenia niewiele mają  wspólnego z rzeczywistością, zważywszy na wymieszanie narodów pod względem etnicznym.

Stanisław Bieleń



Jest to skrót tekstu, jaki ukazał się w tomie 2 Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego (2014)  zatytułowanym: Pułapki kultury.

Druga jego część ukaże się za miesiąc w numerze 6-7/16 SN

 

Śródtytuły i wyróżnienia pochodzą od Redakcji.