Samotność to kosztowna sprawa

Utworzono: wtorek, 14 wrzesień 2021 Anna Leszkowska Drukuj E-mail

 

Refleksje wokół książki prof. Noreeny Hertz The Lonely Century: Coming Together in a World that's Pulling Apart.

MaczynskaNękająca świat od przełomu lat 2019/2020 i wciąż nieustępująca, a wręcz nasilająca się w wielu regionach pandemia COVID-19 i konieczne, związane z nią przeciwdziałania, w tym rozmaite przedsięwzięcia izolacyjne, ograniczające możliwości bezpośrednich kontaktów społecznych, sprawiają, że coraz więcej osób sygnalizuje narastający problem poczucia osamotnienia. Wiele wskazuje na to, że ryzyko nasilania się syndromu samotności będzie narastało, co sygnalizują zarówno analizy przedpandemicznych zjawisk społecznych, obecna pandemiczna sytuacja, jak i rysujące się trendy przyszłościowe.

Kwestia ta jest istotna tym bardziej, że samotność nie jest wyłącznie prywatnym problemem dotkniętych nią osób. To problem o znacznie szerszym wymiarze. Narastanie syndromu samotności przekłada się bowiem negatywnie nie tylko na jakość życia ludzi, lecz także na efektywność gospodarki, funkcjonowanie sektora ochrony zdrowia, a nawet na funkcjonowanie demokracji. W dodatku zdecydowanie nie jest to zamknięta lista obszarów dotkniętych przez niszczącą siłę samotności, skutkującą rozmaitymi, dramatycznymi niekiedy następstwami dla ludzi i ich perspektyw życiowych.

Spektakularnie potwierdzają to badania prowadzone przez brytyjską ekonomistkę profesor Noreenę Hertz z renomowanego University College London. W opublikowanej pod koniec 2020 r. książce pod symptomatycznym tytułem The Lonely Century: Coming Together in a World that's Pulling Apart (Stulecie samotności. Bądźmy razem w świecie, który nas rozdziela) autorka ta na podstawie doświadczeń rozmówców powoływanych przez nią w tej książce, w połączeniu z analizą historyczną i ekonomiczną, przedstawia szczegółowy, wnikliwy przegląd czynników napędzających samotność w XXI wieku, a także formułuje praktyczne rekomendacje ukierunkowane na przeciwdziałanie wyniszczającej, niechcianej samotności. Hertz dowodzi, że jeszcze zanim globalna pandemia wykreowała pojęcia takie jak dystans społeczny, samotność stawała się już symbolem XXI wieku.

Choć problem samotności dotyka ludzkość niemal całego świata, paradoksalnie zwłaszcza (ale nie tylko) rozwiniętego i bogatego, to problematyka ta nie znajdowała dotychczas szerszego miejsca w badaniach ekonomicznych. Więcej, choć raczej wąsko ujmowanych, publikacji na ten temat pojawiało się w obszarze psychologii, filozofii, socjologii czy medycyny.
W obszarze nauk ekonomicznych publikacja Noreeny Hertz Stulecie samotności ma tym samym wymiar pionierski, a przy tym nacechowana jest holizmem, kompleksowością oraz interdyscyplinarnością badań. Autorka nie tylko identyfikuje nasilające się globalne przejawy narastania syndromu samotności, lecz także przedstawia kierunki niezbędnych zmian, umożlwiających przeciwdziałanie temu wysoce destruktywnemu zjawisku. Chociaż fizyczne przejawy samotności są oczywiste, Hertz dowodzi, że czynniki napędzające samotność są bardziej złożone, wymagające analiz z różnych perspektyw. Jak szerokie są to perspektywy może świadczyć chociażby to, że Hertz opiera się na naukach Hannah Arendt, aby wesprzeć swoje twierdzenie, iż samotność i związana z nią marginalizacja społeczna jest sednem politycznego osłabiania korzystania z praw wyborczych.

Opierając się na badaniach z całego świata, Hertz dowodzi, że pierwsze dwie dekady nowego tysiąclecia były niezwykle, wręcz wyjątkowo, samotne w całej historii ludzkości. Z kolei z jej badań wynika, że połowa wszystkich dorosłych mieszkańców Wielkiej Brytanii często czuje się samotna. Dwóch na pięciu emerytów twierdzi, że ich głównym sposobem łagodzenia samotności jest telewizja lub zwierzę domowe. Badania te wykazały zarazem, że najbardziej samotnym pokoleniem są młodzi ludzie, co wobec bogatej oferty cyfrowych rozrywek może być trochę zaskakujące. Samotność dotyka prawie połowę wszystkich pracowników biurowych w Wielkiej Brytanii, zaś w niechlubnej czołówce sytuuje się Londyn, gdzie wskaźnik ten sięga 60%. Pandemia oczywiście przynosi jeszcze bardziej ponure statystyki.

Stulecie samotności

Inspiracją do zainteresowania się Hertz kwestią samotności były problemy jej studentów, których coraz większa liczba twierdziła, że czują się samotni. W dodatku z jej doświadczeń w pracy dydaktycznej wynikało, że studenci coraz wyraźniej tracili zdolność do interakcji społecznych, mieli nasilające się problemy z bezpośrednią komunikacją społeczną, w tym z odczytywaniem sygnałów wynikających z mimiki, czy generalnie z mowy ciała. To skłoniło badaczkę do postawienia hipotezy, że takie zjawiska, w tym swego rodzaju odrywanie się od świata realnego na rzecz cyfrowego, muszą negatywnie rzutować nie tylko na zdrowie ludzi, lecz także na ich produktywność, co tym samym musi się nieuchronnie negatywnie przekładać na efektywność gospodarki. Co gorsza, jest prawdopodobne, że ludzie mający problemy z komunikacją społeczną stają się wrogo nastawieni do innych i bardziej podatni na ekstremistyczną politykę i populizm.

Obszary i źródła samotności

Książka Stulecie samotności dotyczy głównych obszarów i podłoża samotności. Podzielona została na 11 rozdziałów.
W pierwszym autorka definiuje bardzo wnikliwie i szeroko samotność. Podkreśla, że kluczową różnicą między przyjętą przez nią definicją samotności a tradycyjnym jej pojmowaniem jest to, że według niej samotność jest nie tylko poczuciem braku miłości, towarzystwa czy bliskości. Nie traktuje samotności jedynie jako poczucia bycia ignorowanym, niewidocznym lub zaniedbywanym przez otoczenie, w tym rodzinę, przyjaciół, sąsiadów i innych.
W definicji samotności uwzględnia również poczucie braku wsparcia i braku opieki/uwagi ze strony rządu, rozmaitych instytucji, pracodawców i innych społeczności.
Zatem według przyjętej przez badaczkę definicji, samotność dotyczy poczucia odseparowania nie tylko od tych, z którymi bliskość jest czymś oczywistym. Chodzi nie tylko o brak wsparcia w kontekście społecznym lub rodzinnym, ale także poczucie wykluczenia ekonomicznego i politycznego. Tym samym Hertz definiuje samotność jako stan wewnętrzny i egzystencjalny – osobisty, społeczny, ekonomiczny i polityczny.

W rozdziale drugim Hertz przedstawia szereg dowodów na to, że tak pojmowana samotność może zabijać, a w kolejnych - na podstawie rozległych badań i statystyk - dowodzi, że jeszcze zanim globalna pandemia doprowadziła do wdrożenia w praktyce takich pojęć jak lockdown, czy dystans przestrzenny/fizyczny (nieprawidłowo w polskiej publicystyce określany jako „społeczny”), samotność była na najlepszej drodze, aby stać się słowem definiującym stan ludzkości w XXI wieku. Związane jest to z dokonującym się we współczesnym świecie procesem rozpadu „tkanki wspólnoty”, co zagraża relacjom społecznym i życiu osobistemu.
Choć nowoczesne technologie wielce ułatwiają życie w izolacji, to zarazem zmieniają relacje społeczne na niekorzyść bezpośrednich kontaktów między ludźmi. Na to nakłada się wiele innych czynników, w tym dotyczących przemian modeli biznesu i pracy. Także takich jak rozwój gig economy, czyli nieetatowej pracy na żądanie.

Niebagatelny wpływ na narastanie syndromu samotności mają nasilające się procesy rozpadu małżeństw i generalnie słabnięcie instytucji małżeństwa oraz coraz luźniejsze i coraz mniej trwałe związki partnerskie. Charakterystyczne przy tym jest słabnące zainteresowanie ludzi w uczestnictwie, członkostwie w rozmaitych stowarzyszeniach, klubach i innych wspólnotowych organizacjach. Dotyczy to także organizacji kościelnych. Zmniejsza to przestrzeń ludzi do radzenia sobie z samotnością.
Mimo niezaprzeczalnych dobrodziejstw postępu technologicznego, cyfryzacji i sztucznej inteligencji, postęp ten cechują zarazem rozmaite wynaturzenia i groźne dla jakości życia procesy, w tym przede wszystkim właśnie procesy nasilania się samotności ludzi i odrywania się ich od społeczności.

Hertz podkreśla jednak, że technologie cyfrowe nie są jedynym winowajcą nasilającego się syndromu samotności. Wskazuje na inne, nie mniej ważne czynniki, takie jak demontaż instytucji obywatelskich, marginalizacja roli związków zawodowych, radykalna reorganizacja miejsc pracy, w tym rozrost pracy zdalnej, masowe migracje do miast i pustoszenie, marginalizacja małych miejscowości. Badaczka jako winowajcę wskazuje tu neoliberalizm.

Neoliberalne podłoże samotności

Główną eksponowaną przez Hertz cechą neoliberalizmu jest fundamentalizm rynkowy i priorytet dla interesów indywidualnych ponad dobro społeczne, dobro wspólne. Zarazem podkreśla jednak, że ta – przez ostatnie dziesięciolecia dominująca w większości krajów rozwiniętych – doktryna, ukierunkowana była nie tylko na cele ekonomiczne. Fundamentalnie zmienił się bowiem sposób, w jaki postrzegane są wzajemne relacje i poczucie wzajemnych zobowiązań na rzecz priorytetu dla takich cech, jak hiperkonkurencyjność i pogoń za własnymi indywidualnymi korzyściami za wszelką cenę, niezależnie od szerszych, negatywnych konsekwencji.
Wykazuje, że charakterystyczne dla neoliberalizmu fetyszyzowanie zysku i pogoń za nim bez względu na koszty społeczne i ekologiczne prowadzi do rozmaitych zaburzeń, m.in. w sferze przestrzennego zagospodarowania. Wyraża się to np. w pogarszającym jakość życia ludzi rozroście megamiast, kosztem społecznej i ekonomicznej marginalizacji mniejszych miejscowości i całych regionów.
Hertz dowodzi, że neoliberalizm, z charakteryzującym tę doktrynę indywidualizmem, egoizmem, rynkową nieograniczoną wolnością, marginalizowaniem dóbr wspólnych, ma swoją cenę – cenę samotności.

Na podstawie imponującego zestawu interdyscyplinarnych, naukowo-badawczych źródeł, badaczka charakteryzuje rozliczne, synergicznie ze sobą sprzężone, negatywne ekonomiczne, społeczne i polityczne następstwa samotności. Dowodzi, że samotność to istotne podłoże kryzysów gospodarczych, których koszty są niebotyczne. To także podłoże kryzysów politycznych. Poczucie samotności i społecznej marginalizacji pogłębia bowiem podziały społeczne, w tym polityczne, i ekstremizm, co negatywnie wpływa na poziom debaty publicznej i zaostrzanie się sporów.

Samotność zabija

Noreena Hertz szczegółowo analizuje szkodliwe skutki samotności dla zdrowia ludzi, co nieuchronnie negatywnie przekłada się na następstwa ekonomiczne, w tym wzrost rozmaitych kosztów ponoszonych przez poszczególne osoby, ale i przedsiębiorców, a także państwo, którego domeną jest wszakoż zdrowie publiczne. Na podstawie rozmaitych badań i raportów Hertz dowodzi, że samotność jest zatrważająco szkodliwa dla zdrowia. Wywołuje kumulujące się reakcje stresowe, osłabiając układ odpornościowy, co zwiększa ryzyko chorób m.in. serca (o 29%), udaru (o 32%) i demencji (o 64%). Według tych badań, samotność generuje o około 30% większe prawdopodobieństwo przedwczesnej śmierci, w tym samobójczej.
Samotność sprawia zatem, że dotknięci nią ludzie chorują fizycznie. Z badań wynika, że samotność jest gorsza dla zdrowia niż brak ćwiczeń fizycznych, a także dwukrotnie bardziej szkodliwa niż otyłość. Przekłada się to niekorzystnie na gospodarkę. Jeszcze przed COVID-19 w Wielkiej Brytanii pracodawcy tracili około 800 milionów funtów rocznie z powodu pracowniczych zwolnień chorobowych związanych z samotnością. Samotność z czasem uszkadza układ odpornościowy i czyni ludzi bardziej podatnymi na choroby, w tym przeziębienie i grypę; jest równie szkodliwa dla zdrowia jak wypalanie 15 papierosów dziennie.

Nieprzypadkowo była premier Wielkiej Brytanii, Teresa May, mianowała w 2018 r. pierwszego na świecie ministra samotności, ogłaszając „ukrytą epidemię” dotykającą 9 milionów Brytyjczyków jako „jedno z największych wyzwań dla zdrowia publicznego naszych czasów”. Na ministerstwo samotności zdecydowała się też Japonia powołując w lutym br. w japońskim rządzie pierwszego ministra ds. samotności.

O tym, że problem samotności wymaga obecnie instytucjonalnych rozwiązań i działań przekonują też najnowsze, dotyczące pandemii, badania prowadzone przez innych naukowców. Między innymi belgijska psycholog dr Elke Van Hoof, ekspertka ds. zdrowia psychicznego ocenia, że obecna pandemia doprowadziła do największego dotychczas „eksperymentu psychologicznego” na świecie, jakim jest lockdown. To wydarzenie o bezprecedensowej szybkości i skali. W krótkim czasie dotknęło około 2,6 miliarda ludzi, czyli jedną trzecią światowej populacji. Van Hoof, na podstawie przeglądu 24 raportów z badań nad psychologicznym wpływem kwarantanny, potwierdza szeroki zakres rozmaitych objawów stresu i zaburzeń psychicznych wśród osób poddanych izolacji. Objawy te to m.in. zły nastrój, bezsenność, stres, lęk, złość, drażliwość, wyczerpanie emocjonalne, objawy depresji i stresu pourazowego.
Wskazuje to zarazem na znaczenie optymalizacji wykorzystywania nowoczesnych technologii i niedopuszczania do technologicznej dehumanizacji. Dehumanizujące technologie mogą generować samotność, a ta może zabijać. Przed dehumanizacją przestrzegali już przed wieloma dekadami wybitni intelektualiści. Między innymi Albert Einstein, już w 1946 r. w liście do innego intelektualisty, Ottona Juliusburgera, pisał: „Jestem przekonany, że przerażający upadek moralności, jakiego jesteśmy świadkami w dzisiejszych czasach, jest rezultatem mechanizacji i dehumanizacji naszego życia – zgubnych produktów ubocznych mentalności naukowo-technicznej. Nostra Culpa!”.

Przestroga ta nabiera dziś swoistej aktualności, co potwierdzają badania prowadzone przez Hertz. Wynika z nich, że dehumanizujące technologie, odhumanizowane planowanie miast i odhumanizowane planowanie przestrzenne, w dążeniu do minimalizacji kosztów, a także rozmaite oszczędności, cięcia wydatków państw na cele publiczne, na dobra wspólne, to czynniki sprawiające, że ludzie stają się istotami nieszczęśliwymi, niezdrowymi i nierzadko sobie wrogimi.
Dlatego też tak ważne jest, by owa Nostra Culpa (nasza wina) nie urzeczywistniała się. Jest to istotne, tym bardziej, że obecnie niebywale szybko nasilają się przejawy dehumanizacji. Zaś jednym z bardziej groźnych tego następstw jest narastający – i to w skali globalnej – problem samotności człowieka.

Technologiczne podłoże samotności

Charakteryzując rozmaite formy samotności, Hertz szczegółowo analizuje ich technologiczne podłoże. Ekonomistka ta buduje szeroko zakrojony, przekonujący argument, że obecny styl życia jest głęboko zatomizowany – brakuje wielu zwykłych i głębszych ludzkich powiązań, które były kiedyś powszechne. Ludzie natomiast nie są stworzeni do izolacji. Tym samym książka Hertz nie tyle dotyczy samotności pojmowanej jako emocjonalny ból, ile przede wszystkim fragmentacji wspólnotowych relacji. Skutki samotności są dotkliwe zwłaszcza na styku człowieczeństwa i komunikacji cyfrowej.

Technologie cyfrowe sprawiają, że można przez całe długie tygodnie nie mieć bezpośrednich kontaktów z innymi ludźmi. Można zamawiać przez Internet prawie wszystko, czego potrzebuje się do życia i przez to interakcje międzyludzkie są wysoce ograniczane, nasilając samotność.
Hertz wskazuje na niebywałe, niezwykle dramatyczne metody radzenia sobie ludzi z samotnością. Na przykład w Japonii stało się fenomenem wśród seniorów udręczonych samotnością, że chcąc uniknąć całkowitej izolacji, paradoksalnie wybierają więzienie, bo tam mogą przebywać z innymi współwięźniami. Stąd też celowo popełniają przestępstwa na tyle poważne, by trafić do więzienia.

Technologie cyfrowe w połączeniu z narastającym syndromem samotności sprawiają, że szybko rozwijają się w skali globalnej firmy specjalizujące się w „wynajmowaniu przyjaciół” (rent-a-friend), osób do rozmów, osób towarzyszących w wyprawach do kina, teatru itp. Jednak z badań wynika, że korzystanie na dłuższą metę z tego typu usług (z reguły dość drogich) nie tylko nie zmniejsza poczucia samotności, lecz wręcz przeciwnie, nasila ją, a przy tym może prowadzić do degradacji materialnej, co badaczka ilustruje spektakularnymi przykładami.

Hertz argumentuje, że charakterystyczne dla współczesnego świata głębokie zatomizowanie sprawia, iż brakuje wielu zwykłych ludzkich powiązań, które w przeszłości były codziennością. Zostały zmarginalizowane przez komunikację cyfrową. W ciągu ostatniej dekady smartfony i media społecznościowe zaowocowały zupełnie nowymi pokładami izolacji i samotności ludzi. Jej zdaniem, technologie tego typu mogą prowadzić do czegoś jeszcze bardziej niebezpiecznego, do wrogości wobec ludzi, do „wrogiego życia online”. Samo posiadanie smartfona zmienia sposób, w jaki ludzie wchodzą w interakcje. Z badań wynika, że nieznajomi uśmiechają się do siebie znacznie rzadziej, gdy mają przy sobie smartfony. Co więcej, niebezpieczeństwo polega na tym, że im bardziej rozwija się bezdotykowy styl życia, tym ludzie mniej naturalnie stają się biegli w kontaktach osobistych.

Szczegółowe studia i analizy dotyczące technologii cyfrowych prowadzą Hertz do dość radykalnych wniosków. Na przykład, uważa ona, że media społecznościowe powinny być silniej regulowane, bo stają się swego rodzaju narkotykiem XXI w. prowadzącym do erozji umiejętności komunikacji bezpośredniej. Są szkodliwe co najmniej tak samo, jak nałogowe palenie papierosów. A skoro przemysł tytoniowy jest silnie regulowany, to powinno to dotyczyć także sieci społecznościowych i funkcjonowania Internetu.

Radykalizm Hertz przejawia się także w jej postulacie, aby wręcz zabronić dzieciom do lat 16 korzystania z mediów społecznościowych. Interesujące jest, że Hertz wspiera się przy tym argumentem, iż to właśnie wybitni znawcy technologii cyfrowych, pracownicy Doliny Krzemowej w USA, tak długo, jak to jest możliwe, izolują swe dzieci od sieci społecznościowych i korzystania ze smartfonów, tabletów itp. Posyłają dzieci do drogich, elitarnych szkół, w których tego typu narzędzia są wykluczone.
Choć w okresie światowej pandemii z pewnością argumenty takie słabną, to jednak niewątpliwie zasługują na uwagę, zwłaszcza wobec podawanych przez autorkę przykładów niektórych uczelni amerykańskich (m.in. uniwersytetów Ivy League), które wobec wyraźnie ujawniającego się społecznego autyzmu studentów pierwszego roku, zmuszone były do uruchomienia specjalnych kursów umiejętności nawiązywania przez studentów bezpośrednich relacji z innymi osobami, odczytywania mimiki twarzy itp., kursów przywracania umiejętności, które uległy erozji na skutek nadużywania technologii cyfrowych.

Wiele miejsca w książce zajmuje kwestia pracy zdalnej i nadmiernego eksploatowania w związku z tym komunikacji cyfrowej, jako fundamentalnych czynników nasilania się samotności. Hertz podkreśla, że zanim pandemia przyczyniła się do przyjęcia pracy zdalnej za normę, już wcześniej szacowano, iż do 2023 r. ponad 40% zatrudnionych będzie pracowało zdalnie przez większość czasu.
To zaś grozi znacznym pogłębianiem się samotności. Osłabia to możliwości i umiejętności bezpośrednich relacji międzyludzkich oraz gotowość na nie. Zarazem jednak technologie cyfrowe i praca zdalna ujawniają skalę działań i prac bez sensu, co dodatkowo nasila samotnościowe stresy.

Przeciwdziałanie samotności

Książka Stulecie samotności jest wielkim ostrzeżeniem przed wielowymiarowymi destrukcyjnymi następstwami postępującej samotności. Jej autorka uważa jednak, że rządy wciąż mają szanse na kształtowanie systemu społeczno-gospodarczego ukierunkowanego na przeciwdziałanie narastaniu syndromu samotności. Wymaga to traktowania i pojmowania samotności jako fundamentalnego obecnie schorzenia społecznego.

Hertz zastrzega jednak, że samotność niejedno ma imię. Może być chciana i niechciana. Można być samotnym na wiele sposobów, co barwnie ilustruje licznymi przykładami.
W związku z tym, że formy, przejawy oraz odczucia samotności są bardzo różnorodne, to i metody przeciwdziałania syndromowi samotności muszą być zróżnicowane. Dlatego też podkreśla, że środki przeciwdziałające samotności powinny być dostosowane do konkretnych warunków i zjawisk, a zarazem z uwzględnieniem wyników badań na ten temat. Dowodzi, że wszyscy mamy tu do odegrania znaczącą rolę.

W książce Stulecie samotności nie brakuje przykładów innowacyjnych, antysamotnościowych modeli życia w mieście, nowych sposobów ożywiania wymarłych dzielnic miast i wymarłych miejscowości oraz odbudowywania zniszczonych więzi społecznych.
Hertz formułuje pełną nadziei wizję uzdrowienia podzielonych, wyizolowanych społeczności. Wskazuje przy tym na negatywne następstwa unikania przez samorządy wydatków na miejsca publiczne, na dobra wspólne, co zwiększa ryzyko marginalizacji relacji społecznych.
Elżbieta Mączyńska

The Lonely Century: Coming Together in a World that's Pulling Apart, Noreeny Hertz, Sceptre, Londyn 2020, s.418

Powyższy tekst jest skrótem obszernego artykułu „Samotność generuje koszty i zabija”, zamieszczonego w Biuletynie PTE nr 1/21 - http://www.pte.pl/pliki/1/68/E_1_2021.pdf
Tam również zamieszczony jest fragment książki w przekładzie Anny Kucharczyk.


Wyróżnienia pochodzą od Redakcji SN.

Odsłony: 117
Our website is protected by DMC Firewall!