Jan XXIII

Utworzono: piątek, 18 grudzień 2015 Leszek Stundis Drukuj E-mail

   

Jan XXIII przeszedł do historii jako charyzmatyczny papież. Nawet imię, jakie przybrał, mogło prowokować konserwatywnych duchownych, gdyż nawiązywało do  jego XV- wiecznego imiennika, antypapieża, zdetronizowanego na soborze w Konstancji w 1415 roku.

 
W opinii współczesnych był człowiekiem skromnym, wesołym i bardzo taktownym. Kiedy w październiku 1958 wyjeżdżał na konklawe,  nie myślał o purpurze. Podobno nie uporządkował nawet swego biurka, sądząc, iż niebawem powróci do codziennych obowiązków. Pewne fakty z jego biografii wskazują jednak, że twardo stał na stanowisku, aby wszelkie skandale w Kościele katolickim tuszować, by nie naruszać jego wizerunku.

 

Pamiętne konklawe

 

Kiedy 28 października, po trzydniowym konklawe, świat dowiedział się, że nowym namiestnikiem chrystusowym został 77-letni patriarcha Wenecji, kardynał Angelo Giuseppe Roncalli,  pojawiły się spekulacje na temat ewentualnych zmian w dotychczasowej polityce Watykanu.
Wszyscy pamiętali długi pontyfikat Piusa XII, który przypadł m.in. na lata II wojny światowej i okres powojennej rywalizacji Wschodu i Zachodu. Pamiętali jego dystans do ludzi i niejednokrotnie zarzucali mu, że zbyt sztywno trzyma się wypracowanej przez wieki etykiety i nie potrafi  mówić w prostych słowach o rzeczach wzniosłych. Zastanawiali się więc, czy nowy papież będzie umiał to zmienić.

 

Zwykły człowiek

 

Angelo Giuseppe Roncalli pochodził z chłopskiej, dość ubogiej rodziny. Jego ojciec  był tylko dzierżawcą niewielkiego kawałka gruntu, ale na tyle dbał o wykształcenie dzieci, że zdołał posłać Angela do szkoły w rodzinnym Sotto il Monte, a  następnie do gimnazjum w Celana.
Chłopiec od najmłodszych lat żywo interesował się religią, toteż już w wieku 12 lat trafił do niższego seminarium duchownego w Bergamo. Atmosfera tego alpejskiego miasteczka sprzyjała duchowej edukacji młodych ludzi, bowiem jego społeczność była dość konserwatywna i niechętna liberałom oraz rozmaitym nowinkom.

Angelo uczył się pilnie wszystkiego, choć pasjonowały go głównie nauki humanistyczne, a zwłaszcza historia. Nie zaniedbywał również obowiązków duchowych. W 1901 ukończył seminarium w Bergamo, jednak był jeszcze zbyt młody, aby uzyskać święcenia kapłańskie. Korzystając więc z Fundacji Cerasoli, udał się do Rzymu, aby kontynuować naukę w Seminarium św. Apolinarego. Tutaj zetknął się po raz pierwszy z modernizmem, który wywierał wpływ nie tylko na sztukę, ale i na życie seminarzystów.


Naukę ukończył w 1904 i od tego czasu zaczął pełnić obowiązki sekretarza biskupa Bergamo Giacomo Radiniego Tedeschi. Nie był to dla niego łatwy czas, choć starał się trzymać z dala od polityki i publicznych polemik. W tym okresie bowiem papież Pius X nasilił walkę  z  modernizmem.
W 1907 ostro potępił go w encyklice Pascendi, a w 1910 wprowadził  rotę przysięgi antymodernistycznej, obowiązującej wszystkich, którzy obejmują stanowiska kościelne.
Pomimo to, część hierarchów po cichu akceptowała niektóre z postulatów modernizmu. O podobne sympatie podejrzewany był m.in. biskup Bergamo Tedeschi, toteż ani on, ani jego protegowany, nie mieli specjalnie czego szukać w Watykanie.


Obowiązki biskupiego sekretarza przyszły papież pełnił przez dekadę. Po śmierci biskupa w 1914, rozpoczął  pracę dydaktyczną  w  swoim  rodzimym  seminarium. Nie na długo. W następnym roku został zmobilizowany do służby sanitarnej jako sierżant rezerwy w 73. pułku piechoty. Stopień ów zawdzięczał temu, że jeszcze w seminarium zapisał się do tej jednostki jako ochotnik na wypadek konfliktu.
W czasie wojny awansował do stopnia porucznika i zmienił przydział służbowy - został kapelanem. Po zakończeniu wojny na krótko powrócił do seminarium, a od 1920, na polecenia papieża Benedykta XV,  podjął Dzieło Rozkrzewiania Wiary, co spowodowało jego liczne podróże po kraju i za granicą. W tym okresie, do 1925, zetknął się z licznymi Dziełami Misyjnymi w wielu krajach Europy, głównie w Niemczech, Francji, Holandii, Belgii i Austrii.

 

Dyplomata w sutannie

 

2 marca 1925 papież Pius XI prekonizował Angela Roncallego na biskupa  tytularnego Areopolis w Palestynie i jednocześnie powierzył mu funkcję wizytatora apostolskiego w Bułgarii. Oba kraje nie utrzymywały w tym czasie pełnych stosunków dyplomatycznych.
W kwietniu biskup Roncalli wyjechał do Sofii. Przez pierwsze lata jego praca polegała na pośredniczeniu pomiędzy miejscową     hierarchią a Watykanem i wspieraniu tej pierwszej w prowadzeniu działalności duszpasterskiej w tym prawosławnym kraju.


W 1931, przy okazji ślubu cara Borysa III z katolicką księżniczką Giovanną, (córką króla włoskiego Wiktora Emanuela III), otrzymał delikatne zadanie uzyskania od bułgarskiego monarchy podpisu na dokumentach gwarantujących wolność  wyznania swej wybranki, wymaganych przez Watykan w przypadku tzw. małżeństw mieszanych. Roncalli nie tylko wywiązał  się z tego znakomicie, ale  uzyskał od rządu Bułgarii decyzję o podniesieniu sofijskiej placówki do rangi delegatury.
Wprawdzie dwa lata później musiał ostro  protestować  przeciwko ochrzczeniu dziecka pary królewskiej w obrządku prawosławnym, ale i tak wzmocnił pozycję Kościoła katolickiego w tym kraju. Zapewne w tym czasie ukształtowały się jego poglądy na współistnienie chrześcijan różnych wyznań oparte na tolerancji.


W okresie II wojny światowej, przebywając w Bułgarii wielokrotnie interweniował na rzecz Żydów prześladowanych na Bałkanach, a także skutecznie przeciwdziałał wszelkim próbom ograniczania pomocy humanitarnej poszkodowanym. Za  to ostatnie został w 1945 uhonorowany przez rząd grecki specjalnym wyróżnieniem.


We wrześniu 1944 musiał jednak opuścić Sofię, gdyż został powołany na stanowisko nuncjusza apostolskiego we Francji. Jego poprzednik, nuncjusz Valerio Valeri, w czasie II wojny światowej współpracował z rządem Vichy i na  żądanie szefa ówczesnego rządu gen. Charlesa de Gaulle’a został zmuszony do opuszczenia Francji. De Gaulle domagał się  nawet  wydalenia 36  innych biskupów, co w znacznej  mierze  mogło zdezorganizować życie  religijne w  tym kraju, toteż nowy nuncjusz miał niełatwe zadanie.

Co więcej, pierwszy powojenny prezydent Francji, wybrany w 1947, Vincent Auriol okazał się socjalistą niezbyt przychylnym Kościołowi, a przewodniczący Zgromadzenia Narodowego Edouard Herriot  z Partii Radykalnej był zdeklarowanym ateistą.
Nie było więc za bardzo z kim się układać na temat nowych stosunków pomiędzy Watykanem a IV Republiką. A jednak osobiste zaangażowanie i rzeczowe rozmowy jakie przyszły papież prowadził  z francuskimi  politykami doprowadziły do poprawienia wizerunku Kościoła w oczach rządzącej lewicy.


W tym okresie nuncjusz dość przyjaźnie odnosił się do ruchu księży-robotników, widząc w nim szansę na oddolne krzewienie Ewangelii, natomiast niezbyt chętnym okiem spoglądał na tzw. katolików postępowych, którzy swobodnie bratali się z komunistami. Uważał ich za żywioł niebezpieczny zarówno dla jedności Kościoła, jak i dla samej doktryny.


Pod koniec 1952 biskup Roncalli  przywdział kardynalski kapelusz i został patriarchą Wenecji. Swoją funkcję objął 15 stycznia 1953, akurat w tym czasie, gdy burmistrzem miasta był komunista Battista Giaquinto. To jednak  w  niczym  nie przeszkadzało w prowadzeniu działalności duszpasterskiej. W Wenecji nowy patriarcha skupiał się na człowieku, rozumiejąc jego cierpienia w zbiurokratyzowanym  i  bezdusznym  świecie.  Dbał również  o   duchową  opiekę nad księżmi narażonymi na  intrygi i niebezpieczne eksperymenty  społeczne.

 

Wielki sobór

 

Trudno orzec, od którego momentu swej papieskiej posługi Jan XXIII był zwolennikiem daleko idących zmian w Kościele i idei zwołania soboru  powszechnego. Rozumiał jednak, że nie sposób ich przeprowadzić bez szerokiej konsultacji z dostojnikami Kościoła, a także, że należy starannie przygotować katolików na całym świecie do głębokich reform, o jakich myślał. W liturgii dostrzegał zbyt wiele splendoru, a w podejściu do człowieka przez księży zbyt mało serdeczności. W czerwcu 1959 w encyklice Ad Petri Cathedram po raz pierwszy zapowiedział zwołanie soboru powszechnego.


14 listopada tegoż roku rozpoczęły się prace przygotowawcze i właśnie  wtedy  papież  opowiedział  się  za  koniecznością odnowy, „powrotem do źródeł”, aby skutecznie ewangelizować współczesny      świat. Zasugerował  również  otwarcie się Kościoła na dialog z innymi wyznaniami chrześcijańskimi, choć miał świadomość istnienia  ogromnych różnic doktrynalnych. Z tego względu postanowił, że w sesjach soboru, w charakterze obserwatorów wezmą udział przedstawiciele innych Kościołów. Ponadto przypomniał, że także niewierzący znajdują miłosierdzie w Bogu,  a   więc nie należy automatycznie odrzucać ani laickich liberałów, ani komunistów.


Komisja przygotowawcza, której przewodniczył  kard. Domenico Tardini  rozesłała prawie 2 000 listów do hierarchów i księży z całego świata z prośbą o wyrażenie opinii na temat proponowanej problematyki. Chodziło o to, aby odpowiednio przygotować zagadnienia soborowe i ustalić procedurę obrad. Ostatecznie w bulli Cocilium die nostro wydanej 22 lutego 1962 papież zapowiedział zwołanie soboru  na dzień 11 października tegoż roku.


W momencie otwarcia na sobór przybyło 2850 jego ojców, a w tej liczbie 85 kardynałów, 8 patriarchów, 533 arcybiskupów, 2131 biskupów, 12 opatów, 14 prałatów nullius i 67 przełożonych zakonów. Dwie trzecie spośród tej liczby stanowili duchowni spoza Europy. Delegacja Polska liczyła 22 hierarchów.


Papież nie doczekał jednak końca soboru. Już w pierwszych   miesiącach  obrad nasiliły się u niego objawy raka żołądka. Nadal jednak intensywnie pracował  i spod jego pióra wyszła bardzo ważna encyklika na temat pokoju na świecie Pacem in terris. Zmarł  3 czerwca 1963 roku. Pięćdziesiąt jeden lat później papież Franciszek kanonizował Jana XXIII wraz z Janem Pawłem II. 

Co ciekawe, w przypadku tego pierwszego zrezygnowano z dowodu dokonania przez niego cudu, kiedy posiadał status błogosławionego.

 

Crimen sollicitationis

 

W czasie II Soboru Watykańskiego miał jednak miejsce pewien incydent rzucający cień na czystość papieskich intencji. Otóż Jan XXIII  kazał przedrukować tajną instrukcję watykańską, Crimen sollicitationis, wydaną w 1922 roku przez Święte Oficjum (obecnie Kongregacja do Spraw Nauki Wiary), a dotyczącą przestępstw seksualnych kapłanów, zwłaszcza w kontekście sakramentu pokuty penitentów.    


Dokument definiował przestępstwo solicytacji, a więc nagabywania penitenta oraz prezentował krok po kroku,  co należy uczynić, aby wiarołomnego duchownego doprowadzić do procesu kanonicznego. Określał również przebieg takiego procesu oraz zasady rozstrzygnięcia, czy dany ksiądz może dalej pełnić posługę    kapłańską, czy ma zostać wydalony ze stanu duchowego.
Co więcej, papież nakazał rozesłać dokument do wszystkich kurii biskupich i przechowywać go w tajnych archiwach „tylko do użytku wewnętrznego”. Ujawnienie tego faktu wiele lat później spowodowało zinterpretowanie  go jako nakazu „milczenia ofiar i świadków” pod groźbą ekskomuniki.


Trzeba jednak pamiętać, że w początkach lat 60. nasiliły się tendencje laicyzacji, a  Herbert Marcuse nawoływał do swobody seksualnej, nawet nieletnich. Wielu zachodnich teologów także zaczęło kwestionować dogmat o nieomylności papieża w sprawach wiary i moralności, a aborcja zaczęła być dopuszczalna w coraz większej liczbie krajów na świecie.   

Sam fakt opatrzenia dokumentu klauzulą ścisłej tajności wzbudzał jednak nieufność nawet wśród  wierzących i jednocześnie obarczał odpowiedzialnością Ojca Świętego za ukrywanie występków seksualnych wśród kleru.    

 

Dzieło

 

Jan XXIII życzliwie jest oceniany przez historyków. Doprowadził do zwołania soboru powszechnego, który dokonał poważnych zmian w liturgii (m.in. prowadzenia całości  mszy w językach narodowych) i nawiązał kontakt z kościołami wschodnimi, czego wyrazem było zniesienie po przeszło tysiącu lat wzajemnej ekskomuniki pomiędzy jego następcą Pawłem VI, a patriarchą wschodnim Atenagorasem.


Okazał się dość postępowy w sprawach społecznych. Jego encyklika Mater et Magistra (Matka i Nauczycielka)  nawiązywała wprawdzie do podobnego dokumentu Leona XIII (Rerum novarum), ale poszła znacznie dalej, uwzględniając przemiany społeczne i kulturowe. Dość przychylnie odnosiła się do umiarkowanego liberalizmu, ale przestrzegała przed niepohamowaną wolnością i niekontrolowaną wolną konkurencją. Akcentowała ideę wspólnego dobra i sprawiedliwości, ale także podkreślała wolność zrzeszania się.

Z kolei encyklikę Pacem in terris można uznać za kościelną wykładnię polityki międzynarodowej oraz wzajemnych relacji państwo- jednostka.

Jego krótki pontyfikat wywarł ogromny wpływ na działalność jego następców, zwłaszcza Pawła VI i Jana Pawła II.

Leszek Stundis

 

 

Odsłony: 1638
DMC Firewall is a Joomla Security extension!