Samuraje - ludzie bez strachu

Utworzono: piątek, 23 lipiec 2021 Anna Leszkowska Drukuj E-mail

 

 

 

Jeżeli samurajom czegokolwiek brakuje, to tylko strachu.
Anonim

 

Nie sposób wyobrazić sobie historii Japonii bez samurajów. Samuraje czy cesarz? Alternatywa nie do pomyślenia. W ciągu siedmiuset lat sprawowania rządów samuraje odcisnęli na historii Japonii piętno, które nie poddaje się łatwej, jednoznacznej interpretacji.

Kim byli? Nieznającymi strachu wojownikami czy pozbawionymi skrupułów politykami, którzy siłą podporządkowali sobie cały naród i wprowadzili dyktaturę wojskową? A może poetami, filozofami i malarzami, maniakalnie przywiązanymi do ceremonii parzenia herbaty i zen, tak bardzo z nimi utożsamianego, że postrzeganego jako jeden z ich atrybutów?/…/

Odmalowuję ich życie prywatne i publiczne, uplecione z intryg, zdrad i żądzy władzy. Wstrząsały nimi ludzkie, zbyt ludzkie waśnie. Targały nimi takie same emocje jak zwykłymi śmiertelnikami? Tak, a nawet silniej. Na ich życiowe doświadczenia składały się fetyszyzacja miecza, bratobójstwa i seksualne perwersje, lecz również uduchowienie, estetyzm i... owszem, miłosierdzie.

Byli wojownikami i służącymi, zgodnie z etymologią słowa samuraj. Nawiązuje do tych ideałów Ghost Dog, bohater filmu Jarmuscha o tym samym tytule: najważniejsze jest oddanie panu, nawet jeśli w tym wypadku chodzi o bossa yakuzy, japońskiej mafii. Między kolejnymi zabójstwami pogrąża się w lekturze Hagakure, kodeksu mówiącego o pokonywaniu samego siebie i zasadach postępowania samuraja.

Świadectwo epoki

To właśnie ten film zainspirował mnie do napisania książki o samurajach. Chciałem zrozumieć Ghost Doga, ale i współczesny świat, bo nawet dziś na każdym kroku możemy znienacka natknąć się na samuraja. Jakby wojownicy z Kraju Kwitnącej Wiśni nigdy nie zniknęli, jakby wciąż z pasją dawali świadectwo epoce, która bezpowrotnie minęła. Podjąłem próbę cofnięcia się pamięcią do ich historii, ta zaś ściśle wiąże się z filozofią.

W oczach człowieka Zachodu – jakże często krótkowzrocznych – pełni sprzeczności samuraje stanowią ucieleśnienie japońskiej psyche. Surowi i szczodrzy, budzący podziw i wstręt – ukazują nam oblicze niejednoznaczne, lecz nie schizofreniczne.
Spójrzmy chociażby na Musashiego, najbardziej autentycznego reprezentanta legendarnego stanu. Na bakier z prawem, zżerany ambicją, lecz jednocześnie mądry i refleksyjny. Do dziś w Ameryce i w Europie jego Gorin-no Sho służy za podręcznik do kształcenia managerów i repertorium zasad sukcesu. Cóż, dla Musashiego tryumf oznaczał pognębienie przeciwnika.

Samuraje, lżeni lub podziwiani, zależnie od klimatu danej epoki. Samuraje przeciwko buddystom, lojalistom, poplecznikom cesarza, przeciwko ludziom Zachodu. Samuraje przeciwko wszystkim. Kurosawa umiejętnie odmalował ich ducha, skłonnego do rywalizacji, choć nie zawsze do walki. Siedmiu samurajów to szkic przedstawiający ich tymczasowy, efemeryczny sojusz z chłopami. W oddali majaczy widmo ligi Ikkō-ikki, wieloklasowej, antyrządowej formacji.

Lecz również w Sierpniowej rapsodii, testamencie ostatniego reżysera-samuraja, obserwujemy zawstydzającą konfrontację z Ameryką, która zresztą przesądziła o zniknięciu tej klasy społecznej. Samuraje nie zostali pokonani przez chrystianizację, przez cesarza ani buddyjskich mnichów-wojowników; umarli śmiercią naturalną, na anachronizm, w epoce, która już ich nie potrzebowała.
Lecz czy na pewno? A może to tylko złudzenie? W każdym razie gdy tożsamość samurajów zaczęła kruszeć, usunęli się ze sceny bez wielkich batalii. No, chyba że egzystencjalnych.

Z jednej strony kultura, z drugiej sztuki walki.

Oto dwoiste dziedzictwo samurajów, wojowników i artystów, naukowców i strategów. Japońscy wojownicy wielbili chińską literaturę, łapczywie pochłaniali klasyczne księgi oraz kroniki wojenne. Zawsze spoglądali na Sunziego z szacunkiem. W końcu to Sztuka wojenna pokazywała im, jak żyć. Człowiek kompletny nie lęka się sprzeczności, pielęgnuje różne umiejętności, dąży do perfekcji w każdej z nich. Upodabnia to samuraja do człowieka Renesansu. Lecz samuraj jest postacią konkretną, bynajmniej nie bezpłciową. Archeologiczna rekonstrukcja zniekształciłaby jego rysy.
Czymże byłaby wielkość bez sprzeczności?

A śmierć? Człowiek Zachodu uważa ją za kres istnienia ciała, stara się odpędzić ją za pomocą rozpaczliwych, acz nieskutecznych egzorcyzmów. Samuraj nosi ją na ramieniu, widzi ją wszędzie dokoła siebie od chwili otwarcia oczu o poranku. To nie metafora. Samuraj wie, że jego czas może dobiec końca w każdej chwili i z tą świadomością rzuca się w wir walki. Czy zwycięży? Być może. Zostanie pokonany? W takim wypadku znajdzie się wśród pozostałych bohaterów tysiącletniej sagi. Istnieje sztuka ponoszenia porażki, ukoronowanie samotnością. Seppuku, otwarcie brzucha, przywilej wybranych dusz.

Miłość, życie, śmierć, namiętności. Samuraje oferują nam każde z tych doznań w wymiarze odmiennym od zachodniego, w wymiarze, który z trudem przychodzi nam pojąć, jak ostatni przyczółek na Ziemi, za którym rozciąga się dominium nieznanego. Japończycy zdają nam się dziwni, ciekawi, nieprzewidywalni. To samo, dzięki ich wielorakiej naturze, dotyczy samurajów.

Aspekt egzotyki

Nie byli metaforą, ani nieistotnym bądź marginalnym zjawiskiem. Ich zdolność reagowania na życiowe niespodzianki świadczy o właściwej im sile. Samuraje, bohaterowie historii, ofiary historii. Pognębieni kryzysem tożsamości, wiecznie żądni władzy. Padali, lecz nie dali się ujarzmić. Uginali się, lecz nie pozwalali się pokonać. Tacy właśnie byli. Tylko tak możemy zrozumieć Minamota Yoshitsunego lub Takedę Shingena.

W odczytywaniu historii samurajów nie do przecenienia jest również aspekt egzotyki. Samuraje są nam dalecy, ale i bliscy, proponują wzorce życia bardziej autentycznego, wcale niekoniecznie brutalnego czy niemoralnego. Bez nich Japonia byłaby dziś zupełnie inna.

Samuraje wracają. Nie jako zombie, lecz żywa, inspirująca obecność. Podobnie jak Kurosawa, często odwoływał się do nich Mishima, najbardziej „zachodni” z japońskich pisarzy. Obaj artyści przywołują samurajów, lecz nigdy nie traktują instrumentalnie. Mishima, duchowy spadkobierca D’Annunzia, powołuje się na nich nie tylko w twórczości, lecz również w życiu. Mangi dostarczają jeszcze innego świadectwa obecności samurajów: powołują do życia postacie historyczne lub współczesne, które podążają śladem tych historycznych.

Niniejszy wstęp ukazuje zarys problematyki książki, stanowi swego rodzaju panoramę. Podstawowa lekcja udzielona przez samurajów dotyczy sfery psychiki, tego, co głębiej niż spowita welonem pozorów rzeczywistość, niż fizyczna walka. Mistrz wśród szermierzy, Yagyu Tanemori, ujmuje to w następujący sposób: sztuka wojenna nie polega na pokonaniu nieprzyjaciela, lecz samego siebie. Nic nie mogło silniej dotknąć duszy Musashiego.
A samuraje dzisiaj? To po prostu ludzie, którzy dążą do samorealizacji.
Leonardo V. Arena

samurajePowyższy tekst jest wstępem do książki Leonarda V. Areny Samuraje, której recenzję zamieścimy w następnym numerze.
Śródtytuły i wyróżnienia pochodzą od Redakcji SN.

Odsłony: 112
Our website is protected by DMC Firewall!