Nauka i sztuka (el)
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 632
W Muzeum Narodowym w Szczecinie do 1.10.23 można oglądać wystawę prac Ericha Buchholza pn. Historia sztuki to jedno wielkie fałszerstwo.
Do Muzeum Narodowego w Szczecinie przyjechały kruche obiekty przestrzenne ze szkła i pleksi oraz złocone abstrakcyjne reliefy Ericha Buchholza. W gmachu na Wałach Chrobrego stanęła także rekonstrukcja jego atelier zaprojektowanego w 1922 roku.
Urodzony w Bydgoszczy Erich Buchholz należał do najciekawszych twórców niemieckiej awangardy. Jego abstrakcyjne płaskorzeźby uważane są za ikony XX wieku, jego projekty graficzne są awangardowe, a projekty budynków wizjonerskie.
W Polsce niemal zupełnie nieznany, nie tylko funkcjonował na międzynarodowej scenie artystycznej, lecz był także przez nią ceniony od początku lat dwudziestych XX wieku. Wiążąc swoje losy z Berlinem, tyglem kulturowym ówczesnej Europy, miał możliwość zawarcia znajomości z przedstawicielami nowoczesnych kierunków w sztuce, pochodzącymi ze wszystkich części kontynentu.
W pracowni Buchholza bywał protagonista radzieckiego konstruktywizmu El Lisicki, prekursorzy filmu eksperymentalnego – Węgier Lászlo Moholy-Nagy i Szwed Viking Eggeling, pionier architektury funkcjonalistycznej w Holandii Jacobus J.P. Oud, rumuński malarz dadaistyczny Arthur Segal, a także czołowy polski reprezentant abstrakcji geometrycznej Henryk Berlewi.
Z okazji 50. rocznicy śmierci Buchholza oraz 100. jubileuszu powstania jego berlińskiej pracowni – dzieła totalnego – Muzeum Narodowe w Szczecinie i Kunsthaus Dahlem w Berlinie we współpracy z zarządcą spuścizny po artyście oraz Fundacją Sztuki Konkretnej i Designu w Ingolstadt prezentują wystawę poświęconą wszechstronnemu malarzowi, architektowi, rzeźbiarzowi, grafikowi i projektantowi produktu.
Jej tytuł nawiązuje do autobiografii artystycznej opublikowanej w 1972 roku.
Buchholz, nie mogąc się pogodzić z zepchnięciem na margines „oficjalnej historii sztuki” po drugiej wojnie światowej, wyraził w ten sposób swój sprzeciw wobec jednowymiarowości spisanych dziejów awangardy.
Ekspozycja przywraca głos temu nonkonformistycznemu twórcy oraz konfrontuje jego dorobek z obowiązującym kanonem. Z myślą o polskim widzu odkrywa również pozaartystyczne źródła idei charakterystyczne zwłaszcza dla niemieckiego modernizmu.
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1108
Do 7.11.21 w łódzkim Muzeum Sztuki Ms1 można oglądać wystawę Agnieszki Kurant pt. Erroryzm.
Sztuka Agnieszki Kurant bada to, co niewidoczne: przepływy wirtualnego kapitału, niewidzialną pracę, ukryte formy wyzysku oraz fikcje, które budują rzeczywistość. Metody tworzenia dzieł oraz ich formy służą artystce do spekulacji na temat przyszłości pracy i kreatywności, a także do obserwacji zacierającej się granicy pomiędzy tym, co naturalne i syntetyczne, ludzkie i nieludzkie.
Wystawa Erroryzm skupia się na jednocześnie twórczej i niszczącej roli błędu w obliczu współczesnej automatyzacji i algorytmizacji.
Obecność błędu jest kluczowa zarówno w procesach ewolucyjnych, jak i ludzkiej kreatywności. Do wielu odkryć naukowych, które wydają się efektem racjonalnego postępu, w rzeczywistości prowadzi przypadek. Próby neoliberalnego zarządzania ryzykiem starają się usunąć błędy. Ponoszą jednak klęskę w przewidywaniu katastrof i wyników wyborów, ponieważ nie biorą pod uwagę nieracjonalności wielu ludzkich zachowań.
Co jednak stanie się z kreatywnością, gdy sztuczna inteligencja zniesie nasze pomyłki i przestaniemy błądzić? W jaki sposób będziemy dochodzić do nowej wiedzy lub tworzyć kulturę? Pytając o wartość błędu, Kurant kontynuuje namysł nad drogami ewolucji społeczeństw.Dzieła artystki zadają pytania o pozycję jednostki wobec zjawiska inteligencji zbiorowej. Termin ten odnosi się do procesu podejmowanych grupowo decyzji oraz do nowych form, które wyłaniają się w wyniku oddziaływania pomiędzy tysiącami lub milionami ludzi, zwierząt, cząsteczek czy bakterii. Zjawisko to występuje zarówno w Internecie, w świecie insektów oraz pomiędzy neuronami w mózgu. Ukazuje ono, że całość to więcej niż tylko suma części.
Działania Agnieszki Kurant oparte są często na przewrotnym użyciu strategii crowdsourcingu, która przekracza granice geograficzne i gatunkowe. Krytykują współczesny kapitalizm oparty na wykorzystywaniu pracy całego społeczeństwa w globalnej fabryce, której produktem są cyfrowe ślady pozostawione przez nasze zachowania i emocje.
Utowarowienie dotyczy dziś nie tylko świata dóbr materialnych i usług, ale przede wszystkim informacji. To ona jest kluczem do tworzenia symulacji przyszłości. To, czego nie potrafimy przewidzieć, próbujemy obliczyć z pomocą algorytmów. Artystka problematyzuje metody przewidywania przyszłości i krytycznie przygląda się teoriom rozwoju ukształtowanym przez kolonializm i neoliberalizm. W kręgu jej zainteresowań znajdują się również działania firm ubezpieczeniowych spekulujących ryzykiem, sposoby handlowania niewiadomym i przyszłością.
Dane stały się obecnie najważniejszym współczesnym kapitałem oraz kolejnym – po węglu i ropie – surowcem, który napędza wyniszczający planetę system ekonomiczny. Artystka analizuje, w jaki sposób wpływają one nie tylko na to, co wirtualne, ale również materialne, organiczne i mineralne.
Dzieła na wystawie są efektem nieustannie zachodzących procesów oraz zbiorowej pracy całych społeczeństw. Parageologiczne struktury, kopce tworzone przez termity, obrazy zapożyczone z naukowych symulacji i te generowane z pomocą algorytmów. Wszystkie one podważają idee indywidualnego autorstwa oraz stabilnej, skończonej formy.
Kurant wskazuje na podobieństwa pomiędzy sposobami, w jakie różne formy wyłaniają się w biologicznych, społecznych i wirtualnych systemach. W jej ujęciu, minerał krystalizuje się analogicznie do ewolucji znaku i języka, cyrkulacji memów, plotek czy rozwoju ruchów społecznych oraz idei. Wystawa prezentuje różne stadia powstawania, przemian i rozkładu form, które odzwierciedlają i komentują drogi kształtowania się społeczeństwa.
Agnieszka Kurant jest artystką konceptualną. Zajmuje się inteligencją zbiorową, inteligencją pozaludzką (od mikroorganizmów po sztuczną inteligencję) oraz wyzyskiem kapitału społecznego w późnym kapitalizmie. Studiowała historię sztuki na Uniwersytecie Łódzkim, fotografię w PWSFTiTv w Łodzi oraz kreatywne kuratorstwo (creative curating) w londyńskim Goldsmith College.
Kurator wystawy – Jakub Gawkowski
Więcej – https://msl.org.pl/erroryzm-agnieszka-kurant/
- Autor: Lidia Zganiacz
- Odsłon: 3761
Do 10.04.16 w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi można oglądać wystawę tkanin, akcesoriów obrzędowych i elementów strojów wschodnich, afrykańskich i środkowo- i północnoamerykańskich pochodzących z kolekcji pozaeuropejskiej muzeum.
Obiekty te trafiły do CMW w postaci darów od zagranicznych partnerów muzeum – jako etniczna pamiątka z ich krajów.
Mają one niejednolity charakter i zróżnicowaną wartość etnograficzną. Część z nich to niezbyt ambitne przykłady rękodzieła ludowego, nastawionego na zaspokojenie potrzeb turystów złaknionych egzotycznych pamiątek. Pozostałe to wyroby „przechowujące” i kontynuujące dawne wzory oraz lokalną tradycję form.
Wśród nich na szczególną uwagę zasługują elementy tradycyjnego stroju Indian Maya z terenu Gwatemali, takie jak: bluzka damska (huipil), męskie nakrycie głowy (su’t) oraz tkane pasy (fajas, cintas), mające zastosowanie zarówno w stroju męskim, jak i kobiecym.
Huipil, czyli bluzka bez rękawów to najważniejszy element kobiecego stroju. Zwykle wykonywany jest z 2 lub 3 prostokątnych kawałków tkaniny, zszytych razem. Tkaniny na bluzki huipiles wyrabia się na przenośnym warsztacie ręcznym (telar de cintura), którego górna część przyczepiana jest do drzewa lub pala, dolna zaś za pomocą pasów mocowana do talii tkaczki. Użycie takiego warsztatu ogranicza szerokość tkaniny, która zazwyczaj posiada rozpiętość ramion tkaczki, dlatego też huipiles wykonywane są z kilku kawałków tkaniny.
Po uszyciu zdobi się je kolorowym haftem o symbolicznych motywach, nawiązujących do dawnych wierzeń. W zdobieniach przeważa kolor czerwony – symbol energii i życia.
Swój pierwszy, własnoręcznie wykonany huipil, tkaczka ofiarowuje katolickiemu świętemu – jest to nawiązanie do ofiary składanej dawniej Bogini Księżyca Ixchel – patronki tkactwa.
Ważnym uzupełnieniem stroju kobiet Indian Maya są krajki (cintas) – służące do obwiązywania głowy. Są one krzyżowane nad czołem jak turban lub nakładane „w wałek”, tworząc rodzaj aureoli. Mają znaczenie estetyczne i symboliczne – upamiętniają węża noszonego jako opaskę przez boginię Ixchel.
Kolejnym, tradycyjnym elementem indiańskiego stroju są tkane i bogato zdobione haftem pasy (fajas) – przewiązywane w pasie podtrzymują kobiece spódnice i męskie spodnie.
Ciekawym elementem męskiego stroju odświętnego jest prezentowane na wystawie nakrycie głowy (su’t) – prostokątny fragment tkaniny z trokami dowiązywanymi do naroży. Odpowiednio złożony i zawiązany wokół głowy, stanowi odświętne nakrycie używane podczas różnych uroczystości.
Produkcja i sprzedaż wyrobów włókienniczych stanowi znaczącą część dochodów gospodarstw domowych w Gwatemali. Najsłynniejszy rynek znajduje się w miejscowości Chichicastenango; wizyta tam jest stałym punktem programu niemal wszystkich wycieczek turystycznych.
Równie ciekawie prezentują się na wystawie elementy stroju i akcesoria obrzędowe z terenu Meksyku. Na wystawie pokazany jest m. in. interesujący pas męski (zoyate) oraz maska (huichola).
Element pleciony pasa, płasko zrolowany, służy do przechowywania pieniędzy i małych przedmiotów, część tkana – zdobiona ornamentem geometrycznym – pełni funkcje dekoracyjne.
Maska ma charakter obrzędowy. Używana jest w czasie wioskowych fiestas – świąt kościoła katolickiego, bądź obrzędów magicznych mających na celu zapewnienie – na przykład – deszczu, urodzaju.
Należy nadmienić, że tkactwo należy do tych nielicznych już dziedzin indiańskiego rękodzieła, które zachowało swoją tradycyjną formę (technika wykonania, kolorystyka i wzornictwo – wiele motywów przetrwało od czasów przedkolumbijskich).
Stroje wschodnie reprezentowane są na wystawie przez elementy męskiego ubioru odświętnego z Afganistanu: bogato zdobiony obszyciami serdak-kamizelkę (sardyj), koszulę (kamiz) oraz czapeczkę.
Pokazujemy również wełniany płaszcz (burnus), z obszernym kapturem noszony przez górali w Maroku.
Wśród społeczeństw tradycyjnych noszenie i wytwarzanie etnicznego stroju było wyrazem przynależenia do wspólnoty. Strój pokazywał także różnice społeczne. Niejednokrotnie nabierał znaczenia symbolicznego, gdy zakładano go podczas sprawowania ceremonii religijnych. Pomimo przemian kulturowych w wielu rejonach świata zachowały się jego tradycyjne elementy.
Lidia Zganiacz
- Autor: ANNA LESZKOWSKA
- Odsłon: 2956
W Centrum Dziedzictwa Szkła w Krośnie w ramach wystawy „Fun, Joke, Surprise” można oglądać do do 26 marca 2013 r. dzieła czołowych artystów szkła z 11 europejskich krajów.
Ekspozycja prezentująca prace 15 wybitnych twórców jest częścią I Europejskiego Festiwalu Szkła*, który ma za zadanie promocję wciąż pozostającej w cieniu „szklanej” sztuki.
Autorami pomysłu zorganizowania międzynarodowej imprezy promującej szklaną twórczość jest Anita Bialic – właścicielka Galerii BB, od dawna zajmująca się prezentacją i promocją szkła artystycznego oraz prof. Kazimierz Pawlak – jeden z najbardziej znanych polskich artystów szkła związany z Wydziałem Ceramiki i Szkła wrocławskiej ASP.
Punktem wyjścia dla pomysłodawców był fakt, że mimo pięknej tradycji i najwyższego poziomu, polskie szkło artystyczne było praktycznie „niewidzialne” i nie istniało w szerszej świadomości. Projekt nosił nazwę Play with Glass – European Glass Festival i miał stanowić odpowiednik podobnych wydarzeń odbywających się za granicą od wielu lat.
Zamierzenia te udało się zrealizować jesienią ubiegłego roku.
I edycja zorganizowanego przez Galerię BB oraz Fundację Fly with Art Europejskiego Festiwalu Szkła ruszyła 15 października 2012 r. we Wrocławiu (na Dworcu Głównym), potem pokazano ją w Krakowie (Instytut Ceramiki i Materiałów Budowlanych na Lipowej), a obecnie gości w Krośnie, w Centrum Dziedzictwa Szkła, które od samego początku jest partnerem Festiwalu.
Główną wystawą trwającej do marca 2013 r. imprezy jest ekspozycja „Fun, Joke Surprise” prezentująca dzieła 15 wybitnych artystów z 11 europejskich krajów. Rzeźba, instalacja, design… Śmieszne, zabawne, zaskakujące i dziwaczne prace wykonane w różnych szklarskich technikach przez czołowych europejskich twórców szkła – podsumowuje charakter ekspozycji Anita Bialic, kurator wystawy.
Zgromadzone na wystawie dzieła to prace absolutnej czołówki europejskich artystów szkła - Andriya Bokoteya (Ukraina), Pétera Borkovicsa (Węgry), Pawła Borowskiego (Polska), Lachezara Docheva (Bułgaria), Pati Dubiel (Polska), Matta Durrana (Wielka Brytania), Alexandra Ghildusa (Rumunia), Patrika Illo (Słowacja), Františka Janáka (Republika Czeska), Vladimira Kleina (Republika Czeska), Remigijusa Kriukasa (Litwa), Nicolasa Moriny (Francja), Indrė Stulgaitė-Kriukienė (Litwa), Kazushi Nakady (Finlandia), Beaty Damian-Sperudy (Polska).
*O wystawie i festiwalu szkła pisaliśmy też w numerze 8-9/2011 SN
http://www.sprawynauki.edu.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1904&catid=287&Itemid=30