Nauka i sztuka (el)
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 3274
Zjawisko jest widoczne od dawna – także w środowisku naukowym. Oto na przeróżne imprezy, np. wręczanie nagród odbywające się w Sali Balowej Zamku Królewskiego czy w Auli Politechniki Warszawskiej, inauguracje roku akademickiego na uczelniach, koncerty, itp. podniosłych uroczystościach, na sale wkraczają młodzi goście z ... progeniturą w pieluchach, wózkach, ew. na niepewnych jeszcze dwóch nogach.
Jeszcze w latach 90. takie obrazki można było oglądać sporadycznie, np. w CSW w Zamku Ujazdowskim, ale były to 2-3 matki w wieku bliższym siusiu majtkowemu, więc traktowane były jako wybryk natury. Kiedy jednak okazało się, że i na spektakl operowy, czy na reprezentacyjne salony państwa można wejść z oseskiem robiącym w pieluchy i drącym się wniebogłosy, sprawa nabrała innego wymiaru.
To już nie pojedyncze wybryki, ale styl młodego pokolenia, zorientowanego na własne przyjemności (potrzebami malucha nikt się nie przejmuje), które nie dorosło ani do posiadania, ani wychowywania dzieci. Dzieci po prostu nie powinny przeszkadzać rodzicom w spełnianiu własnych pragnień, realizacji wytyczonych celów.
Co ciekawe, ludzie, od których zależy, czy te robiące w majtki dzieci mogą przebywać na sali teatralnej (sama byłam świadkiem karmienia piersią - podczas spektaklu - ryczącego oseska na widowni Teatru Wielkiego – Opery Narodowej), balowej, czy jakiejkolwiek innej – chowają głowę w piasek, udając, że nie widzą problemu.(Ci sami ludzie stawiają jednak wymagania uczestnikom różnych uroczystości, np. co do obowiązującego stroju...).
A to są przecież rodzice i dziadkowie owych młodych, którzy nie zauważają różnic w potrzebach między dzieckiem a dorosłym, przestrzenią prywatną a publiczną, sacrum a profanum. Zatem niedaleko pada jabłko od jabłoni...
Zdumiewa więc, że tę belkę w swoim oku dostrzegła przedstawicielka właśnie młodego pokolenia, Katarzyna Rosłaniec (autorka także słynnych Galerianek) i pokazała go w filmie Bejbi blues. Film jest portretem – z lekka przerysowanym, ale oddającym zasadniczo charakter i styl życia - generacji epoki cyfrowej (młodych Polaków, a pewnie nie tylko), Internetu i jego możliwości (Facebook, chaty, blogi), telefonii komórkowej, itp. wyjaławiających intelektualnie zabawek technologicznych, które zmieniają całe społeczeństwa.
Bejbi blues to opowieść wcale nie tak znów wydumana: 17-letnia Natalia (Magdalena Berus) urodziła dziecko. Ale to wcale nie była „wpadka”. Natalia ciążę zaplanowała. Razem ze swoim chłopakiem Kubą (Nikodem Rozbicki) próbują podołać obowiązkom rodziców, choć sami są dziećmi, w dodatku całkowicie uzależnionymi materialnie od swoich rodziców.
Natalia chciała mieć dziecko, bo fajnie jest mieć dziecko. Wszystkie młode gwiazdy jak Britney Spears czy Nicole Richie mają dzieci. Ale dlaczego tak naprawdę zdecydowała się na macierzyństwo w tak młodym wieku? Chcą mieć dziecko, żeby w końcu ktoś je naprawdę kochał, żeby same miały kogoś do kochania. Kiedyś tę rolę spełniał pies,chomik, dzisiaj jest dziecko...
Ale to tylko jeden z problemów, jakie porusza reżyserka. Jest też sprawa pokolenia ich rodziców – równie mało dojrzałych jak ich nastoletnie dzieci. I za młodych, żeby chcieć i móc zajmować się wnukami. Jest też sprawa obecności mężczyzny w związku i jego roli – wzorca przenoszonego na następne pokolenie. Jest sprawa popkultury i bezrobocia, stosunków społecznych (acz ledwie zarysowanych, niemniej dla wyczulonych w tym względzie – aż nadto czytelnych). Ale przede wszystkim film pokazuje narastający problem wielkiej samotności (to dotyczy obu pokoleń) i jałowości, miałkości kontaktów międzyludzkich.
To film gęsty od problemów, jakie przynosi cywilizacja cyfrowa, w dodatku w takim kraju jak Polska. Co ciekawe, nie ma w tym portrecie miejsca na edukację i naukę. Młodej matce, zdaje się, nie jest potrzebna nawet matura,a młody ojciec ją zdaje chyba tylko wskutek nacisku rodziców. Według Rosłaniec, ta ścieżka rozwoju wypada w obecnym pokoleniu, gdzie liczą się celebryci, kasa, narkotyki i seks jako akt fizjologiczny.
Ten portret pokolenia kreślony jest grubą kreską, dotyczy marginesu młodzieży, środowiska bliższego patologii społecznej i z pewnością nie jest reprezentatywny dla większości młodych (zwłaszcza żyjących poza wielkimi aglomeracjami). Ale pokazując takie zjawiska, środowiska, zachowania, reżyserka zwraca uwagę na istniejące (a może nieuniknione) trendy społeczne i problemy, z jakimi już teraz musi się zmierzyć nie tylko pokolenie dwudziestolatków, ale i pokolenie ich rodziców, którzy chyba coś przegapili w wychowaniu swoich dzieci. Nikt ich w tym nie wyręczy.
Anna Leszkowska
Bejbi blues – obsada:
Natalia – Magdalena Berus
Martyna – Klaudia Bułka
Kuba – Nikodem Rozbicki
Ernest – Michał Trzeciakowski
Seba – Mateusz Kościukiewicz
Matka Natalii – Magdalena Boczarska
Dorota – Renata Dancewicz
Matka Kuby – Danuta Stenka
Ojciec Kuby – Jan Frycz
Sąsiadka – Katarzyna Figura
Magda – Dagmara Krasowska
Reżyseria i scenariusz: Kasia Rosłaniec
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1599
W Miejskiej Galerii Sztuki w Częstochowie można oglądać do 7.10.18 wystawę fotografii, obrazów i rysunków Zdzisława Beksińskiego zatytułowaną Granice realności.
Fotografia w twórczości Zdzisława Beksińskiego stanowi rozdział ujęty w ścisłe ramy czasowe. Od fotografii właśnie zaczynał swoją pracę artystyczną, fascynował się nią niemal całą dekadę lat 50. Ostatecznie w 1959 roku porzucił ten rodzaj sztuki. Zasłynął potem jako malarz i rysownik, zajmował się też rzeźbą i grafiką komputerową, ale do fotografii już nie wrócił, przez większość życia zachowywał dystans do swojego dorobku fotograficznego.
Odejście od fotografii najczęściej uzasadniał wewnętrznym przekonaniem, że już nic więcej w tej technice nie zdoła wyrazić, ale to właśnie w tej dziedzinie, wg obiektywnych ocen krytyków i badaczy, osiągnął najwyższy pułap warsztatu i wyobraźni. Jego liczący sto kilkadziesiąt zdjęć dorobek fotograficzny należy do najważniejszych osiągnięć fotografii polskiej XX wieku, a w jego autorze dziś widzimy artystę nowatorskiego, przekraczającego kanony, prekursora wielu trendów, które w światowej fotografii pojawiły się później (body-art, konceptualizm, sztuka fotomedialna).
Fotografie Beksińskiego dalekie były od obowiązującej wówczas estetyki reportażu, a nawet tradycyjnej fotografii artystycznej – powstawały intuicyjnie, z wielkiej wyobraźni artysty, a umiejscowić je można na pograniczu halucynacji i marzeń sennych – granicach realności.
Granice realności – to nowa wersja wystawy przygotowanej do Muzeum Zdzisława Beksińskiego. Pod nieobecność dziesięciu obrazów z kolekcji Anny i Piotra Dmochowskich, wypożyczonych na wystawę w Muzeum Archidiecezjalnym w Warszawie – Miejska Galeria Sztuki w Częstochowie zaprasza do nieprzerwanego kontaktu ze sztuką tego artysty i zgłębiania jego możliwości twórczych. Choć na wystawie Granice realności nie zabraknie wypożyczonych ze zbiorów muzealnych (m.in. Muzeum Narodowego w Kielcach i Muzeum Narodowego w Krakowie) oraz kolekcji prywatnych nieznanych tu dzieł malarskich, to jednak uwaga zwiedzających skupiona będzie na eksplorowaniu bogatego zbioru fotografii, użyczonego przez obecnego dysponenta tej części kolekcji Dmochowskich – Nowohuckie Centrum Kultury.
Więcej - http://www.galeria.czest.pl/zdzislaw-beksinski-granice-realnosci
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 500
W kieleckim BWA do 17.01.25 można oglądać wystawę fotografii krajobrazowej Mariusza Łężniaka pn. Moje bezdroża…

Przed nami droga, prosta bądź krzywa łącząca dwa miejsca.
A co, jeśli nie wiemy dokąd zmierzamy, zejdziemy z utartej ścieżki? Któż z nas nie wyszedł nigdy, aby błądzić po okolicy bez celu, spacerować w zupełnie przypadkowym kierunku i odkryć, że kończący się trakt ukazuje wyjątkowy krajobraz? Widok pobudzający naszą wewnętrzną potrzebę ruszenia dalej, doświadczenia nowego, choć nie prowadzi nas już żaden szlak…

Chciałbym przedstawić serię zdjęć bezdroży, które mnie oczarowały. Urzekających miejsc, do których zawsze chętnie wracam, zachwycających swoim pięknem, prostotą i duchem. Większość z nich odnajdziecie we wschodniej i centralnej części naszego kraju.

Fotografie powstały w 2023 roku, podczas testów nowych aparatów fotograficznych marki Lumix, m.in. S5II i G9II. Miały one na celu przedstawienie możliwości sprzętu w taki sposób, aby zminimalizować późniejszą konieczność ingerencji w programach graficznych. Oto rezultat tych prac i podróży. Mam nadzieję, że udało mi się uzyskać zamierzony efekt – pisze Mariusz Łężniak
Kurator wystawy - Stanisława Zacharko-Łagowska
Mariusz Łężniak - artysta fotograf (ZPAF). Jeden z kontynuatorów słynnej Kieleckiej Szkoły Krajobrazu. Ulubiona tematyka fotograficzna to: etnografia, krajobraz, architektura, art i akt.
Instruktor Fotografii Krajoznawczej PTTK, a także prowadzący szkolenia i warsztaty fotograficzne dla osób z niepełnosprawnościami.
Jest autorem i współautorem wystaw: „Przeszłość zaczęła się wczoraj”, „Z szafy prababci”, „Filmowy skansen”, „Suchedniowskie rody – "Ostachowscy”, „Bez kochania bardzo źle – miłość w kulturze ludowej” , „To tu Świętokrzyskie” oraz "Moje bezdroża".
Jego zdjęcia często wykorzystują instytucje kultury i muzea w całej Polsce.
Więcej - https://www.bwakielce.art.pl/event/fotografia-krajobrazowa
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1746
W warszawskim Muzeum Narodowym otwarto wystawę pokazującą sztukę mieszczaństwa XIX wieku – biedermeier. Można ją oglądać do 7 stycznia 2018.
Biedermeier narodził się w krajach niemieckich po kongresie wiedeńskim (1815) i trwał do Wiosny Ludów (1848); wywarł znaczący wpływ na całą Europę.
Wystawa, na której pokazano ponad 400 eksponatów: obrazów, mebli, szkieł, porcelany, tkanin i strojów, biżuterii i bibelotów, obejmuje zarówno niemiecką, jak i narodowe odmiany kierunku, ze szczególnym uwzględnieniem sztuki biedermeieru na ziemiach polskich – Królestwa Polskiego, Wielkiego Księstwa Poznańskiego, Galicji czy Wileńszczyzny.
Jako sztuka zamożnego mieszczaństwa biedermeier zaspokajał potrzebę komfortu, co znalazło wyraz w funkcjonalnych i szlachetnych w swojej prostocie meblach oraz wzornictwie wnętrz mieszkalnych.
Rozwojowi kultury życia codziennego towarzyszył wzrost zapotrzebowania na przedmioty rzemiosła artystycznego (szkło, srebro, porcelanę i biżuterię), opartego na nowoczesnych formach. Nic dziwnego, że sztuka biedermeieru spotkała się również z zainteresowaniem ziemiaństwa.
Wystawa jest pierwszą prezentacją sztuki biedermeieru w Polsce, tym cenniejszą, że oprócz eksponatów z kolekcji MNW pokazano zabytki z muzeów narodowych w Krakowie, Poznaniu, Szczecinie, Gdańsku i Wrocławiu, muzeów regionalnych w Jeleniej Górze i Koninie, Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej, a także muzeów rezydencji: Pałacu Jana III w Wilanowie, Zamku w Łańcucie, Muzeum Zamkowego w Pszczynie i Muzeum w Przeworsku Zespół Pałacowo-Parkowy.
Anna Kozak i Agnieszka Rosales Rodriguez
Więcej - http://www.mnw.art.pl/wystawy/biedermeier,199.html

