Nauka i sztuka (el)
- Autor: ANNA LESZKOWSKA
- Odsłon: 2570
Do 30 marca 2014 w Gmachu Głównym krakowskiego Muzeum Narodowego można oglądać wystawę prac Zuzanny Janin pt. "Nie minął czas okrutnych cudów".
Na wystawie pokazano prace artystki, która należy do ważniejszych przedstawicieli sztuki polskiej po 1989 roku. Swoją oryginalną twórczością wyłamuje się z utrwalonego schematu, w którym lata 90. XX w. rozpatruje się jedynie w kontekście „sztuki krytycznej” i „popbanalizmu”. Od początku tamtej dekady Janin mówi o relacji, jaka zachodzi pomiędzy jednostką a społeczeństwem, produkującym mechanizmy służące ograniczeniu indywidualnej wolności.
Jako artystka Janin patrzy krytycznie na homogeniczną wizję kultury. Chcąc zmienić perspektywę jej postrzegania, zwraca uwagę na potencjał wyobraźni, której francuscy sytuacjoniści chcieli oddać absolutną władzę. Nie ogranicza się przy tym do rozwiązywania problemów czysto estetycznych. Pozostaje wrażliwa na rzeczywistość społeczną i polityczną. W sposób krytyczny patrzy na oferowane przez kulturę modele „swobodnego” funkcjonowania. Nawiązując w tytule wystawy do ostatniego zdania powieści Stanisława Lema pt. „Solaris”, artystka sugeruje, że nasza fantazja może realnie kształtować rzeczywistość. Mówi, że analizując język, którego używamy, oraz badając media, za pomocą których się komunikujemy, możemy poznać mechanizmy ograniczające naszą wyobraźnię.
Świadomi zasad ich funkcjonowania możemy używać wyobraźni w sposób swobodny, niezależnie kształtować naszą tożsamość i skutecznie wpływać na otoczenie. Janin uświadamia nam, że świat oraz rola, jaką w nim odgrywamy, nie są ostatecznie ustalone. Są one wynikiem pewnej umowy i określonego sposobu widzenia, który można zmieniać.
Zuzanna Janin (ur. 1964, Warszawa; mieszka w Warszawie), rzeźbiarka, autorka instalacji, wideo instalacji, fotografii i działań performatywnych. Studiowała w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie (1980–1986) oraz w ramach stypendium w ECAV – Ecole Cantonale d'Art du Valais, Sierre (new media) (2004). Obecnie jest w trakcie pracy nad doktoratem na Wydziale Sztuki Mediów ASP w Warszawie.
- Autor: ANNA LESZKOWSKA
- Odsłon: 1906
Do18.06.2017 w krakowskim Bunkrze Sztuki można oglądać wystawę prac Prabhakara Rachputego i Rupali Patil pt. Zwiastunki chaosu.
Artyści pokazują na niej, jakie konsekwencje dla Natury i człowieka przynosi przemysłowa eksploatacja środowiska.
W instalacjach przestrzennych, animacjach, rzeźbach i wykonanych głównie węglem rysunkach Prabhakar Pachpute powraca do rodzimego świata kopalni i zasłyszanych w dzieciństwie historii.
Artysta urodził się i dorastał w Ćandrapurze (Maharashtra), które jest zwane miastem czarnego złota. Jego rodzina od trzech pokoleń pracowała w jednej z najstarszych kopalni węgla kamiennego w Indiach: dziadka artysty zmuszono do sprzedaży ziemi i gospodarstwa oraz zatrudnienia się w kopalni. Został górnikiem, a jego wynagrodzenie stanowiły bryła węgla i nafta. „Nie było innego wyjścia – kiedy kilku rolników sprzedało ziemię, inni też musieli tak postąpić. Zanieczyszczenia środowiska związane z wydobyciem węgla były tak wielkie, że uniemożliwiały dalszą uprawę ziemi” – komentuje Pachpute.
Przełomowym momentem, w którym zdecydował on o tym, że kopalnie i rzeczywistość osób tam pracujących staną się tematem jego twórczości, była tragedia trzydziestu trzech chilijskich górników uwięzionych pod ziemią przez siedemdziesiąt dni.
Artysta zestawił tę sytuację z podobną, sobie bliższą: „Ich losy śledził cały świat. Podobny wypadek przydarzył się także w Ćandrapur, ale o tym wydarzeniu nie usłyszał prawie nikt”. Pachputego interesują zresztą nie tylko warunki zatrudnienia pracowników kopalni. W jego pracach stale powraca temat psychologicznych konsekwencji pracy pod ziemią – przestrzeni klaustrofobicznej, budzącej lęk.
Pachpute współpracuje na co dzień z Rupali Patil, graficzką, autorką instalacji i obiektów, którą równie silnie interesują kwestie społeczne. W swoich dziełach artystka porusza m.in. tematy korupcji czy nadużyć władzy wobec mieszkańców Indii. Bohaterami jej prac są także pozostawieni bez środków do życia rolnicy z terenów dziś już przemysłowych. Wyobrażony, bliżej nieokreślony geograficznie świat Patil zamieszkują zrośnięci z przedmiotami – narzędziami swej pracy – robotnicy, ale i sowy, mamuty oraz szarańcza.
Instalacje Pachputego i Patil to sugestywne krajobrazy przyszłości, pokazujące konsekwencje wzajemnych stosunków między różnymi formami życia a szeroko rozumianym środowiskiem. Egzystencjalnej filozofii artystów blisko do rozumienia teraźniejszości jako antropocenu, czyli epoki, w której ludzie uważani są za ekwiwalent sił naturalnych wyznaczających poprzednie ery. Człowiek obok odwiecznej wyznaczonej mu roli aktora biologicznego wciela się teraz również w postać kolektywnego geoaktora, który żyje z pracy Ziemi, wykorzystując jej zasoby; który ma realny i destrukcyjny wpływ na środowisko.

Z kolei stworzenie nowej infrastruktury dla energii odnawialnej wymaga zbyt wielkich inwestycji. Wpływa to niezwykle mocno na losy tamtejszej ludności. Posiadacze gruntów po wywłaszczeniu stają się główną i tanią siłą roboczą nowo powstających miejsc pracy opartych na wyzysku. Do takich wniosków odsyła choćby potoczna nazwa Ćandrapur: miasta czarnego złota, czyli regionu, z którego wywodzą się artyści przygotowujący Zwiastunki chaosu, i które posiada największe złoża węgla i wapienia. Chociaż Indie Zachodnie są najzamożniejszym obszarem kraju, utrzymującym się głównie z usług, handlu i turystyki, to przemysł kopalniany odgrywa i tam ważną rolę, zapewniając paliwo elektrowniom węglowym oraz dostęp do energii elektrycznej dla 50% powierzchni Indii. Mimo dominującej w krajowym przemyśle roli, jaką pełni akurat ta jej gałąź, infrastruktura kopalń oraz warunki pracy górników stawiają ich życie w ciągłym zagrożeniu. Co dziesięć dni w trakcie pracy w indyjskich kopalniach ginie górnik, co trzy dni zdarzają się różnej skali katastrofy górnicze, które wcale nie przykuwają medialnej uwagi. Te właśnie aspekty pracy, wraz z warunkami ekonomicznymi czy ogólnym statusem człowieka znajdującego się na usługach wielkiego przemysłu, podnoszą w swej twórczości Pachpute i Patil. Analizują i komentują mechanizmy oraz skutki działania zarówno kopalń odkrywkowych czy głębinowych, jak i kopalń soli, złota bądź srebra. W instalacjach, rysunkach, rzeźbach oraz pracach wideo pokazują, w jaki sposób architektura przemysłowa zmusza do zmiany charakteru życia i pracy człowieka, jakie losy towarzyszą zamknięciu kopalń, ale także jak tego typu praca wpływa na funkcjonowanie lokalnych systemów i jeszcze szczegółowiej: rodzinnych, jak oddziałuje na środowisko, jakie rodzi skutki i konsekwencje dla innych gałęzi przemysłu czy w ogóle całego kraju. W przeżyciu estetycznym, odwołującym się do np. estetyki egzystencji, polityki pamięci czy ekologii tożsamości, artyści widzą możliwość transformacji codziennego egzystowania robotników, górników i rolników.

Zainspirowani opracowaniami m.in. Karoliny Bacy-Pogorzelskiej, która spędziła kilka lat na prowadzeniu rozmów z kobietami pracującymi w kopalniach oraz obserwowaniu relacji zachodzących między współpracownikami oraz rodzinami górniczymi, stworzyli oni pejzaż kopalni jako miejsca odzwierciedlającego ogólne układy społeczne.
„Z jednej strony od lat górnicy powtarzają, że baba w kopalni przynosi pecha, ale z drugiej nie przeszkodziło im to obrać sobie za patronkę właśnie kobiety – św. Barbary (która zresztą jako patronka «dobrej śmierci i trudnej pracy» opiekuje się też hutnikami, marynarzami, rybakami, żołnierzami, a nawet więźniami). Cytat ten, ważny dla artystów, akcentuje rozdźwięk między szacunkiem i niepewnością wobec kobiety a kojarzoną z nią wręcz klątwą. Ten nie do końca wyraźny i jednoznaczny stosunek do kobiety i często mitycznie postrzegana jej figura (przybierająca w ikonografii postać Matki Polki), zderzona z podobnie funkcjonującą w indyjskiej kulturze Bharatmatą (Matką Indią), jest wątkiem mówiącym o kulturowych przepływach i łączącym różne aspekty funkcjonowania odmiennych wobec siebie – choćby geograficznie – społeczeństw.

Wystawę artystów poprzedziła ich miesięczna rezydencja, podczas której Pachpute i Patil przyjrzał się polskiemu przemysłowi wydobywczemu. Z tym że to nie sam przemysł był dla nich inspirujący, lecz cały system – również kulturowy – funkcjonowania węgla w społeczeństwie. Swoją uwagę artyści poświęcali w związku z tym zamykaniu kopalń, sposobom, w jakie kultywuje się tradycje górnicze, warunkom życia górników i wreszcie roli kobiet w kopalniach. To one – górniczki – stają się tytułowymi zwiastunkami chaosu.
Rezultatem artystycznych poszukiwań jest wystawa w Bunkrze Sztuki. „Pomyśleliśmy ją jako rozmowę między dwoma artystami i dwoma zupełnie różnymi krajami. Jesteśmy bardzo ciekawi, jak indyjscy artyści zareagują na to, co zobaczą w Polsce” – dodaje Lidia Krawczyk, jedna z kuratorek.
Więcej - http://bunkier.art.pl/?wystawy=prabhakar-pachpute-i-rupali-patil-zwiastunki-chaosu
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1421
Do 11.03.18 w Muzeum Narodowym we Wrocławiu można oglądać wystawę pokazującą życie mieszkańców Chin pod koniec panowania dynastii Ming.
Malarstwo, rzeźba sakralna, wyroby z jadeitu, porcelana – najwyższej klasy zabytki pochodzące ze Stołecznego Muzeum Chin można oglądać w Polsce po raz pierwszy. Na wystawie pokazano ponad 100 zabytków, które przybliżają różne aspekty życia społeczeństwa chińskiego pod koniec panowania dynastii Ming, czyli w czasach chińskiego renesansu.
Wiek XVI wraz z wielkimi odkryciami geograficznymi przyniósł Europie wzrost handlu i ożywienie gospodarki. To czasy rozkwitu sztuki i nauki. W tym okresie we wschodniej części kontynentu azjatyckiego panowała dynastia Ming (1368–1644).
Epoka Mingów to również czas niebywałego postępu ekonomicznego i rozkwitu kultury, rozwijających się według wzorców odmiennych niż europejskie. W Chinach społeczne trendy ideologiczne nie sprzyjały rozwojowi gospodarki rynkowej i rewolucji przemysłowej. Kraj podążył inną drogą, wnosząc własny wkład w transformację społeczną i kulturową.
Wystawa podzielona została na trzy części i porusza zagadnienia związane z kulturą, religiami i gospodarką. W dawnym społeczeństwie chińskim wiodącą rolę odgrywała warstwa urzędników, którzy mieli wpływ na politykę, kształtowali kulturę, tworzyli mody i standardy estetyczne.
Prezentowane w pierwszej części wystawy zabytki pozwalają przyjrzeć się niezwykłemu życiu chińskiego uczonego urzędnika. Pokazano malarstwo (zwoje pionowe i poziome oraz obrazy na wachlarzach), które było jedną z dziedzin sztuki najbardziej cenioną przez ludzi wykształconych. Widzowie mogą zobaczyć też elementy wyposażenia gabinetu uczonego, m.in. kubki i podstawy na pędzle, sztabki tuszu, pieczęcie, jadeitowe ozdoby. Spełniały one nie tylko funkcje użytkowe, ale były dziełami sztuki. Warto zwrócić uwagę na jadeitową miseczkę do płukania pędzli w kształcie lotosowych liści oraz cytrę guqin. Gra na tym instrumencie należała do najważniejszych umiejętności wykształconego Chińczyka.
Druga część wystawy jest poświęcona wierzeniom. Buddyzm odegrał znaczącą rolę w historii Chin, ale równolegle funkcjonowały inne systemy filozoficzno-religijne: konfucjanizm i taoizm. Temat ilustrują przykłady rzeźby i malarstwa ukazujące główne postaci z panteonu buddyjskiego oraz z chińskiej mitologii taoistycznej.
W ostatniej części ekspozycji są pokazane obiekty, jakie nabywali zamożni Chińczycy oraz środki płatnicze, których używali. Zaprezentowano dawne monety oraz luksusowe i cenne przedmioty, które można było za nie nabyć: porcelanę, tkaniny, ozdoby z jadeitu. Można podziwiać kolczyki i szpile do włosów z jadeitu – najbardziej cenionego przez Chińczyków kamienia, a także typowe dla dynastii Ming przykłady wyrobów porcelanowych. Ciekawostką jest ceramiczny pojemnik na lód, spełniający funkcję lodówki, bądź klimatyzatora.
Dorota Róż-Mielecka, kurator wystawy
Muzeum Stołeczne Chin zostało założone w 1981 roku, należy do największych placówek muzealnych w Pekinie. W swoich zbiorach posiada ponad 200 tysięcy zabytków dawnej sztuki chińskiej, m.in. bogate kolekcje ceramiki, starożytnych brązów, kaligrafii, malarstwa, rzeźby i wyrobów z jadeitu.
więcej - http://www.mnwr.art.pl/CMS/wystawy_czasowe/Zycie_mieszkancow_Chin_Ming.html
- Autor: Katarzyna Bik
- Odsłon: 1987
W Muzeum Narodowym w Krakowie od 2.04. do 2.08.15 można oglądać wystawę prac Zygmunta Radnickiego.
Zygmunt Radnicki był jednym z najmłodszych przedstawicieli pokolenia artystów, które tworzyło nowoczesną sztukę w Polsce. Prace tego znakomitego malarza z lat 1913-1969 prezentujemy na wystawach w Gmachu Głównym MNK i w nowo otwartej Galerii Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, zorganizowanych przez obie instytucje.
"Akademia Sztuk Pięknych w Krakowie od paru lat wydaje albumy poświęcone twórczości wybitnych artystów związanych z tą uczelnią" - pisze w albumie towarzyszącym wystawom artysty w MNK i ASP Dyrektor MNK Zofia Gołubiew. - "Kolejny tom poświęcony jest Zygmuntowi Radnickiemu (1894-1969), artyście niedostatecznie znanemu, a w rezultacie - niedocenionemu. Jego postać i dzieło koniecznie należy przypomnieć, jako jednego z twórców eksperymentalnych, poszukujących".
Zygmunt Radnicki urodził się w Czortkowie koło Tarnopola; w okresie międzywojennym mieszkał i pracował we Lwowie. Po II wojnie światowej swoje życie zawodowe związał z Krakowem i krakowską Akademią Sztuk Pięknych, której był profesorem i rektorem.
Przede wszystkim był jednak artystą - zajmował się malarstwem i grafiką. Jeszcze przed I wojną światową rozpoczął studia w krakowskiej ASP, lecz ponieważ w 1915 roku został powołany do wojska, ukończył je dopiero w 1924 roku.
Trzy lata wcześniej wziął udział w wystawie formistów, awangardowego ugrupowania czerpiącego inspirację m.in. z kubizmu, ekspresjonizmu, futuryzmu, z którym związani byli tacy artyści, jak: Leon Chwistek, Tytus Czyżewski, Zbigniew i Andrzej Pronaszko, August Zamoyski, Stanisław Ignacy Witkiewicz, Kazimierz Szczuka, Jan Hrynkowski.
W 1925 roku Radnicki dostał stypendium w Paryżu, gdzie studiował u Józefa Pankiewicza w paryskiej filii krakowskiej ASP. To wówczas uległ fascynacji malarstwem Paula Cézanne’a, co zaważyło na całej jego późniejszej twórczości.
Radnicki umiał połączyć doświadczenia, jakie wyniósł z formizmu, twórczości Cezanne’a i koloryzmu (przyjaźnił się z „kapistami”, przede wszystkim z Janem Cybisem), tworząc własny, oryginalny język malarstwa. Jako pedagog wywarł wpływ na wielu artystów, m.in. tak wybitnych jak Andrzej Wróblewski.
Część wystawy prezentowana w Galerii ASP ukazuje Zygmunta Radnickiego jako ucznia, który tam właśnie w roku 1913 rozpoczął swoją karierę artystyczną, by zakończyć ją jako profesor i rektor uczelni./.../
Dzieła Radnickiego, dotąd niepokazywane w ramach wystawy stałej, prezentowane są w kontekście prac kolegów, którzy wywarli na niego znaczący wpływ lub towarzyszyli rozwojowi jego twórczości.
Na wystawie w MNK można obejrzeć 55 obrazów i 60 prac na papierze, zaś w ASP będzie można zobaczyć 2 obrazy i 30 prac na papierze. Wystawie towarzyszy album autorstwa Światosława Lenartowicza wydany przez ASP i MNK.
Katarzyna Bik