Zarzucanie wędki

Utworzono: sobota, 04 listopad 2006 Anna Leszkowska Drukuj E-mail

Od lat mówi się o związkach nauki z biznesem i od lat niewiele się w tej dziedzinie zmienia, a nawet jest gorzej - np. projektów celowych jest coraz mniej. Czy program "Wędka technologiczna" może poprawić te relacje? Kto winien się na nią złapać, a komu winna przynieść profity?

W tym pytaniu dotknęła pani sedna sprawy - Wędka technologiczna to program, który ma służyć radykalnej zmianie współpracy biznesu ze środowiskiem nauki. Bo faktycznie jest coraz gorzej - choć bardzo wiele mówimy o innowacyjności i pokazujemy wspaniałe wskaźniki, jakie chcemy uzyskać, to po 2-3 latach okazuje się, że w tym czasie nasze wskaźniki coraz bardziej odstają od światowych. Pokazuje to dobitnie np. liczba patentów czy wielkość eksportu produktów wysokich technologii - żenująco niskie jak na taki kraj jak Polska. W raporcie UE nasz kraj określono jako "losing ground country" (kraj tracący grunt).

Przyczyny tej sytuacji widzimy cztery: pierwsza to brak odpowiedniego ustawodawstwa i systemu prawnego chroniącego własność intelektualną oraz umożliwiającą wdrażanie i komercjalizację wynalazków; druga to brak sprawnego systemu współfinansowania takich przedsięwzięć od realizacji końcowych badań, opracowania prototypów, testowania, opatentowania i w końcu uruchomienia tzw. produkcji seryjnej; trzecia to zaniedbania relacji uczelni z biznesem (na razie współpraca między tymi środowiskami jest wątła); a czwarta to słabość biznesu. Jest to słabość specyficzna, wynikająca z krótkiego okresu funkcjonowania i uczenia się w warunkach kapitalizmu. Na razie nasze firmy są za słabe na to, aby same myśleć o swoim przyszłym rozwoju, czyli innowacjach - ich menadżerów pochłaniają sprawy bieżące. Dlatego właśnie nie rośnie liczba projektów celowych, gdyż firm nie stać nawet na pokrywanie 50% kosztów wdrożenia.

"Wędka technologiczna" jest nastawiona na radykalną zmianę tych warunków: bo skoro jest potencjał, są przedsiębiorcy chętni wspierać innowacje - może nie w 50%, ale w 30% (zgodnie z wymogami ustawy o pomocy publicznej) - i są badacze, w których warto inwestować, gdyż mają projekty do wdrożenia - to program jest nie tylko potrzebny, ale i ma duże szanse powodzenia. Zwłaszcza, że przy tak niskich nakładach na naukę, jakie ma Polska, wskaźnik cytowań plasuje nas na wysokim, 21. miejscu w świecie.

Ten wskaźnik od lat nie jest niski, jest bowiem zasługą głównie nauk podstawowych, ścisłych i przyrodniczych, natomiast problemem są wdrożenia, co widać choćby po liczbie patentów.

Ale wskaźnik mówi też o tym, że mamy zdolnych, dobrze wykształconych ludzi! I to zarówno w nauce, jak i gospodarce, biznesie. Osobną sprawą jest porozumienie między tymi grupami - one nie powinny ze sobą rywalizować, ale współpracować. Badacze winni zrozumieć, iż nie mogą funkcjonować bez biznesu, z kolei przedsiębiorcy nie powinni bać się współpracy z naukowcami, ale wyjść im naprzeciw, wyszukiwać najbardziej wartościowe projekty. Temu ma służyć "Wędka technologiczna". Chcielibyśmy w tym programie wyselekcjonować projekty najbliższe wdrożeniu i tylko na taki cel przeznaczamy te dodatkowe pieniądze.

Podobne założenia były przy tworzeniu w latach 90. Agencji Techniki i Technologii - też miała powstać baza danych o najlepszych i opłacalnych dla gospodarki projektach do wdrożenia. Skończyło się jak zwykle: zabrakło pieniędzy. Na "Wędkę" starczy?

Wędka ma być tylko impulsem do inwestowania w nowoczesne technologie, tu nie należy oczekiwać cudów - tu potrzeba rzemiosła, pracy od podstaw, startu od małych może spraw. Kiedy zaczyna się teoretyzować, stawiać wysokie cele - nic z tego nie wyjdzie. Trzeba się trzymać ziemi, czego w poprzednich latach nie czyniono, a nawet prowadzono działania pozorowane; w kolejne programy wpisywano wskaźniki z sufitu. Bo skoro nie dopracowaliśmy się nawet sprawnego systemu finansowania nauki, - czyli rzeczy podstawowej - to nie było i nie ma żadnych powodów merytorycznych, aby zakładać, że nasza gospodarka w ciągu paru lat osiągnie wskaźniki Strategii lizbońskiej. I chociaż jest bardzo trudna sytuacja budżetowa, to liczę na to, że znajdziemy środki na przyspieszenie wdrożeń, patentowanie. Będę tu lobbować za wyższymi środkami na badania i wdrożenia , poza tym jest ku temu przychylna atmosfera w rządzie i parlamencie.

Czy zakłada się utworzenie osobnej instytucji do realizacji tego programu?

Nie, szkoda byłoby na to środków. W trakcie dyskusji w gronie przedstawicieli ministerstw, agencji rządowych, biznesu i nauki doszliśmy do wniosku, że nie należy marnować tych 900 mln zł na zbędne wydatki administracyjne, ani niesprawdzajace się rozwiązania organizacyjne, np. dotychczasowy system recenzowania. Uważam, że do realizacji programu "Wędka technologiczna" potrzebny jest przede wszystkim lider - osoba, która pod konkretne uwarunkowania prawne będzie chciała ten program wdrażać z myślą o państwie i zastosuje skrajnie merytoryczną selekcję zgłaszanych projektów. Taki lider powinien też być rozliczany z efektów swojej pracy co roku, co u nas nie jest praktykowane. Rozdawanie pieniędzy na recenzje po znajomości winno być marginesem, nie zasadą. Nowością zatem będzie praktyka zapraszania na recenzentów osób z wdrożonymi patentami. Program "Wędka technologiczna" w najbliższych 2-3 latach ma za zadanie pomóc wdrażać wybrane projekty badawcze. Kiedy już powstaną pierwsze więzi między biznesem a nauką, to powstanie z tego taki motor napędowy, który pozwoli wykorzystać te 7 mld euro pomocy UE w 2008 r. nie tylko na szkolenia czy zakupy technologii, ale i na poprawę rodzimej myśli naukowo - technicznej. Z polskimi pieniędzmi daje to razem 8 mld euro, czyli ponad 30 mld zł. To potężny zastrzyk finansowy, zwłaszcza jeśli pamiętać, że na naukę z budżetu przeznacza się obecnie 3,3 mld zł. Dużą rolę mogłyby tu odegrać jbr-y.

Jak wpisuje się w filozofię myślenia o rodzimej sferze b+r program "Wędki technologicznej" - czy jest to program mający na uwadze jej rozwój, czy chodzi o to, aby poprawić wskaźniki gospodarcze?

Było błędem, że po 1989 r. zapomnieliśmy zainwestować w nasz potencjał intelektualny w b+r, ale to się już stało. Teraz trzeba iść do przodu i próbować zrobić coś dobrego dla tej sfery. Polska nie jest i nie będzie nigdy konkurować ceną siły roboczej w UE, ani kursem walutowym. Naszym atutem są wykształceni obywatele, w niektórych dziedzinach są naprawdę bardzo fachowe kadry. Niemniej nigdy nikt nie stworzył warunków do tego, aby komercjalizować badania. Od 15 lat nie mamy nawet żadnego polskiego funduszu kapitałowego na wspieranie komercjalizacji badań. Od strony formalno-prawnej przygotowywany jest dopiero teraz taki dokument, gdyż "Wędka" to tylko instrument do zbudowania połączeń między projektem finansowanym z uczelni czy jbr do etapu gotowego do wdrożenia. Ileś takich projektów mamy w swojej bazie i trzeba tylko wybrać najlepsze i jej dofinansować. Niemniej znakomita część pieniędzy z programu pójdzie na etap wdrożenia - i tu jest potrzeby fundusz wysokiego ryzyka. Ale nadal go nie mamy.

"Wędka" jest programem przejściowym, który ma za zadanie wyciągnąć najlepszych badaczy i firmy, aby wyszli z etapu przedkomercjalizacyjnego i przeprowadzić ich do etapu komercjalizacji. To będzie trwało pewnie ok. 3 lat, a pod koniec pojawią się również środki unijne, które można będzie przeznaczyć nie tylko na szkolenia czy zakup technologii, ale i na wdrożenia polskich wynalazków. Chodzi zatem i o to, aby nasi badacze zaczęli zakładać spółki, bo na razie mamy takich tylko kilka. I żeby umowy były tak skonstruowane, a prawo na tyle przejrzyste, aby żadna z nich za kilka lat nie była przedmiotem obrad komisji śledczej.

Ale mamy też i tak duże projekty, które nie mogą być rozwijane z braku pieniędzy.

Naszą "Wędkę" kierujemy do specyficznego rodzaju projektów, nie do każdego. W każdym kraju te duże nakłady na badania pochodzą z koncernów, niemniej początki takich badań zwykle są w małych spółkach, firmach, innowacyjnych. I nam chodzi właśnie o dokapitalizowanie prac prowadzonych w takich firmach, czyli to będą mniejsze kosztowo projekty. Dużym potrzebne są głównie fundusze kapitałowe i to rodzime, gdyż istnieją już zagraniczne, ale one stawiają bardzo wysoko poprzeczkę. U nas będzie taki fundusz prowadził BGK w oparciu o polski kapitał i dawał parasol ochronny dla tego typu przedsięwzięć. W przypadku tych największych projektów do wdrożenia to już czysty biznes. Tam nie ma zmiłuj się, tam bada się rynek i to on feruje wyroki.

Czyli na "Wędkę" powinni się złapać zarówno naukowcy jak i przedsiębiorcy?

Analizując te180 projektów, jakie mamy w swojej bazie - sądzę, że tak, choć każda z tych grup uważa, że te pieniądze powinny być tylko dla niej.

A jakie będą związki programu z mającymi nastąpić zmianami w organizacji i finansowaniu nauki: powstaniem Narodowego Centrum Badawczego, reorganizacji jednostek badawczo - rozwojowych oraz PAN?

Dla nas komercjalizacja czy konsolidacja, czy jakiekolwiek inne metody działań np. w jbr-ach są tylko z korzyścią dla programu , gdyż ci najlepsi będą mogli z tego skorzystać. Natomiast minister nauki ma zadania szersze, jeśli będzie restrukturyzować tę sferę to po to, aby była lepsza współpraca z ministrem gospodarki. Bo jeśli nie doprowadzi do wdrożeń wyników badań naukowych, to nie podniesie tym samym prestiżu nauki wśród posłów, którzy z kolei nie będą walczyć o większe środki na naukę w budżecie państwa.

Zmiany w nauce, jej organizacji i finansowaniu, w ostatnich 15 latach już i tak są bardzo duże - tylko społeczeństwo tego nie widzi, nie wie. Nawet w jbr-ach wiele się zmieniło na korzyść, choć nie stworzono im dobrych warunków do rozwoju. NCB naszym programem możemy tylko wesprzeć. "Wędka" służyć będzie przecież wzmocnieniu zespołów badawczych, a zatem w sposób naturalny wzmocni to NCB. Jest pomyślana jako impuls do uruchomienia procesów niezbędnych w polskiej gospodarce.

Dziękuję za rozmowę.

Ja też dziękuję i liczę na Wasze dalsze wsparcie, co jest niezbędne, by tworzyć dobrą atmosferę współpracy pomiędzy środowiskami nauki a biznesu.

oem software Odsłony: 3354
Our website is protected by DMC Firewall!