Eksmisja z Kontinentalu
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 65
Radu Jude, rumuński reżyser, znany m.in. z filmu „Nie obiecujcie sobie zbyt wiele po końcu świata”, po raz kolejny zajął się nierównościami społecznymi, jakie tworzy drapieżny kapitalizm i jak odczłowiecza relacje międzyludzkie.
Akcja filmu Kontinental’25 związana jest z problemem błędnego koła: bezdomności i braku pracy. Choć reżyser pokazuje Rumunię (Kluż, Transylwania), to przecież te „obrazki” aż nadto dobrze znamy z Polski – zwłaszcza po 89 roku. Brak pracy – brak dochodów – długi – eksmisja na bruk, bo władze państwa nie tworzą polityki socjalnej, a losy najbiedniejszych i bezradnych, często chorych lub uzależnionych od alkoholu nikogo nie obchodzą.
Reżyser ten problem pokazuje od strony osoby najmniej nim dotkniętej – dobrze sytuowanej komorniczki, która po tragicznej interwencji ma wyrzuty sumienia i próbuje sobie jakoś z nimi poradzić. Nie bardzo jej się to udaje – zwłaszcza, że wykonując ten trudny społecznie zawód, porusza się w dzisiejszych odczłowieczonych i formalnych schematach rutynowo: eksmisja do noclegowni (przy pomocy czterech(!) żandarmów – wobec starszego, schorowanego człowieka). Swoje sumienie „zasypuje” m.in. przekazanymi pieniędzmi dla biednych, ale … wirtualnie, nie godząc się na kontakt z nimi. Czynem tym i przypadkowym seksualnym spotkaniem poprawia swoje samopoczucie psychiczne i podnosi ego.
Ten główny wątek to obraz dzisiejszego społeczeństwa, ludzi egzystujących w świecie cyfrowym dzięki smartfonom, z których czerpią wiedzę z odpowiednio spreparowanych informacji różnej maści PR-owców. Bez osobistego kontaktu z drugim człowiekiem.
Ale jest druga strona, od której film się zaczyna: to przeklinający (od wulgaryzmów reżyser nie stroni…), zaniedbany, brudny mężczyzna zbierający jakieś odpadki i żebrzący o pracę, albo pieniądze. Jest traktowany jak ludzki śmieć (jak się okazuje to były znany sportowiec – takie przypadki też znamy z Polski po 89 roku). Nie ma prawa przebywać nawet w jakiejś piwnicy, gdzie nikomu nie przeszkadza, bowiem budynek ma być zburzony z powodu budowy w tym miejscu luksusowego hotelu „Kontinental”). Nie ma prawa przebywać nigdzie w tym schludnym, zamożnym społeczeństwie. Nikogo jego los nie wzrusza – państwo nie działa, kościół – służy – jak zwykle – modlitwą. I cytatami z Ewangelii, które dobrze oddają istotę jego pomocy potrzebującym: „kto ma, temu będzie dane, a kto nie ma - nawet to co ma będzie mu odebrane”.
Wątków w tym filmie jest więcej – poza ciągle żywymi nacjonalizmami (a pamiętajmy, że to Transylwania – kraina węgiersko-rumuńsko-niemiecka), także patodeweloperka, znana u nas pod nazwą polskich obozów mieszkaniowych (w Rumunii – jako budownictwo chińskie). Budownictwo bez ładu i składu, niszczące relacje międzyludzkie i rujnujące krajobraz, ale nie rozwiązujące problemu mieszkań dla bezdomnych. Wątek zniszczonego krajobrazu Rumunii widocznie mocno jest odczuwany przez reżysera, bo to kolejny po „Nie obiecujcie sobie zbyt wiele po końcu świata” film, w którym kamera pokazuje całą brzydotę świata, jaką sobie tworzymy.
A z ciekawostek - film został nakręcony w zaledwie 10 dni przy użyciu iPhone’a, co pokazuje, że środki techniczne przestają być istotne, ważne jest co ma do powiedzenia ten, który ich używa.
Anna Leszkowska
Kontinental’25 w kinach od 3.10.25
Dystrybutor – Aurora Films
Stan wyjątkowy
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 67
„Kłamstwo może przemierzyć pół świata zanim prawda założy buty” – to powiedzenie Marka Twaina jest mottem nowego filmu czeskiego mistrza komedii Jana Hřebejka - „Stan wyjątkowy”.
To ostra satyra na media, ale i społeczeństwo, które zbyt łatwo (z lenistwa? niewiedzy?) ulega dezinformacji, przyjmując fake newsy za prawdę.
Główna fabuła filmu dotyczy dziennikarza, Karela Berana (Ondřej Vetchý) - doświadczonego radiowca, który pracuje jako korespondent zagraniczny w jednym z państw arabskich o nazwie Kambur, gdzie mają odbyć się wybory decydujące o przyszłości kraju. Pomimo, że sytuacja na miejscu robi się coraz bardziej napięta, dziennikarz, kiedy docierają do niego pogłoski o niewierności jego partnerki, porzuca swoje obowiązki i nagle wraca do Pragi.
W tym czasie w Kamburze wybucha rewolucja, a redakcja oczekuje korespondencji z miejsca walk i tutaj zaczyna się „zabawa” (odległość z Pragi do Kamburu to ponad 2 tys. km). Dziennikarz musi dokonać wyboru: praca czy sprawy osobiste. Osobowość samca alfa i wiedza godna artysty efektów dźwiękowych a przy tym niezwykła kreatywność i odwaga pozwalają mu zachować pracę (i wiarygodność redakcji, nie mówiąc o jej popularności) i uratować związek. Ale trzeba za to zapłacić określoną cenę. Jaką? – o tym traktuje nie tylko ta część fabuły, ale i równoległa, poboczna, związana z życiem zwykłych ludzi (m.in. szkołą) i… migrantami.
Pytania, jakie stawia reżyser pokazując zwariowaną komedię z nieprawdopodobnymi zwrotami akcji, to pytania jakie coraz częściej wszyscy chyba sobie zadajemy: czy istnieje etyka dziennikarska, czy w imię zysku można posługiwać się mistyfikacją i oszustwem, czy niedouczeni dziennikarze (ale i naukowcy, bo tej warstwy reżyser też nie pominął) mają prawo pouczać i nauczać ludzi, sami nie mając odpowiednich kwalifikacji lub cynicznie wykorzystując dla własnego dobra swoją pozycję zawodową? Czy dla osobistych korzyści można posługiwać się kłamstwem? Czy jest granica mitomanii zawodowej?
Wiele w tym filmie prawdy nie tylko o zawodzie dziennikarza (który w dobie mediów korporacyjnych de facto już nie istnieje – reżyser umieszcza go w „magazynie zużytych mebli”), ale i społeczeństwie. Zresztą jak można odróżnić dzisiaj prawdę od fałszu?
„Prawda jest tylko jedna – mówi jedna z bohaterek filmu – poparta autoryzowanymi faktami, zredagowanymi artykułami i wiedzą czerpaną ze sprawdzonych źródeł przez profesjonalnych dziennikarzy – po to mamy media publiczne”, ale inna dodaje: „mówienie prawdy jest niebezpieczne – tylko naukowcy i radio mogą sobie na to pozwolić”. Mówią ją jednak dzieci podczas jubileuszu szkoły (korzystając z informacji w sieci), a jej dyrektor, upomniany przez sponsorkę uroczystości za tę odwagę stwierdza, że nauczyciele nie mają wpływu na niewygodne opinie młodzieży, gdyż „stracili nad nimi kontrolę. Już nie wiadomo kto i co im mówi”.
Mimo tej pesymistycznej oceny, film kończy się dydaktyczną piosenką dającą pewną nadzieję na uzdrowienie świata: póki ma się czyste ręce, wystarczy bronić prawdy, zdecydować się, w jaką grę się gra.
Anna Leszkowska
"Stan wyjątkowy" w kinach od 25 lipca.
Dystrybutor - Aurora Films
Boska Sarah
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 88
Sarah Bernhardt (1844 – 1923) – jedna z najwybitniejszych aktorek epoki fin de siecle’u - w oczach współczesnych i potomnych zyskała sławę nie tylko jako wielka tragiczka obdarzona niezwykłym głosem, ale i z racji skandali, jakie wywoływała.
Trzeba jednak pamiętać, że była to epoka burzliwego rozwoju feminizmu, walki kobiet o równe z mężczyznami prawa, epoka uwolnienia kobiet od wielu gorsetów – i tych fizycznych, i społecznych. Wystarczy przytoczyć nazwiska ówczesnych takich osobowości jak Helena Modrzejewska (1840 – 1909), Maria Curie-Skłodowska (1867-1934), Isadora Duncan (1877-1927), czy bardziej znane w Polsce: Maria Konopnicka (1842 – 1910) i Gabriela Zapolska (1857 – 1921).
Przełom wieku XIX i XX charakteryzujący się nie tylko dekadentyzmem, ale i nowymi artystycznymi i literackimi prądami (symbolizm, secesja), przyniósł także zmiany społeczne, polityczne i technologiczne oraz dwie wojny: francusko-pruską (1870-1871) i I wojnę światową.
Obraz tej epoki jest tłem dla filmu Guillaume’a Nicloux Boska Sara Bernhardt - opowieści biograficznej o znakomitej aktorce (wciela się w nią Sandrine Kiberlain), przedstawiającej jej wieloletni romans z aktorem Lucienem Guitrym (w tej roli Laurent Lafitte).
W opowieści tej reżyser pokazuje „Boską” Sarę z różnych stron: począwszy od jej talentu, osiągnięć artystycznych, poprzez osobowość, charyzmę, cechy charakteru (odwaga, ale i egotyzm, egoizm, sprawiające że nazywano ją „świętym potworem”), poglądy społeczne i polityczne (wyrażane np. w głośnej wówczas sprawie Dreyfusa, 1894), ale i ekscentryczność (m.in. spanie w trumnie), liczne skandale, zachowania burzące obowiązujące normy społeczne.
Z poloników, których oczywiście nie ma w filmie, warto przypomnieć, iż „Boska” Sarah poznała się z Heleną Modrzejewską (dwie najwybitniejsze, ale jakże różne aktorki tej epoki) w USA podczas ich tournée. Znała też Marię Skłodowską-Curie, której pomogła w zbiórce funduszy na laboratorium. Wystąpiła także w Warszawie podczas swojego tournée po Europie w 1882 roku, czego skutkiem była „sarabernardyzowska” moda wśród warszawianek.
Anna Leszkowska
Boska Sara Bernhardt, reż. Guillaume Nicloux
Film w kinach od 8.08.25
Dystrybutor – Aurora Films
Życie z AI
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 193
Wydawnictwo PORT wydało książkę Madhumity Murgii, dziennikarki zajmującej się sztuczną inteligencją, pt. W cieniu AI. Jej podtytuł: Jak sztuczna inteligencja ingeruje w nasze życie dopowiada, o czym pisze w niej autorka, czyli o branży internetowej, która polega na zbieraniu i sprzedawaniu niematerialnych dóbr, pozornie nie mającej wiele wspólnego z XX-wieczną gospodarką, i twardej grze rynkowej, jaka w niej istnieje.
Jak podaje: „Szybko się przekonałam, że za każdym razem, gdy mam do czynienia z jakimś produktem internetowym – usługami takimi jak Mapy Google, Uber, Instagram czy płatność kartą kredytową – moje kroki są rejestrowane przez „ciasteczka”. Jeśli połączy się te strzępki informacji z publicznie dostępnymi danymi, np. ewidencją działalności gospodarczej czy rejestrami sądowymi, informacjami na temat zakupów, czy bieżącej lokalizacji, można stworzyć dość szczegółowy obraz mnie, zaczynając od płci i wieku, a kończąc na niuansach mojej osobowości i tego, w jaki sposób podejmuję decyzje. Życie każdego człowieka jest nieustannie przetwarzane w takie pakiety danych na sprzedaż. Staliśmy się produktami”.
Nie jest to książka naukowa, a zbiór reportaży, opowieści o ludziach różnych zawodów, którzy – jak większość z nas – stali się (z konieczności) niewolnikami technologii informatycznych używanych przez wielki i mały biznes do zwielokrotnienia swoich zysków kosztem jakości życia milionów ludzi. Używanych także przez rządy do tworzenia opresyjnego państwa, posługującego się zarówno inwigilacją, ale i eliminującego z życia społecznego tych obywateli, których poglądy i działalność odbiegają od narzuconej ideologii. Przećwiczyliśmy to właśnie podczas tzw. pandemii Covid i lockdownu.
Choć ze zjawiskami związanymi z cyfrowymi technologiami jesteśmy już jakoś oswojeni, to przyjrzenie się konkretnym ich skutkom w konkretnych zawodach – co czyni autorka – ma nie tylko walor poznawczy dla tych, którzy w tych branżach nie pracują, ale skłania do zadania sobie pytania: do jakiego stopnia już nie mamy własnej woli, ani możliwości decydowania o sobie i co się z nami stanie, kiedy technologie AI zagrożą naszemu istnieniu? (al.)
W cieniu AI. Jak sztuczna inteligencja ingeruje w nasze życie?, Amdhumita Murgia, Wydawnictwo PORT, Warszawa 2025, wyd. I, s.437.
"Wspaniały" świat
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 184
Film „Wspaniały świat” - pełnometrażowy debiut Guida Callegariego - to połączenie komedii akcji z elementami kina science fiction.
Akcja filmu rozgrywa się w niedalekiej przyszłości. Bezrobotna nauczycielka Max (w tej roli Blanche Gardin), która straciła pracę wskutek „zatrudnienia” robotów w roli nauczycieli, wraz z córką Paulą trudnią się drobnymi kradzieżami. Ich łupem najczęściej padają roboty, które sprzedają później na części na czarnym rynku, zdobywając pieniądze pozwalające im na codzienną egzystencję.
Życie bohaterek zostaje wywrócone do góry nogami, kiedy w ich ręce trafia robot domowy typu T.0 o imieniu Théo – zbyt stary, by dało się go sprzedać. Gadatliwa, ciekawska, pomocna, a przy tym niezwykle racjonalna maszyna z miejsca zdobywa sympatię 9-latki Pauli, dla której roboty to otoczenie naturalne, bliższe niż ludzie.
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że nic gorszego nie mogło przytrafić się dorosłej Max, która robotów i nowoczesnych technologii nienawidzi (one nie tylko pozbawiły ją pracy, ale odczłowieczyły stosunki między ludźmi). Na skutek zbiegu niekorzystnych okoliczności sytuacja bohaterek nagle poważnie się komplikuje, i wówczas okazuje się, że roboty humanoidalne mogą się ludziom przydać.
Nie wszystko zatem w świecie zdominowanym przez maszyny jest zagrożeniem dla ludzi, choć generalnie bilans w społeczeństwie (?) zdominowanym przez maszyny jest dla człowieka niekorzystny. (al.)
"Wspaniały świat" w kinach od 9 maja.
Dystrybutorem filmu jest Aurora Films.
O drugiej wojnie światowej inaczej
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 260
Druga wojna światowa. Inna historia - to książka Marco Pizuttiego ciesząca się niezwykłą popularnością – właśnie ukazało się czwarte jej wydanie przygotowane – jak poprzednio - przez Wydawnictwo RM. Jej tłumaczem jest Mateusz Kłodecki, a jednym z jej patronów medialnych jest nasza Redakcja, Sprawy Nauki.
Marco Pizzuti – pisarz, publicysta, dokumentalista, popularyzator nauki, ekspert do spraw kontrinformacji, to autor 13 książek wydanych w 19 krajach, których nakład tylko we Włoszech przekroczył ponad 200 tys. egzemplarzy. Wszystkie one należą do literatury faktu, zwłaszcza tych celowo przemilczanych i wymazanych z mainstreamowego przekazu.
Historię zawsze piszą zwycięzcy i II wojna światowa nie stanowi wyjątku od tej reguły – pisze autor we Wstępie. Nie oznacza to, że pokonani są lepsi od pogromców, lecz tyle tylko, że państwa stojące po obu stronach konfliktu mają zbrodnie do ukrycia. Ich wersje różnią się od rzeczywistych wydarzeń – nie w całości, ale w licznych szczegółach (i nie tylko szczegółach), które zwłaszcza dla zwycięzców wygodne nie są, bo burzą mit bohaterów.
Samo dojście do władzy Adolfa Hitlera nie byłoby możliwe bez świata finansjery oraz potentatów przemysłowych państw alianckich – przypomina autor. Wall Street i liczne amerykańskie korporacje jak IBM, General Motors, Ford i należąca do rodziny Rockefellerów Standard Oil robiły z Hitlerem złote interesy aż do zakończenia wojny. Po wojnie natomiast wielu niemieckich faszystów odpowiedzialnych za zbrodnie znalazło bezpieczne schronienie w państwach zwycięskich.
Te mało nagłaśniane sprawy powoli wychodzą z cienia, niemniej ciągle nie są znane powszechnie – co najwyżej nielicznym dociekliwym. Książka Marco Pizzutiego pokazuje wiele takich białych plam, m.in. ciągle przemilczaną sytuację Żydów w Niemczech przed 1939, narodziny syjonizmu i tworzenie państwa Izrael, asymilację Żydów w Niemczech i Włoszech i skutki tej asymilacji, ale także nieznane bliżej fakty związane z biografią Hitlera i narodzinami faszyzmu. Pokazuje też wojnę od strony amerykańskiej – nie tylko wiedzę Amerykanów o ataku na Pearl Harbor, ale grę polityczną za tym się kryjącą. Udowadnia, iż Dunkierka była świadomą decyzją Hitlera, który pozwolił wówczas uciec aliantom. I wreszcie opisuje zbrodnie wyzwolicieli na ludności cywilnej, która w każdej wojnie ponosi największe ofiary.
Książka Pizzutiego jest nie tylko alternatywną narracją wobec dotychczasowej historii drugiej wojny światowej, jak napisał jeden z jej recenzentów. Jej autor, przytaczając nawet budzące spory historyków zdarzenia, uczula na „jedynie słuszną” wersję historii, która zawsze winna być poddana krytycznemu myśleniu. Pokazuje, iż z jakichś powodów nie wszystko z przeszłości zostało ujawnione, i nie wszystko jest tak jasne, jak to przedstawiają powszechnie przyjęte i obowiązujące przekazy.(js)
Druga wojna światowa. Inna historia, Marco Pizzuti, Wydawnictwo RM, Warszawa 2020, s.343, wyd. czwarte, cena 49,99 zł.