Gorzkie pigułki jak "chemia z Niemiec"
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 127
Wydawnictwo Czarne wydało książkę Katheriny Eban – Gorzkie pigułki w tłumaczeniu Jana Dzierzgowskiego..
Podtytuł książki: „Mroczna prawda o tańszych zamiennikach leków” uszczegóławia jej temat – chodzi o leki generyczne, zamienniki drogich oryginalnych leków, na które wygasły już patenty. Autorka – amerykańska dziennikarka śledcza zajmująca się medycyną zajęła się tym tematem po sygnałach ludzi, którzy odczuwali znaczącą różnicę w działaniach leków generycznych, choć nie powinni – leki te bowiem winny mieć identyczny skład i działanie jak oryginalne.
Opisywany problem znany jest chyba wszystkim farmaceutom, a na pewno zarządzającym fabrykami leków generycznych. W Polsce, w latach 90., kiedy istniały jeszcze nasze fabryki farmaceutyczne – Polfy – dyrektorzy znali warunki produkcji zamienników głównie w Azji Południowo-Wschodniej. Nie twierdzili, że te leki nie działają jak trzeba, ale że warunki produkcji znacznie odbiegają pod względem sanitarnym od europejskich. Czy wpływało to na jakość tych leków – nie byli przekonani, skoro stwierdzali, że np. antybiotyki można produkować nawet … w stodole. Ale przyszła do nas tzw. transformacja ustrojowa i dyrekcje Polf zostały zmuszone do wprowadzenia zasad GMP – dobrej praktyki produkcyjnej (Good Manufacturing Practice), choć warunki produkcji w tych fabrykach w niczym nie przypominały owych „stodolnianych”.*
Czy jednak leki generyczne – znacznie tańsze niż oryginały – należy skreślić? Mimo wnikliwych badań autorki, której śledztwo pokazało niechlujstwo różnych producentów leków generycznych na świecie – nie są to przecież Bułhakowowskie „jesiotry drugiej świeżości”. Gdyby je określać spostrzeżeniami Polaków, to raczej mają się tak, jak wyroby chemii gospodarczej produkowane przez Niemców na polski rynek do „chemii z Niemiec”.
Przykłady nagannej praktyki różnych producentów przytoczone przez autorkę pokazują przede wszystkim brak nadzoru nad procesami produkcyjnymi, inną kulturę pracy w państwach biednych, ale i szaloną żądzę zysku, chciwość w tym obszarze przemysłu.
Czy to są jednak argumenty przeciwko lekom generycznym? Jak zatem ocenić działania tak mocarnych firm farmaceutycznych, które świadomie wprowadziły na światowy rynek tzw. szczepionki przeciwko covid-19 bez odpowiednich i rzetelnych badań, w dodatku z przymusem ich stosowania w wielu zawodach? (jaka oszczędność na badaniach! I to bez odpowiedzialności za skutki!) Ostatecznie po powszechnie stosowanych od dziesiątków lat generykach nigdy nie było takiej fali zgonów jak po owych „szczepionkach”, nb. drogich, bo uznanych za „leki” oryginalne.
Zatem jak chorzy mają poznać: „kto ptak, a kto nie ptak?” Skąd mają wiedzieć, że dany lek jest przepisywany z powodu chciwości producenta, korupcyjnych układów lekarzy z marketingowcami Big Pharmy, a inny – z powodów sprawdzonego działania leczniczego? Czy ten droższy istotnie jest skuteczniejszy niż ten tańszy? I czy ten tańszy nie zaszkodzi?
Autorka przytacza argument inspektorki FDA (Food and Drug Administration – amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków): „konsument rozumie, że nie każdy ser typu cheddar jest taki sam. Mamy cheddar rzemieślniczy, mamy produkty seropodobne, możemy też wziąć kawałek plastiku i pomalować go na żółto”. Pacjent w aptece jest skazany na asortyment leków zatwierdzonych w danym kraju. Ale co ma zrobić, jeśli instytucje, które winny czuwać nad bezpieczeństwem i jakością leków wprowadzanych na rynek albo tego nie robią, albo z różnych powodów czynią to niechlujnie? (o czym świadczą liczne komunikaty o wadliwości partii dopuszczonego do obrotu leku).
Opowieści „z życia wzięte” zawarte w tej reporterskiej książce i dobrze udokumentowane przedstawiają nie tylko określone i naganne przypadki działania producentów generyków, ale i dotykają ogromnej sfery związanej z medycyną a w gruncie rzeczy – bezradności chorych, zależnych od etyki i moralności ludzi big pharmy. Sama wiedza o tym jednak niewiele zmienia…
Anna Leszkowska
Gorzkie pigułki. Mroczna prawda o tańszych zamiennikach leków, Katherine Eban, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2026, s. 482, cena 76,90 zł
* Warszawska Polfa w latach 90., aby móc sprzedawać swoje leki na Zachód – także generyczne – musiała zainwestować ogromne pieniądze w modernizację na wzór zachodni (m.in. warunki nadciśnienia w halach produkcyjnych). To oczywiście miało skutek finansowy dla fabryki. Dziś na jej miejscu powstaje jedno z najdroższych osiedli deweloperskich w Warszawie, a i o innych Polfach w Polsce mało co słychać.
Nie musiało tak być, gdyż przed 1989 rokiem polski przemysł farmaceutyczny działał według innych zasad patentowania niż na Zachodzie: tam patentowano substancję czynną i technologię jej otrzymywania, u nas - technologię, którą sami tworzyliśmy, aby otrzymać substancję czynną (p. Konwencja Paryska, 1883). Do przyjęcia przez Polskę zasad Zachodu i tym samym skazanie Polf na upadek doprowadził minister spraw zagranicznych (1989-93) Krzysztof Skubiszewski).
Ojczyzna - film wieloznaczny i bardzo aktualny
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 272
Na ekrany polskich kin wszedł 19 czerwca 2026 kolejny znakomity film Pawła Pawlikowskiego – Ojczyzna, który został uhonorowany nagrodą na 79 Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes za reżyserię.*
Film, generalnie klasyfikowany jako biograficzny, historyczny, oraz dramat dotyczy epizodu w życiu jednego z kolosów europejskiej literatury początków XX wieku – Tomasza Manna, którego powieści: Buddenbrookowie (Nagroda Nobla w 1929), Czarodziejska góra, Doktor Faustus czy Śmierć w Wenecji stanowią rdzeń kultury Starego Kontynentu.
Choć reżyser głównie znany z filmów fabularnych jak Ida, Zimna wojna, ma opinię także mistrza dokumentu, tym razem stworzył dzieło tylko po części dokumentalne (odstępstwa są minimalne). Jak sam mówi o filmie: „to rodzaj dokumentalnej fantazji”.
Akcja filmu obejmuje pierwszą po wojnie podróż pisarza do Niemiec (lipiec 1949), którą odbywa z córką Eriką (w rzeczywistości towarzyszyła mu żona, Katia). Mann, który od 1936 roku żyje na emigracji (Szwajcaria, USA) zostaje zaproszony przez władze zarówno strefy okupacyjnej amerykańskiej jak i radzieckiej z okazji uroczystości 200-lecia urodzin Johanna Goethego, którego uważał za uosobienie humanizmu (wygłasza wówczas słynny wykład broniący jego dziedzictwa przed wypaczeniami nacjonalizmu).
Podróż dotyczy wizyty w trzech miastach: Frankfurtu (RFN), Weimaru(NRD) i Monachium (NRF) i pokazuje postawę pisarza wobec rzeczywistości, w jakiej znalazły się Niemcy po 1945 roku. I on, i córka muszą sobie odpowiedzieć na trudne pytanie: czym jest ojczyzna? Czy dotyczy tylko geograficznego skrawka globu, na którym człowiek żyje? Czy kultury narodu, w którym się wychował i który go ukształtował? Czy może tylko języka i pamięci przeszłości? Kim czują się oni sami? W końcowej fazie filmu Erika prosi ojca o powrót do domu, ale gdzie jest ten dom? Dla pisarza domem był język i własna twórczość, jak wynika z jego słów: "gdzie ja jestem, tam są Niemcy"(podobnie rozumiał ojczyznę Witold Gombrowicz, pisząc w Dzienniku (1953): „ojczyzna nie jest miejscem na mapie, ale żywą istotnością człowieka). Pytanie dotyczące istoty ojczyzny stanowi główną myśl przewodnią filmu.
Twórczość Tomasza Manna nosi w sobie cechy schyłku epoki, kryzysu kultury, zwiastuje upadające idee. I teraz, po 150 latach od narodzin pisarza i 75 latach od jego śmierci, widzimy aktualność tego doznania – światowe zjawisko emigracji i jego skutki dla kultury i polityki. Mówi o tym reżyser** nie tylko w aspekcie swojego osobistego doświadczenia, ale i uogólniając problem emigracji: „Chodzi o to, że nagle tracisz swoją kulturę, tracisz swoją publiczność – ludzi, którzy wiedzą to samo, co ty, którzy mają te same punkty odniesienia, te same kulturowe współrzędne. To niesamowicie bolesne doświadczenie, które dotyka dziś bardzo wielu osób. Oni na pewno przeżyją „Ojczyznę” inaczej.
Tomaszowi Mannowi los emigranta – mimo opoki, jaką stworzył sobie z języka i twórczej pracy - zapewne w jakimś stopniu też doskwierał. Znalazł się przecież – razem z innymi europejskimi pisarzami i intelektualistami, którzy uciekli przed faszyzmem w latach 30. XX wieku – w USA. Warunki i atmosferę, jaka panowała w tym de facto getcie – i to w okresie histerii makkartyzmu – doskonale oddaje sztuka brytyjskiego dramaturga Christophera Hamptona – Opowieści Hollywoodu*** (wyreżyserował ją w 1987 roku w Teatrze Telewizji Kazimierz Kutz z obsadą naszych najwybitniejszych aktorów – Januszem Gajosem, Henrykiem Bistą, Jerzym Bińczyckim, Janem Peszkiem i in.)
Film Pawła Pawlikowskiego ma jednak wiele warstw i znaczeń: nie dotyczy tylko epizodu z życia postaci historycznej, ani pytania o miejsce człowieka na Ziemi: to także uniwersalne pytanie o odpowiedzialność artysty, pisarza, intelektualisty wobec społeczeństwa uwikłanego w ideologie i poddanego działaniom i propagandzie różnych władz politycznych. Powrót Tomasza Manna do Niemiec to trudna podróż nie tylko z powodów narodowości, ale i konieczności stawienia czoła nowej sytuacji politycznej w tej części Europy. Jedni mają mu za złe opuszczenie ojczyzny i antynazistowskie poglądy, inni witają go z entuzjazmem i cynicznie próbują wykorzystywać jego pozycję i wizytę w obu częściach Niemiec do załatwiania własnych interesów. Mimo, że dla każdej ze stron Mann nie był w swoich poglądach dostatecznie jednoznaczny (Panie Mann, po czyjej jest pan stronie? - pada pytanie na konferencji prasowej).
Reżyser znakomicie oddaje tę atmosferę nie tylko w konstrukcji zdyscyplinowanego scenariusza (pisał go razem z Hendrikiem Handloegtenem), ale i poprzez dobór wspaniałych aktorów (Sandry Huller i Hannsa Zischlera) i ich intelektualną, wyrafiną grę. Tym, co tworzy magiczny klimat filmu (czarno-białego) to przede wszystkim wyciszenie, pauzy, nieśpieszność, cisza. To porozumienie między ojcem a córką bez słów (co widz znakomicie odczytuje), to spojrzenia, które widzowi mówią wszystko o uczuciach i odczuciach bohaterów. To kameralny koncert między aktorami a widzem na tle zrujnowanego świata. To dyskretna muzyka (Marcin Masecki). To także przepiękne zdjęcia (Łukasz Żal), nie tylko wnętrz, ale głównie plenerów; krajobrazy, poprzez które widz nie tylko wyobraża sobie ten kawałek Europy po wojnie, ale wpisujące go w ten świat, sprawiające odczucie przynależności właśnie do… ojczyzny.
Anna Leszkowska
***
Ojczyzna jest filmem zrealizowanym we współprodukcji polsko-niemiecko-włosko-francuskiej powstał na podstawie scenariusza autorstwa Pawła Pawlikowskiego i Hendrika Handloegtena a jego dystrybutorem jest Kino Świat.
*obszerne i wyczerpujące informacje autorzy i producenci filmu zawarli w haśle w Wikipedii - https://pl.wikipedia.org/wiki/Ojczyzna_(film_2026)
** wywiad Macieja Satory z Pawłem Pawlikowskim - https://www.filmweb.pl/article/CANNES+2026%3A+Pawe%C5%82+Pawlikowski+opowiada+nam+o+%22Ojczy%C5%BAnie%22-166657
*** https://encyklopediateatru.pl/multimedia/213/opowiesci-hollywoodu
Czołgi w II wojnie światowej
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 219
Wydawnictwo RM wydało kolejną książkę o czołgach – Czołgi 1939-1945 autorstwa Simona i Jonathana Forty w tłumaczeniu Mateusza Gwoździa.
Po niezwykle ciekawej książce Richarda Ogorkowicza – Czołgi. 100 lat historii, której piąte już wydanie pojawiło się w 2024 roku (p. Czołgi - temat niewyczerpany), historycy wojskowości i interesujący się techniką wojskową otrzymują od Wydawnictwa drugą książkę z tej dziedziny, poświęconą roli tych pojazdów wyłącznie w okresie II wojny światowej.
Autorzy - synowie George'a Forty'ego, autora książek o wojskowości i kustosza Muzeum Czołgów RAC, kontynuujący rodzinną tradycję pisania głównie o tematyce historycznej i wojskowej - przedstawiają w książce historię broni pancernej od podstaw: przedwojennych konstrukcji czołgów, poprzez teorie dotyczące ich wykorzystania w bitwach sformułowane w latach 30. XX w.
W części zasadniczej zawarli szczegółowy opis niemieckich kampanii na wszystkich frontach: w Polsce, Francji, Afryce Północnej, ZSRR, we Włoszech, w Normandii oraz Japonii. Opisom bitw towarzyszą informacje techniczne na temat uzbrojenia, wyposażenia, produkcji i strat broni pancernej. Przedstawili też porównania najsłynniejszych czołgów z lat wojny: Tygrysa, Pantery, Panzera IV, T-34, Matildy II czy M4.
Książka – starannie wydana i na dobrym papierze to bogato ilustrowany (ponad 200 szczegółowo opisanych fotografii) dokument zmagań wszystkich wojsk podczas II wojny światowej, pokazujący także warunki wojny na każdym z opisywanych frontów, zawierający również schematy budowy czołgów, oceny taktyczne oraz raporty bojowe. (al.)
Czołgi 1939-1945, Simon Forty, Jonathan Forty, Wydawnictwo RM, 2026, s.239, cena 99,99 zł
Mit japońskiego wojownika
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 512
Wydawnictwo RM wydało książkę Juliena Peltiera Samuraje. Prawdziwa historia w tłumaczeniu Justyny Nowakowskiej.
Autor – historyk specjalizujący się w historii wojskowości ze szczególnym uwzględnieniem Japonii – pokazuje w niezwykle interesujący sposób tysiącletnią historię samurajów, ewolucję ich miejsca w społeczeństwie i kulturze. Wartość merytoryczną książki wzbogacają nie tylko liczne przypisy, słownik terminów i obszerna bibliografia, ale bardzo dobre pióro, dyscyplina pisarska i atrakcyjne ujęcie tematu, jak na popularyzatora nauki przystało (J. Peltier zajmuje się od lat popularyzacją nauki).
Dla wykształconego Europejczyka postać samuraja kojarzy się przede wszystkim z filmem Akiry Kurosawy – Siedmiu samurajów (1954), który przeszedł do historii kina światowego, mitologizując tę społeczność wojowników. Miłośnikom broni japońskiej bliska jest wiedza o słynnych mieczach samurajów (m.in. katany), cenionych dziś nie tylko w sztukach walki, ale i przez kolekcjonerów z racji piękna wykonania. Czytelnicy natomiast zwykle otrzymują książki opiewające takie cechy samurajów jak prawość, honor, determinacja, czyli te, jakich dziś brakuje społeczeństwom, ale i pokazujące ich filozofię życia na tle orientalnej kultury Japonii.
Julien Peltier wychodzi w swojej książce poza te utarte schematy. Uświadamia, że w rzeczywistości samuraj to postać niejednoznaczna – był najemnikiem w dobrej i złej sprawie, co powoduje, że budził i budzi sprzeczne osądy. Autor pokazuje, w jaki sposób postrzegano elitę wojowników, która najpierw narzuciła swój prymat siłą, a następnie starała się go uzasadnić, wynosząc się do rangi wzoru do naśladowania, choć relacje samurajów z władzą – panem, szogunem czy cesarzem – nie zawsze cechowały się lojalnością.
Książka ta wpisuje się do pewnego stopnia w panującą obecnie modę na obalanie stereotypów. Idzie jednak o krok dalej – stanowi próbę nakreślenia portretu samuraja z nowej perspektywy – pisze wydawca we Wstępie. W założeniu autora ma być raczej przestrzenią dialogu między mitem a rzeczywistością, gdyż status japońskiego wojownika ewaluował, a do najważniejszej zmiany doszło u progu XVII wieku, kiedy zawodowy wojownik przemienił się w uzbrojonego urzędnika państwowego. Choć szogunat obalono w latach 60. XIX wieku, to o samurajach jednak nie zapomniano – „odrodził” się tuż przed drugą wojną światową, powodując powrót (dyskusyjnego) archetypu nieustraszonego wojownika. (al.)
Samuraje. Prawdziwa historia, Julien Peltier, Wydawnictwo RM 2026, s. 319, cena 49,99 zł
Wikingowie i ich sztuka wojenna
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 411
Wydawnictwo RM wydało książkę brytyjskiego niezależnego badacza sztuki wojennej w średniowieczu Philipa Line pt. Wikingowie. Wojownicy Północy w tłumaczeniu Katarzyny Skawran.
O wikingach – najemnych wojownikach z Półwyspu Skandynawskiego i wybrzeża Morza Bałtyckiego, którzy od VIII wieku podejmowali dalekie wyprawy o charakterze kupieckim, rabunkowym lub osadniczym - .napisano chyba wszystko. O ich awanturniczej działalności nakręcono wiele barwnych filmów. A jednak okazuje się, że są jeszcze takie aspekty historii tego ludu, które wmagały badań naukowych. Jednym z nich jest aspekt sztuki wojennej i organizacji wojskowej, sposobów, w jakie prowadzili wojny.
„Autorzy wielu publikacji patrzyli na to zagadnienie wyłącznie z dzisiejszej perspektywy, biorąc relacje kronikarzy za dobrą monetę, nie zwracając uwagi na to kim byli, dlaczego pisali i ile czasu upłynęło od wydarzeń, które opisywali – pisze Autor we Wstępie do książki. - W rezultacie niesprawdzone informacje były często przedstawiane jako fakty i jeśli są powody, aby taki przekaz zakwestionować – należy to zrobić”.
Analiza autora obejmuje działania wojenne wikingów na tle wojen w północnej i zachodniej Europie w latach 750 – 1100, na obszarze Wysp Brytyjskich, Imperium Karolińskiego i jego spadkobierców, a także obszarów zamieszkałych przez Słowian na północ i wschód od Bałkanów (jest więc trochę i o terenach obecnej Polski).
W książce czytelnik znajdzie opisy działań wojennych wikingów z praktycznymi aspektami prowadzenia wojny w średniowieczu: organizacji ich armii, wyposażenia, uzbrojenia, metodami walki. Także rekonstrukcje kampanii, najazdów i bitew, które uzasadniają opinie o morskiej potędze skandynawskich wojowników.
Autor korzystał z różnorodnych źródeł – kronik, sag i poematów – oraz z najnowszych odkryć archeologicznych i ustaleń historyków.
Ta lektura – z bogatymi przypisami, bibliografią i ilustracjami - z pewnością zainteresuje wszystkich zainteresowanych legendą wikingów, podobnie jak czytelników poprzednich czterech wydań. I to mimo nienajlepszej jakości papieru, na jakim książkę wydrukowano. (al.)
Wikingowie. Wojownicy Północy, Philip Line, Wydawnictwo RM, wyd. V, Warszawa 2026, s. 323, cena 59,99 zł
Wielkie strategie wojskowe
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 624
Wielkie strategie wojskowe to tytuł książki Jeremy’ego Blacka, wydanej przez Wydawnictwo RM w tłumaczeniu Mateusza Gwoździa.
Strategia, czyli ogólna wizja osiągnięcia celu, nie sprowadza się tylko do szczegółów operacji (w tym przypadku – wojskowych). To raczej wachlarz metod stosowanych przez narody, państwa władców i elity w celu osiągnięcia zamierzonych celów. Strategia obejmuje zatem zarówno cele, jak i środki do ich osiągnięcia i jest zjawiskiem z gruntu politycznym.
Pojęcie strategii od lat jest tematem debaty, czy jest to nauka czy zapomniana sztuka. Pytanie to sprowokowały niepowodzenia elit politycznych, zwłaszcza wojskowych – brak umiejętności wyznaczania racjonalnych celów polityki, a tym samym – formułowania skutecznych strategii, w których nie ma rozdźwięku między koncepcją a realizacją.
Czysto wojskowa analiza strategii, która nie bierze pod uwagę istotnego czynnika, czyli kontekstu międzynarodowego i jego konsekwencji, jest ewidentnie wadliwa – pisze autor, podkreślając, iż historia wojskowości pozwala lepiej rozumieć lekcje przeszłości.
Książka – poza wprowadzeniem i konkluzją – zawiera analizę konkretnych państw, okresów historycznych i konfliktów na przestrzeni sześciu stuleci. Zawiera też dyskusję na temat kultury oraz praktyki strategii. Traktuje o strategii w jej rzeczywistym ujęciu, a przede wszystkim o procesie decyzyjnym w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.
Przyjęta metodologia kontrastuje z wieloma współczesnymi analizami, które kładą nacisk na myśl kluczowych teoretyków strategii, np. Sun Zi, Clausewitza czy Mahana.
Należy zaznaczyć – pisze autor – że strategia to nie dokument, tylko praktyka. Można ją rozumieć w kategoriach celów, metod ich osiągnięcia oraz dostępnych środków. Warto też wspomnieć, iż słowo „strategia” często jest równoznaczne z czymś niezwykle ważnym, albo z aspiracją. Wojskowe definicje tego terminu związane z dążeniem do zwycięstwa, ignorują niewojskowe zastosowania strategii oraz skłonność do mylenia polityki ze strategią, właściwą nie tylko wojsku, ale wszystkim instytucjom i grupom interesu.
Jeremy Black jest emerytowanym profesorem historii na University of Exeter i autorem licznych prac z zakresu historii wojskowości, znawcą brytyjskiej polityki zagranicznej i dyplomacji międzynarodowej. (al.)
Wielkie strategie wojskowe, Jeremy Black, Wydawnictwo RM, Warszawa 2026, s. 447, cena 59,99 zł.
