Wojciech Weiss. Nieznane grafiki i rysunki
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 93
W poznańskim Muzeum Narodowym trwa (do 30.08.26) druga odsłona prac na papierze Wojciecha Weissa.
Ze względu na delikatny i wrażliwy charakter tych dzieł, mogą być one eksponowane jedynie przez ograniczony czas. Każda z prezentacji stanowi zatem wyjątkową i rzadką okazję, by zobaczyć obiekty na co dzień przechowywane w muzealnych magazynach.
Choć Weiss zapisał się w historii sztuki przede wszystkim jako wybitny malarz, grafika zajmowała równie istotne miejsce w jego twórczości. Stanowi ona ważną część kolekcji Gabinetu Rycin i Rysunków Muzeum Narodowego w Poznaniu. Obecnie znajduje się w niej 91 prac na papierze – grafik i rysunków. Aż 70 z nich to prace nabyte w ciągu ostatnich kilku lat (2022–2024) bezpośrednio od rodziny artysty.
Osobisty stosunek artysty do pejzażu oraz jego ważne miejsce w twórczości Weissa (o tym traktuje miniona, pierwsza część wystawy) pozwalają prześledzić jego rozwój w różnych technikach graficznych.
Na wystawie zaprezentowane zostaną wczesne, kameralne prace utrzymane w duchu przybyszewszczyzny, wykonane w technikach metalowych, a także interesujący zestaw drzeworytów z połowy lat 20. i początku lat 40. XX wieku.
Osobną grupę stanowią monotypie powstałe w pierwszej połowie lat 30. XX wieku. Pokaz uzupełniają szkice i studia rysunkowe do wybranych kompozycji graficznych. Nigdy wcześniej prace te nie były prezentowane szerokiej publiczności.
Portrety – autoportrety – akty – wnętrza
Druga – obecna - część pokazu, nosząca nazwę „Portrety – autoportrety – akty – wnętrza” przedstawia przekrój uprawianych przez artystę technik graficznych poprzez kolejne popularne w jego twórczości motywy: portrety, autoportrety, akty oraz wnętrza z ukazanymi w nich postaciami, czy przedmiotami codziennego użytku.Artysta eksperymentuje w nich, analogicznie do malarstwa, ze światłem, przestrzenią, grając dosłownością i iluzją.
Najwcześniejsze z prezentowanych prac powstały w początkach XX w., podczas podróży Weissa do Francji i Włoch. Widać w nich wyraźne wpływy twórczości obcych malarzy, np. Henri Toulouse-Lautreca, czy też sztuki dawnej, szczególnie renesansu.
Podobnie jak w pierwszej części pokazu, zespół odbitek graficznych uzupełnią w kilku przypadkach studia i projekty rysunkowe do kompozycji graficznych.
Kuratorka pokazu: Agnieszka Salamon-Radecka
Więcej - https://mnp.art.pl/event/nieznane-grafiki-i-rysunki
Płytki, flizy, tafelki
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 99
W Muzeum Narodowym we Wrocławiu do 30.08.26 można oglądać kameralną wystawę najcenniejszych fliz z własnej kolekcji Muzeum – wielobarwne hiszpańskie azulejos i błękitno-białe płytki holenderskie.
Fliza (fliz) to cienka płytka z wypalonej gliny używana najczęściej do okładania ścian. Hiszpanie poznali ten sposób zdobienia architektury w X w. za pośrednictwem arabskich najeźdźców, którzy w Europie zaszczepili rodzimą tradycję. Obcy zwyczaj w XIV stuleciu stał się nawykiem mieszkańców Półwyspu Iberyjskiego, dając asumpt powiedzeniu „no ava casa sin azulejos” (nie ma domu bez fliz), aktualnemu do dziś.
Natomiast w Holandii moda na ceramiczne płytki okładzinowe pojawiła się w XV w. wraz z zachwytem włoską majoliką. Pragmatyczni Holendrzy dekoracyjny potencjał barwnych fliz połączyli z właściwościami praktycznymi ceramiki i przenieśli płytki na ściany, układając je w miejscach narażonych na wilgoć i zabrudzenia.
Na początku XVII w. Holandia stała się monopolistą w produkcji ceramiki okładzinowej, a powstające tam wyroby trafiały aż do Ameryki Południowej.
Wystawa jest wyborem z liczącej 186 obiektów muzealnej kolekcji płytek ściennych i podłogowych. Zbiorem w niej największym są flizy holenderskie, głównie biało-niebieskie, z malowanymi scenami biblijnymi i rodzajowymi. W większości zostały wykonane w warsztatach fryzyjskich, które w XVIII i na początku XIX w. liczniejszą grupę klientów miały za granicą – w krajach niemieckich, Skandynawii, nawet Rosji – niż w ojczyźnie.
Słynnych hiszpańskich azulejos w kolekcji wrocławskiej jest mniej, a jednak wystarczająco, by potwierdzić niezwykły urok tej ceramiki i usatysfakcjonować badaczy. Zgromadzony zespół dokumentuje techniki dekoracji, typy form i style fliz produkowanych na obszarze całego Półwyspu Iberyjskiego.
Podobny poglądowy charakter ma zespół średniowiecznych niemieckich płytek podłogowych, dziś już nielicznych, niegdyś na obszarze całej Europy tak powszechnych w katedrach, klasztornych krużgankach i zamkach.
„Kilku artefaktom w kolekcji warto poświęcić baczniejszą uwagę – wyróżnia je bardziej urozmaicona, czy nawet zupełnie niezwyczajna, dekoracja oraz jakość wykonania” – mówi Jolanta Sozańska, kuratorka wystawy. „W zespole hiszpańskim osobliwością jest ceramiczny szyld adresowy, który na Półwyspie Iberyjskim był popularnym sposobem oznaczania siedzib od czasów wczesnego renesansu – takie azulejo z herbem stanowiło czytelną wskazówkę statusu właściciela.
Drugim wyjątkowym zabytkiem hiszpańskim jest sporych rozmiarów rokokowa płyta-obraz z uroczym przedstawieniem egzotycznego ptaka, najpewniej zimorodka – bodaj największa estetyczna ozdoba całego zbioru. Pośród holenderskich obiektów natomiast wyróżniają się produkty wykonane w warsztatach w Rotterdamie i Amsterdamie, które w XVII stuleciu były wiodącymi ośrodkami ceramiki okładzinowej w Republice Zjednoczonych Prowincji”.
„Kolekcja fliz wrocławskiego Muzeum Narodowego, oprócz swych walorów zabytkowych i estetycznych, jest opowieścią o dziejach pomysłów i mód na odwieczną ludzką potrzebę otaczania się pięknem” – mówi dr hab. Piotr Oszczanowski, dyrektor MNWr.
„Jest także opowieścią o ambicjach i snobizmach mieszkańców dawnych siedzib. Jest wreszcie również potwierdzeniem pasji kolekcjonerskiej i bardzo świadomego budowania reprezentatywnego wyboru tych urodziwych artefaktów. Do nich należą zarówno charakterystyczne wyroby holenderskie, jak i hiszpańskie”.
Ekspozycji towarzyszy katalog, który poza prezentacją obiektów z wrocławskiej kolekcji zawiera też historię zwyczaju zdobienia architektury ceramicznymi okładzinami oraz słownik fachowych terminów.
Za: https://mnwr.pl/plytki-flizy-tafelki-ceramiczne-intermezza/
Matematyka w obiektywie
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 108
W Muzeum Narodowym w Szczecinie do 18.09.26 można oglądać wystawę fotografii, która odkrywa piękno nauki.
Czy matematyka może być inspiracją dla sztuki? Wystawa „Matematyka w obiektywie” pokazuje, że tak. Prezentowane fotografie zapraszają do spojrzenia na świat z innej perspektywy – przez pryzmat geometrii, symetrii, rytmu i proporcji.
Ekspozycja prezentuje wybrane prace finalistów Międzynarodowego Konkursu Fotograficznego „Matematyka w obiektywie”, projektu realizowanego przez Uniwersytet Szczeciński we współpracy z Akademią Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie.
Pomysłodawczynią projektu jest prof. Małgorzata Makiewicz, która stworzyła koncepcję fotoedukacji matematycznej – metody łączącej edukację matematyczną z twórczą interpretacją obrazu. Dzięki niej fotografia staje się narzędziem odkrywania i rozumienia świata.
Na wystawie można zobaczyć fotografie pokazujące, że matematyka jest obecna nie tylko w podręcznikach, ale także w naturze, architekturze i codziennych doświadczeniach. Każde zdjęcie jest osobistą opowieścią autora o matematycznym wymiarze rzeczywistości.
Więcej - https://muzeum.szczecin.pl/wystawy/czasowe/matematyka-w-obiektywie-wystawa-fotografii-ktora-odkrywa-piekno-nauki.html
Charleston w Szczecinie 1918 -1933
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 102
W Muzeum Historii Szczecina do 13.09.26 będzie trwać wystawa pn. Charleston. Szczeciński wieczór muzyczno-taneczny 1918-1933.
Nocne życie muzyczne i taneczne Szczecina lat 1918–1933 stało na wysokim poziomie, czyniąc ze stolicy pomorskiej prowincji nader atrakcyjny ośrodek kulturalno-rozrywkowy przyciągający wybitnych artystów niemieckich i europejskich.
Mnogość działających tu instytucji kultury i lokali rozrywkowych, jak teatry, kabarety, kina, restauracje, kawiarnie, winiarnie, bary czy wreszcie kombinaty gastronomiczno-towarzyskie, zwane „pałacami”, zapewniała mieszkańcom oraz przybyszom spoza miasta bogaty arsenał wieczornych wydarzeń – tak pożądanych w szalonej epoce Goldene Zwanziger.
Po zakończeniu Wielkiej Wojny ludzie pragnęli odreagować trudny czas – pomagały w tym muzyka i taniec. Wszelkie nowinki z zakresu nocnej rozrywki, docierające przede wszystkim z pobliskiego Berlina, trafiały w Szczecinie na podatny grunt. Pomorska aglomeracja szybko wytworzyła odpowiednią infrastrukturę i dysponowała właściwymi zasobami ludzkimi, by podążać za wszelkimi trendami błyskawicznie rozwijającej się branży rozrywkowej.
Prezentowana w Muzeum Narodowym w Szczecinie wystawa jest próbą ukazania nocnego życia muzycznego i tanecznego szczecinian w krótkim okresie istnienia Republiki Weimarskiej – demokratycznego państwa, którego liberalizm pozwolił na niespotykane dotąd wolności w różnych dziedzinach egzystencji niemieckiego społeczeństwa. Tytułowy charleston – jako rewolucyjny, żywiołowy, wyzwolony z konwenansów nowoczesny taniec przeszczepiony do Niemiec ze Stanów Zjednoczonych – jest tu umownym terminem dla wszystkiego, co zaistniało w latach 20. i na początku lat 30. na wieczornej scenie muzycznej i tanecznej w Szczecinie oraz dla spektrum zjawisk niemieckich i europejskich, mających wpływ na kształt lokalnej rozrywki.
Ekspozycja zabiera widza w podróż po najważniejszych szczecińskich instytucjach i nocnych lokalach muzycznych oraz tanecznych lat 1918–1933, prezentuje ich wieczorny repertuar i wystroje wnętrz, przybliża sylwetki działających w pomorskiej stolicy śpiewaków, muzyków, tancerzy. Opowiada o koncertujących w Szczecinie kapelach i orkiestrach – zarówno klasycznych, jak i rozrywkowych.
Wystawa podejmuje również wątki dotyczące nocnego krajobrazu miasta, szczecińskiego karnawału, mody wieczorowej, prywatnych salonów muzycznych, licznie występujących w mieście szkół tańca nowoczesnego, a także urządzeń do reprodukowania muzyki – jak gramofony i odbiorniki radiowe, za pomocą których mieszkańcy grodu Gryfa mogli odtwarzać melodie na rodzinnych rautach lub domówkach u znajomych.
Dopełnieniem wystawy jest publikacja wydana przez Muzeum Narodowe w Szczecinie oraz wydarzenia towarzyszące: oprowadzania kuratorskie, wykłady tematyczne, koncert muzyczny, warsztaty tańca charleston oraz spotkanie taneczne i pokaz mody stylizowane na lata 20. i 30.
Cezary Dubiel - Manipulacje
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 93
W Centrum Dialogu Przełomy Muzeum Narodowego w Szczecinie jeszcze tylko do 16.08.26 można obejrzeć wystawę fotografii Cezarego Dubiela pn. Przełomy.
Ekspozycja jest pretekstem do refleksji nad tym, jak perspektywa wpływa na postrzeganie rzeczywistości. Na ekspozycję składają się 34 prace prezentujące czarno-białe kompozycje.
Punktem wyjścia do ich stworzenia była niebanalnie sfotografowana przez artystę architektura. Cezary Dubiel pisał o swoich pracach: „Idea stworzenia projektu nazwanego przeze mnie Manipulacje narodziła się kilka lat temu. W moich zdjęciach architektury znalazłem nową przestrzeń, którą zapragnąłem wypełnić czymś zupełnie innym. Stwierdziłem, że można uzyskać zdumiewające efekty, gdy poddam fotografie specjalnym zabiegom. Miało to z początku charakter zabawy, przede wszystkim formą, kształtem. (…) Idea była prosta – dodać humanizmu, ciepła, mroku, refleksji.
Wykorzystywałem przekształcenia, obracałem zdjęcia. Zamieniałem elementy rolami – i tak ściana stawała się podłogą, sufit ścianą, dach stawał się ośnieżonym zboczem góry. Obrócone o kąt prosty schody wyglądają jak element ścienny. (…) Dodatkowym elementem wspólnym dla wszystkich prac jest wprowadzenie sylwetki człowieka lub kilku sylwetek. Idea człowieka w przestrzeni diametralnie ją zmienia pozostawiając za sobą wiele przemyśleń oraz wywołując emocje. Powoduje to dodatkowo zmianę skali, potęguje zmianę znaczenia i roli elementu w obrazie. Człowiek humanizuje często zimną bryłę architektoniczną wydobywając z obrazu nowe znaczenie. Stwarza kompletnie inne wrażenie. A często zestawienie symboli, znaczeń nadaje obrazom nadrealność. Nie manipuluję człowiekiem, ale percepcją widza i jego postrzeganiem”.
Cezary Dubiel, artysta fotografik, diaporamista. Należy do Fotoklubu Rzeczypospolitej Polskiej z tytułem AFRP, posiadacz dziesięciu tytułów artystycznych Międzynarodowej Federacji Sztuki Fotograficznej FIAP.
W swoim dorobku ma 11 wystaw indywidualnych i około 700 wystaw zbiorowych, poplenerowych, pokonkursowych i pokazów diaporam w 80 krajach na wszystkich kontynentach.
Jego twórczość fotograficzna skupia się obecnie na trzech kierunkach – surrealistycznej abstrakcji, diaporamie oraz na fotografii lotniczej. Czerpie inspiracje z malarzy surrealistów – Salvadora Dalego, René Magritte’a, Tomasza Sętowskiego i Zdzisława Beksińskiego. Juror krajowych i międzynarodowych konkursów fotografii i diaporam.
Więcej - https://muzeum.szczecin.pl/wystawy/czasowe/manipulacje-w-mns-cdp.html
Nikt was tu nie chce
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 284
Do 09.08.26 w warszawskiej Zachęcie można oglądać wystawę Krzysztofa Gila pn. Nikt was tu nie chce.
Wystawa Krzysztofa Gila podejmuje złożone zagadnienie getta w jego współczesnym znaczeniu. Dawniej getta stanowiły fizycznie wyodrębnione części miast, często otoczone murami i odcięte od reszty przestrzeni miejskiej. Obecnie pojęcie to ma przede wszystkim wymiar socjologiczny i odnosi się do ubogich dzielnic dużych metropolii, zamieszkiwanych przez grupy wykluczone, które mają ograniczony dostęp do zasobów społecznych i obniżony standard życia.
Obozy dla uchodźców i przejściowe oraz strzeżone ośrodki dla cudzoziemców są często analizowane przez socjologów i aktywistów jako miejsca funkcjonujące na podobieństwo gett lub instytucji totalnych, całkowicie kontrolujących życie jednostki.
Choć termin „getto” historycznie odnosił się do przymusowego odosobnienia grup etnicznych lub religijnych, we współczesnym kontekście migracyjnym używa się go do opisu zjawisk takich jak izolacja, kontrola i ograniczenie praw migrantów. Określenie to odnosi się również do tendencji zamykania się określonych środowisk, zawodów, klas czy grup etnicznych, które tworzą własne, odizolowane społeczności. Obejmuje także homogeniczne obszary w przestrzeni miejskiej, którymi są m.in. osiedla zamknięte (ang. gated communities) czy socjalne.
Tym procesom towarzyszy często fizyczna ingerencja w tkankę miejską, utrudniająca swobodne poruszanie się i sprzyjająca zanikowi przestrzeni publicznej. Jednocześnie skutkuje to komplikacją wzajemnych relacji między mieszkańcami takiej enklawy a pozostałą ludnością miejską, co może prowadzić do marginalizacji i utrudniać odbudowę zdrowych relacji w społecznościach lokalnych.
Gil w swojej analizie pojęcia getta odnosi się m.in. do książki Ece
Temelkuran Naród obcych. Jak odbudować wspólny dom w XXI wieku. Turecka dziennikarka i pisarka proponuje nową etykę przetrwania opartą na solidarności wszystkich wyobcowanych, a we współczesnym świecie może nim być każdy z nas. Drugą ważną inspiracją do podjęcia tego tematu okazały się wspomnienia artysty z rodzinnego miasta.
Krzysztof Gil wychował się na osiedlu powstałym jak wynik rządowego nakazu (Ustawa z dnia 17 października 1958 r. o stałym osiedleniu osób wędrownych). Podobne ustawodawstwo doprowadziło do gettoizacji osób romskich w całym bloku socjalistycznym, a jego skutki widoczne są do dzisiaj, m.in. w cieszącym się złą sławą osiedlu Luník IX w Koszycach. Dzieciństwo artysty przypadło na przełom lat 80. i 90. XX wieku, kiedy to pogromy, napady nacjonalistów czy przymusowe wyjazdy z Polski z paszportem w jedną stronę stanowiły część codziennego doświadczenia osób romskich.
Perspektywa artysty zakorzeniona jest w polsko-romskiej tożsamości i doświadczeniu dwukulturowości. Ta podwójna przynależność nie jest jedynie biograficznym faktem, lecz narzędziem poznawczym, które pozwala mu poruszać się pomiędzy dwoma kodami, dwoma językami opisu rzeczywistości i dwoma sposobami patrzenia.
Na wystawie w Zachęcie artysta podejmuje próbę zmierzenia się z pojęciem gettoizacji jako mechanizmem powracającym w różnych skalach, miejscach i epokach. Interesuje go zarówno getto realne, zbudowane z murów czy decyzji politycznych, jak i getto wyobraźni. Przygląda się obrazom, narracjom i stereotypom, które poprzedzają realne wykluczenie różnych grup i je usprawiedliwiają. Krzysztof Gil mówi, że getto wyobraźni powstaje na poziomie obrazu, dlatego jako artysta może oddziaływać właśnie na tej pierwszej linii kształtowania wyobrażeń, by zmieniać sposób patrzenia na wyobcowanych i Innych, rozbrajając utrwalone na ich temat klisze.
Kuratorka: Monika Weychert
Więcej - https://zacheta.art.pl/pl/wystawy/krzysztof-gil-nikt-was-tu-nie-chce
