Nauka i sztuka (el)
- Autor: ANNA LESZKOWSKA
- Odsłon: 2862
Do 10 listopada 2013 w warszawskiej Zachęcie można oglądać wystawę In God We Trust.
Wystawa ma na celu ukazanie bogactwa wierzeń i praktyk religijnych składających się na krajobraz wyznaniowy Stanów Zjednoczonych.
Religia odgrywała i odgrywa tam niezwykle ważną rolę, a pluralizm wyznań sprawia, że można je uznać za jedno z najbardziej zróżnicowanych pod względem religijnym państw na świecie. Chociaż na wyznaniowej mapie USA wciąż przeważają tradycyjne wspólnoty religijne, jednocześnie jesteśmy świadkami narodzin nowego modelu religijności, zgodnie z którym każdy może dowolnie zdefiniować swoją tożsamość religijną w sprzeciwie wobec relatywizmu współczesnego amerykańskiego społeczeństwa.
Kontrowersyjną dewizę użytą w tytule wystawy, nieraz kwestionowaną przez środowiska polityczne i religijne, w kontekście dzisiejszej różnorodności wyznaniowej odczytać można jako sugestię, że Ameryka nie jest już „jednym narodem pod opieką (jednego) Boga” [one Nation under (one) God]. Wyrażenie „In God We Trust” daje się interpretować jako mocna deklaracja wiary, ale także jako manifestacja prawa do wyboru własnej religii, która może przybierać najróżniejsze formy i oblicza.
Wystawa obejmuje prace wielopokoleniowej grupy współczesnych artystów amerykańskich wywodzących się z różnych tradycji religijnych. Podejmują oni kwestie związane z religią, osobliwymi i rzadko spotykanymi wierzeniami, sektami i kultami, starając się przybliżyć widzom niezwykłą dynamikę tych zjawisk i ukazać szeroki wachlarz wyznań i kultur Stanów Zjednoczonych.
Wystawa odnosi się również do wielu innych ważnych aspektów tego złożonego zagadnienia, opisując wzajemne relacje pomiędzy religią a społeczeństwem, ekonomią/kapitalizmem, polityką, patriotyzmem/amerykanizmem, sportem czy kulturą popularną.
Więcej – http://www.zacheta.art.pl/article/view/1453/in-god-we-trust
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 289
W Miejskiej Galerii Sztuki MM w Chorzowie od 5.08. do 26.08.24 można oglądać wystawę malarstwa Andrzeja Ciołka pn. Roztopy.
Urodzony w 1986 roku w Chorzowie, ukończył Liceum Plastyczne w Katowicach a dalej studiował na Wydziale Grafiki Warsztatowej Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach. Dyplom z Medalem za wyróżniającą się pracę obronił w 2014 roku. Brał udział w wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych.
Malarstwo traktuje graficznie, kontrastami kolorów, umieszczonymi tekstami i rysunkiem przedstawia wyraz emocjonalnego poruszenia socjologicznymi sprawami współczesnego świata.
Komentuje, dokumentuje i nie wstydzi się trudnych tematów. Malarstwo traktuje także graficznie, nie jest ono wolne od metafor i przemyśleń. Jego sztukę można podzielić na cykle. Większość z nich ma charakter moralistyczny, bywa, że i filozoficzny. Sam o sobie mówi „dokumentalista".
O swojej twórczości mówi: "Poszukuję własnego sposobu interpretacji świata z pomocą czego przychodzi wyraz emocjonalnych możliwości śladów na płótnie. Motywy nasiąknięte są zarówno psychologicznymi jak i filozoficznymi wątkami wyssanymi z codzienności.
Dosyć istotną sprawą dla mnie jest przekaz, symbolika. Inspiracje czerpię z obserwacji natury szeroko pojętej, a przede wszystkim natury człowieka uwięzionego we wszystkich udrękach społeczeństwa.
Swoją drogę nierozłącznie kieruję w stronę sztuki i wierzę, że los nie będzie aż tak udręczający.
Wierzę też, że poza wartością emocjonalnych wylewów osobistego psychiatry moje prace są i będą inspiracją dla innych, być może i zdecydowanie bardziej doświadczonych artystów tego świata".
Za: http://www.galeriamm.eu/events/tomasz-ciolek/
- Autor: ANNA LESZKOWSKA
- Odsłon: 4795

Andrzej Heidrich jest jednym z najwybitniejszych polskich grafików, którego sztuka dosłownie „trafiła pod strzechy”. Zaprojektował wszystkie banknoty, które od połowy lat 70. były w Polsce w obiegu. Z jego pracami obcujemy więc codziennie. Od przeszło 50 lat posługujemy się zaprojektowanymi przez niego nie tylko banknotami, dokumentami, ale i znaczkami pocztowymi. Przez wiele lat ilustrował książki – zaprojektował m.in. okładki do popularnej serii reportaży Ryszarda Kapuścińskiego. Jego prace znamy wszyscy, ale on sam pozostaje artystą nieodkrytym.
Urodził się w 1928 roku w Warszawie. Ukończył powszechną Szkołę Rodziny Wojskowej na Żoliborzu oficerskim, Gimnazjum Graficzne przy ul. Konwiktorskiej i znane Liceum Sztuk Plastycznych przy ul. Górnośląskiej. Studiował na Wydziale Grafiki warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Ukończył ją z wyróżnieniem w 1954 roku. Dyplom zrobił u prof. Jana Marcina Szancera – ucznia Józefa Mehoffera, który był z kolei uczniem Jana Matejki. Tematem jego dyplomu były ilustracje do sztuki Moliera „Świętoszek”.
W 1949 roku związał się ze Spółdzielnią Wydawniczą „Czytelnik”. Przepracował w niej ponad 40 lat. Ilustrował książki, projektował okładki, opracowywał graficznie albumy i serie wydawnicze, między innymi książki Ryszarda Kapuścińskiego, Jarosława Iwaszkiewicza i Leszka Kołakowskiego. Od 1974 roku był naczelnym grafikiem „Czytelnika”.
Za ilustracje książkowe i opracowania graficzne zebrał kilkadziesiąt nagród, między innymi za ilustracje do „Austerii” Juliana Stryjkowskiego, opracowanie graficzne „Ogrodów” i „Młodości Pana Twardowskiego” Jarosława Iwaszkiewicza. Pod koniec lat 50. zaczął projektować znaczki pocztowe, które były również nagradzane w konkursach.
Jego przygoda z Narodowym Bankiem Polskim rozpoczęła się w 1960 roku, kiedy bank zaprosił go do zamkniętego konkursu na nowy banknot o nominale 1000 złotych. Wyróżniono w nim trzy projekty, w tym Heidricha. Przez kolejne lata na zlecenie NBP wykonywał dziesiątki szkiców i projektów banknotów. Jednak dopiero w 1975 roku, czyli po 15 latach pracy, wprowadzono do obiegu jego pierwszy banknot: 500 złotych z wizerunkiem Tadeusza Kościuszki. Byłem solidnie wzruszony – mówi – Chwytałem się na tym, że płacąc nim czy obserwując innych ludzi, myślałem: to moje dzieło.
Zaprojektował serię banknotów „Wielcy Polacy” (funkcjonującą do 1996 roku) i pięć nowych banknotów z władcami Polski, które zostały wprowadzone w 1995 roku wraz z denominacją złotego i są w obiegu do dzisiaj. W 2005 roku zaprojektował pierwszy w Polsce banknot kolekcjonerski, upamiętniający papieża Polaka.
Jest też autorem projektów paszportów, orzełków na czapkach wojskowych, odznak policyjnych, odznaczeń dla polskich żołnierzy walczących w Iraku i w Afganistanie, herbów ziemskich i grodzkich.
Teraz pracuję dla siebie – mówi. Dla siebie więc stworzył „Poczet władców polskich” – 44 miniaturki malowane akwarelą z wizerunkami królów i książąt polskich. Poczet zaczyna się od Mieszka I i Dobrawy, a kończy na „niekoronowanym władcy”, Marszałku Józefie Piłsudskim. Namalował też „Zmysły”, „Mity, legendy i symbole” oraz serię przepięknych miniaturek z Mikołajem Rejem, Janem Kochanowskim, Adamem Mickiewiczem i Stanisławem Wyspiańskim. Jest prawdopodobnie jednym z ostatnich polskich artystów, dla którego „małe jest piękne” i z którego sztuką obcujemy codziennie.
Został odznaczony Orderem Odznaczenia Polski Polonia Restituta (1977), medalem Zasłużony dla bankowości (1989), Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski (1999) oraz Złotym Medalem Zasłużony Kulturze – Gloria Artis (2006).
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 435
W łódzkim Muzeum Sztuki ms1 do 28.01.24 czynna będzie wystawa prac Andrzeja Łobodzińskiego.
Wystawa Andrzeja Łobodzińskiego – jednego z czołowych przedstawicieli łódzkiej neoawangardy ukaże dwa równoległe, dopełniające się nurty jego artystycznej aktywności: malarstwo i eksperymentalną twórczość dźwiękową, która powstawała we współpracy z Ireneuszem Pierzgalskim i Krystynem Zielińskim. Artyści ci byli w polskiej sztuce przełomu lat 60. i 70. pionierami eksperymentów akustycznych, tworzyli efemeryczne seanse i instalacje dźwiękowe, prezentowane m.in. w Galerii Foksal w 1968 r. i Muzeum Sztuki w Łodzi w 1972 r.
Dzieła malarskie Łobodzińskiego reprezentowane są poprzez prace pochodzące z lat 1956-1964, charakterystyczne dla wczesnego okresu jego drogi artystycznej. Na wystawie znajdują się obrazy utrzymane w poetyce taszyzmu, zrealizowane niedługo po ukończeniu Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Łodzi, jak również cykl obrazów kreskowych z lat 1958–1962, cykl obrazów pistoletowych z lat 1961-1963 oraz nieco późniejszy cykl kolaży.
Obszar eksperymentalnej twórczości dźwiękowej zmaterializuje się w postaci wyeksponowanych obiektów – urządzeń, którymi posługiwali się Łobodziński i Zieliński, komponując swoje Audycje – prace dźwiękowe o charakterze enviroment. Jedna z wersji tej pracy, wykonana w Galerii Foksal w 1968 roku, jest przypomniana widzom dzięki dokumentacji fotograficznej autorstwa Tadeusza Rolkego. Na wystawie znalazł się również zaprojektowany wspólnie z Ireneuszem Pierzgalskim instrument Klantata (1965) – prawdopodobnie pierwszy w Polsce obiekt rzeźbiarski służący generowaniu dźwięków.
Początki drogi twórczej Andrzeja Łobodzińskiego wiążą się z nurtem taszyzmu, który dla wielu przedstawicieli polskiej awangardy w tamtym momencie historycznym (II poł. lat 50. ) uosabiał uwolnienie materii malarskiej z konwencji figuratywnych, bądź formalnych i skupienie uwagi na procesualności malarskiej kreacji. Taszyzm, w tym jedna z jego odmian – sztuka informel – ukształtował się w Europie tuż po II wojnie światowej jako kierunek przeciwstawiający się racjonalizmowi abstrakcji geometrycznej i poszukujący źródeł twórczości w intuicji i siłach nieświadomości. Intelektualną konstrukcję kompozycji dzieła zastąpić miał spontanicznie rozwijający się proces twórczy, w którym kluczową rolę odgrywały materialne własności wykorzystywanych przez artystów tworzyw i pigmentów.
Wczesne obrazy Andrzeja Łobodzińskiego, jak pisze kurator wystawy Paweł Polit: […]są zapisami spontanicznej interakcji z właściwościami farb rozprowadzanych na płaszczyźnie podobrazia. […] Efekt płynności kształtów i swoistej «szybkości» kresek wiąże się tu ze stosowanym przez artystę zabiegiem wylewania lakieru nitro na powierzchnie uprzednio nałożonych i zaschniętych warstw.
Ewolucja malarstwa Łobodzińskiego z okresu taszystowskiego prowadziła w kierunku wygaszania zróżnicowań kolorystycznych na rzecz kontrastów fakturalnych, co z kolei wiodło do sformułowania nowej, odrzucającej zdecydowane podziały płaszczyzny koncepcji obrazu.
Owocem przekształcenia formuły kompozycyjnej i ideowej dzieła malarskiego był cykl obrazów kreskowych z lat 1958–1962. Ich struktura miała charakter otwarty, oparty na pełnej napięcia równowadze układów linii, swobodnie wpisanych w pola barwne. Syntetyczne układy kreskowych kompozycji tworzył artysta za pomocą szczególnej procedury, najpierw używając intuicyjnie rozmieszczanych na powierzchni podobrazia szablonów do uzyskiwania odcinków linii, a następnie nanosząc na nie warstwę olejnej malatury.
Sam Łobodziński, pisząc później o krystalizowaniu się swojego dojrzałego stylu, wskazał na kluczową rolę swoistego malarskiego rytuału, który prowadził do zderzenia czynnika regularnego z przypadkowym, bezwładnego z aktywnym, idealnego z materialnym.
Porzucając na dobre poetykę taszyzmu, malarz kontynuował wykorzystanie procedur malarskich, w których istotną rolę odgrywał przypadek i intuicja. Ten procesualny rodowód obrazów Łobodzińskiego tłumaczy efekt organicznej jedności linearnych układów z pulsującymi płaszczyznami koloru. Sposób, w jaki elementy rysunkowe zaistniały w strukturze kompozycji unieważnia podział na figurę i tło, znosi podziały płaszczyzny na wyraźnie zarysowane kształty, wzmacniając integralność pola malarskiego. Geometria kreskowych układów w obrazach Łobodzińskiego nie wywodzi się więc ze zracjonalizowanego procesu konstruowania form, ale z malarskich procedur o charakterze improwizowanym. Istotną rolę pełniło w nich nakładanie kolejnych warstw pigmentu połączone z częściowym zamalowywaniem naniesionych wcześniej szablonami odcinków linii.
Kolejnym rozdziałem w biografii artystycznej Andrzeja Łobodzińskiego było zwrócenie się ku właściwościom i zróżnicowaniom materii malarskiej z wykorzystaniem techniki natryskowej, czego rezultatem stała się seria obrazów pistoletowych. Kluczowe było tu wcześniejsze doświadczenie sztuki informel. Artysta wybierał takie narzędzia i techniki malarskie, jakie pozwalały na niemal mechaniczny proces komponowania, wykorzystując szablony do uzyskiwania obrysów linearnych. W cyklach kolaży pochodzących z pierwszej połowy lat 60. dochodzi do stopniowego uproszczenia struktury kompozycji i wzmocnienia kontrastów walorowych i kolorystycznych. Jak pisze o nich Paweł Polit: „Powtarzalność spiętrzonych w kolażach części, których układ trudno odbiorcy objąć jednym spojrzeniem, wzbogaca je w wymiar czasowy, nasuwając skojarzenia ze strukturami muzycznymi”.
Artystę już wcześniej interesowała kwestia ukazania upływu czasu w malarstwie. Stąd, w połowie lat 60. zwrot ku poszukiwaniom z wykorzystaniem materiału dźwiękowego, podejmowanym wspólnie z zaprzyjaźnionymi artystami: najpierw Ireneuszem Pierzgalskim, a następnie Krystynem Zielińskm. Owocem tej eksperymentalnej aktywności były m.in. instalacje akustyczne, zatytułowane Audycje, tworzone za pomocą dźwięków rejestrowanych najpierw na taśmie magnetofonowej i następnie przetwarzanych na specjalnie skonstruowanych urządzeniach. W trakcie publicznych prezentacji Audycji m.in., w galerii Foksal w 1968 r., twórcy wykorzystywali wrażenie przemieszczania się dźwięku do definiowania przestrzeni. Efekty akustyczne stawały się tu medium określającym parametry wnętrza galerii. Audycje Łobodzińskiego i Zielińskiego pokrewne były poszukiwaniom innych twórców sztuki environment tego okresu, m.in. Kompozycjom przestrzenno-muzycznym Henryka Morela, Teresy Kelm i Zygmunta Krauzego.
Sztuka Andrzeja Łobodzińskiego stanowi osobny rozdział w rozwoju polskiej sztuki powojennej. Istotną rolę w kształtowaniu się jego postawy twórczej miało odwołanie się do intuicji i przypadku jako istotnych czynników stymulujących proces twórczy. Badanie własności materii malarskiej w relacji do struktury formalnej obrazu doprowadziło go wypracowania modelu kompozycji o charakterze otwartym, inicjujących przepływ przestrzeni między składnikami obrazu, a następnie do budowania sekwencji dźwiękowych. Stosowanie zaawansowanych środków technicznych w tworzeniu kompozycji dźwiękowych szło u niego w parze z konsekwentnym rozwijaniem języka malarstwa. Artysta traktował obie dziedziny swojej twórczości za wzajemnie komplementarne i jednakowo uprawnione w odkrywaniu nowych aspektów sztuki.
https://msl.org.pl/andrzej-lobodzinski-prace-z-lat-1956-1972/