Psychologia (el)

Kryzys - pożywka dla irracjonalności

Utworzono: piątek, 14 maj 2010 Wiesław Sztumski

 

Kryzysy w perspektywie jednostkowej i społecznej" - taki był wiodący temat kolejnej z cyklicznie odbywających się konferencji w Ustroniu, w tym roku w dniach 16-18 kwietnia.

Czytaj więcej...

Kto pomaga ofiarom katastrof

Utworzono: poniedziałek, 28 kwiecień 2014 Krystyna Hanyga

Chętniej pomagamy ofiarom katastrof naturalnych, niż tych spowodowanych przez  ludzi. Jednak i tu gotowość do pomocy ma swoje uwarunkowania:  zależy od wizji świata, podejścia do środowiska, a właściwie Natury.


Z dr Aleksandrą Cisłak ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej i Adrianem Wójcikiem z Pracowni Badań Środowiskowych UW, autorami badań na ten temat, rozmawiała Krystyna Hanyga.



acislakA. Cisłak
:  Przeprowadziliśmy trzy badania z udziałem uczestników z Polski. Wszystkie dotyczyły pomocy ofiarom rzeczywistych katastrof naturalnych. Realizowaliśmy je bezpośrednio po tsunami w Japonii, które spowodowało katastrofę  elektrowni jądrowej w Fukushimie w 2011 roku oraz po przejściu huraganu Sandy w Stanach Zjednoczonych w roku 2012. Katastrofa w Stanach Zjednoczonych była w całości naturalna, natomiast w Japonii była i naturalna, i w pewnym stopniu wywołana przez działalność ludzi.
W zależności od badania, uczestników prosiliśmy o określenie, w jakim stopniu byliby chętni pomóc ofiarom tych katastrof, czy chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej o możliwości udzielenia pomocy ofiarom. W części badań uczestnicy rzeczywiście przeznaczali środki na pomoc ofiarom. W zamian za wypełnienie kwestionariusza otrzymywali pewną kwotę pieniężną, która później w ich imieniu była przekazana na wskazany cel. Jednym z tych celów była pomoc ofiarom ludzkim, drugim pomoc w usuwaniu skutków katastrofy związanych ze środowiskiem naturalnym, pomoc naturze, przyrodzie albo zwierzętom.


awojcikA. Wójcik:
Pierwsze badanie przeprowadziliśmy w tydzień po katastrofie w Fukushimie, temat ten był wówczas stale obecny w mediach. Pomysł tego badania wziął się stąd, że przeglądając strony internetowe organizacji ekologicznych zauważyliśmy głosy, że Japończycy do pewnego stopnia są częściowo sami sobie winni. Wcześniej niszczyli przyrodę, zabijali wieloryby i teraz natura odpłaca im pięknym za nadobne.
Reakcja taka jest zresztą zgodna z badaniami nad fenomenem tzw. wiary w sprawiedliwy świat, taki, w którym jest zło jest karane, a dobro nagradzane.

Pierwsze badanie było przeprowadzone na polskich ekologach,  albo osobach zainteresowanych problematyką ochrony przyrody. Pytaliśmy ich w kwestionariuszu, na ile wierzą, że natura karze i nagradza za zło jej wyrządzone, że rządy krajów, które bardziej przyczyniają się do niszczenia środowiska naturalnego, są jednocześnie odpowiedzialne za powstawanie katastrof naturalnych. Na końcu zapytaliśmy ich, na którą z uruchomionych właśnie akcji charytatywnych przeznaczyliby swoją złotówkę. Mogli wybierać pomiędzy datkiem na Polską Akcję Humanitarną, która organizowała pomoc ofiarom w Japonii albo datkiem na ochronę japońskich delfinów.
 

Badania pokazały, że ci ludzie rzeczywiście wierzą, że natura jest intencjonalna, potrafi się bronić i karze tych, którzy jej szkodzą. Jednocześnie osoby, które bardziej wierzyły w sprawiedliwość natury rzadziej przekazywały datki na PAH, na pomoc ludzkim ofiarom katastrofy niż ci, u których wiara ta była stosunkowo niska. Wyniki badań przeprowadzonych na próbie studenckiej były bardzo podobne.

Trzecie badanie robiliśmy bezpośrednio po huraganie Sandy, kiedy ciągle jeszcze był relacjonowany w mediach i powszechnie znany. Jedyna różnica polegała na tym, że badani mogli teraz wybrać:  albo pomoc dla ludzkich ofiar katastrofy, albo przeznaczyć środki dla organizacji zajmującej się pomocą zwierzętom na terenie dotkniętym huraganem Sandy. Podobnie jak wcześniej, okazało się, że te osoby, które wierzą, że natura wymierza sprawiedliwość za niszczenie środowiska, rzadziej dawały datki na ludzkie ofiary katastrof.

- Badania były prowadzone jednak głównie w specyficznych środowiskach – ekologów i studentów, ludzi młodych. To determinuje pewne postawy i poglądy.

AC: W pierwszym badaniu były zrekrutowane osoby przejawiające zainteresowania ekologiczne. Tam przede wszystkim spodziewaliśmy się znaleźć takie przekonania i rzeczywiście potwierdziło się, że niektóre osoby tak myślą. To zresztą nie jest nasza hipoteza myślenia o naturze, tylko hipoteza Jamesa Lovelocka dotycząca Ziemi (Gai) utrzymującej pewnego rodzaju homeostazę. On jednak mówił o tym na poziomie systemu. Popularny odbiór tej hipotezy mówi natomiast o intencjonalności, o tym, że Gaja działa świadomie – tej tezy nie ma u Lovelocka.

Ludzie często dokonują takich uproszczeń w myśleniu o różnych złożonych fenomenach, co dla psychologów nie jest zaskakujące. Zastanawialiśmy się, czy wiara w sprawiedliwość natury jest czymś charakterystycznym wyłącznie dla osób interesujących się ekologią, i czy być może jest to też ich motywacja w ogóle do zajmowania się środowiskiem naturalnym. Znaleźliśmy jednak takie przekonanie także w grupie badanych studentów. Nie jest to grupa reprezentatywna dla Polaków, ale zorganizowanie podobnego szerokiego badania nie byłoby możliwe.

- To były katastrofy ekstremalne, ale wydarzyły się w krajach zamożnych, które nie potrzebowały i nie oczekiwały   wielkiej pomocy materialnej. Ciekawe są postawy ludzi wobec mniej spektakularnych, bardziej powszednich, lokalnych katastrof.

 

AC:  To nie wpływa na główną tezę naszych badań. Akurat tak się złożyło, że kiedy zrobiliśmy badania na przykładzie katastrofy w Japonii, zdarzyła się ta druga w Stanach Zjednoczonych, równie szeroko omawiana w mediach. Oczywiście, pozostaje wątpliwość. W obu przypadkach miała to być pomoc kierowana do osób, które ekonomicznie mają się dobrze.

Jednak wyniki naszych badań są zgodne z wynikami innych badaczy. Hanna Zagefka z Londynu prowadziła badania częściowo na prawdziwych katastrofach, a częściowo badani czerpali wiedzę o zdarzeniu z informacji stworzonych na potrzeby tych badań. Główny wynik jej badań także potwierdzał, że ludzie chętnie angażują się w pomoc ofiarom niezawinionych katastrof naturalnych. Jeżeli padli ofiarą katastrofy, którą sami sobie w pewnym sensie zgotowali, to motywacja do pomocy jest już inna.
To jest znowu powrót do tego myślenia o sprawiedliwym świecie i dotyczy nie tylko wielkich katastrof, spektakularnych zdarzeń, ale także codziennych. Nasze badania są zgodne w tym, że pokazują, że chętniej pomagamy ofiarom katastrof, którym trudniej jest przypisać za nie odpowiedzialność.

AW:  W tych badaniach interesował nas mechanizm, dlaczego w katastrofach naturalnych ludzie chcą, albo nie chcą, udzielić pomocy ich ofiarom. Na podstawie naszych badań można powiedzieć, że grupa ekologów różni się od grupy studenckiej poziomem wiary w sprawiedliwą naturę. We wszystkich grupach istnieje jednak związek między tą wiarą a preferowaniem nie-ludzkich ofiar katastrof – zwierząt i roślin. Wiemy też, że wiara w sprawiedliwą naturę jest  powiązana z innymi postawami ekologicznymi, np. z poparciem dla energetyki odnawialnej.

- Ludzie o poglądach zdecydowanie proekologicznych nie stanowią w Polsce silnej grupy. Świadomość ekologiczna jest powierzchowna i pozostaje najczęściej w sferze deklaracji.

 

AW: To trochę inne zagadnienie. Jeśli chodzi o to, czy Polacy postrzegają siebie jako osoby  proekologiczne, to takich w Polsce mamy mało. Ale z drugiej strony, jeśli popatrzeć na preferencje dotyczące źródeł energii, to zdecydowana większość Polaków jest za zielonymi, odnawialnymi,  albo za zwiększaniem efektywności energetycznej. W listopadzie zeszłego roku robiliśmy badania na reprezentatywnej grupie młodzieży i na reprezentatywnej grupie ogólnopolskiej. One wyraźnie pokazały, że Polacy są za rozwiązaniami ekologicznymi, przynajmniej na poziomie deklaratywnym.

AC:  Chociaż niekoniecznie musimy myśleć o sobie jako o ekologach.

- Sądzę, że ta wiara w naturę jako niezależny i sprawiedliwy byt wyraźniej manifestuje się tam, gdzie ludzie są bardziej od niej uzależnieni, zmagają się na co dzień z surową przyrodą, klimatem, są zagrożeni katastrofami naturalnymi. A w miastach europejskich?

 

AC:  Nas interesowało, jaką rolę odgrywają te przekonania, a nie gdzie są silniejsze. Niezależnie od wyjściowego poziomu, wiara w sprawiedliwą naturę motywuje ludzi do ochrony lub inwestowania w środowisko naturalne. Jednak jest i ciemna strona tego przekonania - wiąże się ono z mniejszą chęcią pomocy ludzkim ofiarom katastrof.

- W jakich formach przejawia się ta deklarowana pomoc? Głównie doraźnej, materialnej?

 

AC: Badaliśmy rzeczywiście chęć udzielenia pomocy materialnej  ze względu na to, że w wielu przypadkach jest to po prostu jedyny możliwy rodzaj pomocy. Dobrowolne datki zwykłych obywateli na pomoc humanitarną dają ogromne sumy na poziomie światowym. Szacuje się, że w samym tylko roku 2011 było to prawie 5 miliardów dolarów. W dzisiejszych czasach trudno inaczej pomagać. Nie można wymagać od ludzi, by z dnia na dzień porzucali na jakiś czas swoje życie, rodzinę, aby udzielić ofiarom katastrofy bezpośredniej pomocy. Można natomiast z czegoś zrezygnować i przekazać te pieniądze na pomoc. To jest często jedyny sposób okazania solidarności, a w pierwszej chwili po katastrofie taka pomoc jest najbardziej potrzebna.

- Jak można spożytkować wyniki tego rodzaju badań?

 

AW: Te badania pokazują, że to, komu pomagamy, w dużym stopniu zależy też od naszego światopoglądu. Jest wiele badań, które mówią, jak bardziej ogólne postawy przekładają się potem na pomoc ludziom w jakiś sposób poszkodowanym. Badania Lindy Skitki pokazują, jak zależy to np. od poglądów politycznych. Konserwatyści nie chcą pomagać grupom, o których sądzą, że są bierne, same sobie nie pomagają. W przypadku liberałów takie zróżnicowanie nie występuje.
 

W naszych badaniach wskazujemy na wiarę w sprawiedliwość natury i pokazujemy, dlaczego niektóre osoby mogą nie chcieć pomagać ofiarom katastrof naturalnych. Możemy się zastanowić teraz, jak stworzyć bardziej skuteczną kampanię promującą pomoc. Jeśli chcielibyśmy dotrzeć do tych osób, które wykazują dosyć wysoki poziom wiary w sprawiedliwą naturę, to być może powinniśmy podkreślać właśnie to, że osoby poszkodowane nie są w niczym winne albo obniżać poziom wiary, że to matka natura świadomie odpowiada na wyrządzone zło.

AC: Nie powinniśmy myśleć, że osoby, które nie włączają się w pomoc, nie chcą pomagać. Być może chcą przekazać pieniądze na cele alternatywne, które są dla nich bardziej atrakcyjne. Ludzie lubią się angażować w działania sensowne z ich punktu widzenia, realizujące ważne dla nich cele. Tak więc te badania są ważne dla wszelkich fundacji zajmujących się pomocą, które powinny proponować alternatywne cele.

 

- Myślę, że to byłaby też ważna wskazówka dla mediów, które szukają spektakularnych wydarzeń, a nie potrafią zachęcić ludzi do skutecznej pomocy.

 

AC:  Media na pewno mogą aktywnie wpływać na globalną chęć pomocy, np. poprzez pokazywanie obrazu ofiar. Pokazywanie bezwolnych, zagubionych, czekających tylko na pomoc, odwoływanie się do mechanizmów empatii,  paradoksalnie obniża chęć pomocy. Ludzie wolą pomagać tym, którzy również sami starają się przeciwdziałać skutkom katastrofy, poradzić sobie z tym, co ich dotknęło.

AW: Z drugiej strony problemem takich przekazów jest to, że one pokazują ofiary katastrof w tłumie. Skupienie się na historii jednej osoby dotkniętej katastrofą skuteczniej skłania do działania. Łatwiej sobie wtedy wyobrazić, jakie ono będzie miało konsekwencje. Zresztą bardzo dobrze wykorzystuje to PAH w swoich ostatnich kampaniach, gdzie pokazuje, że 7 złotych wystarczy do dostarczenia wody dla jednej afrykańskiej rodziny przez miesiąc. To jest bardzo konkretne: widzę, co za moje pieniądze można zrobić. Ludzie mają dzięki temu poczucie sprawstwa.

- Dziękuję za rozmowę.

 

Między empatią a psychopatią

Utworzono: niedziela, 24 luty 2019 Anna Leszkowska

Pojęcie psychopatii ze względu na swoją wieloznaczność stało się jednym z najbardziej kontrowersyjnych pojęć oraz przedmiotem wielu badań naukowych i klinicznych.

Psychopatia jest przede wszystkim synonimem zbrodni, zwłaszcza tych szczególnie okrutnych i wynaturzonych. Podejmowane dotąd badania najczęściej stawiały za cel z jednej strony opisać sposób funkcjonowania osób naruszających normy prawne, z drugiej wyjaśnić, dlaczego w pewnych warunkach te niekorzystne cechy mogą decydować o skuteczności działania. Dlatego też zaczęto koncentrować się na mechanizmach kompensacyjnych, równoważących niekorzystne cechy osób psychopatycznymi zaburzeniami osobowości. Z tej racji jednym z pojęć, które przykuwa uwagę badaczy psychopatii stała się empatia.

Psychologia od dawna interesuje się zagadnieniem empatii, wskazując na jej podstawowe znaczenie dla tworzenia i utrzymywania relacji społecznych, zwłaszcza o większym stopniu bliskości. Rozwój empatii wiązany jest z rozwojem moralnym, a zachowania wynikające z empatii są wysoko wartościowane społecznie - empatia jest doceniana jako predyktor niesienia pomocy innym, a nawet jako źródło zachowań altruistycznych. Współodczuwanie z innymi i podejmowanie działań na rzecz poprawy ich dobrostanu wiążą się z umiejętnością i skłonnością do przyjmowania cudzej perspektywy (z empatią poznawczą). Dynamicznie rozwija się ponadto nurt badań nad empatyczną trafnością spostrzegania cudzych myśli i uczuć.
Powstaje więc pytanie, czy psychopatia wiąże się z deficytami empatii globalnie czy jedynie z określonymi jej wymiarami oraz czy psychopaci potrafią współodczuwać, czy są skłonni do przyjmowania cudzej perspektywy, a jeśli tak, to do jakich celów wykorzystują zdobytą w ten sposób wiedzę?

Norma czy patologia?

Pojęcie psychopatii, pomimo swojej długiej historii funkcjonowania w obszarze psychologii i psychiatrii, nadal stanowi konstrukt inspirujący wiele teorii i badań nad złożonością natury człowieka, przyczyniając się tym samym do poszukiwania odpowiedzi na fundamentalne pytanie o pojęcie normy i patologii. Tego rodzaju ludzie i popełniane przez nich zbrodnie przyciągają uwagę zarówno naukowców, jak i przeciętnego obywatela, albowiem ich zachowanie wydaje się być skutkiem poważnych zaburzeń psychicznych.
Ale wokół nas funkcjonują też psychopaci wywierający na nas wpływ w życiu codziennym, którzy nie mordują i nie wyrządzają nam szkody. Wydaje się, że obecnie coraz częściej akcentowana jest kwestia skuteczności działania postrzegana poprzez pryzmat sukcesów, jakie potrafią oni osiągać oraz odwaga w przekraczaniu różnych granic.

I tak, psychopaci opisywani są jako nieustraszeni poszukiwacze przygód, którzy przesuwali granice doświadczenia ludzkiego, przemierzając oceany czy bijąc różne rekordy, przy czym podejmowanie ryzyka otwiera im drogę do wolności, drogę społecznie akceptowaną, a nawet podziwianą jako zgodną ze stereotypem męskości. Ludzie tacy spierają się z własnym,
wewnętrznym systemem wartości, uwielbiają wyzwania, wierzą, że człowiek potrafi dawać sobie radę sam, mają dar perswazji i wcale nie chcą wieść spokojnego życia.
Nic więc dziwnego, że wciąż poszukujemy tych cech, które okazałaby się gwarantem naszego sukcesu w życiu osobistym i społecznym, abyśmy mieli czar i urok osobisty, odwagę w realizacji celów, umiejętność oddziaływania na ludzi i przekonywania ich do swoich racji.

Już w latach 70. XX wieku A. Harrington zwrócił uwagę na psychopatów, jako osoby szczególnie predysponowane do życia w rywalizacyjnie nastawionym społeczeństwie, nazywając ich nową rasą, którą nazwał pokoleniem P, czyli pokoleniem psychopatów (psychopaths). Tezę tę potwierdzają także rozważania S. Pinkera, który akcentuje brak więzi społecznych, niewchodzenie w głębsze relacje interpersonalne oraz niezwracanie uwagi na konsekwencje własnych działań. Innymi słowy, cechy występujące u osób z psychopatycznymi zaburzeniami osobowości są przejawem zaburzeń procesu socjalizacji i zdolności do regulacji zachowania, ukazując nie tylko zaburzenia funkcjonowania, ale także ich przystosowawcze znaczenie dla skuteczności działania.

T. Millon i R. Davis zwracają uwagę, że osoby wykazujące antyspołeczne/psychopatyczne zaburzenia osobowości często są w rywalizacyjnie nastawionych społeczeństwach podziwiane za zdolność do bezwzględnego postępowania i naginania reguł do własnych potrzeb, co jest warunkiem odnoszenia sukcesów i przetrwania w świecie, w którym toczy się bezpardonowa walka.
W związku z tym możemy wyróżnić dwa typy psychopatów – psychopatę przestępcę, czy też kryminalnego, oraz psychopatę odnoszącego sukces, czyli psychopatę korporacyjnego. Co łączy tak skrajne typy osób? Wydaje się, że wbrew pozorom mogą to być takie cechy jak odporność psychiczna, charyzma czy niezrażanie się porażkami.

Psychopata przestępca

Pojęcie psychopatii poprzez swoje związki z przestępczością niewątpliwie łączy się z pojęciem agresji i przemocy. Wynika to zapewne z samej struktury osobowości psychopatycznej, w którą wpisane są takie cechy, jak: płytkość uczuć, brak empatii, impulsywność, słaba kontrola zachowania oraz potrzeba stymulacji.

Psychopaci wydają się niezdolni do doświadczania emocji w takim samym stopniu i zakresie jak inni ludzie, a ich emocjonalne ubóstwo oddziałuje na sposób ich postrzegania jako osób chłodnych i beznamiętnych. Dlatego też charakteryzuje się ich jako sprawców zimnych, wyrachowanych bez jakichkolwiek uczuć, niezdolnych do przejmowania się bólem i cierpieniem innych, aczkolwiek w sensie klinicznym i prawnym spełniających kryteria normy. Rzadko odczuwają zakłopotanie z powodu swoich prawnych, finansowych lub osobistych problemów, uważając je za tymczasowe komplikacje wywołane brakiem szczęścia, nielojalnością przyjaciół lub niesprawiedliwym, bądź nieudolnym systemem.

Wiele osób wszelkie konflikty z prawem czy potyczki z instytucjami państwowymi uważa za niezwykle trudne, budzące w nich lęk czy wręcz dezorganizujące ich dotychczas uporządkowane życie. Ale nie psychopaci! Mają oni niezwykłą zdolność do usprawiedliwiania swojego zachowania oraz ignorowania odpowiedzialności za nie. Co ciekawe, uważamy to za siłę psychopatów, wręcz ich skuteczność w działaniu, ponieważ nie pozwalają emocjom przejąć kontroli nad zachowaniem, tylko – jak nam się wydaje – kontrolują sytuację.

W płaszczyźnie badań naukowych, jak również społecznej, trudno sobie wyobrazić, aby osoby posiadające taki zestaw cech nie weszły w konflikt z prawem. Z jednej strony wydaje się, że wszelkie badania w tym obszarze potwierdzają występowanie takich cech u psychopatów jak brak empatii, skłonność do agresji i przemocy, naruszania norm prawnych, egocentryzm, potrzeba władzy i kontroli; z drugiej zaś wciąż poszukujemy mechanizmów wyjaśniających występowanie tych cech.
Szacuje się, że 62% populacji mężczyzn przebywających w więzieniu dokonało przestępstw z użyciem przemocy, przy czym aż 78% spośród nich stanowią psychopaci. Jedno z badań wykazało, że ponad 50% oficerów policji zostało zabitych w trakcie służby przez psychopatów.

Podkreśla się, że psychopatów cechuje szczególna skłonność do stosowania zachowań agresywnych w sposób instrumentalny, czyli jako narzędzie do osiągania zamierzonych celów lub potrzeb, ale istnieją także dowody na to, że agresja psychopatów może być dla nich celem samym w sobie. Czerpanie satysfakcji z agresji i przemocy (zwłaszcza seksualnej) wydaje się być skorelowane ze skłonnością do poszukiwania wrażeń oraz sadyzmem.

Psychopatyczni przestępcy seksualni są w większym stopniu motywowani do popełnienia przestępstwa poszukiwaniem wrażeń niż pobudzeniem seksualnym. Pomimo to, szczególnie duży odsetek psychopatów obserwuje się w grupie przestępców seksualnych, zwłaszcza zabójców seryjnych. Co ciekawe, u psychopatów występuje bardzo mały spadek wraz z wiekiem ich skłonności do przemocy, w tym przemocy seksualnej. Psychopaci są niezwykle skuteczni w zdobywaniu zaufania osób płci przeciwnej, zwłaszcza tych, które mają nieodpartą potrzebę opiekowania się kimś, lub widzą w sobie jakieś niedoskonałości.

Opisując psychopatyczny cykl wykorzystania emocjonalnego, wyróżnić można następujące etapy:
1) manipulacja ofiarą,
2) ofiara czuje się szczególna i wyjątkowa, doświadcza intensywnych uczuć miłości, zaufania, pożądania,
3) u psychopaty rośnie znudzenie i uraza,
4) ofiara reaguje, próbuje utrzymywać zainteresowanie swoją osobą i jest zdolna sprostać jego oczekiwaniom,
5) psychopata używa reakcji ofiary, aby pokazać innym jej „szaleństwo” i zyskać sympatię otoczenia,
6) ofiara „płaci” zaburzeniami funkcjonowania zdrowotnego, często utrzymując więź emocjonalną z psychopatą.

Psychopata korporacyjny

Przez długi czas pomijano niekryminalny aspekt funkcjonowania psychopatów. Może dlatego, że w środowisku korporacyjnym cechy psychopatyczne uznawane są za cechy skutecznego lidera.
Ponadprzeciętną zdolność psychopatów do ukrywania swojej prawdziwej natury tłumaczy umiejętność szybkiej i trafnej oceny ludzi poprzez rozpoznawanie ich motywów, potrzeb, słabych i czułych punktów, skłonności itp. Psychopaci dla osiągnięcia konkretnych korzyści potrafią markować przeżywanie uczuć prospołecznych. Z drugiej strony, należy jednak zauważyć, że aby coś markować, to należy wiedzieć, czego to ma dotyczyć, a więc, aby udawać emocje, trzeba ich doświadczyć. Zatem być może w przypadku psychopatów należy zwrócić uwagę na fakt, że przeżywane emocje zależą od tego, jaki związek ma określona sytuacja z celami realizowanymi przez daną osobę, oraz od tego, czy ułatwia ona ich osiągnięcie, czy też w tym przeszkadza.

Okazuje się, że psychopaci mają niezwykłą umiejętność wyłączania konkurencyjnych motywów. Innymi słowy, potrafią skupić się całkowicie na celu i kontrolować swój lęk, przez co następuje wzrost uwagi i silniejsze tłumienie informacji niezwiązanych z zadaniem.
Z kolei koncepcja wyjaśniania emocji u psychopatów zakłada, że w toku socjalizacji nauczyli się oni doznawać i koncentrować na emocjach związanych z zaspokajaniem ich potrzeb z pominięciem potrzeb innych.
Psychopaci potrafią wczuć się w stany emocjonalne innych ludzi wtedy, kiedy uważają, że takie zachowanie będzie wskazane dla zaspokojenia realizacji ich celów. W związku z tym często doświadczają emocji, które ulokowane są na dychotomicznym wymiarze przyjemność – przykrość.

To, co łączy psychopatów odnoszących sukces i psychopatów korporacyjnych to szybkie myślenie, urok osobisty i charyzma, pewność siebie. Często postrzegani są jako osoby atrakcyjne, opanowane w sytuacjach społecznych, zachowujące spokój w sytuacjach presji, nie zrażające się możliwością wpadki oraz bezwzględnością.
Brak sumienia występujący u psychopatów czyni ich bezlitosnymi, natomiast urok osobisty oraz społeczne i polityczne umiejętności zapewniają im osiąganie kolejnych szczebli w hierarchii organizacji.

Wiele organizacji stanowi wymarzony obszar działania dla psychopatów, którzy dzięki posiadanym cechom osobistym i umiejętnościom społecznym mają możliwość uzyskania władzy, kontroli, statusu i majątku.
Badacze wykazali, że poziom emocjonalnych komponentów psychopatii w grupie wysokiej kadry menedżerskiej jest wyższy niż w grupie pacjentów psychiatrycznych i sądowych. Zauważyli też, że wyższy poziom psychopatii występuje wśród korporacyjnych psychopatów niż wśród członków społeczeństwa. Dlatego też ich zdaniem psychopatię należy łączyć ze stylem funkcjonowania, a nie z jej występowaniem.

Bardzo interesujące są też badania dotyczące prognozy częstości występowania psychopatów korporacyjnych w organizacji.
I tak, wśród kadry wyższego szczebla psychopaci stanowią ok. 3,5%, kadry średniego szczebla 2–3%, natomiast w kadrze niższego szczebla stanowią 1%. Przyjmuje się, że doświadczenia związane z korporacyjnymi psychopatami uzależnione są od miejsca zajmowanego w organizacji i kształtują się w następujący sposób: młodszy szczebel pracowników 14,8% a szczebel menedżerski 24,2%.
Co ciekawe, wzrasta również liczba osób, które deklarują spotkanie z psychopatą korporacyjnym w powiązaniu z okresem pracy. Oznacza to, że im dłuższy okres pracy, tym większe prawdopodobieństwo spotkania z taką osobą.
Powyższe doniesienia z literatury przedmiotu wskazują, że ta napotkana psychopatyczna osoba będzie skłonna okazać nam pewne emocje w określonych okolicznościach. Czy jednak taką osobą możemy określić jako empatyczną?

Empatyczne ubóstwo psychopatów

Badacze uważają, że charakteryzujące psychopatów deficyty w doświadczaniu emocji negatywnych, a zwłaszcza lęku i smutku, prowadzą do braku umiejętności w rozpoznawaniu oznak takich emocji u innych. Jak sugerują, psychopaci nie łączą określonych sygnałów z doświadczaniem emocji negatywnych, a zatem zaobserwowanie któregoś z takich sygnałów u innych nie spowoduje określonego, emocjonalnego współprzeżywania. Ograniczone możliwości rozpoznawania emocjonalnej ekspresji w mimice twarzy czy tonie głosu mają już dzieci zachowujące się antyspołecznie.

Psychopaci przejawiają obniżone zdolności do rozpoznawania złożonych emocji w codziennych sytuacjach społecznych, które w naturalny sposób cechuje wysoka dynamika. Mają emocjonalne deficyty w zakresie empatii zorientowanej na poprawę cudzego dobrostanu. Badacze zwracają uwagę, że to wskutek wspomnianych deficytów psychopaci sprawnie manipulują innymi ludźmi, co wiąże się z mniejszym poczuciem winy i słabszym lękiem przed karą.

Osoby o tendencjach psychopatycznych w odmienny sposób podejmują decyzje dotyczące złożonych sytuacji społecznych, a standardowo oparte na emocjach - wykorzystują umiejętność wczuwania się w emocje innych do własnych, egoistycznych celów.
Badania wskazują na większą łatwość podejmowania złożonych i kontrowersyjnych decyzji o charakterze moralnym (poświęcenie jednostki dla dobra ogółu) wśród osób o wyższym wskaźniku psychopatii interpersonalno-afektywnej. Osoby te nie współprzeżywają cudzego cierpienia. Można w tym przypadku mówić o emocjonalnym zdystansowaniu i wzmożonej kontroli poznawczej, czy też o zaburzonych procesach samokontroli i samoregulacji.

W świetle powyżej przytoczonych danych należy zadać pytanie o empatię poznawczą u osób o wyższym poziomie psychopatii. Badacze skłaniają się ku konkluzji, że empatia poznawcza nie jest w znaczącym stopniu zaburzona wśród osób o tendencjach psychopatycznych.
Można również zastanowić się nad tym, czy psychopatia i empatia muszą się wykluczać? Czy w pewnych okolicznościach osoba przejawiająca tendencje psychopatyczne może być empatyczna?
Otóż psychopatia i empatia mogą ze sobą współwystępować, choć odnosić się będą do odmiennych obszarów funkcjonowania jednostki w relacjach społecznych.

Analfabetyzm emocjonalny

Liczne wyniki badań opisujących emocjonalny poziom funkcjonowania psychopatów wskazują na ich specyficzne deficyty emocjonalne takie jak: brak empatii, niski poziom lęku czy też skłonność do impulsywnych i agresywnych działań.
Analizując zachowanie osób psychopatycznych, pierwotnie skupiono się na całościowym zaburzeniu empatii, dlatego też uznano, iż pomocnym w wyjaśnianiu zachowania psychopatów pojęciem będzie analfabetyzm emocjonalny (aleksytymia).

Z pewnością nie można postulować, że psychopatia i empatia to pojęcia wzajemnie się wykluczające. Psychopaci są zdolni i skłonni do tego, aby w określonej sytuacji i z uwagi na własne doświadczenia przejawiać reakcje o charakterze emocjonalno-poznawczym czy zachowania wchodzące w obszar empatii. Problemem jest jednak zrozumienie cudzych emocji, które staje się podłożem do zachowań o wysokim znaczeniu moralnym.

Przyjmowanie cudzej perspektywy staje się u psychopatów narzędziem manipulacji i budowania własnego wizerunku. Choć więc psychopaci mogą być uznani za sprawnych społecznie, to ta sprawność nie ma wiele wspólnego z wieloaspektowo rozumianą empatią łączoną z wysokimi standardami etycznymi w zachowaniu.
Warto jednak zwrócić uwagę na tezy o adaptacyjnym znaczeniu psychopatii. Oczekiwania społeczne w kulturze Zachodu łączą cechy zbliżone do tych definicyjnie określających psychopatię ze stereotypem męskości, a zatem z cechami i zachowaniami pożądanymi w pewnym kontekście kulturowym. Podczas gdy empatia wpisuje się stereotypowo w kobiecość i przez psychologów wiązana jest z psychiczną kobiecością.

Ponadto w ostatnich latach badacze zwracają uwagę na indywidualizm wśród młodych ludzi wiązany ze spadkiem troski o innych. Pokolenie Ja (Jean Twenge) ma charakteryzować wzrost poziomu narcyzmu, samooceny, zwrot ku wartościom instrumentalnym, materialistycznym, wzrost poziomu indywidualizmu, wzrost psychopatyzacji, spadek empatii, tj. empatycznej troski i przyjmowania cudzej perspektywy, spadek troski o innych, spadek zainteresowania życiem społeczno-politycznym. Takie postulaty przywołują pojęcia sprawczości i wspólnotowości, nawiązując również do koncepcji psychopatii i empatii.
Czy człowiek sukcesu powinien więc umiejętnie żonglować zachowaniami przypominającymi reakcje psychopatów i reakcje empatyczne?Psychopata korporacyjny z pewnością odpowiedziałby twierdząco.

Beata Pastwa

Beata Pastwa-Wojciechowska

 

Kazmierczak Maja 1

Maria  Kaźmierczak

 

Autorki pracują naukowo na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego

Jest to skrót artykułu opublikowanego w kwartalniku PAN Nauka nr 1/2018. Jego pełna wersja jest dostępna pod linkiem https://informacje.pan.pl/images/czasopisma/Nauka/2018/1/N118-04-Pastwa.pdf

 

 

Nowe sposoby robienia kariery

Utworzono: wtorek, 01 marzec 2011 red.

Puls Biznesu" opublikował tekst dotyczący poglądów na temat czynników uniemożliwiających zrobienie kariery zawodowej w dzisiejszym świecie. Jego autorem jest psycholog z uniwersytetu Palo Alto (USA), prof. Paul Watzlawick. Tekst nosi tytuł: Sześć niezawodnych sposobów na zniszczenie własnej kariery i jest na tyle bulwersujący, że poprosiliśmy o skomentowanie go przez prof. Marię Szyszkowską - filozofa, etyka i prawnika.

Czytaj więcej...

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd