Recenzje (el)
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 539
Wydawnictwo Buffi w Bielsku-Białej o profilu albumowym (sztuka, architektura, krajobraz) opublikowało książkę Krzysztofa Muskalskiego Ciekawy jest ten świat.
Jest to zbiór 27 opowieści o wybranych miejscach na wszystkich kontynentach bardziej lub mniej znanych, ilustrowanych pięknymi zdjęciami artystycznymi. Autor umieścił w nich swoje wrażenia, spostrzeżenia i fotografie z dwudziestu jeden krajów Europy, Azji, Afryki. Ameryki Północnej, Australii i Oceanii.
Opowieści i zdjęcia nie mają li tylko charakteru sprawozdawczego, nie są zwykłymi relacjami turysty. To byłoby nazbyt trywialne i nie zasługiwałoby na specjalną uwagę. Zawierają się w nich przemyślenia Autora, wyrażone w tekście i ukryte w fotografiach, o miejscach, które odwiedzał, o ludziach, których poznawał i o pięknie krajobrazów, którego doświadczał na swój sposób.
Na pierwszy rzut oka zdjęcia w albumie wydają się być realistyczne i dwuwymiarowe, bo one muszą być również takie, aby za ich pomocą można było przekazywać prawdziwe informacje widzowi. Ale jest w nich coś więcej. Są robione z głębokim namysłem, jak zamknąć w nich głębię obiektu fotografowanego, swoje odczucia, wrażenia i myśli o nim, by również widza-czytelnika zmusić do refleksji. To ogromnie trudne wyzwanie dla fotografika-artysty. Nie każdy to potrafi. Krzysztofowi Muskalskiemu udało się sprostać temu wyzwaniu w dużym stopniu.
Jego zdjęcia są ukazane w przestrzeni dwuwymiarowej; inaczej nie da się ich wydrukować w albumie. Jednakże w istocie są one oprócz tego wielowymiarowymi w przestrzeni poznawczej i kulturowej. Nie można po prostu popatrzeć na nie i odejść. Trzeba zatrzymać się i analizować po kolei te wymiary, by dokonać refleksji i dociekać ich istoty. A więc trochę pofilozofować. Wszak cechą filozofii jest refleksja, a głównym jej celem jest dociekanie istoty rzeczy, czyli tzw. prawdy. A przy okazji dostrzec coś nowego, czego być może autor nie uświadamiał sobie podczas fotografowania. Zresztą, każdy człowiek widzi rzeczy „po swojemu” przez pryzmat własnej wiedzy i kultury, i takimi je prezentuje. Przecież optyka artystyczna jest inna od fizycznej. Między innymi różnią się od siebie celami. Artystyczna ma oddziaływać na psychikę i świadomość, fizyczna – na zmysły. Świat postrzegany „duszą” (intelektem, emocjami, empatią, intuicją, wyobraźnią itp.) jest o wiele bogatszy od tego, jaki postrzega się zmysłami.
Na koniec kilka zdań o Autorze. Jest doktorem nauk medycznych, cenionym okulistą w Częstochowie. A poza tym, od wielu lat, entuzjastą podróży i fotografiki. (Nazywa siebie „artystą cyfrowym”, cokolwiek to znaczy.) Ta pasja jest lekiem, dzięki któremu nie stał się pracoholikiem, jak inni specjaliści, którzy koncentrują się wyłącznie na pracy zawodowej, co zwykle prowadzi do tzw. fachidiotyzmu, wczesnego wypalenia zawodowego, rutyny i nudy. On jest stale twórczy i wzbogaca świat pomyślany.
Jako lekarz-specjalista działa w obszarze techné, a jako artysta w obszarze poiesis. Z tego względu można zaliczyć go do poetów. Odwiedził już ponad sto krajów na pięciu kontynentach i wciąż będzie podróżować, żeby odkrywać coś nowego. Jest członkiem PhotoArtMedica i innych krajowych i międzynarodowych organizacji artystów-fotografików, organizatorem i współautorem wielu wystaw fotograficznych. Aktywnie uczestniczył w Międzynarodowych Salonach Fotograficznych, zdobywając wiele akceptacji, medali, nagród, wyróżnień, dyplomów i listów gratulacyjnych. Międzynarodowa Federacja Sztuki Fotograficznej nadała mu tytu ”Excellence FIAP Platinum” a w 2018 r. został uhonorowany medalem „Za Zasługi dla Fotografii Polskiej”.
Wiesław Sztumski
Ciekawy jest ten świat, Krzysztof Muskalski, Wydawnictwo Buffi, Bielsko-Biała, 2003, s. 224, cena 100 zł.
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 5465
Zagadkowy tytuł książki Co to za gra? brazylijskiego ekonomisty Ladislaua Dowbora wyjaśnia jej podtytuł: Nowe podejścia do ekonomii. Jest to kolejna pozycja z serii Biblioteki alternatyw ekonomicznych Le Monde diplomatique wydana przez wydawnictwo Książka i Prasa.
W sytuacji, kiedy 8 miliarderów posiada więcej bogactwa niż najbiedniejsze 50% ludzkości, a 1% najbogatszych ma więcej niż pozostałe 99% rodzi się natychmiast pytanie, czy to zjawisko winniśmy uznać za naturalne, czy może podejrzewać, że jest to pewna gra? Gra, w której zdecydowana większość nie tylko, że nie widzi nawet rozdawania kart, ale nawet nie wie, że bierze w niej udział.
Autorowi, pokazującemu ogromne nierówności dochodowe na świecie, daleko jednak do teorii spiskowych. Wprost pisze, że obecne reguły gry ekonomicznej są lipne, a system neoliberalny wyszedł poza swoje własne granice. Nie jest w tym poglądzie sam: pokazuje, że i innych ekonomistów uwiera praktykowana obecnie ekonomia chciwości. I to na tyle, że tworzą oni programy alternatywne, jak np. Program dzielenia się dobrobytem (J. Stiglitz), Ruch alternatyw ekonomicznych (Francja), czy Fundacja na rzecz nowej ekonomiki (Wielka Brytania).
Jak zatem winno się dziś patrzeć na to, co mamy i co w panującej ideologii ekonomicznej należałoby zmienić? Jakie czynniki – dotąd pomijane nawet w rozważaniach – uwzględnić, jeśli nie chcemy zniszczyć naszej planety i sami zginąć? Oczywiste jest bowiem, że dotychczasowy rozwój oparty o rabunkową eksploatację zasobów planetarnych - w dodatku marnotrawionych - dalej nie jest możliwy. Potrzebne są nowe idee.
Autor pochyla się w książce nad kilkoma fundamentalnymi zagadnieniami, których dotychczasowe teorie ekonomiczne, z zwłaszcza neoliberalna, nie uwzględniały. Przede wszystkim trzeba obrać kurs na racjonalność (nb. wszystkie szkoły ekonomiczne do tego się odwoływały…) i zrewidować sens niektórych wskaźników, m.in. odczarować „moc” PKB. Potrzeba też zastanowić się nad wartością ekonomiczną czasu wolnego i ekonomią rodziny, określić cele i sens życia człowieka: czy nos jest dla tabakiery, czy tabakiera dla nosa.
Potrzeba też innego spojrzenia i rozwiązań odnośnie własności intelektualnej, gdyż tworzenie coraz obszerniejszego prawa w tej dziedzinie, coraz bardziej krępującego twórczość, powoduje hamowanie rozwoju, zamiast go pobudzać.
No i trzeba ograniczyć sieć światowej władzy korporacyjnej - uniemożliwić przechwytywanie władzy politycznej, sądowniczej i medialnej przez korporacje, także uniemożliwić kontrolę korporacji nad uczelniami, ustalić granice władzy banków, itd.
W zakończeniu książki autor przytacza opinie znanych ekonomistów odnośnie neoliberalizmu: że w tej postaci obecny system nie może trwać nadal (J. Stiglitz), że konkurencja nie jest już ogólnym regulatorem gospodarki i możliwy jest system (win-win), w którym wszyscy wygrywają (H. Henderson).
Co ciekawe, nawet ci ekonomiści, którzy pomagali w tworzeniu neoliberalizmu, dziś nabierają do niego dystansu i szukają dróg wyjścia z tej pułapki rozwoju. Dochodzą przy tym do dość oczywistego wniosku, że gospodarka winna służyć człowiekowi, aby prowadził on życie dobrej jakości; nie powinna służyć tylko spryciarzom.
Kilka - jak się wydaje prostych - rad jak to zrobić, autor zamieścił w zakończeniu książki. To rodzaj leku w pigułce na omówione w poszczególnych rozdziałach patologie systemu neoliberalnego.(al.)
Co to za gra? Nowe podejścia do ekonomii, Ladislau Dowbor, Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, Warszawa 2017, s. 252, cena 35 zł (w tym 5% VAT).
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 102
Instytut Zachodni w Poznaniu, będący ośrodkiem badań niemcoznawczych, wydał książkę Dirka Oschmanna w tłumaczeniu Adama Peszke pt. Jak niemiecki Zachód wymyślił swój Wschód.
Książka ukazała się w serii Speculum, poświęconej nowym książkom niemieckich autorów dotyczących historii, kultury, gospodarki, społeczeństwu i polityce Niemiec, której celem jest wprowadzenie do polskiego obiegu intelektualnego problemów, wokół jakich toczy się debata publiczna w Niemczech.
Autor tej niewielkiej książki, będącej rozszerzoną wersją artykułu o złożonych stosunkach wewnątrzniemieckich (opublikowanego w FAZ w 2022 roku) jest profesorem literatury niemieckiej na Uniwersytecie w Lipsku, niemniej jego rozważania dotyczą nie tyle literatury (choć i o niej jest mowa), ile sytuacji społeczno-politycznej powstałej na terenach byłej NRD. Konkretnie: obecnym stosunkom niemiecko-niemieckim, ukształtowanym po zjednoczeniu Niemiec w 1989 roku.
W Polsce o tym prawie nic nie wiemy. Niektórym może utkwiło w pamięci stwierdzenie Güntera Grassa sprzed wielu lat, iż zjednoczenie Niemiec było błędem, co w Polsce odebrano jako herezję. Badania naukowe dotyczące zachodniego sąsiada dotyczyły raczej nie tyle skutków społecznych zjednoczenia Niemiec, co zjawisk charakterystycznych dla każdego pogranicza, np. wyludniania się obszarów przygranicznych zarówno po niemieckiej, jak i polskiej stronie.
O samym procesie scalania gospodarek niemieckich zupełnie nic nie wiemy – w 2019 roku w polskiej edycji Le Monde Diplomatique ukazał się na ten temat artykuł Racheli Knaebel i Pierre’a Rimberta*, pokazujący jak on przebiegał (dużo gorzej niż w Polsce). Opis życia we wschodnich Niemczech po zjednoczeniu doczekał się mniej niż skromnej literatury w języku polskim – co widać po zamieszczonej w książce bibliografii.
Książka Oschmanna – pisana nie tyle przez pryzmat uprawianej dyscypliny, co osoby uczestniczącej w zdarzeniach i odczuwającej na własnej skórze skutki tego zjednoczenia - stanowi bardzo cenną cegiełkę wzbogacającą wiedzę polskiego czytelnika o skutkach wydarzeń tego czasu w Niemczech i pole do porównań z tzw. transformacją w Polsce. Dla osób ze środowiska naukowego jest także obrazem patologii stosunków osobistych, naukowych i administracyjnych, jakie zapanowały na uczelniach Niemiec wschodnich.
Motywem przewodnim książki jest obraz skutków złączenia dwóch społeczeństw o różnym stopniu rozwoju, różnej historii, kulturze, różnych zasobach i zamożności oraz różnej mentalności, jaka się wytworzyła przez czas trwania NRD (np. prymat konsumpcji zbiorowej nad indywidualną). Skutki te są ciągle dotkliwe dla tzw. Ossi (pogardliwa nazwa mieszkańców wschodnich Niemiec), gdyż polegają na stygmatyzacji i wykluczaniu ich z dostępu do władzy, kariery zawodowej, pozbawiają szans, jakie mają mieszkańcy zachodnich Niemiec.
W dyskredytacji wykorzystuje się różne „argumenty”: ponoć gorsze wykształcenie, brak osiągnięć w każdej dziedzinie, a nawet inne brzmienie języka (dialekt saksoński stygmatyzuje najbardziej – uznaje się go za język ludzi niewykształconych). Za tym idą oczywiście niższe wynagrodzenia dla pochodzących z Niemiec wschodnich.
Dyskredytacja dotyczy także instytucji i miast: Drezna, Lipska czy Weimaru, a także pięciu krajów związkowych, którym przypięto łatkę, z której wynika, iż wszyscy stamtąd byli w Stasi, wszyscy byli na dopingu, wszyscy mówią dialektem saksońskim i wszyscy są nazistami. Czyli Wschód należy postrzegać jako patologię: każdy jego mieszkaniec jest słaby, tchórzliwy, brzydki, głupi, leniwy, radykalny i nieudolny. Normą jest Zachód.
Na wschodzie Niemiec stworzono społeczeństwo klasowe zorganizowane według kryterium pochodzenia – pisze autor. Niemcy zachodni first, moralność second. Za tym idzie ciągle obecny wstyd z racji pochodzenia – ale tylko w obrębie zjednoczonych Niemiec. Poza Niemcami nikt nie dokonuje takich rozróżnień – Niemcem wschodnim jest się tylko w Niemczech.
Te nierówności są utrwalane obsadzaniem ważnych stanowisk przez Niemców zachodnich (nawet liderzy partii AfD pochodzą stamtąd, choć mieszkają obecnie na wschodzie) – kto pochodzi z Niemiec wschodnich nie ma szans na wejście do elity władzy i intelektualnej, te bowiem rekrutują się ze swojego, dobrze „okopanego” grona, czyli „mądrzejszego” Zachodu. Betonowanie struktury społecznej przez Niemców zachodnich zapewniają także media, będące prawie całkowicie w rękach kuratorów z zachodu kraju.
„Wschód” – jak pisze Oschmann – ewidentnie nie jest już stroną świata, lecz mianem tego, co zasadniczo zacofane, pozbawione kultury, barbarzyńskie. Negatywne przypisywania i skojarzenia płynnie znalazły kontynuację po II wojnie światowej w określeniach: „strefa wschodnia”, „blok wschodni”, i Europa Wschodnia, a także w pogardliwych uwagach Adenauera, że za Kassel zaczyna się „Wołoszczyzna”, a w okolicach Magdenburga „Azja”, w tak zwanych dowcipach o Polakach, a wreszcie w neologizmie „Ossi”- listę nacechowanych pejoratywnie pojęć i obrazów można by dowolnie wydłużać. Ostatecznie wszystkie słowa zawierające cząstkę „Ost” stały się skażone i bezużyteczne”.
Dla polskiego, czyli jeszcze bardziej wschodniego czytelnika, wielce to ciekawa i pouczająca książka, skłaniająca do refleksji szerszych niż opisywane przez autora.
Anna Leszkowska
Jak niemiecki Zachód wymyślił swój Wschód, Dirk Oschmann, Instytut Zachodni, Poznań, 2024, s.149
*https://monde-diplomatique.pl/niemcy-wschodnie-historia-zaboru/
- Autor: ANNA LESZKOWSKA
- Odsłon: 3238

W książce – „swojej ptasiej autobiografii” - opisuje różne ptaki, jakie przygarniała do swojego domu, poczynając od gołębi, by w końcu zachwycić się krukowatymi – jednym z najinteligentniejszych rodzajów ptaków. „To, że ptaki rozumują, nie dziwi nikogo, kto ma z nimi jakikolwiek kontakt. A przecież doniesienia o najnowszych odkryciach w tej dziedzinie nierzadko przyjmujemy z osłupieniem.
Raporty o posługujących się narzędziami wronach z Nowych Hebrydów czy papugach, które potrafią liczyć, są dla opinii publicznej zdumiewające lub wręcz sensacyjne, ponieważ do niedawna powszechnie sądzono, że ptasi mózg jest za mały na jakiekolwiek „inteligentne” zachowania” - pisze Autorka.
Swoją fascynację krukowatymi wyraziła dobitnie w przedmowie do polskiego wydania: „Rozproszone po całej Ziemi krukowate należą do do stworzeń, które bodaj najsilniej oddziałują na ludzką wyobraźnię – przez jednych traktowane jak szkodniki, czy wręcz zło wcielone, przez innych uważane za święte. W ostatnich dziesięcioleciach wiedza człowieka o tych fascynujących zwierzętach bardzo się pogłębiła. Teraz nie tylko podejrzewamy, że są mądre, my wiemy to na pewno. Badania nad zdolnościami poznawczymi i układem nerwowym Corvidae pozwala zaliczyć je do najinteligentniejszych gatunków zamieszkujących tę planetę. A dla mnie pisanie o nich było czymś nadzwyczajnym – szansą opowiedzenia czytelnikom o wyjątkowości ptaków widywanych przez nas na co dzień”.(tm)
Corvus. Życie wśród ptaków, Esther Woolfson, Wydawnictwo W.A.B. , Warszawa 2012, s.326, cena 44,90 zł