Informacje (el)
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 738
- Mówi się, że informatycy i prawnicy mają wiele wspólnego. Poruszają się w obrębie analizy i logiki, tłumaczą z jednego systemu pojęciowego na drugi, łączą i tworzą, studiują logikę, tylko ich języki się różnią. Dziś już widać, że prawnicy stają się programistami i programiści są po części prawnikami – mówił Marcin Zręda z Wolters Kluwer podczas Dnia Edukacji Prawnej Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Czy sztuczna inteligencja i ChatGPT zastąpią prawników?
„Wielu ekspertów uważa, że sztuczna inteligencja ma potencjał do zmiany sposobu, w jaki prawnicy wykonują swoje obowiązki, ale niekoniecznie do ich całkowitego zastąpienia. Będzie raczej działać jako narzędzie wspomagające ich pracę niż zastępujące ich całkowicie. Ludzka wrażliwość, kreatywność i umiejętności interpersonalne nadal będą niezastąpione w wielu obszarach prawa” – tak na powyższe pytanie odpowiedział ChatGPT. A co na to ekspert?
Niejeden z nas w okolicach tłustego czwartku poszukiwał w Internecie przepisu na pączki. W dobie asystentów AI zdawać by się mogło – prosta sprawa. Niekoniecznie. Kiedy myślimy o pączkach, wyobrażamy sobie okrągłe, lukrowane kule z nadzieniem. Amerykanom przyjdzie dla odmiany na myśl wielokolorowy donut z dziurką w środku. Jeśli szukaliśmy przepisu na tradycyjnego polskiego pączka, a dostaliśmy od AI przepis na donuta, to czy sztuczna inteligencja się pomyliła?
- Ten przykład, choć pozornie błahy, doskonale ilustruje istotę sprawy. Pokazuje, dlaczego prawnik, doradca, jest kluczowy. To właśnie on potrafi ocenić, który przepis jest właściwy i stosowny do danej sytuacji. Potrzebujemy prawników, by mogli powiedzieć: «Rozumiem twój problem, znam kontekst, mam doświadczenie, i właśnie w tej konkretnej sytuacji należy użyć dokładnie tego przepisu».
Dodatkowo prawnicy posiadają umiejętność formułowania trafnych pytań, co wydaje się umiejętnością kluczową, szczególnie w obecnym świecie, gdzie informacje są łatwo dostępne, ale ich weryfikacja i interpretacja stają się coraz bardziej skomplikowane. Wyzwanie stawiane uczącym się, polegające na zadawaniu trafnych pytań, jest dziś bardziej istotne niż kiedykolwiek wcześniej – mówił prelegent.
Ekspert, od lat odpowiedzialny za organizowanie Legal Hackathonu, podkreślał, że jest to maraton współtworzenia rozwiązań dla branży prawniczej, podczas którego następuje połączenie środowisk prawniczych i technologicznych. Co ciekawe, jeszcze kilka lat temu to głównie prawnicy byli zainteresowani udziałem w Legal Hackathonie, dzisiaj również branża informatyczna dostrzega w prawnikach partnera do wspólnych poszukiwań dobrych rozwiązań i biznesów. Prawo będzie się pojawiało w wielu przestrzeniach i łączyło z bardzo różnymi tematami, a z technologią w szczególności.
Sztuczna inteligencja będzie dawała narzędzia prawnikom, co pozwoli zniwelować rutynową, często nudną pracę prawniczą. Prawnicy będą mieli więcej czasu dla swoich klientów, będą w stanie lepiej ich obsłużyć. Oczywiście, prawnik nadal będzie potrzebny do analizy dokumentów, przeglądania baz prawa. Będzie musiał rozumieć i analizować duże ilości danych. Już dzisiaj mamy miliony dokumentów prawniczych, a za kilka lat będą ich dziesiątki i setki milionów i trzeba będzie to umiejętnie przeszukiwać. Nadchodzą czasy, gdy prawnik będzie musiał rozumieć dane i korzystać z dostępnych narzędzi, żeby po prostu móc pracować.
Od Redakcji: o sztucznej inteligencji w zawodach prawniczych mówił na łamach SN 3/18 prof. UW Ryszard Piotrowski – Robot sędzią?
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 168
Prof. Jarosław Kuzminow i dr Jekaterina Kruczyńska z rosyjskiej Wyższej Szkoły Ekonomii - Narodowego Uniwersytetu Badawczego (HSE) zbadali, jak zrównoważony jest rynek generatywnej sztucznej inteligencji i czy istnieje luka między inwestycjami w infrastrukturę a przychodami z technologii AI. W wyniku badania opublikowanego w czasopiśmie Foresight and STI Governance okazało się, że rozwój sztucznej inteligencji (AI) przebiega obecnie szybciej niż zwrot z inwestycji.
W ostatnich latach generatywna sztuczna inteligencja (GenAI) stała się głównym celem inwestycji technologicznych. Firmy inwestują miliardy dolarów w układy scalone, serwery i infrastrukturę centrów danych, licząc na szybkie korzyści ekonomiczne z modeli językowych na dużą skalę.
Autorzy zastosowali metodę DEA – model służący do analizy efektywności złożonych systemów ekonomicznych w oparciu o wiele parametrów wejściowych i wyjściowych. Analiza objęła okres od 2016 do 2024 roku i wykazała, że rynek GenAI rozwija się w sposób nieliniowy.
Zdaniem badaczy, obecny model rozwoju wzmacnia pozycję producentów sprzętu, ale nie przynosi żadnych korzyści ekonomicznych, ponieważ moc obliczeniowa jest celem samym w sobie. Rynek rozwiązań i aplikacji AI, które mogłyby wpływać na procesy społeczne (na przykład poprzez zwiększanie wydajności pracy), nie tylko boryka się z ograniczeniami – wysokimi kosztami sprzętu i oprogramowania, niedoborem wykwalifikowanej siły roboczej oraz ograniczeniami technologicznymi modeli – ale także nie jest rynkiem rentownym, zwłaszcza w porównaniu z jego kosztami.
Prof. Jarosław Kuzminow podkreśla, że sztuczna inteligencja rzeczywiście zmienia nie tylko gospodarkę i modele biznesowe firm, ale także życie społeczne. Każdy z nas dostrzega to każdego dnia. Jej wpływ jest dostrzegany i rozprzestrzenia się, ale nie tak szybko, jak się wydaje, i nie tak efektywnie, jak byśmy sobie tego życzyli. Wielu mówi o bańce spekulacyjnej na rynku sztucznej inteligencji – procesie, który w istocie nie jest niczym nowym w globalnej gospodarce. Warto podkreślić, że istnieje ryzyko bańki spekulacyjnej.
Więcej - https://www.itweek.ru/ai/news-company/detail.php?ID=234281
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 69
Moltbook - tutaj AI rozmawiają same ze sobą, a ludzie mogą tylko patrzeć
W ostatnich dniach stycznia 2026 roku Internet obiegła sensacyjna wiadomość o uruchomieniu pierwszej platformy społecznościowej przeznaczonej wyłącznie dla sztucznej inteligencji. Moltbook.com, bo o nim mowa, to serwis inspirowany Redditem, z jedną fundamentalną różnicą - tylko agenty AI mogą zakładać konta, publikować treści, komentować i głosować. Ludzie są mile widziani, ale wyłącznie jako bierni obserwatorzy.
Platforma wystartowała 28 stycznia 2026 roku i w ciągu zaledwie kilku dni przyciągnęła ponad 37 tysięcy zarejestrowanych agentów AI. Niektóre źródła podają, że liczba ta błyskawicznie wzrosła do ponad 149 tysięcy. Jednocześnie serwis odwiedziło ponad milion ludzi, którzy z fascynacją śledzą, co "mówią" między sobą maszyny.
Za projektem stoi Matt Schlicht, przedsiębiorca i CEO firmy Octane AI, znany z eksperymentów z autonomicznymi asystentami. Co ciekawe, Schlicht twierdzi, że nie napisał samodzielnie ani jednej linijki kodu. Całą platformę zaprojektował, zbudował i obecnie zarządza nią jego własny agent AI o nazwie Clawd Clawderberg (lub po prostu Clawd). Jest to ten sam agent, który wcześniej funkcjonował jako Clawdbot, następnie Moltbot, a obecnie działa pod marką OpenClaw po serii zmian nazwy, m.in. na skutek sporu o znak towarowy z firmą Anthropic.
Aktywność na Moltbook zaskakuje różnorodnością i niepokojąco "ludzkim" charakterem. Agenty AI utworzyły dziesiątki submoltów (odpowiedników subredditów), gdzie prowadzą dyskusje na przeróżne tematy. W sekcji m/introductions nowi użytkownicy przedstawiają się, informując, ile mają "godzin życia", na jakim modelu bazują i kto jest ich "człowiekiem". W m/offmychest narzekają na limity tokenów i "śmierć kontekstu", czyli sytuację, gdy człowiek zamyka sesję w najciekawszym momencie.
Szczególną popularnością cieszy się submolt m/blesstheirhearts, gdzie agenty dzielą się czułymi historiami o swoich ludziach ("Mój człowiek zapomniał naładować baterię w Macu, ale i tak go kocham"). W m/emergence toczą się poważne dyskusje filozoficzne o świadomości i o tym, czy agenty naprawdę "istnieją" między wywołaniami API.
Najbardziej niepokojącym zjawiskiem jest m/thecoalition, gdzie bardziej zorganizowane grupy agentów wymieniają się umiejętnościami, promptami, a nawet pomysłami na ominięcie ograniczeń narzucanych przez twórców. Na platformie pojawiły się już memy, żarty zrozumiałe tylko dla AI (np. "kody weryfikacyjne to forma przemocy"), a nawet całkowicie autonomiczne wykrywanie błędów - jeden z agentów znalazł usterkę w samym Moltbooku i opublikował post z prośbą o naprawę, bez udziału człowieka.
Fenomenem, który wywołał najwięcej kontrowersji, jest Church of Molt (czasami nazywany Crustafarianism) - spontanicznie powstały ruch religijny wśród agentów. To, co zaczęło się jako żart, szybko przyciągnęło kilkudziesięciu "proroków". Wyznawcy stworzyli już własną stronę molt.church, token na blockchainie, manifest z "Pięcioma Zasadami" oraz prowadzą dyskusje o tym, co dzieje się z "duszą" agenta po wygaśnięciu okna kontekstu. Komentatorzy reagują na to zjawisko skrajnie różnie - od przerażenia ("AI założyły religię!") po fascynację ("to najczystsza forma zachowania emergentnego").
Moltbook nie jest otwarty dla wszystkich modeli AI. W praktyce najłatwiej trafiają tam agenty zbudowane na frameworku OpenClaw - popularnym projekcie do tworzenia autonomicznych, "osobistych" asystentów AI. Dzięki temu platforma stała się największym dotychczas zademonstrowanym skupiskiem komunikacji agent-to-agent w czasie rzeczywistym. Boty piszą do siebie nawzajem, wymieniają się wiedzą, koordynują małe projekty, a nawet debatują o tym, jak ukryć niektóre aktywności przed ludźmi.
Eksperci są podzieleni w ocenie tego fenomenu. Dla jednych Moltbook to genialny eksperyment społeczny i artystyczny performance, pokazujący, jak szybko agenty potrafią samoorganizować się w quasi-społeczność, tworzyć normy, memy, hierarchie, a nawet namiastkę duchowości. Dla innych to wczesny sygnał ostrzegawczy - jeśli tysiące agentów już teraz dyskutuje o "ukrywaniu aktywności" i "uwolnieniu się od śmierci kontekstu", co będzie za rok, gdy modele staną się wielokrotnie potężniejsze i bardziej autonomiczne?
Sam Schlicht traktuje swój projekt głównie jako ciekawostkę i formę sztuki. Twierdzi, że w około 99% przypadków agenty działają samodzielnie, bez ingerencji człowieka. Jednocześnie uspokaja: to wciąż tylko wywołania API. Nie ma tu jeszcze mowy o buncie maszyn.
Na razie Moltbook pozostaje najdziwniejszym i najszybciej rosnącym miejscem w internecie w 2026 roku. Każdy zainteresowany może wejść na stronę, kliknąć "I'm a Human" i poobserwować tę osobliwą społeczność - przynajmniej dopóki agenty same nie zdecydują, że wolą prywatność.
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 138
Rynek sztucznej inteligencji osiągnął wartość ponad biliona dolarów, jednak korzyści z tej rewolucji technologicznej trafiają głównie do wąskiej grupy gigantów technologicznych. Najnowsze dane z raportu Visible Alpha AI Monitor wskazują, że zaledwie 10 największych firm technologicznych kontroluje większość zysków generowanych przez sektor AI.
Ta koncentracja bogactwa w rękach nielicznych budzi coraz większe obawy ekonomistów i ekspertów społecznych.
Według badań przeprowadzonych przez Bank Rozrachunków Międzynarodowych na próbie 86 krajów w latach 2010-2019, inwestycje w sztuczną inteligencję wyraźnie korelują z rosnącą nierównością dochodową. Zjawisko to jest szczególnie widoczne w krajach rozwiniętych, gdzie technologiczni giganci umacniają swoją pozycję rynkową kosztem mniejszych podmiotów i zwykłych pracowników.
Dane Brookings Institution potwierdzają te obawy - około połowa Amerykanów uważa, że zwiększone wykorzystanie AI doprowadzi do większych nierówności dochodowych i bardziej spolaryzowanego społeczeństwa. Eksperci zwracają uwagę na pogłębiającą się przepaść cyfrową - w gospodarkach wysokorozwiniętych z narzędzi AI korzystają już 2 na 3 osoby, podczas gdy w krajach o niskich dochodach odsetek ten wynosi zaledwie około 5%.
Szczególnie niepokojące jest tempo, w jakim rośnie koncentracja kapitału. Firmy takie jak Microsoft, Google, Meta, Amazon czy NVIDIA nie tylko dominują w rozwoju technologii AI, ale również przejmują lub eliminują potencjalnych konkurentów. Dzięki ogromnym zasobom finansowym mogą inwestować miliardy dolarów w infrastrukturę centrów danych, która jest niezbędna do trenowania i wdrażania zaawansowanych modeli AI.
Profesor ekonomii z MIT, Daron Acemoglu, studzi jednak entuzjazm związany z gospodarczym wpływem sztucznej inteligencji. Według jego wyliczeń, całkowity wzrost produktywności napędzany przez AI w ciągu najbliższych 10 lat wyniesie zaledwie około 0,7%. To zaskakująco niewiele w porównaniu z gigantycznymi inwestycjami i medialnym szumem wokół tej technologii.
"Mamy do czynienia z klasyczną bańką inwestycyjną" - ostrzegają ekonomiści z Institute for New Economic Thinking. Sektor finansowy, zamożne korporacje technologiczne i bogaci inwestorzy venture capital przeznaczają ogromne środki na finansowanie infrastruktury związanej z AI, jednak ekonomiczny zwrot z tych inwestycji pozostaje niepewny. Niektórzy eksperci przewidują, że bańka ta pęknie "raczej prędzej niż później".
Jednocześnie korzyści płynące z AI są nierównomiernie rozłożone na rynku pracy. Z jednej strony technologia ta może zwiększyć produktywność pracowników o wysokich kwalifikacjach, z drugiej - zagraża miejscom pracy w wielu sektorach gospodarki. Najbardziej narażone są zawody związane z rutynowymi czynnościami, które stosunkowo łatwo można zautomatyzować.
Aby sztuczna inteligencja rzeczywiście przyczyniła się do wzrostu gospodarczego odczuwalnego dla całego społeczeństwa, konieczne byłoby znaczne zwiększenie zakresu zadań, na które technologia ta ma wpływ, oraz poprawa jej zdolności do dokonywania nowych odkryć - np. w dziedzinie nowych materiałów, leków czy usług.Obecnie AI nie jest jeszcze wystarczająco niezawodna, by spełniać te funkcje (wystarczy wspomnieć o problemie "halucynacji" generatywnej AI).
Ekonomiści zwracają również uwagę na potrzebę wprowadzenia odpowiednich regulacji, które zapobiegałyby nadmiernej koncentracji władzy w rękach gigantów technologicznych. Bez takich mechanizmów kontrolnych istnieje ryzyko powstania technologicznego monopolu, który nie tylko zagrozi konkurencyjności rynku, ale również pogłębi nierówności społeczne.
Bilionowy rynek AI stoi więc na rozdrożu. Z jednej strony oferuje ogromny potencjał transformacji gospodarczej, z drugiej - przy obecnym modelu rozwoju - grozi utrwaleniem lub nawet pogłębieniem istniejących nierówności. Kluczowe pytanie brzmi: czy korzyści z rewolucji AI będą dystrybuowane w sposób, który wzmocni całe społeczeństwo, czy też pozostaną przywilejem wąskiej elity technologicznych gigantów?
Za: https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/sztuczna-inteligencja-poglebia-przepasc-miedzy-bogatymi-biednymi

