Informacje (el)
- Autor: ANNA LESZKOWSKA
- Odsłon: 3621
Krajowa Sekcja Nauki NSZZ "Solidarność" przedstawiła na posiedzeniu Sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży 26.01.12 wybrane kwestie ekonomiczne, organizacyjne i socjalne związane z nauką i szkolnictwem wyższym.
Poniżej przedstawiamy część opracowania dotyczącą spraw ekonomicznych.
Uważne spojrzenie na działalność ministerstwa pozwala ujawnić poważne zjawiska, mające charakter systematyczny, a nie epizodyczny. Analiza oficjalnych danych statystycznych pozwala na postawienie następujących hipotez:
- łączne budżetowe wydatki na naukę i szkolnictwo wyższe spadały znacząco, liczone w proporcji do PKB w latach 2008-2012. W budżecie na rok 2012 procentowy łączny udział tzw. części budżetowych 803 (szkolnictwo wyższe) i 730 (nauka) (bez środków europejskich) w planowanym budżecie na rok 2012 jest prawie o 10% niższy od odnotowanego w roku 2008. W proporcji do PKB mamy odpowiednio 1,16 w roku 2008 i 1,06 w roku 2012.
- nastąpił dramatyczny spadek wydatków na szkolnictwo wyższe, licząc w proporcji do PKB, w latach 2008-2012. W dziale 803 z 0,84% do 0,75% - bez uwzględnienia środków europejskich. Po ich uwzględnieniu mamy również spadek – 0,8% (803). Co interesujące, ten proces rozpoczął się już w 2009 roku.
- nakłady na stypendia studenckie i doktoranckie oraz na pomoc socjalną spadły realnie. Nominalnie mamy wzrost z 1,54 mld (2008) do 1,64 mld (plan na 2012), co oznacza kilkuprocentowy realny spadek w tym czasie.
- wydatki na działalność statutową, badania własne i inwestycyjne spadły realnie o ok. 5%. Nominalne planowane wydatki na rok 2008 i na rok 2012 wynoszą odpowiednio 2,3 mld zł i 2,44 mld zł, przy kilkunastoprocentowej inflacji.
- obserwujemy załamanie płac w szkolnictwie wyższym. Posłużymy się danymi dotyczącymi najliczniejszej grupy nauczycieli akademickich. W 2005 roku płace adiunktów stanowiły ok. 1,8 średniej płacy w gospodarce narodowej. Na początku 2012 roku znajdują się one na poziomie średniej płacy w gospodarce narodowej. Nawet kwota bazowa dla szkolnictwa wyższego jest o prawie 900 zł niższa od kwoty bazowej dla nauczycieli w oświacie.
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1180
W Narodowym Centrum Nauki rozstrzygnięto dwa konkursy – Sonatinę oraz Uwerturę. W drugiej edycji konkursu Sonatina dedykowanemu naukowcom rozpoczynającym karierę badawczą przyznano na projekty i międzynarodowe staże ponad 30 mln zł.
W konkursie Uwertura 2 na staże w zagranicznych zespołach naukowych realizujących granty ERC do NCN wpłynęło 21 wniosków, spośród których finansowanie w łącznej kwocie niemal 673 tys. zł uzyskało 8 naukowców.
Sonatina to konkurs skierowany do naukowców, którzy posiadają stopień doktora nie dłużej niż od 3 lat. W drugiej edycji konkursu złożono 154 wnioski, z czego finansowanie otrzyma 45 badaczy. Łączny budżet nagrodzonych projektów wyniósł ponad 30 mln zł. W ramach grantu finansowane jest pełnoetatowe zatrudnienie laureata w polskiej jednostce naukowej, realizacja projektu badawczego oraz trwający od 3 do 6 miesięcy staż w zagranicznym ośrodku naukowym.
– Sonatina to konkurs dla osób, które doktorat uzyskały stosunkowo niedawno i potrzebują z jednej strony stabilnego zatrudnienia w jednostce naukowej, a z drugiej muszą zdobyć doświadczenie badawcze, czemu sprzyja współpraca międzynarodowa – mówi prof. Zbigniew Błocki, dyrektor NCN. – Po zakończeniu realizacji grantu badacze mogą starać się o finansowanie projektu w konkursie Sonata dla bardziej doświadczonych doktorów, czy Sonata Bis, który umożliwia utworzenie nowego zespołu badawczego.
W konkursie Sonatina 2 najwięcej, bo aż 59, wniosków nadesłano w grupie nauk humanistycznych, społecznych i o sztuce. Finansowanie w wysokości prawie 8 mln zł przyznano 14 projektom.
Przedstawiciele nauk ścisłych i technicznych zgłosili 55 propozycji projektów, z czego 18 o łącznej wartości ponad 12 mln zł skierowano do realizacji.
W naukach o życiu badacze złożyli 40 wniosków, a finansowanie otrzymało 13 z nich na łączną kwotę prawie 10,5 mln zł.
Konkurs Uwertura ma na celu wsparcie polskich badaczy w skutecznym występowaniu o środki europejskie i zwiększenie ich udziału w gronie laureatów konkursów Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych (ERC). W konkursie mogli wystartować naukowcy posiadający co najmniej stopień doktora, którzy kierowali już projektem badawczym finansowanym ze środków NCN. Laureaci odbędą staże w zagranicznych zespołach naukowych realizujących granty ERC, a po powrocie w ciągu 18 miesięcy przygotują i złożą własny wniosek grantowy do tej organizacji.
– Istotą konkursu Uwertura jest możliwość współpracy z wybitnymi naukowcami, będącymi laureatami konkursów ERC. Wnioskodawcy sami wybierają zespoły, w których chcą odbyć staż. Jesteśmy przekonani, że praca w międzynarodowych grupach badawczych ułatwi im odnoszenie sukcesów w procesie starania się o granty Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych – mówi prof. Zbigniew Błocki.
W drugiej edycji konkursu Uwertura o staże starało się 21 naukowców, spośród których 8 będzie prowadzić badania w zagranicznych zespołach. Wyróżnieni badacze przez 3 do 6 miesięcy będą współpracować z wybitnymi europejskimi naukowcami z najlepszych ośrodków.
Listy projektów zakwalifikowanych do finansowania w obu konkursach zostały opublikowane na stronie NCN.
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1167
Społeczeństwo bez ubogich - pod takim hasłem odbyła się 17.10.18 konferencja naukowa Komitetu Prognoz PAN Polska 2000 Plus. Konferencję zorganizowano z okazji jubileuszu dziewięćdziesiątej rocznicy urodzin prof. Leszka Kuźnickiego, Honorowego Przewodniczącego Komitetu.
Pierwsza część konferencji poświęcona była Jubilatowi. Okolicznościowe wystąpienia dotyczyły dokonań prof. Kuźnickiego jako wieloletniego przewodniczącego Komitetu Prognoz PAN (mówił o tym prof. Bogdan Galwas), oraz przewodniczącego, też przez wiele lat, Komitetu Biologii Środowiskowej i Ewolucyjnej PAN (prof. Krzysztof Spalik). Dopełnieniem ich była opowieść prof. Jacka Kuźnickiego, syna Profesora, o życiu prywatnym Jubilata. O zasługach Jubilata dla nauki polskiej mówiła też prof. Irena Wojnar, podkreślając Jego umiejętność łączenia ludzi, rozwiązywania sporów i humanistyczny stosunek do nauki jako całości, widzenia w nauce człowieka.
W drugiej części konferencji dyskutowano o rosnącym rozwarstwieniu dochodów i poziomów zamożności społeczeństw.
Prof. Galwas przypomniał, iż jakkolwiek pozytywnie oceniamy niektóre globalne skutki postępu, jak choćby wzrost długości życia, wygaszenie źródeł wielu epidemii, czy też wzrost poziomu wykształcenia społeczeństw w wielu krajach, to nadal jest wiele problemów nierozwiązanych, np.
- ciągły wzrost nierówności dochodowych wewnątrz krajów i między krajami.
- wzrost napięć i destabilizacja społeczeństw w wielu krajach, regionach, a nawet w skali kontynentów (Afryka). Ich wynikiem jest wybuch wojen domowych, ekspansja terroryzmu, migracja milionów ludzi, upadłe państwa i katastrofy humanitarne.
Jednym ze sposobów zmniejszania biedy i ubóstwa mogłoby być wprowadzenie ujemnego podatku dochodowego i bezwarunkowego dochodu podstawowego.
Na ten temat wypowiadało się czterech mówców różnych specjalności. Prof. Ryszard Szarfenberg z Instytutu Polityki Społecznej UW przedstawił referat pt. „Ubóstwo w Polsce w latach 2014-2017: dane i polityka społeczna”, prof. Grzegorz Węcławowicz z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN pokazał przestrzenne wymiary zróżnicowań dochodowych w Polsce, prof. Paweł Kozłowski z Centrum Europejskiego UW mówił o ubóstwie i koncepcjach jego pokonania, a prof. Julian Auleytner z Wyższej Szkoły Pedagogicznej im. J. Korczaka pokazał dochód gwarantowany jako koncepcję na razie bardziej utopijną niż konieczność.
Prof. Ryszard Szarfenberg, porównując wskaźniki celów w zakresie walki z ubóstwem w Agendzie 2030 ONZ i w Strategii Europa 2020 UE ze wskaźnikami przyjętymi przez rząd PiS w Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju zauważył, iż treść polskich celów w ujęciu wskaźnikowym odbiega od zaleceń ONZ, są to również cele mało ambitne. Jeśli przeanalizować strategie ostatnich trzech rządów odnośnie walki z ubóstwem, to najskuteczniej umiał zmniejszać ubóstwo (o 58%) rząd SLD-UP-PSL. Rząd PO-PSL – zmniejszył ubóstwo zaledwie o 13%.
Grupami najbardziej narażonymi na ubóstwo są dzieci i osoby starsze, oraz niepełnosprawne. W roku 2017 w Polsce było 325 tys. dzieci żyjących w skrajnym ubóstwie, zatem program 500+ miał wpływ na zmniejszenie ubóstwa o 54%, a nie o 94%, jak to przedstawia obecny rząd. W dodatku w wyniku jego wprowadzenia ponad 100 tys. kobiet odeszło z pracy.
Wiadomo też, że będzie się pogłębiać skrajne ubóstwo senioralne, a w ubóstwie skrajnym i relatywnym pozostawać będzie 1,7 – 5,2 mln Polaków.
Niestety, obecny system pomocy społecznej jest skomplikowany, chaotyczny, brak w nim przejrzystości. Duża liczba różnych form pomocy socjalnej utrudnia dobre zarządzanie budżetowymi środkami na ten cel. Jednym słowem: za te pieniądze, które dzisiaj wydajemy na zwalczanie ubóstwa można osiągnąć dużo więcej.
Stworzenie dobrego systemu pomocy społecznej jest potrzebne także do likwidacji obszarów biedy, nie tylko dla rodzin, czy pojedynczych osób. Mówił o tym prof. Grzegorz Węcławowicz, przedstawiając zróżnicowanie pod względem dochodu narodowego w skali województw, podregionów oraz powiatów. Z badań wynika, iż w latach 2002 - 2016 zwiększyły się nie tylko zróżnicowania dochodowe ludności, ale i całych regionów. Niby wszyscy widzimy „gołym okiem” podział na Polskę A i B, niemniej takie badania pomagają w tworzeniu skutecznej polityki społecznej zapobiegającej wykluczeniu społecznemu i ubóstwu.
Czy za istniejące podziały i niesprawiedliwość należy obarczyć nauki ekonomiczne? – zastanawiał się prof. Paweł Kozłowski. Niewątpliwie zbliża się rewolucja i będzie ona inna niż dotychczasowe, bo dokona się w ludzkich głowach. Nieuchronna refleksja ludzkości dotycząca przyszłości wyrazi się potrzebą zmiany, zaniechaniem kontynuacji tego, co jest teraz.
Wielu ekonomistów już od lat krytykuje system gospodarczo-społeczny w rozwiniętych krajach zwracając uwagę na: ubóstwo, wykluczenie, prekariat, siłę władzy ukrytej, duże dysproporcje materialne (wg Stiglitza większe niż w czasach Cesarstwa Rzymskiego), degradację środowiska, niedostatek innowacji technicznych, brak merytokracji (za to dużo zawodów marnotrawnych, niepotrzebnych, np. w reklamie, zbrojeniach, bankowości), niewydolność systemów demokratycznych, uświęcanie własności prywatnej, niskie zaufanie między państwami i między ludźmi, ustępowanie rozumu przed przesądem, małe poczucie sprawczości, zmniejszanie się odpowiedzialności społecznej, niewystarczające inwestycje …
W ekonomii dojrzewa idea nowej, po tej wyrastającej z doświadczenia kryzysu lat 30., Wielkiej Reformy. Ma ona znieść ubóstwo, zmniejszyć znacząco nierówności dochodowe, znieść obecną nadrzędność struktur finansowych, zbudować system merytokratyczny, rozwijać odpowiedzialność społeczną, budować racjonalne składniki powszechnej kultury itp. Wskaźnikiem tej przyszłej ekonomii będzie stosunek do ubóstwa. Czyli – potrzebujemy powrotu do ekonomii politycznej, do tworzenia świata społecznego.
A zatem – i do innej dystrybucji dochodu narodowego, do czego sprowadza się nowa idea dochodu gwarantowanego, o której mówił prof. Julian Auleytner. Analizując genezę tego pojęcia, odniósł się do historii terminu godziwego wynagrodzenia (nb. Polska nie ratyfikowała Europejskiej Karty Społecznej dotyczącej godziwego wynagrodzenia) – czy wynika ono z płacy za pracę, czy także za sytuację rodzinną? Czy może dochód gwarantowany powinien przysługiwać za samo istnienie człowieka?
Tu powstaje też spór o ustrój pracy – jak wiązać czas pracy z godziwym wynagrodzeniem? (w RFN tygodniowy czas pracy wynosi 28 godzin, u nas – 40 godzin).
A co wiemy o obecnych transferach socjalnych z budżetu państwa, które stanowią podstawę dla gwarantowanego dochodu podstawowego?
Szacunkowe łączne wydatki na politykę społeczną w Polsce w ciągu roku to 442 mld zł. Składają się na nie składki pracowników i pracodawców od wynagrodzeń oraz ich podatki, które państwo transferuje jako dotację budżetową. Nie uwzględniają one w pełni wydatków na prywatną służbę zdrowia i prywatną edukację.
Dotacja budżetowa w 2016 r. rozkładała się następująco według obszarów państwowej polityki społecznej:
1. Zabezpieczenie społeczne:
- do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych – 44,9 mld zł,
- do Funduszu Emerytur Pomostowych – 0,5 mld zł,
- do Funduszu Emerytalnego Rolników w KRUS – 16,4 mld zł,
- do państwowej i samorządowej pomocy społecznej – 39,5 mld zł, w tym:
- do programów zdrowotnych – 4,5 mld zł,
- program „Rodzina 500+” – 22 mld zł (suma przybliżona),
razem ok. 128,3 mld zł.
2. Asekuracja pracy:
- Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych – 0,7 mld zł.
3. Edukacja:
- do oświaty – 41,5 mld zł,
- do szkolnictwa wyższego – 15,5 mld zł.
razem 56,6 mld zł.
4. Mieszkalnictwo:
- do programu „Mieszkanie dla młodych” – 0,4 mld zł.
5. Dialog obywatelski – 60 mln zł
6. Pomoc żywnościowa – 0,4 mld zł.
Łącznie dotacje z budżetu dla celów społecznych wynoszą ok. 186 mld zł, czyli ok. 5000 zł rocznie na każdego Polaka. Czy zatem dotacja budżetowa nie jest rodzajem zbiorowego dochodu gwarantowanego?
Czy państwo sprawiedliwie transferuje te pieniądze? Kto o tym decyduje?
Czy zasiłki finansowe to odmiana dochodu gwarantowanego?
System zasiłków w pomocy społecznej:
Zasiłek rodzinny – od 95zł – 135 zł w 2017 r., plus dodatki z tytułu:
- urodzenia dziecka – 1000 zł jednorazowo,
- sprawowania opieki nad dzieckiem w czasie korzystania z urlopu wychowawczego – 400 zł miesięcznie,
- samotnego wychowywania dziecka – 185 zł miesięcznie na dziecko, nie więcej jednak niż 340 zł na wszystkie dzieci; 265 zł miesięcznie na dziecko posiadające orzeczenie o niepełnosprawności lub orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności, nie więcej niż 500 zł na wszystkie dzieci,
- wychowania dziecka w wielodzietnej rodzinie – 90 zł miesięcznie na trzecie i kolejne dzieci uprawnione do zasiłku rodzinnego,
- kształcenia oraz rehabilitacji dziecka niepełnosprawnego – 80 zł na dziecko do ukończenia przez nie 5 lat; 100 zł na dziecko mające powyżej 5 lat do ukończenia przez nie 24 lat,
- rozpoczęcia roku szkolnego – 100 zł jednorazowo na dziecko,
- podjęcia przez dziecko nauki w szkole poza miejscem zamieszkania – w kwocie 105 zł na dziecko w roku szkolnym,
- wyprawka szkolna – 300 zł (od 2018 r.)
Dodajmy do tego:
- zasiłek pielęgnacyjny -153 zł miesięcznie,
- świadczenie pielęgnacyjne (dla rodziców opiekujących się dzieckiem niepełnosprawnym) – 1407zł w 2017 r.,
- zasiłek stały,
- zasiłek celowy,
- zasiłek okresowy,
- specjalny zasiłek celowy
- zasiłek celowy na pokrycie wydatków związanych z klęską żywiołową lub ekologiczną,
- zasiłek celowy na zasadach zwrotu,
- zasiłek wychowawczy – 500 zł (od 2016 r.) wprowadzony w warunkach deflacji.
Jak wiadomo, powyższe świadczenia socjalne mogą się kumulować.
Zestawienie to pokazuje, że wydatki na pomoc społeczną w Polsce są wyższe niż na obronę narodową czy naukę i szkolnictwo wyższe.
Gdyby wprowadzić bezwarunkowy dochód powszechny, złamałoby to konstrukcję dotychczasowych transferów finansowych.
Po wystąpieniach głównych prelegentów wywiązała się dyskusja, w której prof. Wojnar, mówiąc o marzeniu społeczeństwa bez ubogich, podkreślała, że nierówności wyzwalają z jednej strony arogancję bogatych, a z drugiej – upokorzenie biednych. Konsekwencjami moralnymi tego systemu są nowe priorytety: wzmożenie autorytetu posiadania, chciwość, zarozumialstwo i pewność siebie. I choć zjawiska te obserwujemy na co dzień, to trzeba o nich ciągle mówić, gdyż ich konsekwencją jest ubóstwo duchowe. Potrzebna jest więc refleksja: czy o takich ludzi nam chodzi?
Anna Leszkowska
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 2818
13 marca 2015 w Pałacu Staszica w Warszawie odbyło się spotkanie dyrektorów jednostek naukowych PAN z wiceministrem nauki, prof. Markiem Ratajczakiem.
Spotkanie dotyczyło nowych zasad finansowania placówek naukowych, szczególnie – zasad przyznawania dotacji statutowej. Jak podkreślił na wstępie zebrania prezes PAN, prof. Michał Kleiber, dotacja statutowa dla jednostek Akademii jest w 2015 r. o 7% wyższa niż w ubiegłym roku, co cieszy, jednakże sposób podziału kwoty dotacji budzi u wielu dyrektorów placówek wątpliwości odnośnie wprowadzonych zasad finansowania.
Minister Ratajczak wyjaśnił zebranym, iż tegoroczne zasady finansowania działalności statutowej jednostek wynikają z oceny przeprowadzonej w roku 2013, a rok 2015 jest pierwszym, w którym zaczęła obowiązywać ocena parametryczna, gdzie głównym kryterium przyznawania środków stała się kategoria naukowa. Jest to zresztą zgodne z głosami środowiska, które od lat twierdziło, że na działalność statutową państwo winno gwarantować nie więcej jak 15-20% kosztów działalności jednostki. Tegoroczna dotacja do działalności statutowej placówek ze środków państwa na naukę (bez środków unijnych) nie jest mała - jest większa niż budżet obu agencji – NCN i NCBiR.
Do konieczności zreformowania poprzedniego systemu, (który był nie do utrzymania), ministerstwo zostało także zmuszone licznymi wyrokami sądowymi dotyczącymi tzw. stałej przeniesienia, obowiązującej do końca 2014 r. W starym systemie kategoria naukowa miała zaledwie w 5-10% wpływ na wielkość dotacji statutowej, były więc przypadki, kiedy kategoria naukowa rosła, natomiast dotacja spadała. Wszystko zatem zależało od szczęścia, bądź pecha.
Wprowadzenie od tego roku reformy sprzed dwóch lat spowodowałoby zapewne większe problemy niektórych instytutów, gdyby nie dodatkowe 300 mln zł, jakie ministerstwo przeznaczyło na amortyzację zmiany systemu finansowania statutowego.
Dla jednostek PAN dotacja statutowa jest wyższa o 7% w tym roku, ale od 2013 jest to wzrost o 30%, zatem największy ze wszystkich sektorów nauki. A trzeba pamiętać, że w jednostkach PAN, do których trafia 1/3 środków na działalność statutową, pracuje tylko 6% zatrudnionych w polskiej nauce, a w PAN jest tylko 7% wszystkich jednostek naukowych.
Placówki PAN, których jest 70, należą do najlepszych w kraju. Tylko 14 z nich posiada kategorię B, natomiast pozostałe – A+(12) i A (44). Tych, którzy w tym roku dostali dotację niższą niż w ubiegłym, choć nadal należą do grupy najlepszych, minister zapewnił, że ten skok finansowania jest tylko w tym roku, w innych już go nie będzie, gdyż wprowadzona reforma ma na celu wyczyścić nieprawidłowości z zaszłości. „Patrzę na tegoroczny podział przez pryzmat całości, gdzie nasza metoda zadziałała znakomicie, pieniądze bowiem idą do najlepszych – placówki z kategorii A otrzymują o 7% więcej, z kategorii B – o 2%, choć mam świadomość, że trzeba się jeszcze zastanowić nad pewnymi sprawami. Problemem bowiem może być brak chęci utrzymania kategorii A przez placówki. Nie oznacza to jednak, że wszystkim, którym dzieje się krzywda, dołożymy środków”.
Po wystąpieniu ministra wywiązała się żywa dyskusja. Prof. Jarosław Horbańczuk z Instytutu Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN zapytał ministra, dlaczego ta terapia szokowa przeprowadzana jest tak późno? Z okrojenia o 30% kwoty dofinansowania statutowego na ten rok dla IGHZ PAN wynika, że instytutowi pieniędzy starczy tylko do września br., więc kierownictwo przygotowuje zwolnienia grupowe. Winno się zredukować politykę przyznawania środków tak, aby utrzymać istniejące dofinansowanie dla placówek z kategorią A, natomiast dodać innym, gdyż zmianę reguł gry odczuły najboleśniej placówki najlepsze.
W tej sprawie apelował też prof. Leszek Sirko z Instytutu Fizyki PAN, który zaproponował, że może należałoby zracjonalizować współczynnik dla instytutów z kategorią A+ tak, aby były bardziej stabilne?
Prof. Sławomir Jarosz z Instytutu Chemii Organicznej PAN poruszył z kolei nieuwzględnienie przez ministerstwo w dotacji statutowej doktorantów ze stypendiami, a prof. Cezary Król z Instytutu Studiów Politycznych PAN zapytał wprost, czy prawdą jest, iż trwają prace nad odebraniem instytutom Akademii prawa do nadawania tytułów i stopni naukowych?
Do tematu doktorantów nawiązał też prof. Stanisław Słomkowski z Centrum Badań Molekularnych i Makromolekularnych PAN w Łodzi stwierdzając, iż doktoranci z placówek PAN, to najbardziej wyzyskiwani pracownicy w Polsce, (w innych placówkach są traktowani lepiej). Pokazał również skutki finansowe decyzji ministra finansów, którą zmuszono instytuty PAN (i de facto tylko PAN) do przeniesienia kont do BGK, (który nie jest do tego przygotowany). Rocznie kosztuje to instytut kilkaset tysięcy złotych, nie mówiąc już o tym, że system opłat nosi znamiona oscylatora.
Prof. Andrzej Dworak z Centrum Materiałów Polimerowych i Węglowych z Zabrza zadał fundamentalne pytanie: skoro celem działań ministra nauki jest stymulowanie rozwoju, to jak go kontynuować, skoro dotacje na działalność tak spadły? W tym duchu zabrzmiała też wypowiedź prof. Pawła Rowińskiego z Instytutu Geofizyki PAN, który przedstawił sytuację w placówkach zajmujących się naukami o Ziemi – najbardziej dotkniętych cięciami dotacji statutowej, mimo wysokiej kategorii, a nawet przyznanych KNOW-ów. Czy minister weźmie odpowiedzialność za ich upadek? Przecież winien być związek finansowania tych placówek z polityką gospodarczą państwa.
Podobne uwagi płynęły od przedstawicieli nauk społecznych. Prof. Władysław Czapliński z Instytutu Nauk Prawnych PAN podkreślał, że w naukach społecznych placówki kategorii A straciły z dotacji statutowej 15%, a tych braków nie mogą sobie zrekompensować działalnością rynkową. Ponadto, ten spadek jest o wiele większy, gdyż nie uwzględnia się odpisów na likwidację instytutów (odprawy, majątek trwały). Czy MNiSW zamierza pokrywać te koszty? – pytał.
Na problemy, jakie umykają w nowych zasadach kategoryzacji zwracali też uwagę i inni. Prof. Marek Jeżabek z Instytutu Fizyki Jądrowej PAN w Krakowie poruszył sprawę kształtowania – niezmienianego od 2011 roku – współczynnika kosztochłonności, natomiast prof. Andrzej Rychard z Instytutu Filozofii i Socjologii PAN – na problem ruchów kadrowych, a zatem – liczby N. Praktyka tego mechanizmu, to odejście od założeń reformy, rola demotywująca.
Prof. Leszek Zasztowt z Instytutu Historii Nauki PAN z kolei akcentował alarmujący rozrost biurokracji w nauce, wskutek czego zgubił się cel reformy. Pracownicy instytutów zajmują się głównie wnioskowaniem o dotacje i granty (coraz zresztą mniejsze), natomiast nie mają już czasu, aby skupiać się na pracy badawczej.
Najmocniej zabrzmiał głos prof. Urszuli Jakubowskiej z Instytutu Psychologii PAN (kat. A): Najgorsze, że samo ministerstwo nie przestrzega praw, które samo ustala. Zgodnie z polityką naukową, najlepsze ośrodki miały być wzmocnione, a praktycznie obcina się im dotacje i dodaje najsłabszym. Mówczyni odniosła się też do kwoty 17 mln zł, której ministerstwu zabrakło, aby zachować dotacje dla najlepszych placówek. Zauważyła, że na naukę brakuje 17 mln zł, tymczasem rząd bez wahania dołożył 16 mln zł na Świątynię Opatrzności, wypłacił 0,5 mln zł dla zarządy stadionu narodowego, itd., itp. Ubytek 600 tys. zł w dotacji statutowej dla Instytutu Psychologii oznacza, że trzeba było zwolnić wszystkich, których tylko było można.
W odpowiedzi na pytania, wnioski krytyczne i konstruktywne, minister Ratajczak uspokajał zebranych, że tegoroczne spadki finansowania są jednorazowym skutkiem reformy projakościowej w nauce oraz wynikiem zaszłości historycznych. Reforma jest rozłożona na lata, ale już w roku 2016 będzie lepiej, a w roku 2017 będzie czytelny obraz sposobu przydzielania dotacji statutowej (decydować będzie kategoria).
Z problemów, jakie zgłasza środowisko, i które widzi też ministerstwo wynika, że trzeba się zastanowić nad korektami systemu w najbliższych latach.
Minister zaprzeczył też pogłoskom o odebraniu placówkom PAN uprawnień do habilitacji, a tym bardziej zaprzeczył, aby ktokolwiek zamierzał likwidować instytuty PAN czy samą Akademię. Wszystkie placówki są potrzebne i trzeba je chronić, choć nadmierna ochrona też nie jest dobra, bo rozleniwia.
Sposobem wyjścia z trudnej sytuacji nie jest likwidacja placówek, ale tworzenie nowych zespołów, centrów badawczych, konsolidacje. Dobrym pomysłem byłoby przyznawanie jednostkom naukowym kategorii raz na cztery lata, co zapewniłoby większą stabilność finansowania. Jak na razie, co roku jest zgadywanka: nawet minister nie wie, jakie ono będzie.
Anna Leszkowska