Informacje (el)
- Autor: al
- Odsłon: 3669
Unikatowy w skali światowej zespół skamieniałości morskich i lądowych sprzed 148 mln lat odkrył paleontolog dr Adrian Kin. Badania niezwykle bogatego stanowiska w kamieniołomie wapieni w Sławnie koło Opoczna prowadzi międzynarodowy zespół naukowców w ścisłej współpracy z Państwowym Instytutem Geologicznym.
Gdzie można znaleźć najpiękniejsze skamieniałości na świecie? Każdy miłośnik paleontologii odpowie bez namysłu, że w Solnhofen, w Bawarii. W drobnoziarnistych wapieniach tego kamieniołomu odkryto m. in. kompletny szkielet archaeopteryksa - ewolucyjnego ogniwa przejściowego między gadami i ptakami.
Do niedawna uważano, że Solnhofen nie ma swojego odpowiednika na świecie, tymczasem okazało się, że mamy w Polsce kamieniołom podobnej rangi naukowej, z podobnym stanowiskiem sedymentacji.
"Podczas rekonesansu terenowego w czynnym kamieniołomie wapieni koło Sławna (pow. Opoczno, woj. łódzkie) odkryłem istne archiwum świata pierwotnego sprzed 148 milionów lat - mówi dr Adrian Kin ze Stowarzyszenia Przyjaciół Nauk o Ziemi "Phacops" oraz Wydziału Biologii i Nauk o Ziemi UJ. - Jest to najbliższy znany odpowiednik wiekowy słynnego, południowoniemieckiego Solnhofen.
W umiarkowanie chłodnym i niezbyt głębokim morzu późnojurajskim bujnie rozwijały się tutaj organizmy zasiedlające strefę dna i toni wodnej. Wśród skamieniałości są skrzypłocze, krewetki, ryby, gady morskie, misternie ornamentowane muszle małżów, spiralnie zwinięte amonity o pięknie zdobionych drobnymi żeberkami muszlach, a także ważki, żuki oraz latające gady - pterozaury".
Stanowisko okazało się na tyle bogate, że do jego badania niezbędne było stworzenie międzynarodowego zespołu, kierowanego przez dr. Adriana Kina. W jego skład weszli: dr Błażej Błażejowski z Instytutu Paleobiologii PAN, prof. Michał Gruszczyński (zmarły w końcu 2011 roku) ze Stowarzyszenia Przyjaciół Nauk o Ziemi "Phacops", dr David Martill ze School of Earth and Environmental Sciences Uniwersytetu w Portsmouth, dr Günter Bechly ze Staatliches Museum für Naturkunde Stuttgart i dr Jim Marshall ze School of Environmental Sciences Uniwersytetu w Liverpoolu. Efektem prac naukowców jest publikacja w prestiżowym periodyku "Lethaia".
Prace badawcze w kamieniołomie koło Opoczna prowadzone są od 7 lat bez udziału środków budżetowych – naukowcy wykonują je wyłącznie dzięki pieniądzom własnym i donatorów. Jak podkreślają, ich obecny sukces jest też w dużej mierze zasługą bardzo profesjonalnej i życzliwej pomocy właściciela kamieniołomu, w którym cały czas jest prowadzone wydobycie. Dzięki tym pracom górniczym, naukowcy nie muszą sprowadzać i opłacać drogiego sprzętu do zdejmowania warstw wierzchnich odkrywki.
Pieniądze na wieloletnie badania są jednak konieczne, stąd po raz pierwszy zespół będzie występował o grant, chce tez zdobywać środki poprzez sprzedaż prawa do nazw odkrywanych szczątków wymarłych gatunków.
Od zasilenia budżetowego badań zależeć będzie tez ich zakres: np. paleoklimatolodzy spodziewają się po badaniach tego miejsca poznać klimat w końcu okresu jurajskiego. Jak podkreślają – jest to mało zbadany, a bardzo ciekawy okres historii Ziemi, kiedy szybko następowały zmiany klimatyczne. (al)
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 489
Ludzie, którzy dorastają z robotami, mogą rozwinąć wobec nich uczucia i stracić umiejętności społeczne, twierdzą uczestnicy WEF „Summer Davos”(czerwiec 2025)
Czy tak bardzo zwiążemy się z technologią, że stanie się ona częścią nas, a my zatracimy się i zapomnimy, co to znaczy być człowiekiem?
Im wcześniej ludzie wchodzą w interakcję z robotami, tym szybciej rozwijają wobec nich uczucia i tracą zdolność do socjalizacji z innymi ludźmi, zgodnie z dyskusją na dorocznym spotkaniu Nowych Mistrzów (AMNC) Światowego Forum Ekonomicznego (WEF), znanym również jako „Letnie Davos” w Tianjin w Chinach.
W swoim wystąpieniu podczas sesji „ Roboty społeczne i ja ” Chang Dong-Seon, założyciel Future Explorer Society, wyjaśnił, że dzieci dorastające z robotami mogą nie być w stanie odróżnić maszyn od innych ludzi, ponieważ brakuje im sygnałów społecznych, które by to umożliwiały.
„Jeśli przyjrzysz się badaniom młodych ludzi, nie rozróżniają oni robotów niebędących ludźmi od ludzi [...] Mogą wierzyć, że naprawdę mają uczucia, okazywać współczucie i postrzegać inne istoty niebędące ludźmi jako ludzi”.
W tym scenariuszu nieustannej interakcji z maszynami, całe pokolenie mogłoby wykształcić uczucia do robotów, ponieważ mogłoby je przytulać, rozmawiać z nimi i utożsamiać się z nimi.
„Możemy to zaobserwować u dzieci, a nawet u młodszego pokolenia. Jeśli przyjrzymy się badaniom dotyczącym młodych ludzi, nie rozróżniają oni między robotami i ludźmi tak bardzo, jak my [dorośli], ponieważ nie dorastaliśmy z nimi – powiedział Dong-Seon. - Jednak młodsze pokolenie może uważać, że naprawdę ma uczucia, okazuje współczucie i postrzega inne istoty niebędące ludźmi jako ludzi ”.
Ale nie tylko młodzi ludzie odczują skutki życia w otoczeniu robotów.
W swoim drugim scenariuszu Dong-Seon mówi, że im częściej wchodzimy w interakcje z robotami w ciągu naszego życia, tym bardziej możemy utracić zdolność do normalnej interakcji z innymi ludźmi, ponieważ nasz mózg zostanie przeprogramowany tak, aby traktować innych ludzi jak maszyny.
„Kiedy jesteś odizolowany i nie masz kontaktu z innymi ludźmi, z czasem twój mózg traci zdolność odczytywania sygnałów społecznych od innych ludzi […] Kiedy wchodzisz w interakcję z robotami, wiele osób zauważa, że możesz stać się bardzo agresywny i znęcać się nad nimi […] i że nieludzkie zachowanie może zostać przeniesione na osoby, z którymi wchodzisz w interakcję .”
„ Jeśli mamy do czynienia z AI w naszych małych mieszkaniach i rozmawiamy tylko z AI i nie wchodzimy w interakcje z innymi ludźmi, co dzieje się w naszych mózgach? ” zastanawiał się Dong-Seon.
„ W Trends in Cognitive Science opublikowano interesujące badanie . Mówi ono, że obszar PSTS — sieć społeczna w naszym mózgu — kurczy się i jest mniej połączeń, co oznacza, że jeśli jesteś odizolowany i nie wchodzisz w interakcje z innymi ludźmi, z czasem tracisz zdolność odczytywania społecznych sygnałów innych ludzi. Oznacza to, że następnym razem, gdy spotkasz człowieka, możesz zauważyć wielkość jego oczu, sposób, w jaki wygląda, sposób, w jaki mówi, i możesz pomyśleć: „Och! Nie wiem, jak wchodzić w interakcje z ludźmi; wolę roboty; wolę AI. To jest o wiele lepsze; to idealnie do mnie pasuje” i rozwiniesz inny sposób interakcji, który jest bardziej ograniczony, ale z czasem może stać się nowym sposobem interakcji, który ludzie będą preferować .
„ Ale istnieje tu też pewne niebezpieczeństwo, ponieważ wiele osób widzi, że wchodząc w interakcję z robotami, możesz stać się bardzo agresywny i znęcać się nad nimi, a kiedy wiesz, że druga istota nie jest człowiekiem, sposób, w jaki wchodzisz w interakcję, ulega zmianie .
„Problem polega jednak na tym, że czasami mózg musi oddziaływać zarówno na ludzi, jak i na istoty nieludzkie, a w związku z tym można utracić zdolność rozróżniania tych dwóch rzeczy — co oznacza, że działania nieludzkie mogą być również przenoszone na ludzi podczas interakcji z nimi”.
„Zorientowane na relacje AI rywalizują jako przyjaciele, koledzy i mentorzy, podczas gdy zorientowane romantycznie AI rywalizują o miłość. Rywalizacja o miłość ma potencjalnie etyczne konsekwencje, ponieważ może zakłócić nasze najbliższe ludzkie relacje”.
W numerze czasopisma Trends in Cognitive Science z czerwca 2025 r . znajduje się artykuł zatytułowany „Sztuczna intymność: problemy etyczne romansu ze sztuczną inteligencją ”, który zawiera konkluzje zgodne ze stwierdzeniami Dong-Seona:
„W miarę jak sztuczna inteligencja staje się coraz bardziej postrzegana jako istoty myślące i idealni partnerzy w związkach, niektórzy ludzie wolą związki z AI od związków z ludźmi”.
Badanie ostrzega również: „Sztuczna inteligencja może być również wykorzystywana przez ludzi do manipulowania innymi. Relacyjne sztuczne inteligencje mogą być wykorzystywane przez prywatne firmy, państwa zbójeckie lub cyberhakerów, aby początkowo zapewnić towarzystwo i wciągnąć ludzi w intymne relacje, a następnie wprowadzić ich w błąd, źle się zachowywać lub w inny sposób wykorzystywać ”.
Aby robot mógł rozwinąć prawdziwą inteligencję, konieczny jest rozbudowany model zachowań lub cyfrowy bliźniak całego świata. Po przeszkoleniu robota za pomocą tych modeli i bliźniaków, teoretycznie będzie on w stanie komunikować się ze światem rzeczywistym w sposób pozornie inteligentny.
„Aby robot był naprawdę inteligentny, trzeba stworzyć model świata, coś w rodzaju cyfrowego bliźniaka całego świata - twierdzi Vanessa Evers, uczestniczka konferencji WEF. - Możemy dodać nadludzkie zdolności, słuchać bicia serca danej osoby lub monitorować jej oddech, aby wykryć stres lub ból. Potrafimy wykryć dominację, agresję i fazy kreatywne — wszystkie te elementy można automatycznie wychwycić”.
Gdyby roboty zostały wyposażone w model świata, stałyby się pozornie „inteligentne” i „społeczne”, co rodzi całą masę pytań filozoficznych i etycznych dotyczących tego, w jaki sposób będziemy wchodzić w interakcje z robotami i w jaki sposób może to zmienić dynamikę naszych interakcji z innymi ludźmi. Na przykład Evers opowiadała, jak w jej laboratorium opracowano inteligentną poduszkę, która potrafi wykrywać ból na podstawie dźwięków wydawanych przez dziecko.
W przyszłości technologia ta może być wykorzystywana w innych urządzeniach i robotach do różnych celów, np. do dekodowania i wykrywania stanów psychicznych i emocjonalnych danej osoby.
„Nie wiemy, jak ludzie będą z tego korzystać. Jest to publicznie dostępne. Oczywiście, każdy może z tego korzystać. Udostępniamy to bezpłatnie. Wtedy nie mamy wpływu na to, jak to jest wykorzystywane ”- podkreśla Vanessa Evers.
Całość materiału pod linkiem: https://sociable.co/government-and-policy/people-robots-feelings-socialize-wef-summer-davos/
Na ten temat powstał film "Wspaniały" świat, który recenzowaliśmy w SN Nr 5/25.
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 98
Jak bardzo Słońce wpłynęło na zmiany temperatury?
W 2022 roku zespół 23 naukowców z całego świata — ekspertów w dziedzinie fizyki słonecznej, klimatologii i nauk atmosferycznych — opublikował recenzowany artykuł w czasopiśmie Research in Astronomy and Astrophysics (RAA), który może podważyć jedno z najbardziej zakorzenionych założeń współczesnej polityki klimatycznej.
Badanie, którego wyniki podkreśliło Centrum Badań nad Środowiskiem i Naukami o Ziemi (CERES), wykazało, że Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu ONZ (IPCC) uwzględnił jedynie niewielki podzbiór dostępnych danych dotyczących całkowitego nasłonecznienia (TSI) podczas oceny wpływu Słońca na zmiany klimatu – w szczególności tych, które wykazują niską zmienność słoneczną . Zdaniem autorów, konsekwencją tego może być przedwczesne wykluczenie przez IPCC istotnej roli Słońca w ostatnim ociepleniu.
Ponowne zbadanie związku między słońcem a klimatem
Naukowcy przeanalizowali 16 głównych zestawów danych dotyczących emisji promieniowania słonecznego , w tym te wykorzystywane przez IPCC. Ich odkrycia były uderzające: w zależności od tego, które zestawy danych zostaną wykorzystane, naukowcy mogą dojść do rozbieżnych wniosków na temat czynników napędzających współczesne trendy temperaturowe.
Dr Ronan Connolly, główny autor badania, wyjaśnia:
Międzynarodowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC) ma za zadanie znaleźć konsensus w sprawie przyczyn zmian klimatu. Jednak nauka nie działa na zasadzie konsensusu. Biorąc pod uwagę jedynie zbiory danych, które wspierają wybraną narrację, IPCC utrudnił postęp naukowy w rzeczywistym zrozumieniu przyczyn zmian klimatu.
Ten wniosek trafia w sedno „problemu atrybucji zmian klimatu” – jaki odsetek rzekomych niewielkich wzrostów ocieplenia należy przypisać przyczynom naturalnym, a jaki antropogenicznym. Zawężając zakres akceptowalnych danych, IPCC mógł „nieumyślnie” wzmocnić pozorną rolę gazów cieplarnianych, minimalizując jednocześnie naturalną zmienność.
Kiedy konsensus staje się ograniczeniem
Nicola Scafetta, profesor oceanografii i fizyki atmosfery na Uniwersytecie w Neapolu, twierdzi, że problem ten nie jest wyłącznie natury technicznej, lecz filozoficznej:
Możliwy wkład Słońca w ocieplenie w XX wieku zależy od konkretnych danych słonecznych i klimatycznych. Podejście IPCC, oparte na danych pokazujących najmniejszą zmienność słoneczną, minimalizuje składnik naturalny i maksymalizuje składnik antropogeniczny.
Innymi słowy, jeśli założeniem bazowym jest stabilność Słońca, każda zmiana musi być spowodowana przez człowieka. Takie podejście może uprościć przekaz polityczny, ale grozi zniekształceniem rzeczywistości.
Víctor Manuel Velasco Herrera z Narodowego Uniwersytetu Autonomicznego Meksyku zauważył, że wszyscy 23 współautorzy odłożyli na bok swoje priorytety badawcze, „aby stworzyć uczciwy i wyważony przegląd naukowy” związku między Słońcem a klimatem — perspektywę, którą raporty ONZ „w większości pominęły lub zaniedbały”.
Dowody empiryczne z gwiazd?
Kilku autorów wnosi do badań dane obserwacyjne gromadzone przez dekady. Gregory Henry, starszy naukowiec na Uniwersytecie Stanowym Tennessee, monitorował zmiany jasności ponad 300 gwiazd. Twierdzi, że:
Gwiazdy podobne do naszego Słońca wykazują zmiany jasności porównywalne ze zmianami jasności Słońca…
Richard C. Willson, główny badacz serii satelitów ACRIM NASA, dodaje, że koncepcja, która przekształciła się w nieudaną hipotezę globalnego ocieplenia opartą na CO₂, opiera się na przestarzałych modelach cyrkulacji, które nie pokrywają się z danymi obserwacyjnymi . Podkreśla, że klimat Ziemi jest determinowany przede wszystkim przez wahania promieniowania słonecznego.
Dr Willie Soon z CERES, który od ponad trzech dekad bada interakcje Słońca z klimatem, podkreśla, że zmienność jest „normą, a nie wyjątkiem”:
Z tego powodu rola Słońca w ostatnich zmianach klimatu nigdy nie powinna być tak systematycznie podważana, jak ma to miejsce w raportach IPCC.
Implikacje dla polityki globalnej
Implikacje tej debaty sięgają daleko poza laboratorium. Od 1988 roku raporty IPCC stanowią naukową podstawę traktatów klimatycznych ONZ i krajowej polityki energetycznej . Biliony dolarów z podatków węglowych, subsydiów i ram regulacyjnych opierają się na założeniu, że emisja CO₂ związana z działalnością człowieka jest dominującą przyczyną współczesnego ocieplenia.
Jeśli naturalna zmienność Słońca odgrywa większą rolę, niż się powszechnie uważa, to te ogromne przemiany gospodarcze mogą opierać się na kruchych podstawach .
Profesor Ana G. Elias z Narodowego Uniwersytetu w Tucumán podkreśla:
„Należy wziąć pod uwagę wszystkie istotne długoterminowe trendy klimatyczne — nie tylko te antropogeniczne.
Jeśli jej obawy okażą się słuszne, polityka klimatyczna skoncentrowana wyłącznie na kontroli emisji dwutlenku węgla może przynieść niewielkie korzyści środowisku, a jednocześnie pociągnąć za sobą wysokie koszty społeczne i ekonomiczne.
Polityka pewności
Model konsensusu IPCC został zaprojektowany, aby uprościć naukę dla decydentów, jednak konsensus może stać się ograniczeniem. Wykluczając dane, które mogłyby skomplikować narrację, instytucje ryzykują przekształcenie nauki w narzędzie zarządzania, a nie odkrycia.
Nowe badanie RAA podkreśla, że niepewność nie jest ignorancją – jest motorem postępu naukowego. Kiedy niepewność jest politycznie niewygodna, ma tendencję do jej tłumienia.
Profesor Velasco Herrera nazwał artykuł „wyjątkowym” właśnie dlatego, że zgromadził badaczy z różnych dyscyplin i ideologii, aby na nowo otworzyć kwestie od dawna uważane za rozstrzygnięte. W tym sensie badanie stanowi nie tylko ponowną ocenę naukową, ale i filozoficzną – apel o przywrócenie otwartej refleksji w dziedzinie, w której coraz bardziej dominuje polityka konsensusu.
Warto również wziąć pod uwagę, że ponad 2000 naukowców i ekspertów ds. klimatu publicznie oświadczyło, że zmiana klimatu nie jest spowodowana emisją CO₂ – a obraz staje się jeszcze bardziej „niepokojący”. Więcej informacji można znaleźć w książce Climate CO₂ Hoax ( Oszustwo klimatyczne związane z CO₂).
Ponowne otwarcie kwestii klimatu
Żaden z autorów nie twierdzi, że ma ostateczną odpowiedź. Zamiast tego, zachęcają do szerszej dyskusji na temat interakcji czynników naturalnych i antropogenicznych w kształtowaniu klimatu. Słońce, jako główne źródło energii Ziemi, musi pozostać centralnym punktem tej dyskusji.
Jeśli wyniki badań się potwierdzą, sugerują one, że współczesnych zmian klimatycznych nie da się zrozumieć – ani nimi zarządzać – wyłącznie za pomocą wskaźników emisji dwutlenku węgla. Prawdziwymi czynnikami mogą być zmienność nasłonecznienia i naturalne systemy sprzężeń zwrotnych, których żadna globalna polityka nie jest w stanie kontrolować.
Dla zwykłych obywateli oznacza to, że radykalne transformacje gospodarcze i społeczne, obecnie uzasadniane w imię „działań na rzecz klimatu”, mogą opierać się na niekompletnych danych naukowych.
Z tego badania wyłania się nie negacja, lecz naukowa pokora – gotowość do pytania, czy modele rządzące globalną polityką rzeczywiście odzwierciedlają złożoną rzeczywistość relacji Ziemia–Słońce.
Mark Keenan
Mark Keenan jest byłym naukowcem w brytyjskim Departamencie Energii i Zmian Klimatu oraz byłym specjalistą ds. ochrony środowiska w Programie Środowiskowym Narodów Zjednoczonych.
Za: https://www.globalresearch.ca/sun-influenced-temperature-trends/5904159
- Autor: ANNA LESZKOWSKA
- Odsłon: 4031
>
>
Grupa Technologii Językowych G4.19 Politechniki Wrocławskiej udostępnia 8 lutego 2013 na otwartej licencji pierwszy polski wordnet Słowosieć.>
>
Słowosieć jest tzw. wordnetem języka polskiego, czyli rodzajem sieci semantycznej, która odzwierciedla jego system leksykalny: słowa, ich znaczenia i różnorodne powiązania między nimi.>Wordnety służą automatycznej analizie tekstu. Uważa się je za podstawowy zasób językowy, ważny dla badań nad sztuczną inteligencją. Potrafią one, w sposób przydatny dla programu komputerowego, opisać określone znaczenia i połączenia danego wyrazu. Dzięki temu komputerom będzie łatwiej uczyć się rozumieć polszczyznę i Polaków.
Prace nad słownikiem trwają od ponad 7 lat. W maju 2009 roku udało się stworzyć pierwszy polski wordnet, zawierający opis 27 tysięcy jednostek leksykalnych (tj. znaczeń haseł słownikowych). Najnowsza wersja Słowosieci to najbardziej rozbudowany opis polskiego systemu znaczeń leksykalnych. Całość tworzy pajęczynę ponad 106 tys. wyrazów, 158 tys. różnych znaczeń, które łączy ponad 440 tys. relacji. Jest drugim pod względem wielkości słownikiem elektronicznym tego typu.
Polski program jest efektem ścisłej współpracy lingwistów, lingwistów informatycznych i informatyków, co jest unikalne w skali światowej. Dzięki powiązaniu z największym na świecie WordNetem amerykańskim Słowosieć może być wykorzystywana przez osoby uczące się języka polskiego lub angielskiego.
8 lutego 2013 Słowosieć 2.0 zostanie udostępniona na otwartej licencji wzorowanej na licencji WordNetu Uniwersytetu w Princeton i będzie dostępna do ściągnięcia pod adresem: http://nlp.pwr.wroc.pl/plwordnet/download/?lang=pl
>
Więcej informacji o Słowosieci oraz program wydarzenia można znaleźć na stronie:http://nlp.pwr.wroc.pl/pl/ogloszenia/slowosiec-wersja-20/plwordnet-v20.
