Informacje (el)
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1641
„Rehabilitacja kompleksowa wyzwaniem na miarę XXI wieku” – to temat seminarium zorganizowanego przez Platformę Integracji Osób Niepełnosprawnych, Porozumienie Przedsiębiorczości Społecznej – PION, jakie odbyło się 17.05.17 w Warszawie.
Seminarium otworzył wykład prof. Anny Wilmowskiej-Pietruszyńskiej na temat roli rehabilitacji kompleksowej w zabezpieczeniu społecznym. Autorka, przedstawiając skalę problemu w Polsce, podkreśliła, iż po 89 roku zlikwidowano u nas wszystkie ośrodki rehabilitacyjne stworzone w PRL. Niestety, nie jesteśmy jako społeczeństwo zdrowsi, a wkrótce będziemy społeczeństwem także starym, stąd istnieje pilna potrzeba ich odtworzenia i to w formie zapewniającej kompleksową rehabilitację, tak jak to jest w innych państwach, np. w Niemczech czy na Litwie – daleko nie szukając.
W podsumowaniu podkreśliła, iż niestety, w Polsce nie istnieje zintegrowany system wczesnej rehabilitacji kompleksowej, co powoduje, że koszty ochrony zdrowia dla osób chorych, które nie wymagają hospitalizacji, ale aktywnej kompleksowej rehabilitacji i pomocy w powrocie do pracy są zbyt wysokie. Także pacjenci bezpośrednio po leczeniu szpitalnym nie mają szans na rehabilitację leczniczą (tym bardziej zintegrowaną), gdyż czas oczekiwania na zabiegi to w najlepszym razie kilka tygodni, a najczęściej - kilka miesięcy. W tym okresie dochodzi do utrwalenia negatywnych zmian funkcjonalnych i pogorszenia się stanu psychicznego chorego. Rehabilitacja powinna się zatem stać się ważnym elementem polityki społecznej.
A przecież wszystko to było przed 89 rokiem, o czym przypominali w swoich wystąpieniach zarówno prof. Jacek Durmała, jak i prof. Jolanta Kujawa. Prof. Durmała, opisując historię znanej na całym świecie polskiej szkoły rehabilitacji (jej prekursorem był przed wojną prof. Ireneusz Wierzejewski) podkreślał, że jej twórca - światowy pionier rehabilitacji, prof. Wiktor Dega uważał, iż rehabilitacja ma sens wówczas, kiedy będzie kompleksowa, czyli rehabilitacja lecznicza musi być ściśle powiązana z rehabilitacją socjalną i zawodową. A zatem w rehabilitacji ważny jest holizm i humanitaryzm.
Ideę tę wcielano w Polsce w życie w latach 1946-73 wyłącznie siłami społeczników. Nie istniał bowiem żaden obowiązek tworzenia takich ośrodków ani szkolenia w tym kierunku lekarzy, mimo iż metoda prof. Degi uznana została w 1970 roku przez WHO za polecany model do naśladowania, a w poznańskiej Akademii Medycznej istniała pierwsza na świecie Katedra Medycznej Rehabilitacji, jaką utworzył prof. Dega. Drogę „na salony” opieki zdrowotnej w Polsce otworzyła rehabilitacji dopiero ustawa o zespolonej opiece zdrowotnej z 1975 r., w której MZiOS ustaliło jej strukturę organizacyjną.
Po 89 roku ten dorobek został zniszczony. Rehabilitacja wypadła z sieci szpitali, jest to odrębny rodzaj świadczeń (a przecież rehabilitacja jest leczeniem!) i nie jest w żaden sposób zintegrowana ze służbą zdrowia – mówiła prof. Jolanta Kujawa, przedstawiając referat na temat potrzeby wypracowania standardów praktyki profesjonalnej w kompleksowej rehabilitacji i harmonizacji współpracy w Europie.
Dzisiaj jest bowiem tak, iż system wypycha pacjenta do prywatnej opieki, bo mówiąc brutalnie – rehabilitacja poległa na polu wprowadzania kapitalizmu w Polsce. I nie ma znaczenia, że zintegrowany system świadczeń z zakresu rehabilitacji z systemem ochrony zdrowia oraz poziomami opieki zdrowotnej jest rekomendowany przez WHO. W Polsce obecnie rehabilitant może poświęcić pacjentowi tylko 20 minut, gdyż istnieją problemy z zatrudnieniem większej ich liczby w placówkach publicznej opieki zdrowotnej.
System rehabilitacji ustawiony jest zatem tak, iż leczy się chorobę, a nie pacjenta. Gdzies zginęła nam więc nasza polska szkoła rehabilitacji.
W dyskusji głos zabierali profesjonaliści zaangażowani w przywrócenie nie tylko znaczenia polskiej szkoły rehabilitacji, ale i w stworzenie kompleksowej rehabilitacji, o co zresztą walczą od lat, występując do kolejnych ministrów zdrowia z projektami ustaw i innych aktów prawnych (oczywiście, nieuwzględnianych). Podkreślano m.in., że w Polsce, gdzie coraz bardziej brakować będzie pracowników, nie ma np. programu powrotu chorych i niepełnosprawnych do pracy. Ale do tego potrzeba zmienić cały system prawny i kompleksowego leczenia, bo to, co stworzyliśmy jest nieracjonalne.
Fizjoterapeuci zwracali uwagę na naszą bezradność w tym względzie – ciągłe dyskusje, podczas gdy inni działają (np. Niemcy taki system już dawno zrobili). A mamy przecież wiele ośrodków rehabilitacji z dobrymi lekarzami i fizjoterapeutami (jest ich 50 tysięcy) - niestety, każdy działa osobno. We wszystkich wystąpieniach przewijała się teza, iż właściwie wszystko mamy, żeby taki system kompleksowej rehabilitacji stworzyć – nawet pieniądze, choć te musiałby być lepiej i inaczej rozdzielane (obecnie nie ma możliwości ich przepływu np. miedzy NFZ a PFRON). Brakuje tylko woli politycznej...
Anna Leszkowska
Według szacunków WHO, w latach 70. XX w. osoby niepełnosprawne stanowiły 10% ogółu ludności świata, ale liczba osób niepełnosprawnych rośnie i obecnie stanowi 15% wszystkich ludzi. Zmiana ta jest spowodowana wydłużeniem trwania życia, występowaniem chorób przewlekłych (choroby serca, cukrzyca itp.), a także urazami ( wypadki drogowe, klęski żywiołowe).
Niepełnosprawność częściej występuje u kobiet oraz osób ubogich i starszych. Osoby niepełnosprawne doświadczają zależności oraz ograniczonego uczestnictwa spowodowanego izolacją i instytucjonalizacją. Głównym problemem osób niepełnosprawnych jest nie tylko ich stan zdrowia, ale sposób traktowania przez społeczeństwo.
Według danych GUS z 2014 r. mamy w Polsce 3,8 mln niepełnosprawnych. Najczęstsze przyczyny niepełnosprawności to: uszkodzenia i choroby narządu ruchu (59%), schorzenia układu krążenia (47%), schorzenia neurologiczne (38 %), uszkodzenia i choroby wzroku (ponad 35%), słuchu (19%), zaburzenia psychiczne (11%).
Wydatki na świadczenia pieniężne z tytułu niezdolności do pracy w 2014 roku wyniosły prawie 39 mld zł. W Polsce głównym źródłem finansowania rehabilitacji społecznej i zawodowej jest Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON), który w roku 2013 wydatkował 4,9 mld zł, w tym 74% na rehabilitację zawodową, a 26% na program rehabilitacji społecznej.
Koszty rehabilitacji w UE, USA i w Kanadzie, wynoszące w granicach od 3 do 8 tysięcy dolarów za pracownika, są minimalne w porównaniu z uniknięciem wypłacania świadczeń z tytułu niezdolności do pracy, których wysokość, w przypadku młodego pracownika, może sięgać miliona dolarów na osobę w ciągu całego życia tej osoby.
Prof. Wiktor Dega, współtwórca polskiej szkoły rehabilitacji mówił, iż : „nieludzkim jest uratowanie człowiekowi życia, a potem pozostawienie go samemu sobie. Tymczasem właśnie wczesna i dostępna dla wszystkich rehabilitacja zmniejsza cierpienie, poprawia sprawność i jakość życia i co jest ważne sama w sobie nie jest powodem powikłań i działań ubocznych tak częstych w farmakoterapii".
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 4405
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1138
Około 6 hektarów Ogrodu Dendrologicznego w Przelewicach (województwo zachodniopomorskie) zostanie poddanych specjalistycznym pracom modernizacyjno-rewaloryzacyjnym. Po ich przeprowadzeniu atrakcją ogrodu będą nowe kolekcje roślinne oraz oryginalne parkowe rozwiązania wodne.
Ogród Dendrologiczny w Przelewicach, zajmujący powierzchnię około 30 hektarów, został ukształtowany w latach 1933-1938 w wyniku przekształcenia parku krajobrazowego z końca XVIII w. Następnie w 1922 r. założono tam naturalistyczny, skalny ogród eksperymentalny w stylu japońskiego ogrodu pagórkowatego.
W dzisiejszej formie ogród powstał według koncepcji ówczesnego właściciela Conrada von Borsiga – członka Towarzystwa Dendrologicznego. Wtedy to dawny park krajobrazowy przebudowali architekci, nadając mu nową formę, opartą na znacznym zróżnicowaniu poszczególnych grup roślin.
Jest to obecnie jeden z najcenniejszych obiektów przyrodniczych w Polsce, w którym rośnie około 1300 gatunków i odmian roślin pochodzących z różnych kontynentów. Istniejąca kolekcja drzew i krzewów charakteryzuje się bogactwem form plastycznych. Ogród słynie z jabłoni ozdobnych, wiśni japońskich, magnolii i różaneczników, ale także bambusów, metasekwoi, miłorzębów chińskich, kasztanów jadalnych, a zwłaszcza symbolu ogrodu – drzewa chusteczkowego (dawidia chińska), którego kwiaty przypominają setki rozwieszonych na drzewie jedwabnych chusteczek. Rośliny pochodzą m.in. z gór Japonii, wyżyn Korei i Chin, Kamczatki, Ameryki Północnej.
Park przelewicki wpisany został do rejestru zabytków w 1976 r. i jest pod opieką Zachodniopomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Posiada ponadto zezwolenie Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska na działalność ogrodu botanicznego.
Obszar, który zostanie objęty renowacją znajduje się w pasie granicznym ogrodu. Zubożony został z powodu wieloletnich zaniedbań pielęgnacyjnych, szczególnie w latach 1945-1975. W jego skład wchodzą pozostałości ogrodu zimozielonego z kolekcją różaneczników i roślin ozdobnych, parku o charakterze leśnym nad strumieniem oraz podmokłej łąki. Na całym terenie występuje starodrzew w wieku 100-200 lat i okazy kolekcyjne w wieku 80 lat. Przewidziane prace mają doprowadzić do odtworzenia walorów historycznych tej części ogrodu, które zostały zniszczone lub naruszone w okresie powojennym.
Głównymi celami projektu jest założenie kolekcji rodzaju Rhododendron i Hydrangea (hortensjowate) w postaci ogrodu zimozielonego, odtworzenie na powierzchni 2 hektarów łąki co najmniej 80 gatunków roślin rodzimych oraz przywrócenie prawidłowych stosunków wodnych (małej retencji w strefie zachodniego strumienia i wprowadzenie w nim uprawy rdestniczki gęstej). W planach jest również odtworzenie wilgotnej łąki, w tym wysiew nasion roślin łąkowych. Przewidziano także regulację stosunków wodnych przez naprawę zniszczonego systemu melioracji. W części parku (w ogrodzie zimozielonym) zostaną ułożone ścieżki spacerowe.
Cały koszt przedsięwzięcia to ponad 510 tys. zł, z czego 460 tys. zł to dotacja NFOŚiGW.
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 3538
„Dylematy rewitalizacji XIX wiecznej zabudowy w strefach wielkomiejskich Warszawy i Łodzi" to tytuł trzydniowej konferencji zorganizowanej przez te miasta oraz Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju w dniach 23- 25 czerwca br.
Podczas konferencji podsumowywano efekty rewitalizacji budynków oraz przestrzeni publicznych w obu miastach w latach 2005-2013. Były to pierwsze programy stworzone z myślą o ratowaniu starych, zniszczonych budynków, ale i mające na celu podniesienie standardów cywilizacyjnych ich lokatorów oraz mieszkańców wybranych terenów zagrożonych patologią społeczną.
Omawiając doświadczenia łódzkie, dr Bartosz Bartosiewicz z Koła Naukowego Gospodarki Przestrzennej Uniwersytetu Łódzkiego przedstawił badania nad skutkami społeczno – gospodarczymi programu „Mia100 Kamienic”. O kierunkach rozwojowych dla obszarów kryzysowych w sferze społecznej, gospodarczej, przestrzennej dyskutowali z kolei prof. Tadeusz Markowski, prezes Towarzystwa Urbanistów Polskich, dr Maciej Frykowski i dr Anna Wojnarowska z Uniwersytetu Łódzkiego oraz Bartosz Poniatowski z Biura Architekta Miasta, UMŁ.
W tej części konferencji nie zabrakło wymiany doświadczeń łódzkich i warszawskich w zakresie rewitalizacji* – zarówno samorządowców, jak i prywatnych inwestorów. W podsumowaniu łódzkiej sesji omawiano finansowe i prawne uwarunkowania zintegrowanej rewitalizacji miast w świetle Krajowej Polityki Miejskiej i praktyki samorządowej. Uczestnicy paneli dyskusyjnych podkreślali niezbędność stworzenia ustawy o rewitalizacji, która precyzyjnie zdefiniowałaby pojęcie rewitalizacji oraz działania rewitalizacyjne - zarówno w odniesieniu do obiektów, jak przestrzeni publicznej i społecznej.
Prof. Markowski akcentował, iż zawsze celem rewitalizacji winna być poprawa jakości życia mieszkańców, co nie zawsze się udaje w pełni, m.in. z uwagi na luki w prawie (problemy z planami zagospodarowania przestrzennego, zabudowy miejscowej, nieuregulowaną własnością obiektów, działek, mieszaną własnością lokali w budynkach, procesy reprywatyzacyjne, etc.).
Skala Łodzi
W Łodzi, liczącej 717 tys. mieszkańców, skala problemów dotyczących rewitalizacji tkanki miasta, zwłaszcza dzielnicy śródmiejskiej, jest ogromna, zapewne największa w Polsce. Pięknie wyglądające kamienice z zewnątrz, mają w środku nie tylko XIX-wieczny standard cywilizacyjny, ale są w znacznym stopniu zdekapitalizowane. O potrzebie remontów zabytkowych kamienic przez dziesiątki lat tylko się mówiło, niemniej nie było na nie pieniędzy (przez 60 lat wyremontowano kilka kamienic), bo ważniejsze było budowanie nowych mieszkań.
W centrum Łodzi, gdzie na powierzchni 1 ha mieszka 131 osób (największa gęstość zaludnienia), ciągle więc standardem technicznym są wspólne toalety, brak łazienek i centralnego ogrzewania. Toteż w programie rewitalizacji centrum, na który przeznaczono ponad 200 mln zł, najpierw przeprowadza się remonty kamienic (przez 3 lata wyremontowano 70 budynków) od piwnic do dach, a następnie rewitalizuje wokół nich przestrzeń publiczną.
Te działania nieuchronnie prowadzą także do zmian społecznych – gentryfikacji. I choć władze miasta podkreślają, iż celem rewitalizacji nie jest spowodowanie, aby dzielnicę centralną zamieszkiwali sami bogaci, to jednak przy ogromnym bezrobociu wydaje się, że takie zmiany będą nieuniknione. Wykwaterowani na czas remontów i rewitalizacji mieszkańcy nie wszyscy będą sobie mogli pozwolić na powrót do lokalu o znacznie wyższym czynszu niż był wcześniej (18% łodzian mieszka w budynkach komunalnych, a tylko takie można rewitalizować z pieniędzy publicznych przez gminy).
Dwa przykłady
Na zakończenie łódzkiej części konferencji gospodarze zaprosili jej uczestników do zwiedzenia unikatowego w świecie XIX-wiecznego osiedla robotniczego wybudowanego przez Karola Scheiblera na Księżym Młynie, do dziś zamieszkałego (340 mieszkań) i ciągle rewaloryzowanego (z racji wielkości obiektu i wielości problemów konserwatorskich, społecznych, finansowych, organizacyjnych, itd.).
Drugim – odmiennym w charakterze - obiektem zwiedzania było budowane obecnie, i zrewitalizowane w części zachowanych obiektów poprzemysłowych, Nowe Centrum Łodzi (koszt – ok. 5 mld zł). Zmieni ono obraz śródmieścia już w 2015-2016 roku. Na 100 hektarach, oprócz budowanego nowego dworca PKP Łódź Fabryczna, będzie tu Centrum Nauki i Techniki umiejscowione w wyróżniającej się wielkością i rozwiązaniami architektonicznymi najstarszej łódzkiej elektrociepłowni EC1.
W początku przyszłego roku zostanie tam udostępnione planetarium oraz Centrum Sztuki Filmowej z najnowocześniejszym w Europie studiem nagrań.
Skala Warszawy
Drugi i trzeci dzień konferencji odbywał się w Warszawie, gdzie problemy rewitalizacji nie są tak wielkie jak w Łodzi, niemniej w odniesieniu np. do Pragi – równie palące. Pokazywano to zarówno w odniesieniu do całego miasta (Lokalny Program Rewitalizacji m.st. Warszawy na lata 2005 – 2013), jak i poszczególnych dzielnic, których przedstawiciele przedstawiali efekty działań w ramach Dzielnicowych Mikroprogramów Rewitalizacji (Bemowo, Mokotów, Ochota, Praga Południe, Praga Północ, Rembertów, Śródmieście, Targówek, Ursus, Wawer, Wesoła, Włochy, Wola).
Największe problemy, są oczywiście na Pradze (choć i Służewiec na Mokotowie, i Bielany mają podobne, ale nie w tej skali), która historycznie rozwijała się jako miasto osobne, słabo powiązane komunikacyjnie z Warszawą lewobrzeżną i zachowała historyczny układ ulic i domów do dzisiaj. Praga też nie została w czasie wojny zniszczona, niemniej – tak jak w Łodzi – zaniedbano i tutaj remonty starych kamienic, które do dzisiaj jeszcze noszą na ścianach ślady walk.
Standard techniczny tych praskich budynków jest porównywalny z łódzkimi (na samej Pradze Północ 400 budynków komunalnych nie ma centralnego ogrzewania), podobne są też problemy społeczne (ubóstwo, bezrobocie, wykluczenie społeczne, patologie). Niektóre perełki architektury przemysłowej jednak są już wyremontowane, jak np. Warszawska Wytwórnia Wódek „Koneser” na Ząbkowskiej, czy część kamienic przy tej ulicy, czym pochwalili się gospodarze drugiego dnia konferencji podczas zwiedzania tej części dzielnicy.
Dotychczasowe programy rewitalizacji w Warszawie były jednak rozproszone, dotykały pojedynczych budynków, ew. przestrzeni publicznej w każdej z dzielnic. Z uwagi na największe i najbardziej pilne potrzeby ratowania starej Pragi, ma to się zmienić. W latach 2014-2020, w nowym, drugim w historii miasta planie rewitalizacji (Zintegrowanym PR), większość środków zostanie skierowana właśnie na prawobrzeżną Warszawę (na cały program przeznaczono 521 mln zł).
Problemy wspólne
W dyskusji końcowej, w której brali udział prezydenci obu miast (Hanna Gronkiewicz-Waltz, Hanna Zdanowska), poruszano wszystkie wątki, jakie pojawiły się podczas trzydniowej dyskusji na temat rewitalizacji z punktu widzenia władz obu miast oraz rządu. Przedstawiciel ministerstwa infrastruktury i rozwoju Andrzej Brzozowy przedstawiał założenia do tworzonej Krajowej Polityki Miejskiej (do 2020), której celem będzie poprawa jakości życia w miastach, zmniejszanie wszelkich dysproporcji, czemu ma służyć także rewitalizacja miast. Rozważane jest też utworzenie Narodowego Planu Rewitalizacji w celu nakłonienia ludzi do powrotu do miast, rezygnacji z przenoszenia się na tereny podmiejskie, do suburbiów.
W toku dyskusji zwracano również uwagę na konieczność stworzenia, bądź zmiany zapisów prawa, aby można było prowadzić racjonalnie rewitalizację. Dr Alina Muzioł-Węcławowicz ze Stowarzyszenia Forum Rewitalizacji wskazywała np. na konieczność ustanowienie prawa ograniczającego na czas rewitalizacji prawa właścicieli prywatnych modernizowanych obiektów, czy rozwiązań prawnych pozwalających na ograniczenie spekulacji gruntami i lokalami. Wnioskowano o odważniejsze korzystanie z partnerstwa publiczno-prywatnego, ograniczenie niekontrolowanej suburbanizacji, także konieczności stworzenia polityki mieszkaniowej dla ludzi o niskich dochodach, czy rozwoju budownictwa komunalnego, pozwalającego na przesiedlenia mieszkańców na czas rewitalizacji z ich mieszkań.
Agnieszka Nowak, wiceprezydent Miasta Łodzi zauważyła, że na rewitalizację nie ma stabilnych źródeł finansowania, brakuje narzędzi prawnych (urzędnicy robią wiele rzeczy na wyczucie) - także do kształtowania polityki czynszowej (problem w zrewitalizowanych budynkach). Bez ustawy nie da się zrobić rewitalizacji obszarowej, co najwyżej – punktową. W ustawie rewitalizacja winna być zapisana jako zadanie własne gminy, a działania takie winny mieć status inwestycji celu publicznego, gdyż obecnie władze gminy nie mogą np. scalić gruntu czy wywłaszczyć właściciela zdewastowanej kamienicy w celu jej ratowania jako zabytku.
Łódź – miasto unikatowe
Pierwszy program rewitalizacji prowadzony przez 5 lat w obu największych miastach pokazał więc multum spraw do załatwienia, aby rewitalizacja miast mogła się odbywać ciągle i sprawnie. Pokazał też, że Łódź, jak podkreślał prof. Marek Janiak, dyrektor Biura Architekta Miasta, UMŁ – nie może być w tej sprawie pozostawiona sama sobie, potrzebny jest jej rządowy program rewitalizacji, podobny do tego, jaki po wojnie miała stolica. **
To ostatnie nieodkryte miasto – mówił prof. Janiak. Miasto, które wymyślili Polacy – Staszic i Rembieliński, a zbudowała – w ciągu 60 lat! - Europa: Niemcy, Francuzi, Rosjanie i Żydzi z całego świata. Miasto, które leżało na przecięciu szlaków z Zachodu na Wschód i które żyło dzięki imperium rosyjskiemu. Najnowocześniejsze z polskich miast w XIX w., gdzie powstawało rocznie 200 kamienic o wielkich walorach architektonicznych, artystycznych.
Miasto o tempie wzrostu porównywanym z Chicago, w którym zbudowano 1000 fabryk, a do dzisiaj na terenie strefy wielkomiejskiej jest ich 200. To także miasto zieleni, gdyż ideą fabrykantów była budowa wszystkiego w jednym miejscu: fabryki, domu i ogrodu.
Drugiego takiego miasta nie ma na świecie, dlatego trzeba je jak najszybciej ratować wspólnymi siłami – za parę lat może być za późno.
Anna Leszkowska
* Rewitalizacja (łac. re-+vita - dosłownie: przywrócenie do życia, ożywienie), ang.revitalization, urban renewal, urban redevelopment – zespół działań urbanistycznych i planistycznych, koordynowanych przez lokalną administrację państwową, których celem jest społeczne, architektoniczne, planistyczne i ekonomiczne korzystne przekształcenie miejskiej dzielnicy (lub innego wyodrębnionego obszaru miasta) będącej w stanie kryzysu wynikającego z czynników ekonomicznych i społecznych. /…/
W języku polskim pojęcie rewitalizacji nadużywane bywa jako nazwa wszelkich remontów, adaptacji, modernizacji itd./…/
Tymczasem pojęcie to odnosi się do działań podejmowanych w dużej skali (dzielnica, część miasta) i w odniesieniu do wielu płaszczyzn funkcjonowania przestrzeni miejskiej (architektonicznej, społecznej, ekonomicznej, kulturowej itp). Dlatego błędem jest określanie mianem rewitalizacji np. przebudowy lub adaptacji pojedynczego budynku, lub remontu części miasta (placu, ulicy) mającej wyłącznie charakter budowlany, nawet jeśli przyjmowane jest założenie, że same działania budowlane mogą przynieść wielopłaszczyznowe skutki./…/ (Wikipedia - http://pl.wikipedia.org/wiki/Rewitalizacja)
** Apel o ratowanie Łodzi ogłosili jako pierwsi uczestnicy Kongresu Ruchów Miejskich, który odbył się w 2011 r. w Poznaniu.