Ochrona środowiska
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 419
Fundacja Heinricha Bolla w Warszawie opublikowała Atlas pestycydów 2024, w którym przedstawiono fakty na temat toksycznych substancji chemicznych w rolnictwie. Poniżej przedstawiamy jego fragment dotyczący glifosatu. (red.)
Genetycznie zmodyfikowane uprawy miały ograniczyć stosowanie chemikaliów w rolnictwie, zmniejszyć nakład pracy i zwiększyć plony. Tak się, niestety, nie stało.
W ostatnich latach glifosat był tematem sporów dotyczących pestycydów częściej niż jakakolwiek inna substancja. W 2017 r. państwa członkowskie UE głosowały za przedłużeniem licencji na ten herbicyd o co najmniej pięć lat, pomimo głosów nawołujących do ostrożności, a nawet demonstracji organizowanych w wielu krajach. Jak właściwie działa ten herbicyd?
W skrócie: glifosat jest stoso¬wany w uprawach polowych roślin spożywczych i nieżywnościowych, takich jak soja oraz kukurydza. Hamuje enzym EPSPS potrzebny roślinom do produkcji ważnych aminokwasów. Powoduje to zaburzenie metabolizmu i śmierć rośliny. Genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawne (GMO) są chronione przed tym efektem, dlatego mogą kontynuować produkcję aminokwasów i przetrwać pomimo oprysków.
Tak więc genetycznie zmodyfikowana soja w fazie wzrostu może być traktowana glifosatem bez żadnego uszczerbku – podczas gdy wszystkie rośliny, które konkurują z nią o wodę, przestrzeń i składniki odżywcze, zamierają. Przed modyfikacjami genetycznymi konkurujące rośliny były zazwyczaj zwalczane poprzez stosowanie herbicydów przedwschodowo, płodozmian lub ręczne pielenie.
Obecnie 74% soi uprawianej na całym świecie to soja modyfikowana genetycznie. Zwiększone wykorzystanie organizmów modyfikowanych genetycznie wiąże się z ogromnym wzrostem zużycia glifosatu. W latach 1995–2014 jego zużycie w rolnictwie w USA wzrosło dziewięciokrotnie, osiągając 113 tys. ton rocznie – całkowitej ilości stosowanych herbicydów. W latach 2012–2016 stosowano średnio ok. 127 tys. ton glifosatu na 120 mln hektarów rocznie.
Najwięcej glifosatu zastosowano w uprawie soi (53 tys. ton), kukurydzy (43 tys. ton) i bawełnie (9 tys. ton). W skali globalnej całkowite zużycie glifosatu wzrosło prawie 15–krotnie: z 51 tys. ton w 1995 r. do 747 tys. ton w 2014 r. Wzrost ten koreluje ze zwiększeniem uprawy genetycznie modyfikowanej soi w Ameryce Łacińskiej. Po jej wprowadzeniu w Argentynie w 1996 r. ilość stosowanego glifosatu podwoiła się tam w ciągu zaledwie jednej dekady.
W Brazylii zużycie herbicydów w uprawie soi potroiło się w latach 2002–2012 – do 230 tys. ton rocznie, głównie za sprawą glifosatu. Pomimo drastycznego wzrostu ilości stosowanych herbicydów plony z hektara wzrosły tylko o ok. 10%. Brazylia i Argentyna należą obecnie do krajów o najwyższym zużyciu herbicydów na świecie, zajmując trzecie i czwarte miejsce po Chinach i USA.
Intensywne stosowanie glifosatu doprowadziło do pojawienia się na całym świecie gatunków chwastów odpornych na ten herbicyd. Pierwsze doniesienia z Delaware w USA trafiły na nagłówki gazet w 2000 r. Okazało się, że przymiotna kanadyjskiego nie da się już zwalczać za pomocą glifosatu. Do 2012 r. chwasty odporne na herbicydy rozprzestrzeniły się na 25 mln hektarów gruntów ornych w Stanach Zjednoczonych. Obecnie istnieją 53 gatunki chwastów, które rozwinęły odporność na glifosat, w tym szarłat w uprawach bawełny i soi. Aby zwalczać chwasty mniej wrażliwe na glifosat, rolnicy zaczęli zwiększać jego dawki, a potem także ponownie zintensyfikowali stosowanie innych herbicydów.
Inną modyfikacją genetyczną, która miała przyczynić się do ograniczenia stosowania pestycydów, było wprowadzenie określonych sekwencji DNA do roślin uprawnych w celu zwiększenia ich odporności na szkodniki owadzie.
Transfer genów z bakterii Bacillus thuringiensis prowadzi do powstawania w roślinach białek znanych jako toksyny Bt. Białka te są śmiertelne dla kilku rodzajów owadów. Rośliny odporne na owady zostały po raz pierwszy wyhodowane w połowie lat 90., obecnie stanowią 57% wszystkich genetycznie modyfikowanych upraw na całym świecie, głównie kukurydzy i bawełny. Fakt, że toksyny zawarte we wszystkich częściach rośliny działają jako środki owadobójcze przez cały okres wegetacji, ma konsekwencje dla środowiska. Na przykład, ucierpieć mogą motyle i inne owady. Podobnie jak chwasty w uprawie soi, szkodniki również rozwijają odporność.
W USA osobniki zachodniej kukurydzianej stonki korzeniowej są już odporne na więcej niż jedną toksynę Bt. Na początku uprawy roślin Bt liczba stosowanych pestycydów faktycznie spadła, ale tylko nieznacznie, a sprzedaż insektycydów używanych w produkcji kukurydzy w USA znacznie wzrosła. W 2018 r. indyjscy rolnicy wydali o 37% więcej pieniędzy na hektar na insektycydy niż przed wprowadzeniem genetycznie modyfikowanej bawełny w 2002 r. Ponadto wzrosły koszty nasion i nawozów.
Te zastrzeżenia nie są niczym nowym: już ponad 10 lat temu 20 organizacji społecznych z Indii, RPA i innych krajów stwierdziło w swojej deklaracji „A Global Citizens Report on the State of GMOs” (Globalny raport obywatelski na temat stanu sektora GMO), że inżynieria genetyczna nie zwiększyła plonów roślin spożywczych, ale za to znacznie podniosła zużycie herbicydów i rozwój odpornych na nie chwastów. Podczas gdy duże firmy zdobywają kontrolę nad rynkiem nasion i windują ceny, rolnicy i rolniczki się zadłużają, co jest uważane za przyczynę setek tysięcy samobójstw w ostatnich latach.
Glifosat zabójczy nie tylko dla chwastów
Bayer i inne firmy walczą o ponowne zatwierdzenie glifosatu w UE. Ale aby to zrobić, muszą udowodnić, że aktywna substancja, którą zawiera ich pestycyd, nie jest rakotwórcza. Przedstawione badania są jednak stare i wskazują na coś wręcz przeciwnego.
W grudniu 2019 r. niemiecka firma farmaceutyczna i biotechnologiczna Bayer wraz z innymi firmami pod nazwą Glyphosate Renewal Group (GRG) złożyła wniosek o ponowne zatwierdzenie glifosatu w Unii Europejskiej.
Glifosat to najczęściej stosowany herbicyd chemiczny na świecie. Procesowi zatwierdzania towarzyszy dotąd nierozwiązany spór między władzami UE a Międzynarodową Agencją Badań nad Rakiem (IARC) Światowej Organizacji Zdrowia, która skupia się na toksyczności glifosatu.
W 2015 r. IARC sklasyfikowała tę substancję chemiczną jako „prawdopodobnie rakotwórczą dla ludzi”. Niemiecki Federalny Instytut Oceny Ryzyka (BfR) i Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) – oba odpowiedzialne w tamtym czasie za proces zatwierdzania w UE – doszły do innych wniosków. W wyniku tej debaty UE przedłużyła licencję na środek chwastobójczy na 5 lat, czyli o 10 lat krócej niż w przypadku zwykłych zezwoleń na środki ochrony roślin. Glifosat jest obecnie zatwierdzony do stosowania jako substancja aktywna w pro-duktach pestycydowych w UE do grudnia 2033 r.
Wniosek firmy Bayer o ponowne zatwierdzenie jest poparty setkami badań producenta i opracowań naukowych, ale nie zawiera żadnych nowych badań obalających klasyfikację glifosatu jako „prawdopodobnie rakotwórczego”, nadaną przez IARC. Zamiast tego GRG opiera się na dwunastu badaniach nad rakiem u myszy i szczurów prowadzonych na zlecenie producentów, które firma agrochemiczna Monsanto – przejęta przez Bayer w 2018 r. – przedstawiła już w poprzednim procesie zatwierdzania.
IARC oceniła wagę dowodów i przeanalizowała cztery z dwunastu badań nad rakiem, wykorzystanych przez ówczesne władze jako dowód bezpieczeństwa glifosatu. Opierając swój osąd właśnie na tych badaniach, naukowcy WHO wywiedli „wystarczające dowody rakotwórczości w badaniach na zwierzętach”. BfR zignorował statystycznie istotny wzrost nowotworów we wszystkich badaniach nad rakiem zleconych przez producentów – a zgodnie z obowiązującymi przepisami, dwa niezależne badania z pozytywnymi wynikami dotyczącymi raka są wystarczające, aby sklasyfikować substancję jako rakotwórczą. BfR uzasadnił to zaniedbanie w uzupełnieniu do swojego raportu oceniającego i stwierdził, że oparł się na ocenach statystycznych raportów z badań producentów. Oznacza to, że władze niemieckie same nie oceniły wyników badań, mimo że ich uprawnienia wynikają właśnie z niezależności naukowej.
Mimo monitów, władze podtrzymały swoje pierwotne wnioski, inaczej tylko uzasadniły uznanie glifosatu za nierakotwórczy. Stwierdziły, że wynik wskazujący na liczne przypadki nowotworów nie był efektem działania substancji aktywnej pestycydów, lecz wynikał z uchybień w prowadzeniu badań: zbyt wysokich dawek, chorych zwierząt laboratoryjnych lub zwykłych zbiegów okoliczności. Pozostają dwie wątpliwości: po pierwsze, w jaki sposób władze mogły dokonać obiektywnej oceny ryzyka zachorowania na raka w oparciu o wadliwe badania; po drugie, dlaczego producenci nie przedstawili nowych, nieobarczonych wadami badań nad rakiem w ramach obecnego procesu odnawiania zatwierdzenia.
Dopisek:
W ciągu ostatniej dekady Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) drastycznie zwiększyła tolerancję na glifosat. Organizacje społeczeństwa obywatelskiego twierdzą, że EPA nie posiada kluczowych informacji, w tym oceny ryzyka ekologicznego.
Za: https://pl.boell.org/pl/2024/01/08/atlas-pestycydow
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 271
Zakłócenia ekologiczne i militaryzacja Antarktydy zbliżą planetę do punktów krytycznych.
Antarktyda, kontynent o powierzchni około 40% większy od Europy, nazywana jest także największą pustynią świata oraz najzimniejszym, najbardziej wietrznym i najbardziej samotnym kontynentem. Takie opisy nie czynią tego kontynentu najatrakcyjniejszym, ale zgodnie z naszymi czasami, ci, którzy szukają minerałów i korzyści geostrategicznych, mogą w tym widzieć jego uroki.
Jak dotąd, kontynent ten należał do stosunkowo lepiej zarządzanych miejsc na świecie, ale może się to szybko zmienić wraz z coraz bardziej pojawiającymi się przerażającymi możliwościami zakłóceń ekologicznych, a nawet militaryzacji.
Jeśli dojdzie do takiego dryfu, będzie to tragedia wykraczająca daleko poza ten kontynent, ponieważ Antarktyda odgrywa bardzo ważną rolę w ochronie poważnie zagrożonej ekologii całej planety.
Ogromne pokrywy lodowe pokrywające prawie w całości ten kontynent w istotny sposób przyczyniają się do utrzymania bilansu cieplnego poprzez naturalne odchylanie promieni słonecznych, co odgrywa coraz większą rolę ochronną dla Ziemi. Kontynent ten przyczynia się również do utrzymania systemu cyrkulacji wody.
Szacuje się, że tutejsze lodowce zapewniają 70% światowych zasobów słodkiej wody.
Jest to siedlisko wielu gatunków występujących tylko tutaj, a niektóre z występujących tu gatunków, np. większe wieloryby, same pełnią ważną rolę ochronną.
Chociaż Antarktyda jest najbardziej znana z wielu gatunków pingwinów i fok, jest także domem dla wyjątkowych kryli, które oprócz pełnienia innych ważnych ekologicznie ról stanowią pożywienie dla wielu gatunków.
Chociaż ekolodzy ostrzegają przed rosnącymi zagrożeniami związanymi z wprowadzaniem tu w ostatnim czasie tworzyw sztucznych, innych substancji zanieczyszczających, a przede wszystkim gatunków inwazyjnych, a także zagrożeniem wynikającym z niszczycielskich praktyk połowowych, to ogólnie rzecz biorąc, kontynent był jak dotąd dość dobrze chroniony pod względem ochrony środowiska. Wszelkie zniszczenia miały charakter lokalny. Jednakże jeśli chodzi o skutki szerszej zmiany klimatu i globalnego ocieplenia, oczywiście delikatna ekologia tego kontynentu ucierpiała w wyniku intensywnego topnienia lodu i lodowców, a w tym procesie zagrożone były siedliska kilku gatunków.
Jeżeli jednak przyszłe działania w znacznie większym stopniu przyczynią się do lokalnych zniszczeń ekologicznych, wówczas błędne koło się zamknie. Z jednej strony, globalne ocieplenie stopi kontynent, powodując uwolnienie związanego w lodach węgla, a z drugiej strony lokalne zniszczenia zakłócą ochronną rolę kontynentu i przyczynią się jeszcze bardziej do zmiany klimatu i innych poważnych zniszczeń ekologicznych., Tym samym kontynent znajdzie się bliżej punktów krytycznych.
Jak dotąd, wielu szkód można było uniknąć dzięki systemom wprowadzonym w ramach Systemu Traktatu Antarktycznego (ATS) utworzonego na mocy Traktatu w sprawie Antarktyki z lat 1959/1961, który wprowadził system unikania eksploatacji i eksploracji minerałów, a także zakazujący działań wojskowych (militaryzacja). Zostało to dodatkowo wzmocnione protokołem uzupełniającym, opracowanym w 1998 r., w którym uzgodniono zachowanie Antarktydy jako „Międzynarodowego Rezerwatu Przyrody Poświęconego Nauce i Pokojowi”. Protokół ten ma obowiązywać co najmniej przez 50 lat, aż do roku 2048, kiedy to, miejmy nadzieję, uda się go przedłużyć.
Jednakże system ten mógł jak dotąd funkcjonować w miarę skutecznie, ponieważ większość zaangażowanych krajów nie miała motywacji, aby go zakłócać. Teraz, w obliczu coraz bardziej podzielonego świata, który jest bardziej jastrzębi w poszukiwaniu korzyści geostrategicznych i który staje się coraz bardziej zachłanny na niektóre rzadkie minerały lub inne cenne zasoby naturalne, może się to zmienić.
Chociaż istniejące systemy sprawdziły się w tym przypadku jak dotąd dobrze, ich luki i słabości zostaną ujawnione, gdy główni zaangażowani uczestnicy staną się bardziej agresywni. Dla przykładu, obecny system przewiduje wszelkie zwolnienia dla stacji badawczych, nawet dla części personelu wojskowego. Można to wykorzystać do pozyskania większej liczby personelu wojskowego.
Badania mają służyć celom cywilnym, ale wykorzystując możliwości podwójnego zastosowania oraz badania ukryte, można podejmować także prace o znaczeniu wojskowym.
Podobnie praca badawcza może obejmować również tajne poszukiwania minerałów, co najprawdopodobniej doprowadzi do szerszych poszukiwań minerałów, a ostatecznie do prac wydobywczych, jeśli perspektywy okażą się bardzo kuszące.
Istnieją perspektywy lukratywnego rybołówstwa, a także stworzenia nowych szlaków morskich. Dominacja nieba tutaj może prowadzić do dużej przewagi militarnej na dużym obszarze. Czyste niebo tutaj może zachwycić miłośników przyrody, ale osoby zainteresowane badaniami nad wojnami kosmicznymi i śledzeniem satelitarnym mogą mieć zupełnie inny pogląd na te możliwości.
Pierwotny traktat podpisało 12 krajów. Siedem z nich zajęło terytoria – Argentyna, Australia, Chile, Francja, Nowa Zelandia, Norwegia i Wielka Brytania. Nie mniej istotny jest raportowany fakt, że USA, Rosja i Chiny zastrzegły sobie prawo do zgłaszania przyszłych roszczeń. O wiele więcej krajów, ponad 30, utworzyło stałe bazy badawcze. Dyskutowano nawet o próbach podziału regionu według wyimaginowanych linii, co stanowiło kpinę z istniejącego traktatu i protokołu. Jednakże jak dotąd traktat i protokół obowiązują, co stanowi ratunek.
Jednakże wyraźnie potrzeba znacznie więcej wysiłków na rzecz wzmocnienia postanowień dotyczących pokoju i ochrony środowiska. Jedną z opcji jest całkowite zniesienie roszczeń terytorialnych i przekazanie kontynentu Organizacji Narodów Zjednoczonych w celu całkowitego zarządzania nim w oparciu o całkowity pokój i ochronę ekologiczną jako wspólne dziedzictwo całej ludzkości i wszystkich form życia.
Bharat Dogra
Autor jest pisarzem i honorowym koordynatorem Kampanii Ratowania Ziemi Teraz, współpracownikiem portalu Global Research.
Za: Global Research z 20.05.2024
https://www.globalresearch.ca/ecological-disruption-militarization-antarctica/5857650
- Autor: red.
- Odsłon: 4474
- Autor: ANNA LESZKOWSKA
- Odsłon: 4007
Agnieszka Grzybek i Radosław Gawlik w imieniu partii Zieloni 2004 złożyli do NIK wniosek o przeprowadzenie kompleksowej kontroli procesu udzielania koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego w Polsce.
Chodzi o zbadanie, czy podczas udzielania koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego zostały spełnione wszystkie wymogi związane z ochroną środowiska i ochroną zdrowia.
NIK przeprowadzi kontrolę jeszcze w tym roku.
Poniżej podajemy pełną treść złożonego 16 marca 2012 do NIK na ręce jej prezesa, Jacka Jezierskiego, wniosku oraz odnośnik do wywiadu z prof. Andrzejem Szczepańskim, hydrogeologiem z AGH, którego redakcja SN pytała już we wrześniu 2010 roku o bezpieczeństwo wydobywania gazu łupkowego.
Wniosek partii Zieloni 2004 do Najwyższej Izby Kontroli o przeprowadzenie pilnej, niezależnej kontroli procesu koncesyjnego oraz spełniania wymogów ochrony środowiska i ochrony zdrowia w procesie poszukiwań gazu łupkowego.
W oparciu o nasze doświadczenia z monitoringu procesu koncesyjnego na poziomie krajowym i lokalnym, związanym z działaniami koncesjonariuszy i organów państwa, chcemy zwrócić uwagę na następujące kwestie, które mogą budzić niepokój i skłaniają nas do wystąpienia z wnioskiem do NIK o przeprowadzenie całościowej kontroli:
1. Prawne otoczenie poszukiwań i wydobycia gazu niekonwencjonalnego:
a) Cały proces decyzyjny dotyczący udzielania strategicznych, mających duże znaczenie dla skarbu państwa koncesji został zaplanowany z pominięciem ciał opiniujących, kontrolnych, przebiegał wyłącznie między organem centralnym – ministerstwem środowiska – wydającym koncesje poszukiwawcze a koncernami-koncesjonariuszami, co było rozwiązaniem potencjalnie korupcjogennym. W efekcie główna osoba odpowiedzialna za udzielanie koncesji została zatrzymana pod zarzutem korupcji i zwolniona z ministerstwa środowiska.
b) W procesie udzielania koncesji na poszukiwanie gazu z łupków nie spełniono wymogów partycypacji publicznej i ochrony środowiska – w przypadku koncesji wydanych do listopada 2010 roku nie przeprowadzono ocen oddziaływań na środowisko (OOŚ), zaś w przypadku koncesji udzielanych od grudnia 2010 roku OOŚ były przygotowywane tylko fakultatywne.
c) W postępowaniach dotyczących poszukiwania gazu łupkowego lokalne służby ochrony środowiska były marginalizowanie na wszystkich szczeblach samorządowych, ignorowano prawa społeczności lokalnych, co doprowadziło do konfliktów społecznych i blokowania wydobycia gazu w kilku lokalizacjach w Polsce (m.in. na Kaszubach, Zamojszczyźnie). Służby państwowe są słabo przygotowane do zderzenia z ryzykowną środowiskowo technologią w sytuacji, gdy w przepisach prawa pominięto konieczność ich powiadamiania i sporządzenia raportów OOŚ. Przykładem tego jest sytuacja, jaka miała miejsce w gminie Słupsk w lutym br., gdzie w żwirowni wyrzucono toksyczne odpady po szczelinowaniu łupków. Jednocześnie Państwowy Instytut Geologiczny ogłosił raczej mało rzetelny raport, napisany na podstawie analizy tylko jednego, wybranego odwiertu, w którym stwierdza, że technologia wydobycia gazu łukowego jest bezpieczna.
d) Szereg wątpliwości budzi nowe prawo geologiczne i górnicze obowiązujące od 1.01.2012 roku. Zwolnienie z opłat wielkich i bogatych koncernów za korzystanie z wód (a technologia szczelinowania hydraulicznego wymaga wielkich ich ilości) w procesie wydobycia gazu łupkowego oraz brak konieczności przygotowanie raportów oddziaływania na środowisko źle świadczy o podejściu rządu i sejmu. Mamy w związku z tym podstawy twierdzić, że interesy ochrony środowiska i zdrowia ludzi, którymi winno kierować się ministerstwo środowiska, zostały zaniedbane, zaś przepisy prawne często sprawiają wrażenie, jakby zostały podyktowane przez firmy zainteresowanie czerpaniem korzyści z wydobycia gazu łupkowego.
2. Polityka rządu:
a) Pomieszanie ról ministerstw w rządzie
b) Nierzetelna kampania medialna
c) Przedwczesne pompowanie balona gazowego
W tej atmosferze z niedowierzaniem przyjmuje się do wiadomości informacje o rzeczywistych przyczynach wprowadzenia moratoriów lub zaniechania wydobycia gazu łupkowego we Francji, Bułgarii, Nadrenii Północnej Westfalii, w stanie Nowy York w USA, czy Quebek w Kanadzie, doszukując się w tym nacisków różnych lobby. Mało kto wierzy, że te moratoria wiążą się z autentyczną troską i obawami o stan wód i stan środowiska i zdrowia ludzi, którzy mieszkają w pobliżu miejsc, gdzie przeprowadza się szczelinowanie łupków. Gaz jest surowcem strategicznym, ale zapomina się, że ważniejszym surowcem dla życia jest woda. Gazu nie da się pić!
Uważamy, że rząd ma prawo i powinien sprawdzić dostępność zasobów gazu łupkowego. Wiele wskazuje na to, że polscy urzędnicy centralnego szczebla i politycy polegają wyłącznie na informacjach dotyczących wydobywania gazu z łupków przekazywanych im przez zainteresowane koncerny oraz rząd Stanów Zjednoczonych, mocno zaangażowany w promocję tej technologii i amerykańskich firm. Nie szukają natomiast niezależnych źródeł informacji w Europie i USA, które pozwoliłyby wiedzę o technologii szczelinowania hydraulicznego zweryfikować. Obecnie przygotowywane są już kolejne raporty (m.in. w USA, Holandii, Niemczech oraz na szczeblu UE), które pozwolą lepiej ocenić metodę i jej skutki.
Zdaniem partii Zielonych 2004, zamiast rozdawać ponad 100 koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego, należało najpierw zrobić kilka próbnych odwiertów, które pozwoliłyby przeanalizować, jak w polskich warunkach sprawdzi się metoda szczelinowania hydraulicznego. Dopiero wówczas, mając większą wiedzę, rząd mógłby z ograniczonym ryzykiem uruchamiać szerzej procedurę koncesjonowania poszukiwania i wydobycia gazu z łupków.
Przeanalizowaliśmy wnikliwie sprawę poszukiwań wydobycia gazu łupkowego w Polsce i przyjęliśmy stanowisko, które załączamy do wniosku. Biorąc pod uwagę różne uwarunkowania i ryzyka związane z procesem poszukiwania i wydobycia gazu z łupków przy zastosowaniu metody szczelinowania hydraulicznego, zdecydowaliśmy się złożyć niniejszy wniosek do Najwyższej Izby Kontroli o przeprowadzenie pilnej, niezależnej, całościowej kontroli procesu koncesyjnego oraz zbadanie, czy w procesie poszukiwań gazu łupkowego zostały spełnione wymogi ochrony środowiska i ochrony zdrowia.
Z poważaniem, Przewodniczący Zielonych 2004 Agnieszka Grzybek Radosław Gawlik
Więcej - http://www.zieloni2004.pl/news.php?readmore=3180