Nauka i sztuka (el)
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1603
W Muzeum Narodowym w Kielcach do 29.10.17 można oglądać wystawę polskiej i meksykańskiej sztuki ludowej.
Feeria barw, faktur, wzorów, symboli i tworzyw – rękodzieło i twórczość ludowa są jednym z najcenniejszych bogactw Meksyku i Polski. Można o tym się przekonać na wystawie „Fantazmaty. Barwny świat polskiej i meksykańskiej sztuki ludowej” w Muzeum Dialogu Kultur, oddziale Muzeum Narodowego w Kielcach.
Żywiołowa, tajemnicza, zabawna sztuka meksykańska budzi zachwyt na całym świecie i jest ważnym elementem tamtejszej tożsamości, na równi z obyczajami czy językiem. Zachwyca nie tylko kolorystyką, ale także nieograniczoną wyobraźnią twórców, owocującą wizerunkami stworzeń i kreatur z pogranicza jawy, snu, marzeń.
Polska sztuka ludowa do świata fantazji odwoływała się rzadko, odpowiadając przede wszystkim na potrzeby kultowe wsi. Dziwne stwory, niesamowite opowieści były oczywiście obecne, ale raczej w postaci przekazów słownych. Dopiero po II wojnie światowej zakres podejmowanych tematów znacznie się poszerzył. Świat fantazji w rzeźbie lub malarstwie początkowo ograniczał się do wizerunku diabła i czarownicy. Stopniowo jednak artyści coraz śmielej puszczali wodze fantazji i powstawał coraz barwniejszy świat ukazujący dziwne ptaki, zwierzęta i rośliny czy postacie z legend i baśni.
Czy prace twórców z dwóch tak odległych krajów są do siebie podobne, czy można znaleźć elementy wspólne? Czy wyobraźnia ludzka ma terytorialne granice, zależne od kultury, zwyczajów czy tradycji? Wystawa „Fantazmaty” ma być próbą odpowiedzi na te pytania, dialogiem artystycznym pomiędzy tradycyjną twórczością Meksyku i Polski, istniejącą – ze względu zwłaszcza na odległość terytorialną – prawie zupełnie niezależnie od siebie.
Alebrijes – senne marzenie
Tematem meksykańskich prac są przede wszystkim fantastyczne, nierealne stwory – kolorowe i dziwne zwierzęta: byki, jaguary, rajskie i bajeczne ptaki, diabły, syreny czy mitologiczne postaci, związane z tradycją prekolumbijską i kolonialną Meksyku. Wśród prezentowanych eksponatów są tkaniny, obrazy na korze, ceramika, maski i drewniane rzeźby. Uwagę zwracają wykonane z papier mache alebrijes – dziwaczne stworzenia, w których każda część ciała przypomina… zupełnie inne zwierzę.
Alebrijes powstają w Meksyku od lat 30. ubiegłego wieku. Za ich stwórcę uważa się Pedro Linaresa, który złożony wysoką gorączką, przez sen zobaczył baśniowe, barwne, dziwaczne stwory. Ponieważ zajmował się wykonywaniem papierowych piniat, swoje marzenia senne, przeniósł właśnie na tę formę, tworząc pierwsze figury alebrijes. Te dziwaczne stwory spodobały się najsłynniejszej artystycznej parze Meksyku, Fridzie Kahlo i Diego Rivierze i to oni przyczynili się do popularności stworów. Alebrijes zwróciły uwagę członków grupy The Rolling Stones czy Davida Copperfielda. Współcześnie powstają nie tylko z kartonu. Artyści ze stanu Oaxaca na ich wzór stworzyli drewniane malowane rzeźby. Podobno posiadanie takiego stwora w domu przynosi szczęście i radość. Niektórzy nazywają alebrijes strażnikami domowego ogniska.
Eksponaty meksykańskie pochodzą z różnych regionów tego kraju, prezentując nie tylko oryginalny „narodowo-rustykalny styl” rzemiosła, ale przede wszystkim wskazując na tożsamość etniczną jej twórców. Inne prace, wzory, techniki znajdziemy wśród licznych plemion indiańskich zamieszkujących terytorium tego kraju. I tak: najpiękniejsze alebrijes powstają w stanie Oaxaca na południu, najdziwniejsze diabły – te gliniane i drewniane – w Ochumicho, a niezwykle barwne i precyzyjne malunki z wełny i pokryte koralikami przedmioty wykonują Indianie z plemienia Huichol.
Polskie diabły
Jeśli chodzi o polską sztukę ludową, to częstym motywem jest diabeł, obecny w opowieściach wiejskich gawędziarzy, ale i w pracach Józefa Piłata, jednego z najwybitniejszych świętokrzyskich artystów ludowych. Obdarzony samorodnym talentem, żył we własnym świecie do końca zachowując naiwny, pełen prostoty światopogląd artystyczny. „Diabeł z wykazem grzeszników” jest prawdopodobnie pierwszą samodzielną rzeźbą o tej tematyce, którą wykonał w okresie powojennym, a potem wielokrotnie powtarzał. Co ciekawe, Piłat wychowany na małej wsi, nie potrafiący czytać, ani pisać wierzył, że diabeł naprawdę istnieje.
Ciekawymi rzeźbami są też „Przeprawa diabła i czarownicy z Łysej Góry do Łysicy” Adama Zegadły, „Szafraniec i jego drużyna” Mariana Wdowiaka, czy zespół muzykujących diabłów Mariana Porady. Podobną tematykę odnajdujemy w malarstwie naiwnym Eugeniusza Brożka. Artysta nie naśladuje rzeczywistości, ale ją kreuje. Na ekspozycji będzie można zobaczyć trzy jego prace „Ogrody czarownic”, Diabelskie drzewo” i „Bunt anielic”.
Inspiracje z kopalni
Odmienny świat fantazji to obrazy Ludwika Holesza. Artystyczną inspirację odnalazł on w kopalni, gdzie pracował jako górnik dołowy. Właśnie tam natknął się na odciśnięte w węglu ślady pradawnych roślin i w oparciu o te znaleziska zaczął tworzyć pierwsze obrazy. W zbliżonej konwencji utrzymany jest obraz „Zwierzęta w lesie” Teofila Ociepki.
Uzupełnieniem tej grupy są rzeźby Józefa Piłata przedstawiające „robactwo odyjarne”, jak sam je nazywał - przedziwne gady morskie, ryby i smoki.
Na wystawie zgromadzono kilkadziesiąt obiektów meksykańskich pochodzących głównie ze zbiorów Muzeum Etnograficznego w Warszawie, Muzeum Etnograficznego w Łodzi, Ambasady Meksyku w Polsce. Są także prace rodowitej Meksykanki, artystki i pieśniarki od wielu lat mieszkającej w Polsce – Julietty Gonzales.
Sztukę polską reprezentują prace pochodzące głównie z Muzeum Narodowego w Kielcach, a także z Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu, Muzeum Zabawek i Zabawy w Kielcach oraz Wojewódzkiego Domu Kultury w Kielcach.
Kuratorami wystawy są: Anna Latos-Paryska i Agnieszka Kozłowska-Piasta.
Więcej - http://mnki.pl/pl/dla_zwiedzajacych/wystawy_czasowe/aktualne/pokaz/71,fantazmaty__barwny_swiat_polskiej_i_meksykanskiej_sztuki_ludowej
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 421
W Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi do 24.11.24 można oglądać interesującą i obszerną wystawę kilimów.
Wystawa „Fenomen polskiego kilimu” przedstawia dwie dialogujące ze sobą kolekcje kilimów – ze zbiorów Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi i z kolekcji prywatnej historyka sztuki prof. Piotra Korduby. Prezentowane tkaniny to przykłady najciekawszych zjawisk polskiego kilimkarstwa rejestrowanych w XX i XXI wieku. Poprzez to zestawienie – nie tylko tkanin, ale też ich projektów – pokazujemy, na czym polega fenomen kilimu w Polsce oraz jaki jest jego kod kulturowy.
W Polsce za pomocą wschodniej nazwy „kilim” określa się od połowy XVII wieku dwustronną dekoracyjną tkaninę wzorzystą rodzimego pochodzenia, wykonaną ręcznie na krośnie splotem prostym, o wełnianym wątku i najczęściej lnianej osnowie. Wcześniej tkaninę tę opisywano jako gunia lub derka. Technika jej wykonania zaliczana była do prastarych i uznawana za lokalną tradycję słowiańską sięgającą wczesnego średniowiecza.
Kilim od pokoleń łączy ludzi z odmiennych środowisk, przedstawicieli różnych grup społecznych. Dawniej był nieodłącznym elementem wystroju wnętrza: chaty, dworu, mieszkania, wnętrz sakralnych czy reprezentacyjnych obiektów użyteczności publicznej. Służył między innymi jako ciepły koc, dekoracja ścian, podłóg, zasłona drzwi lub okna, do przykrywania mebli.
W dobie zalewu wyrobów fabrycznych już pod koniec XIX wieku kilim stał się poszukiwanym przedmiotem kolekcjonerskim, prezentowanym na wystawach krajowych i zagranicznych. Został uznany wówczas za „najbardziej polską tkaninę”, wzbudzając zainteresowanie środowisk artystycznych, szukających źródeł i form sztuki rodzimej.
Od początku ubiegłego stulecia funkcjonował jako tkanina artystyczna, projektowany przez wybitnych malarzy i architektów. Nadal pozostawał w obszarze sztuki stosowanej. Uczestniczył w tworzeniu stylu narodowego, z powodzeniem pełniąc rolę propagandową zarówno w kraju, jak i poza jego granicami.
Wbrew ograniczeniom technicznym, kilim przetrwał próbę czasu dzięki wyjątkowej wszechstronności zastosowania. Był poddawany nieustannym przemianom stylowym, poczynając od silnych związków z twórczością ludową czy dworską, przez połączenie ze sztuką dekoracyjną dwudziestolecia międzywojennego, aż do autonomizacji artystycznej. Współcześnie istnieje w obszarze designu – reaktywuje tradycyjne i wprowadza wciąż nowe wzory oraz rozwiązania.
Na ekspozycji można obejrzeć ponad 50 kilimów autorstwa m.in. Bogdana Tretera, Romana Orszulskiego, Wandy Kosseckiej, Eleonory Plutyńskiej, Marii Bujakowej, Marii Łaszkiewicz czy Władysława Skoczylasa. Nie brakuje również realizacji współczesnych, takich, jak np. kilimy duetu Kosmos Project czy Splot.
Szeroki wybór prac prezentuje bogactwo i różnorodność polskiego kilimu przejawiające się w całej palecie barw i wzorów. Zobaczymy tu motywy roślinne, zwierzęce, geometryczne, zaczerpnięte z dawnej kultury ludowej i dworskiej oraz ornamentyki orientalnej.
Wystawa ukazuje drogę przemian kilimu na przestrzeni lat – podkreślając funkcje użytkowe i dekoracyjne, które pełnił w polskich domach oraz funkcję artystyczną, jako formę sztuki i przestrzeń artystycznego eksperymentu.
Monika Kowalczyk, kuratorka wystawy
Wystawa jest częścią programu towarzyszącego Łódź Design Festival.
Więcej - https://cmwl.pl/public/informacje/fenomen-polskiego-kilimu,335
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 175
W Pawilonie Czterech Kopuł Muzeum Narodowego we Wrocławiu do 24 sierpnia 2025 można oglądać wystawę fotografii Zdzisława Beksińskiego.
W 2025 roku mija 20 lat od tragicznej śmierci Zdzisława Beksińskiego. Muzeum Narodowe we Wrocławiu przygotowało wystawę poświęconą mniej znanemu, lecz niezwykle istotnemu aspektowi jego twórczości – fotografii.
Ekspozycja jest próbą osadzenia artysty w szerszym kontekście, w którym pojawia się nie tylko jako twórca „przerażający” i „mroczny”, ale także jako pionier i poszukiwacz nowych form wyrazu, walczący z ograniczeniami współczesnej fotografii.
Beksiński zajmował się fotografią w latach 50. i na początku lat 60. XX w., ale już w 1958 r. uznał to medium za pozbawione artystycznej wartości i zdecydował się je porzucić. Jego refleksje stały się punktem wyjścia do głębszej analizy natury i roli fotografii w kontekście wyzwań współczesności.
Dziś pytanie o autentyczność zdjęć nabiera nowego wymiaru. Czy współczesna fotografia generowana przez sztuczną inteligencję rzeczywiście przestaje być sztuką? Te pytania stawiane przez Beksińskiego 67 lat temu dziś wciąż wywołują niepokój i wymagają głębszej refleksji.
Eksponowane na wystawie fotografie są częścią bogatej kolekcji Muzeum Narodowego we Wrocławiu, jednej z największych w Polsce. W 1977 roku została ona wzbogacona o darowiznę Zdzisława Beksińskiego, który przekazał prace uznawane przez niego za kluczowe dla własnego dorobku. Po raz pierwszy przedstawione zostały w tak dużym wyborze. Uzupełniają je wypożyczenia z Muzeum Historycznego w Sanoku – nieprezentowane wcześniej ujęcia z okresu, gdy młody Beksiński tworzył setki autoportretów oraz wizerunków ukochanej żony Zofii.
Wystawa prezentuje również twórczość artysty w relacjach z ważnymi postaciami polskiej fotografii jak Jerzy Lewczyński czy Bronisław Schlabs. Ważnym elementem jest także specjalnie przygotowana na wystawę Bryła życia związanego z Beksińskim Normana Leto. „Bryła życia” to symbolizująca pełne tragedii, emocjonalnych zawirowań i artystycznych poszukiwań w życiu Beksińskiego.
Kuratorka: Aleksandra Szwedo