Informacje (el)
- Autor: red.
- Odsłon: 4593
- Autor: ANNA LESZKOWSKA
- Odsłon: 1952
Ponad dwudziestu światowych przywódców, włączywszy pięciu byłych prezydentów i premierów oraz trzech laureatów Nagrody Nobla, zasiadło w nowej Międzynarodowej Komisji do spraw Możliwości Finansowania Globalnej Edukacji. Celem Komisji jest przeciwdziałanie brakowi funduszy na edukację na całym świecie.
Komisja wspierana przez rząd norweski i premier Ernę Solberg rozważy przyszłość globalnej edukacji, w ramach której obecnie 124 miliony młodych ludzi pozostaje bez dostępu do szkolnictwa.
Wybór tak zróżnicowanej grupy ma miejsce w kluczowym okresie, w którym więcej dzieci pozostaje poza systemem szkolnictwa niż w zeszłym roku, a nasilające się konflikty zmusiły miliony dzieci do opuszczenia sal lekcyjnych i wyruszenia w uchodźczą wędrówkę bez nadziei na edukację. Komisja zbada, jak w następnych 15 do 20 latach edukacja może przyczynić się do większego rozwoju gospodarczego, poprawy zdrowia i zwiększenia bezpieczeństwa na świecie.
Komisja została powołana wspólnie przez premier Norwegii wraz z prezydent Chile Michelle Bachelet, prezydentem Indonezji Joko Widodo, prezydentem Malawi Peterem Muthariką oraz dyrektor generalną UNESCO Iriną Bokovą.
Gordon Brown, wysłannik specjalny ONZ do spraw Edukacji Globalnej mianowany został Przewodniczącym Komisji.
"Edukacja jest kluczem w walce z biedą i wierzę, że szkolnictwo dziewcząt jest najlepszą inwestycją na cele rozwoju. Ucząc jedną dziewczynkę, uczymy cały naród. Jestem przekonana, że Komisja odegra ważną rolę w mobilizacji zasobów koniecznych do uzyskania szkolnictwa na cele realizacji planów rozwoju na rok 2030 i dalej" - skomentowała premier Solberg.
W skład Komisji wchodzą następujący przywódcy:
- Anant Agarwal, główny dyrektor wykonawczy, EdX;
- Jose Manuel Barroso, były prezydent Komisji Europejskiej;
- Felipe Calderon,były prezydent Meksyku;
- Kristin Clemet, dyrektor zarządzający, Civita;
- Aliko Dangote, główny dyrektor wykonawczy, Dangote Group;
- Julia Gillard, przewodnicząca Globalnego Partnerstwa dla Edukacji i była premier Australii;
- Baela Raza Jamil, dyrektor programowy Idara-e-Taleem-o-Aagahi;
- Lee Ju-ho, były minister Edukacji Korei;
- Jim Kim, prezes, World Bank Group;
- Anthony Lake, dyrektor wykonawczy, UNICEF;
- Jack Ma, założyciel i prezes wykonawczy, Alibaba Group;
- Graca Machel, założycielka Fundacji Graca Machel;
- Strive Masiyiwa, główny dyrektor wykonawczy, Econet Wireless;
- Teopista Birungi Mayanja, założycielka Związku Narodowego Nauczycieli w Ugandzie;
- Ngozi Okonjo-Iweala, była minister Finansów Nigerii;
- Kailash Satyarthi, założyciel, Bachpan Bachao Andolan;
- Amartya Sen, profesor na Uniwersytecie Harvarda;
- Theo Sowa, główna dyrektor wykonawcza Afrykańskiego Funduszu Rozwoju Kobiet;
- Lawrence Summers, honorowy przewodniczący, Uniwersytet Harvarda, 71 sekretarz skarbu za prezydenta Clintona i dyrektor Krajowej Rady Ekonomicznej prezydenta Obamy;
- Helle Thorning-Schmidt, była premier Danii.
Sheikha Lubna Al Qasimi, minister Współpracy Międzynarodowej i Rozwoju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich dołączy do posiedzenia inauguracyjnego komisji.
Jeffrey Sachs, specjalny doradca sekretarza generalnego ONZ dołączy do trzeciego posiedzenia Komisji. Malala Yousafzai zasiądzie w panelu Komisji do spraw młodzieży.
Komisja zasiądzie 29 września w trakcie Zgromadzenia Ogólnego ONZ w celu rozpoczęcia tworzenia uzasadnienia gospodarczego, które ma zainspirować i przekonać światowych przywódców do działania. We wrześniu 2016 roku Komisja złoży raport przed instytucjami, które ją powołały oraz Sekretarzem Generalnym ONZ Ban Ki-moonem, który zgodził się przyjąć raport i podjąć działania na podstawie jego rekomendacji.
Źródło: Commission On Global Education
Źródło informacji: PR Newswire (za pośrednictwem Centrum Prasowego PAP)
- Autor: Barbara Janiszewska
- Odsłon: 2651
Dyskusja wśród ekonomistów trwa. Ostatnia odbyła się w Polskim Towarzystwie Ekonomicznym 27 listopada 2014 roku. Temat debaty: „Proces transformacji a sytuacja w przemyśle w Polsce na marginesie książki „Jak powstawały i jak upadały zakłady przemysłowe w Polsce” prof. Elżbieta Mączyńska określiła jako „wysoce kontrowersyjny”. I taka była dyskusja, w której uczestniczyli m.in. dr Andrzej Karpiński, prof. prof. Witold Kieżun, Zdzisława Janowska, Paweł Bożyk, Włodzimierz W.Bojarski i dr Ryszard Ślązak.
Prof. Karpiński przedstawił nowsze (w stosunku do podanych w książce) dane dotyczące rzeczywistego zasięgu likwidacji po roku 1989, w których zatrudniano ponad 100 osób. W ostatnim roku PRL było takich zakładów około 6200 - co czwarty z nich (1643) powstał jako inwestycja green field. Majątek wielkich zakładów stanowił wówczas 56% majątku całego przemysłu, dawały 53% produkcji i zatrudnienie 40% wszystkich pracujących.
Zlikwidowano 1675 zakładów. Czy ich upadek był nieuchronny? Według prof. Karpińskiego, jedna czwarta z nich musiała upaść z przyczyn obiektywnych. Likwidacja pozostałych to efekt gry rynkowej, czyli wrogich przejęć (25%.), złego zarządzania, złej polityki państwa. Zysk i wskaźnik rentowności zastąpiły decyzje administracyjne decydujące w czasach PRL-u o funkcjonowaniu zakładów przemysłowych. Rozwój technologii, rosnące wymogi ochrony środowiska naturalnego, wreszcie kryzys energetyczny z 1973 i gigantyczny wzrost cen energii wymusił zmianę struktury gospodarki odciętej od rynku światowego.
A. Karpiński uważa jednak, że nie była to deindustrializacja przedwczesna lub patologiczna. Wyliczał jej plusy. W ciągu 25 lat odnotowano dwu-trzykrotny wzrost produkcji, dzięki odzyskiwaniu zdolności konkurowania na rynku światowym 53% produkcji jest eksportowana (w PRL-u było to 18%), odnotowano rekordowy wzrost wydajności pracy (prawie czterokrotny), co nie przełożyło się jednak na wzrost płac pracowniczych. Jeżeli jednak nie zahamujemy patologii, z jakimi mamy nadal do czynienia w procesie deindustrializacji i nie przejdziemy do stadium reindustrializacji, nie sprostamy wyzwaniom trzeciej rewolucji przemysłowej/cyfrowej, która jest „już za drzwiami”. I to jest według prof. Karpińskiego główny problem polskiego przemysłu. Jest to też problem w całej Unii Europejskiej – reindustrializacja jest szansą dla gospodarki.

O „patologii prywatyzacji” mówiła również prof. Zdzisława Janowska z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego. Według niej, proces prywatyzacji przebiegał od początku patologicznie. Zamiast najpierw restrukturyzować zakłady, a potem je dopiero prywatyzować podejmowano decyzje, które sprzyjały „wyciąganiu określonych korzyści dla siebie (czytaj: ekipy rządzącej). Likwidowano, nie zastanawiając się. Władza nagle zapomniała, czemu miała służyć transformacja” – stwierdziła gorzko prof. Janowska. Mówiła o przekrętach prywatyzacyjnych, które dotyczyły wielu zakładów działających w Łódzkiem, które były typowymi przykładami ilustrującymi likwidację polskiego przemysłu.
W opinii profesor, trzy czwarte zlikwidowanych zakładów mogło być poddane restrukturyzacji. „Obecnie chcemy odbudowywać to, co zniszczyliśmy, m.in. przemysł lekki, stocznie. I albo zaczniemy ten proces, albo nie będziemy odpowiadać standardom europejskim”.
Dr Ryszard Ślązak skupił się na analizie strony finansowej związanej z procesem likwidacji przedsiębiorstw. Mówił o złej roli sektora finansowego i roli doradców zagranicznych w pierwszej fazie transformacji, w latach 1990-91. Po analizie sektorowej 21 branż sprzedano firmom zagranicznym w tym czasie 311 największych zakładów, a koszt zagranicznych doradców w całym koszcie ich zbycia stanowił 12%. „Na początku transformacji aparat gospodarczy zgłupiał” – to diagnoza dr. Ślęzaka.
„Kamyczek” do dyskusji dołożył prof. Paweł Bożyk. Na początku zadał pytanie, które pozostało bez odpowiedzi: gdzie byli nasi ekonomiści w tamtym czasie? Mówiąc o podawanych wskaźnikach określających nasz sukces gospodarczy stwierdził, że w wielu przypadkach jest to „bujda na resorach”. Mówimy o wzroście produkcji, a w wielu polskich zakładach głównie składamy to, co produkują inni. Według niego taka debata powinna odbyć się 20 lat temu.
Podsumowując debatę prof. Karpiński stwierdził, że „przemysł polski wymaga pilnej konsolidacji”. Zwrócił uwagę na kilka niepokojących faktów, które umykały powszechnej uwadze podczas procesu deindustrializacji. Zaliczył do nich m.in. zjawisko spekulacji terenami poprzemysłowymi. Niepokój budzi również fakt, że produkcja wzrosła w takim stopniu z powodu „zastąpienia dwóch trzech produkcji finalnej produkcją składania”.
Drastycznie spadło zatrudnienie w zakładach zatrudniających 100 i więcej pracowników: w ostatnim roku PRL-u (1988) pracowało w nich 2,9 milionów osób, obecnie tylko 600 tysięcy. Według profesora, obecna struktura gospodarki nie sprzyja również innowacyjności.
Wszystko to świadczy o tym, że przygotowanie Polski do kolejnej rewolucji przemysłowej nie jest najlepsze. I prawdziwe jest chyba stwierdzenie jeszcze jednego uczestnika tej debaty, prof. Włodzimierza Bojarskiego, że „gospodarka nie jest modna i w Polsce nie ma czego szukać, trzeba z niej wyjeżdżać”. Wszyscy jednak nie wyjedziemy. Barbara Janiszewska Od Redakcji: więcej na ten temat pisaliśmy w nr 2/13 SN -
Co się stało z polskim przemysłem? oraz w nr 3/13 SN - Budujmy przemysł!
- Autor: al
- Odsłon: 1537
Granice odpowiedzialności człowieka – to tytuł sesji naukowej zorganizowanej w Warszawie 15.02.17 przez Komitet Prognoz „Polska 2000 Plus" PAN w ramach cyklu „Czy świat należy urządzić inaczej".
Jej uczestnicy próbowali odpowiedzieć na pytanie za kogo i za co odpowiedzialny jest człowiek. Czy interes własny przed innymi i użycie przemocy do jego realizacji są wpisane w świadomość homo sapiens jako naturalny sposób postępowania by przetrwać, czy można mówić o „biologicznej agresywności człowieka" jako owocu ewolucji? A jeśli tak, to czy możemy świadomie zrezygnować z bezwzględnej rywalizacji i uznać, że działanie na rzecz wspólnoty jest w obecnej rzeczywistości warunkiem przetrwania?
Rozwój nauki i technologii stworzył możliwości unicestwienia świata -
społeczeństwa bezwzględnie rywalizujące na polu gospodarki, finansów, surowców, technologii i polityki mogą spowodować konflikt zbrojny, który przekształci się w wyniszczającą wojnę światową.
Możliwą i coraz bardziej prawdopodobną jest też katastrofa planetarnego biosystemu wskutek rosnących zanieczyszczeń i rabunkowej eksploatacji zasobów naturalnych. Ludzie i społeczeństwa zabiegając o doraźne interesy nie potrafią podjąć wspólnych w wymiarze globalnym skutecznych działań ochronnych i naprawczych biosystemu Ziemi.
Odpowiadając więc na pytanie jakie są granice odpowiedzialności człowieka, należy stwierdzić, że człowiek odpowiedzialny jest za całą ludzkość i za planetę, którą zamieszkujemy. Przyjęcie takiej odpowiedzi może być początkiem drogi do usunięcia agresywnej rywalizacji z praktyki życia międzypaństwowego. Może też zwiększyć skuteczność wspólnych działań na rzecz biosystemu naszej planety, wspólnego domu – podkreślił prof. Bogdan Galwas, przewodniczący konferencji.
Głos w dyskusji na ten temat zabierali naukowcy z różnych dziedzin. Prof. Leszek Kuźnicki mówił o ewolucji człowieka – determinantach jego rozwoju; prof. Maria Szyszkowska o odpowiedzialności za słowo, dewaluacji języka i konieczności przywrócenia jedności myśli, słów i działań, z kolei prof. Marek Rembierz - o kształtowaniu odpowiedzialności w kontekście doświadczania indywidualnej i zbiorowej nieodpowiedzialności.
W drugiej części konferencji prof. Andrzej Bałandynowicz przedstawił referat dotyczący odpowiedzialności społeczeństwa za więźniów, a prof. Krzysztof Wielecki mówił o odpowiedzialności, człowieczeństwie i nierównościach społecznych.(al.)