Informacje (el)
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1008
Pluton jest ciałem niebieskim, które do roku 2006 uważane było powszechnie za planetę. Został on odkryty przez amerykańskiego astronoma Clyde’a Williama Tombauga zatrudnionego w obserwatorium Percivala Lowell’a (miasto Flagstaff w północnej części stanu Arizona; było to jedno z najstarszych obserwatoriów astronomicznych w Stanach Zjednoczonych) jako technik i fotograf nieba.
To właśnie Lowell, (znany również z propagowania słynnej swego czasu idei istnienia kanałów na Marsie), stał się inicjatorem programu badawczego, którego celem było znalezienie planety zaburzającej ruch Urana i Neptuna. Tombaug, porównując zdjęcia obszaru nieba obejmującego przewidywaną z rachunków pozycję nowej planety, zrobione w odstępie kilku dni w styczniu 1930 roku, znalazł nieznany obiekt zmieniający swoje położenie na tle gwiazd stałych. Szybko stało się jasne, że ów obiekt to poszukiwana planeta. Jej dotychczasową, roboczą nazwę „planeta X” zmieniono na „Pluton”, zgodnie z tradycją zobowiązującą do nazywania planet imionami rzymskich bogów (pierwsze dwie litery obecnej nazwy są również inicjałami założyciela obserwatorium w którym dokonano odkrycia – Percivala Lowell’a).
Nazwa ta wydała się adekwatna: zgodnie z wierzeniami starożytnych Rzymian Pluton był bogiem świata podziemnego, a nowo odkryty obiekt znajdował się na krańcach Układu Słonecznego, gdzie ilość energii słonecznej jest minimalna. Co ciekawe, pierwotne szacunki dotyczące masy Plutona okazały się bardzo przesadzone.
Teoretyczne rachunki bazujące na perturbacjach ruchu Urana i Neptuna dawały masę Plutona przekraczającą kilkukrotnie masę Ziemi. W rzeczywistości obserwowane zaburzenia ruchu orbitalnego tych gazowych olbrzymów były wynikiem błędu pomiarowego, a nie wpływu grawitacyjnego dodatkowej planety. Można więc pokusić się o stwierdzenie, że Pluton został odkryty przypadkowo…
Obecnie, na podstawie analizy oddziaływania grawitacyjnego między Plutonem a jego księżycem Charonem (zgodnie z III prawem Keplera), masa tego obiektu szacowana jest na ok. 0,002 masy Ziemi.
Odkrycie innych ciał niebieskich o podobnej do Plutona masie, jak Ceres z pasa planetoid (obszaru znajdującego się pomiędzy Marsem a Jowiszem i zawierającego ogromną ilość małych skalnych obiektów) czy też Eris, leżącą tak jak Pluton poza orbitą Neptuna, wymusiło potrzebę ponownego rozważenia poprawności definicji planety.
Zgodnie z nową definicją, ogłoszoną w Pradze w 2006 roku przez Międzynarodową Unię Astronomiczną, Pluton zaklasyfikowany został jako tzw. planeta karłowata. Co ciekawe, nie spełnia on tylko jednego wymogu, aby mógł być planetą: jego masa jest na tyle mała, że Pluton nie dominuje grawitacyjnie w przestrzeni wokół swojej orbity.
Zdegradowanie Plutona rozwiązało szereg problemów związanych z tym obiektem, a sprawiających, że jako planeta wyróżniał się na tle innych planet Układu Słonecznego. Jego masa jest bardzo mała w porównaniu z pozostałymi planetami Układu Słonecznego; masywniejszych od Plutona jest nawet wiele satelitów, np. Księżyc czy też księżyce galileuszowe Jowisza. Orbita Plutona jest silnie eliptyczna (prędkość orbitalna Plutona w punkcie przysłonecznym jest niemal dwukrotnie większa niż w punkcie odsłonecznym!), a jej płaszczyzna przecina płaszczyznę ekliptyki pod kątem 17°, co jest dość nietypowe jak na planetę (planety Układu Słonecznego poruszają się mniej więcej w tej samej płaszczyźnie orbitalnej).
Obecnie zaliczamy Plutona do najjaśniejszego z tzw. transneptunowców – obiektów z Pasa Kuipera, będącego obszarem w kształcie torusa, leżącym na peryferiach Układu Słonecznego i rozciągającego się na odległość od 30 do 50 jednostek astronomicznych (jednostka astronomiczna to średnia odległość Ziemi od Słońca). Pas Kuipera złożony jest najprawdopodobniej z drobnych obiektów lodowych i skalnych, stanowiących pozostałość po okresie tworzenia się Układu Słonecznego.
Szacuje się, że poza tym obszarem musi istnieć jeszcze inny, będący rezerwuarem komet. Wyróżniamy tutaj tzw. pas rozproszony, rozciągający się na odległość setek jednostek astronomicznych (kolebka komet krótkookresowych) oraz sferyczny obłok Oorta, rozciągający się nawet na odległość setek tysięcy jednostek astronomicznych (źródło komet długookresowych). Zaburzenia spowodowane wpływem grawitacyjnym sąsiednich obiektów destabilizuje orbity ciał z tych obszarów. W wyniku tego zaczynają one kierować się ku Słońcu, stając się kometami: zbliżając się do naszej gwiazdy, zaczynają parować, wytwarzając gazową otoczkę oraz charakterystyczne warkocze (gazowy i pyłowy).
Do lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku Pluton był jedynym znanym obiektem Układu Słonecznego spoza orbity Neptuna. Dzisiaj wiemy, że poza nią rozciąga się rozległy obszar wypełniony olbrzymią ilością drobnych ciał. Okazało się, że rozmiary Układu Słonecznego są znacznie większe niż sądziliśmy, a nasze zrozumienie procesu jego powstania pogłębiło się. Obecnie Układ Słoneczny opuszcza pięć sond kosmicznych: Voyager 1 i 2, Pioneer 10 i 11 (wystrzelone jeszcze w latach siedemdziesiątych XX wieku) oraz najmłodsza z nich, New Horizons, dedykowana badaniu Plutona i jego księżyca Charona oraz innych obiektów z Pasa Kuipera (wystrzelona została w 2006 roku; pierwsze zdjęcia Plutona przesłane zostały w 2015 roku). Trzy z nich (Voyager 1 i 2 oraz New Horizons) nadal wysyłają sygnały w kierunku Ziemi, niezwykle wartościowe z punktu widzenia naukowego.
Aleksandra Piórkowska-Kurpas
dr Aleksandra Piórkowska-Kurpas jest pracownikiem naukowym Instytutu Fizyki Uniwersytetu Śląskiego.
Powyższy tekst związany jest z Dniem Zdegradowania Plutona, przypadającym na 24 sierpnia.
- Autor: ANNA LESZKOWSKA
- Odsłon: 2054
Rozpoczęła się kolejna edycja programu stypendialnego dla kobiet naukowców prowadzących badania w dziedzinie nauk o życiu.
W konkursie „Dla Kobiet i Nauki” organizowanym przez L’Oréal Polska, Polski Komitet ds. UNESCO oraz Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przewidziano pięć rocznych stypendiów: dwa dla doktorantek i trzy dla habilitantek. Wysokość stypendiów w tegorocznej edycji wynosi: 30.000 zł (w przypadku stypendiów doktoranckich) i 35.000 zł (dla stypendiów habilitacyjnych).
Ponadto MNiSW przyzna każdej laureatce dodatkowe wyróżnienie – pokrycie kosztów wyjazdu na wybraną zagraniczną konferencję naukową na terenie Europy.
Warunkiem przystąpienia do konkursu, zarówno dla doktorantek (granica wieku – 35 lat), jak habilitantek (do 45 lat), jest końcowy etap realizacji prac oraz ich kontynuacja w roku pobierania stypendiów. Kandydatury oceniane są przez 16 jurorów – wybitnych naukowców i autorytety polskiego życia naukowego. Termin nadsyłania zgłoszeń mija 31 maja 2015 r.
Na stronie internetowej www.lorealdlakobietinauki.pl umieszczone są wszystkie niezbędne informacje: regulamin, formularze zgłoszeniowe, skład jury, historia konkursu oraz artykuły prasowe.
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1576
Publikujemy list otwarty pracowników Muzeum Techniki, jaki otrzymaliśmy. Jest adresowany do pani premier, Beaty Szydło. Pracownicy wskazują w nim nieznane dotąd przyczyny upadku Muzeum Techniki.
O tragicznej sytuacji Muzeum pisaliśmy, kiedy jeszcze żył jego wieloletni dyrektor, inż. Jerzy Jasiuk (m.in. w Nr. 8-9/08 i Nr. - Norblin: 200 lat i starczy? (red.)
Pracownicy Warszawa, 14 marca 2017r.
Muzeum Techniki i Przemysłu NOT
Pl. Defilad 1
00-901 Warszawa
Pani
Beata Szydło
Prezes Rady Ministrów
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Al. Ujazdowskie 1/3
00-583 Warszawa
List otwarty
My, pracownicy Muzeum Techniki i Przemysłu NOT, wyrażamy głębokie zaniepokojenie i zatroskanie losem eksponatów likwidowanego Muzeum.
Kiedy 31 maja 2017 r. wszyscy pracownicy Muzeum (oprócz dyrekcji) znajdą się „na bruku”, co stanie się z eksponatami? Zapowiedzi, mieniącej się naszym właścicielem, Federacji Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych NOT, rozprzedaży zgromadzonych narodowych dóbr kultury materialnej budzą nasz stanowczy sprzeciw. Jednocześnie pojawia się pytanie: kto jest odpowiedzialny za doprowadzenie do sytuacji, w jakiej obecnie znalazło się Muzeum? Jesteśmy przekonani, że jest to skutek wieloletnich zaniedbań i zaniechań oraz braku opieki i niegodziwego, instrumentalnego wykorzystywania Muzeum przez Federację, a także jej roszczeniowej postawy wobec Państwa.
1. Kiedy w 1955 roku ówczesny rząd powoływał Muzeum Techniki, opiekę nad tą placówką kultury powierzył NOT-owi. Nigdy nie został wystawiony żaden dokument stwierdzający własność NOT-u względem Muzeum.
W początkach lat 90., w nieznanych nam okolicznościach, Muzeum stało się jednym z podmiotów FSNT NOT, jednak, mimo naszych starań i próśb, nigdy nie otrzymaliśmy od Zarządu Federacji zgody na nadanie osobowości prawnej, która dawałaby nam możliwość samostanowienia. Zostaliśmy skazani na NOT…
Federacja jako samofinansująca organizacja pożytku publicznego, działająca na podstawie Ustawy Prawo o stowarzyszeniach, została organizatorem Muzeum, a zgodnie z Ustawą o muzeach zobowiązana jest do utrzymywania placówki. Dokumenty księgowe potwierdzają jednak, że Federacja nigdy nie przekazała dla Muzeum żadnej kwoty ze środków własnych.
2. Do 2015 r. Muzeum było utrzymywane z budżetu Państwa, w ostatnich latach przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz niewielkich własnych wpływów pochodzących z biletów wstępu, wypożyczeń eksponatów i wynajmu sal wystawowych.
W tym czasie kolekcja muzealna rozrosła się do 15 tysięcy eksponatów. Ponad 80% zbiorów stanowią dary. Nasi donatorzy przekazując eksponaty byli przekonani, że wzbogacają w ten sposób zasoby dóbr narodowych. Nikt nie miał świadomości, że pomnaża majątek NOT-u. Należy zaznaczyć, że wiele darów pochodzi od instytucji państwowych. Niewielki odsetek stanowią eksponaty zakupione przez Muzeum, przy czym środki przeznaczane na sfinansowanie zakupów zawsze pochodziły z państwowych dotacji.
Z powyższego jednoznacznie wynika, że wszystkie eksponaty wpisane do ksiąg inwentarzowych Muzeum, a także zbiory biblioteczne i archiwalne są własnością narodową, a nie prywatną, więc w konsekwencji nie mogą być zbywane przez Federację, niebędącą ich właścicielem, a jedynie zarządcą.
3. W 2011 r. uległy zmianie przepisy o finansowaniu nauki, co uniemożliwiło dalsze sponsorowanie działalności Muzeum przez Ministerstwo Nauki. Federacja została już rok wcześniej poinformowana o zmianie przepisów i środkach zaradczych – dokonaniu przekształceń własnościowych Muzeum oraz przekazaniu zbiorów Państwu w celu utworzenia Narodowego Muzeum Techniki.
Jednak w latach 2012-2015 Ministerstwo Nauki nadal corocznie przyznawało środki dla Muzeum na upowszechnianie nauki, aby nie dopuścić do jego upadku. Zawsze warunkowo i zawsze „ostatni raz”, w oczekiwaniu na podjęcie przez Federację działań prawnych.
Federacja zmarnowała te lata próbując nakłonić kolejne ministerstwa, zarówno rządu PO-PSL jak i PiS, do podjęcia partnerstwa publiczno-prywatnego w zakresie współprowadzenia i współfinansowania Muzeum. Schemat zawsze był ten sam: Ministerstwo miało dawać pieniądze, a Federacja je wydawać, oferując jedynie fakultatywne wsparcie dla Muzeum, jeśli będzie dysponowała funduszami. Na takie warunki oczywiście żaden minister przystać nie mógł.
Nadmieniamy, ze przez te lata byliśmy okłamywani przez Zarząd Federacji. Wmawiano nam, że Federacja chce Muzeum oddać za darmo, ale nikt nas nie chce wziąć.
4. Dotacje przekazywane przez Ministerstwo Nauki, wobec braku osobowości prawnej Muzeum, zawsze wpływały na konto Federacji. Zgodnie z prawem dotacja ta powinna zostać w całości przekazana Muzeum. Jednak w ostatnich latach była ona przetrzymywana przez Federację i przekazywana Muzeum w transzach. Oczywiście odsetki z lokat bankowych Federacja zatrzymywała dla siebie.
Prawdopodobnie od 2007 r. Federacja nie oddawała Muzeum przekazywanego z Urzędu Skarbowego zwrotu VAT-u, który przysługiwał Muzeum jako jednostce kultury. Potwierdzają to dokumenty księgowe i korespondencja ówczesnego dyrektora śp. Jerzego Jasiuka. Łącznie Muzeum zostało w ten sposób pozbawione kwoty około 700 tysięcy zł.
Wobec braku wystarczających środków na funkcjonowanie, szczególnie na wypłaty wynagrodzeń dla pracowników, Muzeum zostało zmuszone do pobierania pieniędzy z Funduszu Socjalnego, który w konsekwencji przestał istnieć.
Jednocześnie należy zaznaczyć, że przyznawane Muzeum dotacje nie były wykorzystywane zgodnie z ich przeznaczeniem i w związku z tym nieprawidłowo rozliczane. Znaczne sumy zamiast na remonty i konserwacje zabytkowych obiektów były przeznaczane na inne cele, niezgodne z intencjami donatora jakim było Ministerstwo Nauki.
5. Niezmiernie bulwersująca do dziś jest sprawa Zabytkowego Zakładu Przemysłowego (dawniej Zakładów Norblina) w Warszawie przy ulicy Żelaznej 51/53. Obiekt ten został przekazany pod opiekę Muzeum w 1981 r., co potwierdzają odpowiednie dokumenty. W 2007 r. dyrektor śp. Jerzy Jasiuk wystąpił do sądu z wnioskiem o zasiedzenie, aby zakład ten stał się prawnie własnością Muzeum. W trakcie postępowania sądowego Zarząd Federacji nakazał dyrektorowi wycofanie wniosku, a wobec jego sprzeciwu uczynił to sam. W niejasnych okolicznościach zakład został sprzedany znacznie poniżej wartości gruntu, a Federacja otrzymała 900 tysięcy zł rekompensaty tytułem zwrotu kosztów poniesionych na utrzymanie obiektu, mimo, że zakład cały czas utrzymywany był z dotacji państwowych.
Wymienionej kwoty Federacja nigdy nie przekazała do Muzeum, co potwierdzają dokumenty księgowe.
6. Od 2014 r. po odejściu wieloletniego dyrektora śp. Jerzego Jasiuka, Muzeum jest nieudolnie zarządzane przez dyspozycyjnych wobec Federacji i pochodzących z jej nadania dyrektorów, w wyniku czego placówka systematycznie popada w ruinę. Zamiast modernizować wystawy i konserwować zabytkowe eksponaty są one niszczone poprzez nieprawidłowe przechowywanie, bezpowrotnie demontowane jak np. hutnictwo i kopalnia. Zwolnieni zostali doświadczeni specjaliści merytoryczni. Ukryte zostało przestępstwo zniszczenia teczek inwentarzowych z zawartością, za które nikt nie poniósł odpowiedzialności.
Przeciętne zarobki pracowników nie przekraczają 2 tysięcy zł, a od 2016 r. otrzymujemy tylko zaliczkowe wypłaty z wpływów za bilety wstępu. W tej chwili zaległość sięga pięciu pensji. Rośnie również zadłużenie względem Zarządu PKiN z tytułu należnego czynszu, który nie jest uiszczany od 15 miesięcy.
7. Jesienią 2016 r. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wystąpiło z inicjatywą powołania Narodowego Muzeum Techniki i zatrudnienia w nowej instytucji pracowników obecnego Muzeum. Zarząd Federacji wielokrotnie obiecywał bezpłatne przekazanie Państwu eksponatów. Zdawało się, że Muzeum zostanie uratowane. Pozostał jednak dług, którego spłacenie Federacja chce wymusić na Państwie. Ponieważ dług powstał w wyniku zachłannej polityki Federacji, która za wszelką cenę chce zachować wpływy w zarządzaniu Muzeum i dysponowaniu jego finansami, uważamy, że nie może być on spłacony z pieniędzy podatników, tylko tego, kto ten dług wygenerował.
Warto nadmienić, iż przedstawiciele Federacji podawali i podają różne kwoty tzw. długu muzealnego. Z ust prominentnych działaczy Federacji padały kwoty 4,5 mln, 5 mln, 5,5 mln, a nawet 6 mln zł. Rodzi się w tej sytuacji pytanie: kto, jak i na podstawie jakich danych to wyliczał?
8. Federacja podjęła decyzję o sprzedaży eksponatów muzealnych, co publicznie wyartykułowała Prezes Zarządu i co znalazło potwierdzenie w innych wypowiedziach przedstawicieli Federacji.
Od jesieni 2016 r. najcenniejsze zabytki techniki wywożone są do naszego oddziału w Chlewiskach i tam, z dala od wścibskich oczu czekają na kupców.
Federacja nie ma prawa sprzedaży eksponatów niebędących jej własnością. Nie możemy dopuścić do rozprzedawania majątku narodowego.
Aby zabezpieczyć kolekcję muzealną przed rozproszeniem, zniszczeniem i wywozem za granicę Mazowiecka Konserwator Zabytków podjęła decyzję o wpisaniu inwentarza muzealiów do rejestru zabytków. Federacja jednak uchyla się od przekazania pełnej listy inwentarzowej. Podobne żądanie zostało wystosowane pod adresem Federacji na posiedzeniu Sejmowej Komisji Kultury w dniu 22 lutego br. Również bez rezultatu…
W retoryce Federacji jaskrawo widoczny jest dualizm. Kiedy mówi o sprzedaży eksponatów twierdzi, że jest właścicielem Muzeum, a kiedy chce wyciągnąć od Państwa pieniądze na spłatę zadłużenia, jest tylko jego opiekunem.
Apelujemy do Pani Premier, Ministrów – Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Nauki i Szkolnictwa Wyższego o skorzystanie ze swoich prerogatyw i podjęcie radykalnych działań w celu ratowania eksponatów Muzeum Techniki, stanowiących dorobek dziedzictwa kulturowego. Aby zadania nakreślone przez Eugeniusza Kwiatkowskiego i Stefana Starzyńskiego nie zostały zaprzepaszczone. Aby odrodzone Muzeum, już Narodowe, mogło pomagać w kształtowaniu kultury technicznej przyszłych pokoleń Polaków.
Przedstawiciele Pracowników
Muzeum Techniki i Przemysłu NOT
Do wiadomości:
Prof. Piotr Gliński Wicepremier, Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego,
Jarosław Gowin Wicepremier, Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego,
a/a media
- Autor: red.
- Odsłon: 5636
Otwarte warsztaty naukowe „DNA - encyklopedia życia" 2010