Recenzje (el)
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1056
Michael Hans Kater, profesor historii na uniwersytecie York w Toronto jest niemieckim historykiem nazizmu i autorem książki Dzieci Hitlera. Hitlerjugend (jej fragment - Duma czy wstyd? - publikujemy w tym numerze SN). Wydawcą już drugiego wydania tej ksiązki jest oficyna RM, a tłumaczem - Olga Knopińska.
Hitlerjugend, czyli Młodzież Hitlera, to utworzona w 1922 roku w Niemczech paramilitarna młodzieżowa organizacja NSDAP, przybudówka Oddziałów Szturmowych (SA). Do 1930 roku zwerbowano do niej ok. 25 tys. młodych (pow. 14 roku życia) chłopców. Dla młodszych (10-14 lat) oraz dziewcząt stworzono odrębne organizacje (Deutsches Jungvolk i Bund Deutscher Mädel).
Rozrost liczebny tej organizacji, w której wychowanie wzorowane było na spartańskim, z silnym kultem jednostki (Hitlera), zaczął się na początku lat 30. XX wieku, a po wprowadzeniu ustawy o HJ w 1936 roku praktycznie cała niemiecka młodzież z terenu Rzeszy była w niej skupiona. Tuż przed wybuchem wojny w 1939 roku wszyscy młodzi chłopcy i dziewczęta (7,7 mln) w wieku 10-18 lat musieli pełnić służbę w HJ – opiekunowie tych, którzy się uchylali ponosili konsekwencje w postaci grzywny lub więzienia.
Podczas wojny HJ stanowiło służbę pomocniczą, z czasem utworzono z jej członków (16-18-letnich chłopców) wojskową rezerwę, a w 1943 – Dywizję Pancerną SS „Hitlerjugend”, która w walkach przeciw brytyjskim i kanadyjskim siłom podczas alianckiej inwazji w Normandii wyróżniała się bestialstwem. Kiedy wojna zbliżała się ku końcowi, dowództwo armii niemieckiej włączało do HJ coraz młodsze dzieci, a HJ miało za zadanie bronić Berlina do końca. Po wojnie HJ nie zostało uznane za organizację przestępczą z uwagi na to, że jej członkami były dzieci, choć niektóre z nich były podejrzewane o zbrodnie wojenne. Osądzeni zostali tylko ich przywódcy.
Autor książki, analizując okoliczności powstania HJ – sytuację społeczno-polityczną w Niemczech po zakończeniu I wojny (ogromne reparacje, kryzys gospodarczym końca lat 20., konflikty społeczne, w tym - pokoleniowy), pokazuje fenomen fascynacji faszyzmem wśród młodych ludzi Rzeszy, ale i trudności z wyborem wówczas innej drogi. Szerokie tło, na jakim kreśli obraz HJ, „dokonania” tej organizacji, opis sposobów indoktrynacji i manipulacji młodymi, to znakomita lekcja historii faszyzmu, ale i działań Niemców w Rzeszy i okupowanych przez nich krajach. W dodatku historii popartej relacjami tych, którzy przeżyli wojnę, bardzo dobrze udokumentowanej obszernymi przypisami oraz cytatami z listów, dokumentów i wspomnień wielu członków HJ. Autor nie wybiela postaw i czynów młodych (w latach 30.) Niemców, niemniej próbuje zrozumieć motywację wstępowania młodzieży do HJ. Skłania też czytelnika do refleksji nad skutkami manipulacji i indoktrynacji, czyniącymi z ludzi bestie.(al.)
Dzieci Hitlera. Hitlerjugend, Michael H. Kater, wydawnictwo RM, wyd. II, s. 320, cena 29,99 zł
- Autor: Barbara Janiszewska
- Odsłon: 2228
To lektura bardzo aktualna na dzisiejsze czasy. Jej autor – Rafał Woś - prowadzi czytelnika przez zawiłe meandry polskiej gospodarki od lat 80. ubiegłego wieku, szczególnie uwzględniając ostatnie 25 lat transformacji wolnorynkowej.
„W opinii publicznej dominuje przekonanie, że polityka polityką, ale przynajmniej w gospodarce wszystko idzie nam świetnie. Bo Polska ma za sobą najlepsze 25 lat w swojej historii” – czytamy na początku rozważań autora. A mimo to zadajemy sobie pytanie, dlaczego tak wielu z nas, obywateli, w zasadzie tego nie czuje? W odpowiedzi Woś stawia diagnozę - polska gospodarka od ćwierćwiecza cierpi na specyficzne schorzenie: dziecięcą chorobę neoliberalizmu.
Recepta na każde ekonomiczne wyzwanie w tych latach była jedna: więcej rynku, mniej regulacji, więcej wolności ekonomicznej. Tylko, że skorzystali na tym najbardziej przedsiębiorczy i najbogatsi. Zakochane w neoliberalizmie polskie elity bardzo szybko nauczyły się z niego korzystać. I uznały, że nie ma innej drogi rozwoju Polski. Tymczasem choroba rozwijała się w najlepsze.
W rozdziale „Mity polskiej niedoli” autor obala mity, które narosły wokół polskiej debaty o gospodarce.
Mit najważniejszy jest związany z raportem Banku Światowego, opublikowanym jesienią 2013 roku - „Nowy złoty wiek Polski. Z peryferii Europy do jej centrum”. Tylko czytając ów raport, bardzo dobry dla wizerunku zewnętrznego , autor książki przywołuje stwierdzenie z kultowego filmu Barei: „Na każdą rzecz można patrzeć z dwóch stron. Jest prawda czasów i prawda ekranu”. I według autora, ten raport to właśnie „prawda ekranu”.
„Musimy wysiąść z neoliberalnego tramwaju, którym poruszaliśmy się przez ostatnie dwie dekady i przesiąść do nowszego modelu”. Może wtedy „wskoczymy na tory, po których poruszają się kraje naprawdę rozwinięte”.
„Bowiem statystycznie rosnący dochód narodowy nie oznacza dobrego i zdrowego rozwoju społecznego”.
Najlepszym przykładem jest Białoruś. Od 1995 roku PKB per capita wzrósł w kraju Łukaszenki 4,5 razy. Jeżeli zaś zmierzamy z peryferii do centrum Europy, budując siłę gospodarczą na taniej pracy, a nie na kapitale i innowacjach, postępujemy jak typowe państwo peryferyjne.
Kolejny – dość powszechny mit głosi, że „Polska jest krajem nieprzyjaznym przedsiębiorcom. Biednemu człowiekowi interesu wszyscy rzucają kłody pod nogi”.
Mit trzeci: wzrost i eksport „cacy”, dług „be”. Tymczasem nie sprawdziło się założenie, że szybkie tempo wzrostu automatycznie przełoży się na spadek bezrobocia i ubóstwa w Polsce.
Podobnie, jak fetyszyzacja długu publicznego. Przekonanie, że „nadmierne zadłużenie to najgorsze, co się może gospodarce przytrafić’. Tymczasem zachodnie rozwinięte kraje tkwią w długach! A im bardziej gospodarka zarabia na eksporcie, tym bardziej staje się zakładnikiem rynków zagranicznych.
„I w naturalny sposób trzeba się w takiej sytuacji bronić przed postulatami wyższych płac – im więcej będzie kosztowała produkcja tym bardziej obniża się nasza konkurencyjność na rynkach międzynarodowych. Tamowanie wzrostu kosztów produkcji sprawia jednak, że rynek wewnętrzny będzie zawsze niedorozwinięty” – twierdzi autor. Czyli mit trzeci też jest… mitem.
Ostatni rozdział („Organizm się broni”) czytamy już z nutką optymizmu. „Wpływ kryzysu 2008 roku i czterech jeźdźców apokalipsy: recesji, bezrobocia, dramatycznego wzrostu zadłużenie publicznego oraz nierówności dochodowych” prawdopodobnie wyzwoliły w polskiej gospodarce reakcje obronne.
Wymiana pokoleń w Polsce, otwarcie na Zachód też przyczyniły się do zmiany drogi naszego rozwoju gospodarczego. I w tym miejscu autor opisuje, jak podejmowano decyzje w poszczególnych ekipach rządowych, jak działały na niwie ekonomicznej media.
Lektura tego rozdziału powinna być obowiązkowa dla obecnych polskich decydentów. Uczmy się na własnych błędach i wykorzystujmy własne doświadczenia. Warto. Świadczą o tym opinie znanych czytelników. „Prowokujący, przemyślany, cenny głos w dyskusji jak – bez klapek na oczach – budować siłę Polski w kolejnej dekadzie” (Paweł Rabiej). „ To przede wszystkim opowieść o tym, czy i w jakim stopniu transformacja przybliża nas do standardów godnego społeczeństwa” (prof. Elżbieta Mączyńska).
Barbara Janiszewska
Dziecięca choroba liberalizmu, Rafał Woś, Studio Emka, Warszawa 2014, s.289, cena 39 zł
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1112
PRL i skok do neoliberalizmu to trylogia złożona z dzieł prof. Andrzeja Walickiego, naszego najwybitniejszego historyka idei, zmarłego w 2020 roku. Ostatni jej tom, z podtytułem: Fałszowanie historii/Nacjonalizm/ Niegodziwości III RP i pod redakcją Joanny Schiller-Walickiej i Pawła Dybicza został wydany przez Fundację Oratio Recta już po śmierci autora, jednakże zdążył on jeszcze dokonać wyboru tekstów tworzących ostatnią część trylogii.
Jak podają redaktorzy tomu, teksty te pochodzą z różnych źródeł: książek autorskich Profesora, prac zbiorowych, czasopism, rękopisów, zwłaszcza z pisanego przez dziesięciolecia „Dziennika myśli”. Najstarszy tekst pochodzi z 1997 roku, najnowsze – z 2016. Ich źródłowy wykaz znajduje się na końcu książki. Mają one różną formę: począwszy od esejów, artykułów, po wywiady z autorem, listy i zapiski odnoszące się do wydarzeń bieżących.
W świat rozważań prof. Walickiego wprowadza czytelnika Jarosław Dobrzański, tytułując ów wstęp: Andrzeja Walickiego votum separatum i wezwania do realizmu, co wyraźnie wskazuje postawę intelektualną i kierunek myślenia autora zamieszczonych tekstów. Polegała ona, jak pisze Dobrzański, nie tylko na wzywaniu do realizmu i przestrzeganiu przed uleganiem zbiorowym fikcjom (co utrwaliło się w mentalności Polaków), ale i na odwadze wyrażania zdania osobnego, popartego wielką erudycją i dogłębnymi studiami tematów, na jakie się wypowiadał.
Zawarte w książce teksty pokazują, jak omawiane idee powstawały, zmieniały się w czasie, jaki miały wpływ na przekształcanie się społeczeństwa i jak kształtowały i dalej kształtują naszą politykę i zachowania społeczne. Analizując zatem konkretne przykłady z naszego życia, widzimy dokładnie „skąd my to mamy”. Teksty prof. Walickiego można traktować więc jako lekcje dotyczące demokracji, narodu, nacjonalizmu w odniesieniu do Polski, ale ukazane na tle świata, głównie Zachodniego.
Zamieszczone w tym tomie rozważania profesora Walickiego rozpoczyna rozdział dotyczący narodu, nacjonalizmu i postnacjonalizmu – refleksje w sam raz na ten czas, jakiego boleśnie doświadczamy. Kolejny rozdział dotyczy wyjaśnienia kształtowania się pojęcia liberalizmu, pokazania różnych jego odmian, nie tylko tego, który w Polsce utożsamia się z ideologią konserwatywną dotyczącą gospodarki, osławioną TINA.
Niezwykle ciekawy jest rozdział dotyczący ideologicznym zafałszowaniom historii Polski, w którym zawierają się teksty dotyczące Sarmacji, konsekwencji położenia terytorialnego Polski między Wschodem a Zachodem. Tutaj analogie z dzisiejszą sytuacją w Polsce są aż nadto widoczne.
W wielu tekstach profesor Walicki odnosił się do nauki, jej reorganizacji, zwłaszcza humanistyki – redaktorzy poświęcili temu duży rozdział, w którym znalazły się m.in. teksty publicystyczne oraz wypowiedź na spotkaniu w sejmie w 2014 roku.
W obszarze zainteresowań prof. Walickiego od czasu restytucji w Polsce XIX-wiecznego kapitalizmu (co eufemistycznie zwie się transformacją), mocno są zaznaczone sprawy ustrojowe. W Jego tekstach, listach i polemikach szczególnie mocno słychać owo votum separatum wobec tych zjawisk, na które żaden wrażliwy społecznie człowiek godzić się nie może. Bo jak sam mawiał (o czym piszą redaktorzy tomu) –„im bardziej polska scena polityczna przesuwa się na prawo, tym bardziej jego światopogląd przesuwa się na lewo”. Są to nie tylko wypowiedzi na temat opresji państwa, tzw. państwa prawa, które reguluje sprawy moralne środkami prawnego przymusu, ale i relacji państwo – kościół. Niestety, Jego głos w tych i innych sprawach ważnych społecznie był celowo pomijany, przemilczany – nawet w środowisku naukowym, które nie widziało – a i dotąd nie widzi - potrzeby zajęcia wyraźnego stanowiska.
Obszerna refleksja prof. Walickiego dotyczy też „starych zadań dla nowej lewicy”, polegających na podjęciu walki z negatywnymi skutkami restytucji dzikiego kapitalizmu w Polsce, przeciwstawianiu się niesprawiedliwości społecznej, bezwzględnemu wyzyskowi, rosnącym nierównościom społecznym, likwidacji praw socjalnych.
Szczególną wartość mają kończące ostatni tom dzieł Profesora dzienniki – krótkie zapiski odnoszące się do różnych wydarzeń, jakie poruszyły autora. Zostawiają one czytelnika w niezaspokojonej ciekawości: jakie też zdanie miałby autor na temat tego, czego jesteśmy świadkami dzisiaj? Jak by nam wyjaśnił te zdarzenia i jak by je ocenił? (al.)
PRL i skok do neoliberalizmu. Fałszowanie historii/Nacjonalizm/ Niegodziwości III RP, Andrzej Walicki, Fundacja Oratio Recta, Warszawa 2021, s. 466.