Medycyna (el)

CAM - terapie alternatywne

Utworzono: niedziela, 28 październik 2012 Jacek Czelej

>

>

>Niniejszy tekst jest próbą przybliżenia zagadnień związanych z terapią, w której stosuje się preparaty naturalnego pochodzenia.

>Wykorzystując w pełni dokonania współczesnej medycyny, warto posiąść wiedzę i umiejętność posługiwania się bezpiecznymi i przyjaznymi dla naszych organizmów preparatami naturalnego pochodzenia, uzupełniającymi czy alternatywnymi (CAM – medycyna alternatywna i komplementarna). W tym celu warto sięgać m. in. po preparaty ziołowe i pochodne, a także po leki homeopatyczne, suplementy diety czy też po tzw. produkty medyczne (o ile są to preparaty naturalnego pochodzenia).

>Warto pamiętać, że szczególnie w pediatrii podstawowym założeniem powinna być terapia wykorzystująca bezpieczne preparaty. Takimi są właśnie preparaty naturalnego pochodzenia, a więc ziołowe i homeopatyczne. Leki ziołowe i homeopatyczne są integralną częścią grupy preparatów OTC, dostępnych bez recepty.

>

>Medycyna jest jedna, jest nauką obejmującą w sposób całościowy wiedzę w zakresie zdrowia i chorób człowieka. Jej nadrzędnym celem powinno być dobro pacjenta a wiodącym hasłem i przesłaniem - „po pierwsze nie szkodzić”.

>Medycyna w bardzo szerokim pojęciu powinna przekuwać tę wiedzę w efektywne i różnorodne sposoby terapeutyczne i techniki medyczne wykorzystujące wszelkie dostępne źródła. Leki (i terapie) z zakresu CAM są ciekawym i wartościowym uzupełnieniem współczesnej medycyny, gdyż są produkowane z surowców będących w naszym naturalnym otoczeniu. A więc są przyjazne i dobrze tolerowane przez organizm. Zazwyczaj są to preparaty bezpieczne, co ma olbrzymie znaczenie np. w praktyce pediatrycznej. Następnym ich wyróżnikiem jest cena - zazwyczaj są to leki i preparaty tanie. Bardzo często są to preparaty popularne i łatwo dostępne, zwykle bez recepty, z grupy preparatów OTC.

>

>Sztuczne podziały i animozje, które występują w każdej dziedzinie, niestety dotyczą także medycyny. Polegają one na tym, że kreowane są opinie, iż ktoś jest „lepszy”, bo stosuje wyłącznie np. aspirynę, a ktoś jest „gorszy”, bo oprócz wiedzy na temat możliwości zastosowań tego leku, potrafi wykorzystywać także np. tinc. hyperici - lek ziołowy produkowany z dziurawca. Takie sztuczne podziały, ze względu na dobro pacjenta, które powinno być zawsze nadrzędnym hasłem przyświecającym każdemu lekarzowi w jego codziennej praktyce, nie mają sensu i nie powinny mieć miejsca.

>Niestety te sztuczne podziały, wręcz wojny o rynek leków mają najczęściej podłoże materialne. Wydaje się, że właśnie dla dobra pacjentów, dla lepszej efektywności leczenia, bezpieczeństwa terapii, dla zmniejszania rosnących kosztów warto starać się te podziały niwelować. Być może ta informacja w jakimś stopniu się do tego przyczyni….


Leki naturalne


>Nasze społeczeństwo od pokoleń ma duże zaufanie do ziół, a także wiedzę dotyczącą stosowania preparatów ziołowych. W naszych apteczkach domowych - niezależnie od tego czy mieszkamy na wsi czy w mieście - posiadamy większy czy mniejszy wybór preparatów ziołowych. Szczególnie na wsi są jeszcze ludzie, którzy nie tylko mają wiedzę z zakresu leczenia ziołami, ale także potrafią zbierać zioła i przygotowywać z nich leki na własny użytek.

>Leki homeopatyczne są nieco mniej znane, ale ponieważ np. homeopatyczne leki złożone są dostępne prawie w każdej aptece, warto po nie sięgać i wykorzystywać w banalnych przypadkach chorobowych. Jednak ażeby dana terapia była skuteczna, powinniśmy posiadać chociażby minimalną wiedzę na jej temat.

>

>Homeopatia powstała w Niemczech w 1796 roku a jej twórcą był Dr Chrystian Samuel Hahnemann (1755 – 1843). Ta ciekawa, w wielu przypadkach skuteczna i bezpieczna, metoda terapeutyczna znana jest od ponad 200 lat (w naszym kraju - od ponad 100 lat), a wykorzystywana w 80 krajach świata przez ponad 500 milionów ludzi.

>Warto też wiedzieć, że w samej UE stosuje ją ponad 100 milionów ludzi. Spory procent z nich to dzieci. W niektórych krajach np. we Francji czy w Szwajcarii oraz w Anglii leki homeopatyczne są na listach leków refundowanych.

>Terapia w oparciu o preparaty naturalnego pochodzenia jest możliwa w zakresie banalnych stanów chorobowych i dobrze, że nasze społeczeństwo posiada taką możliwość samoleczenia.

>Terapia poważniejszych chorób w oparciu o CAM jest także możliwa, ale w przypadkach poważniejszych stanów chorobowych zawsze powinny być one konsultowane z lekarzem, który ma odpowiednią wiedzę i powinien taką terapią kierować.


>

>Czym jest homeopatia?


>

>Homeopatia jest terapią traktującą organizm w sposób indywidualny i całościowy, czyli jest to podejście w pełni holistyczne. Jej celem jest utrzymanie lub przywrócenie zdrowia poprzez pobudzenie naturalnych mechanizmów obronnych naszego organizmu.

Terapia ta wykorzystuje jako środki lecznicze substancje naturalnego pochodzenia, które w postaci skoncentrowanej u osoby zdrowej mogą wywołać objawy podobne do objawów występujących w przebiegu określonych chorób. Inaczej, skoncentrowana substancja zdolna wywołać określone objawy u osoby zdrowej, użyta w małych i bezpiecznych dawkach (wysokie czy b. wysokie rozcieńczenia) może zwalczyć podobne objawy chorobowe u osoby chorej. Np. kawa pita w dużych ilościach wprowadza w stan podniecenia, pobudzenia, podenerwowania, wywołuje bezsenność, uzależnienie. Lek sporządzony z kawy o nazwie Coffea cruda, może uspokajać osoby nerwowe i ułatwiać im zasypianie. Poszukiwanie tych podobieństw i zależności leży u podstawy diagnozy i terapii homeopatycznej.

>
Leki homeopatyczne są bezpieczne, nie mają skutków ubocznych, ani toksycznych, nie można ich przedawkować. Można nimi leczyć pacjentów w każdym wieku, a dzieci od momentu urodzenia. Ze względu na zawartość etanolu w niektórych lekach homeopatycznych (który jest nośnikiem substancji czynnych leków a także konserwuje czynne substancje ziołowe), w praktyce pediatrycznej zalecane jest rozcieńczanie dawki leku w niewielkiej ilości wody. Przyjmuje się, że u dzieci poniżej 10. roku życia podaje się tyle kropli leku na wodę (np. na 1 łyżeczkę), ile dziecko ma lat, plus 1 – 2 krople więcej.


W przypadku kobiet w ciąży, nawet w przypadku tak bezpiecznych leków, jak homeopatyczne, rozsądnie jest prosić w tej sprawie o konsultację lekarza prowadzącego ciążę. Warto też wyjaśnić przy okazji jedną kwestię. Na wielu ulotkach informacyjnych homeopatycznych leków złożonych producenci piszą, że „dany specyfik nie jest zalecany w ciąży”. Należy ten opis (wykorzystywany często przez przeciwników terapii homeopatycznej) tłumaczyć nie tym, że dany lek jest niebezpieczny w ciąży, ale tym, że nie ma on badań klinicznych potwierdzających jego bezpieczeństwo w ciąży. Dlaczego tak jest? Przyczyna jest bardzo prozaiczna. Badania kliniczne w dzisiejszych czasach są bardzo kosztowne i nie wszystkich producentów leków jest na nie stać.

Najbardziej popularnymi lekami homeopatycznymi z czytelnymi dla pacjenta wskazaniami są kompleksy homeopatyczne. Z reguły zawierają w swoim składzie kilka, a czasami kilkanaście składników o oddziaływaniu synergistycznym. Są to leki o szerokim spektrum działania. Dla przykładu, popularny lek kompleksowy Sinusit-Pascoe zawiera 4 składniki, dzięki czemu ma nie tylko szerokie spektrum działania, ale także bardzo dobre walory terapeutyczne i zastosowanie od kataru, kataru ropnego, alergicznego do zaostrzeń i przewlekłych stanów zapalnych zatok włącznie.


>

>Homeopatia a fitoterapia


>

>Większość leków homeopatycznych jest pochodzenia roślinnego, ale także mineralnego i odzwierzęcego. W terapii homeopatycznej stosuje się mikrodawki substancji czynnych w lekach, które są w specjalny sposób przygotowywane. Każda seria leków homeopatycznych jest badana.

Leki homeopatyczne występują we wszystkich znanych postaciach farmaceutycznych.

>W fitoterapii stosuje się z kolei wyciągi roślinne w postaci naparów, nalewek, roślin wysuszonych i sproszkowanych, w postaci granulatów i tabletek.

Leki fitoterapeutyczne bywają bardzo skoncentrowane i wskutek tego mogą mieć silne działanie i wywoływać reakcje alergiczne. Leki homeopatyczne, w których stężenie substancji leczniczej jest minimalne, nie mają właściwości alergizujących.

>Leki homeopatyczne bowiem działają bodźcowo i przestrajają organizm, natomiast fitoterapeutyczne mają działanie wymuszające i ukierunkowane.

>

>Ideałem jest przyjmowanie leków homeopatycznych minimum ½ godz., przed ew. 1 godz., po posiłku. Jest to związane z tym, że leki homeopatyczne wchłaniają się przez błony śluzowe jamy ustnej, więc nie należy zakłócać tego procesu jedzeniem. Po umyciu zębów pastą też lepiej jest odczekać ½ godz., zanim zażyjemy lek homeopatyczny.


>

>Człowiek i jego homeostaza


>Człowiek stanowi całość składającą się z ciała, sfery fizycznej i duchowej.

>Jeżeli w tych trzech sferach występuje równowaga i nie ma zakłóceń – człowiek jest zdrowy, jego siła witalna (energia życiowa) utrzymuje ład i harmonię w całym organizmie.

Choroba jest wynikiem zakłóceń równowagi i osłabienia siły witalnej, osłabiony układ odpornościowy nie podejmuje właściwej walki z chorobą, organizm choruje.
Zadaniem terapii homeopatycznej jest mobilizowanie mechanizmów obronnych i odpornościowych organizmu do walki z chorobą.

>

Natura wyposażyła nas w świetnie działający system obronny. Kiedy ten system zawodzi, wirusy czy bakterie atakują organizm, doprowadzając do rozwoju stanu chorobowego.
Warunkiem uzyskania skutecznego efektu terapeutycznego jest odwracalność (jeżeli jest to możliwe) zmian chorobowych, a można to osiągnąć pod warunkiem podania właściwego leku (leków) homeopatycznego. Jednak aby uzyskać właściwy efekt terapeutyczny, lekarz homeopata musi poznać dogłębnie pacjenta, jego reakcje, osobowość, otoczenie – wtedy ma szanse, aby przy pomocy terapii homeopatycznej przywrócić równowagę w jego organizmie - zarówno w aspekcie psychicznym, mentalnym, jak i fizycznym.

Dlatego też terapia homeopatyczna jest dużo trudniejsza od tradycyjnej (wymaga opanowania olbrzymiego materiału i stanowi duże wyzwanie intelektualne dla lekarza, czemu nie każdy jest w stanie sprostać), zwłaszcza w poważniejszych przypadkach chorobowych. Jednak lekarz, który ją stosuje może mieć wiele satysfakcji z wyników leczenia, a pacjent otrzymuje bezpieczne leki naturalnego pochodzenia.

>Jacek Czelej


Autor jest doktorem nauk medycznych, wykorzystującym w leczeniu dokonania współczesnej medycyny w połączeniu z wiedzą w zakresie ziołolecznictwa i terapii homeopatycznej (CAM). W swojej praktyce wykorzystuje wiedzę zdobytą w RPA i w Nigerii.


Następny odcinek na ten temat zamieścimy w kolejnym, grudniowym numerze SN.

CAM -preparaty naturalne, komplementarne, alternatywne(2)

Utworzono: czwartek, 29 listopad 2012 Jacek Czelej

>


Dlaczego tak się dzieje, że miliony ludzi stosuje na co dzień inne terapie niż oficjalnie proponowane, wykorzystujące preparaty naturalnego pochodzenia?

>

W dobie dzisiejszej, w wielu wysoce cywilizowanych krajach świata, jak również w krajach rozwijających się, wiele milionów pacjentów omija gabinety swoich lekarzy rodzinnych, internistów, pediatrów, ginekologów i innych specjalistów, wybierając gabinety stosujące terapie oparte na preparatach komplementarnych lub alternatywnych (CAM), preparatach naturalnego pochodzenia.

To zjawisko jest wysoce zastanawiające, ponieważ nigdy dotąd współczesna medycyna akademicka nie zajmowała tak dominującej pozycji, nigdy dotąd nie dysponowała tak dużymi środkami finansowymi, pożerającymi pokaźną część budżetów państw, nigdy dotąd nie była tak doskonale wyposażona w najnowsze urządzenia i techniki medyczne. Dlaczego tak się dzieje, że dosłownie miliony ludzi stosuje na co dzień inne terapie niż oficjalnie proponowane, wykorzystujące preparaty naturalnego pochodzenia w tym leki homeopatyczne?

Zaciekli krytycy CAM najczęściej twierdzą, że komplementarne czy alternatywne metody leczenia wybierają najczęściej naiwni, niewykształceni i źle sytuowani pacjenci. Najnowsze badania określające strukturę pacjentów i ich preferencje zadają kompletny kłam tym twierdzeniom. Okazuje się, że komplementarne czy alternatywne metody terapii bardzo często wybierają ludzie bogaci i dobrze wykształceni!

Są różnice w podawanych statystykach, ale uśredniając wyniki można powiedzieć, że w ostatnich latach 30 – 40% Amerykanów odwiedzało corocznie gabinety oferujące alternatywne czy uzupełniające terapie. Na początku tego wieku w USA pacjenci wydawali na ten cel rokrocznie (z własnej kieszeni) ponad 20 miliardów dolarów. Przy czym co ciekawe – ponad 70% z nich nie informowało swoich lekarzy rodzinnych o fakcie równoległego leczenia się.

Następnym mitem, który należy podważyć jest to, że jakoby pacjenci wybierający komplementarne czy alternatywne terapie odchodzą od medycyny uniwersyteckiej. Okazuje się to nieprawdą. Z reguły metody komplementarne czy alternatywne stanowią rozsądne uzupełnienie, nie zastępują one tradycyjnych metod.


Zgubiono pacjenta


Wydaje się, że kilka przyczyn leży u podłoża tej sytuacji.

Po pierwsze, wysoce stechnicyzowana i odhumanizowana współczesna medycyna jest skłonna poświęcić zaledwie kilka minut na przeciętnego pacjenta. Pośpiech, brak troski, złe traktowanie, często brak diagnozy i informacji, a za tym - brak przedstawiania perspektyw terapii, odsyłanie do kolegi, brak środków na diagnostykę, a coraz częściej i na terapię – to nagminne zarzuty, niestety słuszne, z którymi spotyka się współczesna uniwersytecka medycyna.
Możemy sobie wyobrazić jak czuje się w takim systemie opieki zdrowotnej matka i jej chore dziecko, nawet w przebiegu najbardziej banalnej choroby.


Zupełnie inaczej i lepiej wygląda sytuacja pacjenta w gabinecie lekarza wykorzystującego możliwości, jakie niesie z sobą CAM, w tym terapia homeopatyczna.

Następnym zagadnieniem wartym podkreślenia i różnicującym in plus – jest skuteczność i wysoki stopień bezpieczeństwa związany np. Z terapią homeopatyczną. Przecież jest to układ rynkowy. W większości krajów pacjent za tego rodzaju usługi płaci z własnej kieszeni, bez refundacji i dofinansowania.

Gdyby lekarz oferujący terapie alternatywne nie był skuteczny – nikt nie odwiedzałby jego gabinetu. Warto wiedzieć, że bardzo często nie potrzeba bardzo skomplikowanych technik w sensie weryfikacji wyników takich działań. Dla przykładu, matka (nie tylko stomatolog) może zobaczyć na własne oczy wynik terapii, ponieważ da się leczyć homeopatycznie ubytki szkliwa w zębach dzieci. Podobnie rzecz się ma w przypadkach łysienia plackowatego u znerwicowanego dziecka. Jeżeli włosy odrastają – to nie żaden cud, ale pozytywny efekt kuracji.

Oczywiście, w przypadkach bardziej skomplikowanych czy poważniejszych chorób niezbędne są specjalistyczne konsultacje, badania biochemiczne, testy itp., ażeby prowadzący pacjenta lekarz był w stanie ocenić postęp przeprowadzonego leczenia.


Następną zaletą terapii homeopatycznej jest jej wysoki stopień bezpieczeństwa, brak skutków ubocznych czy oddziaływań toksycznych stosowanych środków – stąd jest to wprost wymarzona metoda w praktyce pediatrycznej, gdzie terapia może być stosowana od wczesnego dzieciństwa.
Również stosunkowo niskie koszty leków homeopatycznych i ogólna ich dostępność (większość tych leków można w aptekach dostać bez recepty) stanowi ważny i pozytywny bodziec, który stanowi o zwiększającej się popularności tej terapii.


Przy wszystkich zaletach CAM należy wyraźnie podkreślić, że terapie komplementarne czy alternatywne, nie powinny być traktowane a priori jako panaceum na wszelkiego rodzaju choroby czy dolegliwości. Te terapie mają swoje ograniczenia, również ograniczenia ma terapia homeopatyczna. Jedynie doświadczony lekarz w tej dziedzinie może podejmować właściwe decyzje w zakresie danej terapii. Podstawowym bowiem zadaniem i obowiązkiem lekarza jest ocena czy dany pacjent może czy też nie powinien być leczony metodami z zakresu CAM.


>CAM – terapia powszechnie uznawana


Na podstawie badań statystycznych przeprowadzanych w krajach europejskich nad popularnością CAM – komplementarnymi czy alternatywnymi metodami terapii - okazało się, że terapia homeopatyczna należy do najczęściej stosowanych.
Najmniej popularna jest w Skandynawii, najbardziej we Francji, Szwajcarii i w Niemczech.

Terapię homeopatyczną stosuje blisko 40% Niemców, 35% Francuzów, 32% Belgów, 31% Holendrów, 30% Szwajcarów, 20% Brytyjczyków. Ponad 40% leków homeopatycznych sprzedawanych jest we Francji bezpośrednio w aptekach, bez kontaktu z lekarzem.

Około 1000 lekarzy specjalistów w zakresie homeopatii jest „wbudowanych” w system państwowej służby zdrowia w Anglii. Homeopatycznie leczy się królewska rodzina angielska. Duży procent pacjentów leczonych homeopatycznie w tych krajach to dzieci.

W naszym kraju obserwujemy podobne trendy. Bardzo często lekarz pierwszego kontaktu, czy pediatra uczy się terapii homeopatycznej – bo takie jest życzenie rodziców widzących pozytywne efekty tej metody u własnych dzieci.


Od 2002 roku w Belgii przysługuje społeczeństwu pełne prawo sposobu leczenia, w tym terapii homeopatycznej, która objęta jest systemem ubezpieczeń społecznych. W niektórych krajach leki homeopatyczne są na listach refundacyjnych, tak jest we Francji, w Szwajcarii po usunięciu leków homeopatycznych z list refundacyjnych społeczeństwo zmusiło administrację tego państwa do przywrócenia refundacji i ponownie od 2009 r. leki homeopatyczne są refundowane.


W Anglii leki homeopatyczne (i konsultacje homeopatyczne) refundowane są od 1948 roku, czyli od początku powstania NHS (National Health Service).

Wartość leków homeopatycznych sprzedanych w UE w roku 2002 wynosiła ponad 2 mld euro i rokrocznie rośnie. Największą sprzedaż, bo ponad 35%, notowano w Niemczech i we Francji. W Wielkiej Brytanii sprzedaż leków homeopatycznych w latach 2002-2004 zwiększyła się o ponad 30% i przekroczyła sumę 320 mln funtów rocznie.

W naszym kraju następował dynamiczny rozwój sprzedaży leków homeopatycznych, największy w latach 2002 – 2010, który przekroczył sumę 200 mln zł rocznie. Przy stosunkowo niewielkich cenach tych leków przekładało się to na blisko 10 mln opakowań rocznie. W latach 2010 – 2011 nastąpił spadek sprzedaży leków homeopatycznych i osiągnął sumę około 150 mln zł rocznie.

Warto w tym miejscu dodać, że ogólna liczba wszystkich leków sprzedanych w naszym kraju, licząc rok do roku, w latach 2011 i 2012, zmniejszyła się o około 15%. Nic dziwnego więc, że na tle tych statystyk nastąpił także spadek sprzedaży leków homeopatycznych, ziołowych i innych.

Według analiz rynku farmaceutycznego oceniających trendy sprzedażowe, sprzedaż leków homeopatycznych w 2012 roku ma być lepsza, a w 2013 ma wzrosnąć o około 15%.

O czym te liczby świadczą? O tym, że jest realne zapotrzebowanie naszego społeczeństwa na te leki a za tym na terapię homeopatyczną i że ten trend będzie się umacniał.


W Niemczech stale praktykuje około 3500 lekarzy homeopatów, w Belgii - około 1000, w Hiszpanii -1200, we Francji - stale około 5000, okazjonalnie przepisuje leki homeopatyczne 25 tysięcy lekarzy, we Włoszech około 7000 lekarzy praktykuje tę metodę terapeutyczną. Leki homeopatyczne są dostępne w Rosji (także rosyjskiej produkcji), w Czechach, Słowacji, Rumunii i Bułgarii. Wszędzie tam też działają lekarze praktykujący terapię homeopatyczną.

Nie znamy dokładnych statystyk, ale miliony ludzi stosuje terapię homeopatyczną na subkontynencie indyjskim i w Ameryce Południowej, praktykowana jest ona w Południowej Afryce i w Australii. W samych Indiach praktykuje ponad 200 tysięcy dyplomowanych lekarzy homeopatów.


Nagonka z zyskami w tle


Mimo oczywistej akceptacji tej metody terapeutycznej przez miliony pacjentów na całym świecie, świat nauki stale podejmuje próby podważenia jej wartości i wyeliminowania leków homeopatycznych z rynku. Podobne zjawisko ma również miejsce w Polsce, gdzie od około roku występuje nasilona nagonka, z różnych pozycji, widoczna w wielu środkach przekazu. Zdezorientowane społeczeństwo ma prawo wiedzieć gdzie leży prawda, o co tutaj naprawdę chodzi?


Potocznie mówi się, że jak nie wiadomo o co chodzi, to zazwyczaj chodzi o pieniądze.

Otóż od dłuższego czasu toczy się w naszym kraju krwawa wojna o rynek preparatów OTC (dostępnych bez recepty), których integralną część stanowią leki i preparaty z zakresu CAM. To właśnie echa tej wojny, wojny o ten sektor rynku farmaceutycznego, docierają do nas obecnie.

W krajach wysokocywilizowanych (a do nich aspirujemy) terapia homeopatyczna była tolerowana tak długo, dopóki stanowiła zjawisko marginalne. Ponieważ coraz większa liczba lekarzy stosuje tę metodę terapeutyczną (w Polsce ocenia się, że 5000 – 7000 lekarzy), znacząco zwiększa się sprzedaż leków homeopatycznych, więc ta sytuacja coraz poważniej zagraża interesom producentów leków tradycyjnych. Porównanie skuteczności i kosztów leczenia tzw. cost-benefit terapii alopatycznej (tradycyjne leczenie) i terapii homeopatycznej wypada zdecydowanie na korzyść tej ostatniej.

Problem w tym, że niewiele ośrodków badawczych takimi ocenami się zajmuje, potrzebne są na takie badania duże środki, których nie ma, a wiedza na temat wyników takich badań jest praktycznie nieznana ogółowi społeczeństwa, albo celowo zniekształcana. Bywa i tak, że wyniki badań są fałszowane.

Jeszcze raz warto podkreślić, że mądrym założeniem jest takie, które wykorzystuje dokonania współczesnej medycyny, ale też korzysta ze sprawdzonych, często wielowiekowych doświadczeń w zakresie CAM. Jak często w przyszłości polski pacjent będzie wybierał terapię homeopatyczną, czy stosował leki homeopatyczne chociażby w zakresie banalnych stanów chorobowych, zależało będzie od poziomu świadomości zdrowotnej i potrzeb naszego społeczeństwa.


>Inne podejście do leczenia


Terapia homeopatyczna polega na wyborze leku lub leków, uwzględniających z jednej strony dane z zakresu patogenezy objawów manifestujących się u osoby zdrowej poddanej działaniu substancji farmakologicznie czynnej, a z drugiej strony - opartych na objawach klinicznych chorego w ujęciu całościowym. W związku z tym lekarz dobiera lek, który działa zgodnie z naturalnym kierunkiem reakcji organizmu pacjenta, wzmacnia te reakcje i kieruje nimi. Czyli odwrotnie od tradycyjnego podejścia, gdzie większość terapii działa przeciwstawnie do naturalnego kierunku reakcji organizmu, hamując je lub blokując, w efekcie wymuszając pożądany kierunek rekcji.

W klasycznym podejściu alopatycznym staramy się określić, zwalczyć lub przynajmniej zneutralizować, tzw. czynnik etiologiczny (może to być np. wirus, bakteria czy grzyb), odpowiedzialny naszym zdaniem za wywołanie danej jednostki chorobowej i leżący u jej podstaw.

W terapii homeopatycznej robimy wszystko, żeby wzmocnić naturalne siły obronne i samoregulacyjne chorego organizmu tak, aby mógł on sam pokonać wszystkie stany i zagrożenia związane z ostro lub przewlekle przebiegającą chorobą.

Zindywidualizowane podejście w terapii homeopatycznej polega na określaniu złożonych zależności między całościowo ujmowanymi zespołami cech i reakcji danego organizmu a tymi, jakie wywołuje substancja, z której powstaje lek homeopatyczny w zdrowym organizmie.

Skutecznym lekiem w danym schorzeniu może stać się substancja naturalnego pochodzenia (podana w odpowiedniej dawce i odpowiednio przygotowana), która w zdrowym organizmie wywołuje podobne do tego schorzenia objawy.


Dla Hahnemanna, twórcy tej metody terapeutycznej, właśnie to podobieństwo środków wywołujących określone objawy kliniczne u zdrowego człowieka oraz środków leczących w przypadku występowania określonych objawów w przebiegu choroby było najważniejszym odkryciem.

Stąd też dwaj pacjenci, chorujący na tę samą wydawałoby się chorobę, ale w trakcie jej trwania zachowujący się odmiennie i manifestujący inne reakcje organizmu, otrzymują często różne leki homeopatyczne.

W związku z tym, terapia homeopatyczna polega na leczeniu indywidualnego podłoża chorobowego, a lek homeopatyczny jest specyficznym regulatorem organizmu, w przeciwieństwie do leczenia klasycznego, które jest terapią wymuszającą lub zastępującą naturalne reakcje organizmu.


>Po pierwsze, nie szkodzi


Preparaty naturalnego pochodzenia - CAM, w tym leki homeopatyczne, są ogólnie dostępne w aptekach, w bardzo szerokim wyborze. Są to leki, leki ziołowe i homeopatyczne, a także suplementy diety, część preparatów zawierających witaminy, mikroelementy i sole mineralne naturalnego pochodzenia, również wyroby medyczne.
Preparaty naturalnego pochodzenia, tak jak ich nazwa wskazuje, są preparatami produkowanymi z surowców naturalnych, przede wszystkim ziół i minerałów, są to również preparaty odzwierzęce, np. popularny tran, czy propolis. Surowce wykorzystywane do ich produkcji nie są zanieczyszczone i najczęściej bardzo wysokiej jakości. Preparaty naturalnego pochodzenia, pochodzące ze środowiska, w którym żyjemy są przyjazne dla naszych organizmów, bezpieczne i dlatego „przyjaźnie” oddziałują.

>Nieco danych:

  • Terapia homeopatyczna jest uznana oficjalnie przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) oraz przez Unię Europejską

  • W odróżnieniu od wielu leków klasycznych, żaden lek homeopatyczny nie został wycofany z użycia od ponad 200 lat.

  • Leki homeopatyczne leczą nie objawy, ale sięgają zazwyczaj do przyczyn choroby.

  • Leków homeopatycznych nie można przedawkować, nie mają skutków toksycznych, nie powodują powikłań, nie wchodzą w interakcję z innymi lekami, nie powodują skutków jatrogennych.

  • Technologia produkcji leków homeopatycznych sprawia, że są one bezpieczne. Surowce do ich produkcji nie mogą zawierać najmniejszych nawet zanieczyszczeń i są bardzo wysokiej jakości. Każda substancja w cyklu produkcyjnym jest wielokrotnie rozcieńczana, w związku z czym gotowy lek nie ma oddziaływań toksycznych.

  • Można je stosować równolegle z lekami tradycyjnymi (nie wchodzą w interakcję z innymi lekami).

  • Mogą być stosowane dużo dłużej w terapii przewlekłych stanów chorobowych niż leki farmakologiczne, ponieważ nie powodują skutków ubocznych i jatrogennych.

  • Są bezpieczne dla kobiet w ciąży, karmiących matek i małych dzieci, nie powodują skutków ubocznych lub niepożądanych.

  • Są dużo tańsze od większości leków alopatycznych, więc terapia homeopatyczna jest tańsza od tradycyjnej, dotyczy to przede wszystkim stanów przewlekłych.

Jacek Czelej

*Pierwszy odcinek na ten temat zamieściliśmy w poprzednim, listopadowym numerze SN - http://www.sprawynauki.edu.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=2327:cam-terapie-alternatywne&catid=297&Itemid=30

Choroby dietozależne

Utworzono: wtorek, 26 listopad 2019 Anna Leszkowska

Stojak JJesteś tym, co jesz. Nasze zdrowie zależy od trzech wzajemnie połączonych czynników – naszych genów, aktywności fizycznej i sposobu odżywiania. I tak jak genów nie zmienimy (ich wpływ na nasze zdrowie szacuje się na 20%), tak styl życia (którego wpływ na nasze zdrowie to aż 50-60%) już jak najbardziej. Nowa piramida żywienia w swojej podstawie ma aktywność fizyczną, a wyżej poszczególne zalecenia prawidłowego dobierania składników pokarmowych. Okazuje się, że nie trzeba codziennie biegać maratonu, wystarczy pół godziny umiarkowanej aktywności – może to być spacer.

Czym jest jednak prawidłowe żywienie? Pod tym enigmatycznym określeniem kryje się bardzo prosta, intuicyjna definicja – jest to przyjmowanie takiej ilości energii i składników odżywczych, która warunkuje normalne funkcjonowanie organizmu i utrzymanie wagi ciała. W związku z tym dieta powinna być dostosowana do wieku, płci, wykonywanej pracy, stylu życia i potrzeb fizjologicznych naszego organizmu.
Warto o to zadbać, bo okazuje się, że nieprawidłowe żywienie może być przyczyną nawet 80 różnych chorób! W Polsce aż 1/3 populacji (12 milionów osób) cierpi na schorzenia związane z dietą. Wśród przyczyn umieralności ogólnej w Polsce zarówno u kobiet, jak i mężczyzn najczęstsze są choroby układu krążenia (ChUK), na drugim miejscu niechlubnej listy znajdują się nowotwory.

Dlaczego warto dbać o to, co mamy na talerzu

Do najczęstszych chorób dietozależnych zaliczyć można nie tylko wymienione wyżej ChUK i niektóre nowotwory, ale również wiele innych, nękających populację ludzką. Wśród nich wyróżnić należy między innymi otyłość, cukrzycę typu II, a nawet osteoporozę czy próchnicę. Jak to możliwe?
Przyczynami chorób dietozależnych są przede wszystkim: dodatni bilans energetyczny (przyjmujemy więcej niż nasz organizm potrzebuje i jest w stanie zużyć), nadmiar cukru i soli (głównie z żywności wysokoprzetworzonej), czy nadmiar nasyconych kwasów tłuszczowych i izomerów trans. Dodajmy do tego zbyt małą ilość błonnika pokarmowego, witamin antyoksydacyjnych, polifenoli, wapnia czy magnezu. I tak niektórzy na pewno będą protestować, że przecież oni odżywiają się bardzo dobrze, zatem skąd te braki?

W prawidłowej diecie ważne jest nie tylko to, co jemy (skład i kaloryczność), ale i jak jemy. Siedzący tryb życia, jedzenie w pośpiechu przy biurku czy nieregularne spożywanie posiłków sprzyjają chorobom dietozależnym. Lepiej jeść mało i często, niż dużo i tylko dwa razy dziennie.
Należy również zwrócić uwagę na to, skąd pochodzą składniki wykorzystywane przez nas w kuchni, jak były przechowywane, jaki proces obróbki przeszły, jak przygotowane zostały nasze posiłki (lepiej zastąpić smażenie pieczeniem i gotowaniem). Okazuje się, że w prawidłowej diecie naprawdę wszystko ma znaczenie.

Nierównowaga dietetyczna początkowo prowadzi do (zdawałoby się) niewielkich zmian – lekko poszerza się nam talia, nie mieścimy się w ulubioną sukienkę, żakiet, ale to przecież kilka centymetrów i nie ma co panikować. Jednak otyłość brzuszna jest bardzo niebezpieczna: prowadzi m.in. do otłuszczenia narządów wewnętrznych.
Niebezpieczeństwo mierzy się w centymetrach – powyżej 90cm w talii w przypadku kobiet i powyżej 100cm w talii w przypadku mężczyzn to sygnał, że czas schudnąć.
Postępująca otyłość (która u kobiet głównie objawia się nadmiarem tkanki tłuszczowej w okolicach ud i bioder, natomiast u mężczyzn w okolicach brzucha) prowadzi do znacznie poważniejszych schorzeń, m.in. chorób stawów, kręgosłupa, cukrzycy, chorób układu krążenia. Szacuje się, że obecnie aż 20% populacji ludzkiej jest otyłych, a w ciągu ostatnich 10 lat liczba osób z otyłością zwiększyła się o 50% (z 200 do 300 milionów ludzi)! Polska w Europie plasuje się na 5 miejscu (1/4 populacji, 25,2%). Prognozy na 2025 rok zakładają, że otyłych będzie aż 30% mężczyzn i 26% kobiet. Z kolei na nadwagę w naszym kraju cierpi aż 68% mężczyzn i 53% kobiet. Szacuje się, że 10-13% przedwczesnych zgonów powodowanych jest przez otyłość.

Gdy staje się zbyt słodko

W Polsce około 3 milionów osób ma cukrzycę (8% populacji), z czego ponad 55% stanowią kobiety. Szacuje się, że do 2040 roku chorych będzie aż 4 miliony (11% populacji). 90% diabetyków choruje na cukrzycę typu II. Co to oznacza?
Cukrzyca typu I jest chorobą genetyczną, polegającą na tym, że organizm chorego nie wytwarza insuliny. Powoduje to śmierć głodową komórek w sytuacji, gdy wokół nich jest bardzo dużo glukozy. Chorobie nie można zapobiec, a leczenie polega na dostarczaniu do organizmu brakującej insuliny.
Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w przypadku cukrzycy typu II. Na ten stan pracujemy sami i można zapobiec chorobie, stosując odpowiednią dietę i dbając o prawidłową masę ciała. Typ II cukrzycy charakteryzuje się insulinoopornością, czyli mechanizmy przetwarzania glukozy teoretycznie działają prawidłowo, ale organizm decyduje się na łatwiejszą strategię – po co zużywać glukozę, skoro przy niej się trzeba napracować o wiele więcej niż podczas wykorzystywania jako zasobów energii zapasów tłuszczu?
W Polsce najwyższy odsetek powikłań cukrzycowych stanowią retinopatia (uszkodzenie naczyń krwionośnych znajdujących się w siatkówce oka, około 25%), nefropatia (uszkodzenie nerek, około 10%) i stopa cukrzycowa (owrzodzenie stopy, prowadzące do amputacji, około 5%). Z powodów powikłań cukrzycowych rocznie umiera ponad 21,5 tysiąca osób.

Serce jak dzwon

Choroby układu krążenia (ChUK, choroby układu sercowo-naczyniowego) obejmują szerokie spektrum schorzeń narządów i tkanek układu krążenia (serca, tętnic i żył). Wiele z nich zaliczanych jest do chorób cywilizacyjnych. W Polsce z przyczyn kardiologicznych umiera rocznie około 175 tysięcy osób. Jest to aż 46% wszystkich zgonów! Do ChUK zaliczają się m.in. miażdżyca (gromadzenie się złogów cholesterolu zatykających tętnice), choroba niedokrwienna serca (choroba wieńcowa) i zawał serca, zaburzenia rytmu i niewydolność serca, nadciśnienie tętnicze, udar mózgu, zakrzepice.
Oprócz diety, czynnikami ryzyka są także stres, palenie tytoniu i brak aktywności fizycznej. ChUK rozwijają się latami, bardzo długo pozostając w stanie utajonym. Pracujemy na nie od dzieciństwa. Warto zatem regularnie się badać (np. mierzyć ciśnienie tętnicze) i wykonywać proste testy laboratoryjne, określające poziom cholesterolu (szczególnie stosunek tzw. dobrego i złego cholesterolu, czyli HDL i LDL, lipoproteiny o dużej i małej gęstości), trójglicerydów i glukozy we krwi.

Z profilaktyką za pan brat

W Polsce prowadzonych jest obecnie szereg programów i działań profilaktycznych. Jednym z nich jest POLKARD – Program Profilaktyki i Leczenia Chorób Układu Sercowo-Naczyniowego na lata 2017-2020. Zakłada on zmniejszenie umieralności z powodu ChUK do 427 zgonów na 100 tysięcy osób (spadek o 3% w stosunku do danych z roku 2014), w oparciu o badania przesiewowe oraz podniesienie świadomości społeczeństwa na temat tych chorób. Program adresowany jest do osób, które obciążone są czynnikami ryzyka, takimi jak nadciśnienie tętnicze, podwyższone stężenie cholesterolu LDL, palenie tytoniu, niska aktywność ruchowa, otyłość i nadwaga, podwyższony poziom glukozy, nieracjonalne odżywianie, nadmierny stres czy obciążenia genetyczne.
Profilaktykę warto jednak zacząć od swojej kuchni, metodą małych kroków, stosując się do nowej piramidy żywienia. Przecież lepiej zapobiegać, niż leczyć.
Joanna Stojak
IBS PAN

Choroby hantawirusowe - jest czego się bać?

Utworzono: niedziela, 27 październik 2019 Anna Leszkowska

Stojak JHantawirusy brzmią dla większości z nas bardzo egzotycznie. Krótko pisałam o nich w artykule „Co siedzi w psach i kotach?”, opublikowanym w numerze 10(233)/18 Spraw Nauki. Jako osoba pracująca z gryzoniami postanowiłam jednak zagłębić się w ten temat i sprawdzić, czy hantawirusy naprawdę stanowią zagrożenie dla ludzi. W tym celu wzięłam pod lupę statystyki z ostatnich 11 lat.

Czym są hantawirusy?

Wirusy te należą do rodziny buniawirusów (Bunyaviridae) i wywołują u ludzi dwie poważne choroby: gorączkę krwotoczną z zespołem nerkowym (ang. hemorrhagic fever with renal syndrome, HFRS, głównie w Eurazji, ze śmiertelnością sięgającą 12%) oraz hantawirusowy zespół płucny (ang. hantavirus pulmonary syndrome, HPS, głównie w obu Amerykach, ze śmiertelnością sięgającą 60%).
Patogeny przenoszone są przez tak zwane gatunki rezerwuarowe, w których wirus się namnaża, a potem wraz z wydzielinami (odchodami, śliną, moczem) przedostaje się do środowiska. Okres wylęgania choroby wynosi średnio 3 tygodnie, a symptomy są tak różnorodne (m.in. wysoka gorączka, bóle mięśni, upośledzenie funkcji nerek, małopłytkowość), że postawienie poprawnej diagnozy możliwe jest jedynie po wykonaniu testów serologicznych lub identyfikacji szczepów wirusa w oparciu o opis genetycznej struktury trzech segmentów jego genomu RNA.

W związku z cyklem życiowym wirusa, natężenie choroby bezpośrednio wynika z zagęszczenia i rozprzestrzenienia gatunków rezerwuarowych. W Europie opisano kilka szczepów hantawirusów, związanych z konkretnymi gatunkami zwierząt i wywołujących HFRS u ludzi. Przede wszystkim hantawirusy rozprzestrzeniają się w populacjach gryzoni: wirus Puumala, którego głównym żywicielem jest nornica ruda (Clethrionomys glareolus), wirus Dobrava-Belgrade, występujący u myszarek (Apodemus sp.) czy wirus Tula, przenoszony przez nornika zwyczajnego (Microtus arvalis). Innymi żywicielami są ryjówki aksamitne (Sorex araneus), u których zidentyfikowano wirusa Seewis, krety zarażone wirusem Nova oraz nietoperze, u których opisano m.in. wirusa Brno. Badania populacji małych ssaków w Polsce ujawniły, że około 9-12% jest zarażonych hantawirusami.

Choroby hantawirusowe występują w całej Europie. Sytuacja epidemiologiczna jest szczególnie dobrze opisana w Europie Zachodniej, głównie w Niemczech. W Europie Środkowo-Wschodniej (Czechy, Słowacja, Polska, Ukraina, Rosja) problem hantawirusów i wywoływanej przez nie gorączki krwotocznej z zespołem nerkowym wciąż jest słabo poznany.

Sytuacja epidemiologiczna w Polsce

W Polsce pierwszy potwierdzony przypadek zachorowania na HFRS odnotowano w 2006 roku. Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego i Państwowy Zakład Higieny (NIZP-PZH) monitoruje sytuację epidemiologiczną HFRS, prowadząc rejestr zachorowań na choroby hantawirusowe od 2007 (kod IDC-10: A98.5). Oczywiście, największe ryzyko zachorowania dotyczy pracowników leśnych i naukowców pracujących ze zwierzętami, ale nie powinno się hantawirusów lekceważyć – kontakt z nimi ma każdy.
Zimą gryzonie zwabione ciepłem chętnie wciskają się w każde możliwe zakamarki, którymi przedostają się do zamieszkanych domów lub opuszczonych domków letniskowych. Bardzo ważne jest, aby dbać o higienę po każdym kontakcie z takim niechcianym gościem i jego odchodami, a także aby dokładnie wietrzyć pomieszczenia, w których nosiciele wirusów przebywali lub mogli potencjalnie przebywać.

Pamiętajmy, że wirusy hanta skutecznie przenoszą się drogą kropelkową. Co więcej, cząsteczki wirusa pozostają zdolne do zarażenia wiele tygodni po wydaleniu przez zwierzę z moczem, odchodami i śliną.
Statystyki NIZP-PZH z lat 2007-2017, publikowane co roku w biuletynie dotyczącym chorób zakaźnych jasno wykazały, że w ciągu 11 lat co roku odnotowywano w Polsce zachorowania na choroby hantawirusowe. Łącznie w latach 2007-2017 zachorowało 128 osób, z których 123 przypadki hospitalizowano w województwie podkarpackim, 3 przypadki w województwie małopolskim, 1 przypadek w województwie opolskim i 1 przypadek w województwie łódzkim.
Współczynnik zapadalności (zachorowania w grupie 1000 osób) na HFRS w ciągu 11 lat był stabilny i utrzymywał się na poziomie 0.008-0.140. Najwięcej osób zachorowało na HFRS w roku 2014 (54 osoby) i 2017 (14 osób). W 2014 roku zachorowało 7 razy więcej osób niż w latach poprzednich!

Co ciekawe, najwięcej zachorowań miało miejsce latem i jesienią, kiedy to populacje gryzoni są bardzo liczne i wraz z jesienno-zimowym chłodem rozpoczynają standardową kolonizację domostw. Dodatkowo, istotny wpływ na wielkość populacji małych ssaków mają tak zwane lata nasienne, kiedy buk i dąb obficie owocują, zapewniając zwierzętom pokaźne zasoby pożywienia, potęgując ich rozród.
Okazuje się, że podobny trend występuje w Niemczech, gdzie hantawirusy stanowią poważniejszy problem. Według Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ang. European Centre for Disease Prevention and Control, ECDC), współczynnik zapadalności na HFRS w latach 2010-2014 w Polsce wynosił 0.1 na 100 tysięcy osób, natomiast w Niemczech aż 0.7 na 100 tysięcy osób.

Taki mamy klimat?

Ciekawe okazuje się również porównanie rozmieszczenia zachorowań na HFRS w Polsce z czynnikami klimatycznym, lesistością i współczynnikiem urbanizacji.
Zapadalność na choroby hantawirusowe jest wyższa na obszarach charakteryzujących się wysoką lesistością i niższym niż na pozostałych obszarach współczynnikiem urbanizacji. Pozostaje to w zgodzie z biologią i ekologią dwóch najczęściej przenoszących wirusy hanta gatunków gryzoni, nornicy rudej i myszarki zaroślowej (Apodemus sylvaticus), które zamieszkują m.in. gęste zarośla i ogrody. W Niemczech również wykazano, że im większa lesistość, tym wyższa zapadalność na HFRS.

Z kolei porównanie czynników klimatycznych (minimalnej temperatury stycznia, maksymalnej temperatury lipca i średnich rocznych opadów) z występowaniem lub brakiem zachorowań na choroby hantawirusowe nie wykazało żadnej zależności. Pomimo, iż wcześniejsze badania (prowadzone na bardzo małych obszarach) sugerowały, że populacje gryzoni zamieszkujące wilgotne środowiska wykazują wyższy poziom zarażenia wirusami hanta niż w środowiskach suchych, nie zaobserwowałam przełożenia tej zależności na zapadalność u ludzi. Ten sam brak korelacji wykazano w Niemczech.

Ostrożnie z myszami

Okazuje się, że choroby hantawirusowe stanowią ważne zagadnienie w analizie sytuacji epidemiologicznej w Polsce, szczególnie na terenie województwa podkarpackiego, które najwyraźniej jest obszarem endemicznym hantawirusów. Niestety, nie jest możliwe, aby wykryć i opisać wszystkie przypadki zarażenia wirusami hanta u ludzi, ponieważ większość zachorowań przebiega bardzo lekko lub zupełnie bezobjawowo. Jedynie przypadki ostre, zagrażające życiu podlegają hospitalizacji i raportowaniu. Oczywiście, rozpoznanie jest znacznie łatwiejsze na obszarach endemicznych, gdzie lekarze mieli już styczność z jednostką chorobową i mają świadomość, że należy się jej spodziewać. Czy to właśnie dlatego tak wiele zachorowań na HFRS odnotowuje się w województwie podkarpackim? Niezwykle wysoka zapadalność na tę chorobę na tym obszarze stanowi wciąż zagadkę.

Obecnie żadna szczepionka na HFRS nie jest dostępna, a diagnostyka i leczenie wciąż wymagają dopracowania. Hantawirusy stanowią zatem realne zagrożenie dla zdrowia publicznego w Polsce. Lepiej dmuchać na zimne i podejrzliwie przyjrzeć się każdej napotkanej myszy. Być może mieliśmy już kontakt z wirusami hanta i o tym nie wiemy. Jeśli ktoś jest ciekawski, niech wykona testy serologiczne. Może się okazać, że wirus pozostawił w naszym organizmie autograf i testy wykażą obecność przeciwciał swoistych dla hantawirusów. Jesteście ciekawi?
Joanna Stojak
IBS PAN

Literatura dodatkowa:
Stojak J. 2019. Hantavirus infections in humans in Poland - current state of knowledge and perspectives for research. European Journal of Public Health. https://doi.org/10.1093/eurpub/ckz144.

 

DMC Firewall is a Joomla Security extension!