Informacje (el)
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 81
Powszechnie uważa się, że USA mają najlepsze uniwersytety na świecie, mimo miernego systemu edukacji średniej. Harvard, Stanford, MIT, Yale i U Penn to marki, które są podziwiane na całym świecie. Przyciągają studentów z każdego kraju i cieszą się ogromnymi zasobami finansowymi z czesnego, darowizn i grantów.
Z drugiej strony, chińskie uniwersytety są na Zachodzie postrzegane jako fabryki dyplomów o nierozpoznawalnych i generycznych nazwach – któż pamięta Południowy Uniwersytet Technologiczny.
Choć chińskie uniwersytety nie wypuszczają wielu studentów, którzy zarabiają astronomiczne kwoty na początku studiów lub są obiektem pożądania bogatych funduszy hedgingowych, to jednak wydaje się, że uczelnie te całkiem nieźle sobie radzą w realizacji jednego z podstawowych zadań placówek naukowo-badawczych, czyli prowadzeniu badań naukowych i technologicznych na światowym poziomie.
Prestiżowy magazyn Nature opublikował swój coroczny ranking Nature Index najlepszych światowych instytucji badawczych i uniwersytetów w 2024 r. Indeks jest pouczający ( https://www.nature.com/nature-index/institution-outputs/generate/all/global/all ) – Ranking został oparty na 75 000 artykułów o dużym wpływie w Nature Index 2024 Global Research Leaders od listopada 2023 r. do października 2024 r. Uwzględniono w nim 18 588 instytutów badawczych i uniwersytetów na całym świecie.
- China Academy of Sciences (CAS) jest sklasyfikowana jako nr 1 na świecie, z 8881 liczbami najlepszych wyników badań, ponad dwukrotnie więcej niż Uniwersytet Harvarda (3830). Pisałem o osiągnięciach badawczych CAS w poprzednim artykule Substack. https://huabinoliver.substack.com/p/comparing-china-and-us-critical-future - 8 z 10 najlepszych instytutów badawczych jest chińskich. Należą do nich Uniwersytet Nauki i Technologii Chin, Uniwersytet Pekiński, Uniwersytet Zhejiang (który ukończył założyciel DeepSeek) i Uniwersytet Tsinghua. Pozostałe instytuty niechińskie to Uniwersytet Harvarda i Towarzystwo Maxa Plancka w Niemczech.
- 12 z 20 najlepszych uniwersytetów badawczych jest chińskich. 3 są amerykańskie (Harvard, Stanford i MIT). Uniwersytet Syczuański (nr 15), regionalny uniwersytet w południowo-zachodnich Chinach, jest wyżej sklasyfikowany niż Stanford (nr 16), MIT (nr 17), Oxford (nr 18) i University of Tokyo (nr 19).
- 26 z 50 najlepszych to Chińczycy. 14 to Amerykanie. Soochow University (nr 30), zdecydowanie nieuznawany za szkołę z najwyższej półki przez chińskich uczniów szkół średnich, wyprzedza Yale (nr 31). Xiamen University (nr 37) jest wyżej sklasyfikowany niż Berkeley (nr 38), Columbia (nr 39), Cornell (nr 44) i University of Chicago (nr 49).
- Około połowa z pierwszej setki to Chińczycy. Hunan University (nr 51) wyprzedza Princeton (nr 52). Rozumiesz, o co chodzi. Co ciekawe, Rosyjska Akademia Nauk (RAS) pojawiła się na 98. miejscu. Żaden uniwersytet z Indii ani Australii nie znalazł się na liście 100 najlepszych.
Ludzie Zachodu patrzą na chińskie przełomy technologiczne, takie jak DeepSeek czy Huawei, z niedowierzaniem i kwaśną zazdrością. Gdy zagłębisz się w podstawowe przyczyny powstawania tych sukcesów technologicznych, zrozumiesz, że stanowią one jedynie wierzchołek góry lodowej. Wkrótce zobaczysz Bummock, czyli większość góry lodowej. Wiele niespodzianek czeka na Ciebie.
Hua Bin
Autor jest emerytowanym dyrektorem biznesowym, obserwatorem geopolitycznym.
Za: https://substack.com/home/post/p-156781114
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 2897
„Chiński Jedwabny Szlak: polski punkt widzenia” – to tytuł konferencji, jaką zorganizował PISM razem z PAIIZ 5 listopada 2015 w Warszawie.
W konferencji uczestniczyli specjaliści z zakresu polityki dalekowschodniej z różnych instytucji, eksperci tej tematyki, naukowcy i przedsiębiorcy operujący na rynkach dalekowschodnich oraz przedstawiciele urzędów centralnych.
W pierwszej części spotkania rozpatrywano czym jest nowy Jedwabny Szlak (JS): czy ta koncepcja jest wyrazem ekspansji politycznej i gospodarczej Chin, czy ma na celu osłabianie Rosji w Azji i czy może być szansą na zwiększenie rozwoju gospodarczego Polski?
Prof. Bogdan Góralczyk z Centrum Europejskiego UW zauważył, że pod pojęciem nowego JS, będącego wyrazem geostrategii Chin, ale i renesansu narodu chińskiego („chińskie marzenie”), kryją się dwa szlaki: lądowy i morski. Żaden z nich nie jest jedną, wytyczoną drogą, ale zarysowanym korytarzem dla wielu dróg wiodących z Chin na Zachód Europy (lądowy) i Azji Południowo-Wschodniej, a dalej - Europy (morski). (Według dr Jany Pieregud z SGH, nowy JS to trzy korytarze transportowe z kilkunastoma konkurującymi ze sobą trasami, przy czym koncepcja ta została opracowana już 20 lat temu).
Choć nowy JS, ogłoszony w połowie 2013 roku przez Xi Jinpinga pod postacią Pasa Ekonomicznego JS, nawiązuje do starożytnego szlaku, to jest od niego dłuższy, ma dotrzeć do Berlina lub Rotterdamu, a niektórzy uważają, iż skończy się w Madrycie lub Lizbonie. Jest to największe wyzwanie strategiczne od czasu zakończenia II wojny światowej i szkoda, że w Polsce tak mało się o tym mówi.
Dr Justyna Szczudlik-Tatar z PISM przypomniała, że koncepcja JS jest dość ogólna (acz z określonymi celami), której ramy wypełniać będą państwa zainteresowane z korzystania z tej drogi współpracy z Chinami*.
„Szlak będzie się rozwijać także w Europie Środkowej i tylko od nas zależy, czy z niego skorzystamy – zauważył Jacek Dominik z ministerstwa finansów. Chińczycy utworzyli Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych (ABII), wspierający – razem z Funduszem JS (40 mld USD)– budowę nowego JS, który rozpoczyna działalność 1.01.16. Jest to wygodny i pożyteczny instrument dla – także polskich – przedsiębiorców planujących inwestycje w Azji (m.in. sprawdza wiarygodność kontrahentów).
Przy tak wielkiej liczbie deklaracji dotyczącej chęci współpracy z Chinami byłoby dziwne, gdyby Polska z tego banku nie korzystała, zwłaszcza, że jesteśmy jego członkami - założycielami. Jeśli jednak nie ratyfikujemy szybko tej umowy – a jak pokazuje praktyka, dyskusja w sejmie na taki temat może trwać parę lat - będziemy mieli status tylko obserwatora.
Drugą część konferencji zdominowały zagadnienia polskiej obecności w tej chińskiej inicjatywie. Zastanawiano się, czy Polska może się stać hubem dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej w relacjach z Chinami oraz czy mamy szanse na projekty inwestycyjne w ramach JS. Co winna zrobić administracja i biznes, aby polskie firmy zaistniały na chińskim rynku?
Uczestniczący w dyskusji dr Dominik Mierzejewski z Zakładu Azji Wschodniej UŁ pokazywał, że Łódź już uczestniczy w wymianie z Chinami na nowym Jedwabnym Szlaku poprzez uruchomienie w 2013 roku połączenia pociągami kontenerowymi na trasie: Chengdu-Łódź. Ale odezwały się głosy sceptyczne wobec takich działań, że jest to wkroczenie na pole polityki handlowej UE, na którą takie uprawnienia państwa scedowaliśmy (traktat lizboński). Czyli - rozbijamy jedność UE.
Ale w stosunkach biznesowych z Dalekim Wschodem panuje po stronie polskiej regres – podkreślał Radosław Domagalski, reprezentant biznesu (Magellan Group). Chiny, Indie – to dla Polski nadal rynki egzotyczne. Nie znamy tamtej kultury, mamy trudności komunikacyjne, boimy się ryzyka. Polskie firmy nie znają instrumentów wsparcia, jest zła współpraca z dyplomacją polską. Z kolei w Polsce inwestycje chińskie są niewielkie. Potrzebna jest więc polityka polsko-chińska, bo w UE nie ma żadnej jedności w tej sprawie i każde państwo samo realizuje swoje biznesy w Chinach. My też musimy wesprzeć nasze przedsiębiorstwa.
Radosław Pyffel z Centrum Studiów Polska - Azja zauważył, iż pierwsze przetargi ruszą w przyszłym roku i powinni już być aktorzy zdolni z tej możliwości skorzystać. Tymczasem w Polsce 98% firm to małe i średnie, zatem trzeba byłoby im pomóc, bo same nie dadzą sobie rady. Zwłaszcza, że poza wieloma ekonomicznymi przyczynami, barierą jest inna kultura, wyrażająca się m.in. innym podejściem do ryzyka, inną miarą czasu (chińska dłuższa o 5 lat), rozmiarem (Polska ma obszar jednej prowincji chińskiej), komunikacją (w Europie liczy się konkret, w Chinach – kierunek), czy percepcją (inaczej się wzajemnie postrzegamy).
W ogóle widać nasze strategiczne niedopasowanie – dodawał prof. Góralczyk. My nawet nie mamy dobrego ośrodka analitycznego zajmującego się Dalekim Wschodem, a z określeniem naszego podejścia do Chin nie spieszymy się od 2008 roku. Nie jesteśmy przygotowani do pójścia na Daleki Wschód i nie dostrzegamy faktu, iż rynki wschodnie decydują o światowym PKB. Powinniśmy na nowo zdefiniować polski interes narodowy, który od 1991 r. nie uległ modyfikacji, choć świat się zmienił. Ale – jak pytał jeden z uczestników konferencji - czy będziemy mogli otworzyć się na Daleki Wschód, skoro nie umiemy nawet na Rosję?
Anna Leszkowska
*więcej na ten temat - http://www.pism.pl/files/?id_plik=20063
- Autor: al
- Odsłon: 2740
Instytut Filozofii i Socjologii PAN zorganizował 15. 01.14 w Pałacu Staszica w Warszawie konferencję pt. Polska a Europa. Kontynuacje i zmiany. Przedstawiono na niej wyniki badań przeprowadzonych w ramach 6. Rundy Europejskiego Sondażu Społecznego. Otwierający konferencję prof. Andrzej Rychard, dyrektor IFiS PAN, przytoczył wypowiedź Jana Klaty (z Twittera), dyrektora Teatru Starego w Krakowie, iż „Polaków łączy nienawiść do innych Polaków, a dzieli - cała reszta”. Ta wypowiedź dobrze bowiem oddaje wyniki badań socjologicznych odnośnie stanu kapitału społecznego w Polsce, poziomu zaufania Polaków do Polaków, a także do instytucji.
Jak wiadomo z poprzednich badań, (a co też widać gołym okiem), najwyższym poziomem zaufania Polacy darzą tylko instytucje międzynarodowe – zaufanie do krajowych jest bardzo małe, w dodatku ciągle spada. Jest to w części wynikiem konfliktu politycznego, który z poziomu elit rządzących, a później mediów, przenosi się na poziomy najniższe, międzyludzkie. Jest to konflikt nie tylko przekonań, ale i strukturalny.
Prof. Rychard przedstawił tu hipotezę, iż choć spór polityczny między PO a PiS pogłębia się, to dotyczy coraz mniejszej części społeczeństwa. Więcej obywateli w ten spór się nie angażuje i liczba ich rośnie dość szybko – w ciągu pół roku (od kwietnia do października 2013) zwiększyła się o 11%. Wzrost roli tej grupy wynika głównie ze sposobu instytucjonalizacji polityki – zarówno w Polsce jak i Unii.
Tradycyjne uprawianie polityki traci bowiem na znaczeniu, zawężają się granice tradycyjnych funkcji polityki, a władza daje mniej wpływów niż kiedyś (choćby z powodu siły korporacji oraz coraz silniejszych organizacji pozarządowych). Polska nie zdążyła jednak wytworzyć instrumentów nawet tradycyjnej polityki. Brak modernizacji spotyka się u nas z postmodernizacją.
Analogiczne procesy przebiegają w sferze społecznej – maleje rola tradycyjnej struktury społecznej i aktorów społecznych, co jest wynikiem procesów o charakterze uniwersalnym. Zanikają klasy społeczne, rośnie z kolei rola sieci społecznych i indywidualizmu.
Obserwujemy zachwianie modelu rozwoju opartego o konwergencję. Na przykład, początkowo, po 1989 roku, w Polsce rosła liczebnie merytokracja, ale od 2005 r. ta tendencja maleje, a rosnąca podaż grup z wyższym wykształceniem nie napotyka na popyt. Skutki są oczywiste: emigracja i podejmowanie pracy poniżej kwalifikacji. Logika zmian społecznych, inna niż zmian politycznych, charakteryzuje się dłuższym trwaniem procesów, toteż struktura społeczna będzie się zapętlać i będziemy mieć masową migrację.
W Polsce groźna staje się nieaktywność – gorsza w skutkach niż antyobywatelskie uczestnictwo, które staje się coraz ważniejsze, choć znajduje się poza systemem politycznym i społecznym.
W budowaniu zaufania społecznego w Polsce brakuje bowiem wzorca, do jakiego należałoby się odwoływać. Powodem jest tu nasze doświadczenie historyczne, postrzeganie władzy jako przeciwnika społeczeństwa. Budowa integracji staje się więc trudna na bazie kapitału antyspołecznego, antydemokratycznego, charakteryzującego prawą stronę polityczną w Polsce (podobnie jak radykalne ruchy prawicowe – na lewicy takich nie ma).
W dalszej części konferencji wyniki badań dotyczących modeli demokracji w krajach Europy Środkowej i Wschodniej przedstawił prof. Radosław Markowski z ISP PAN i SWPS (z ciekawszych danych, np. w Słowenii mają kontrolowany kapitalizm, na Słowacji skoncentrowano się na zapobieganiu biedzie, a nie rozliczaniu politycznym, a Polacy w porównaniu z innymi mniej narzekają na rząd w kwestii nierówności społecznych).
O subiektywnym dobrobycie osobistym i społecznym w Polsce i krajach europejskich mówił z kolei prof. Tomasz Panek z SGH. Z jego badań wynika, iż w latach 2006-2012 wzrósł subiektywny dobrobyt Polaków, ale od 2012 jest on już niższy, podobnie jak dobrobyt społeczny, który w Polsce był i jest niższy niż dobrobyt osobisty (odwrotnie jest np. na Węgrzech). Z uwagi na płeć – kobiety charakteryzuje generalnie wyższy poziom subiektywnego dobrobytu, podobnie jest z osobami z wyższym wykształceniem. Najniższy poziom dobrobytu subiektywnego zbadano wśród bezrobotnych i poszukujących pracy, co tylko potwierdza obserwacje.
Na konferencji pojawił się także temat związany z dekonsolidacją systemu politycznego w Europie. Prof. Henryk Domański (IFiS PAN) i Tomasz Żółtak (IBE) przedstawili wyniki badań związanych z zanikaniem klas, ich rozpływaniem się, słabnącym związku klas z partiami w głosowaniach. (np. klasa robotnicza coraz rzadziej głosuje na partie lewicowe). Partie otwierają się na ludzi o różnych poglądach, przestają być klasowe, co może wynikać także z wyższego wykształcenia obywateli (a ci sami wiedzą, na kogo głosować). Robotnicy nie głosują więc na komunistów, ale socjalistów, a wyższa kadra zarządzająca głosuje na partie prawicowe, konserwatywne, chadeckie. Generalnie w dawnym obozie socjalistycznym obserwuje się wzrost zainteresowania partiami prawicowymi i liberalnymi.
W konferencji brali także udział inni uczestnicy sondażu – ze Słowenii, Niemiec, Belgii, a także prof. Kazimierz Słomczyński (Ohio State University, IFiS PAN), który wraz z dr. Zbigniewem Sawińskim (IBE, IFiS PAN) przedstawili wyniki badań nad zaufaniem do instytucji publicznych w Polsce w latach 2002 – 2012. (al.)
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1194
W Instytucie Studiów Podatkowych w Warszawie odbyła się 6.11.18 debata "Stosunki polsko-rosyjskie w stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości". Powiązana była z inauguracją najnowszej książki prof. Witolda Modzelewskiego „Polska – Rosja. tom V. Myśli o Rosji i bolszewizmie w stulecie niepodległości”.
Wstępem do debaty był wykład prof. Stanisława Bielenia z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych UW, w którym odnosząc się do najnowszej książki prof. Modzelewskiego, przedstawił obecne i historyczne relacje między Polską i Rosją oraz ich uwarunkowania.* W debacie uczestniczył ambasador Rosji w Polsce Siergiej Andriejew oraz były ambasador Polski w Rosji – Stanisław Ciosek.
Wszyscy uczestnicy debaty, wśród których przeważali ludzie nauki, akcentowali szczególnie złe obecnie relacje między naszymi krajami i brak woli ich poprawy ze strony polskiej – także nicość naszej myśli politycznej na temat świata. Zwracano uwagę na szkody, jakie wyrządził neoliberalizm w naszej części Europy.
W dyskusji poruszano też historyczne relacje Polski z Rosją i Niemcami oraz zwracano uwagę na ich m.in. geograficzne uwarunkowania. Autor książki i gospodarz debaty prof. Modzelewski, podsumowując konferencję zaapelował o publiczną i szeroką dyskusję nad kształtem niepodległości Polski – na czym ma ona polegać? Na razie bowiem obowiązuje u nas mit niepodległości definiowanej przez Rosję (chodzi tylko o to, abyśmy byli wrogami Rosji). Jeśli nie będziemy mieć swojej koncepcji niepodległości, jest więcej niż pewne, iż inni nam taką podrzucą, uwzględniając swoje interesy.
Debatę poprzedziła uroczystość wręczenia Medali Virtus est Perfecta Ratio im. księcia Franciszka Ksawerego Druckiego –Lubeckiego, odznaczeń nadawanych przez Instytut Studiów Podatkowych od 18 lat. Wręczane są one osobom kierującym się nakazem rzetelnej ochrony interesów podatników oraz dobra publicznego.
Medal ks. Druckiego –Lubeckiego, ministra skarbu Królestwa Polskiego w latach 1821 – 1830, honoruje osoby o wybitnych osiągnięciach z zakresu nauki i publicystyki podatkowej, w służbie państwowej lub samorządowej, w działalności społecznej oraz w praktyce stosowania prawa podatkowego.(al.)