Informacje (el)
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 2524
W Komitecie Prognoz PAN „Polska 2000 plus” odbyła się 18.05.16 konferencja na temat „Rola i zadania państwa w XXI wieku”. Prelegenci oraz dyskutanci zastanawiali się nad wpływem procesów globalizacyjnych na kształt państwa i jego zadania.
Prof. Jerzy Kleer przedstawił tezę o destrukcyjnym wpływie globalizacji na kształt i funkcjonowanie państwa współczesnego, narodowego. Zauważył przy tym, iż owa destrukcja (powszechna) ma charakter zróżnicowany, zależny od poziomu rozwoju ekonomicznego, kultury przedsiębiorczości, oraz modelu kulturowego, który ma przemożny wpływ na rozwój i spoistość państwa. Współczesne państwo narodowe jest tworem rewolucji przemysłowej, zatem powstaje pytanie, na ile jego forma odpowiada czasom globalizacji, stworzonej przez cywilizację wiedzy. Przez wiele wieków państwo było bowiem tworem zamkniętym, z arsenałem broniącym suwerenności, a dobra publiczne gwarantowały jego obywatelom bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne.
Globalizacja spowodowała destrukcję tych mechanizmów, choćby przez konieczność otwarcia granic a w konsekwencji – rozwój imitacyjny, który kłóci się często z rozwojem autonomicznym. Dodatkowo powstał rozziew między gospodarką realną a wirtualną, co jest skutkiem nie tylko rozwoju technologii, ale i praktyk korporacji ponadnarodowych i międzynarodowych instytucji finansowych. Główną konsekwencją tej destrukcji jest zmiana podstaw funkcjonowania gospodarki – kiedyś był to przemysł, dzisiaj są usługi.
Niezbadanym skutkiem dla społeczeństw, polityki i gospodarek państw jest także wizualność świata. Widzimy wszystko, co się dzieje na globie natychmiast, gdyż dzięki nowym technologiom skrócił się czas i przestrzeń.
Globalizacja zatem w dużym stopniu łamie suwerenność państwa, bowiem z jednej strony wymusza otwieranie gospodarek, a z drugiej – pcha w kierunku powstawania ugrupowań integracyjnych, które również naruszają suwerenność. Jest to szczególnie widoczne w przypadku UE. Czy zatem istnieją jakieś instrumenty łagodzące ową destrukcję państwa narodowego? Mogą nimi być globalne dobra publiczne, którymi są takie instytucje jak MFW czy BŚ, a także ugrupowania integracyjne państw – konstatuje prof. Kleer.
Przyszłość jednak nie rysuje się optymistycznie, gdyż zarówno w skali świata, jak i regionów i państw narastają sprzeczności. Jaki zatem kształt winno mieć dzisiaj państwo? – nie wiadomo. Czy system ekonomiczny ma nań decydujący wpływ? Pogląd na państwo współczesne od strony makroekonomii przedstawił prof. Wiktor Osiatyński w referacie „Ile państwa w państwie”. Zwrócił uwagę na dwie generalne funkcje państwa: imperium i dominium, czyli ustalania reguł gry i sprawowania nadzoru właścicielskiego. Spory, jakie pojawiają się w dyskusjach o państwie dotyczą jego funkcji alokacyjnej (gdzie widać zawodność państwa) oraz dystrybucyjnej.
Jakie zatem są funkcje państwa w gospodarce rynkowej i jakie państwo ma zdolności do wypełniania zadań pozaekonomicznych? Czy nawet najdoskonalszy mechanizm rynkowy może zapewnić rozwój państwa? Rynek nie jest doskonały i państwo nie jest doskonałe, zatem są obszary, gdzie państwo winno się angażować. Roli państwa w gospodarce zatem nie należy ograniczać do funkcji regulacyjnych czy dbania o infrastrukturę. Ale odpowiedzi na pytanie ile państwa w państwie nie można udzielić na bazie ekonomii, gdyż jest ona natury ideologicznej i politycznej.
O skutkach neoliberalizmu dla państwa i społeczeństwa mówił z kolei prof. Andrzej Szahaj, zdecydowany krytyk tej doktryny. W referacie pt. „Inny kapitalizm jest możliwy” przedstawił cztery zasadnicze modele kapitalizmu – anglosaski, azjatycki, reński i nordycki, po czym skoncentrował się na opisie tego, który wprowadzono w Polsce w 89 r., czyli anglosaskim, który doprowadził do kryzysu w 2008 roku i wyczerpał już pozytywne możliwości. Niestety, stał się dla naszych, (choć nie wszystkich) ekonomistów religią, uznali oni, iż odkryli w nim „Prawdę”.
Gdyby oceniać skutki wprowadzenia tego systemu w Polsce – prof. Szahaj wystawiłby ocenę 3+, gdyż choć nierówności społeczne są duże a skala wyzysku wysoka, to katastrofy nie ma.
Mogłoby jednak być lepiej. Polska realizowała bowiem najbardziej ortodoksyjny model neoliberalizmu, byliśmy nadgorliwymi wykonawcami tej doktryny, wskutek czego stworzyliśmy „wyczynowy kapitalizm”, jak to określił prof. Marek Belka. Skutki społeczne neoliberalizmu są jednak złe i pokazują całą nędzę tej filozofii.
W dodatku neoliberalizm, poprzez absolutyzowanie wolności, zapoczątkował zmierzch równości i sprawiedliwości, wspólnotowości i solidarności, wprowadził folwarczne stosunki pracy i socjaldarwinizm.
Neoliberalizm to kultura upokarzania, marnotrawstwo zasobów, fetyszyzowania wzrostu gospodarczego, choć problemem nie jest wzrost, ale podział dochodu. PKB bowiem może wzrastać, a poziom życia będzie spadać. W tym systemie nie da się wyrównywać szans, gdyż on odtwarza nierówności.
Mówiąc o mitach neoliberalizmu, zwłaszcza o tym, że „przypływ podnosi wszystkie łódki”, prof. Szahaj zauważył, że owszem, podnosi, ale raczej jachty. Łódki pozostają w szuwarach. Zamykamy bowiem oczy na koncentrację majątku i skalę nierówności, jaką neoliberalizm wprowadza.
Mit kolejny „od pucybuta do milionera” winien brzmieć „od pucybuta do pucybuta, od milionera do miliardera”.
Musi zatem powstać inny kapitalizm, ale zmiany muszą wyjść od idei, odblokowania społecznej wyobraźni. Polacy bowiem przez ostatnie 25 lat są zablokowani mentalnie, a trzeba pamiętać, że nie można być szczęśliwym człowiekiem w nieszczęśliwej wspólnocie. „Z państwem źle, bez państwa jeszcze gorzej” – zauważył w swoim referacie prof. Krzysztof Wielecki. Ale czy wybuchnie rewolucja światowa? Jeżeli państwa nie będzie, może powstać faszyzm, ksenofobia. Redukując państwo, wypuszczamy dżina z butelki – podsumował.
Jednak czy państwo być musi? - Prof. Lech Zacher zwrócił uwagę, że niekoniecznie, można sobie bowiem wyobrazić super regulatora w tej roli. Inne spojrzenie na kondycję państwa – jako jedyny – miał prof. Paweł Kozłowski, który mówił o państwie z perspektywy przyszłego pokolenia. A z niej widać, że występuje odrodzenie państwa, bo już wiadomo, że bez niego jest gorzej niż z nim.
Jego zdaniem, państwo się odrodzi jako reakcja na globalizację, ale nowe państwo nie będzie tworem demokratycznym. Demokrację mamy już za sobą, ona przeszkadza w rozwoju, więc wielu tęskni do oświeconego absolutyzmu. Będzie to więc państwo z silną władzą wykonawczą i nieistniejącą sferą prywatności – poza finansami.
Państwa nie da się niczym zastąpić – jest ono równie fundamentalne jak polityka i tylko państwo może wymusić na ludziach rezygnację z części własnej tożsamości. O państwie w wymiarze moralnym i etycznym mówiła z kolei prof. Irena Wojnar, przytaczając słowa filozofa Edwarda Abramowskiego sprzed stu lat, że „nowy ustrój to zorganizowane społecznie nowe sumienie człowieka”. Przypomniała też książkę prof. Witolda Kieżuna „Dobre państwo”, w której wiele poruszanych na konferencji spraw zostało opisanych.
Zwróciła też uwagę, że wiele się mówi o obowiązkach państwa wobec obywatela, ale nic o powinnościach obywatela wobec państwa i o obywatelskim kształceniu w tym aspekcie.
Do tej refleksji prof. Wojnar nawiązał w podsumowaniu burzliwej konferencji prof. Kleer, konstatując, iż członkowie Komitetu Prognoz nie zagospodarowali intelektualnie jeszcze wielu obszarów, brakuje pogłębionej analizy w wielu sprawach. Jest to jednak spowodowane wieloletnim niedofinansowaniem prac eksperckich Komitetu oraz jego publikacji. Stan ten dobrze pokazuje, czym jest neoliberalizm – zwłaszcza w wersji polskiej.
Anna Leszkowska
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1373
Z okazji 90. rocznicy urodzin prof. Jerzego Kleera Komitet Prognoz PAN Polska 2000 plus na cześć swojego wiceprzewodniczącego zorganizował 7.03.18 konferencję naukową dotyczącą globalizacji pt. „Dokąd niesie nas trzecia fala?” Pierwsza część konferencji poświęcona była osobie PT Jubilata – Jego dorobkowi naukowemu (zwłaszcza dotyczącemu spółdzielczości i teorii dóbr publicznych), edukacyjnemu i społecznemu.
O Profesorze jako naukowcu, społeczniku, ale też człowieku charyzmatycznym, obdarzonym rzadkimi dziś przymiotami charakteru, które przyciągają do Niego ludzi mówili Jego współpracownicy z Komitetu Prognoz PAN (prof. Bogdan Galwas, prof. Leszek Kuźnicki), Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN (prof. Andrzej Szablewski), Uniwersytetu Warszawskiego (prof. Jerzy Wilkin), redakcji Polityki, którą współtworzył przez dziesiątki lat (red. Jerzy Baczyński), oraz Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego (prof. Elżbieta Mączyńska).
Z życzeniami przybyli też naukowcy i przyjaciele z pozawarszawskich uczelni, m. in. z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach oraz Bielska-Białej, skąd Profesor pochodzi.
Bielsko-Białą – jako wspólne z Jubilatem miejsce urodzenia – wspominał też pierwszy z prelegentów części naukowej konferencji – prof. Roman Kuźniar. Jego obszerne wystąpienie „Zmagania globalizacji z geopolityką ze zmierzchem Zachodu w tle” było znakomitym syntetycznym opisem sytuacji, w jakiej znalazł się świat, z jakich powodów tak się stało i jakie mogą być tego konsekwencje. Uzupełnieniem tego wystąpienia odnośnie Chin i całego Dalekiego Wschodu, który staje się najważniejszym geopolitycznie obszarem globu, była wypowiedź prof. Bogdana Góralczyka.
Do rozważań o tym, czy wiek XX był rzeczywiście wiekiem przełomowym w technologiczno-cywilizacyjnym rozwoju ludzkości nawiązał prof. Roman Galar w referacie zatytułowanym „Chlupot trzeciej fali w technologiach”. Odniósł się przy tym do prognoz przedstawionych w słynnej „Trzeciej fali” Alvina Tofflera i sceptycznie ocenił osiągnięcia XX wieku. Te geopolityczne i technologiczne punkty widzenia na możliwe skutki globalizacji, uzupełniał referat prof. Pawła Kozłowskiego – „Czy feudalny kapitalizm jest oksymoronem?” , którego tytuł najlepiej oddaje sceptycyzm autora odnośnie rozwoju stosunków społecznych w przyszłości.(al.)
- Autor: lb
- Odsłon: 4424
Gościom licznie przybyłym 24 lutego br. do Akademii Leona Koźmińskiego na jubileusz prof. Witolda Kieżuna (90 lat!), dostojny jubilat zgotował miłą niespodziankę w postaci wydanej ostatnio swojej książki pt. „Patologia transformacji".
Książka ta była – po części związanej z gratulacjami dla Profesora – przedmiotem dużej dyskusji dotyczącej nie tylko problemów zarządzania publicznego, w czym jubilat się specjalizuje, ale kierunku zmian, jakie wprowadzono w Polsce po 1989 r. oraz ich uwarunkowań, a także – roli naukowców w tym procesie. Dyskusja, prowadzona przez prof. Andrzeja Koźmińskiego była ożywiona, gdyż kilku panelistów (m.in. prof. Grzegorz Kołodko, prof. Andrzej Lubbe) było członkami rządów w ostatnich 23 latach i dzieliło się swoim doświadczeniem z tego okresu.
Rozpatrywano kilka zagadnień, które w książce porusza prof. Kieżun, m. in. rolę kapitału zagranicznego w Polsce i swoistą kolonizację kraju. Prof. Kołodko, choć nie w pełni podzielał poglądy autora książki, zgadzał się co do tezy o zbyt dużej zależności państwa od zagranicznych banków i przytaczał sytuację, jakiej obecnie znalazła się Grecja (na której UE wymusza pierwszeństwo obsługi długu zagranicznego, nie licząc się z konstytucją Grecji).
Prof. Lubbe z kolei ocenił, iż książka prof. Kiezuna jest pisana z pozycji specjalisty od zarządzania, natomiast ekonomiści patrzą na wszystkie procesy poprzez rynek. Nawiązał też do poruszanego w książce neokolonializmu oraz imitacyjnego charakteru życia intelektualnego w Polsce konstatując, iż koszty transformacji nie musiały być tak wysokie jak są.
Nieco od innej strony, bo socjologicznej, spojrzała na książkę prof. Kieżuna prof. Maria Jarosz. Pokazała patologie społeczne, jakie są wynikiem zmiany ustroju – głównie bezrobocie i jego skutki w postaci rosnącej liczby (ok. 6 tys. rocznie) samobójców (głównie mężczyzn, którzy stracili pracę). Mówiła także o korupcji i arogancji władzy, zawłaszczaniu przez nią majątku oraz rynku pracy. Pokazując patologie społeczne, podkreślała dysfunkcyjność systemu politycznego w Polsce.
Jedną z tez, jakie stawia w książce prof. Kieżun jest upośledzenie kulturowe polskiego społeczeństwa. Prof. Antoni Kamiński, analizując tego przyczyny, wskazał na mechanizm wyłaniania elit, skutki ordynacji proporcjonalnej (partyjniactwo, czy układy niekiedy o charakterze przestępczym).
Z książki prof. Kieżuna wyłania się ponury obraz polskiej administracji – mówił prof. Koźmiński, a autor uważa, że szanse reform są niewielkie (panuje zasada podziału łupów przez partie), upośledzenie zarządzania jest problemem kulturowym, zatem o idei dobrego państwa możemy pomarzyć.
„Nie można być idealistą” – stwierdził prof. Lubbe w części spotkania poświęconego własności państwowej. - „Jeśli się patrzy na procesy gospodarcze, nie ma obrazu czarno-białego, on jest szary. Niemniej, jeśli będzie tak jak jest teraz – państwo będzie nadal ogrywane, choć transformacja – mimo wszystko – była sukcesem”
Z kolei prof. Kołodko akcentował, że okres transformacji nie był jednolity, o ile pierwszą jego fazę można określić zoologicznym antykomunizmem (ze słynnym „popiwkiem” dyskryminującym przedsiębiorstwa państwowe, zlikwidowanym przez wicepremiera Kołodkę w 1993 r.), tak już w latach 1994-97 prowadzono (SLD) inną politykę. Odnośnie idei dobrego państwa, o jakie walczy od lat prof. Kieżun, prof. Kołodko stwierdził – podobnie jak wcześniej prof. Lubbe – że idealnego świata nie ma, ale zmierzać do takiego warto. Przekonanie, że nie ma szans na reformy jest początkiem klęski.
W Polsce bardziej sprawdza się rynek niż demokracja, co jest uwarunkowane kulturowo. Silne państwo może być plusem lub minusem – kontynuował prof. Lubbe, ale dobre państwo wpisuje się w kontekst kulturowy. Szybki wzrost, sprawiedliwy podział dochodu, dobra integracja i skuteczne państwo – takie założenia były w programie strategia dla Polski – po raz kolejny przypominał prof. Kołodko. Jednak obecnie, wskutek globalizacji, znakomita część suwerenności państwa została ograniczona. A gospodarka powinna być – jak i państwo - służebna wobec społeczeństwa. Dobre państwo, to państwo dla społeczeństwa – podkreślał też prof. Kamiński.
W końcowej części seminarium głos zabrali zaproszeni goście, m.in. prof. Zdzisława Janowska, która odnosząc się do patologii prywatyzacji podkreślała, że grupy interesów – także polskie – wiedziały jak przejąć władzę i zniszczyć gospodarkę. Zauważyła też, że „naukowcy nigdy nie byli wykorzystywani przy podejmowaniu jakichkolwiek decyzji rządowych” (prof. Elżbieta Mączyńska dodała, że PTE wysłało do rządów ponad 50 raportów, na które nawet nie otrzymali odpowiedzi).
Na zakończenie spotkania głos zabrał prof. Kieżun, stwierdzając, iż prywatyzacja i napływ obcego kapitału zlikwidowały polskie gałęzie przemysłu i gospodarki. Europa środkowa została skolonizowana (co widać po liczbie prywatnych obcych banków – ok. 90%, w Polsce – 88%), bo w państwach zachodnich tak nie jest (w Austrii – w sektorze bankowym tylko 12% obcego kapitału, we Francji - 10%, w Niemczech – 5%, w Holandii – 10%). Profesor, pracując wiele lat w ONZ w Rwandzie widział zbrodniczość światowego kapitalizmu. W Polsce, jeśli państwo ma pełnić funkcje opiekuńcze, to nie da się tego osiągnąć bez dochodów z podatków od dobrych przedsiębiorstw krajowych, narodowych. Tak, jak to jest np. w Kanadzie. Polska nie jest rządzona – mamy zamiast demokracji partiokrację, którą należy zlikwidować, zakończył.(lb)
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 2819
W Pałacu Staszica w Warszawie 7 maja 2014 odbyła się uroczystość 50-lecia pracy prof. Macieja Nowickiego, wielce zasłużonego dla ochrony i poprawy stanu środowiska naturalnego w Polsce, dwukrotnego ministra ochrony środowiska po 1989 r., laureata tzw. ekologicznego Nobla (Der Deutsche Umweltpreis) i twórcy EkoFunduszu.
Spotkanie, które zgromadziło wielu współpracowników Profesora z różnych instytucji państwa oraz jego przyjaciół i sympatyków rozpoczęła wzruszająca, bardzo osobista laudacja byłego wicepremiera i ministra gospodarki, Janusza Steinhoffa. Mówca przedstawił w niej drogę zawodową Jubilata, jego sukcesy na tym polu i na polu społecznym (prof. Nowicki nagrodę „ekologicznego Nobla” przeznaczył na stworzenie fundacji, która razem z niemiecką funduje stypendia w Niemczech dla najzdolniejszych polskich absolwentów zajmujących się ochroną środowiska*).
Nie zabrakło w tej opowieści o Profesorze akcentów pozazawodowych: podkreślenia szczególnych zalet charakteru, jakie cechują prof. Nowickiego – dzisiaj absolutnie unikalnych – wielkiej skromności i pracowitości. W podsumowaniu Janusz Steinhoff ujął to tak: „prof. Nowicki to polityk staroświecki, który nigdy nie pracował na słupki popularności, ale na swoje miejsce w historii”.
Cywilizacyjne wyzwanie
Spotkanie w Pałacu Staszica połączone było z wykładem Jubilata, pokazującym jak dalece w ciągu ostatnich 25 latach poprawił się stan naszego środowiska. Profesor Nowicki przypomniał, że w 1989 r. Polska była jednym z najbardziej zanieczyszczonych państw w Europie i na świecie, a ponad 30% Polaków mieszkało na terenach skażonych. Straty spowodowane zanieczyszczeniem środowiska szacowano na 5-10% dochodu narodowego.
Zmiany tego stanu zapoczątkowały obrady „Okrągłego Stołu”, podczas których strona rządowa zaakceptowała 27 postulatów wysuniętych przez ekologów. Dotyczyły one konieczności zreformowania systemu prawnego i wprowadzenia mechanizmów ekonomicznych w dziedzinie ochrony środowiska. Profesor Nowicki, który – jak podkreślał – czuje się zarówno naukowcem jak i urzędnikiem państwowym – aktywnie uczestniczył w tych zmianach, które w dużym stopniu sam inicjował (np. tworzenie prawa ochrony środowiska, systemu finansowania ochrony środowiska) i był odpowiedzialny za ich realizację (dwukrotny minister ochrony środowiska w roku 1991 oraz 2007-2010 oraz negocjator pakietu klimatycznego).
Swój wykład, pokazujący drogę dojścia do obecnych standardów w ochronie środowiska zaczął od podkreślenia wartości najważniejszych w każdej budowie i postępie: życzliwości i przyjaźni, niezbędnych dla rozwoju. Przedstawiając początki swojej pracy w polityce pokazywał trudności, jakie trzeba było pokonywać – zwłaszcza dotyczące zmiany świadomości wielu polityków, którzy uważali ochronę środowiska za kosztowny luksus, na który nie stać państwa w czasie, kiedy są pilniejsze potrzeby. Teza, jaką stawiał prof. Nowicki była przeciwna: tylko wówczas, kiedy będziemy chronić nasze środowisko, możemy się stać bogaci.
Na początku przemian naszych aspiracji związanych z poprawą stanu środowiska nie doceniały też państwa Zachodu, które nie były skłonne do pomocy w tym obszarze. Środki z programu pomocowego Phare były mniejsze niż te, jakimi dysponował w późniejszym czasie EkoFundusz – instytucja stworzona dzięki międzynarodowym zabiegom prof. Nowickiego (który namówił najpierw USA i Francję do ekokonwersji części naszego długu).
EkoFundusz, któremu prof. Nowicki przewodził przez 14 lat był dźwignią finansową i technologiczną (właściwie cywilizacyjną) dla mnóstwa inwestycji w ochronie środowiska, a jednocześnie wzorcową (służącą na świecie za wzór), jeśli idzie o sposób gospodarowania publicznymi środkami.
Sukcesy w powietrzu i wodzie
Przytaczając dane o stanie środowiska 25 lat temu i obecnie, Profesor pokazywał, iż największe postępy dokonały się w Polsce w ochronie powietrza (redukcja emisji CO2, SO2 i NOx o 80-90%) i to nie tylko z powodu upadku przedsiębiorstw – największych trucicieli. Nie oznacza to jednak, że jest już wszystko dobrze - mamy problem z zanieczyszczeniem powietrza (zwłaszcza w miastach) pyłem pochodzącym z niskich emisji oraz transportu samochodowego. I tu trzeba podjąć szybkie działania, gdyż nasze miasta należą do najbardziej zanieczyszczonych pod tym względem.
Drugim obszarem wielkiego postępu jest poprawa jakości wód powierzchniowych. Przyczyniły się do tego nowe technologie w przemyśle, ale i system prawny, wprowadzający opłaty za pobór wody, a na jej trucicieli nakładający dodatkowo kary.
Zwiększył się też dostęp do wody czystej praktycznie wszystkich mieszkańców Polski - zbudowaliśmy bowiem ponad 500 zakładów uzdatniania wody. Nieco gorsze wyniki mamy w kanalizacji, jednak udało się wybudować lub zmodernizować oczyszczalnie we wszystkich miastach, w tym – we wszystkich miejscowościach nadmorskich. Nie jesteśmy już dzięki temu trucicielem Bałtyku, o co miały do nas pretensje pozostałe państwa nadbałtyckie.
Program poprawy jakości wody był najdroższy – przeznaczyliśmy nań znacznie więcej niż na budowę autostrad. Ale i korzyści przyniósł więcej -był zbawieniem dla ludzi – dzięki tym inwestycjom – a wybudowaliśmy ponad 3 tys. najnowocześniejszych na świecie oczyszczalni - zmniejszyliśmy o 50% ilości ścieków, czyli poprawiliśmy znacząco jakość życia.
Porażka w odpadach i …w prawie
Niestety, nie wszystko się udało. Do porażek można zaliczyć zbiórkę i gospodarowanie odpadami. Przez 20 lat nie potrafiliśmy wprowadzić systemu zbierania i zagospodarowania odpadów oraz ich utylizacji, a i ostatnie działania idą jak po grudzie. I choć prof. Nowicki z racji swojej skromności o tym nie wspominał, to właśnie on był jedynym ministrem, któremu udało się przekonać Polaków do ograniczenia ilości opakowań plastikowych. Niestety, z chwilą, kiedy odszedł ze stanowiska ministra, ta pozytywna tendencja zaczęła się odwracać, gdyż żaden z nowych ministrów nie przywiązywał do tego wagi.
Nie wszystko też udało się przeprowadzić w obszarze ochrony przyrody. Przede wszystkim, wskutek zmiany ustawy o ochronie przyrody, nie można było stworzyć żadnego nowego obszaru chronionego. Niemożliwe było nawet rozszerzenie granic Białowieskiego Parku Narodowego – ostatniego w Europie tak dużego naturalnego lasu. Ustawa bowiem daje samorządom władzę w takich sprawach większą niż ministrowi – przeciwko rozszerzeniu Białowieskiego Parku Narodowego sprzeciwiło się kilkanaście osób i minister musiał taką decyzję zaakceptować.
Bez zmiany tej ustawy nic się nie da zrobić. „Demokracja jest bardzo cenną rzeczą, jednakże trzeba ją odróżniać od prywaty” – podsumował prof. Nowicki takie działania samorządowców.
Na szczęście, w takich przypadkach w sukurs ministrowi i przyrodzie przychodziły polskie organizacje ekologiczne (dla których minister Nowicki zawsze miał otwarte drzwi) i … Unia Europejska, która uchwaliła program NATURA 2000. Dzięki temu możliwe stało się wytyczenie obszarów szczególnie cennych przyrodniczo (zwłaszcza siedlisk ptaków) i ich ochrona.
Problemem przyrodniczym jest też zmiana charakteru polskiego rolnictwa – z ekstensywnego, będącego w symbiozie z przyrodą (w 1990 r. na naszych polach, bogatych w zadrzewienia śródpolne, pracowało ponad 1 milion koni!) na intensywny (wielkie hodowle zwierząt, wielkoobszarowe monokultury), niszczący bioróżnorodność.
Czy można coś tu zrobić? Możemy się ratować chyba tylko uregulowaniami prawnymi, chroniącymi bioróżnorodność i obszary cenne przyrodniczo. Prof. Nowicki odniósł się tu negatywnie do prób wprowadzenia upraw GMO – w Europie nie ma takiej potrzeby, aby je stosować. Żywności mamy wystarczająco dużo z upraw tradycyjnych i nie ma potrzeby przeprowadzać tak ryzykowny eksperyment, powinna obowiązywać tu zasada przezorności.
Na zakończenie swojego wystąpienia, prof. Nowicki tak podsumował ostatnie 25 lat: moim zdaniem, samorządność i ochrona środowiska to dwie dziedziny, które najbardziej zyskały na transformacji.
Anna Leszkowska
* Wywiad z prof. M. Nowickim na temat EkoFunduszu zamieściliśmy w SN Nr 8-9/10 - Polski sukces