Informacje (el)
- Autor: ANNA LESZKOWSKA
- Odsłon: 2225
Program Targów obejmuje prezentację wynalazków i innowacji z 15 krajów świata, konferencje, sesje branżowe, konkurs INTARG®, galę wręczenia nagród INTARG® 2017 oraz galę konkursu Lider Innowacji 2017. Więcej - www.intarg.haller.pl
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1260
„Nauka i innowacje narzędziem modernizacji gospodarki oraz poprawy warunków i jakości życia” – hasło tegorocznych Międzynarodowych Targów Wynalazków i Innowacji, które odbędą się w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach w dniach 24 i 25 maja 2023.
Targi INTARG® w trakcie wielu lat istnienia wypracowały sobie wysoką międzynarodową renomę, czego świadectwem jest coroczne ich wsparcie przez najwyższej rangi instytucje krajowe oraz międzynarodowe, w tym – jako jedyne targi w Polsce – przez Światową Organizację Własności Intelektualnej WIPO (jedną z 16 agend ONZ). W imprezie biorą udział w charakterze wystawców instytucje rządowe i międzynarodowe, czołowe polskie jednostki sfery nauki, innowacyjne przedsiębiorstwa oraz liczne delegacje zagraniczne.
Wiodącym celem Targów jest prorynkowa promocja i komercjalizacja wynalazków i innowacji, transfer technologii, synergia nauki z przemysłem i tworzenie ekosystemu innowacji. Stanowią one platformę współpracy środowisk naukowych z przemysłem, upowszechniając dobre praktyki w tym zakresie, a także oferują pomoc w zdobywaniu funduszy na rozwój w oparciu o innowacyjność i nowe technologie.
Szczególną uwagę podczas najbliższej edycji Targów INTARG organizatorzy zamierzają poświęcić ekologii. „Zielone” technologie to niezwykle ważny temat, dlatego zostanie on szczególnie wyeksponowany poprzez utworzenie specjalnej strefy EKO. INTARG-EKO będzie odpowiedzią na program unijny, którego celem jest skierowanie krajów UE na drogę transformacji ekologicznej, a ostatecznie – osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku, m.in. poprzez zapobieganie, globalnemu ociepleniu, zmianom klimatycznym na Ziemi, pogarszaniu jakości życia i wzrostom chorób cywilizacyjnych oraz degradacji naszej planety.
Ważnym elementem Targów jest Międzynarodowy Konkurs INTARG®, w ramach którego wynalazki zostaną poddane ocenie jury. Najwyżej ocenione rozwiązania uzyskają nagrody:
• Grand Prix oraz nagrody za najlepszy wynalazek zagraniczny; nagroda Przewodniczącego Jury; nagrody WIPO w kilku kategoriach; za rozwiązania innowacyjne o wysokim poziomie TRL
• medale platynowe – za najlepszy wynalazek w danej kategorii branżowej
• medale diamentowe – za innowacje o szczególnym znaczeniu społecznym
• nagrody patronów honorowych oraz partnerów
• medale konkursowe przyznane przez jury: złote, srebrne i brązowe
Wydarzenia towarzyszące:
• konferencja, prezentacje, panele dyskusyjne omawiające istotne zagadnienia dla synergii nauki i gospodarki, transferu technologii, tworzenia przyjaznych ekosystemów innowacji
• spotkania networkingowe i biznesowe, mające zachęcać do nawiązania kontaktów biznesowych pomiędzy nauką a gospodarką
• gala finałowa Targów INTARG® 2023, z wręczeniem najwyższych nagród i wyróżnień laureatom XVI Konkursu INTARG® 2023, XXI Konkursu Godła Promocyjnego LIDER INNOWACJI® oraz XVIII Konkursu MŁODY WYNALAZCA.
Więcej - www.intarg.pl
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 67
Naukowcy z Centrum Fotoniki i Materiałów 2D w MIPT , Skoltech, ITMO University, GPI RAS, ISSP RAS oraz ośrodków badawczych w Chinach i Zjednoczonych Emiratach Arabskich stworzyli kompaktową soczewkę do promieniowania terahercowego na bazie nanorurek węglowych .
Soczewka ta może dynamicznie zmieniać natężenie skupionej wiązki, otwierając nowe możliwości w diagnostyce medycznej, systemach bezpieczeństwa i komunikacji komórkowej 6G.
Zakres długości fal terahercowych jest jednym z najmniej zbadanych zakresów widma elektromagnetycznego. Z tego powodu środowisko naukowe boryka się z niedoborem komponentów, szczególnie do ogniskowania promieniowania terahercowego. Klasyczne schematy sterowania terahercowego wykorzystują soczewki statyczne , takie jak krzemowe lub TPX, o statycznie zdefiniowanych parametrach intensywności, ostrości itd. Główną motywacją do naszej pracy była możliwość dynamicznego sterowania soczewkami. Otwiera to drogę do optyki adaptacyjnej w medycynie, systemach bezpieczeństwa i przyszłej komunikacji.
Wyobraźmy sobie na przykład urządzenie medyczne, które pulsuje promieniowaniem, aby badać wpływ reakcji tkanek biologicznych na moc promieniowania terahercowego. Albo system komunikacyjny 6G, który dynamicznie rozdziela moc między użytkowników w tłumie, zapewniając wszystkim stabilny sygnał. Co więcej, dynamiczna regulacja intensywności stanowi podstawę modulacji promieniowania terahercowego, niezbędnej dla systemów telekomunikacyjnych. Nasz wynalazek to krok w kierunku urzeczywistnienia tych technologii – powiedziała Maria Burdanova, starszy badacz w Centrum Fotoniki i Materiałów 2D MIPT.
Fale terahercowe zajmują szczególną niszę w widmie elektromagnetycznym. Z łatwością przenikają przez materiały niemetaliczne, pozostając jednocześnie całkowicie bezpieczne dla żywych komórek. Ta właściwość czyni je bezpieczną alternatywą dla promieniowania rentgenowskiego, pozwalając nam zajrzeć do wnętrza ciała bez powodowania szkód. Co więcej, ogromna przepustowość teraherców jest niezbędna dla urządzeń komórkowych 6G, których prędkość jest dziesiątki, a nawet setki razy większa niż 5G.
Jednak wciąż brakuje elastycznych i kompaktowych systemów do sterowania falami terahercowymi, a w szczególności soczewek o dynamicznej regulacji. Istniejące urządzenia do ich ogniskowania są statyczne, nieporęczne i nieelastyczne. Ich właściwości są sztywno definiowane na etapie produkcji.
Aby pokonać te ograniczenia, naukowcy stworzyli ultracienką i przestrajalną soczewkę opartą na nanorurkach węglowych. Jej podstawą jest płytka Fresnela zintegrowana z ogniwem elektrochemicznym: cienka warstwa cieczy jonowej i film nanorurek z koncentrycznymi pierścieniami są umieszczone pomiędzy dwiema płytkami kwarcowymi. Złote styki są połączone z filmem od wewnątrz, pełniąc funkcję elektrod. Aktywna warstwa nanorurek ma grubość 40 nanometrów, czyli tysiące razy mniej niż ludzki włos.
Nanorurki węglowe nie są jedynym materiałem zdolnym do szeroko zakrojonych zmian charakterystyk za pomocą pól zewnętrznych. Jednak w porównaniu z innymi kandydatami, nanorurki oferują optymalne i obiecujące rozwiązanie pod względem skalowalności, możliwości produkcyjnych, wydajności urządzeń itd. Naszemu zespołowi udało się skonfigurować materiał na wielu poziomach – od upakowania atomów po nową, jednoetapową metodę wzorowania, co otwiera niesamowite możliwości dla naszej nauki i technologii w przyszłości – podsumował dr Dmitrij Krasnikow, starszy wykładowca w Skoltech.
Podczas gdy konwencjonalne soczewki skupiają światło poprzez różnice fazowe, co skutkuje sztywnym i stałym kształtem soczewki, element dyfrakcyjny, taki jak płaska płytka Fresnela, kieruje światło przez układ koncentrycznych pierścieni. Podobnie jak filtry, przepuszczają one tylko te fale, które po połączeniu i wzmocnieniu tworzą ostry, skupiony punkt.
Właściwości takiej soczewki można zmienić za pomocą niewielkiego napięcia: przyłożenie do styków napięcia od -2 do +2 V powoduje, że jony w cieczy zaczynają się poruszać, tworząc podwójną warstwę, jak w kondensatorze, „pompując” warstwę nanorurki ładunkami elektrycznymi. Zmienia to jej właściwości optyczne, czyniąc ją bardziej „przezroczystą” lub „nieprzezroczystą” dla fal terahercowych. W rezultacie natężenie wiązki w punkcie ogniskowym można zdalnie i płynnie regulować w zakresie od -20% do +15%.
Doświadczenie pokazuje, że najbardziej imponujące rezultaty pojawiają się na styku nauk ścisłych. W tym przypadku zespołom z ITMO, MIPT i Skoltech, o zupełnie różnych kompetencjach w elektrochemii, fotonice i materiałoznawstwie, udało się ułożyć zaskakująco piękną, a co najważniejsze, istotną i, mamy nadzieję, użyteczną układankę – skomentował Albert Nasibulin, profesor Rosyjskiej Akademii Nauk i profesor Centrum Fotoniki i Technologii Fotonicznych Skoltech.
Naukowcy stworzyli już i pomyślnie przetestowali prototyp w laboratorium oraz opatentowali wynalazek. Obecnie pracują nad zwiększeniem szybkości reakcji systemu poprzez eksperymenty z innymi rodzajami elektrolitów. W przyszłości planują stworzyć wielowarstwowe struktury soczewek z wieloma, niezależnie kontrolowanymi ogniskami.
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 4176
W siedzibie Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego 11.06.13 odbyła się interdyscyplinarna konferencja nt. Polska szkoła socjologii historycznej i historii gospodarczej: Witold Kula, Marian Małowist. Jej organizatorami byli: PTE oraz Le Monde Diplomatique - edycja polska przy współpracy z Fundacją im. Róży Luksemburg.
W pierwszej części konferencji, będącej de facto refleksją historyczno-gospodarczą, rozpatrywano dorobek i aktualność poglądów Witolda Kuli oraz Mariana Małowista – zapomnianych w Polsce (bo nie na świecie, jak podkreślali paneliści) historiografów, których poglądy przywraca w dyskursie ekonomiczno-historycznym obecny kryzys. O profesorze Witoldzie Kuli mówił jego syn, prof. Marcin Kula (Instytut Historyczny UW), natomiast sylwetkę i dorobek Mariana Małowista przedstawiał prof. Henryk Szlajfer (Centrum Studiów Latynoamerykańskich UW).
Jak podkreślano, historia gospodarcza, którą zajmowali się obaj naukowcy, dzisiaj umarła. Stąd nazwiska Kuli i Małowista są tak mało znane, choć ich badania nad źródłami nierówności na świecie, czy światowym podziałem pracy zachowują ciągle aktualność.
Mówiła o tym także dr Anna Sosnowska-Jordanovska (Ośrodek Studiów Amerykanistycznych UW), porównując poglądy obu naukowców na zewnętrzne i wewnętrzne uwarunkowania niedorozwoju Europy Wschodniej, co wywołało nigdy nie gasnącą dyskusję na temat źródeł naszego zacofania, nb. przerabianą już w Polsce w latach powojennych. Prelegentka przypomniała m.in. , że Witold Kula porównywał Europę Wschodnią z Ameryką Południową , a system niewolniczej pracy na plantacjach z wyzyskiem na polskich folwarkach. Gdyby nie wprowadzenie socjalizmu – kraje Europy Wschodniej rozwijałyby się podobnie do państw Ameryki Południowej. Według W. Kuli, kapitalizm w Polsce miał charakter kolonialny (feudalny), socjalizm natomiast był nieudaną próbą modernizacji. Nieudaną, bo wraz z modernizacją gospodarczą nie udało się wprowadzić zmiany stosunków społecznych.
Zbigniew Marcin Kowalewski (Le Monde diplomatique) podkreślił, iż w Polsce zniewolenie chłopów było ogromne - nieznane w Europie Zachodniej. Nad chłopstwem klasa feudalna sprawowała silną kontrolę, co zahamowało możliwości rozwojowe i spowodowało zacofanie aż do do XIX w. W swej istocie, system pańszczyzny w Polsce był systemem niewolniczym.
W drugiej części sesji rozpatrywano wpływ Witolda Kuli i Mariana Małowista na debaty o historii i współczesności kapitalizmu w Polsce i na świecie.
O odwiecznych peryferiach i historycznym oraz współczesnym miejscu Polski w kapitalistycznej gospodarce-świecie mówił dr Jan Sowa (Instytut Kultury UJ). Przywoływał teorie modernizacji, ale i historię Europy prowadzącą do przeszłych i obecnych podziałów, m. in. wpływ imperium rzymskiego, ekspansję Rosji i Karolingów. Przypomniał też, że na trwale od XV-XVI w. granicą podziału Europy na Wschód i Zachód była Łaba. Uzależnienie Wschodu od Zachodu nie było czystym kolonializmem, ale wynikało z „przekleństwa zasobów naturalnych”, w które bogaty był Wschód. O ile w XVI w. na Zachodzie kształtował się kapitalizm, to na Wschodzie w tym czasie istniały inne formy własności książęcych.
W Polsce rozwój gospodarki był dodatkowo hamowany wskutek postawy szlachty, która nie chciała zajmować się handlem - wyręczali ją w tym kupcy holenderscy i inni. Nowoczesność w Polsce pojawia się jako siła obca, antagonistyczna, jest nie do końca „nasza”. Agraryzm, w którym trwaliśmy przez wieki, przełamany został dopiero w PRL reformą rolną wprowadzoną dekretem PKWN, czyli – według dzisiejszych ocen – też obcych. Z peryferyjności Wschodu wyrwała się tylko Rosja w XX w. I stała się centrum.
Niektórzy uważają, że Polska w latach 90. awansowała z pozycji peryferyjnych do półperyferyjnych. Ale jeśli tak jest, to jednak pozostał problem kosztów tego awansu, skoro dzisiaj Polska eksportuje – jak 500 lat temu – głównie tanią siłę roboczą. Jak zatem tu mówić o postępie? Zajmujemy trwałą pozycję na peryferiach, stąd konieczne staje się przemyślenie naszej historii jako historii formowania się kapitalizmu. Dziś, z perspektywy historii świata, mamy pierwsze doświadczenie bycia „trzecim światem”.
Z tymi tezami współbrzmiał niezwykle interesujący referat Jarosława Urbańskiego, socjologa z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza z Poznania - „Transformacja i ruchy społeczne po 1989 roku w perspektywie analizy systemów-światów”. Mówca dokonał interesującego porównania zmian sytuacji robotników w Chinach i Poznaniu, wychodząc od historii proletariatu na świecie po 1920 roku uwzględniając cezury: 1945-1989 roku i przypominając, że odpowiedzią na konflikty był fordyzm ( po 1945), a po 1989 – neoliberalizm.
Przedstawiając zmiany sytuacji klasy robotniczej w Chinach począwszy od czasów Mao Tse tunga wskazał, że zmiany w położeniu robotników nie są związane z danym państwem, ale mają charakter uniwersalny, związany z kapitałem. Otóż w Chinach po 1989 r. zwolniono 30 mln robotników, tzw. starej klasy robotniczej, z obszaru północno-wschodniego (dawnego przemysłu), po czym zatrudniono 200-230 mln ludzi - ale już na terenach południowo-wschodnich. Tworzą oni tzw. nową klasę – są to głównie kobiety, chłoporobotnicy, osoby migrujące, głównie na umowach śmieciowych. Po 2008 r. 15% z nich pozostaje bez pracy.
Sytuacja robotników z nowej klasy jest zupełnie inna niż kilkadziesiąt lat temu robotników starej klasy – ci współcześni, zamieszkując w hotelach robotniczych, nie mają pełnych praw obywatelskich i socjalnych w mieście, gdyż pozostają zameldowani na wsi (i co pewien czas, aby nie utracić meldunku, muszą tam wracać). M. in. z tego powodu wzrasta liczba konfliktów społecznych.
A jak wyglądają zmiany położenia klasy robotniczej w tym samym okresie np. w Poznaniu? W fabryce H. Cegielskiego z 20 tys. zatrudnionych zostało tylko 550 osób, gdyż u Cegielskiego od paru lat nie produkuje się już silników. W Poznaniu i w jego okolicach natomiast pojawiły się takie globalne firmy jak Volkswagen, MAN, Solaris, które zatrudniają ok. 10 tys. osób, nie licząc kooperantów i mniejszych fabryk. Od 2001 r. zatrudnienie w przemyśle motoryzacyjnym wzrosło dwukrotnie, robotnikami są ludzie młodsi i dojeżdżający, co też rodzi konflikty. Ale o ile stara klasa robotnicza rozwiązywała konflikty poprzez strajk, obecna stosuje inne formy walki.
W systemie neoliberalnym liczono, że dokona się kompletna dekonstrukcja ruchu robotniczego, klasowego, masowego. Stało się odwrotnie. Dynamika protestów zmienia się, a wniosek jest jeden - za kapitałem podąża konflikt – widać to zwłaszcza w Bangladeszu i w Chinach. Za wzrostem walk klasowych idzie wzrost płac, stąd produkcja z Chin zaczyna wracać do USA i Europy, co może zmienić oblicze dzisiejszej gospodarki globalnej. To, co się dzieje np. w Bangladeszu będzie wkrótce i w Grecji, i Portugalii, i gdzie indziej.
Dopełnieniem omawianych tematów były dwa wystąpienia: dr. Andrzeja Nowaka (Instytut Filozofii UAM), który mówił o metrologii Witolda Kuli, czyli ekonomii politycznej miary oraz Grzegorza Konata (Instytut Badań Rynku Konsumpcji i Koniunktur), przedstawiającego analizę obecnej polityki gospodarczej Niemiec, czyli nowego europejskiego merkantylizmu.
W sumie było to jedno z bardziej interesujących intelektualnie spotkań. Zarówno z uwagi na zaniechaną w Polsce dziedzinę (historię gospodarczą), jak i interdyscyplinarność oraz wielopokoleniowość uczestników, a także wielość reprezentowanych ośrodków naukowych, co stało się powodem ożywionej dyskusji merytorycznej, jakich w ostatnich latach brakuje.
Anna Leszkowska
Pełny zapis konferencji ukaże się na stronie PTE – www.pte.pl

