Politologia (el)
- Autor: Zbigniew Sabak
- Odsłon: 3173
Od 5 tysięcy lat państwa i imperia są najbardziej skutecznymi organizacjami na Ziemi, ale w miarę jak rozwój społeczny zmienia znaczenie środowiska geograficznego, organizacje te stają się mniej efektywne.
J. Morris
Historia ładu politycznego, szczególnie po Traktacie westfalskim, wskazuje, że państwa narodowe pozostawały najważniejszymi uczestnikami systemu międzynarodowego, przewyższającymi kompetencjami i zaangażowaniem w działalność polityczną inne podmioty. Państwa decydowały o własnym kształcie oraz o stanie interakcji z innymi państwami, których nadrzędnym celem było zdobycie przewagi, co z kolei wyrokowało o ich pozycji w środowisku międzynarodowym.
Polityka państw ukierunkowana była na ochronę przed zagrożeniami nie miała ważniejszego zadania, jak zapewnienie bezpieczeństwa.
Aktualnie, mimo przekazu głoszącego, że podstawą stosunków międzynarodowych jest współpraca, istotą relacji między państwami jest rywalizacja, dążenie do uzyskania i utrzymania przewagi. Całokształt działań w tym zakresie jest określany jako polityka bezpieczeństwa.
Wobec istotnych zmian, które warunkują powyżej przedstawioną problematykę, np. pojawienia się obok państw innych podmiotów oraz kształtowania się nowego globalnego porządku bezpieczeństwa, należałoby wyjaśnić wpływ globalizacji na kwestie bezpieczeństwa i zmiany priorytetów definiowanych przez państwa. A zwłaszcza odpowiedzieć na pytania:
Jakie tendencje można zaobserwować w ewolucji państwa, jako aktora polityki światowej?
Czy państwo w dalszym ciągu pozostaje podstawowym punktem odniesienia w debacie nad bezpieczeństwem?
Jaka jest rola, miejsce, znaczenie i możliwości państwa jako reprezentanta określonego narodu w kształtowaniu jego bezpieczeństwa?
Państwa narodowe w ponowoczesności
Świat przechodzi głęboką transformację, następuje erozja suwerennego państwa narodowego. Formuła państwa określana jako westfalska ulega zdecydowanej ewolucji, państwo nie może być traktowane w tradycyjnych kategoriach myślenia, jego terytorialności, geograficznego i przestrzennego ograniczenia kompetencji, problemów i zjawisk.
Państwa i rządy tracą na swej kompetencji i znaczeniu, we wszystkich wymiarach.
Dlaczego tak się dzieje, gdy jeszcze nie tak dawno państwa były uważane za niekwestionowanych kluczowych aktorów stosunków międzynarodowych, a ich wiodąca rola była uzasadniana poprzez stwierdzenia, że:
- państwa są najlepiej zorganizowanymi organami społecznymi zrzeszającymi i kontrolującymi narody, reprezentującymi je na arenie międzynarodowej;
- przynależność państwowa ma charakter powszechny, jest obowiązująca w stosunku do jednostek i grup społecznych;
- państwa są głównymi aktorami stosunków międzynarodowych, kształtują ich dynamikę i ciągłość; stosunki między państwami są istotą stosunków międzynarodowych?
Odpowiedzi należy szukać w istocie przemian ostatnich dziesięcioleci, głównie za sprawą globalizacji i jej politycznych, gospodarczych, społecznych, kulturowych, itp. konsekwencji.
Państwa funkcjonują w coraz bardziej złożonym systemie, sieciowym środowisku dynamicznie rozwijających się nowych podmiotów. Mamy tradycyjny system państw, ale obok zdecentralizowany system zbiorowości rywalizujących, współpracujących, wchodzących w interakcje z systemem państw. Organizacje te dążą do poszerzania swojej autonomii.
Nowa konfiguracja sprawia, że władza państwowa jest ściśle powiązana z instytucjami na poziomie ponadnarodowym. Taki stan prowadzi do paradoksu - w wymiarze podmiotowym państwa są najbardziej znaczącą, ale mniejszościową grupą uczestników międzynarodowych. W tych okolicznościach podlegają ciągłej transformacji, są zmuszone do tworzenia nowych konfiguracji w ramach systemu interakcji z innymi podmiotami, jednocześnie ciągłego ewoluowania, dostosowywania własnych struktur do zabezpieczenia tych interferencji.
Nowopowstające podmioty wypełniają coraz więcej funkcji, w tym - w zakresie bezpieczeństwa, które były przypisywane państwom. Tym samym państwa tracą na znaczeniu ze względu na brak możliwości wpływania na kluczowe domeny ich kompetencji.
Co dziś znaczy suwerenność?
Kolejną konsekwencją globalizacji jest tworzenie się państw zglobalizowanych i ich dezagregacja. Emergentna globalna złożoność, bifurkacja polityki globalnej sprawia, że większość interakcji odbywa się poprzez systemy globalnej sieci politycznej z pominięciem władz centralnych państw, co uszczupla ich możliwości wpływania na pewne sfery stosunków społecznych i politycznych.
W warunkach złożonej współzależności, gdy istnieje mnogość powiązań, a wojna przestała być uważana za główny sposób rozwiązywania kwestii politycznych, zmienia się także pojmowanie suwerenności państwowej.
Przewartościowaniom ulega rola państw w kwestii ich niezależności na gruncie prawa międzynarodowego i w kategoriach politycznych, traktowana jako niezakłócone zewnętrzną ingerencją funkcjonowanie organów władzy publicznej. Państwa stają się członkami ponadnarodowych struktur, którym przekazują część kompetencji. Suwerenność nie jest postrzegana jako niezależność państwa od czynników zewnętrznych. Można się spotkać z poglądami, że stworzenie ponadpaństwowych form suwerenności będzie wymagało likwidacji państw narodowych. J.S. Nye pisał: „Z wielu powodów nawet popularne i sprawne rządy bardzo rzadko cieszą się pełną kontrolą nad wszystkim, co dzieje się w obrębie ich granic”.
Państwa, jako element globalnej sieci, plasują się między instytucjami lokalnymi i regionalnymi a ponadnarodowymi i międzynarodowymi z utrzymującą się tendencją zmniejszania się kompetencji na rzecz ww. podmiotów. Powszechnym stał się transfer władzy, kompetencji i zobowiązań. Podobna sytuacja ma miejsce w kwestii suwerenności państw, która jest rozkładana na instytucje władzy państwowej oraz regionalne i globalne.
Analiza roli państw byłaby niepełna bez uwzględnienia faktu ich dużej różnorodności pod względem terytorium, potencjału demograficznego i gospodarczego, zasobów, systemu politycznego, siły militarnej, sprawności organizacyjnej, itd. Konsekwencją jest ich hierarchizacja na państwa mocarstwa, średniego rzędu, małe czy mini państwa. Narasta stopień globalnej polaryzacji, a przepaść między nimi pogłębia się.
Jest grupa państw o nieograniczonych możliwościach, sterująca strukturami gospodarczymi własnymi i zewnętrznymi poprzez system reglamentacyjny i prawny oraz współpracę międzynarodową. Na drugim biegunie znajduje się duża liczba państw o znikomych możliwościach. W wyniku globalizacji ulegają osłabieniu, tracą kontrolę nad gospodarką, stają się zakładnikami innych państw lub podmiotów gospodarczych, np. korporacji transnarodowych.
Mocarstwa znajdują mechanizmy pozwalające na czerpanie korzyści z wypracowywanych przez inne państwa majątków. Zdolność do narzucenia niesprawiedliwego przepływu kapitału opiera się na syndromie możliwości gospodarczych, politycznych i militarnych, wymuszeniu odpowiednich zachowań, czy wręcz podporządkowaniu. Prowadzi to do narastania asymetrii, różnicowania pozycji w układzie światowym.
W ekstremalnych sytuacjach państwa - mocarstwa prowadzą ekspansywne i zaborcze działania. Są to podboje neokolonialne polegające na marginalizacji i degradacji, w ostateczności eliminowaniu państw lub całych regionów za pośrednictwem operacji militarnych.
To sprawia, że partnerskie współistnienie jest fikcją. Potwierdzeniem są słowa S. Krasnera: „asymetrie siły pomiędzy państwami oznaczały, że westfalską i prawno-międzynarodową suwerenność najlepiej pojmować jako „zorganizowaną hipokryzję” na wielką skalę – potężni władcy respektowali zasadę suwerenności tylko wtedy, gdy widzieli w tym własny interes”.
Odrębną grupą są państwa upadłe i upadające - kraje zdestabilizowane, których sytuacja wewnętrzna odbiega od przyjętych norm społecznych i politycznych. Tendencje wskazują na zagrożenie ich istnienia. Znaczna liczba tych państw znalazła się w trudnej sytuacji za sprawą ekspansjonistycznej polityki mocarstw. Wobec powyższego podejmują desperackie próby siłowego przeciwstawienia się powstałej sytuacji, co prowadzi do regionalnej destabilizacji. J.S. Nye odnotował: „Niektóre biedne kraje mogą mieć „de facto” bardzo niewielką swobodę działania ze względu na swoje ograniczone zasoby. Pewnego rodzaju interwencje mogą więc faktycznie przyczynić się do zwiększenia ich możliwości, a tym samym poszerzenia zakresu autonomii w przyszłości”. Część z tych państw świadoma nowych wyzwań, zagrożeń oraz coraz większej niepewności i ryzyko, z własnej inicjatywy skłania się w kierunku poszukiwania rozwiązań multilateralnych, nawet kosztem własnej wolności. Dotyczy to także znacznej grupy stabilnych państw, które nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa swoim obywatelom.
Państwo ciągle ważne
Reasumując, należy stwierdzić, że państwa nadal zajmują centralną pozycję w relacjach światowych, co nie oznacza, że mają wyłączność. Widoczna jest tendencja do ograniczania lub celowego wycofywania się państw z wielu funkcji, które były i są przypisywane do ich posłannictwa. Nie tylko więc maleje liczba funkcji państwa od kontrolnej po regulacyjną, ale i przekazywanie uprawnień innym podmiotom stosunków społecznych, które wyłoniły się w wyniku globalizacji. Przykładem jest utrata monopolu na swobodne wykorzystanie siły militarnej.
Charakterystyczną cechą jest zmiana przestrzennego wymiaru funkcjonowania państwa. Granice uległy rozmyciu. Terytorium nie świadczy o potędze. Państwa nie są w stanie panować nad swoim terytorium, a rozwój technologiczny, wyłonienie się cyberprzestrzeni sprawiło, że państwa stały się ogólnie dostępne. Postępuje erozja norm państwowej suwerenności. Państwa narodowe utraciły część swoich kompetencji i ograniczyły swoje możliwości działania.
Mimo rysującej się tendencji ewolucji, od (państwowocentrycznej) geopolityki do (geocentrycznej) polityki globalnej, państwa w dalszym ciągu ponoszą główną odpowiedzialność za realizację ekonomicznych, społecznych i kulturowych praw człowieka. Muszą one inicjować i realizować programy zmniejszające bezrobocie, zapewniające ochronę rodziny i dzieci, służące zapewnieniu powszechnej oświaty i ochrony zdrowia.
W tej sytuacji należy podkreślić za R. Jacksonem, że: „Jeżeli nawet żyjemy w świecie, który część z nas określa jako „ponowoczesny”, to nic nie wskazuje na to, by miał on wkrótce odejść od instytucji suwerennego państwa”, a następnie dodaje: „Na początku XXI wieku nie widać w zasięgu wzroku niczego, co mogłoby zastąpić instytucję suwerennego państwa”.
Państwo a bezpieczeństwo
Podstawowym założeniem i oczekiwaniem, jakie żywimy wobec suwerennego państwa jest zapewnienie bezpieczeństwa narodowi i jego obywatelom.
R. Jackson
Analizując problematykę bezpieczeństwa, jego złożoność oraz rolę i znaczenie państw, należy oprzeć się przynajmniej na dwóch prawidłowościach: że głównym wyznacznikiem problematyki jest wieloaspektowość oraz mnogość podmiotów mających wpływ na jego stan; oraz że państwa i tworzone przez nie organizacje pozostają głównymi podmiotami, które w tym obszarze odgrywają kluczową rolę. Państwa posiadają monopol na utrzymywanie sił zbrojnych oraz ich wykorzystywanie są stronami konfliktów zbrojnych.
F. Fukuyama pisał: „W świecie współczesnym siła państwa może zapewnić elementarny spokój i bezpieczeństwo jednostkom w społeczeństwach liczących więcej niż miliard ludzi. Ale te same państwa są nadal zdolne do organizowania wysoce destrukcyjnej przemocy w relacjach między sobą i nigdy nie są w stanie utrzymać całkowitego porządku wewnętrznego”. Jakie w tej sytuacji są rzeczywiste kompetencje państw w kwestii bezpieczeństwa?
Megatrendy wskazują na ewolucję roli i znaczenia państwa w obszarze polityki międzynarodowej, w tym bezpieczeństwa. Dawniej kwestie bezpieczeństwa były przypisywane państwom, obecnie taki stan jest kontestowany. Państwowocentryczne rozumienie bezpieczeństwa, jako obrona suwerenności i integralności, jest kwestionowane na rzecz wspólnotowego rozwiązywania problemów godzących w bezpieczeństwo w wymiarze globalnym.
W wyniku globalizacji oraz w obliczu nowych zagrożeń, bezpieczeństwo, w podmiotowym i przedmiotowym zakresie, przekroczyło granice państw, stało się obiektem troski społeczności światowej. Ewolucja biegnie od tradycyjnego bezpieczeństwa narodowego w kierunku coraz szerszego uwzględnienia bezpieczeństwa globalnego. Prowadzi to do tworzenia światowego porządku, w którym priorytety przypisane państwom ulegają modyfikacji.
Jakie są tego następstwa i zobowiązania dla państw? Odpowiedzi można szukać w dwóch obszarach: teorii polityki bezpieczeństwa międzynarodowego, oraz praktyce polityki państw dążących do zachowania status quo w tradycyjnym rozumieniu.
Charakteryzując pierwszy obszar należy stwierdzić, że bezpieczeństwo odnosi się do wszystkich aktorów stosunków społecznych w wymiarze globalnym. Tu szansą dla świata jest, aby racje stanu poszczególnych państw były coraz bardziej zbieżne, oraz aby państwa nie realizowały swoich interesów w oderwaniu od realiów globalnej polityki bezpieczeństwa. Konieczna jest redefinicja racji stanu, uwzględnianie potrzeb i interesów innych podmiotów.
Odpowiada to filozofii T. Hobbesa, który twierdził, że stworzenie bezpiecznego, wolnego od wojen narodu/państwa, czy wspólnoty międzynarodowej jest możliwe tylko za pomocą silnej władzy absolutnego suwerena opartej na umowie społecznej, która wymaga zrzeczenia się przez podmioty członkowskie części niezależności na rzecz wspólnych celów.
Każde państwo winno akceptować normy budowy bezpieczeństwa zbiorowego, musi być świadome konieczności zastosowania się do przyjętych zasad: wyrzeczenia się użycia siły zbrojnej dla zmiany status quo, dostosowania celów narodowych do interesu wspólnoty międzynarodowej, zaakceptowania faktu, że bezpieczeństwo jednego jest problemem wszystkich, przyłączenia się do zbiorowej odpowiedzi na agresję.
Narodowa polityka musi wiązać bezpieczeństwo państwa z bezpieczeństwem międzynarodowym. Tu należy podkreślić, że funkcja państwa w zakresie bezpieczeństwa nie zanika, jednak ulega modyfikacji, adaptacji do nowych wyzwań, zagrożeń i ryzyka. Państwa muszą określać swoje interesy w kategoriach narodowych i terytorialnych jednak ich polityka musi wynikać z konsensusu uwarunkowań regionalnych i globalnych oraz ogólnych norm ukształtowanych w toku tworzenia globalnego systemu mającego zapewnić pokój i bezpieczeństwo.
Odnosząc się do drugiego obszaru należy zauważyć, że świat jest daleki od stworzenia kompleksowego bezpieczeństwa opartego na współpracy międzynarodowej. Część państw nie wyraża zgody na pełną współpracę. Fundamentalne znaczenie dla nich ma tożsamość i niezależność w tradycyjnym rozumieniu. Państwa te prowadzą politykę ukierunkowaną na rozbudowę narodowych możliwości, w tym militarnych. Uważają, że ich interesy będą lepiej chronione, gdy będą dysponować własnym potencjałem obronnym. Z czego to wynika?
Mimo przeobrażeń kulturowych, idee suwerenności i integralności terytorialnej pozostają głównymi wartościami państw. Społeczności używając pojęcia „państwo”, mają zakodowane, że jest to podmiot legitymujący się suwerennością i tożsamością polityczną lub kulturową, definiowaną zgodnie z rozumieniem państwa westfalskiego, pozostającego najskuteczniejszym organem zapewniającym odrębność narodu oraz gwarantującym jego stabilność. Uważają, że cele te mogą być osiągane jedynie poprzez narodową politykę bezpieczeństwa.
Państwa te dążą do wyposażania swoich strategii w prawne i rzeczowe narzędzia do urzeczywistniania celów i interesów w środowisku międzynarodowym. Dążą do posiadania monopolu na użycie siły dla obrony granic i suwerenności. Potwierdza to J. Baylis: „Kalkulacje strategiczne i siła pozostaną prawdopodobnie w XXI wieku jednym z najważniejszych wyznaczników postępowania państw”. Sytuacja jednak charakteryzuje się pewnymi niuansami.
W kwestii możliwości prowadzenia samodzielnej polityki bezpieczeństwa państwa nie są zdolne do nadmiernego rozbudowywania sił własnych i samodzielnych reakcji dla efektywnego działania niezbędny jest stosowny potencjał (terytorialny, demograficzny, gospodarczy, kulturowy, cywilizacyjny itp.).
Aktualnie tylko niewielka liczba państw jest w stanie podjąć to wyzwanie. Charakter i skala zachowań państw zależy od ich wielkości, możliwości, położenia, itp. czynników. Szczególna rola przypisywana jest mocarstwom, aktorom kształtującym ład międzynarodowy oraz państwom upadającym. Wobec tendencji do tworzenia się w świecie kilku wiodących podmiotów złożonych, większość państw jest zmuszona do realizacji polityki bezpieczeństwa poprzez współpracę z innymi państwami.
Powyższe rozważania wskazują, że generalnie państwa zmuszone zostały do istotnych zmian w systemach bezpieczeństwa. Musiały redefiniować pojęcie suwerenność państwa, oraz zostały zobowiązane do dostosowania się do norm światowych oraz prawa międzynarodowego. W konsekwencji ich polityka bezpieczeństwa musi uwzględniać uwarunkowania zewnętrzne, a podejmowane działania nie mogą wywierać negatywnego wpływ na środowisko międzynarodowe.
Oceniając zaangażowanie państw w polityce bezpieczeństwa należy podkreślić, że uwarunkowania geopolityczne nie pozwalają na jej realizowanie w takim zakresie jak w minionych epokach. Czas absolutnego bezpieczeństwa państw minął a rosnące współzależności sprawiają, że bezpieczeństwo państwa w klasycznym ujęciu jest fikcją. Państwa nie tracą swobody w decydowaniu o swoim samostanowieniu, ale zauważalna jest tendencja pogłębiania się rezygnacji z wielu kompetencji w dziedzinie bezpieczeństwa.
Zbigniew Sabak
Dr hab. Zbigniew Sabak jest profesorem nadzwyczajnym, pracownikiem naukowym Państwowej Szkoły Wyższej im. Papieża Jana Pawła II w Białej Podlaskiej.
Powyższy tekst jest skrótem materiału przygotowanego na konferencję Komitetu Prognoz PAN „Polska 2000 Plus” nt. Rola i zadania państwa w XXI wieku.
Tytuł i wyróżnienia od Redakcji.
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 253
Czym jest państwo, skąd się wzięło i kto je kontroluje? Można by przypuszczać, że na te pytania odpowiedzi są oczywiste. W rzeczywistości odpowiedź jest nieuchwytna, trudna do zidentyfikowania nawet dla tych, którzy są częścią systemu.
Trump przekonał się o tym już w swojej pierwszej kadencji. Naturalnie zakładał, że prezydent będzie sprawował władzę, przynajmniej jeśli chodzi o władzę wykonawczą. Przekonał się jednak, że jest inaczej, gdy agencje ściśle współpracowały z mediami, aby osłabiać go na każdym kroku. Po czteroletniej przerwie powrócił z prawdziwą determinacją, by zostać prezydentem.
Łatwiej powiedzieć niż zrobić. Osoby nominowane na stanowiska w gabinecie często narzekają w prywatnych rozmowach, że muszą mierzyć się z trudną biurokracją, mimo całej instytucjonalnej wiedzy. Często czują się jak dublerzy lub manekiny. Trump to niezwykły prezydent, który w ogóle próbował sprawować władzę. Większość po prostu cieszy się z przywilejów związanych z piastowaniem urzędu i związanych z nim pochwał.
W każdym razie każdy, kto osiągnie szczyt w jakimkolwiek aparacie państwowym, odkryje, że jest to coś innego niż wszystko, co opisano w podręcznikach.
Platon postrzegał państwo jako organiczną całość z samym życiem, odzwierciedlającą strukturę ludzkiej duszy. Ustrój polityczny był podzielony między władców (królów-filozofów), strażników (wojowników) i wytwórców (robotników). Państwo istnieje po to, by zaprowadzić sprawiedliwość, gdzie każda klasa harmonijnie wypełnia swoją rolę.
Arystoteles przedstawił bardziej realistyczny pogląd . Chociaż państwo jest organiczne, nie ma duszy. Ma określone funkcje, aby promować dobrobyt wszystkich poprzez prawa i edukację, równoważąc interesy różnych klas. Arystoteles opowiadał się za rządem mieszanym, aby zapobiegać tyranii i promować stabilność.
W epoce Oświecenia teorie państwa na Zachodzie ewoluowały wraz z postępem technologii i ekonomii. Thomas Hobbes uważał państwo za niezbędne do powstrzymania wojny domowej między frakcjami. Bez niego życie byłoby samotne, okrutne, brutalne i krótkie. Co prawda, pisał w trakcie angielskiej wojny domowej.
John Locke w swoim Drugim traktacie o rządzie również postrzegał państwo jako niezbędne, ale niezwykle ograniczone. Jego zadaniem była ochrona własności i podstawowych praw. Mogło ono zostać obalone w warunkach tyranii. Kwestia ta była dla niego osobista, jako ofiary traumy wojny, rewolucji i cenzury.
Locke był autorem wzoru, który później stał się Deklaracją Niepodległości. Znajdujemy tu pogląd, że państwo jest „koniecznym złem”, perspektywę powszechnie akceptowaną przez Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych.
Wkrótce potem w tradycji platońskiej narodził się pogląd heglowski. G.W.F. Hegel gloryfikował państwo jako boga maszerującego po ziemi, gromadzącą się siłę społecznego firmamentu, by nagiąć historię do nieuchronnego podboju prawowitych zwycięzców. Pogląd ten został podchwycony zarówno przez prawicę (narodowy socjalizm), jak i lewicę (międzynarodowy socjalizm), by nasycić inne koncepcje państwa aurą nieuchronności.
Całe to gadanie o organicznym i esencjonalnym charakterze państwa wydawało się bardziej radykalnej tradycji myślowej beznadziejnie naiwne. Franz Oppenheimer pisał , że państwo jest nieorganiczną siłą najeźdźczą, siłą podbijającą i zawsze niechcianą, instytucją zewnętrzną dla samego społeczeństwa.
Pogląd ten propagowali Albert Jay Nock , a później Murray Rothbard , którzy postrzegali państwo jako z natury wyzyskujące. Rozwiązanie było proste: pozbyć się go raz na zawsze, ale nie w sposób, jaki wyobrażał sobie Marks. Rezultatem braku państwa nie byłaby utopia, lecz coś bliższego temu, co wyobrażał sobie Locke: dobrze funkcjonujące i pokojowe społeczeństwo zorganizowane w oparciu o własność i dobrowolną współpracę.
Głęboko ugruntowaną perspektywę historyczną państwa oferuje Bertrand de Jouvenel. Jego zdaniem państwo jest zorganizowane na firmamencie samego społeczeństwa, w miarę jak naturalne elity zyskują zaufanie opinii publicznej w kwestiach rozstrzygania sporów. Elity konstytuują się jako arbitrzy i postacie kulturowe, stopniowo uzyskując monopolistyczną kontrolę nad legalnym stosowaniem przymusu w społeczeństwie.
Pogląd ten popierali Erik von Kuehnelt-Leddihn , Hans-Hermann Hoppe , a w naszych czasach Auron MacIntyre . Każdy z nich ma inną interpretację omawianych szczegółów, ale wszyscy zgadzają się, że państwo jest wytworem elit, zarówno w dobrym, jak i złym znaczeniu.
Oczywiście istnieje obszerna literatura na ten temat. Każda ideologia oferuje teorię tego, czym jest i czym powinno być państwo. Pogląd, który wydaje się bliski mojej najlepszej intuicji na temat funkcjonowania państwa w ubiegłym wieku, pochodzi od Gabriela Kolko w jego Historii ery postępowej.
Jego zdaniem, to nie elity napędzają politykę państwa, ale w szczególności elity przemysłowe. Biorąc pod uwagę historię współczesnego industrializmu, dostrzegł, że w centrum każdej agencji znajdują się dominujące gałęzie przemysłu. Ustawa o Bezpiecznej Żywności i Lekach z 1906 roku została uchwalona przez przemysł, który dążył do partnerstwa z potęgą w celu ograniczenia konkurencji rynkowej. Rezerwa Federalna jest kartelem banków. Departament Handlu również jest produktem organizacji przemysłowej, podobnie jak Departament Pracy.
Wszystkie te instytucje ucieleśniają to, co James Burnham nazwał rewolucją menedżerską . Polega ona na tym, że elity przemysłowe zachwalają swoją wiedzę naukową i zdolności organizacyjne, które uważały za lepsze od chaosu naturalnego społeczeństwa i rynków. Dajmy merytokratom władzę i zasoby, a będą oni znacznie lepiej niż zwykli ludzie wprowadzać racjonalność do życia gospodarczego i organizacji społecznej/kulturalnej. Inni przedstawiciele tego nurtu to C. Wright Mills , Philip H. Burch , G. William Domhoff i Carroll Quigley.
Z tej literatury wyłania się obraz państwa, które odziedziczyliśmy w naszych czasach. W istocie, żaden żyjący człowiek nie znał innego. Pomijając wszelkie hasła demokracji i wolności, państwo, jakie znamy, składa się z kartelu aspirujących, dominujących interesów przemysłowych w każdym sektorze, zaangażowanych w nieustanne spiski przeciwko wolnemu i konkurencyjnemu rynkowi. Zazwyczaj nie myślimy o państwie w ten sposób, ale wydaje się to najbardziej realistyczną koncepcją tego, czym ono właściwie jest i co robi.
Weźmy na przykład FDA. Jej siłą napędową jest przemysł, który płaci połowę jej rachunków i dzieli prawa własności intelektualnej z samym przemysłem oraz z jego siostrzanymi i nadrzędnymi agencjami, tj. Narodowym Instytutem Zdrowia (NIH), CDC i Departamentem Zdrowia i Opieki Społecznej (HHS). Branża farmaceutyczna ma zdecydowanie największy wpływ na funkcjonowanie tych agencji, dlatego Robert F. Kennedy Jr., zaprzysięgły wróg przemysłu farmaceutycznego, ma tak ogromne problemy z zarządzaniem nimi i zmianą ich priorytetów. Nie powinno to być szokujące, ponieważ takie były jej korzenie: przemysł dążył do legitymizacji i ochrony przed podstępami suwerenności konsumenta.
Ten sam dramat dotyka wszystkich prób reform w Rezerwie Federalnej (banki), Departamencie Rolnictwa (wielkie rolnictwo), Departamencie Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast (deweloperzy), Departamencie Edukacji (związki zawodowe nauczycieli), Departamencie Transportu (pociągi i samochody) oraz Departamencie Obrony/Wojny (producenci amunicji). Gdziekolwiek spojrzeć w Waszyngtonie, widać rękę potężnych graczy przemysłowych. Tak jest w większości części świata.
To państwo przemysłowe ma co najmniej trzy warstwy . Głęboką warstwę tworzą agencje wywiadowcze oraz ich dobroczyńcy i partnerzy przemysłowi. NSA i CIA zlecają większość swoich działań firmom cyfrowym z sektora prywatnego, których wyniki są tajne. Istnieje również warstwa detaliczna (lub płytka), w której regulowane branże realizują życzenia przejętych agencji; dlatego CVS wycofało leki ze swoich półek na rzecz zmodyfikowanych szczepionek mRNA i dlatego środowisko medyczne z takim entuzjazmem zareagowało na pandemię COVID-19. Warstwa środkowa składa się z samych agencji, które zorganizowały wszystkie transfery.
Jeśli tak wygląda państwo w naszych czasach, to co z przeszłością? Czy ten model ma zastosowanie? Być może, jeśli mówimy o Kościele jako o przemyśle, możemy dostrzec te same siły działające w średniowieczu. Jeśli spojrzymy na instytucje wojskowe jako na przemysł, zyskamy inne spojrzenie na to, co napędzało starożytne państwa również w Rzymie i Atenach.
Jak ta namacalna i nieco mroczna perspektywa genezy i funkcjonowania państwa wpisuje się w starsze teorie? Odrzuca idealizm Platona i Hegla, wprowadza element realizmu Hobbesa i Locke’a, ożywia Marksa i Rothbarda oraz ożywia teorie de Jouvela i Hoppego.
O ile nam wiadomo, jest to najdokładniejszy opis rzeczywistości współczesnego etatyzmu, jaki jest dostępny. To dodatkowo podkreśla ogromne wyzwanie, przed jakim stoją tymczasowi zarządcy, którzy rzekomo osuszają bagno, eliminują przejęcie agencji lub w inny sposób ograniczają korupcję. Problem polega na tym, że cały aparat państwowy jest w rzeczywistości bagnem. Przejęcie jest istotą. Korupcja jest wpisana w funkcjonowanie państwa.
Nic z tego nie oznacza, że reformy nie są warte podjęcia. Kluczowe jest jednak zrozumienie, że żaden z mechanizmów państwowych nie jest nastawiony na adaptację do reformatorów i presji demokratycznej. Cały impet zmierza w przeciwnym kierunku. To, co wydarzyło się w przypadku Trumpa 2.0, nawet przy ograniczonych sukcesach, jakie zaobserwowaliśmy, jest anomalią. Potrzebny będzie cud, aby dokonać dalszych zmian, ale jest to możliwe.
Jedno z najmądrzejszych stwierdzeń w historii teorii politycznej pochodzi od Davida Hume'a . Jego zdaniem, rola opinii publicznej jest kluczowa we wszelkich formach sprawowania władzy. Kiedy zmienia się nastawienie społeczeństwa, państwo nie ma innego wyboru, jak tylko się do tego dostosować.
„Nic nie wydaje się bardziej zaskakujące dla tych, którzy patrzą na sprawy ludzkie filozoficznym okiem, niż łatwość, z jaką wielu jest rządzonych przez nielicznych; i bezwarunkowa uległość, z jaką ludzie rezygnują z własnych uczuć i namiętności na rzecz uczuć i namiętności rządzących. Gdy dowiemy się, w jaki sposób dokonuje się ten cud, odkryjemy, że skoro siła zawsze jest po stronie rządzonych, rządzący nie mają na swoim źródle niczego poza opinią. Zatem rząd opiera się tylko na opiniach; maksyma ta odnosi się zarówno do rządów najbardziej despotycznych i militarnych, jak i najbardziej wolnych i popularnych”.
Zmiana opinii publicznej: to jest najważniejsze zadanie.
Jeffrey A. Tucker
Za: https://brownstone.org/articles/what-is-the-state-and-who-controls-it/
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 854
Istnieje wiele oficjalnych i nieoficjalnych, akademickich i pozaakademickich podejść oraz formalnych/nieformalnych definicji polityki i jej funkcjonowania w społeczeństwie. Jednakże jako najbardziej uniwersalną koncepcję przyjmuje się, że polityka to po prostu zdolność kierowania i administrowania państwem (w starożytnej grece – polis lub państwo-miasto) lub innymi organizacjami politycznymi (takimi jak wielostronne, międzynarodowe, ponadnarodowe itp.). W istocie administrowanie państwem lub innymi podmiotami politycznymi jest sprawą sztuki.
Państwo można zdefiniować jako stowarzyszenie polityczne, które ustanawia autonomiczną/suwerenną jurysdykcję w określonych granicach terytorialnych. Ponadto suwerenność to praktyka wyższej władzy politycznej, która jest odzwierciedlana przez państwo jako jedynego i nadrzędnego twórcę praw oraz władzę chroniącą je w granicach państwa (rzeczywistych lub wyobrażalnych).
W praktyce wyróżnia się dwa rodzaje suwerenności państwa: zewnętrzną i wewnętrzną.
Suwerenność zewnętrzna (polityczna) uwzględnia zdolność państwa do działania jako niezależny aktor w stosunkach międzynarodowych. Jednak w praktyce oznacza to dwa kluczowe punkty:
1) że państwa muszą być z różnych punktów widzenia (lub przynajmniej prawnych) równe w stosunkach ze sobą; I
2) że integralność terytorialna, a następnie niezależność polityczna państwa jest nienaruszalna.
Suwerenność wewnętrzna (polityczna) państwa odnosi się natomiast do terytorium znajdującego się w granicach państwa sprawowanego przez najwyższą władzę polityczną (rząd, w praktyce wspierany przez uzbrojone siły bezpieczeństwa).
Wreszcie polityka jest ściśle powiązana z koncepcją władzy, która jest zdolnością wpływania na politykę innych, zasadniczo w oparciu o wymagane obowiązki i posłuszeństwo.
Niemniej jednak, jak można się spodziewać, rozumienie, a zwłaszcza niektóre oficjalne definicje polityki, są historycznie rzecz biorąc kwestią bardzo wysoko, a nawet zasadniczo sporną. W praktyce istnieje duża rozbieżność zdań co do bardzo praktycznych kwestii, które aspekty życia społecznego i środowiska ludzkiego można zastosować w sztuce politycznej.
Według jednego z podejść, człowiek jest polityczny z urodzenia, co w praktyce oznacza po prostu, że podstawowa istota życia politycznego będzie upatrywana w każdej relacji międzyludzkiej, w tym na przykład w relacjach płci (mężczyzna/kobieta). Jednakże w powszechnym użyciu na całym świecie (ale szczególnie na Zachodzie) projektuje się ograniczone ramy dla polityki.
Mówiąc najprościej, należy rozumieć, że polityka funkcjonuje wyłącznie na szczeblu rządowym, zajmując się sprawami państwa. Ponadto w społeczeństwach zachodnich polityka musi obejmować rywalizację między partiami politycznymi, po której następują wielopartyjne wybory na różne poziomy władzy. Ogólnie rzecz biorąc, polityka jako zjawisko społeczno-historyczne jest niezwykle ograniczona zarówno w przestrzeni, jak i w czasie.
Tradycyjne rozumienie fenomenu polityki było takie, że jest to „sztuka i nauka rządzenia” lub „zarządzanie sprawami państwa” . Jednak w tym przypadku problem praktyczny pozostaje nadal nierozwiązany: nigdy nie osiągnięto wspólnego porozumienia co do zakresu działań i szczebli zarządzania państwem, za które odpowiada rząd. Oto niektóre z kluczowych pytań:
1) czy władza ogranicza się wyłącznie do spraw państwowych?
2) czy władza ma prawo ingerować w sprawy Kościoła, społeczności lokalnej, rodziny?
3) Czy rząd ma miejsce w gospodarce (liberalnej)?, itp.
Historycznie rzecz biorąc, filozofowie nauk politycznych zajmowali się dwoma kluczowymi pytaniami odnoszącymi się do zjawiska polityki:
1) czy inne stworzenia poza ludźmi uprawiają politykę?
2) czy możliwe jest istnienie społeczeństwa bez polityki?
Część z nich twierdziła, że inne stworzenia (np. pszczoły) mają politykę i że jakiś rodzaj społeczeństwa, przynajmniej teoretycznie, (jak Utopia) może istnieć bez polityki.
Niemniej jednak w praktyce politykę stosuje się wyłącznie do istot ludzkich; innymi słowy, do tych istot, które potrafią komunikować się symbolicznie i w rezultacie formułować oświadczenia, akceptować pewne zasady, kłócić się, a w końcu nie zgadzać.
Na przykład, polityka ma miejsce w przypadkach, gdy istoty ludzkie spierają się o pewne praktyczne kwestie w swoich społeczeństwach i mają pewne procedury umożliwiające rozwiązanie problemu w celu znalezienia wspólnego porozumienia akceptowalnego przynajmniej przez większość arytmetyczną (demokracja), ale nie jest to konieczne.
W zachodniej (liberalno-demokratycznej) koncepcji polityki nie ma (realnej) polityki w przypadkach, gdy istnieje monolityczna i całkowita zgoda co do praw i obowiązków w społeczeństwie (np. w jednopartyjnym systemie dyktatorsko-totalitarnym).
Jednak z najszerszego punktu widzenia polityka odnosi się do pewnych działań wykorzystywanych przez ludzi do tworzenia, obrony i zmiany zasad na różnych poziomach, na których żyją.
Polityka była przez cały czas ściśle powiązana zarówno z konfliktami i współpracą, jak i porozumieniami i nieporozumieniami.
Z jednego punktu widzenia mamy do czynienia z praktyką przedstawiania przeciwstawnych argumentów, przeciwnych życzeń dotyczących rozwiązania problemu, konkurowania ze sobą pragnieniami politycznymi, gospodarczymi, społecznymi itp. oraz pokonywania interesów innych. W tym przypadku nie ma zgody co do zasad, według których żyją ludzie w określonych społeczeństwach. Jednak w wielu praktycznych przypadkach, w celu wywarcia wpływu na takie zasady (prawo) lub wymuszenia ich praktycznego wdrożenia, ludzie mogą współpracować z innymi ludźmi.
Niemniej jednak polityka w istocie jest zjawiskiem niezwykle spornym, ponieważ historycznie była rozumiana jako sztuka rządu/państwa, w większości ogólnych punktów widzenia jako sprawy publiczne, jako pokojowe rozwiązywanie różnych sporów i wreszcie jako władza i podział różnego rodzaju zasobów. Wreszcie państwowość (polityczne zarządzanie państwem) można zdefiniować jako sztukę prowadzenia spraw publicznych i polityki zagranicznej w celu realizacji interesu narodowego: celów polityki zagranicznej państwa dla (rzekomo) dobra społeczeństwa.
W każdym przypadku działania państwa jako niezależnego aktora politycznego, czy to w polityce wewnętrznej, czy zewnętrznej, konieczne jest posiadanie realnej władzy. Zjawisko władzy politycznej można rozumieć jako zdolność wpływania na rezultaty określonych działań, co obejmuje zdolność państwa do kierowania sprawami politycznymi i innymi w obrębie własnych granic, bez ingerencji innych (zewnętrznych) aktorów politycznych. W tym sensie polityka państwa i władza są ze sobą w bardzo bliskich stosunkach, w zasadzie synonimami.
Vladislav B. Sotirović
dr Vladislav B. Sotirović jest byłym profesorem uniwersytetu w Wilnie na Litwie. Jest pracownikiem naukowym w Centrum Studiów Geostrategicznych, stałym współpracownikiem Global Research.
Tekst (tłumaczenie maszynowe) pochodzi z portalu Global Research z 5.12.23 https://www.globalresearch.ca/what-politics/5842227
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 3
Światowe Forum Ekonomiczne w Davos (WEF) 2026: Upadek neoliberalizmu, handel stał się bronią, „Koniec porządku opartego na zasadach”.
Koniec Pax Americana, ustanowionego po 1945 roku, został oficjalnie uznany przez liderów kapitału finansowego i wybranych przywódców w Davos 26.
Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) 2026 w Davos, które od pół wieku pełni funkcję centrum wizji i doktryny globalnego kapitalizmu, odbyło się w dniach 19–23 stycznia pod hasłem „Duch dialogu”.
Na spotkaniu, które można uznać za najważniejsze w historii, oficjalnie uznano koniec Pax Americana, ustanowionego po 1945 r., zarówno przez liderów kapitału finansowego, jak i wybranych przywódców państw dziedziczących kolonialno-imperialne dziedzictwo Europy, zwłaszcza Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii.
Innym otwarcie uznanym punktem był koniec globalizacji i neoliberalizmu .
Przedstawiciele kapitału finansowego podkreślili, że elity polityczne i gospodarcze utraciły zaufanie społeczne i przyznali, że porządek neoliberalny osiągnął stadium rozpadu z powodu niemożności utrzymania nierówności dochodów.
Politycy z kolei przyznali, że prawo jest coraz częściej zastępowane siłą, a tak zwany porządek międzynarodowy oparty na regułach jest po części fikcją, ponieważ wielkie mocarstwa zawieszają reguły, gdy tylko leży to w ich interesie. Spośród tych wypowiedzi, najbardziej niepokojące dla Donalda Trumpa było chyba oświadczenie Kanadyjczyków.
Premier Kanady, którego Trump wyraźnie zaliczył do Półkuli Zachodniej w swojej zrewidowanej doktrynie bezpieczeństwa narodowego i otwarcie mu groził, przyznał, że narracja o porządku opartym na regułach jest fikcyjna. Stwierdził, że finanse, handel, energetyka i łańcuchy dostaw nie funkcjonują już jako mechanizmy wzajemnych korzyści, lecz jako narzędzia nacisku i broni, a świat zachodni nie przechodzi transformacji, lecz otwartego zerwania. Był to w istocie nieunikniony skutek realiów geopolitycznych i interesów kapitału finansowego.
Przymusowa akceptacja wycofania się USA jest teraz oczywista
Stany Zjednoczone nie posiadają już geopolitycznego potencjału, by kształtować cały świat. Ich równorzędność z Chinami pod względem wskaźników militarnych, technologicznych i przemysłowych, a w niektórych obszarach ich słabsza pozycja, świadczą o strukturalnym załamaniu, które uniemożliwia kontynuację jednobiegunowej hegemonii. Trump został już zmuszony do wycofania się z niektórych swoich gróźb. Na przykład w sprawie Grenlandii początkowo sugerował użycie siły militarnej, ale później zrezygnował z tej opcji po tym, jak w przededniu Davos z amerykańskich rynków akcji zniknęło prawie 800 miliardów dolarów.
W rzeczywistości Stany Zjednoczone próbują odnaleźć się w nowym porządku świata. Ich dążenie do bezwarunkowego związania Półkuli Zachodniej ze sobą poprzez odrodzenie doktryny Monroe'a jest samo w sobie przyznaniem się do malejącego potencjału globalnego. Nawet w tych ramach Waszyngton nie może powstrzymać Kanady ani Brazylii przed rozwijaniem relacji z Chinami, ani Argentyny przed utrzymywaniem kompleksowych powiązań gospodarczych z Pekinem. Te przypadki, wraz z przypadkami BRICS i innych krajów Globalnego Południa, pokazują, jak polityka oparta na presji i groźbach jest kontrproduktywna.
Państwa coraz częściej dążą do równowagi z Chinami, których model handlu, finansowania infrastruktury i wzajemnych korzyści jest atrakcyjny właśnie dlatego, że nie opiera się na przymusie. W Davos o Chinach mówiono przez pryzmat kontrolowanej niepewności, a nie otwartego zerwania. Podczas gdy Stany Zjednoczone kreślą ostrą linię systemowej konkurencji, kraje europejskie starają się zrównoważyć realia gospodarcze z presją geopolityczną. Z jednej strony dążą do utrzymania handlu, inwestycji i dostępu do rynku z Chinami; z drugiej strony dążą do dystansu w dziedzinie technologii, bezpieczeństwa i infrastruktury krytycznej. Odzwierciedla to europejską politykę charakteryzującą się elastycznością taktyczną, a nie strategiczną jasnością.
Natomiast przymusowe podejście Stanów Zjednoczonych generuje raczej zerwanie niż lojalność. Dla Waszyngtonu wielobiegunowość nie jest już wyborem strategicznym, lecz symptomatycznym skutkiem osłabienia władzy i wymuszonej akceptacji rzeczywistości. Otwarte przyznanie się sojuszników, takich jak Francja, Wielka Brytania, Niemcy, Kanada i Arabia Saudyjska, że porządek skoncentrowany wokół USA dobiegł końca, jest bezpośrednim skutkiem tej erozji. Jeśli ta trajektoria się utrzyma, Stany Zjednoczone ostatecznie staną przed koniecznością powrotu do polityki pokojowego współistnienia z Chinami, przypominającej współistnienie ze Związkiem Radzieckim w czasach zimnej wojny. Alternatywą jest oczywiście wojna.
Koniec porządku opartego na zasadach
Najbardziej oczywistym wspólnym mianownikiem Davos 2026 było uznanie, że porządek globalny ulega pęknięciu, a nie ewolucji. Przez dziesięciolecia dyskurs opartego na regułach systemu międzynarodowego funkcjonował jako narracja, która ukrywała arbitralne wyjątki i asymetryczne praktyki wielkich mocarstw. W Davos ta kurtyna została otwarcie podniesiona. Selektywne stosowanie prawa, naginanie zasad handlowych na korzyść potężnych i przekształcanie bezpieczeństwa w instrument przetargowy nie były już negowane.
Najbardziej uderzające oświadczenie polityczne w tej sprawie pochodziło od premiera Kanady, byłego finansisty Marka Carneya . Podkreślił, że finanse, handel, energia i łańcuchy dostaw stały się instrumentami nacisku i przymusu. Deklarując, że nie podziela już wiary w porządek oparty na regułach, Carney skutecznie rozpuścił ideologiczną legitymację liberalnego systemu kierowanego przez USA. Jego deklarację można uznać za epokową, gdyż sygnalizuje ona upadek ideologicznych podstaw porządku zachodniego, utrwalonego od czasów zimnej wojny.
Jednak ta chwila prawdy obnaża także hipokryzję: państwa, które popierały interwencje imperialne od Libii po Irak i od Syrii po Gazę, stają twarzą w twarz z rzeczywistością dopiero wtedy, gdy zagrożenia dotyczą ich samych, jak w przypadku Grenlandii i Danii.
Konfrontacja z zastępowaniem prawa siłą
Uczestnicy Davos 2026 byli zgodni, że świat szybko zmierza w kierunku porządku, w którym prawo ustępuje miejsca sile. Chociaż kanclerz Niemiec Friedrich Merz , prezydent Francji Emmanuel Macron i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer podeszli do tego z różnych punktów widzenia, uzyskany obraz był ten sam.
Ci przywódcy, którzy dotychczas milczeli w obliczu naruszeń prawa w Strefie Gazy, ataków Izraela na Iran, porwania prezydenta Wenezueli przez Stany Zjednoczone czy nękania cywilnych statków handlowych pod pretekstem „floty cieni”, nagle odkryli niebezpieczeństwa świata rządzonego przez brutalną siłę. Ci, którzy teraz ostrzegają, że nawet wielkie mocarstwa tracą poczucie bezpieczeństwa, gdy zasady się załamują, sami rok wcześniej byli aktywnymi uczestnikami polityki siły przeciwko słabszym państwom.
Wynik ich przemówień ujawnił wyraźną konfrontację między dwoma obozami: tymi, którzy postrzegają władzę jako jedyne źródło legitymizacji, i tymi, którzy dążą do ograniczenia władzy za pomocą prawa.
Handel jest teraz bronią
Niemal każda dyskusja ekonomiczna w Davos podkreślała, że handel nie jest już neutralnym narzędziem dobrobytu. Cła stały się narzędziami negocjacyjnymi, sankcje – mechanizmami kar geopolitycznych, a łańcuchy dostaw – strefami podatności na zagrożenia. Efektywność globalnej integracji przekształciła się w przewagę wykorzystywaną przez wielkie mocarstwa do tłumienia konkurencji.
W konsekwencji koncepcja bezpieczeństwa handlowego wysunęła się na pierwszy plan, szczególnie w gospodarkach średnich i rozwiniętych, gdzie wolny handel jest coraz częściej zastępowany selektywną, kontrolowaną i upolitycznioną wymianą. Davos podkreślił również, że strukturalny dystans między Stanami Zjednoczonymi a Europą nie jest już chwilowym napięciem.Deficyty handlowe, eksport samochodów i przemysłu, konflikty regulacyjne oraz wydatki na obronność stały się głównymi punktami rozbieżności.
Waszyngton postrzega Europę jako blok, który odnosi korzyści gospodarcze, nie dzieląc się obciążeniami w zakresie bezpieczeństwa, podczas gdy Europa postrzega Stany Zjednoczone jako nieprzewidywalne, jednostronne i narzucające wysokie koszty. Relacje transatlantyckie przekształciły się z partnerstwa opartego na wspólnych wartościach w twardą arenę negocjacji.
Zerwanie połączenia bezpieczeństwa z gospodarką
Chociaż NATO nie było bezpośrednio omawiane w Davos, to jednak odgrywało ważną rolę w tle. Udział USA w wydatkach sojuszu na obronę jest coraz częściej wykorzystywany jako dźwignia ekonomiczna i polityczna. Stany Zjednoczone odpowiadają za około dwie trzecie wydatków obronnych NATO i około 16 procent jego rocznego budżetu.
Długotrwała krytyka strategicznego samozadowolenia Europy przez Trumpa przerodziła się w szerszą próbę spieniężenia amerykańskiego parasola bezpieczeństwa poprzez handel, energię i ustępstwa strategiczne. Państwa europejskie coraz częściej interpretują to jednak jako atak na suwerenność i autonomię, podważając tym samym tradycyjną równowagę między bezpieczeństwem a gospodarką w NATO. Upieranie się Trumpa, że Grenlandia ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa USA, a nie dla zbiorowej obrony NATO, dodatkowo podważyło spójność sojuszu i symbolizowało głębszy kryzys zaufania.
Nowa koniunktura geopolityczna i wzrost potęgi średniego szczebla
Proces Davos 2026 wzmocnił również pewność siebie mocarstw średniej wielkości, takich jak Turcja. Zaostrzająca się rywalizacja między mocarstwami stwarza zarówno ryzyko, jak i szanse dla państw, które unikają sztywnego sojuszu lub całkowitego zerwania. Kraje zdolne do budowania odporności w dziedzinie energetyki, żywności, kluczowych surowców mineralnych, finansów i dyplomacji mogą na nowo zdefiniować współpracę w rozdrobnionym systemie globalnym.
Stopniowe zbliżenie Europy z Chinami, odzwierciedlające wcześniejszy zwrot Rosji na wschód, sugeruje przyszłość, w której Stany Zjednoczone konsolidują półkulę zachodnią, a Europa coraz bardziej uznaje się za zachodni półwysep Eurazji. Wewnętrzne rozdrobnienie w Stanach Zjednoczonych, napędzane przez sprzeczne interesy frakcji MAGA, neokonserwatystów, lobbystów, przemysłu zbrojeniowego, kapitału finansowego i think tanków, dodatkowo podważa strategiczną spójność Waszyngtonu.
Lekcje języka tureckiego
Davos 2026 niesie dla Turcji surowe lekcje. Żadna narracja o globalnym porządku nie jest trwała. Koncepcje takie jak porządek oparty na zasadach, partnerstwo strategiczne czy solidarność sojusznicza mogą zostać zawieszone, gdy tylko staną w konflikcie z interesami mocarstw. Turcja musi zatem oprzeć swoje bezpieczeństwo, gospodarkę i politykę zagraniczną na konkretnych zdolnościach, odstraszaniu i wielowymiarowych relacjach, a nie na abstrakcyjnych normach. Handel, energia i finanse stały się kwestiami bezpieczeństwa, co sprawia, że samowystarczalność, dywersyfikacja i odporność stają się koniecznością. Rolnictwo, gospodarka wodna i zasoby krytyczne wymagają pilnej ponownej oceny strategicznej. Architektura bezpieczeństwa nie może już opierać się na jednoosiowej logice sojuszu; musi opierać się na potencjale narodowym, silnym przemyśle obronnym i wielowarstwowym odstraszaniu.
Wielobiegunowość, choć ryzykowna, poszerza również pole manewru. Droga Turcji wiedzie przez elastyczną, opartą na zasadach równowagę opartą na interesach, a nie przez jedność czy izolację. Najsurowszą lekcją płynącą z Davos jest to, że w świecie, w którym siła ma pierwszeństwo przed prawem, ci, którzy naprawdę potrzebują prawa, to ci, którzy potrafią go bronić. Prawo międzynarodowe należy traktować nie jako abstrakcyjną moralność, lecz jako ramy chroniące suwerenność i interes narodowy. Ostatecznie źródłami bezpieczeństwa, dobrobytu i prestiżu są potencjał wewnętrzny i wywiad strategiczny, a nie zewnętrzne odniesienia. W tej nowej erze przetrwanie należy do państw, które łączą silne rządy, produktywną gospodarkę, niezależną obronę i wielopłaszczyznową dyplomację.
Oto lekcja, jaką Türkiye wyciągnęła z Davos.
Cem Gürdeniz
Admirał w st. spocz. Cem Gürdeniz, pisarz, ekspert geopolityczny, teoretyk i twórca tureckiej doktryny Błękitnej Ojczyzny (Mavi Vatan). Opublikował liczne książki na temat geopolityki, strategii morskiej, historii i kultury morskiej.
Jest pracownikiem naukowym Centrum Badań nad Globalizacją (CRG).
Za: https://www.globalresearch.ca/reflections-davos-26-geopolitics/5913651

