Prawo (el)
- Autor: ANNA LESZKOWSKA
- Odsłon: 3252
Deklaracja podstawowych zasad wymiaru sprawiedliwości odnoszących się do ofiar przestępstw i nadużyć władzy. Rezolucja Zgromadzenia Ogólnego ONZ 40/34 z dnia 29 listopada 1985 r.
A. Ofiary przestępstw
- „Ofiara” oznacza osobę, która, indywidualnie lub wspólnie z innymi osobami, poniosła szkodę, włączając w to uszczerbek fizyczny lub psychiczny, dolegliwość emocjonalną, stratę materialną lub znaczące naruszenie jej podstawowych praw, w rezultacie działań lub zaniechań stanowiących naruszenie przepisów prawa karnego będących w mocy na terenie Państw Członkowskich, włącznie z przepisami zakazującymi kryminalnego nadużycia władzy.
- Osoba może być uznana za ofiarę w rozumieniu tej Deklaracji niezależnie od tego, czy sprawca jest zidentyfikowany, zatrzymany, prowadzone jest przeciwko niemu postępowanie karne, czy jest skazany, i niezależnie od relacji rodzinnej pomiędzy sprawcą a ofiarą. Wyrażenie „ofiara” w odpowiednich sytuacjach obejmuje również najbliższą rodzinę i osoby pozostające na utrzymaniu bezpośredniej ofiary, jak również osoby, które poniosły szkodę angażując się w udzielenie pomocy ofierze lub w zapobieżenie staniu się ofiarą.
- Postanowienia tutaj zawarte będą znajdowały zastosowanie wobec wszystkich, bez różnic wynikających z kryteriów jakiegokolwiek typu, takich jak rasa, kolor skóry, płeć, wiek, język, religia, narodowość, przekonania polityczne lub inne, przekonania lub praktyki kulturowe, majątek, urodzenie lub status rodzinny, pochodzenie etniczne lub społeczne i niesprawność.
4. Ofiary powinny być traktowane ze współczuciem oraz szacunkiem dla ich godności. Są one uprawnione do dostępu do procedur wymiaru sprawiedliwości oraz, na zasadach wynikających z krajowych przepisów prawnych, do uzyskania niezwłocznego odszkodowania za poniesioną szkodę.
5. Powinny zostać ustanowione, lub wzmocnione, w sytuacjach gdy jest to potrzebne, odpowiednie mechanizmy sądowe i administracyjne w celu umożliwienia ofiarom uzyskania odszkodowania poprzez formalne lub nieformalne procedury, które powinny być szybkie, sprawiedliwe, niedrogie i dostępne. Ofiary należy informować o ich prawach w zakresie dochodzenia odszkodowania poprzez takie mechanizmy.
6. Dostosowanie procedur sądowych i administracyjnych do potrzeb ofiar powinno być realizowane poprzez:
(a) informowanie ofiar o ich roli oraz zakresie, harmonogramie i postępach postępowań, a także o rozstrzygnięciach podejmowanych w ich sprawach, szczególnie w sytuacjach, gdy w grę wchodzą poważne przestępstwa i gdy zwróciły się one o taką informację;
(b) dopuszczanie aby, w przypadkach gdy zaangażowane są interesy osobiste ofiar, na właściwych etapach postępowania mogły być prezentowane oraz rozpatrywane ich opinie i obawy, bez uszczerbku dla praw oskarżonego i zgodnie z krajowym systemem wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych;
(c) zapewnienie właściwej pomocy ofiarom w trakcie całego postępowania;
(d) podejmowanie środków w celu zminimalizowania niedogodności napotykanych przez ofiary, ochrony ich prywatności, gdy jest to potrzebne, oraz zapewnienia im bezpieczeństwa, jak również ochrony ich rodzin i świadków mających zeznawać na ich rzecz przed zastraszeniem i zemstą;
(e) unikanie niepotrzebnego opóźnienia w rozstrzyganiu spraw oraz w wykonywaniu poleceń i zarządzeń przyznających odszkodowania ofiarom.
7. W przypadkach gdy jest to wskazane, powinny być stosowane nieformalne sposoby rozstrzygania sporów, włącznie z mediacją, arbitrażem i zwyczajowymi środkami wymierzania sprawiedliwości lub praktykami lokalnymi, w celu ułatwienia pojednania i uzyskania odszkodowania przez ofiary.
Naprawienie szkody8. Sprawcy przestępstwa lub osoby trzecie odpowiedzialne za ich zachowanie powinny we właściwych przypadkach dokonać sprawiedliwego naprawienia szkody na rzecz ofiar, ich rodzin lub osób pozostających na ich utrzymaniu. Taka restytucja powinna obejmować zwrot własności lub zapłatę za poniesioną szkodę bądź utratę, zwrot kosztów poniesionych w rezultacie stania się ofiarą przestępstwa, świadczenie usług oraz przywrócenie praw.
9. Rządy powinny dokonać przeglądu praktyk, przepisów prawa i innych regulacji, w celu rozważenia stosowania restytucji, jako możliwego wariantu orzekania obok pozostałych sankcji karnych.
10. W przypadkach wyrządzenia znaczącej szkody środowisku obowiązek restytucji, jeżeli zostanie orzeczony, w takim stopniu w jakim jest to jest możliwe powinien obejmować przywrócenie dotychczasowego stanu środowiska, odbudowę infrastruktury, wymianę służących wspólnocie lokalnej urządzeń użytku publicznego oraz zwrot kosztów przeniesienia lokalnej wspólnoty na inne miejsce, wtedy gdy konieczność taka będzie rezultatem wyrządzonej szkody.
11. W przypadkach naruszenia krajowych przepisów karnych przez funkcjonariuszy publicznych bądź innych pracowników działających w ramach urzędowych bądź quasi – urzędowych kompetencji, ofiary powinny uzyskać naprawienie szkody od Państwa, którego funkcjonariusze bądź pracownicy są odpowiedzialni za jej wyrządzenie. W przypadkach, gdy rząd, pod którego władzą wyrządzające szkodę działanie lub zaniechanie miały miejsce, już nie istnieje, naprawienie szkody powinno zapewnić Państwo lub rząd będący jego następcą prawnym. Wyrównanie poniesionych strat
12. Gdy nie jest w pełni możliwe uzyskanie wyrównania poniesionych strat od sprawcy lub z innych źródeł, Państwa powinny podejmować starania w celu zapewnienia finansowego wyrównania:
(a) ofiarom, które doznały znaczącego zranienia ciała lub uszkodzenia zdrowia fizycznego bądź psychicznego w rezultacie popełnienia poważnych przestępstw;
(b) rodzinom ofiar, w szczególności osobom pozostającym na utrzymaniu osób, które zmarły lub stały się fizycznie bądź psychicznie niesprawne w rezultacie stania się ofiarą przestępstwa.
13.Należy wspierać powstawanie, rozwój i wzrost znaczenia funduszy państwowych na rzecz wyrównywania ofiarom przestępstw poniesionych strat. W sytuacjach gdy jest to potrzebne, mogą być w tym celu tworzone również inne fundusze, włączając w to środki obejmujące przypadki, gdy poniesionych strat nie jest w stanie wyrównać Państwo, którego ofiara jest obywatelem.
Pomoc14. Ofiary powinny otrzymywać potrzebną pomoc materialną, medyczną, psychologiczną i społeczną przy użyciu środków rządowych, ochotniczych, samorządowych i lokalnych.
15. Należy informować ofiary o przysługujących im świadczeniach służby zdrowia oraz świadczeniach społecznych, a także innej odpowiedniej pomocy, oraz zapewnić im łatwy do nich dostęp.
16. Pracownicy policji, wymiaru sprawiedliwości, służby zdrowia i opieki społecznej oraz inny odpowiedni personel, powinni podlegać szkoleniu mającemu na celu uwrażliwienie ich na potrzeby ofiar oraz otrzymywać wskazówki zapewniające udzielenie właściwej i szybkiej pomocy.
17. Podczas świadczenia odpowiednich usług i udzielania pomocy ofiarom, powinno się uwzględniać potrzeby tych, którzy posiadają szczególne potrzeby wynikające z charakteru wyrządzonej szkody lub z czynników, takich jak wymienione w punkcie 3 powyżej. B.Ofiary nadużycia władzy.
18. „Ofiara” oznacza osobę, która, indywidualnie lub wspólnie z innymi osobami, poniosła szkodę, włączając w to uszczerbek fizyczny lub psychiczny, dolegliwość emocjonalną, stratę materialną lub znaczące naruszenie jej podstawowych praw, w wyniku działań lub zaniechań, które nie stanowiąc naruszenia krajowych przepisów karnych, stanowią jednak naruszenie uznanych na płaszczyźnie międzynarodowej norm odnoszących się do praw człowieka.
19. Państwa powinny rozważyć włączenie do prawa krajowego norm zakazujących nadużycia władzy oraz zapewnienie odpowiednich środków dochodzenia praw przez ofiary takich nadużyć. W szczególności środki takie powinny obejmować naprawienie szkody i/lub wyrównanie poniesionych strat, a także potrzebną materialną, medyczną, psychologiczną i społeczną pomoc i wsparcie.
20.Państwa powinny rozważyć wynegocjowanie wielostronnych międzynarodowych traktatów dotyczących ofiar w rozumieniu definicji zawartej w punkcie 18.
21. Państwa powinny dokonywać okresowego przeglądu istniejących przepisów prawnych i praktyk w celu zapewnienia, by odpowiadały one zmieniającym się okolicznościom, jeśli jest to konieczne tworzyć i wprowadzać w życie przepisy prawne zakazujące działań stanowiących poważne nadużycia władzy politycznej lub ekonomicznej oraz wspierające politykę i mechanizmy zapobiegania takim działaniom, a także rozwijać i czynić łatwo dostępnymi odpowiednie prawa i środki dochodzenia tych praw przez ofiary takich działań.
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1380
W XX wieku doktryna wolności mórz (Mare Liberum) sformułowana w XVII w. przez niderlandzkiego prawnika i filozofa Hugo Grotiusa okazała się niewystarczająca dla regulacji stosunków miedzy państwami posiadającymi dostęp do morza i tymi, które nie mając dostępu, chciały jednak z morza korzystać. Doktryna zakładała dla wszystkich swobodny dostęp do morza, a więc także do jego zasobów.
Coraz więcej państw posiadających dostęp do morza, uprawnionych do korzystania z tzw. wód terytorialnych szerokości 12 mil morskich (mila morska = 1852 m) w linii prostopadłej do wybrzeża, zaczęło rozciągać swoją jurysdykcję – często jednostronnie – na znacznie większe obszary, tworząc tzw. strefy wyłączności ekonomicznej (Exclusive Economic Zones, EEZ).
Szczególnie dotyczyło to rejonów zasobnych w złoża kopalin (zwłaszcza ropy naftowej i gazu) lub obejmujących produktywne łowiska. Sytuacja taka prowadziła do wielu konfliktów międzynarodowych, z użyciem sił militarnych włącznie i dojrzała do prawnego rozwiązania.
Tym rozwiązaniem okazał się ponad 20-letni proces negocjacji międzynarodowych podjęty przez ONZ w 1967 r. z inicjatywy Arvida Pardo (1914-1999), ambasadora Malty przy ONZ.
Pardo wezwał do ustanowienia regulacji międzynarodowych zapewniających pokój na morzach, zapobieganie zanieczyszczeniom i ochronę zasobów morskich. Zaproponował, by zasoby dna morskiego stanowiły wspólne dziedzictwo ludzkości oraz by część zasobów morskich została przeznaczona na zniwelowanie nierówności między krajami bogatymi i ubogimi.
Wspomniany proces doprowadził do uchwalenia w kilku etapach -począwszy od 1982 r. a skończywszy na 1994 r. - Konwencji ONZ o Prawie Morza (United Nations Convention on the Law of the Sea, UNCLOS), czyli „konstytucji” mórz, która w założeniach swych miała stanowić ramy prawne dla wszelkich spraw związanych z obecnością człowieka na morzu.
Polska ratyfikowała Konwencję 6 listopada 1998 r. Należy powiedzieć, że nie wszystkie kraje członkowskie ONZ podpisały i/lub ratyfikowały Konwencję; do tych „wielkich nieobecnych” należą m.in. Stany Zjednoczone.
W odniesieniu do dna morskiego (a więc i jego zasobów) Konwencja dokonała bardzo ważnego rozróżnienia na obszary znajdujące się w obrębie jurysdykcji państw nadbrzeżnych (sankcjonując de facto istnienie wód terytorialnych i EEZ) i obszary poza tą jurysdykcją.
W myśl Konwencji, dno morskie leżące poza obszarami jurysdykcji państw nadbrzeżnych podlega zarządzaniu przez Międzynarodową Organizację Dna Morskiego (International Seabed Authority, ISA), autonomiczny organ ONZ powołany na mocy Konwencji. W UNCLOS obszar ten określa się mianem „The Area”, czyli „Obszar”.
Prawo morza obowiązuje wszystkich sygnatariuszy Konwencji, co oznacza, że zakres i sposób ich działania w „Obszarze” jest ściśle określony przepisami prawa międzynarodowego.
Kwestia zarządzania rejonami dna morskiego poza obszarami jurysdykcji międzynarodowej jest o tyle istotna, że w wielu miejscach tych rejonów występują cenne surowce, m.in. ropa naftowa, gaz, rudy metali. Te ostatnie – występujące w odrębnych rejonach w różnych postaciach (konkrecje polimetaliczne, złoża siarczków polimetalicznych i naskorupienia kobaltonośne) – stanowią szczególnie cenny rezerwuar zasobów surowcowych, których eksploatacja rozważana jest już od lat 70-tych XX w.
Ewentualną eksploatację musi jednak poprzedzić eksploracja (rozpoznanie rozmieszczenia, ilości i jakości tych zasobów), a także – a może przede wszystkim – zbadanie oddziaływania potencjalnej eksploatacji na ekosystemy głębokowodne, w tym na unikalne zespoły organizmów.
Niestety, o ekosystemach tych wiemy jeszcze bardzo niewiele. Poznawanie ich stało się celem wielu międzynarodowych programów badawczych, a działania dla ich ochrony – ambicją wielu organizacji międzynarodowych. Działania dla ochrony tych ekosystemów i związane z tym plany zarządzania obszarami dna oceanicznego o potencjalnym znaczeniu eksploatacyjnym leżą również w gestii ISA, która podjęła długofalowy program zmierzający do ustalenia ram prawnych tego zarządzania. Takie ramy prawne stworzono już dla specyficznego obszaru dna Pacyfiku, położonego mniej więcej między Meksykiem a Hawajami, zwanego Strefą Rozłamów Clarion-Clipperton (Clarion-Clipperton Fracture Zone, CCFZ).
CCFZ to olbrzymi (pokrywający ok. 2 mln km2) obszar zalegania rud metali w postaci tzw. konkrecji polimetalicznych, mniejszych lub większych grud jak gdyby „rozsypanych” na dnie. Od ponad 20 lat w CCFZ prowadzone są prace rozpoznawcze na mocy przyznanych przez ISA licencji eksploracyjnych w ramach specjalnych kontraktów (obecnie w CCFZ jest ich 16).
Podczas gdy istnieją ramy prawne dla ubiegania się o przyznanie kontraktów na eksplorację i kontrakty takie są już zawierane, nie do końca ustalona jest kwestia zawierania kontraktów na ewentualną eksploatację (wydobywanie) zasobów dna oceanicznego poza obszarami jurysdykcji narodowych. W ISA trwają prace nad regulacjami prawnymi (tzw. Exploitation Code, EC) szczegółowo definiującymi sposób ubiegania się o licencję wydobywczą, przyznawania jej i wygaszania, a także określającymi metody sprawowania kontroli nad kontraktorami przez ISA oraz państwa sponsorujące.
O licencję wydobywczą będą mogli ubiegać się tzw. kontraktorzy – podmioty gospodarcze lub państwa. Za każdym potencjalnym kontraktorem musi stać co najmniej jedno państwo sponsorujące, którego obowiązki i prawa są określone w Konwencji i sprowadzają się do zapewnienia zgodności wszystkich działań kontraktora z zapisami Konwencji (a także ustaleniami zawartymi w kontrakcie poszukiwawczym lub wydobywczym).
W obecnym kształcie, czyli w drugiej wersji roboczej EC, przewiduje się cesję kontraktu na rzecz innego podmiotu za zgodą ISA; przewiduje się także możliwość ustanowienia innego państwa sponsorującego danego kontraktora w przypadku rezygnacji dotychczasowego (prof. J. Marcin Węsławski w wywiadzie opublikowanym w numerze majowym Spraw Nauki określił to jako „obrót prawami”).
Polska (obok Bułgarii, Czech, Federacji Rosyjskiej, Kuby i Słowacji) jest jednym z 6 państw sponsorujących Wspólną Organizację Interoceanmetal (IOM), konsorcjum posiadające obecnie koncesję eksploracyjną w obszarze CCFZ. W związku z tym uczestniczy w pracach związanych z rozpoznaniem zasobów i stanu ekosystemu tego obszaru. Ponadto w lutym 2018 r. Polska zawarła z ISA kontrakt na prowadzenie eksploracji zasobów siarczków polimetalicznych w wyznaczonym obszarze Grzbietu Śródatlantyckiego, niezwykłego łańcucha „gór” w oceanie. Bez wątpienia ta licencja eksploracyjna da polskim badaczom oceanów okazję do poznawania tego fascynującego środowiska, jednego z najbardziej niezwykłych w oceanie.
Kamila Mianowicz
Dr hab. Kamila Mianowicz jest pracownikiem naukowym Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Szczecińskiego.
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 3778
Z dr Ireną Lipowicz, Rzecznikiem Praw Obywatelskich, rozmawia Anna Leszkowska

- Pani Profesor, rolą Rzecznika Praw Obywatelskich jest badanie, czy na skutek działania lub zaniechania organów, organizacji lub instytucji obowiązanych do przestrzegania i realizacji wolności i praw człowieka i obywatela nie nastąpiło naruszenie prawa, a także zasad współżycia społecznego i sprawiedliwości społecznej.
Są to zwykle przypadki jednostkowe, indywidualne.
Czy na ich podstawie można jednak wnioskować o jakości tworzonego w Polsce prawa?
- W dużej mierze tak. W naszej pracy rozpatrujemy przede wszystkim sprawy indywidualne, analizujemy sytuację prawną obywateli, którzy składają do nas skargi, ale jeżeli problemy się powtarzają lub wyłania się z nich jakieś większe zagadnienie, to formułujemy tzw. wystąpienie generalne i kierujemy je do odpowiedniego ministerstwa czy innej instytucji. Zwracamy w nim uwagę na to, że jakaś ustawa, bądź przepis, powinny ulec zmianie.
Statystycznie to wygląda to w ten sposób, że rocznie przychodzi do nas ponad 60 tysięcy skarg obywateli, a biuro RPO podsumowując te skargi sporządza ok. 200 wystąpień generalnych dotyczących właśnie zagadnień prawnych. W tych przypadkach, w których widzimy poważne naruszenie Konstytucji i brak reakcji ze strony adresatów naszych wystąpień, sporządzamy wniosek do Trybunału Konstytucyjnego (ok. 20 rocznie, to szczyt tej „piramidy”).
- Czy te wystąpienia dotyczą obszaru całego prawa, czy tylko określonych jego zagadnień. W ub. roku najwięcej skarg było w obszarze prawa karnego...
- Oczywiście, zajmujemy się skargami obywateli dotyczącymi całego obszaru prawnego, choć nie wszystko leży w kompetencjach RPO i czasami nasza pomoc musi sprowadzić się do tego, że informujemy autora skargi do kogo powinien się zwrócić. Natomiast sprawy karne są rzeczywiście najliczniejsze, stanowią jedną trzecią wszystkich napływających spraw, być może dlatego, że są dla ludzi najbardziej dotkliwe, bolesne. Dużo wystąpień obywateli dotyczy również obszaru prawa cywilnego (ok. 20%) oraz prawa administracyjnego i gospodarczego (ok. 16%).
- Powiedziała pani kiedyś, iż źródłem naruszeń prawa w Polsce bywa samo prawo a proces stanowienia prawa wymaga zdecydowanej reformy. Z jednej strony, prawo zawsze będzie niedoskonałe, bo nie nadąża za życiem, ale z drugiej – w Polsce odnosi się wrażenie, że całe prawo jest nieprzyjazne dla ludzi. To chyba świadczy o tym, że to prawo jest źle stanowione?
- Mówiłam o tym podczas wystąpienia w Sejmie, bo należy kierować tego typu uwagi do osób, które prawo stanowią. Mówiłam o tym także podczas dorocznego spotkania w Trybunale Konstytucyjnym.
Patrząc z perspektywy mojego urzędu, w ciągu ostatnich 10-15 lat jakość prawa w Polsce rzeczywiście się pogorszyła. Być może dlatego, że parlamentarzyści są rozliczani przez opinię publiczną i wyborców z innych sukcesów niż porządne stanowienie prawa. Ta właściwa praca, najważniejsza w parlamencie, nie zapewnia częstej obecności w mediach.
Rozumiem, że parlament jest miejscem ścierania się poglądów, rywalizacji partii politycznych – i tak być powinno. Tyle tylko, że relacja stanowienia prawa, ogromnej, żmudnej pracy legislacyjnej, do tej czysto politycznej funkcji parlamentu winna być jak 70:30 procent. Tymczasem odnoszę wrażenie, że dziś jest odwrotnie. Niestety, prowadzi to do takich sytuacji, że mamy nawet do czynienia z nowelizacją ustanowionego prawa jeszcze przed jego wejściem w życie, albo z narastającymi rozbieżnościami orzecznictwa w danej sprawie, w zależności od miejsca rozpatrywania na mapie Polski.
- Może i w Sejmie panuje taka medialna praktyka, że „to się wytnie”, czyli najpierw stworzymy ustawę, a jak coś w niej okaże się niedobre, to poprawi Senat lub Prezydent? Może kiepska jakość dokumentów prawnych spowodowana jest niskimi płacami prawników sejmowych, jak to bywa tłumaczone?
- Co do płac w Biurze Studiów i Ekspertyz Kancelarii Sejmu nie chcę się wypowiadać, to nie moja kompetencja. Natomiast chciałam zwrócić uwagę na inny problem, powiedzmy: związany z etyką. I mówię to nie tylko jako osoba reprezentująca obywateli w sporach z władzą publiczną, ale jako osoba, która spędziła 8 lat w parlamencie, w czasach, kiedy to Tadeusz Mazowiecki narzucał posłom standardy etyczne, a komisja do spraw etyki z Olgą Krzyżanowską rozliczała ewentualne przewinienia. Już samo użycie takiego sformułowania, że „zrobiłem błąd, ale to się wytnie”, byłoby podstawą przynajmniej do odpowiedzialności wewnątrz klubu. Bo to oznaczało, że po prostu poseł źle wykonał swoją pracę.
Po drugie, na początku istnienia niepodległej RP, jeżeli sejmowe biuro legislacyjne powiedziało, że się czegoś nie da zrobić, bo przecież prawo nie działa wstecz, albo nie można dwa razy karać za to samo, czy naruszane są inne podstawowe zasady konstytucyjnego państwa prawnego – dla nas, posłów, kończyła się dyskusja. Rolą przewodniczącego komisji – niezależnie od przynależności partyjnej – było doprowadzenie do tego, aby autorytet biura legislacyjnego miał rozstrzygające znaczenie w sprawach czysto legislacyjnych.
Niestety, dzisiaj nie zawsze tak to wygląda. Jednak niedawno otrzymałam optymistyczne zapewnienie, że Senat chce się w końcu zająć złym stanowieniem prawa. Między innymi członkowie Senatu chcą monitorować w sejmowych komisjach sprawy, których dotyczą wystąpienia generalne RPO i w których wskazujemy na błędy popełnione przez parlament, bądź kiepską jakość prawa. Dla mnie sytuacja jest bardzo poważna – polski parlament cieszy się bowiem obecnie tylko 17-procentową akceptacją społeczną. To zagraża naszej demokracji.
- Sądząc po planach stawiania płotów wokół gmachu na Wiejskiej, chyba mają tego świadomość... Żyją na wyspie szczęśliwości...
- Wiem, że ten gmach wciąga. Za moich czasów wchodziło się do Sejmu z ulicy, nie było żadnych barier, bramek, nie przychodziło nam to wówczas do głowy. Nie namawiam jednak do demontowania istniejących urządzeń, bo czasy się zmieniły, choćby z powodu pojawienia się nowych zagrożeń. Ale ta zwiększająca się niechęć społeczna wymaga innego przeciwdziałania, odbudowy ponadpartyjnego autorytetu parlamentu. Być może powinniśmy częściej pokazywać nie tylko spory i kłótnie, ale i promować dobrą pracę. Rozmawiałam na ten temat z Wicemarszałkiem Sejmu. Ponadto trzeba informować społeczeństwo, że poprawa jakości stanowionego prawa zależy od wielu instytucji, nie tylko parlament je tworzy, wszak większość ustaw powstaje w wersji roboczej w resortach i trafia do Sejmu w postaci projektów.
I tutaj chciałam zwrócić uwagę na jeszcze jeden kolejny problem: dokonano szczęśliwie reformy samorządu terytorialnego, ale nie zrobiono reformy centrum. Administracja centralna – mimo pewnych prób przebudowy – została w starym kształcie. Tymczasem są ministerstwa, jak np. Skarbu Państwa, których nie było w poprzednim ustroju i w których panuje zupełnie inna kultura organizacyjna. Są też i takie, jak ministerstwo zdrowia, z którego w ramach zmian wyprowadzono nawet departament ochrony praw pacjenta.
W efekcie mamy „na zewnątrz” rzecznika ochrony praw pacjenta, ale w resorcie zdrowia nie ma nikogo, kto by o prawa pacjenta dbał z urzędu przy tworzeniu każdego projektu ustawy czy rozporządzenia.
- Z tego też widać, że duch prawa ustąpił literze… Gdzieś od połowy lat 90. zaczęły się rozchodzić ich drogi. Prawo stosuje się instrumentalnie, formalnie, zapomina, czemu ono służy, duch staje się nieważny...
- Jestem ostrożna w takim rozdzielaniu ducha i litery prawa. To są ciekawe rozważania teoretyczne. Uważam, że ów duch to po prostu interpretacja litery prawa. To jest to, czego dokonuje Trybunał Konstytucyjny, wydając orzeczenia w wielu sprawach, których rozstrzygnięć wprost w zapisie konstytucyjnym jeszcze nie ma. Natomiast to, co jest istotne w połączeniu ducha i litery, to świadomość, że są sytuacje, kiedy np. w jednej części kraju prawa osób starszych i niepełnosprawnych są dobrze realizowane, jak w Stargardzie Szczecińskim, a w drugiej – np. w Krakowie czy w bardzo opóźnionej pod tym względem Warszawie – fatalnie. A prawo jest to samo i tu i tam.
To również pokazuje dobitnie konieczność reformy administracji centralnej nadzorującej samorząd, zwłaszcza tych „starych” resortów, bo potrzebna jest po prostu większa efektywność zarządzania w skali państwa.
- Ale często jest tak, że prawnikom – choć nie tylko im – nie chce się pochylić nad duchem prawa, wyjść poza jego literę, bo jest to wygodne. Może prawo mamy więc niezłe, tylko wykonanie szwankuje?
- O jakości prawa już mówiliśmy. Pilnej poprawy wydaje się jednak wymagać również zawód prawniczy, edukacja i promocja w tym obszarze. Cóż z tego, że mamy wielu wspaniałych sędziów i prokuratorów, kiedy to nie oni są dostrzegani przez opinię publiczną, tylko ci źli, opieszali i popełniający oczywiste błędy. A swoją drogą, niektórymi „czarnymi owcami” w środowisku samorządy zawodowe prawników powinny się zająć z większym zdecydowaniem i konsekwencją. Mówię o tym otwarcie podczas spotkań z samorządem zawodowym.
- Korporacje zawodowe – zarówno lekarskie jak i prawnicze – są na tyle silne, że nie pozwalają dotknąć swoich członków.
- Siła samorządów zawodowych jest trochę kolosem na glinianych nogach. Jeżeli same nie potrafią się reformować i przystosowywać do nowych czasów, to w pewnym momencie aprobata społeczna będzie tak niska, że zaczną tracić swoje przywileje. W tej chwili nie wszystkie samorządy zawodowe to dostrzegają. Tu jest trochę jak w Sejmie – dobrze spełniającym funkcję polityczną i nie najlepiej legislacyjną. Samorządy zawodowe spełniają dobrze funkcję integrowania środowiska i reprezentacji jego interesów, natomiast wyraźnie kuleje odpowiedzialność zawodowa i dyscyplinarna.
- Czy obecnie, przy tym prawie, jakie mamy, można uzyskać przestrzeganie zasad współżycia społecznego i sprawiedliwości społecznej – co może brzmi anachronicznie, bo pojęcie to bywa marginalizowane.
- Rzecznik Praw Obywatelskich jest tym organem, który zasadę sprawiedliwości społecznej ma wpisaną w zakres działania. I dla mnie jest to bardzo aktualne pojęcie. Istotą instytucji ombudsmana jest to, że o ile wszystkie organy państwa winny przede wszystkim wykonywać prawo, RPO w każdym kraju powinien pilnować również przestrzegania zasad sprawiedliwości społecznej.
Martwi mnie tylko, że Trybunał Konstytucyjny nie zastosował jeszcze tego pojęcia, jako samoistnej podstawy orzeczenia, co więcej niektórzy sędziowie wypowiadają się, że jest to raczej „intuicja prawna” niż konkretne pojęcie konstytucyjne. Bardzo poważnie się tym przejmuję, dlatego wyznaczyłam jako Rzecznik Praw Obywatelskich trzy priorytety, które wywodzą się z zasad sprawiedliwości społecznej. Dotyczą one praw osób starszych, praw osób z niepełnosprawnością i praw imigrantów, czyli grup, które są niewątpliwie bardzo poszkodowane na skutek występowania zjawisk niesprawiedliwości społecznej.
Moim zdaniem, także państwo liberalne może być państwem sprawiedliwym społecznie. Jednak przy takim stanie prawa, jakie mamy obecnie, jest to bardzo trudne, czasami niemożliwe. Dlatego tak potrzebne są zmiany w naszej legislacji i dobra praca parlamentu. Zwłaszcza jedną rzecz musimy zdecydowanie poprawić – zaufanie.
Niestety, jesteśmy krajem pod tym względem niemal patologicznym – mamy najniższy w Europie wskaźnik zaufania społecznego. A ponieważ nie ufamy sobie, to i parlament nie ufa obywatelom.
Nasze prawo jest więc sztywne, kazuistyczne, pełne nieufności wobec człowieka, stąd czasami bierze się jego bezduszność. Aby to zmienić, ciężko pracować musimy wszyscy – obywatele, organizacje pozarządowe, parlament, każdy resort. Zaufanie łatwo się traci, trudniej jest je odbudować, ale to możliwe i wierzę, że tak się stanie. Stać nas na poprawę naszego miejsca w rankingu zaufania społecznego wśród innych państw europejskich i poprawę jakości prawa.
Dziękuję za rozmowę.
- Autor: Ewelina Stańczyk-Malicka
- Odsłon: 6801
Pojęcie przemocy w rodzinie obejmuje wszelkie odmiany złego traktowania tych członków rodziny, którzy nie są w stanie skutecznie się bronić. Najczęściej ofiarami przemocy padają dzieci, osoby okresowo lub trwale niedołężne ze względu na starość czy chorobę, lecz także kobiety, mimo że ich zależność od innych nie jest tak oczywista jak w przypadku dziecka czy osoby niedołężnej.