Ekonomia (el)
- Autor: ANNA LESZKOWSKA
- Odsłon: 2981
Przemysłowcy radzą rządowi
Spowolnienie gospodarcze, które dało się mocniej odczuć w roku 2012 i 2013 spowodowane jest przez wyczerpanie się krajowych sił rozwojowych, brak stabilności i podstaw popytowych, zacieśnienie polityki fiskalnej, złą politykę monetarną, przedłużający się kryzys w strefie euro i zmniejszenie strumienia środków europejskich.
To najkrócej wyrażona diagnoza Polskiego Lobby Przemysłowego zawarta w drugiej części Raportu o globalnym kryzysie i jego konsekwencjach dla Polski.*
Do tych wszystkich czynników dochodzi również mało nowoczesna struktura gospodarcza, nie produkująca wystarczająco wysokiej wartości dodanej, co miałoby przełożenie na poziom płac Polaków. To strukturalne zapóźnienie, słabość przemysłu, mała liczba wysokich technologii jest rezultatem źle przeprowadzonej transformacji naszej gospodarki i wrogich przejęć prywatyzacyjnych oraz pokłosiem praktykowania neoliberalnego modelu gospodarczego, zrzeczenia się przez państwo instrumentów aktywnej polityki gospodarczej praktykowanych przez np. Niemcy.
Środki europejskie z ostatniej perspektywy finansowej są na wyczerpaniu, zaś nowa zacznie się w 2014 roku. Będzie to (2014-2020) już ostatni tak korzystny budżet dla Polski co nakazuje bić na alarm w kwestii struktury polskiej gospodarki. Jeszcze kilka lat temu wydatki inwestycyjne były głównym motorem polskiego wzrostu. W roku obecnym, nawet po planowanym uruchomieniu programu Inwestycje Polskie, będą one prawdopodobnie znacząco niższe.
Potrzebny państwowy system gwarancji i zachęt inwestycyjnych
Krajowe wydatki inwestycyjne (państwowe i prywatne) są głównym kołem zamachowym gospodarki doganiającej, takiej jak Polska. Ich poziom musi być zatem odpowiednio wysoki i skierowany w obszary o długoletniej użyteczności. Brak tych wydatków bardzo szybko przekłada się na słabnące płace i wydatki gospodarstw domowych, co widzimy szczególnie od drugiej połowy 2012 roku, po ukończeniu inwestycji związanych z Euro 2012. Popyt jest w związku z tym niski, gdyż jego składniki: konsumpcja gospodarstw domowych, inwestycje przedsiębiorstw i wydatkach państwa stagnują. Rośnie liczba upadających przedsiębiorstw małych i średnich. Inwestycje przedsiębiorstw mogłyby wzrosnąć, gdyż potencjał do tego jest duży, biorąc pod uwagę środki przedsiębiorstw w bankach, jednak przede wszystkim zła polityka pieniężna i kredytowa, a także brak pewności na rynku zniechęcają do inwestycji. Ważną rolę w zmianie tego stanu rzeczy powinien odgrywać państwowy system gwarancji i zachęt inwestycyjnych.
Akcjonariat pracowniczy i spółdzielnie
Upadkowi przedsiębiorstw, bankrutujących w okresie kryzysu, w dużym stopniu mogłaby zapobiec szeroka praktyka wprowadzania akcjonariatu pracy pracowników. To zwiększa zakres odpowiedzialności, inicjatywy, elastyczności zatrudnienia i płac oraz nadaje przedsiębiorstwu nową dynamikę przetrwania i rozwoju. Inną formą, stale aktualną i szczególnie ważną w okresie kryzysu jest ruch spółdzielczy, dobrze zakorzeniony i sprawdzony w naszym kraju i w Europie: spółdzielnie produkcyjne i handlowe, spółdzielnie mieszkaniowe, banki spółdzielcze oraz towarzystwa ubezpieczeń i poręczeń wzajemnych. Te formy działalności społeczno-gospodarczej powinny być szczególnie propagowane i wspierane przez państwo, ale niestety stale spotykają się z różnymi utrudnieniami i negatywnymi interwencjami.
Problemy społeczne musi rozwiązywać państwo
Niestety, spowolnienie odbiło się na pogorszeniu rynku pracy. Bezrobocie i rozwarstwienie dochodów narastają, co w dłuższym okresie może zagrażać spokojowi społecznemu. Frustracja wywołana brakiem perspektyw może prowadzić do nasilania się emigracji zarobkowej oraz patologii o silnych społecznych konsekwencjach. W pierwszym kwartale 2013 roku bezrobocie niebezpiecznie zbliża się do granicy 15% (wśród młodzieży dochodzi do 40%), co powoduje, iż staje się ono poważnym problemem społecznym wymagającym interwencji państwa. Jednocześnie struktura gospodarcza powoduje, iż w kraju wiele regionów dotkniętych jest trwale wyższym bezrobociem, co jest po części dziedzictwem ułomnie przeprowadzonej transformacji przemysłu.
Jednym z efektów kryzysu i obecnego systemu gospodarczego jest emigracja i problemy demograficzne. Chociaż średnia płaca pozwala zaspokajać potrzeby statystycznego Polaka, to płace znaczącej większości polskich pracowników znajdują się dużo poniżej średniej, co w połączeniu z niską stabilnością rynku pracy i nietrwałym charakterem umów pracowniczych stawia szczególnie nisko wykwalifikowanych pracowników w niezwykle trudnej sytuacji, a ponadto obniża poziom popytu konsumpcyjnego, stymulującego gospodarkę. Bardzo ciężka sytuacja materialna dotyczy rodzin wielodzietnych; co dziesiąte polskie dziecko chodzi głodne.
Niskie płace są w głównej mierze odzwierciedleniem złej struktury własnościowej i gospodarczej, tj. produktywność roboczogodziny jest znacząco poniżej średniej unijnej. Jest to spowodowane m. in. niskim poziomem użycia w produkcji technologii wysoko zaawansowanych, będących przyszłością gospodarki opartej na wiedzy. Istotny jest tu także wielki strumień zysków i dochodów wyprowadzanych za granicę z zakładów pracy w Polsce przez ich zagranicznych właścicieli. Wysoki jest za to poziom usług w polskiej gospodarce; są to jednak w znacznej mierze usługi lokalne, nieeksportowane, o niskiej wartości dodanej.
Niezbędna zmiana struktury gospodarki
Jak wskazuje wielu ekspertów, kluczem do poprawy dobrobytu jest zmiana struktury gospodarki, na tę, w której większy udział będą mieli pracownicy oraz przemysły o wysokiej wartości dodanej. Innowacyjne, konkurencyjne gałęzie gospodarki są w stanie zagwarantować wysoki poziom płac pracowniczych, odpowiednią bazę podatkową, a w konsekwencji infrastrukturalną i ogólnospołeczną (edukacja, ochrona zdrowia, zabezpieczenie socjalne). Niestety, niski poziom wydatków na naukę, badania i rozwój sprawia, iż infrastruktura potrzebna do konkurowania w produkcji zaawansowanej technologii kuleje
/.../ Polska najwyraźniej potrzebuje aktywniejszej polityki w dziedzinie gospodarki i nowoczesnych technologii. Wskazuje to na potrzebę modernizacji systemu instytutów badawczo-rozwojowych. Niepokojem napawa fakt, iż pomimo przeznaczenia w ciągu ostatnich lat ok. 40 mld euro w politykę innowacyjności, nasz kraj zajmuje pod tym względem jedno z ostatnich miejsc w UE.
Szczególnie niewydolne są procedury wdrożeniowe wynalazków i metody ich finansowania. Warto zauważyć, iż potencjał intelektualny do wzrostu sektora wysokich technologii istnieje. Mimo niespójnej polityki w tym zakresie, polscy naukowcy prowadzą wiele obiecujących projektów w badaniach nad technologiami kosmicznymi, grafenem, czy w neurobiologii.
Pakt klimatyczny – bariera czy rozwój?
Reguły paktu klimatycznego są kolejnym elementem otoczenia instytucjonalnego, które ograniczają swobodę manewru polskiej gospodarki. Konieczność wykupu pozwoleń na emisję CO2 w sytuacji, gdy duża część polskiej energetyki opiera się na węglu, uderza w polskie firmy energetyczne, podrażając w konsekwencji koszty energii gospodarstw domowych, przedsiębiorstw, samorządów, czyniąc ponoszone koszty utrzymania infrastruktury przesyłowej mniej znośne. Pozytywny jest fakt utrzymywania się cen uprawnień EUA (do emisji), utrzymujący się w okolicach 4 euro za jedno.
Polski rząd jest sceptyczny wobec planów narzucania coraz ściślejszych limitów CO2, których naukowe uzasadnienie jest wciąż niejasne. Według unijnej komisji ds. środowiska, ceny powinny być kilkakrotnie wyższe, aby uczynić inwestycje w zieloną energię bardziej opłacalnymi. W tym celu chce ona wycofać część uprawnień z rynku, jednakże pomysł ten na dziś nie wydaje się być bliski zaakceptowania. Polska energetyka nadal w znacznej części bazuje na przemysłach średniooemisyjnych, podczas gdy badania i wdrożenia technologii niskoemisyjnych są na niskim poziomie. Polski rząd nadal pracuje nad projektem rozwijania w kraju energetyki jądrowej. Polskie Lobby Przemysłowe odniosło się sceptycznie wobec tego pomysłu, wskazując, na brak rentowności, krajowej technologii i paliwa oraz środków na wysokie nakłady inwestycyjne, a także na trwałe zagrożenie ekologiczne. W warunkach kryzysu nie powinno się przeznaczać dużej części tak wielkich wydatków na zakup zagranicznych technologii, gdyż wydatki państwa powinny w jak największym stopniu pozostawać w kraju, stając się dochodem przedsiębiorstw i zarobkiem gospodarstw domowych./.../
Polityka strukturalna państwa, decydująca o kluczowych wskaźnikach konkurencyjności polskiej gospodarki jest w wyniku niedofinansowania i braku strategii mało efektywna. Dużą rolę odgrywała w tym stanie rzeczy panująca przez większość okresu transformacji teza o szkodliwości prowadzenia przez państwo aktywnej polityki gospodarczej. Także dziś, mimo oznak odwrotu od dawnych założeń, polityka ta jest prowadzona na skromną skalę i bardziej doraźna niż długofalowa. Wykorzystanie nowych instrumentów inwestycyjnych, w połączeniu z nową perspektywą budżetową UE, nie jest, póki co, częścią szerszego planu strukturalnych przemian gospodarki, mających na celu trwały rozwój produktywności pracy i dobrobytu mieszkańców./.../
* www.plp.info.pl/2013/03/23/druga-czesc-raportu-o-globalnym-kryzysie-finansowo-gospodarczym-i-jego-konsekwencjach-dla-polski/
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1369
W Akademii Leona Koźmińskiego 16.05.19 odbyła się konferencja pn. Strategia dla Polski. Ćwierć wieku później.
Dotyczyła jedynego po 89 roku spójnego i przemyślanego rządowego programu społeczno-politycznego, jaki był realizowany – z sukcesem - przez rząd SLD-PSL w latach 1994-1997, w którym brało udział wielu wybitnych polskich ekonomistów. Jego autorem był prof. Grzegorz Kołodko z zespołem, którego członkowie dość licznie pojawili się na konferencji. Do zebranych dołączył też były prezydent Aleksander Kwaśniewski, który zespół prof. Kołodki mocno wspierał w działaniach.
Konferencję otworzył gospodarz Akademii Leona Koźmińskiego, jej były wieloletni rektor – prof. Andrzej Koźmiński, zadając retoryczne pytanie, czy obecnie można byłoby powtórzyć taki program, jakim była Strategia dla Polski? Poddając analizie samą tylko jego nazwę widać, że każde z tych trzech słów ma zupełnie inne znaczenie niż 25 lat temu. Sama „strategia” oznacza dziś zupełnie coś innego, bo świat się zglobalizował i jedno państwo nie może określić swojej strategii w wielu obszarach, np. w ochronie środowiska, czy polityce finansowej.
Obecny na konferencji minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński zwrócił uwagę, że przez ostatnie kilkadziesiąt lat wykształciło się w Polsce środowisko myślące strategicznie – zarówno w ośrodkach akademickich, jak i politycznych, i urzędniczych. W latach 2005-2007 (rząd PiS) przejawiało się ono m.in. tym, że zbudowano instytucje i kadry. W kolejnych rządach PO zainteresowanie myśleniem strategicznym nie było zbyt wysokie, niemniej Polska musiała wypełnić swoje zobowiązania wobec UE zapisane w dokumentach rządowych i samorządowych.
Obecnie wzmacnia się myślenie strategiczne, niemniej zainteresowanie społeczeństwa i mediów dla tych działań jest niewielkie, zapewne z powodu trudności tematyki, toteż postanowiono zmienić podejście na projektowe.
Konsekwentna realizacja wszystkich strategii w okresie ostatnich 30 lat zaowocowało sukcesem – wejście do UE dało nam „turbodoładowanie”, skutkujące osiągnięciem 70-75% unijnego PKB (tak wysokiego wskaźnika nie uzyskało żadne z państw dawnego bloku wschodniego poza Słowacją) oraz uznanie w kręgach międzynarodowych.
Osiągnęliśmy też w różnych obszarach rozwój zrównoważony. A trzeba pamiętać, że nie otrzymywaliśmy największych kwot dofinansowania unijnego: takowe uzyskiwały państwa najbogatsze: Niemcy, Wielka Brytania, Francja, natomiast z państw biedniejszych – Grecja, gdzie UE nie wymagała wkładu własnego na projekty przez nią dofinansowywane. A zatem o sukcesie Polski zadecydowało sprawne zarządzanie państwem.
Ale to już było, teraz trzeba pójść dalej – mówił prof. Grzegorz Kołodko, posiłkując się powiedzeniem, że „po to bóg dał ludziom oczy z przodu, a nie z tyłu, żeby patrzyli w przyszłość, a nie w przeszłość”. Dziś mamy problem demograficzny – więcej ludzi wyjeżdża z Polski niż do niej wraca, a po 89 roku – było inaczej, więcej wracało. Oczywiście, działo się tak z wielu powodów, ale wówczas w Polsce panował optymizm, tu była przyszłość. To jedno z najważniejszych, choć niemierzalnych osiągnięć Strategii dla Polski, choć torpedowanych w zagranicznych mediach przez takich ekonomistów jak Leszek Balcerowicz, Jan Winiecki i Jan Bielecki, nazywających rząd realizujący Strategię dla Polski jako „rząd katastrofy”.
Co byłoby bez Strategii dla Polski, której wszystkie cele wykonano? – bylibyśmy w innej sytuacji, na pewno gorszej. Ekipa, która realizowała ten program była ekipą technokratów, którzy zmienili funkcjonowanie gospodarki narodowej tak, aby służyła dobrostanowi społecznemu. Niestety, ciągle większe osiągnięcia mamy w tworzeniu liberalnej gospodarki niż demokratycznego społeczeństwa – a wydawało się, że będzie odwrotnie.
Prof. Kołodko dzielił się też uwagami dotyczącymi obecnością naukowca w rządzie, jego wyobrażeniami o polityce a rzeczywistością. Jak to barwnie ujął: 95% pracy to wiosłowanie pod górkę i walka polityczna, a tylko 5% to wiedza. Bo np. co zrobić, kiedy ma się rację, a nie ma się większości sejmowej do proponowanych zmian? Najprostszym rozwiązaniem dla naukowca jest w takiej sytuacji powrót na uczelnię, ale patriota będzie szukać większości.
Jakie dzisiaj, kiedy Polska ma przed sobą dobre perspektywy, stoją wyzwania przed nami? Po pierwsze – poprawa stosunków z państwami spoza UE, mocniejsza integracja ze światem. Ważnym obszarem dla naszej przyszłości jest też relacja: państwo a rynek – jak gospodarka ma być regulowana? Miernikiem rozwoju winien być nie tylko PKB, ale wskaźnik rozwoju społecznego HDI (Human Development Index) – wraz z przedłożonym sejmowi projektem budżetu, premier winien dołączać informację o HDI – określający jakość życia obywateli. Zagrożeniem dla naszego rozwoju jest neoliberalizm i nowy nacjonalizm, zwłaszcza jeśli będą „dwie Polski”. Trudno wówczas będzie zrobić dobrą strategię rozwoju.
Dyskusja, jaka toczyła się wokół wielu spraw poruszonych w czterech sesjach konferencji, związana była często z przełomem instytucjonalnym, jaki nastąpił w Polsce po 89 roku. Prof. Elżbieta Mączyńska akcentowała zanik kultury myślenia strategicznego cechującego neoliberalizm (bo rynek ma wszystko regulować), co skutkowało m.in. rozwiązaniem przez premiera Marcinkiewicza w 2006 roku Rządowego Centrum Studiów Strategicznych, utworzonego 1.01.97.
Na braki instytucjonalne po 89 roku wskazywał też prof. Jan Czekaj. Założyliśmy – mówił - że będziemy na gwałt wszystko prywatyzować, ale nie wiedzieliśmy ani jak to zrobić, ani co jest do tego potrzebne: nie było giełdy, banków, bankowego funduszu gwarancyjnego i innych instytucji.
Z kolei prof. Krzysztof Kalicki zwrócił uwagę na sytuację w bankowości w latach 1993-94. Mieliśmy wówczas głęboki kryzys bankowy, pięciokrotnie „przestrzelony” kurs waluty i nawis inflacyjny. Jeffrey Sachs – ówczesny guru tzw. transformacji w Polsce, pytany przez prof. Kalickiego, dlaczego w tej sytuacji utrzymywane były stałe stopy procentowe, odpowiedział, że jego ekipa wiedziała, iż komuniści mają pieniądze i postanowili je im odebrać.
Skutki tej kradzieży były takie, że nastąpił 33-procentowy spadek produkcji, 25-procentowy spadek dochodów ludności, o 50% spadły dochody rolników, nie były spłacane kredyty i upadały masowo przedsiębiorstwa.
Wiele o sytuacji ówczesnej w gospodarce mówił Marek Pol, minister przemysłu i handlu w latach 1993-95 w rządzie Waldemara Pawlaka.Za praprzyczynę tego ogromnego załamania gospodarczego, jakie nastąpiło po 1989 roku uznał zniesienie ceł przez rząd. Decyzja ta była podyktowana zaniepokojeniem rządzących, że nie upada żadne przedsiębiorstwo, choć w kapitalizmie powinno… Decyzję te cofnięto 29.06.90, czyli po pół roku, ale mleko się już rozlało, tego zatrzymać już się nie dało, zwłaszcza że mieliśmy slaby system celny, korupcję, itp. problemy.
Najpierw więc skasowaliśmy sobie przemysł najnowocześniejszy, czyli elektroniczny, przemysł lekki i farmaceutyczny. Rządzący tego nie żałowali, bo panowało przekonanie o przeindustrializowaniu Polski (sic!) i konieczności rozwijania usług, postrzeganych jako właściwe nowoczesnemu państwu. Byli ponadto wyznawcami doktryny prywatyzacyjnej, w której przedsiębiorstwa państwowe uważano za gorszy sort. W stosunku do przedsiębiorstw państwowych w latach 1990-93 stosowano więc przymusowe „podtapianie”, od czego odszedł dopiero rząd SLD-PSL w latach 1993-97.
Po 1997 z kolei zastosowano mechanizm „schładzania” gospodarki, który je dobił i spowodował ponadto gigantyczną dziurę budżetową.
Zasługą Strategii dla Polski było zatrzymanie procesu likwidacji przemysłu.
Pojawia się pytanie, czy "Strategię dla Polski" można uznać za teorię ekonomiczną? Sam jej autor temu przeczy, zauważając , iż to nie była jedna, koherentna teoria, to był eklektyzm. Dopiero później ukształtował się nowy sposób widzenia spraw, który został nazwany nowym pragmatyzmem. Strategia dla Polski i nowy pragmatyzm wiele dały zarówno Polsce, jak i nauce polskiej i polskiej myśli ekonomicznej.
W którą stronę poszliśmy od czasów Strategii dla Polski, zastanawiała się prof. Hanna Kuzińska. Otóż poszliśmy w stronę petryfikacji podatków i niesprawiedliwej dystrybucji dóbr. Straciliśmy wiele lat na odkręcanie błędu w postaci II filaru emerytalnego. Zaniedbaliśmy ochronę zdrowia i edukację.
Konferencję podsumował prof. G. Kołodko podkreślając, iż szczególną cechą ekipy realizującej "Strategię dla Polski" była umiejętność stawiania pytań i brak ambicji politycznych. Zaakcentował też wagę dialogu społecznego: „ile my czasu poświęciliśmy na to, żeby mówić i pisać ludzkim językiem! Szanowaliśmy nawet tych, którzy na nas krzyczeli – prowadziliśmy z nimi dialog otwarty, ale i ukryty”.
Obecnemu rządowi należy przyznać rację tam, gdzie ją ma, choć sztuką jest przyznać się do błędu i wycofać ze złej decyzji. Polska ma przed sobą dobrą przyszłość, ale potrzebuje strategii.
Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju w sensie diagnozy jest słuszna, ale odnosi się do minionego ćwierćwiecza, które nie było jednorodne. (prof. Katarzyna Duczkowska-Małysz określiła SOR jako koncert życzeń, gdyż brakuje instrumentów do realizacji tej strategii).
Dlaczego więc obecnemu rządowi nie idzie tak dobrze jak nam?- pytał. – Bo my mieliśmy jeszcze do pomocy prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, ale i wspierał nas Lech Wałęsa (prezydentura w latach 1990-95- przyp. al). Przeszkodą jest też niska kultura debaty publicznej i wojna polsko-polska, a na takich podstawach trudniej się buduje przyszłość.
Anna Leszkowska
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 44
Poniżej przedstawiamy ostatni odcinek e-booka Roberta J. Burrowesa pt. Analiza historyczna globalnej elity: Plądrowanie światowej gospodarki, „aż „nic nie będziesz posiadać” opublikowana w Global Research 28.01.23. Linki do części poprzednich zamieszczamy na końcu tekstu. (red.)
Zanim zakończymy te dociekania, warto powrócić do rozważań na temat rodziny Rothschildów w kontekście ostatniego zagadnienia: transhumanizmu. Dlaczego to jest ważne?
Podczas tego dochodzenia starałem się udokumentować kilka podstawowych faktów: Globalna Elita zamierza zmienić porządek świata, zabijając znaczną część populacji ludzkiej i zniewalając tych, którzy przeżyją, jako transhumanistycznych niewolników uwięzionych w „inteligentnych” miastach. Aby to osiągnąć, globalna gospodarka jest plądrowana i niszczona: ma to na celu pozbawienie ludzi środków do życia niezbędnych do przeciwstawienia się całemu programowi Elit, który, między innymi, skoncentruje praktycznie całe pozostałe bogactwo w ich rękach.
Program ten został szczegółowo zaplanowany przez elitarne organizacje takie jak Światowe Forum Ekonomiczne i Światowa Organizacja Zdrowia, a wdrażają go odpowiednie organizacje międzynarodowe i korporacje wielonarodowe (szczególnie te z branży farmaceutycznej i biotechnologicznej, a także media korporacyjne), również rządy krajowe i organizacje medyczne.
Ale, jak wskazałem, każda organizacja, korporacja i rząd składają się z indywidualnych ludzi, którzy podejmują decyzje (świadomie lub nieświadomie) o tym, co robią w danych okolicznościach. I chociaż strukturalnej władzy nie można ignorować, jednostki mają sprawczość.
Aby zilustrować ten punkt, użyłem Domu Rothschildów jako przykładu rodziny, której członkowie podejmują decyzje o tym, jak działać na świecie i aby pokazać, jak ogromny wpływ na wydarzenia światowe mają ich decyzje.
Wpływ Rothschildów na światową bankowość i gospodarkę, a zatem systemy polityczne, jest dobrze udokumentowany. Tak więc, biorąc pod uwagę obecne dążenie elit do znacznego zmniejszenia populacji ludzkiej i wprowadzenia państwa technokratycznego zamieszkanego przez transhumanistycznych niewolników, warto byłoby zapytać o możliwe zaangażowanie Rothschildów w badania i rozwój technologii i biotechnologii, które to wszystko umożliwiają.
Wiadomo, że Nathaniel Mayer Victor Rothschild, trzeci baron Rothschild, urodził się w 1910 r. i uczęszczał do Trinity College w Cambridge, gdzie studiował fizjologię, a później uzyskał doktorat. Po pracy dla MI5 podczas II wojny światowej „dołączył do wydziału zoologii na Uniwersytecie Cambridge w latach 1950–1970. Pełnił funkcję przewodniczącego Agricultural Research Council w latach 1948–1958 i światowego szefa badań w Royal Dutch/Shell [jak wspomniano powyżej, rodzinnej firmie] w latach 1963–1970”. (p. „Victor Rothschild, 3. baron Rothschild”) .
Poza tym artykuły w The Financial Times z lat 1982-1983 ujawniają, że NM Rothschild, którego szefem był biolog Lord Rothschild, założył fundusz kapitału podwyższonego ryzyka o nazwie Biotechnology Investments w 1981 r., aby przyciągnąć 25 mln funtów inwestycji na badania biotechnologiczne. Jednak fundusz, zarejestrowany w raju podatkowym Guernsey, miał tak rygorystyczne standardy naukowe i finansowe, że powstały problemy ze zidentyfikowaniem firm, które mogłyby je spełnić, pomimo szybko rozwijającej się dziedziny. Według jednego z doniesień prasowych z 1982 r.: „City [of London] szacuje liczbę nowych firm technologicznych założonych w ciągu ostatnich pięciu lat na około 150, głównie w Ameryce Północnej. Co najmniej 70 z nich zajmuje się inżynierią genetyczną”. (p.„ Wycinki z wiadomości dotyczące Biotechnology Investments Limited (BIL) należącego do NM Rothschild Asset Management ”)
Ale gdybyście byli zaniepokojeni, że Rothschildom nie udało się ugruntować swojej pozycji w tej młodej branży, być może uspokoi was wpis w archiwum CHSL (skupiającym się na „Zachowaniu i promowaniu historii biologii molekularnej”) zatytułowany „Zarządzanie aktywami Rothschildów – Rothschild, Lord Victor” .
Nie będziecie jednak mądrzejsi, bo archiwum jest oznaczone jako „Zamknięte do stycznia 2045 r. – zablokowane wszystkie zdjęcia na 60 lat”.
Jak się jednak okazuje, Rothschildowie, których zmysł biznesowy nigdy nie jest kwestionowany, nadal gromadzą fundusze i inwestują w biotechnologię. (p. „Edmond de Rothschild private equity unit to invest in biotech”) . I gdy słyszysz od elitarnych agentów takich jak Klaus Schwab, Yuval Noah Harari czy Elon Musk, którzy publicznie promują transhumanistyczne przedsięwzięcia, to od takich jak Rothschildowie nie słyszysz nic, bo oni wolą kontrolę i zysk od rozgłosu.
W związku z tym Rothschildowie odgrywają kluczową rolę zarówno w trwającym plądrowaniu światowej gospodarki, jak i w czerpaniu zysków z kontroli, którą pomagają umożliwić poprzez wprowadzenie technologii transhumanistycznych. Nie trzeba dodawać, że rodzina dużo inwestuje w wiele innych technologii, w tym takie, które będą miały kluczowe znaczenie dla sukcesu nadchodzącego technokratycznego porządku świata, jak Internet rzeczy(IoT). (p. na przykład Rothschild Technology Limited) .
Oczywiście, Rothschildowie i inne rodziny z elit, z którymi są powiązani na różne sposoby, są również mocno zaangażowani poprzez inwestycje w duże korporacje zarządzające aktywami, takie jak Vanguard i BlackRock. Ale nie chodzi tylko o koncentrację bogactwa; chodzi również o kontrolę i depopulację. Tak więc na przykład Rockefellerowie, inna rodzina blisko związana z Rothschildami, są również dobrze znani ze swojego długotrwałego zaangażowania w inżynierię społeczną i eugenikę. (p. „Skąd wziął się ten zamach stanu „Nowego Porządku Świata”? Projekt „Inżynierii Społecznej” Rockefellerów” i „Zabijanie ludzkości: jak globalna elita wykorzystuje eugenikę i transhumanizm do kształtowania naszej przyszłości” ).
Co więc możemy z tym zrobić?
Ponieważ elita kontroluje polityczne, ekonomiczne, finansowe, technologiczne, medyczne, edukacyjne, medialne i inne ważne dźwignie społeczeństwa, czerpie ogromne zyski z codziennej ludzkiej aktywności. Ale może również przyspieszyć „ekstremalne wydarzenie” (lub urojenie jakiegoś) – wojnę, kryzys finansowy (w tym depresję), rewolucję, „klęskę żywiołową”, „pandemię” (jeśli uważasz, że oszustwo Covid-19 było ostatnim tego rodzaju, obejrzyj „Kto prowadzi ekspres pandemii?” i obejrzyj plan następnego, już dostępnego: „Katastrofalne zakażenie” ) – i wykorzystać swoją kontrolę nad politycznymi, ekonomicznymi, technologicznymi i innymi wspomnianymi dźwigniami, by zarządzać sposobem, w jaki wydarzenia się rozwijają, jednocześnie zarządzając narracją o tym, co się dzieje tak, aby prawda została ukryta.
Oznacza to, że zabijanie i eksploatowanie ludzkości przez elity odbywa się za maską dowolnego „wroga” (ludzkiego lub innego), na którego agenci elit w rządzie i mediach kierują w danym momencie uwagę opinii publicznej.
Nie ma znaczenia, czy wszyscy skończymy obwiniając Hitlera, Saddama czy „Rosjan”, „kapitalistów” czy „Wall Street”, „rząd”, „klimat” czy „wirusa” - nigdy nie obwiniamy elity. Dlatego nigdy nie podejmujemy działań, które są skoncentrowane na powstrzymanie tych osób i ich korporacji i instytucji, fundamentalnie odpowiedzialnych za wyrządzanie niekończącej się krzywdy nam wszystkim, a także Ziemi i wszystkim innym jej stworzeniom.
Na szczęście, podczas gdy Elita jest biegła w wymyślaniu stale rozszerzającego się zakresu narzędzi, które mogą być użyte do manipulowania wydarzeniami, jednocześnie ukrywając to za gradem propagandy, jest jeszcze wystarczająco dużo czasu, aby w końcu rozpoznać co się dzieje i to zakończyć. W przeciwnym razie, tak jak w grze planszowej „Monopoly”, gdzie jeden gracz w końcu posiada wszystko, a inni gracze zostali wyrzuceni z gry, Elita wygra „ostateczną bitwę” z ludzkością, przejmie całe bogactwo i sprowadzi tych ludzi i transhumanów, którzy pozostali przy życiu, do statusu niewolników. (p. „Ostateczna bitwa o ludzkość: to „teraz albo nigdy” w długiej wojnie z Homo Sapiens”).
Czy to brzmi dla Ciebie szalenie? Oczywiście, że tak. Czy uważasz, że Elita jest szalona? Oczywiście, że tak. (p. 'The Global Elite is Insane Revisited' z dalszymi szczegółami w ' Why Violence? ' i ' Fearless Psychology and Fearful Psychology: Principles and Practice ').
Ale to, że ktoś jest szalony, i jego plan jest szalony, nie oznacza, że nie może odnieść sukcesu. Pamiętasz Adolfa Hitlera? Idi Amina w Ugandzie? Pol Pota w Kambodży? Szalona przemoc o niewypowiedzianej skali może odnieść sukces, jeśli zbyt wiele osób albo nie jest w stanie dostrzec szaleństwa, boi się go lub po prostu uważa, że jest zbyt absurdalne – „To nie może być prawda” – i nic z tym nie robi. Albo w przypadkach właśnie wymienionych reaguje dopiero, gdy jest już za późno, aby zapobiec masowym zabójstwom.
Oto podsumowanie: Ludzkość stoi w obliczu najpoważniejszego zagrożenia w naszej historii. Ale ponieważ nasz przeciwnik – Globalna Elita – jest szalony, nie możemy polegać wyłącznie na rozumie lub rozwadze, aby wydostać się z tego bałaganu: Nie można rozumować szaleństwem. A ponieważ Globalna Elita kontroluje międzynarodowe i krajowe procesy polityczne, globalną gospodarkę i systemy prawne, wysiłki zmierzające do uzyskania zadośćuczynienia za pośrednictwem tych kanałów nie mogą się nie powieść. (p. „The Elite Coup to Kill or Enslave Us: Why Can't Governments, Legal Actions and Protests Stop Them?”).
Jeśli zatem chcemy pokonać to długo planowane, złożone i wieloaspektowe zagrożenie, musimy pokonać jego podstawowe elementy, a nie łudzić się, że uda nam się pokonać je po kolei, a nawet wybierając te zagrożenia, które uważamy za najgorsze i zajmując się nimi w pierwszej kolejności.
Dzieje się tak, ponieważ program elitarny, niezależnie od jego wad i niespójności, a także jego potencjału do czasami technologicznej porażki, jest głęboko zintegrowany, więc musimy skierować nasze wysiłki na zapobieganie lub zatrzymywanie tych podstawowych komponentów, które sprawiają, że wszystko inne jest możliwe. Dlatego przypadkowe akty oporu niczego nie osiągną. Skuteczny opór wymaga skoncentrowanego wykonywania naszej mocy.
Mówiąc prościej, musimy być „strategiczni”.
Jeśli chcesz podjąć strategiczne działania w celu przeciwstawienia się „Wielkiemu Resetowi” i związanym z nim planom, zapraszamy do wzięcia udziału w kampanii „Jesteśmy ludźmi, jesteśmy wolni”, w ramach której wskazano listę 30 strategicznych celów, które należy osiągnąć.
Dodatkowo i prościej, możesz pobrać jednostronicową ulotkę, która identyfikuje krótką serię kluczowych działań bez użycia przemocy, które każdy może podjąć. Ta ulotka, niedawno zaktualizowana i dostępna w 23 językach (chiński, chorwacki, czeski, duński, holenderski, angielski, fiński, francuski, niemiecki, grecki, hebrajski, węgierski, włoski, japoński, malajski, polski, portugalski, rumuński, rosyjski, serbski, hiszpański, słowacki i turecki) z kilkoma innymi językami w przygotowaniu, może zostać pobrana stąd: ' Jednostronicowa ulotka ' .
Jeśli ten strategiczny opór wobec „Wielkiego Resetu” (i powiązanych z nim programów) jest dla ciebie interesujący, rozważ dołączenie do grupy na Telegramie „Jesteśmy ludźmi, jesteśmy wolni” (link dostępny na stronie internetowej).
A jeśli chcesz zorganizować masową mobilizację, taką jak wiec, upewnij się przynajmniej, że co najmniej jedna osoba z zespołu organizatorów i/lub mówców odpowiada za zaproszenie ludzi do wzięcia udziału w tej kampanii, a także, że niektóre osoby na wydarzeniu zostaną wyznaczone do rozdawania ulotek o tej kampanii.
Jeśli chcesz, możesz także obejrzeć, udostępnić i/lub zorganizować pokazanie krótkiego filmu o kampanii tutaj: Film „ Jesteśmy ludźmi, jesteśmy wolni” .
Równolegle z naszym oporem musimy tworzyć struktury polityczne, ekonomiczne i społeczne, które służą naszym potrzebom, a nie potrzebom elity. Dlatego tak ważne są długotrwałe wysiłki mające na celu zachęcanie i wspieranie ludzi do uprawy własnej żywności, uczestniczenia w lokalnych schematach handlowych (obejmujących wymianę wiedzy, umiejętności, usług i produktów z lokalnym środkiem wymiany lub bez niego) oraz rozwijanie struktur współpracy, zarządzania, obrony bez przemocy i nawiązywania kontaktów z innymi społecznościami.
Oczywiście, ludy tubylcze nadal mają wiele z tych zdolności – utraconych przez ogromną liczbę ludzi w miarę rozwoju cywilizacji w ciągu ostatnich pięciu tysiącleci – ale wiele osób jest teraz zaangażowanych w odnowienie wysiłków na rzecz tworzenia lokalnych społeczności, takich jak ekowioski i lokalne schematy handlowe, takie jak Community Exchange Systems . Oczywiście, musimy zainicjować/rozszerzyć te formy zaangażowania jednostek i społeczności również w dzielnicach miejskich.
Co więcej, jak przypomina nam Catherine Austin Fitts, jeśli wybierzemy tę opcję, nic nie powstrzyma nas przed posiadaniem własnego zdecentralizowanego systemu pieniężnego, zaczynając od naszego lokalnego banku centralnego i naszej lokalnej waluty. Obejrzyj „Musimy porozmawiać o panu Global – część druga” .
Na koniec, jak zauważył profesor Carroll Quigley w ostatnich słowach swojego liczącego prawie 1000 stron epickiego dzieła Tragedy & Hope:
„Niektórych rzeczy wyraźnie jeszcze nie znamy, w tym najważniejszej - jak wychowywać dzieci, aby ukształtować z nich dojrzałych, odpowiedzialnych dorosłych”. (p. Tragedy & Hope: A History of the World in Our Time , s. 947).
Na szczęście, upływ czasu od napisania tych słów przez Quigleya ujawnił odpowiedź na to wyzwanie. Tak więc, jeśli chcesz wychować dzieci, które są w stanie badać, analizować i działać, zapraszamy do złożenia „Mojej obietnicy dla dzieci” .
Wniosek
Od zarania ludzkiej cywilizacji 5000 lat temu, w różnych sytuacjach niektórzy ludzie, bardziej przerażeni niż inni w ich bezpośrednim otoczeniu, starali się zwiększyć swoje osobiste „bezpieczeństwo” poprzez uzyskanie i sprawowanie większej kontroli nad ludźmi i zasobami wokół nich.
Stopniowo, z czasem, ta poważna dysfunkcja psychologiczna narastała, aż do dziś, gdy stopień „bezpieczeństwa” i kontroli, którego wymagają niektórzy ludzie, obejmuje nas wszystkich i wszystkie zasoby świata. Z braku lepszego określenia, moglibyśmy nazwać ich „globalną elitą”, ale ważne jest, aby zrozumieć, że są szaleni, kryminalni i bezwzględnie brutalni.
Przejęcie kontroli nad nami wszystkimi i nad wszystkim, co znajduje się na planecie Ziemia, jest obecnie podejmowane przez tę Elitę za pośrednictwem „Wielkiego Resetu” i związanej z nim czwartej rewolucji przemysłowej, programów eugenicznych i transhumanistycznych.
W istocie intencją jest zabicie znacznej części z nas, jak dzieje się to obecnie, zamknięcie na zawsze Wspólnoty (i zmuszenie mieszkańców obszarów regionalnych do opuszczenia ziemi), a pozostałych przy życiu uwięzienie jako transhumanistycznych niewolników w ich technokratycznych „inteligentnych miastach”, gdzie „nie będziemy posiadać niczego”, ale będziemy dostarczać posłuszną siłę roboczą konieczną do realizacji celów elit.
Niezależnie od tego, czy chodzi o wojny, kryzysy finansowe (w tym depresje), „klęski żywiołowe”, rewolucje czy „pandemie”, elita organizuje wielkie wydarzenia, aby odwrócić uwagę od porządku świata i ułatwić jego głębokie zmiany, a także ukryć ogromne transfery bogactwa od zwykłych ludzi do elity.
Dzieje się to przy czynnym współudziale przedstawicieli elity – w tym organizacji międzynarodowych, takich jak Organizacja Narodów Zjednoczonych, rządów krajowych i systemów prawnych – dlatego też zadośćuczynienia nie można uzyskać za pośrednictwem głównych kanałów politycznych lub prawnych.
Jednakże, rozproszeni przez niekończący się strumień nieistotnych „wiadomości”, powierzchowne debaty na temat: kapitalizm kontra socjalizm, monarchia kontra demokracja, jedna partia polityczna kontra druga, a nawet takich: która drużyna piłkarska jest lepsza, praktycznie wszyscy ludzie nie mają pojęcia, jak naprawdę działa świat i kto decyduje, w jaki sposób elity będą pisać historię.
Czy istnieje konflikt między jednostkami, rodzinami i grupami w Elicie? Oczywiście! Ale w przeciwieństwie do konfliktów, które nieustannie rzucają nam w twarz, aby nas rozpraszać i manipulować nami, jednoczącym planem, do którego wszyscy się stosują, jest nieustanna restrukturyzacja porządku świata w celu rozszerzenia kontroli Elit i wydobycia większego bogactwa dla Elit. 5000 lat historii ludzkości kategorycznie to pokazuje.
Jeśli zatem ludzkość ma pokonać program Elit, musi zrobić to sama.
A jeśli chcesz, aby twój opór wobec tego starannie zaplanowanego przejęcia przez elitarnych technokratów był skuteczny, to musi być strategiczny. W przeciwnym razie twoja śmierć lub technokratyczne zniewolenie jest teraz nieuchronne.
Robert Burrowes
Źródło: Global Research -
https://www.globalresearch.ca/historical-analysis-of-the-global-elite-ransacking-the-world-economy-until-youll-own-nothing/5805779
Jest to dziewiąta, ostatnia część e-booka Robeta J. Burrowesa pt. Analiza historyczna globalnej elity: Plądrowanie światowej gospodarki, „aż „nic nie będziesz posiadać” opublikowana w Global Research 28.01.23.
Pierwszą część - Historia globalnej elity (1) - zamieściliśmy w SN Nr 6-7/24, drugą - Kim jest globalna elita i jak działa? w SN Nr 8-9/24, trzecią – System Rezerwy Federalnej USA w SN Nr 10/24, czwartą - Bank Rozrachunków Międzynarodowych w SN Nr 11/24, piątą – II wojna światowa i to, co po niej nastąpiło w SN Nr 12/24, szóstą - Zniszczyć gospodarkę światową i przejąć całe bogactwo w SN Nr 1/25, siódmą - Coup de grace: Wielki Reset w SN Nr 2/25, ósmą – Załamanie gospodarki światowej w SN Nr 3/25 (red.)
- Autor: Ewa Jastrzębska
- Odsłon: 3679
Jedną z form pomocy rozwojowej udzielanej społecznościom państw słabo rozwiniętych jest coraz szerzej propagowana inicjatywa Fair Trade - sprawiedliwego handlu.
Gdy stało się jasne, że korzyści płynące ze wzrostu obrotów handlowych nie rozkładają się równo między państwami i innymi interesariuszami, a zwłaszcza, że udział niektórych z państw (i grup społecznych) ulega marginalizacji, podjęto działania na rzecz równoważenia korzyści dla poszczególnych stron.
Środkami skutecznego osiągnięcia celu mają być działania na rzecz stopniowego ograniczania hegemonii państw i transnarodowych korporacji (KNT) z bogatej Północy, otwierania rynków dla partnerów z Południa, a wreszcie walka z niesprawiedliwymi praktykami handlowymi, które przez klasyczny wyzysk utrzymują w nędzy miliony ludzi.
Chodzi zatem nie tyle o doraźną, finansową pomoc rozwojową i charytatywną, kierowaną przez najbogatsze państwa świata, ile o pomoc we włączeniu państw rozwijających się do głównego nurtu gospodarki światowej (współpraca na rzecz rozwoju) i możliwość osiągania przez nie zysków z wymiany międzynarodowej. Jedną z form pomocy rozwojowej udzielanej społecznościom państw słabo rozwiniętych jest coraz szerzej rozpropagowana inicjatywa Fair Trade - sprawiedliwego handlu.
Fair Trade to zorganizowany ruch społeczny skupiający świadomych konsumentów, organizacje pozarządowe i firmy zaangażowane w handel międzynarodowy. Jego celem jest likwidacja społecznego i ekonomicznego zmarginalizowania ubogich producentów z globalnego Południa, co ma służyć wyeliminowaniu ubóstwa i promocji koncepcji rozwoju zrównoważonego.
Fair Trade nie jest formą pomocy charytatywnej czy humanitarnej, lecz postuluje alternatywny model handlu – trwałe, bezpośrednie relacje między lokalnymi wytwórcami z ubogich państw globalnego Południa a konsumentami żyjącymi w dostatnich państwach Północy.
Idea Fair Trade wykorzystuje zatem podejście rynkowe do poprawy sytuacji społeczeństw państw rozwijających się, jednak jest ona przeciwieństwem wolnego handlu, ponieważ zapewnia im równe szanse w handlu (w stosunku do subwencjonowanych produktów rolnych państw rozwiniętych), a więc dostęp do bogatych rynków państw Północy na sprawiedliwych warunkach.
Pierwsza międzynarodowa definicja Fair Trade została sformułowana w 1999 r. przez FINE – utworzoną w 1998 r. nieformalną platformę współpracy, zajmującą się koordynacją i harmonizacją działań sieci członkowskich, w tym lobbingiem na rzecz sprawiedliwego handlu. Do FINE należą cztery główne organizacje sieciowe działające na rzecz sprawiedliwego handlu: Fairtrade Labelling Organizations International – FLO, International Fair Trade Association – IFAT (teraz World Fair Trade Organization – WFTO), Network of European Worldshops – NEWS! oraz European Fair Trade Association – EFTA.
Według definicji FINE sformułowanej w 2001 r., Fair Trade to partnerstwo w handlu opierające się na dialogu, przejrzystości i szacunku, które dąży do większej równości w handlu międzynarodowym. Przyczynia się ono do rozwoju zrównoważonego, oferując lepsze warunki handlowe i broniąc praw marginalizowanych producentów i pracowników globalnego Południa.
Wspieranie producentów
Organizacje Fair Trade, przy wsparciu świadomych swoich wyborów konsumentów, aktywnie angażują się we wspieranie producentów, podnoszenie świadomości społeczeństwa i prowadzenie kampanii na rzecz zmian w regułach i praktykach konwencjonalnego handlu międzynarodowego.
Jak wynika z definicji FINE, działania Fair Trade są prowadzone w dwóch uzupełniających się dziedzinach – działalności handlowej, uwzględniającej zasady etyczne, wspierającej producentów i pracowników z państw Południa, oraz inicjatywach prowadzących do budowania świadomości konsumenckiej w państwach Północy.
Całe przedsięwzięcie Fair Trade może funkcjonować dzięki dwóm wchodzącym w jego skład grupom – z jednej strony są to organizacje importerskie w państwach wysoko rozwiniętych, z drugiej – federacje zrzeszające drobnych rolników i rzemieślników w Afryce, Ameryce Południowej i Azji. To porozumienie i współpraca między nimi, czego wyrazem było powstanie IFTA, jest istotą całej inicjatywy.
Fair Trade nie jest centralnie zarządzaną siecią poszczególnych placówek, ale zbiorem autonomicznych organizacji, zachowujących swoją odrębność, zgadzających się jednak na przestrzeganie wspólnych standardów dotyczących dystrybuowanych produktów. Wymagania, jakie Fair Trade stawia produktom, umożliwiają organizacjom sprawiedliwego handlu oraz innym stosującym praktyki sprawiedliwego handlu, rozszerzenie zasięgu i wpływu ich działań, a także demonstrację i wyrażanie wobec rządów i decydentów publicznego poparcia dla zmian w zasadach handlu międzynarodowego.
Według Karty Zasad Sprawiedliwego Handlu (A Charter of Fair Trade Principles), opublikowanej przez WFTO i FLO w styczniu 2009 r., do najważniejszych zasad, specyficznych i nierozerwalnie związanych z celami rozwojowymi tego ruchu, należą:
– dostęp do rynku dla producentów marginalizowanych;
– zrównoważone i sprawiedliwe relacje handlowe (uwzględnianie wszelkich kosztów produkcji – bezpośrednich i pośrednich, np. ochronę zasobów naturalnych oraz ustanawianie długoterminowych relacji handlowych);
– budowanie i wzmacnianie zdolności produkcyjnej (pomoc dla wytwórców w lepszym zrozumieniu warunków i tendencji rynkowych oraz w rozwijaniu wiedzy, umiejętności i zasobów);
– podnoszenie świadomości i poparcia wśród konsumentów (aktywne wspieranie ruchu Fair Trade polegające na kupowaniu oznaczonych ich logo produktów, pytaniu o nie w sklepach i promowaniu ich w swoim środowisku);
– sprawiedliwy handel jako „umowa społeczna” (kupujący zgadzają się płacić więcej niż tego wymaga rynek konwencjonalny, w zamian za co producenci z globalnego Południa wykorzystują korzyści czerpane ze sprawiedliwego handlu do poprawy warunków społecznych i ekonomicznych najbardziej pokrzywdzonych członków ich organizacji).
W Karcie Zasad Sprawiedliwego Handlu podkreśla się także pozytywny wymiar idei Fair Trade w odniesieniu do praw pracowniczych. W ramach tego ruchu przestrzegane są bowiem standardy pracy zgodne np. z konwencjami MOP, które choć szeroko uznawane, są powszechnie łamane w państwach Południa. Ruch ten stara się więc oddziaływać na ukryte przyczyny ubóstwa nie tylko przez usuwanie symptomów (kontrola realizacji standardów w obrębie producentów indywidualnych i całych łańcuchów dostaw), lecz także przez nowe formy relacji handlowych.
Standaryzacja
Wszystkie produkty Fair Trade pochodzą od producentów stosujących zasady sprawiedliwego handlu. Są one sprzedawane i wprowadzane na rynek za pomocą dwóch odmiennych, lecz uzupełniających się kanałów. Dwie organizacje, które reprezentują różne podejścia do sprawiedliwego handlu, opracowały na kanwie tych zasad niezależne, wiarygodne i weryfikowalne systemy standaryzacji. WFTO wypracowało standardy (Sustainable Fair Trade Management System), które muszą spełniać organizacje sprawiedliwego handlu zajmujące się dystrybucją produktów Fair Trade przez zintegrowany łańcuch dostaw.
Misja i działania tych organizacji w całości oparte są na idei sprawiedliwego handlu, którą wykorzystują jako narzędzie służące wsparciu i rozwojowi pokrzywdzonych producentów i redukcji ubóstwa na globalnym Południu, a swoją działalność handlową łączą z kampaniami informacyjnymi.
Natomiast FLO stworzyło system certyfikacji Fairtrade (Fairtrade- Certified), oparty na standardach produkcji i wymiany handlowej, w odniesieniu do konkretnych produktów.
Standardy Fair Trade dzielą się na ogólne i specyficzne dla poszczególnych produktów. Opierają się na następujących kryteriach, których spełnienie jest wymagane zarówno od producentów z państw rozwijających się, jak i od bezpośrednich nabywców ich produktów:
– cena minimalna (stała cena, wyższa od warunków rynkowych, ustalona tak, aby zapewniać rolnikowi zwrot kosztów produkcji i godziwe wynagrodzenie, różni się w zależności od produktu i regionu świata);
– dodatkowa premia na rzecz społeczności lokalnej (wypłacana corocznie dla zrzeszenia producentów Fair Trade, kształtuje się w zależności od ilości sprzedanych produktów, służy wzmocnieniu pozycji drobnych producentów i rozwojowi całej społeczności lokalnej przez różne projekty, np. budowę szkół, studni, wodociągów i dróg, ośrodków zdrowia i wyposażanie ich);
– demokratyczny system podejmowania decyzji w ramach wspólnot (wszyscy członkowie organizacji producenckiej, także kobiety, mają głos w podejmowaniu decyzji, np. o przeznaczeniu premii i podziale zysków);
– możliwość otrzymania zaliczki lub kredytowania (system sprzedaży Fair Trade wymaga od importerów częściowego prefinansowania nabywanych produktów, co umożliwia producentom podjęcie wymaganych inwestycji i opłacenie siły roboczej jeszcze przed faktyczną sprzedażą);
– umowy długoterminowe (zabezpieczenie kontraktu handlowego – umożliwiające producentom stabilizację życia, długoterminowe planowanie i rozwój oraz oparcie produkcji na zasadach sustainable development);
– mniejsza liczba pośredników (dla producentów oznacza możliwość uzyskania zaliczki i płatności z góry, pozyskanie informacji na temat wymogów rynku zbytu ostatecznego produktu, gwarancję ceny minimalnej; w przypadku kupca – zapewnia mu produkt o najwyższej jakości, prosto od producenta, poza tym mniej pośredników oznacza niższą cenę ostateczną);
– odpowiednie warunki socjalne (godziwe płace, wolność zrzeszania się, bezpieczeństwo i ochrona zdrowia, ochrona praw kobiet, zakaz dyskryminacji, zakaz pracy przymusowej i niewykorzystywanie pracy dzieci);
– przestrzeganie standardów środowiskowych (minimalizowanie oddziaływania na środowisko, ograniczanie użycia w rolnictwie środków chemicznych, wycinania lasów, zanieczyszczania środowiska odpadami i nadmiernego zużycia energii, zakaz stosowania GMO, naturalne i ekologiczne metody upraw).
Produkty z certyfikatem
Produkty ze znakiem certyfikacyjnym Fairtrade muszą być certyfikowane na każdym etapie obrotu od producenta do gotowego do konsumpcji wyrobu, aby zagwarantować konsumentom, że produkt rzeczywiście spełnia standardy Fair Trade. Certyfikaty wydają organizacje certyfikujące, np. FLO-CERT, a system certyfikacji jest niezależny i zgodny z normami ISO.
Obecnie istniejące standardy obejmują 20 grup produktów, m.in.: banany, cukier, herbatę, kakao, kawę, komosę ryżową, miód, owoce suszone, owoce i warzywa świeże, soki, orzechy i ziarna oleiste, zioła i przyprawy, ryż, kwiaty cięte i rośliny ozdobne, bawełnę, piłki sportowe, złoto, rękodzieło.
W przypadku takich produktów, jak lody, czekolada, dżemy, wino, piwo i wódka, istnieją oddzielne kryteria przyznawania certyfikatu Fairtrade, tzn. znacząca część ich półproduktów musi być wytworzona w tym systemie.
Natomiast w przypadku piłek sportowych – pierwszego produktu Fairtrade nie będącego żywnością – zasady odnoszą się tylko do warunków pracy i handlu. FLO stopniowo ustala wytyczne dla kolejnych produktów pochodzących z państw rozwijających się.
W 2009 r. liczba certyfikowanych organizacji sieciowych, zrzeszających producentów respektujących ideę sprawiedliwego handlu, wynosiła 827 i wzrosła o 63% w stosunku do 2005 r. Organizacje te pochodziły z 60 państw i zatrudniały 1,23 mln robotników, przede wszystkim w Afryce i na Środkowym Wschodzie (780 tys.).
W 2009 r. liczba licencji przyznanych firmom sprzedającym produkty certyfikowane przez Fair Trade wyniosła 2849, przy wzroście w stosunku do roku poprzedniego o 8%. W 2009 r. w ponad 70 państwach sprzedano około 27 tys. produktów Fair Trade o łącznej wartości około 3,4 mld euro.
Mimo ogólnoświatowego kryzysu gospodarczego, wartość globalnej sprzedaży detalicznej wzrosła w 2009 r. w stosunku do roku poprzedniego o 15%, najszybciej w Kanadzie (66%), Finlandii (60%) oraz Australii i Nowej Zelandii (58%).
Największy rynek sprzedaży produktów sprawiedliwego handlu znajduje się w Wielkiej Brytanii (26% całego rynku Fair Trade w 2009 r.) i Stanach Zjednoczonych (25%).
Wzrost sprzedaży certyfikowanych produktów spowodowany jest przede wszystkim wzrostem popytu. Coraz więcej dużych sieci sklepów jest zainteresowanych dystrybucją towarów posiadających certyfikat Fairtrade. Prawie 72% sklepów na świecie oferujących produkty Fair Trade to właśnie sklepy wielkopowierzchniowe, które zapewniają większą dostępność towarów i możliwość bezpośredniego porównania produktów Fair Trade, ekologicznych oraz standardowych, w związku z czym klienci mogą chętniej wybierać produkty gwarantujące producentom odpowiednią cenę.
Produkty z takim logo można obecnie znaleźć w 55 tys. supermarketów na terenie całej Europy, a ich udział w rynku stał się w niektórych państwach znaczący, np. w Szwajcarii około 47% wszystkich bananów, 28% kwiatów oraz 9% cukru nosi znak certyfikacyjny Fairtrade.
W Wielkiej Brytanii, gdzie krajowy rynek jest ośmiokrotnie większy niż w Szwajcarii, certyfikowane produkty zdobyły 5% rynku cukru, 5,5% rynku bananów oraz 20% rynku kawy mielonej.
Organizacje sprawiedliwego handlu tworzą obecnie mały, ale znaczący i dynamicznie rozwijający się rynek alternatywny o udziale w światowym handlu wynoszącym mniej niż 1%. Fair Trade ma szanse stać się bardzo ważnym podmiotem w co najmniej kilku branżach – przede wszystkim w handlu kawą, herbatą, produktami tworzonymi na bazie kakao czy niektórymi owocami; w kilku segmentach rynku Fair Trade już dziś odgrywa zasadniczą rolę. Świadomość marki Fairtrade wśród konsumentów niektórych państw przekroczyła 80%.
Czujny marketing
Chociaż ruch Fair Trade ma na celu przeciwdziałanie negatywnym efektom zewnętrznym globalizacji oraz działalności transnarodowych korporacji (KTN), to zaczyna on być wykorzystywany przez transnarodowe korporacje. Jest to możliwe, gdyż certyfikacja dotyczy bezpośrednio danego produktu, a nie całej firmy. Dlatego firma Nestlé, jako jeden z głównych eksporterów kawy z państw ubogich, wraz z kilkoma innymi gigantami kawowymi oskarżana o zaniżanie cen skupu surowca, czyli o działalność, z którą Fair Trade ma w swoim założeniu walczyć, mogła otrzymać certyfikat Fair Trade na kawę Nestlé Partners Blend.
Transnarodowe korporacje wykorzystują znak Fair Trade do celów czysto marketingowych, tzn. wypuszczają na rynek kilka produktów z symbolem Fair Trade, budując tym samym etyczne oblicze własnej marki, jednak całą resztę produkcji prowadzą w sposób odbiegający od zasad przyświecających idei systemu.
Często dochodzi także do stosowania podwójnych standardów – certyfikacja obejmuje producentów, ale nie obejmuje już przestrzegania praw pracowniczych w supermarketach czy sieciach kawowych, które sprzedają dany produkt Fair Trade.
Z drugiej strony, uznając poprawę sytuacji ubogich producentów Południa za priorytet, dopóki sprawiedliwie zarabiają, nie ma znaczenia, czy produkt sprzedaje Tesco, czy Starbucks. Ponadto ilość kawy, którą tak olbrzymie podmioty są w stanie kupić od producentów z ubogich regionów na odpowiednich zasadach, nie pozwala na łatwe odrzucenie ich propozycji. Należy także podkreślić, że bez zaangażowania KTN i sieci supermarketów ruch Fair Trade byłby skazany na jeszcze większą niszowość.
Włączanie w system Fair Trade dużych korporacji jest kontrowersyjnym zagadnieniem, nie przez wszystkich jest pozytywnie widziane, a nawet uznawane za sprzeczne z ideą tego ruchu, który jest przecież wymierzony przeciwko polityce wielkich korporacji.
Podstawowy zarzut polega na tym, że chociaż udział transnarodowych korporacji może przyczynić się do szybkiego rozszerzenia rynku na towary Fair Trade, to jednak zagraża wielu aspektom kluczowym dla tej inicjatywy – trosce o interesy małych producentów i rozwijaniu alternatywnego podejścia do handlu i rozwoju, a w długim okresie - także samej inicjatywie.
Pytanie o formę współpracy Fair Trade z dużymi KTN jest zatem jednym z podstawowych dylematów stojących przed organizacjami zajmującymi się sprawiedliwym handlem. Jednak także same KTN powinny rozważyć włączanie do swojej oferty produktów ze znakiem Fairtrade, zadając sobie podobne pytanie, jak T. Hudghton – dyrektor ds. marketingu marki brytyjskiej sieci sklepów Co-operative Group: „Jeśli twierdzisz, że handel jakimś jednym produktem jest sprawiedliwy, to co można sobie pomyśleć o reszcie twojej oferty”?
Fair Trade nie panaceum
Z pewnością Fair Trade nie rozwiąże wszystkich problemów ekonomicznych, z jakimi borykają się państwa Południa, i nie zastąpi panujących obecnie zasad handlu międzynarodowego. Nie jest też wystarczającą odpowiedzią na problemy rolników w państwach Południa, gdyż pomija problem subsydiowania rolnictwa w państwach wysoko rozwiniętych.
Co więcej, chociaż produkcja w ramach Fair Trade stale się rozwija, rośnie liczba wspólnot, a także asortyment oferowanych produktów, to jednak trzeba przyznać, że jest to działalność niszowa, która w krótkim okresie nie będzie miała znaczącego wpływu na sytuację społeczno-gospodarczą państw globalnego Południa. Trzeba także zauważyć, że często warunkiem ograniczającym sprzedaż produktów w ramach Fair Trade jest ich wyższa cena.
Ruch Fair Trade może jednak stać się stałym i istotnym elementem globalnej gospodarki. System wprawdzie nie jest doskonały, ale ogromną jego zaletą jest niewątpliwie to, że pobudza lokalne społeczności w państwach ubogich do własnej inicjatywy i daje im, zamiast materialnej pomocy, możliwość własnej pracy za wynagrodzenie pozwalające na życie na godnym poziomie. Skrócenie łańcucha dostaw w handlu jest korzystne dla obu stron porozumienia i przyczynia się do rozwoju społeczno-gospodarczego na poziomie lokalnym w państwach Południa. Działania podejmowane na rzecz sprawiedliwego handlu należy uznać za formę pomocy rozwojowej skierowanej do najbiedniejszych regionów świata.
Ewa Jastrzębska
W numerze 2/15 SN zamieściliśmy artykuł autorki - Korporacje - więcej szkody niż pożytku .
Poprzedni i obecny tekst są wyborami z obszernego opracowania dostępnego na stronie:
http://kolegia.sgh.waw.pl/pl/KES/kwartalnik/archiwum/Documents/EJastrzebska8.pdf