Recenzje (el)
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 895
Czołgi. Sto lat historii – to książka Richarda Ogorkiewicza wydana przez oficynę RM w tłumaczeniu Grzegorza Siwka.
„Cel, jaki mi przyświecał podczas pisania tej książki, to obszerne omówienie ewolucji i zastosowania czołgów na całym świecie, od rozpoczęcia prac nad nimi sto lat temu po dzień dzisiejszy” – pisze we wprowadzeniu do książki autor, znany na świecie specjalista od broni pancernej, profesor w Royal Military College of Science.
Przedstawia w niej proces powstawania czołgu oraz jego debiut bojowy podczas I wojny światowej, okres utraty zainteresowania te bronią oraz jej renesans w miarę rozwoju techniki uzbrojenia. Coraz większe możliwości czołgów sprawiły – pisze autor – że stały się one najważniejszym elementem zmechanizowanych formacji wojskowych. Taka sytuacja trwała do końca II wojny światowej, kiedy wojska pancerne miały decydujący wpływ na zwycięstwa w bitwach. Czołgi były wówczas podstawą sił zbrojnych wszystkich państw, a Związek Radziecki, USA, Wielka Brytania i Niemcy były ich głównymi producentami.
Opowieść dokumentalna o czołgach nie kończy się jednak na latach wojennych – autor pokazuje rozwój czołgów w okresie zimnej wojny, także poza Europą i USA, a dalej prowadzi czytelnika do czasów współczesnych. W „Dodatku” zamieszczonym na końcu książki przedstawia ogólny opis rozwoju dział czołgowych i napędów, mobilności pojazdów, a także kwestii bezpieczeństwa załóg czołgów. Dla entuzjastów techniki wojskowej szczególnie ciekawe mogą też być obszerne przypisy oraz ilustracje.
Sam autor tak charakteryzuje swoje dzieło: „W tej książce poruszyłem wiele tematów, a jednak nie pretendowałem do stworzenia wyczerpującego kompendium. W związku z tym w istocie zająłem się tylko najważniejszymi i najciekawszymi typami czołgów, jakie do tej pory skonstruowano. Podobnie ograniczyłem się do zaledwie napomknienia o wielkich bitwach i operacjach militarnych z udziałem czołgów, gdyż szczegółowy opis tych batalii wykraczałby poza ramy tego opracowania”.(js)
Czołgi. 100 lat historii, Richard Ogorkiewicz, wydawnictwo RM, wyd. III, 2021, s. 360, cena 39,99 zł.
- Autor: al
- Odsłon: 2189

Pierwsze represje spotkały Łemków już w czasie I wojny światowej ze strony Austriaków. Objęły one ok. 5 tys. osób, z których część zginęła w obozie Talerhof. Wówczas też nastąpiło rozbicie społeczności łemkowskiej na Łemkowszczyznę wschodnią (Republika Komańczańska, o charakterze ukraińskim) i zachodnią (Republika Floryncka, odcinająca się od ruchu ukraińskiego). Podstawą podziałów była religia – w Galicji Wschodniej dominowało prawosławie (wspierały je narodowe organizacje ukraińskie), bardziej na zachód większe wpływy miał kościół greckokatolicki. „Wojna religijna w górach” skończyła się z nadejściem II wojny światowej i w latach tuż po niej. Wraz z przesiedleniami ludności ukraińskiej na mocy układu o wymianie ludności z 1944 r., (początkowo dobrowolnymi, później – przymusowymi), część Łemków wybrała Ukrainę, część została w Polsce. Ci, którzy zostali na swoich gospodarstwach, nie podporządkowali się, zostali wkrótce wysiedleni z ok. 200 swoich wsi na ziemie zachodnie i północne w wyniku akcji „Wisła”.
I teraz Łemków mamy zamiast na Łemkowszczyźnie – w Gorzowie, Wrocławiu, Legnicy, itd. Niektórzy wrócili do swoich rodzinnych stron, ale to pojedyncze wyjątki – na dobrą sprawę nie bardzo jest do czego wracać… Chyba, że do wspomnień, tradycji, bo nawet jeśli mieszkają w innych regionach, podjęli próby przywrócenia pamięci – i swojej, i Polaków – swojej kultury, języka, muzyki, ubioru poprzez porządkowanie swoich miejsc pamięci, tworzenie muzeów i corocznych zgromadzeń zwanych Watrą. Co ciekawe, mimo kilkudziesięciu lat od tamtej historii, nadal dla Polaków Łemkowszczyzna jest tajemnicą: mało o niej wiemy, choć przecież istnieje dość bogata literatura naukowa w tym przedmiocie. Dopiero w ostatnich latach, na fali zainteresowania historią, etnografią, archeologią, turystyką, kulturą mniejszości, językami i dialektami coraz więcej ludzi słyszy o Łemkach, Bojkach, Rusinach, Wołochach, Hucułach…
Jednym z tych, którzy przywraca pamięć o Łemkach i Łemkowszczyźnie jest znany etnograf, autor wielu książek o kulturze Beskidów i Tatr, Antoni Kroh. Ostatnia jego książka – Za tamtą górą – wydana przez Wydawnictwo Iskry to opowieści nie tylko o krajobrazie połemkowskim w Beskidzie Niskim i Sądeckim, ale i o ludziach, potomkach gospodarzy tych ziem. Ludziach skrytych, dla których wysiedlenie z ich domów jest traumą na całe życie, o czym niechętnie mówią nawet badaczowi. To luźne opowieści o tym, co było i co zostało, ale i ukazanie tego, co się rodzi w zupełnie innych warunkach.
Książka Antoniego Kroha pokazuje jego związki z Łemkowszczyzną – początkowo dość luźne i nieoczywiste – od lat 70. XX w. do dzisiaj.
Nie jest to książka stricte naukowa – raczej gawęda, czy bardziej zbiór gawęd o tym, co spotykał na swojej drodze, jaki to ma rodowód i jacy ludzie są z tym związani. Ciepło, z empatią pokazuje nam świat, który prawie na naszych oczach zaginał i o którym wciąż wiemy mało. (al.) Za tamtą górą. Wspomnienia łemkowskie, Antoni Kroh, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2016, s. 300, cena 39,90 zł
- Autor: tm
- Odsłon: 2057
Wydawnictwo Wolters Kluwer wydało książkę Ryszarda Markiewicza pt. Zabawy z prawem autorskim.
Walorem tej książki – poza wartościową stroną merytoryczną - jest niekonwencjonalne podejście do przedstawienia zagadnień związanych z prawem autorskim. Dzięki temu książka traktująca o trudnym temacie prawnym staje się interesująca i zrozumiała nawet dla laików, którzy z tą dziedziną wiedzy prawniczej – chcąc nie chcąc – muszą się stykać na co dzień.
Oryginalność podejścia w tłumaczeniu meandrów prawa autorskiego polega na wykorzystaniu do analizy prawnej ilustracji – rysunków, obrazów, zdjęć - które dobrze obrazują omawiany problem. W dodatku nie są to ilustracje wydumane, abstrakcyjne, ale wzięte z praktyki sądowej. Takie, które były przedmiotem sporów sądowych, dyskusji prasowych i internetowych odnośnie naruszania praw autorskich.
Taka koncepcja książki nieco ograniczyła zakres omawianego w niej prawa autorskiego, co przyznaje sam autor, choć dla czytelnika nie jest to zarzut. Znajdzie on bowiem w książce omówienie podstawowych spraw, z jakimi stykamy się w powszechnej praktyce, zwłaszcza używania na co dzień Internetu. Dowie się nie tylko czym od strony prawnej jest utwór i jakiej podlega ochronie, ale i z jakimi problemami prawnymi mamy do czynienia w przypadku wykorzystywania fotografii, czym jest sztuka przywłaszczeniowa (Appropriation Art) i jakie na tym polu obowiązują normy prawne, czy jest dopuszczalne (i na jakich warunkach) wykorzystywanie cudzych plakatów i jakie obowiązują zasady eksploatacji cudzych utworów. W części końcowej autor zamiast wniosków zamieszcza rozważania dotyczące naruszenia praw autorskich do utworu na gruncie prawa polskiego i obcego.
Dobór ciekawych zagadnień i równie ciekawych zdjęć, bogate przypisy (łącznie z orzeczeniami sądów), szczegółowe opisy omawianych przypadków dokumentujące tok myślenia prawniczego wyróżniają tę książkę pod względem znakomitej popularyzacji wiedzy często uznawanej za hermetyczną i zbyt skomplikowaną dla nie prawników. (tm)
Zabawy z prawem autorskim, Ryszard Markiewicz, Wydawnictwo Wolters Kluwer S.A., 2015, s. 247, cena 99 zł (w tym 5% VAT)