Historia el.
- Autor: Leszek Stundis
- Odsłon: 4017
„Afryka byłaby rajem, gdyby nie ci przeklęci Afrykańczycy” - tak przez kilka stuleci czarny ląd oceniali biali kolonizatorzy. Nienawiść rasowa podyktowana atawistycznymi emocjami na długo wyprzedziła próbę unaukowienia problemu.
Rasizm nie jest religią ciemnogrodu. Rasistami bywali wielcy uczeni i artyści. Wśród nich poczesne miejsce zajmuje Rudyard Kipling, laureat literackiej Nagrody Nobla w 1907 roku, autor romantycznej opowieści o pewnym chłopcu - Księgi dżungli.
Na początku była pogarda
Rasizm jest zjawiskiem stosunkowo nowym. Starożytność nie znała pojęcia rasy, ani hierarchii ras, ale rozróżniała ludzi oświeconych, Greków i Rzymian, i nieokrzesanych barbarzyńców, z którymi - jeśli się ich schwytało - można było robić wszystko.
„Niewolnik to mówiące narzędzie” - tak definiował go Katon Starszy, surowy rzymski cenzor. W ten sposób tłumaczono instrumentalne traktowanie niewolnic, gwałconych w domach prywatnych i na arenie, często przez zwierzęta. Gwałtem zostały ukarane córki królowej Brytów Boudiki za bunt przeciw Rzymianom podniesiony przez jej matkę. Relacja pan- niewolnik była jednoznaczna i tylko akt wyzwolenia mógł poprawić los osoby niewolnej.
Niewolnik nie był jednak zdeterminowany rasowo. Mógł nim zostać nawet Rzymianin, o ile został pojmany przez barbarzyńców nierzadko o czarnym kolorze skóry. Królowie Numidii, kraju z którym Rzym toczył wojny, często posiadali rzymskich niewolników, chętnie oddawanych rodzinom za sowity okup.
Troska o losy świata
Thomas Malthus (1766-1834) jako pierwszy zauważył problem przeludnienia. A raczej kwestię zbyt wysokiego przyrostu naturalnego w stosunku do produkcji żywności. Gwałtownie rozwijająca się populacja nie zdoła, zdaniem Malthusa, utrzymać wysokiego poziomu życia i będzie stopniowo ubożeć, aż w końcu znajdzie się na krawędzi nędzy i upadku.
Brytyjski uczony, który w 1805 roku otrzymał jako pierwszy w historii wyspiarskiego imperium tytuł profesora ekonomii, sformułował słynne prawo, w myśl którego przyrost naturalny rozwija się w postępie geometrycznym, a żywności zaledwie arytmetycznym.
Z tej zależności wyciągnął prosty, acz kontrowersyjny wniosek, że pomoc najuboższym prowadzi do … klęski głodu. Nic nie wskazuje, że Malthus był rasistą, ale jego katastroficzna wizja pogrążającego się w chaosie i nędzy świata była później wykorzystywana przez „rasę panów” do uzasadniania kolonialnego wyzysku.
Szlachetne intencje pana Darwina
Twórca teorii ewolucji Charles Darwin (1809-1882) był wnikliwym obserwatorem otaczającego go świata. Dość szybko dostrzegł związki pomiędzy gatunkami i ich pochodzenie od wspólnych przodków. Płynąc na statku „Beagle” do odległych Wysp Galapagos, miał sporo czasu na przemyślenia, czego owocem było opublikowane niemal dwie dekady później sztandarowego dzieła O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego (1859). Szczególny akcent kładł w nim na pojęcie doboru naturalnego i dominacji silniejszych osobników nad słabszymi, które skazane są na wyginięcie.
Dość szybko poglądy Darwina znalazły entuzjastów, także wśród tych, którzy dostrzegli w nich pewne analogie do życia ludzkiego w warunkach bezdusznego kapitalizmu i bezpardonowej konkurencji na wolnym rynku. To niosło za sobą poważne konsekwencje, gdyż podważało wszelką działalność filantropijną i charytatywną jako szkodliwą dla doboru naturalnego.
Nic nie wskazuje jednak, że Darwin był skłonny teorię doboru naturalnego rozciągnąć na stosunki społeczne. Dostrzegał wprawdzie fakt genetycznego uwarunkowania inteligencji i uzdolnień, ale nie widział w nim podstawy, by jednych ludzi postrzegać lepszymi od innych, a tym bardziej dawać im prawo do decydowania o tych innych.
Chemia ras i teologia moralna
Zupełnie inaczej podchodził do sprawy francuski dyplomata i pisarz Arthur de Gobineau (1816- 1882), uważany za ojca „naukowego” rasizmu. Uznając dobór naturalny za decydujący czynnik pomyślności społeczeństwa dowodził, że im czystsza rasa je tworzy, tym więcej jej przedstawicieli będzie reprezentować „pożądane cechy i wrodzone uzdolnienia”, a tym samym wzrośnie „poziom cywilizacyjny w danym państwie”. Odrzucił więc uwarunkowania geograficzne jako determinanty ewolucji społeczno- kulturowej, a skupił się na czynnikach antropologiczno- rasowych.
Konsekwencją jego przemyśleń było nowe spojrzenie na trzy podstawowe odmiany rasowe człowieka. Rasę białą, aryjską, której najdoskonalszymi przedstawicielami byli wysocy, dobrze zbudowani blondyni o niebieskich oczach, miała cechować wysoka inteligencja, wojowniczość, bezinteresowność i doskonała organizacja „otoczenia i swojego wnętrza”. Jej reprezentanci mieli myśleć racjonalnie i powściągać swoją zmysłowość, dzięki czemu stawali się kandydatami na idealnych władców.
Ludzie rasy żółtej, średniego wzrostu o ciemnych włosach i oczach byli, zdaniem Gobineau, praktyczni, stąpający mocno po ziemi, ale pozbawieni wybitnej inteligencji i fantazji. Typowa rasa kupców.
Czarni natomiast, to ludzie pobudliwi, uczuciowi, skłonni do oddawania się fantazjom, skupieni na zaspakajaniu swoich zachcianek jak dzieci. Byli fatalnymi władcami, gdyż słaba wola i brak zdolności organizacyjnych uniemożliwiały im stworzenie i utrzymanie silnego państwa. Potrzebowali zatem opieki, którą mogli im zapewnić … oświeceni biali.
„Chemia ras” miała zapobiegać mieszaniu się białych z innymi, a „teologia moralna” nakazywała zachowanie czystości rasowej jako daru danego od Boga.
Nauka w służbie… rasizmu
Z poglądami francuskiego myśliciela zgodziła się część ówczesnego świata nauki. Przyrodni brat Darwina, twórca daktyloskopii, prekursor badań statystycznych w psychologii i entuzjasta testów psychologicznych Francis Galton (1822-1911), stanął na stanowisku, że to geny kształtują człowieka, a nie wychowanie.
Geny miały odpowiadać za poziom inteligencji, a także za predyspozycje, czego miały dowieść testy rozsiewu uzdolnień w populacji, które w XX wieku pośrednio przyczyniły się do utrwalenia stereotypu wyższości białej rasy nad innymi.
Galton był typowym brytyjskim dżentelmenem, przekonanym o wyższości białej rasy, choć do własnej służby odnosił się z pobłażliwą życzliwością.
Rasistą okazał się także słynny biolog i podróżnik niemiecki Ernst Haeckel (1834-1919), twórca teorii rekapitulacji, w myśl której każdy osobnik w rozwoju zarodkowym nosi cechy ewolucyjnej przeszłości. Jako przykład podawał występowanie szpar skrzelowych w życiu płodowym człowieka.
O ile sformułowane przez niego prawo głoszące, iż ontogeneza jest skróconą filogenezą nie budzi większych zastrzeżeń, o tyle porównanie państwa narodowego do żywego organizmu już tak. Twierdzenie, iż lepiej amputować chory narząd, aniżeli dopuścić do gangreny toczącej cały organizm zostało później przytoczone w sztandarowym dziele Adolfa Hitlera (1889- 1945) Main Kampf (Moja walka), a ową gangreną mieli być… Żydzi.
Swoją cegiełkę do budowy rasistowskiego światopoglądu dorzucił wybitny skądinąd włoski psychiatra Cesare Lombroso (1835-1909), twórca pierwszej pełnej teorii kryminologicznej. I on również okazał się zwolennikiem poglądu o genetycznej determinacji zachowań. Wyróżnił bowiem pięć kategorii przestępców, wśród których na poczesnym miejscu znaleźli się zbrodniarze z urodzenia. Mieli stanowić aż dwie trzecie wszystkich odpowiedzialnych za czyny karalne.
Pozostałe grupy to przestępcy „z nawyknienia”, którzy bezkrytycznie przyjęli wzorce patologicznych rodziców, z namiętności, powodowani zazdrością lub chorobliwym pożądaniem, pseudoprzestępcy, dopuszczający się zabronionych czynów pod wpływem okoliczności i wreszcie kryminaloidzi - osoby podatne na złe wpływy.
Aby dowieść swych racji, Lombroso dokonywał pomiarów czaszek skazanych i na ich podstawie kreślił profil przestępcy. Zapewne wtedy w jego rozumowaniu pojawił się efekt Pigmaliona i swoje wyniki kraniometryczne dopasowywał do „jedynie słusznych wniosków”.
Nie był jednak rasistą w dzisiejszym rozumieniu tego słowa, choć nadmierne skłonności do występku przypisywał… m.in. Polakom.
Koncepcje Lombrosa zostały wypaczone w XX wieku. W Stanach Zjednoczonych „dowiedziono”, że zbrodnicze upodobania mają Murzyni, a także Latynosi. Przy owych „badaniach” nie uwzględniano jednak ani warunków życia, ani tzw. punktu startu młodych ludzi z tych środowisk.
Bratanek Wagnera i Teutoni
Najwybitniejszym brytyjskim rasistą przełomu XIX i XX wieku był niewątpliwie Houston Stewart Chamberlain (1855-1927). Doskonale wykształcony, absolwent studiów botanicznych w Genewie i geologicznych u samego Kurta Vogla, syn brytyjskiego admirała i … zięć Richarda Wagnera. Za pochwalne hymny pod adresem Cesarstwa Niemieckiego Wilhelm II odznaczył go żelaznym krzyżem, a w 1916 nadał niemieckie obywatelstwo.
Chamberlain kochał nie tylko Niemców. W 1923 wyraził swój podziw dla Adolfa Hitlera i jego programu oczyszczenia Rzeszy z „niepożądanych elementów rasowych”.
Historiozofia Chamberlaina wyróżniała cztery formacje kulturowe mające zasadniczy wpływ na losy świata. Dwie pierwsze, Grecy i Rzymianie, byli twórcami filozofii, poezji, sztuki, prawa, państwa i społecznego ładu. Żydzi, wprawdzie zdolni, mieli jednak odgrywać destrukcyjną rolę w cywilizacji, a ich skłonność do „talmudycznej spekulacji” miała być zagrożeniem dla świata, czego przykładem mogą być teorie Marksa, Freuda czy … Einsteina. Natomiast spuściznę dwóch pierwszych przejęli Teutoni (Germanie, Celtowie i… zachodni Słowianie), którzy winni wziąć odpowiedzialność za losy świata, aby zapobiec jego degeneracji.
Pewna pani feministka
Bodaj najbardziej barwną postacią pośród teoretyków rasizmu była pewna pani feministka z USA, Margaret Sanger (1879-1966). W młodości sufrażystka i socjalistka, wierna czytelniczka Karola Marksa dość szybko zajęła się sprawami planowania rodziny oraz uległa fascynacji eugeniki negatywnej.
Przyjęła bowiem pogląd, że eliminując pewne geny można poprawić ogólny poziom moralny populacji, stąd stała się gorącą zwolenniczką przymusowej sterylizacji „jednostek niepożądanych”. A za takie uważała przestępców, osoby psychicznie chore, a także upośledzone, w tej liczbie - niewidome i głuchonieme. Jednocześnie ostro występowała przeciwko akcjom dobroczynnym, postrzegając je jako „sentymentalny patriarchalizm”.
W 1932 roku w „The Birth Control Review” opublikowała swój Plan for peace (Plan pokojowy), w którym zaproponowała … obowiązkową segregację, sterylizację i aborcję „dysgenicznego inwentarza”.
Największe kontrowersje wzbudził jednak jej Negro Project (Projekt Murzyn), w którym nakreśliła wizję sterowanej przez państwo akcji ograniczania liczebności populacji czarnych obywateli USA.
Pod wpływem fali krytyki zamilkła w sprawach rasowych i powróciła do swojej dawnej „działalności misyjnej” na rzecz planowania rodziny. Ponoć w pewnym momencie swej kariery przyczyniła się do powstania tabletek antykoncepcyjnych.
Program przymusowej sterylizacji nie był jednak wymysłem pani Sanger. Najwcześniej na „drogę postępu” wkroczyły Stany Zjednoczone. W 1897 na mocy uchwały lokalnej Izby Reprezentantów zabiegom takim miały być poddawane osoby upośledzone umysłowo w stanie Michigan. W ślad za nim poszła Pensylwania, a potem kolejne stany, aż wreszcie to nieludzkie prawodawstwo zaczęło obowiązywać w 33 stanach.
Pokłosie
Trudno oszacować skalę ofiar przymusowych sterylizacji. W nazistowskich Niemczech była to operacja kierowana odgórnie, podobnie jak eliminacja chorych psychicznie w ramach akcji T-4. Liczba ofiar w tym kraju wynosi ok. 400 tysięcy.
W USA wiele zależało od podejścia władz lokalnych do problemu. W niektórych stanach objęci „programem” nie byli nawet informowani o zabiegu, który przeprowadzano po cichu przy okazji innych badań czy drobnych ingerencji chirurgicznych. Tak więc i Amerykanie mają na swoim sumieniu przeszło 100 tysięcy wysterylizowanych. W ich przypadku czynnik rasowy był równie istotny co w państwie Hitlera.
Niechlubne miejsce w czołówce państw stosujących negatywną eugenikę zajmuje Szwecja, ojczyzna przeszło 60 tysięcy okaleczonych. Dopiero w 1976 Sztokholm zaniechał podobnych praktyk, a procesy o odszkodowanie toczą się po dziś dzień.
Idea „lepszego społeczeństwa” czy narodu oczyszczonego z etnicznie obcego elementu raz po raz odżywa w historii, a skutki jej odrodzenia bywają katastrofalne.
Ksenofobia rodzi nienawiść i niekończącą się spiralę przemocy, czego dowodem są planowe akcje neofaszystów i innych grup nacjonalistycznych wymierzane przeciwko imigrantom.
Rasizm, zdeterminowany błędną interpretacją Pisma Świętego, głosi odrodzony po raz kolejny Ku Klux Klan czy rozmaite bractwa aryjskie. Zgodnie z ich rewelacjami, czarni (choć nie tylko, gdyż może to dotyczyć to również innych „kolorowych nacji” i Żydów) wywodzą się od Chama, syna Noego który wyśmiał śpiącego nago ojca po nadużyciu wina.
Bez względu na to, jakie oblicze przyjmuje współczesny rasizm, odpowiedzialność za jego powstanie spoczywa na barkach tych uczonych, którzy dali do ręki fanatykom naukowe narzędzia do apologii nienaukowej ideologii.
Leszek Stundis
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 167
Przedstawiamy obszerne fragmenty aktu oskarżenia w procesie norymberskim, w którym głównymi oskarżycielami zbrodniarzy niemieckich były Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, Republika Francuska, Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Północnej Irlandii i Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. Cały tekst zawarty jest w książce Proces norymberski autorów Joego J. Heydeckera i Johannesa Leeba, wydanej przez Wydawnictwo RM, której recenzję zamieszczamy w tym numerze SN.
W akcie oskarżenia szczegółowo omawiane są cztery rozdziały oskarżenia. Ich istota sprowadza się do następujących zarzutów:
1. Wspólny plan, czyli spisek
Wszyscy oskarżeni brali udział jako kierownicy, organizatorzy, podżegacze lub pomocnicy w układaniu lub wykonaniu wspólnego planu, czyli spisku, mającego na celu popełnianie, bądź prowadzącego do popełnienia zbrodni przeciw pokojowi, zbrodni wojennych oraz zbrodni przeciw ludzkości. Wszelkimi środkami, legalnymi i nielegalnymi, przy czym spiskowcy brali również pod uwagę groźbę użycia siły i wojny napastnicze, chcieli oni osiągnąć następujące cele: obalić traktat wersalski i zawarte w nim ograniczenia zbrojeń, odzyskać terytoria utracone w 1918 roku oraz zdobyć dalsze jeszcze terytoria. Gdy wreszcie ich cele stały się wszechogarniające, zaplanowali wojny napastnicze […].
Dla zachęcenia innych do wzięcia udziału we wspólnym planie oraz jako środek zapewnienia spiskowcom hitlerowskim najszerszej władzy nad niemieckim narodem opracowali oni i wykorzystali pewne doktryny, a pomiędzy nimi następujące: doktryna o „niemieckiej krwi” i „rasie panów”, z czego wywodziły prawo do ujarzmiania lub wytępienia innych „ras” i narodów; „zasada wodzostwa”, opierająca się na nieograniczonej władzy przywódców i wymagająca bezwzględnego posłuszeństwa od innych; zasada, że wojna jest szlachetnym i koniecznym zajęciem Niemców.
Dla osłabienia i obalenia rządu niemieckiego spiskowcy hitlerowscy uciekali się do terroru i wykorzystali w tym celu brutalne oddziały SA. Gdy Hitler został kanclerzem Rzeszy, zawieszone zostały postanowienia konstytucji weimarskiej gwarantujące wolność osobistą, wolność prasy, stowarzyszeń i zgromadzeń oraz zakazano działalności wszelkich innych partii.
Spiskowcy hitlerowscy umacniali swoją władzę, uniformizując życie w kraju, stosując wojskowe wychowanie młodzieży, zakładając obozy koncentracyjne, dokonując morderstw, niszcząc związki zawodowe, prowadząc walkę przeciw Kościołom chrześcijańskim i organizacjom pacyfistycznym, posługując się przy tym takimi organizacjami jak SS, gestapo i inne. Celem urzeczywistnienia swej polityki rasy panów spiskowcy hitlerowscy uczynili swym programem bezwzględne prześladowanie Żydów, zmierzające do ich zagłady. Spośród 9 600 000 Żydów, którzy mieszkali w krajach Europy znajdujących się pod panowaniem hitlerowskim, wedle ostrożnej oceny zginęło 5 700 000.
2. Zbrodnie przeciw pokojowi
Większość spośród oskarżonych współdziałała w przestawianiu gospodarki niemieckiej na potrzeby uzbrojenia machiny wojennej. Do marca 1935 roku program zbrojeniowy był realizowany potajemnie. Oskarżeni wycofali się z Konferencji Rozbrojeniowej i z Ligi Narodów, ogłosili powszechny obowiązek służby wojskowej i zajęli zdemilitaryzowaną strefę Nadrenii. Dokonali aneksji Austrii i Czechosłowacji, a wreszcie rozpoczęli wojnę napastniczą przeciwko Polsce, chociaż wiedzieli, że znajdą się tym samym w stanie wojny z Francją i Wielką Brytanią. Następnie napadli na Danię, Norwegię, Belgię, Holandię, Luksemburg, Jugosławię i Grecję. Dokonali inwazji na Związek Radziecki i współpracowali z Włochami i Japonią w prowadzeniu wojny napastniczej przeciwko Stanom Zjednoczonym.
Łącznie zostało przez nich naruszonych lub złamanych 36 międzynarodowych umów i gwarancji w 64 przypadkach […] Należą do nich między innymi konwencje haskie o pokojowym załatwianiu zatargów międzynarodowych z lat 1899 i 1907; V konwencja haska dotycząca respektowania praw i obowiązków neutralnych państw i osób w przypadku wojny lądowej z 1907 roku; traktat wersalski z 1919 roku; traktat o wzajemnych gwarancjach pomiędzy Niemcami, Belgią, Francją, Wielką Brytanią i Włochami podpisany w Locarno w 1925 roku; liczne konwencje arbitrażowe i koncyliacyjne Niemiec z krajami sąsiedzkimi; paryski pakt Brianda–Kellogga potępiający wojnę jako instrument polityki państwowej z 1928 roku; wiele gwarancji, deklaracji i paktów o nieagresji podpisanych przez Niemcy; układ monachijski z 1938 roku.
3. Zbrodnie wojenne
Ustęp A tego rozdziału aktu oskarżenia dotyczy mordowania i znęcania się nad ludnością cywilną pochodzącą z okupowanych terytoriów i szczególnie podkreśla takie czyny przestępcze, jak rozstrzeliwanie, wieszanie, morzenie głodem, stłoczenie ponad dopuszczalną miarę ludności na niewielkiej przestrzeni, zaprogramowane niedożywienie, systematyczne zmuszanie do pracy ponad siły, niedostateczna higiena, bicie, tortury i doświadczenia lekarskie oraz eksterminacja grup rasowych i narodowościowych, aresztowania i kara pozbawienia wolności bez rozprawy sądowej oraz nieludzkie przetrzymywanie w obozach koncentracyjnych. Niżej podane szczegóły są jedynie przykładami i nie wyczerpują całości sprawy.
We Francji przeprowadzono masowe aresztowania, które pociągnęły za sobą brutalne traktowanie i torturowanie ludzi na różne sposoby, jak zanurzanie w lodowato zimnej wodzie, duszenie, wykręcanie rąk i nóg oraz używanie takich narzędzi tortur jak stalowy hełm z przepuszczanym przezeń prądem elektrycznym.
W Nicei w lipcu 1944 roku ofiary tortur zostały wystawione na widok publiczny. Spośród 228 tysięcy Francuzów umieszczonych w obozach koncentracyjnych tylko 28 tysięcy pozostało przy życiu. W Oradour-sur-Glâne całą ludność wioski wystrzelano lub żywcem spalono w kościele.
Niezliczone morderstwa i okrucieństwa popełniono we Włoszech, Grecji, Jugosławii oraz na obszarach północnych i wschodnich.
W Polsce i Związku Radzieckim liczby te idą w miliony. Około 1 500 000 osób wymordowano w Majdanku, a około 4 000 000 w Auschwitz. W obozie w Janowie, gdzie wymordowano 200 tysięcy ludzi, dopuszczano się najbardziej wyrafinowanych okrucieństw, jak rozpruwanie brzucha i wrzucanie ludzi do wystawionych na mróz kadzi z wodą, w których zamarzali na śmierć. Masowe rozstrzeliwania ludzi odbywały się przy dźwiękach orkiestry. W rejonie Smoleńska zamordowano ponad 135 tysięcy osób, w rejonie Leningradu 172 tysiące, w rejonie Stalingradu 40 tysięcy.
Po wypędzeniu Niemców ze Stalingradu znaleziono tam ponad tysiąc okaleczonych ciał mieszkańców miasta ze śladami tortur. Sto trzydzieści dziewięć kobiet miało ręce boleśnie wykręcone do tyłu i spętane drutem; niektóre z nich miały obcięte piersi. Na ciałach mężczyzn była wypalona żelazem lub wycięta nożem pięcioramienna gwiazda. Niektóre zwłoki miały rozprute brzuchy.
Na Krymie zapędzano spokojnych obywateli na barki, wywożono na morze i topiono, mordując w ten sposób ponad 144 tysięcy osób. W Babim Jarze w pobliżu Kijowa Niemcy wymordowali ponad 100 tysięcy mężczyzn, kobiet, dzieci i starców. W samym Kijowie zastrzelono ponad 195 tysięcy osób, w rejonie Równego ponad 100 tysięcy, w rejonie Odessy 200 tysięcy. W Charkowie zginęło około 195 tysięcy ludzi zamęczonych na śmierć, rozstrzelanych lub zagazowanych.
W Dniepropietrowsku rozstrzelano lub też strącono w przepaść do głębokiego jaru 11 tysięcy kobiet, starców i dzieci. Spiskowcy hitlerowscy bezlitośnie zabijali dzieci – na równi z dorosłymi. Zabijali je razem z ich rodzicami, grupami lub pojedynczo, w przytułkach, szpitalach, grzebali je żywcem, wrzucali do ognia, zakłuwali bagnetami, truli, dokonywali na nich doświadczeń, pobierali od nich krew na użytek armii niemieckiej, umieszczali je w więzieniach, męczyli w komorach tortur gestapo i obozach koncentracyjnych, gdzie dzieci umierały z głodu, w wyniku tortur i chorób zakaźnych. W obozie w Janowie pod Lwowem Niemcy zabili osiem tysięcy dzieci w ciągu dwóch miesięcy.
Ustęp B trzeciego rozdziału aktu oskarżenia zajmuje się sprawą deportacji milionów ludzi z okupowanych terytoriów do niewolniczej pracy przymusowej i w innych celach. Wiele z tych osób umierało już w czasie transportu odbywającego się w straszliwych warunkach. Dla przykładu wymienia się między innymi Belgię, skąd przymusowo deportowano do Niemiec 190 tysięcy ludzi, Związek Radziecki (4 978 000) i Czechosłowację (750 tysięcy deportowanych).
Ustęp C dotyczy mordowania i znęcania się nad jeńcami wojennymi. Również w tym przypadku przytoczono wiele przykładów nieludzkiego traktowania tych osób. Wymienia się tu długie i wyczerpujące marsze, chłostę, morzenie głodem, gazowanie, torturowanie, pętanie i rozstrzeliwanie. […]
Ustęp E dotyczy grabieży mienia publicznego i prywatnego. Do metod stosowanych
przez oskarżonych należało obniżanie standardu życiowego ludności okupowanych krajów i spowodowanie głodu wskutek ogołocenia tych krajów z żywności, wywożenie surowców i urządzeń przemysłowych, konfiskowanie przedsiębiorstw, fabryk i innych obiektów oraz zmuszanie ich właścicieli do „dobrowolnego” odstąpienia praw własności.
Ponadto oskarżeni zdewaluowali pieniądz krajów okupowanych, nakładali na nie nadmierne koszty okupacyjne, dla celów niemieckiej kolonizacji wywłaszczali posiadaczy gruntów, burzyli całe miasta przemysłowe oraz niszczyli pomniki kultury i instytucje naukowe, plądrowali muzea i galerie. Straty francuskie poniesione z tego tytułu wyniosły 1337 miliardów franków.
Również Związek Radziecki wymienia ogromne zniszczenia i grabieże. Spiskowcy hitlerowscy całkowicie lub w znacznym stopniu zniszczyli 1710 miast i ponad 70 tysięcy wsi oraz pozbawili dachu nad głową ponad 25 000 000 osób. […] „spiskowcy hitlerowscy zburzyli 1970 cerkwi prawosławnych, 237 kościołów rzymskokatolickich, 67 kaplic, 532 synagogi i wiele innych.[…]
Straty materialne poniesione przez Związek Radziecki oceniane są na 679 miliardów rubli. Łączna wartość dóbr zabranych Czechosłowacji wyniosła 200 miliardów koron.[…]
- Autor: Leszek Stundis
- Odsłon: 14362
Tajemnica materii intrygowała człowieka od zarania dziejów. Już jońscy filozofowie przyrody odnajdywali w żywiołach takich jak woda, powietrze czy ogień pierwotny składnik świata przenikający wszystkie znane jej postacie.
Zwłaszcza ogień jako symbol wiecznej przemiany uważany był w większości starożytnych kultur za święty. Płonący w mrocznych cellach świątyń był przedmiotem nabożnej czci, a kapłani stale pilnowali by płonął, bowiem jego zgaśnięcie oznaczało koniec odwiecznej przemiany, jaka dokonuje się w świecie.
Metalurdzy i szarlatani
Od samego początku opanowania technologii wytopu metali metalurgowie i kowale cieszyli się poważaniem w swoim otoczeniu, które z zabobonnym lękiem podziwiało efekty ich okrytej tajemnicą pracy. Owi dawni mistrzowie pracujący w swych rozgrzanych warsztatach tworzyli bardzo często tajemne stowarzyszenia, których celem była ochrona sekretów obróbki metalu, przekazywanych z pokolenia na pokolenie tym, którzy okazywali się godni, aby być w nie wprowadzonymi.
Trudno dziś odpowiedzieć jak dawno narodziła się alchemia i co pierwotnie oznaczało owo pojęcie. Współcześni badacze kultury najczęściej przyjmują dwa znaczenia tego słowa. W wąskim, najbardziej rozpowszechnionym rozumieniu tego terminu alchemia oznacza wszelkie praktyki zmierzające do przemiany, czyli transmutacji jednych substancji w drugie, a zwłaszcza pospolitych metali w szlachetne kruszce, głównie złoto.
Istnieje jednak pogląd, że alchemia to cały filozoficzny sposób patrzenia na świat, wyrosły na gruncie najstarszych dociekań nad istotą natury. Pierwsze filozofie bowiem zakładały, że świat w naturalny sposób dąży do doskonałości, którą pojmowano jako mniej lub bardziej sprecyzowaną harmonię. Proces wytapiania, a następnie obróbki metali był przez starożytnych postrzegany jako przyspieszona przemiana od prymitywnych, bezładnych kawałków rudy do form coraz bardziej doskonałych. Przenosząc wyniki tych najstarszych obserwacji dotyczących metalurgii na całą rzeczywistość, łatwo sobie wyobrazić jak narodził się pogląd, który zakładał możliwość przyspieszenia owej ewolucji w kierunku wspomnianej harmonii. W chwili, kiedy pierwsi anonimowi twórcy rozpoczęli świadome eksperymenty zmierzające do przemiany jednej substancji w inne, narodziła się alchemia.
Praojciec alchemii
Tradycja uważa za ojca alchemii legendarnego, pierwszego z wielkich mędrców starożytności, Hermesa Trismegistosa, żyjącego ponoć około 3000 roku p.n.e. Od jego imienia utworzony został stosowany powszechnie po dziś dzień przymiotnik „hermetyczny”, oznaczający ni mniej ni więcej jak „szczelnie zamknięty”. W odniesieniu do wiedzy znaczy on tylko jedno: wiedzę niedostępną ogółowi, a zrozumiałą dla wtajemniczonych.
O wydawanych w średniowieczu traktatach alchemicznych zwykło się mówić jako o księgach hermetycznych, co podkreślała zresztą zawarta w nich bogata symbolika i pozornie niezrozumiały zapis treści.
Pierwsze historyczne wzmianki o rytuałach towarzyszących wytapianiu i przeróbce miedzi pochodzą z II tysiąclecia p.n.e. i związane są z semickimi kultami bóstw ognia, jak choćby Molochem. Grecy mieli osobnego patrona metalurgów i kowali w postaci niezbyt urodziwego syna Zeusa i Hery, Hefajstosa, który prawie nigdy nie opuszczał swej podziemnej kuźni. W Rzymie Hefajstos przybrał imię Wulkana i po dziś dzień słowo to oznacza kapryśną górę mogącą zalać mieszkających u jej podnóża ludzi deszczem ognia i lawą.
Te początkowe przekazy naukowo-religijne trudno zaliczyć do dzieł alchemicznych, choć, niewątpliwie, arystotelesowska koncepcja samodzielnego bytu, zwanego „substancją” oddziałała na wyobraźnię późniejszych alchemików. Dopiero jednak rzekome odnalezienie traktatów Hermesa Trismegistosa w pierwszych wiekach naszej ery przyczyniło się do ponownego zainteresowania tajemną wiedzą metalurgów.
Najstarsze, typowe zapiski alchemiczne zawarte zostały w tak zwanym papirusie z Lejdy pochodzącym z III wieku n.e. Głównymi jednak inicjatorami odrodzenia alchemii stali się Arabowie, którzy stworzyli ów termin. Zajmując ogromne połacie Azji Mniejszej i Afryki, mieli dostęp do mnóstwa pism starożytnych zapomnianych przez średniowieczną Europę. Jeden z największych uczonych arabskich z przełomu X i XI wieku, Awicenna, napisał w dziele „Księga wiedzy” (Kitab asz szifa), że „alchemia jest darem boga”.
Między magią, a nauką
Alchemicy przez cały czas poszukiwali tajemniczego proszku, zwanego poetycko kamieniem filozoficznym, który wsypany do dowolnego metalu byłby w stanie zainicjować proces transmutacji. Przez wiele stuleci sądzono, że jest on mieszaniną siarki, rtęci i arsenu, lub jak podają niektóre traktaty alchemiczne - bliżej nieokreślonej, „soli”.
Przez wieki bezskutecznie przeprowadzano tysiące eksperymentów, w wyniku których odkrywano najrozmaitsze związki chemiczne, tyle, że nie poszukiwany kamień.
W średniowieczu do grona wybitnych alchemików należeli Albert Wielki i Roger Bacon. Choć Kościół katolicki niechętnym okiem patrzył na praktyki alchemiczne, oficjalnie nigdy ich nie potępił.
W okresie renesansu wykształcił się cały przemysł alchemiczny, skupiający zarówno rzeczywistych badaczy, jak i nieprzebrane rzesze oszustów.
Wizja możliwości „produkowania” złota rozniecała wyobraźnię władców, którzy gotowi byli zapłacić każdą sumę za zgłębienie tajemnicy alchemicznej przemiany.
Do legendy przeszedł cesarz Rudolf II Habsburg. Choć rzymskokatolicka wiara nie pozwalała mu przyznawać się oficjalnie do zainteresowania alchemią, Rudolf II posiadał całą kolekcję przyborów potrzebnych alchemikom, tudzież magiczne kamienie z wygrawerowanymi znakami kabalistycznymi, korzenie mandragory, a nawet postać diabełka zamkniętego w kryształowym puzdrze. Jego zainteresowania nie kończyły się na transmutacji metali.
W XVI wieku pojawia się specyficzna odmiana alchemii, zwana jatrochemią, lub inaczej alchemią lekarską. Jej twórcą był szwajcarski lekarz Paracelsus, przemierzający w pierwszej połowie XVI wieku kraje europejskie i głoszący konieczność nowego spojrzenia na człowieka.
Paracelsus piętnował wprawdzie tradycyjnych alchemików i otwarcie wyśmiewał ich kamień filozoficzny, jednak jego metody również nie były pozbawione elementów magii.
Głoszony przezeń witalizm przyjmował istnienie w każdej żywej istocie niematerialnej siły życiowej niepoddającej się fizykalnemu badaniu. Choć zalecał medykom dokładną obserwację pacjentów i badanie procesów chemicznych zachodzących w ich organizmach, stosowane przez niego preparaty niewiele różniły się od związków popularnych wśród alchemików. Miedź, żelazo, antymon, sole rtęci i siarki były jego ulubionymi lekami. W wielu przypadkach okazywały się zresztą skuteczne, co nadało mu przydomek „cudotwórcy”.
Sławę Paracelsusa rozprzestrzenili w Europie jego uczniowie, a zwłaszcza jeden z nich - Martin Ruland, autor skompilowanego dziełka alchemicznego „Leksykon”. To właśnie on znalazł się na dworze Rudolfa II i zaraził go nowymi prądami w alchemii. Przede wszystkim wmówił władcy, że Paracelsusowi udało się wynaleźć eliksir wiecznej młodości i „laboratoryjnie” stworzyć miniaturowego człowieczka - homunculusa.
Trudno przyjąć, że Rudolf wierzył w podobne brednie. Nie ulega jednak wątpliwości, że jego nadwornemu alchemikowi żyło się dość wygodnie u boku władcy przepełnionego miłością do wszystkiego co miało diabelski posmak.
Mniej szczęścia miał jego „uczony” kolega Edward Kelley, który przez długi czas twierdził, iż zna sekret transmutacji. Rudolf II nigdy nie otrzymał obiecywanych mu przez sprytnego Anglika gór złota i w końcu nakazał uwięzić go w wieży. Keely’ego zgubiła prawdopodobnie zbytnia chciwość i obnoszenie się z łatwo zdobytym majątkiem. Niewykluczone też, że pozostawał na usługach dworu angielskiego w charakterze szpiega.
Podobny los spotkał wielu szarlatanów, z których najsłynniejszy był żyjący w drugiej połowie XVIII wieku włoski lekarz, podający się za „cudotwórcę”, Giuseppe Balsamo, znany lepiej jako Alessandro Cagliostro.
Trzeba jednak powiedzieć, że właśnie alchemicy przyczynili się do rozwoju współczesnej chemii. Ich pracom przypisuje się odkrycie fosforu, a także wyjaśnienie procesu produkcji porcelany. Wiele związków chemicznych, jak sole rtęci, arsenu, kwasy mineralne, czy woda królewska, także zawdzięcza swe „istnienie” ich dociekliwości. Współczesna chemia dowiodła zresztą możliwości uzyskania sztucznie złota, choć jej metody daleko odbiegły od stosowanych w średniowiecznej alchemii.
Leszek Stundis
Kalendarium:
III wiek n.e. - powstają najstarsze zapiski ściśle alchemiczne na Bliskim Wschodzie i w Egipcie (tzw. papirus z Lejdy)
VIII wiek - do Europy przedostają się pierwsze pisma alchemiczne za pośrednictwem arabskiego uczonego Gebera
X/XI wiek - Awicenna w swojej „Księdze wiedzy” zawiera wiele przepisów alchemicznych, choć nie dotyczą one transmutacji
XIII wiek - Roger Bacon w swoich dziełach Opus maius, Opus minus i Opus tertium zawiera całą ówczesną wiedzę, a wśród niej wiele informacji dotyczących przemian alchemicznych
1597 - Andreas Libavius wydaje słynny traktat Alchymia
1604 - najsłynniejszy alchemik polski, Michał Sędziwój, publikuje słynne dzieło Cosmopolitani novum lumen
1612 - umiera najwybitniejszy spośród władców, „mecenas” alchemików, cesarz Rudolf II Habsburg
XVII wiek - większość koncepcji alchemicznych upada, choć jeszcze w następnym stuleciu działają sprytni, sławni szarlatani; działają także jatrochemicy, którzy cieszą się nadal dużym powodzeniem
XX wiek - pojawia się moda na „alchemię współczesną”, doszukującej się nieznanej natury świata.
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 870
Poniżej przedstawiamy czwartą część e-booka Robeta J. Burrowesa pt. Analiza historyczna globalnej elity: Plądrowanie światowej gospodarki, „aż „nic nie będziesz posiadać”. Pierwszą część - Historia globalnej elity (1) - zamieściliśmy w SN Nr 6-7/24, drugą - Kim jest globalna elita i jak działa? w SN Nr 8-9/24, a trzecią – System Rezerwy Federalnej USA w SN Nr 10/24. (red.)
Kolejnym krytycznym wydarzeniem w tym okresie było utworzenie Banku Rozrachunków Międzynarodowych (BIS) – jako „banku centralnego banków centralnych” – w 1930 r. Jak opisał profesor Carroll Quigley, BIS był zwieńczeniem wysiłków elitarnych bankierów mających na celu „stworzenie światowego systemu kontroli finansowej w rękach prywatnych, zdolnego do zdominowania systemu politycznego każdego kraju i gospodarki całego świata”.
Ale naciski rozpoczęły się wiele lat wcześniej, a zaangażowali się w nie Montagu Norman (Bank Anglii) i Benjamin Strong (pierwszy prezes Banku Rezerw Federalnych w Nowym Jorku). „W latach dwudziestych XX wieku byli oni zdeterminowani wykorzystać potęgę finansową Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, aby zmusić wszystkie główne kraje świata do przejścia na standard złota i operowania nim za pośrednictwem banków centralnych, wolnych od wszelkiej kontroli politycznej, przy czym wszystkie kwestie finansów międzynarodowych miały być rozstrzygane w drodze porozumień między tymi bankami centralnymi, bez ingerencji rządów”.
System ten miał być kontrolowany w sposób feudalny przez banki centralne świata działające w porozumieniu, na mocy tajnych porozumień zawieranych podczas częstych prywatnych spotkań i konferencji. Szczytem systemu miał być Bank Rozrachunków Międzynarodowych w Bazylei w Szwajcarii, prywatny bank będący własnością i kontrolowany przez światowe banki centralne, które same były prywatnymi korporacjami. Każdy bank centralny, w rękach takich ludzi jak Montagu Norman z Banku Anglii, Benjamin Strong z Banku Rezerwy Federalnej Nowego Jorku, Charles Rist z Banku Francji i Hjalmar Schacht z Reichsbanku, starał się zdominować swój rząd za pomocą swoich zdolność kontrolowania kredytów skarbowych, manipulowania kursami walutowymi, wpływania na poziom aktywności gospodarczej w kraju i wpływania na polityków spółdzielczych poprzez późniejsze korzyści ekonomiczne w świecie biznesu. BIS jako instytucja prywatna był własnością siedmiu głównych banków centralnych i był zarządzany przez szefów tych banków, którzy wspólnie tworzyli jego zarząd.
Ale Quigley zauważa:
Nie należy uważać, że ci szefowie głównych banków centralnych świata sami byli znaczącą siłą w światowych finansach. Nie byli. Byli raczej technikami i agentami dominujących bankierów inwestycyjnych w swoich krajach, którzy ich wychowali i byli w stanie ich obalić.
Istotna władza finansowa na świecie była w rękach bankierów inwestycyjnych (zwanych także bankierami „międzynarodowymi” lub „handlowymi”), którzy w dużej mierze pozostawali za kulisami w swoich własnych, nieposiadających osobowości prawnej bankach prywatnych. Utworzyli oni system międzynarodowej współpracy i dominacji narodowej, który był bardziej prywatny, potężniejszy i bardziej tajny niż system ich agentów w bankach centralnych.
Ta dominacja bankierów inwestycyjnych opierała się na ich kontroli nad przepływami kredytów i funduszy inwestycyjnych we własnych krajach i na całym świecie. Mogli dominować nad systemami finansowymi i przemysłowymi własnych krajów poprzez swój wpływ na przepływ bieżących funduszy w postaci pożyczek bankowych, stopę dyskontową i ponowne dyskontowanie długów handlowych; mogli dominować nad rządami poprzez kontrolę bieżących pożyczek rządowych i grę na giełdach międzynarodowych. Prawie cała ta władza była sprawowana przez osobisty wpływ i prestiż ludzi, którzy w przeszłości wykazali się zdolnością do przeprowadzenia udanych przewrotów finansowych, dotrzymywania słowa, zachowywania spokoju w czasie kryzysu i dzielenia się zwycięskimi okazjami ze swoimi wspólnikami. W tym systemie Rothschildowie dominowali przez większą część XIX wieku.(p.Tragedia i nadzieja: historia świata w naszych czasach , s. 242-3 i 245.)
Aby zapewnić, że ta wybrana grupa międzynarodowych bankierów będzie mogła działać bez jakiejkolwiek formy odpowiedzialności przed jakimkolwiek innym organem na świecie, artykuły 4 i 12 „Umowy w sprawie siedziby BIS ze Szwajcarią” szczegółowo określają zakres „przywilejów i immunitetów”, które, m.in. stanowią, że „Bank korzysta z immunitetu jurysdykcyjnego”, a „członkom Zarządu Banku wraz z przedstawicielami banków centralnych będących członkami Banku” przysługuje „immunitet od aresztowania lub pozbawienia wolności”. (p. „Umowa pomiędzy Szwajcarską Radą Federalną a Bankiem Rozliczeń Międzynarodowych w sprawie ustalenia statusu prawnego Banku w Szwajcarii” .)
Mówiąc wprost, BIS i jego członkowie są poza zasięgiem rządów, kluczowych organizacji międzynarodowych i praworządności. Nie odpowiadają przed nikim. I dlatego nigdy BIS nie został pociągnięty do odpowiedzialności za popełnienie zbrodni wojennych. (p. „Historia – BIS w czasie II wojny światowej (1939-48)” . Doskonały i szczegółowy opis Banku Rozrachunków Międzynarodowych można znaleźć w książce Adama LeBora Tower of Basel: The Shadowy History of the Secret Bank that Runs the World .
Poza tym, jak zauważa Anthony C. Sutton, ponieważ politycy sympatyzujący z kapitalizmem finansowym i naukowcy z pomysłami na kontrolę świata są utrzymywani zgodnie z systemem nagród i kar, „na początku lat trzydziestych XX wieku narzędziem przewodnim tego międzynarodowego systemu kontroli finansowej i politycznej” był BIS z siedzibą w Bazylei. BIS „kontynuował swoją pracę podczas II wojny światowej jako medium, za pośrednictwem którego bankierzy – którzy nie byli ze sobą w stanie wojny – kontynuowali wzajemnie korzystną wymianę pomysłów, informacji i planowania na powojenny świat”. Tylko w tym sensie wojna nie miała dla nich znaczenia. (p. Wall Street i Dojście Hitlera , s. 11-12.)
Tak więc, podczas gdy elity, w tym Rothschildowie, nadal kształtowały instytucje i wydarzenia, aby zrestrukturyzować porządek świata i uczynić go bardziej opłacalnym dla siebie, praktycznie wszyscy inni na świecie byli nieświadomą ofiarą ich tajnych programów, wielu kosztem własnego życia. Godnym uwagi wyjątkiem był amerykański generał dywizji Smedley Butler, który przynajmniej wyjaśnił kluczową rolę, jaką wojna odegrała w tworzeniu bogactwa elity. Po ponad trzydziestu latach służby odznaczony odznaczeniami w amerykańskiej piechocie morskiej Butler opisał później swoje doświadczenia w następujący sposób: „Przez większość czasu byłem wysokiej klasy mięśniakiem dla wielkiego biznesu, Wall Street i bankierów. Krótko mówiąc, byłem oszustem dla kapitalizmu. (p. „Generał dywizji Smedley Butler”.)
W swojej książce wydanej w 1935 roku napisał: „Wojna to oszustwo. Zawsze tak było. Jest to prawdopodobnie najstarsza, z pewnością najbardziej dochodowa i z pewnością najbardziej okrutna. Jest jedyną, w której zyski liczone są w dolarach, a straty w życiu. Prowadzona jest dla dobra nielicznych, kosztem bardzo wielu. Na wojnie kilku ludzi zbija ogromne fortuny. Następnie opisał niektóre osoby i korporacje, które osiągnęły ogromne zyski na I wojnie światowej. (p. Wojna to oszustwo.)
Robert J. Burrowes

