Filozofia (el)
- Autor: Wiesław Sztumski
- Odsłon: 11689
Jednostki? Masy społeczne? Obiektywnie istniejące prawa?
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 434
Wprowadzenie
Kulturę rozumiem jako ogół wyrobów materialnych i niematerialnych będących efektem cielesnej lub intelektualnej pracy ludzkiej. W skład kultury niematerialnej wchodzi wiedza, wierzenia, sztuka, moralność, prawo, obyczaje oraz zdolności, umiejętności i nawyki nabywane przez ludzi.
Kultura zjawiła się na pewnym etapie ewolucji natury (fizjo-, geo-, bio- i kosmosfery) równocześnie z zaistnieniem gatunku Homo, odkąd zaczął on używać ognia, malować ściany jaskiń oraz komunikować się za pomocą języka mówionego i tworzyć narzędzia, urządzenia, sposoby wytwarzania (technologie), artefakty i syntetyki.
Rozwój kultury dokonuje się pod wpływem wielu czynników, a w szczególności środowiska przyrodniczego (klimatu, krajobrazu, dostępności surowców naturalnych itp.) i społecznego (dziedzictwa historycznego, tradycji, stylu życia, religii, filozofii, ideologii, polityki, ekonomii, edukacji, ustroju społecznego, systemu wartości etycznych, mody, norm społecznych, migracji, globalizacji itd.).
Wiele z tych czynników działa wspólnie i jednocześnie, wskutek czego ma się do czynienia ze zjawiskiem synergicznego wzmocnienia ich oddziaływań na kulturę.
Wpływ postępu technicznego na kulturę
Kultura rozwija się w dużym stopniu w zależności od innowacji technicznych. Przede wszystkim w dziedzinach technologii, miniaturyzacji, źródeł energii oraz komunikacji.
Przez wiele wieków postęp techniki przebiegał powolnie. Wielkie wynalazki zdarzały się rzadko. Dzieliły je od siebie setki lub dziesiątki lat. Maszyny proste (dźwignie, wielokrążki, kołowroty, równie pochyłe itp. wynaleziono i stosowano już w starożytności. Ale pracę rąk ludzkich przejęły w pełni dopiero w XVIII wieku w wyniku pierwszej rewolucji przemysłowej.
Potem stosowano bardziej skomplikowane maszyny napędzane niesomatycznymi źródłami energii: ciepłem, elektrycznością i atomem. Od XIX wieku coraz częściej zdarzały się wynalazki rewolucjonizujące technikę. Najważniejszymi były: maszyna parowa (wynaleziona w 1763 r., ale powszechnie stosowana na początku XIX wieku), telegraf (1837), lampa naftowa (1853), żarówka elektryczna (1879), silnik spalinowy (1878), samolot (1903), radio (1895), telewizja (1920), komputer (1946) i internet (1960).
Największy przyrost innowacji technicznych datuje się od połowy XX wieku, w czasach coraz intensywniejszej ingerencji ludzi w ekosystem i procesy przyrodnicze zachodzące na Ziemi. tj. w epoce antropocenu. Wynalazki XX wieku jednoznacznie dowiodły, jak bardzo rozwinięta jest nasza cywilizacja. Jednak dopiero XXI wiek wprowadził nas w zupełnie nową erę wynalazków, które omalże natychmiast rewolucjonizują wszystkie subdziedziny kultury i - co oczywiste - szokują tradycjonalistów. Jest nim wynalazek sztucznej inteligencji (SI).
Dziennikarz naukowy, Artur Białek, zaprezentował dwadzieścia takich wynalazków:
Inteligentny plaster (2018), który dzięki zainstalowanym czujnikom i przekaźnikom monitoruje proces gojenia się ran i w razie potrzeby aplikuje odpowiednią dawkę leku.
Sztuczna trzustka (2011), która dokonała przełomu w leczeniu cukrzycy typu 1, jest systemem składającym się z pompki insulinowej i sensora stale monitorującego glikemię.
Sztuczne wspomnienia. W 2013 roku badacze z Massachusetts Institute of Technology skutecznie zaszczepili w mózgu myszy wspomnienia wydarzeń, które nigdy się nie zdarzyły. Te badania mają pomóc zrozumieć, jak w ludzkim mózgu powstają tzw. fałszywe wspomnienia.
Egzoszkielet, czyli urządzenie wspomagające siłę mięśni żołnierzy w celu zwiększenia ich zdolności bojowej. Obecnie, zastępuje on niesprawne mięśnie, pomaga w rehabilitacji osób cierpiących na choroby neurologiczne i umożliwia chodzenie osobom sparaliżowanym.
Bioniczna soczewka kontaktowa (2015). Soczewka wewnątrzgałkowa, która trwale koryguje wady wzroku. W niedalekiej przyszłości okulary i szkła kontaktowe staną się przeżytkiem.
Kapsułka endoskopowa (2001), która pozwala zdalnie oglądać przewód pokarmowy, niedostępny dla badania endoskopowego.
Plaster antykoncepcyjny, znacznie wygodniejszy i zdrowszy od tabletek antykoncepcyjnych.
Segway (2001) to dwuśladowe urządzenie transportu osobistego zasilane silnikiem elektrycznym, służące do szybkiego i ekologicznego przemieszczania się w miastach.
Telefon z ekranem pojemnościowym (2006)
Media społecznościowe: witryna MySpace (2000), serwis You Tube (2005), serwisy Facebook (2006) i Twitter (obecnie Space X).
Domowa drukarka 3D do samodzielnego montażu (2006)
VoD (streaming materiałów video, 2007), który wyeliminował kasety VHS.
Płyta Blu-ray (2004), następca DVD, która w wariancie jednowarstwowym ma pojemność 25 GB.
Samochody półautonomiczne i w pełni autonomiczne (2015), które potrafią same kontrolować podróż (utrzymywać zadany dystans od pojazdów poprzedzających, zmieniać pas ruchu i przez pewien czas utrzymywać kierunek jazdy). Dzięki nim wkrótce kierowca stanie się pasażerem.
System Android (2015). System Android jest najpopularniejszym mobilnym systemem operacyjnym. Pod jego kontrolą pracują niezliczone smartfony i tablety, a także inteligentne telewizory i inne urządzenia tworzące smart home.
Asystent głosowy (2011). Asystenci głosowi, czyli interfejsy użytkownika bazujące na naturalnej mowie, towarzyszą nam dziś na każdym kroku. Wystarczy jedno proste polecenie, by wirtualny pomocnik zapisał je w kalendarzu, włączył ulubiony album, przyciemnił lub zgasił światło, albo obsłużył klimatyzator.
Grafen (2004). Jest to najcieńszy, najlżejszy i najmocniejszy materiał, jaki dotychczas znamy. Może wkrótce zastąpić krzem. Nadaje się do produkcji elastycznych wyświetlaczy, ogniw fotowoltaicznych i wysokowydajnych akumulatorów. Lista jego możliwych zastosowań jest długa. Pierwszy teoretyczny opis tego materiału powstał w 1947 roku, ale oddzielenie grafenu od grafitu nastąpiło dopiero w 2004 roku.
Pierwszy seryjny samochód wodorowy (2014) zeroemisyjny, zasilany energią elektryczną uzyskiwaną z wodoru.
Dron pasażerski (2022) jest podobny do małego helikoptera, ma osiem wirników umieszczonych na czterech ramionach. Pasażer w niewielkiej kabinie nie ma żadnego udziału w sterowaniu nim; naciska tylko guzik „start” lub „ląduj”. Służy on do transportu osobistego.
Asymetryczne systemy liczbowe (2014) to nowoczesna metoda kodowania, która oferuje bardzo wysoką efektywność kompresji danych.(1)
Dzięki tym wyrazkom to, co dawniej znajdowało się w obszarze hipotetyczności (science fiction), obecnie coraz szybciej staje się elementem obszaru faktualności (sensual and science reality).
Kogo cieszą i niepokoją najnowsze osiągnięcia techniki?
Wynalazki techniczne cieszą najbardziej samych wynalazców, co jest całkiem zrozumiałe. Ale zachwyca się też nimi większość ludzi co najmniej z dwóch powodów.
Po pierwsze dlatego, że udowadniają potęgę umysłu ludzkiego i że potrafimy w coraz szerszym zakresie panować nad naturą - przeciwstawiać się jej skutecznie i kształtować ją według swoich potrzeb.
Po drugie, dzięki nim lawinowo wzrasta liczba zastosowań korzystnych dla z człowieka, ponieważ coraz bardziej uwalniają go one od wysiłku cielesnego i intelektualnego.
Jedno i drugie jest nagłaśniane przez mass media po to, by mobilizować ludzi do coraz większego wysiłku na rzecz postępu technicznego i rozwoju gospodarczego.
A prawda jest taka, że każdy wynalazek, nawet najwspanialszy, kryje w sobie również skutki szkodliwe dla ludzi, które często celowo ukrywa się z różnych względów.(2)
Dopiero teraz, kiedy ludzie masowo chorują na alergie i inne choroby cywilizacyjne, ujawnia się szkodliwość wielu wynalazków technicznych dla zdrowia i życia ludzi, głównie chemicznie preparowanej żywności, tkanin z włókien syntetycznych oraz opakowań plastikowych. A przecież nie tak dawno temu zachwycaliśmy się nimi. Teraz zaczęto je traktować jak przekleństwo i wroga number one ludzkości.
Postęp techniczny zawsze przyczyniał się do destrukcji i destabilizacji środowiska oraz do zakłócania równowagi w przyrodzie, ale nigdy w takim tempie i do takiego stopnia, żeby wzbudzić uzasadniony niepokój o przyszłość ludzkości. Przyspieszenie rozwoju technicznego w dwudziestym wieku jest wprost niewiarygodne. A przecież to dopiero początkowa faza szokujących wynalazków w obecnym ćwierćwieczu i trudno przewidzieć, jakie będą następne i jakie kryją w sobie potencjalne zagrożenia.
Wspomaganie kultury przez sztuczną inteligencję
Postęp w dziedzinie kultury dokonywał się proporcjonalnie do postępu technicznego. Najpierw przede wszystkim kultury materialnej, a później również duchowej. Od niedawna największy wpływ na kulturę wywiera cud techniki współczesnej - sztuczna inteligencja. Chociaż nikt chyba tego nie mierzył, to na podstawie obserwacji faktów można przypuszczać, że jej rozwój przyczynia się bardziej do skutków szkodliwych niż pożytecznych dla naszego gatunku. Zachwyceni jej możliwościami odnosimy się na razie euforycznie do postępu SI. Ale to szybko się zmieni, gdy zacznie nam ona bardziej doskwierać, aniżeli sprawiać przyjemność.
Jednym z prekursorów SI był Pierre de Latil, który w 1958 r. opublikował książkę Sztuczne myślenie.(3) Napisał w niej, że za pomocą automatów można skonstruować model sprzężeń zwrotnych miedzy neuronami mózgowymi. Można go uznać za wczesną formę sieci neuronowych wykorzystywanych obecnie w SI. Nazwisko jego jest mało znane w historii sztucznej inteligencji.
Powszechnie uważa się, że pionierami SI byli tacy naukowcy jak Alan Turing, John McCarthy czy Marvin Minsky, którzy wprowadzili kluczowe koncepcje i modele w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku. Jest też wiele innych osób, które wniosły swój wkład, niezależnie od tego, czy ich prace były czytane i znane na szeroką skalę. Podejrzewam, że Pierre’a de Latil zignorowano, bo nie był naukowcem, tylko dziennikarzem naukowym. Wyrażenie „sztuczne myślenie" zastąpiono „sztuczną inteligencją", która stała się częściej używanym terminem wraz z rozwojem tej dziedziny.
W historii techniki nie tylko naukowcy byli wynalazcami. Jednak wkład różnych osób spoza środowiska naukowców często bywa pomijany lub niedoceniany. Także dziennikarze naukowi, pisarze popularnonaukowi i inni twórcy mogą wprowadzać istotne koncepcje i pomysły, które wywierają znaczący wpływ na rozwój dziedzin naukowych, takich, jak na przykład SI. Głównie dzięki mass mediom ogółowi dobrze znane są wynalazki korzystne dla ludzkości i rozwoju współczesnej cywilizacji. Nie trzeba ich wyliczać. Dlatego koncentruję się tutaj na mniej znanych, niekorzystnych, gdyż są one szczególnie niebezpieczne dla teraźniejszego gatunku Homo sapiens i ewentualnie dla przyszłego Post-homo.(4)
Zagrożenia wynikające z dalszego postępu SI
Zdaniem ekspertów, w ciągu najbliższych lat postępy w obszarze badań nad SI zmienią radykalnie współczesne życie ludzi w kilku ważnych dziedzinach, takich jak zdrowie, nauka, finanse, transport i wojskowość. Pociągną one za sobą również zmiany w pozostałych dziedzinach. Równocześnie ostrzegają oni przed potencjalnymi zagrożeniami w sferze społecznej, ekonomicznej i etycznej. Stanęliśmy więc u progu kolejnej rewolucji społecznej spowodowanej przez postęp techniki, a mianowicie „rewolucji sztucznej inteligencji” (RSI).
Rewolucje burzą stary lad społeczny i wprowadzają nowy, z którym ludzie wiążą oczekiwania na lepsze życie, ale którego też obawiają się go, gdyż mało o nim wiedzą. A z reguły oczekiwania spełniają się w czasie odwrotnie proporcjonalnym do przewidywanego czasu ich realizacji. Rewolucje wymagają też ofiar. W przypadku RSI ofiarą będzie prawdopodobnie cała ludzkość.
Oto kilka najważniejszych z tych zagrożeń:
Utrata miejsc pracy. Rozwój SI przyczynia się znacznie do automatyzacji wielu prac, co może skutkować wzrostem bezrobocia w niektórych sektorach gospodarki.(5)
Wzrost nierówności społecznych. Jeśli korzyści ekonomiczne płynące z automatyzacji są nierównomiernie dystrybuowane, to niechybnie doprowadzą one do mnożenia się i pogłębienia nierówności społecznych.
Zamach na prywatność. Zaawansowane technologie SI są wykorzystywane do śledzenia, analizowania i manipulowania danymi (również wrażliwymi) osób i organizacji, co w znacznym stopniu ogranicza prywatność.
Broń autonomiczna. Rozwój autonomicznych systemów broni, w których korzysta się ze sztucznej inteligencji, grozi eskalacją konfliktów zbrojnych oraz zwiększeniem ryzyka przypadkowych lub niekontrolowanych działań związanych z użyciem takiej broni.
Zagrożenia dla bezpieczeństwa cybernetycznego. SI może być wykorzystywana do tworzenia bardziej wyrafinowanych ataków cybernetycznych, które są zagrożeniem dla systemów informatycznych, infrastruktury krytycznej i danych osobowych.
Przejęcie funkcji kontrolnych przez SI. Sztuczna inteligencja może stać się na tyle zaawansowana, że wymknie się spod ludzkiej kontroli; wtedy systemy SI będą podejmować autonomiczne decyzje bez uświadomienia sobie ich konsekwencji.
Manipulacja informacjami. Algorytmy SI są wykorzystywane do manipulacji informacjami w celu wpływania na opinię publiczną, wywoływania zamieszek społecznych lub destabilizacji procesów demokratycznych.
Uzależnienie od SI. Ludzie postrzegają SI przez pryzmat technosolucjonizmu, tj. przekonania, że za pomocą techniki da się rozwiązywać wszystkie problemy, podczas gdy naprawdę jest ona jedynie narzędziem do ich rozwiązywania. Dlatego nadmiernie zdają się na SI w różnych dziedzinach życia, takich jak opieka zdrowotna, transport czy zarządzanie finansami. To prowadzi do wzrostu uzależnienia od urządzeń technicznych wspomaganych przez SI, które są podatne na awarie lub ataki. Zaś codzienne obcowanie z SI uzależnia człowieka od niej, jak narkotyk.
Dehumanizacja. Postęp sztucznej inteligencji pozbawia człowieka jego najważniejszych cech gatunkowych (społecznych i kulturowych): racjonalności, zdrowego rozsądku, wolności, pracy, prywatności, inkluzji, odpowiedzialności, integracji oraz zdolności do tworzenia złożonych systemów społecznych, więzi, relacji i hierarchii.
Zysk siłą napędową SI
Coraz więcej firm eksperymentuje z włączaniem systemów SI do swojej działalności biznesowej w celu zwiększenia wydajności, poszerzenia zasięgu i gamy produktów oraz usług, a więc po to, by powiększać zysk. Nie obchodzi ich to, że szersza i potężniejsza SI, stwarza wiele zagrożeń - od mało znaczących do egzystencjalnych. Dlatego należy zachować dużą ostrożność w stosunku do jej postępu.
Wskazuje się na następujące nowe zagrożenia na obecnym etapie rozwoju SI.(6)
Deepfakes i dezinformacje. Technologia SI umożliwia tworzenie bardzo realistycznych, acz fałszywych obrazów, trudnych do odróżnienia od oryginału. Deepfake (głęboka podróbka) to przekonujący sztuczny obraz, film lub fotomontaż wygenerowany komputerowo. Takie podróbki stosuje się między innymi w nagraniach filmowych, stwarzając możliwości manipulacji poprzez np. niemożliwą do odróżnienia przez widza zamianę twarzy aktorów występujących w filmie. Może to prowadzić do skompromitowania aktora poprzez pokazanie go na przykład w filmie pornograficznym. Jednym z zagrożeń fałszywymi informacjami jest możliwość publikowania różnych dezinformacji i złośliwych treści.
Stronniczość i dyskryminacja. Modele SI uczą się na podstawie danych, które kryją w sobie uprzedzenia i stronniczość. Reprodukują je podczas podejmowania swoich decyzji opartych na algorytmach. Jeśli te algorytmy zbudowano na takich danych, to powodują one dyskryminację ludzi podczas rekrutacji do pracy, oceny zdolności kredytowej, postępowania sądowego itp.
Chwiejność finansowa. SI może wywrócić do góry nogami sektor finansowy. Coraz więcej firm inwestycyjnych korzysta z SI przy analizie i wyborze papierów wartościowych, które chcą kupić lub sprzedać. Wiele osób korzysta również z systemów SI w rzeczywistym procesie kupna i sprzedaży aktywów. Algorytmy handlu za pomocą SI nie uwzględniają jednak wpływu kontekstu społecznego. Łatwo wyobrazić sobie sytuację, w której narzędzia inwestycyjne SI mające na celu maksymalizację zysków dokonują dużej liczby zakupów i sprzedaży w krótkim czasie, wywołując panikę wśród ludzkich uczestników rynku.
Moment krytyczny SI, nazywany też jej osobliwością (artificial intelligence singularity). Jest to hipotetyczny, choć coraz bardziej możliwy etap rozwoju SI, w którym przewyższy ona inteligencję ludzką pod każdym względem. Być może jest to największe zagrożenie dla ludzkości ze strony SI, ponieważ ludzie nie będą już w stanie kontrolować jej, wskutek czego SI zdominuje sposób tworzenia (lub niszczenia) społeczeństw.
Dzisiaj nikt nie wie dokładnie, co może się wówczas wydarzyć. A potencjalne konsekwencje mogą okazać się drastycznymi. Niektórzy eksperci sądzą, że może to doprowadzić nawet do wyginięcia gatunku ludzkiego. Gdy SI przewyższy ludzką inteligencję, może opracować pomysły, o których żadnemu człowiekowi nigdy wcześniej się nie śniło.
Ta nadludzka SI nadal będzie się samodoskonalić, tak jak dzisiejsza. Wskutek tego przepaść między SI a ludźmi powiększałaby się coraz szybciej.
Z jednej strony, mogłoby to przynieść ogromne korzyści, jak na przykład znalezienie przez SI sposobów eliminacji wielu chorób, ubóstwa i zmian klimatycznych, których ludzie nie potrafią wymyślić.
Z drugiej strony, SI mogłaby odkryć, że ludzie nie są jej potrzebni do realizacji jej celów i wymyśliłaby sposoby zniszczenia ludzkości lub zabijania ludzi na masową skalę. Jedni eksperci w dziedzinie futuryzmu technicznego, jak Ray Kurzweil, uważają, że ten moment krytyczny nastąpi prawdopodobnie w nadchodzących dziesięcioleciach. Inni zaś spodziewają się go już za kilka lat(7)
Ku czemu zmierza dalsze wspomaganie kultury przez sztuczną inteligencję w jej walce z naturą?
W obawie przed nadejściem momentu krytycznego SI ludzie próbują już nakładać różne cugle na postęp SI w postaci ograniczeń prawnych, etycznych, religijnych i filozoficznych po to, by go skanalizować, czyli pozwolić mu przebiegać w granicach z góry wytyczonego koryta i według określonych norm. To może się udać zanim postęp SI nie doprowadzi do momentu krytycznego, dopóki inteligencja ludzka będzie mieć przewagę nad SI, a człowiek będzie zdolny przewidywać dalszy jej rozwój. Jednak przewidywanie staje się coraz mniej pewne w miarę tego, jak szybko dokonują się zmiany SI i wzrasta multifurkacja jej rozwoju.
W warunkach gospodarki rynkowej, kiedy wszystko ulega komodyfikacji, dokonuje się powoli stopniowa alienacja SI. Jednak od momentu krytycznego, nabierze ona coraz większego tempa. Proces alienacji zakończy się, gdy człowiek nie będzie już potrzebny do dalszego postępu SI i jej samodoskonalenia się, ani nie będzie jej w tym przeszkadzać. Wówczas, w ostatniej fazie alienacji SI, może dojść do zniszczenia jej twórcy - człowieka. Jest to dość prawdopodobny scenariusz, albowiem co technika może zrobić, to z pewnością kiedyś zrobi.
Dalsze wspomaganie kultury przez SI w walce z naturą może prowadzić do dobrych lub złych konsekwencji dla ludzkości. Ale po przekroczeniu momentu krytycznego to nie będzie już zależeć od ludzi, tylko od SI. Nie wiadomo, czy SI, uwolniona od ludzi, będzie chciała im pomóc, czy ich zniszczyć. Nikt nie wie, ani nie potrafi przewidzieć, jak ona się zachowa i co się z nami stanie. Na ten temat można tylko snuć rozmaite spekulacje na bazie mniej lub bardziej wybujałej wyobraźni.
Być może, nasz strach przed dalszym postępem SI jest przesadny. Może zagłada ludzkości w wyniku postępu SI niekontrolowanego przez ludzi jest kolejnym straszydłem wymyślonym przez manipulantów społecznych na zamówienie oligarchów sprawujących rządy nad światem.(8) Niewykluczone, że dominacja SI nad ludzką inteligencją i jej autonomia będzie tylko epizodem w zmaganiach kultury z naturą i że na pewien czas spowoduje wzrost asymetrii i zakłócenie równowagi między nimi. Potem mechanizmy homeostazy znów ją przywrócą i wszystko potoczy się tak, jak zwykle.
Wiesław Sztumski
9.03.2024
Przypisy:
(1) Artur Białek, Smartfony, social media, drukarki 3D. Które wynalazki XXI wieku zmieniły nasze życie na lepsze?, National-Geographic.pl, 11.03.2023
(2) Wiesław Sztumski, Postęp medycyny - cieszyć się, czy smucić?,, Sprawy Nauki, 5, 2014; Wiesław Sztumski, Some Effect Of The Unbalanced Development Of Human Intelligence: From Trans-Monkeys To Trans-Humans, Eunomia, 1, 2021; Wiesław Sztumski, Rozwój techniki przysparza więcej zła niż dobra, Tygodnik Spraw Obywatelskich, Nr 84, 14.08.2021.
(3) Wiesław Sztumski, Anatomia zwierząt syntetycznych, Wszechświat, wyd. Polskie Towarzystwo Przyrodników im. Kopernika, Nr 11/1961 (art. nawiązujący do idei P. de Latila).
(4) Nazwą "Post-homo" posługuję się w odniesieniu do przyszłych ewolucyjnych form człowieka, który przekroczył aktualny etap rozwoju społecznego i technologicznego.
(5) W 2018 r. przypuszczano, że w latach 2020-2025 SI zlikwiduje 85 mln miejsc pracy, ale także, że stworzy 97 mln nowych miejsc pracy do 2025 r. (Katja Grace et al., When Will AI Exceed Human Performance?, Journal of Artificial Intelligence Research Nr 62, 2018)
(6)Nathan Reiff, What Are the Dangers of AI?, Explainers, Jun 8, 2023
(7)Warren Brown, A.I. Dirctives, Technology Hits, Nov. 11, 2023.
(8)Wiesław Sztumski, W mackach strachów , Sprawy Nauki, Nr 2, 2024
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 2085
Mniej więcej od połowy ubiegłego stulecia postępuje relatywizacja norm etycznych, pragmatyczne i utylitarystyczne nastawienie do życia oraz manipulacja społeczna.
Normy i oceny moralne zmieniają się w czasie, zależą od miejsca, grupy społecznej , kultury, okoliczności, oraz od tego, kogo dotyczą i kto się nimi kieruje w postępowaniu i ocenie. W świecie jest wiele systemów etycznych, z których żadnego nie powinno się wyróżniać. Stąd wynika, że ocen moralnych nie należy dokonywać w jakiejś idealnej i abstrakcyjnej rzeczywistości społecznej, nie ze względu na jakieś absolutne i odwieczne kryteria i nie przez ludzi (człowieka) „w ogóle", lecz w realnym społeczeństwie, odpowiednio do aktualnej sytuacji i przez konkretną jednostkę lub grupę.
Hierarchia wartości i kryteria oceny moralnej zmieniają się w zależności od wielu czynników, a im więcej bierze się ich pod uwagę przy ocenie moralnej, tym jest ona trafniejsza. (Wskutek relatywizacji etyka przekształca się w Aber-Ethik, tj. etykę, na której gruncie dokonuje się jakiegoś osądu, a jednocześnie wskazuje się na wątpliwość co do jego słuszności i wyraża się ją dopowiadając po nim niemieckie słowo aber (ale) - „To jest dobre, ale…”). Krótko mówiąc, żaden osąd moralny nie jest absolutny ani ponadczasowy.
Relatywizm etyczny jest przydatny do usprawiedliwiania tego, co w warunkach neoliberalizmu robi się w celach niegodziwych i co na podstawie etyki tradycyjnej jest z pewnością nieetyczne. Etyka relatywistyczna upowszechniła się też wśród lekarzy.
Wraz z rozwojem kapitalizmu, zaostrzającą się walką konkurencyjną i szerzeniem się ideologii konsumpcjonizmu, postępuje dominacja postaw pragmatyzmu i utylitaryzmu. Przydatność, użyteczność i opłacalność w myśleniu, zachowaniu, postawach i postępowaniu wypierają skutecznie współczucie, miłość (także religijną miłość bliźniego) oraz bezinteresowność. Zanika też kierowanie się niewymiernym dobrem wspólnym i troska o nie, gdyż ważniejsze stało się ściśle wymierne dobro prywatne. Dlatego na czołowe miejsce w hierarchii wartości wysunęły się zysk i zwycięstwo. A wszystko co sprzyja ich osiąganiu osądza się jako moralne na gruncie relatywizmu etycznego.
„Brutalny kapitalizm lat dziewięćdziesiątych i późniejszych wyzwolił w wielu z nas to, co najgorsze. (…) Dziki kapitalizm zamienia się w amoralny mechanizm oszukiwania, w którym wszystkie chwyty są dozwolone”- mówi prof. Andrzej Szahaj w rozmowie z Izabelą Marczak („Poniżam, więc jestem”, Inn Poland, Biznes, 29.6.2015). Uformowała się już pokaźna i coraz bardziej rozrastająca się grupa ludzi, którzy nawet palcem w bucie nie kiwną bez otrzymania stosownej zapłaty. Ich dewizą jest „Nic za darmo". To również dotyczy lekarzy.
W XX-wiecznych ustrojach totalitarnych i monopartyjnych rządziły tylko jedne partie polityczne, a w teraźniejszych ustrojach demokratycznych rządzą różne elity władzy - jawne lub skryte: "układy", "sieci", kliki, grupy nacisku, korporacje itp. W obu przypadkach nikt nie liczy się z jednostkami. Pojedynczy człowiek wart jest tyle, za ile czegoś kupi, albo jak liczy się jego głos w wyborach na pretendentów do władzy.
O losach świata i ludzi decydują „krupierzy dziejów" (p. SN Nr 3/11), a nie jednostki, które mają dwa wyjścia: albo buntować się przeciw swojemu losowi, albo pogodzić się z nim. Buntowanie się w pojedynkę jest nieskuteczne i niczego nie załatwia, dlatego z punktu widzenia prakseologii jest działaniem pozbawionym sensu. Korzystniejsza jest uległość wobec elit rządzących. W dużym stopniu elity władzy wymuszają ją za pomocą powszechnego i efektywnego ogłupiania społeczeństwa dokonywanego na wiele sposobów, ponieważ są przekonane o tym, że głupimi łatwiej się rządzi i manipuluje. (Jednakże to nie jest takie pewne ze względu na to, że zachowania i decyzje głupich często są nieprzewidywalne i mogą być diametralne różne od oczekiwanych). Toteż przeważająca trzeźwo myśląca większość społeczeństwa zachowuje się konformistycznie z wyjątkiem romantycznych bohaterów skłonnych cierpieć za miliony. Tym bardziej, że z różnych względów uległość opłaca się. Jak mówi przysłowie - pokorne cielę dwie matki ssie. Postawy konformistyczne przeważają coraz bardziej wśród lekarzy.
Konformizm w cenie
Lekarze, jak inne grupy zawodowe, kierują się zasadami pragmatyzmu, utylitaryzmu i konformizmu. Nie chcą, albo boją się być odmieńcami i narażać się swojemu środowisku i elitom rządzącym. Wygodniej i korzystniej być uległym, lubianym przez kolegów po fachu i czerpać z tego profity.
Oczywiście, zdarzają się sporadyczne bunty pracowników służby zdrowia w postaci strajków i głodówek, ale mniej w trosce o pacjentów niż z powodów roszczeniowych o wyższe płace i lepsze warunki pracy.
Postulaty poprawy funkcjonowania służby zdrowia w wyniku wzrostu nakładów finansowych są tylko maskowaniem istoty sprawy w celu zmylenia opinii publicznej. A żądanie „godziwej zapłaty" jest co najmniej dziwne. Przecież zarobki lekarzy en bloc są kilkakrotnie wyższe od średnich.
Poza tym, nie tylko lekarze chcą i powinni godnie żyć i „godziwie" zarabiać. Zaś studiowanie medycyny wcale nie jest trudniejsze od studiowania np. fizyki, czy elektrotechniki. (Dowodzi tego choćby fakt, że kandydatów na studia medyczne jest o wiele więcej niż na nauki ścisłe).
Praca lekarza też nie jest cięższa od pracy hutnika przy wielkim piecu, bardziej niebezpieczna od pracy kierowcy tira, ani bardziej odpowiedzialna od pracy kontrolera lotu, od którego zależy życie setek ludzi.
Tak więc, większość lekarzy buntuje się z pobudek egoistycznych, gdy chodzi o ich dobro i interesy finansowe. A poza tym są zwyczajnymi konformistami chcącymi zachować swój status quo i nie narażać się na utratę zdobytych przywilejów. Między innymi dlatego, zabiegając o łaskę elit władzy (oficjalnej lub nieformalnej), podpisują lojalki, jak np. „klauzulę sumienia", często na przekór własnym poglądom racjonalistycznym i nie zawsze adekwatnie do swej religijności, ale po prostu dla świętego spokoju i na wszelki wypadek.
Taka hipokryzja nie jest obca i innym grupom zawodowym. (Nota bene, sumienie jest sprawą prywatną. Dlatego publikowanie nazwisk ludzi, którzy podpisali klauzulę sumienia jest naruszeniem ich dóbr osobistych i prywatności. Ale chodzi o wywieranie presji przez kościół i lekarzy wierzących na tych, którym sumienie dyktuje co innego, albo na tych, którzy mają wątpliwości odnośnie treści tej klauzuli ograniczającej ich wolność).
Stosownie do czasów
Symptomem naszych czasów jest manipulacja ludźmi na coraz większą skalę, proporcjonalnie do postępu techniki oraz rządów autorytarnych. Manipuluje się masami społecznymi za pomocą reklam, wybiórczych wiadomości, przekręcania faktów, odwracania znaczeń słów, dowolnej interpretacji wydarzeń historycznych w zależności od koniunktury, poprawności politycznej i uznawanej ideologii, emisji filmów historycznych fałszujących fakty na zamówienie władzy itd. Codziennie jesteśmy bombardowani przez mass media wieloma zmanipulowanymi informacjami na raz. Trzeba mieć dużą dozę odporności, krytycyzmu i rzetelnej wiedzy, by nie dać zwieść się manipulantom.
Manipulacjom zostały poddane przysięgi i przyrzeczenia lekarzy, odwołujące się do tradycyjnej Przysięgi Hipokratesa.:
„Przysięgam Appolinowi lekarzowi i Asklepiosowi, i Hygei, i Panakei oraz wszystkim bogom jak też boginiom, biorąc ich za świadków, że wedle swoich sił i osądu (sumienia) przysięgi tej i tej pisemnej umowy dotrzymam. Swego przyszłego nauczyciela w sztuce (lekarskiej) na równi z własnymi rodzicami szanował będę i dzielił będę z nim życie, i wesprę go, gdy się znajdzie w potrzebie; jego potomków miał będę za braci w linii męskiej i sztuki tej uczył ich będę, gdy zechcą się uczyć, bez zapłaty i pisemnej umowy; na piśmie jak też ustnie wiedzę całą i doświadczenie swoim własnym synom i synom tego, który uczył mnie będzie, jak też przekażę uczniom, którzy umowę tę podpisali i przysięgą tą, jako prawem lekarskim, się związali, lecz nikomu więcej.
Zdrowy tryb życia i sposób odżywiania zalecał będę wedle swoich sił i osądu, mając na względzie pożytek cierpiących, chroniąc ich zaś przed szkodą i krzywdą. Nikomu, nawet na żądanie, nie podam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej doradzał, podobnie też nie dam nigdy niewieście środka na poronienie.
W czystości i niewinności zachowam życie swoje i sztukę swoją. Nigdy nikomu nie usunę kamieni moczowych przez cięcie (pęcherza), lecz odeślę każdego do ludzi, którzy z zajęciem tym są obeznani. Do któregokolwiek z domów wnijdę, wejdę dla pożytku cierpiących; obcy mi będzie rozmyślny występek, jak też każda inna nieprawość, zwłaszcza czyny lubieżne na ciałach kobiet i mężczyzn, nie tylko wolnych, lecz i niewolników.
Cokolwiek przy leczeniu, albo też poza leczeniem, w życiu ludzi ujrzę lub usłyszę czego ujawniać nie można, milczał o tym będę, za świętą tajemnicę to mając.
Jeżeli więc tej swojej przysięgi dochowam i jej nie naruszę, niech zyskam powodzenie i w życiu, i w sztuce, i sławę u wszystkich ludzi po wsze czasy; jeżeli zaś ją złamię i się jej sprzeniewierzę, niech mnie wszystko przeciwne dotknie”.
Proceder manipulacji zapoczątkowała Deklaracja Genewska uchwalona przez 2. Sesję Ogólną Światowego Stowarzyszenia Lekarzy w Genewie we wrześniu 1948 r., modyfikowana następnie w latach 1968, 1983, 1994, 2005, 2006 i 2017.:
„W chwili przyjęcia mnie do grona członków zawodu lekarskiego uroczyście przyrzekam poświęcić me życie służbie ludzkości. Będę odnosił się do moich nauczycieli z należnym im szacunkiem i wdzięcznością. Będę wykonywał swój zawód sumiennie i z godnością. Zdrowie chorego będzie moją główną troską. Będę zachowywał powierzone mi tajemnice nawet po śmierci chorego.
Ze wszystkich mych sił będę dbać o zachowanie godności i szlachetnych tradycji zawodu lekarskiego. Moi koledzy będą mi braćmi. Nie dopuszczę do tego, by względy religijne, narodowe, rasowe, polityki partyjnej lub pozycji społecznej mogły wpływać na moje obowiązki wobec mego chorego. Zachowam najwyższy szacunek dla życia ludzkiego od jego początku nawet pod wpływem groźby. Nie użyję mojej wiedzy lekarskiej przeciwko prawom ludzkości. Przyrzekam to uroczyście, z własnej woli, na mój honor!”.
W Deklaracji z 1983 r. zmieniono zapis o niepodawaniu kobiecie środków poronnych na zapis: „Zachowam najwyższy szacunek dla życia ludzkiego od jego początku”, choć kwestia ścisłego określenia tego „początku" jest kontrowersyjna i właściwie konwencjonalna. Data „początku” wiąże się z dopuszczalnością aborcji.
Katolicy uznają za początek życia człowieka chwilę zapłodnienia (wg Jana Pawła II, odtąd zygota jest już „osobą”), luteranie - trzeci tydzień ciąży, a muzułmanie - moment złączenia duszy z ciałem płodu w 12-tym tygodniu ciąży. Ta kwestia jest ciągle dyskutowana w aspekcie religijnym, etycznym i biologicznym i nierozstrzygnięta.
Z Deklaracji Chicagowskiej (2017) usunięto z kolei fragment o niepodawaniu kobiecie środków poronnych, natomiast wprowadzono dwa ważne zapisy. Jeden o przestrzeganiu praw ludzkich i swobód obywatelskich: „Nie użyję mojej wiedzy lekarskiej przeciwko prawom człowieka i swobodom obywatelskim, choćby nawet pod groźbą”, a drugi o służbie dla ludzkości: „Uroczyście zobowiązuję się poświęcić moje życie w służbie ludzkości”.
Co kraj, to inna przysięga
Różnią się też przyrzeczenia lekarskie składane w poszczególnych krajach i uczelniach, w zależności od kultury, tradycji i poziomu cywilizacyjnego.
Przyrzeczenie niemieckie:
„Jako członek personelu medycznego Uroczyście zobowiązuję się oddać życie w służbie ludzkości; Zdrowie i dobre samopoczucie mojego pacjenta będą najwyższym priorytetem moich działań; Będę szanować autonomię i godność mojego pacjenta; Będę zachowywać najwyższy respekt dla życia ludzkiego;
Nie będę uzależniać moich obowiązków medycznych wobec mojego pacjenta od wieku, choroby lub niepełnosprawności, wyznania, pochodzenia etnicznego, płci, narodowości, przynależności politycznej, „rasy", orientacji seksualnej, statusu społecznego lub innych czynników; Będę utrzymywać w tajemnicy sekrety powierzone mi przez pacjenta; nawet po jego śmierci. Będę praktykować mój zawód sumiennie i dostojnie zgodnie z dobrą praktyką medyczną;
Będę promować honor i godność zawodu lekarskiego; Będę oddawać moim nauczycielom, kolegom i studentom szacunek i wdzięczność, na jakie zasługują; Będę korzystać z mojej wiedzy medycznej dla dobra pacjenta i promować opiekę zdrowotną;
Będę dbał o własne zdrowie, dobre samopoczucie i umiejętności, aby wykonywać czynności na najwyższym poziomie; Nie wykorzystam mojej wiedzy medycznej do łamania praw człowieka i swobód obywatelskich, nawet pod groźbą; To wszystko obiecuję uroczyście i dobrowolnie na mój honor”.
Przyrzeczenie polskie:
„Przyjmuję z szacunkiem i wdzięcznością dla moich Mistrzów nadany mi tytuł lekarza i w pełni świadomy związanych z nim obowiązków przyrzekam: obowiązki te sumiennie spełniać; Służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu. Według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek. Nie nadużywać ich zaufania i dochować tajemnicy lekarskiej nawet po śmierci chorego. Strzec godności stanu lekarskiego i niczym jej nie splamić, a do kolegów lekarzy odnosić się z należną im życzliwością, nie podważając zaufania do nich, jednak postępując bezstronnie i mając na względzie dobro chorych. Stale poszerzać swą wiedzę lekarską i podawać do wiadomości świata lekarskiego wszystko to, co uda mi się wynaleźć i udoskonalić. Przyrzekam to uroczyście”.
Polska przysięga a prawa człowieka
Ciekawe, że w przyrzeczeniu lekarzy polskich, w odróżnieniu od innych krajów cywilizacji euroatlantyckiej, nie znalazł się zapis o przestrzeganiu praw człowieka i wolności obywatelskich.
Takie zapisy są w Kanadzie, USA i we Francji, gdzie lekarze przyrzekają ponadto sprawować darmową opiekę nad ubogimi.: „Obiecuję i przysięgam, że będę wierny prawom honoru i prawdomówności w praktyce lekarskiej. Dam bezpłatną opiekę ubogim i nigdy nie zażądam wynagrodzenia przekraczającego wkład mojej pracy.
Przyjęty do wnętrza domów, nie będę widzieć, co się tam dzieje, mój język zakopie powierzone mi sekrety, a mój stan nie posłuży do zepsucia obyczajów ani nie będzie sprzyjał zbrodni.
Nie pozwolę, by względy religii, narodu, rasy, partii lub klasy społecznej pojawiły się pomiędzy moim obowiązkiem a moim pacjentem. Będę szanował wszystkich ludzi, ich autonomię i wolę, bez jakiejkolwiek dyskryminacji ze względu na stan lub przekonania.
Będę interweniować, jeśli będą osłabieni, podatni na zagrożenia lub gdy zagrożona będzie ich integralność lub godność. Nawet pod przymusem nie wykorzystam mojej wiedzy przeciwko prawom ludzkości”.
Relikt przeszłości?
Przysięgę Hipokratesa uznaje się za reliktowy rytuał i drogowskaz dla postępowania lekarzy, bo nie znajduje zastosowania w dzisiejszych realiach i nie sposób przestrzegać jej w wersji klasycznej. Jak pisze Peter Tyson, „Dzisiaj większość absolwentów szkół medycznych przysięga na jakąś przysięgę, zwykle na zmodernizowaną (zmanipulowaną - W. S.) wersję przysięgi Hipokratesa”.
Dalej podaje, że o ile w 1928 r. zaledwie 24% absolwentów amerykańskich szkół medycznych składało przysięgę, to obecnie prawie 100%. Można by się z tego cieszyć, gdyby treść współczesnej przysięgi nie odbiegała od podstawowych zasad klasycznej przysięgi Hipokratesa. Według badań przeprowadzonych w 1993 roku w 150 amerykańskich i kanadyjskich szkołach medycznych, tylko 14% współczesnych przysiąg zakazuje eutanazji, 11% utrzymuje przymierze z bóstwem, 8% wyrzeka się aborcji, a zaledwie 3% zabrania kontaktu seksualnego z pacjentami.
W klasycznej przysiędze istnieje zapis domagający się od tych, którzy ją złamią tylko czegoś „przeciwnego” do sławy i powodzenia w życiu. W dzisiejszych przysięgach (prawie ich połowie) za ich łamanie postuluje się pociąganie lekarzy do odpowiedzialności prawnej.
Coraz więcej lekarzy czuje, że przysięga Hipokratesa jest nieadekwatna do realiów świata - olbrzymich przemian w nauce, technice, gospodarce, polityce i w sferze życia społecznego, świata zalegalizowanej aborcji, samobójstwa wspomaganego przez lekarza oraz epidemii niespotykanych w czasach Hipokratesa. Świata, w którym czynniki polityczne, wyznaniowe, ekonomiczne (w szczególności finansowe), administracyjne itd. oraz organizacje międzynarodowe wywierają naciski i presje na lekarzy i zmuszają ich do respektowania standardów światowych i posługiwania się pojęciami zdefiniowanymi na nowo.
Dlatego amerykańscy studenci medycyny sami proponują zmodernizowane przysięgi Hipokratesa, w których idea, by nie szkodzić łączyła się z postulatem, by w trakcie badania mieć na uwadze zarówno dobro człowieka po drugiej stronie stetoskopu, jak i jego sytuację społeczną i finansową. Tym bardziej, że dokonała się zmiana definicji zdrowia, które teraz postrzega się nie jak dawniej w kontekście tylko fizycznych symptomów i diagnoz, lecz w znacznie szerszym.
Wiesław Sztumski
Jest to druga część eseju poświęconego zagadnieniom etycznym w relacjach pacjent-lekarz. Pierwszą - Hipokrates nie przewidział - zamieściliśmy w SN Nr 5/19, Trzecią, ostatnią część omawiającą szkolnictwo medyczne zamieścimy w numerze 8-9/19 SN.
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 838
Women lie, men lie, but numbers don't lie. (1)
Max Holloway
Numbers don't lie - but they are so easy to misrepresent. (2)
Peter Baskerville
1. Liczby w rękach manipulantów tracą swą obiektywność i wiarygodność
Odkrycie liczb jest jednym z najbardziej fascynujących zdarzeń w historii intelektualnego rozwoju gatunku ludzkiego. Ulrich Woelk twierdzi, że żadna idea nie wywarła tak trwałego wpływu na ludzkość, jak idea policzalności prawie wszystkiego zwłaszcza w epoce cyfryzacji.
Liczby są pierwotnym doświadczeniem kulturowym, z jakim cały czas ma się do czynienia. Świat liczb wydaje się jasny i prosty, ale naprawdę jest bardzo złożony i niezrozumiały.
Liczby, jakimi operuje się w matematyce, są w istocie niematerialne i abstrakcyjne. Materializują się dopiero wtedy, gdy zwiąże się je ze zjawiskami lub przedmiotami materialnymi w celu określenia ich charakterystyk ilościowych, w szczególności za pomocą wielkości fizycznych.
Od najmłodszych lat uczy się nas, że błędem jest przeczyć liczbom.
Jednak właśnie w tym tkwi problem, bo liczby mogą nas również mylić.(3) Oczywiście, nie same liczby, tylko ludzie, którzy wykorzystują je do tworzenia fałszywej wiedzy i przekazywania sfingowanych informacji.
Na odwiecznym przeświadczeniu o obiektywności danych liczbowych żerują różni manipulanci. W ich rękach liczby stają się narzędziem kłamstw i oszustw, wskutek czego tracą swą obiektywność i wiarygodność.
Kłamstwa liczbowe znane są od dawna. Tak na przykład, zaniżano liczebność wojsk i uzbrojenia, by wpędzić wroga w pułapkę zaskoczenia i zniszczyć go, albo zawyżano, by go odstraszyć. Jednak prawdziwy raj dla „oszustów liczbowych” nastał dopiero teraz, w czasach masowej digitalizacji, big data oraz najnowszych środków i sposobów komunikacji społecznej.
Kłamstwa liczbowe są efektem różnych manipulacji dokonywanych na danych matematycznych oraz podawania nieprawdziwych liczb dla różnych zjawisk. Najwięcej takich manipulacji dotyczy danych statystycznych. Nic dziwnego w tym, że powszechnie statystyka ma złą opinię. Uznaje się ją za najbardziej podatny na kłamstwa dział matematyki. Dlatego do wyników badań statystycznych należy podchodzić z dużą ostrożnością.
Ze zmanipulowanymi danymi liczbowymi ma się już tak często do czynienia na każdym kroku – w reklamach, wiadomościach radiowych i telewizyjnych, w prasie, w wypowiedziach ekspertów, korporantów, przedsiębiorców, handlarzy, finansistów, lekarzy, farmaceutów, polityków, policjantów dziennikarzy i duchownych - że zwykłym śmiertelnikom trudno się w tym wszystkim połapać. Dlatego najczęściej oni stają się łatwym łupem kłamców liczbowych. Toteż, by temu zapobiec, naucza się w szkołach podstawowych i średnich, na przykład w Niemczech, przedmiotu „Czytanie wykresów”. A przy okazji pokazuje się, jak można fałszować wykresy.(4) W epoce cyfrowej należałoby ten przedmiot nauczania wprowadzić wszędzie.
W ostatnich latach pojawiło się wiele publikacji na temat oszustw liczbowych, które, zdaniem ich autorów, mają uświadomić czytelnikom, w jaki sposób można ich oszukiwać za pomocą liczb i ustrzec przed przykrymi konsekwencjami łatwowierności danym liczbowym. Ale z drugiej strony, można wykorzystywać je także jako podręczniki oszukańczych praktyk stosowanych w matematyce. Cóż, każdy kij ma dwa końce.
Liczby nie kłamią. Dlatego cieszą się szczególnym zaufaniem, zwłaszcza w czasach fake newsów. Każdy polityk, obojętne, z jakiego obozu, podpiera swoje enuncjacje liczbami i statystykami, by uchodzić za wiarygodnego w społeczeństwie. Im więcej liczb przytacza, tym bardziej uważa się go za wiarygodnego. Niestety, często mu się to udaje, ponieważ, jak twierdzę, ludziom na ogół brak podstawowej wiedzy z matematyki, nawet z zakresu tabliczki mnożenia i procentów.
2. Różne sposoby manipulacji liczbami
2.1. Podawanie nieprawdziwych danych liczbowych. Często, w celu wyolbrzymienia lub bagatelizowania zdarzeń, podaje się do publicznej wiadomości w mass mediach nieprawdziwe liczby, których zazwyczaj nikt nie sprawdza. Z tym ma się bardzo często do czynienia przy podawaniu liczb uczestników manifestacji, demonstracji, pochodów, wieców, spotkań wyborczych itp. Różne instytucje podają dowolne liczby różniące się nawet 0 50%. Na przykład, w gazecie „Kölner Stadtanzeiger” napisano, że w Kolonii w procesji wielkanocnej uczestniczyło 800 tys. osób. Jeden z czytelników policzył, czy tyle osób mogło się tam zmieścić. Okazało się to niemożliwe, ponieważ musieliby stać w 40 rzędach ciasno obok siebie, upakowani jak sardynki w puszce.
W naszych sprawozdaniach i komunikatach prasowych i telewizyjnych jest mnóstwo podobnych fałszerstw.
Tak na przykład nasz rząd ogłosił, że w tym roku nakłady na służbę zdrowia przekroczą poziom 6% PKB. Ale eksperci twierdzą, że to tylko papierowy sukces, dzięki zastosowaniu księgowości kreatywnej. (5)
Według Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej, rząd posłużył się pewną sztuczką księgową, a mianowicie wziął pod uwagę wydatki w roku bieżącym, ale odniósł je do PKB sprzed dwóch lat, a nie sprzed jednego, jak zapisano w odpowiedniej ustawie. Wobec tego, faktycznie, realnie wydatki na zdrowie wyniosą w tym roku zaledwie 5,07 % PKB, czyli prawie jeden punkt procentowy mniej niż wynika z rządowej deklaracji. (6)
Szczególnie dużo kłamliwych liczb podawano w wielu krajach w czasie pandemii koronawirusa odnośnie liczby zachorowań, zgonów, komplikacji poszczepiennych itd. Jak trzeba było, to z premedytacją zaniżano, albo zawyżano je, byleby zafałszować stan faktyczny i zagrożenia, mając na uwadze interes ekonomiczny państwa i korporacji produkujących szczepionki, a nie dobro pacjentów i społeczeństwa. Teraz dają znać o sobie powikłania poszczepienne. „Według prawników w całych Niemczech toczy się co najmniej 185 procesów cywilnych dotyczących domniemanych szkód spowodowanych przez szczepienia przeciwko koronawirusowi. Dwie kancelarie prawne w Düsseldorfie i Wiesbaden reprezentują odpowiednio 135 i 50 spraw. Pozwy są skierowane przeciwko wszystkim czterem głównym producentom szczepionek na koronawirusa: BioNTech, Moderna, AstraZeneca i Johnson&Johnson. Pierwszy proces rozpocznie się 7 lipca przed Sądem Okręgowym we Frankfurcie. Pozwanym jest producent szczepionek BioNTech z Moguncji. Powódką jest kobieta, która między innymi twierdzi, że doznała uszkodzenia serca w wyniku szczepienia Covid 19.”(7)
Nagminnie manipuluje się wskaźnikiem inflacji. Różne źródła podają różne liczby, a obywatele dokonujący zakupów twierdzą, że są to liczby celowo zaniżane przez rząd i ekonomistów związanych z partią rządzącą. W tej sytuacji trudno dociec prawdy..
2.2. Manipulacje cenami
Niedawno nasz rząd chwalił się, że mamy najtańszą benzynę w UE. Dlaczego? Bo np. w Niemczech 1 litr benzyny kosztuje 1,76 €, co w przeliczeniu daje 8,45 zł, a u nas 1 litr benzyny kosztuje średnio 6,80 zł. Taniej? Tak. Przecież liczby nie kłamią. Tyle tylko, że za przeciętną płacę w Niemczech (4100 €) Niemiec kupi 2330 litrów benzyny, a Polak za średnią płacę (5490 zł) tylko 887 litrów. Podobnie w Niemczech kilogram cukru kosztuje 0,80 € (3,80 zł), a w Polsce tylko 2 zł. Ale Niemiec kupi za średnią płacę 5125 kg, a Polak tylko 2745 kg.(8)
Nic, tylko uwierzyć kłamcom, żyć w Polsce i chwalić rząd za osiągnięcia gospodarcze. Żonglowanie kursami walut i siłą nabywczą pieniądza w danym kraju i w Polsce jest ulubioną manipulacją dziennikarzy występujących w programie telewizyjnym „Polacy za granicą”.
2.3. Zastępowanie liczb procentami i na odwrót
Kilka razy dziennie pokazywano w telewizji państwowej (reżimowej) radosne twarze emerytów z powodu rekordowej waloryzacji emerytur, jakiej dotychczas nie było, wynoszącej aż 14,8%. Dla wzmocnienia efektu propagandowego w tle umieszczono maszynkę liczącą mnóstwo stuzłotówek. Faktycznie wysoki procent podwyżki. Ale ile to wynosi w liczbach? Otóż w przypadku najniższej emerytury jest to 250 zł, tj. ok. 4 kg wędlin lub 7 kg lub schabu lub 3 kg filetów dorsza. Byłoby chociaż tyle, gdyby nie podwyżka składki zdrowotnej do 9% liczonych z kwoty emerytury brutto. W tym przypadku lepiej operować procentami niż liczbami. Nota bene, waloryzacja nie wyrównuje strat wynikających z szalejącej inflacji i nieuzasadnionych podwyżek cen towarów (głównie żywności), lekarstw i usług.
Podobnie głosi się, że nakłady finansowe na przykład na oświatę lub zdrowie, albo zarobki, wzrosły o 40% w porównaniu z rokiem ubiegłym, ale w liczbach bezwzględnych jest to zaledwie kilka milionów zł. Jednak „kilkadziesiąt” budzi większe emocje niż „kilka”.
Inny przykład. W styczniu 2016 roku renomowany austriacki portal pogodowy poinformował, że zima była o ponad 300% cieplejsza. Faktycznie było o dwa stopnie cieplej niż zwykle, ale oczywiście „ponad 300% cieplej” brzmi znacznie bardziej dramatycznie. Być może, pomysł określenia wahań temperatury w procentach mógł wziąć się z dobrych intencji, ale mimo to był ewidentną manipulacją.
Kolejnym przykładem jest manipulacja wynikami wyborów. Podaje się, że w 2019 roku partia rządząca PiS uzyskała 43,59% głosów. Zdawałoby się, imponujący wymik. Ale na tę partię glosowało 8,05 mln osób z 30,25 mln osób uprawnionych do głosowania, tj tylko 26 % wyborców.(9) Inaczej mówiąc, trzy czwarte Polaków nie głosowało na PiS. Czy naprawdę jest się czym chwalić i twierdzić, że reprezentuje się całe społeczeństwo?
3. Manipulacje wykresami
Wykresy można przedstawiać dowolnie na wiele sposobów za pomocą manipulacji osiami współrzędnych „x” (przeważnie jest to oś czasu „t”) oraz „y”, jak i odpowiedniej wizualizacji wykresów. Zazwyczaj manipulację wykresami stosuje się w celu sfałszowania faktów (zależności jednej wielkości zmiennej od drugiej) wyrażanych za pomocą liczb.
Manipulacji osią x dokonuje się na różne sposoby.
Po pierwsze, przez zaznaczanie jednakowej długości odcinków, co sugeruje jednakowe odstępy czasu, tymczasem za takimi samymi odcinkami kryją się różne odstępy czasu. Dzięki temu zabiegowi można spłaszczać wykres, jak się chce.
Po drugie, przez ograniczanie wyboru obszaru odcinków na osi czasu. Jeśli jakaś wielkość zmienia się w czasie tak, że najpierw jest faza wzrasta, potem utrzymywania się na jednakowym poziomie i znów faza wzrasta, to wystarczy ograniczyć wybór odcinków na do pierwszych dwóch faz, by pokazać, że faza constans trwa dłużej niż naprawdę. Jeśli na przykład cena jakiegoś produktu rośnie, potem jest stała i znów wzrasta, to eliminując trzecią fazę sprawia się wrażenie, jakoby cena zmieniała się, co jest nieprawdą.
Po trzecie, przez zastępowanie wielkości „s” odmierzanej na osi x przez odpowiednio dobraną funkcję tej wielkości f(s). Tym sposobem uzyskuje się efekt wygładzenia nierówności wykresu.
Manipulacje osią y polegają na ścieśnianiu i rozciąganiu tej osi.
Po pierwsze, gdy zagęści się odcinki na osi y, wówczas wcześniejsy wzrost wydaje się znacznie mniejszy niż w rzeczywistości. A w wyniku rozciągnięcia osi y wzrost ten wydaje się znacznie silniejszy od następnego.
Po drugie, przez odpowiednie wycinanie wykresu tak, by jego początek nie znajdował się w punkcie zerowym osi y. Dzięki temu ukrywa się wszystko, co działo się wcześniej, a eksponuje się tylko to, co się chce. Inne przypadki manipulacji wykresami polegają po pierwsze, na umieszczeniu strzałki na końcu wykresu, co sugeruje, że nadal będzie on mieć taki sam kształt.
Po drugie, na odpowiednio dobieranej wizualizacji wykresu prezentowanego przez figury geometryczne dwu- i trójwymiarowe w celu wzmocnienia efektu postrzegania go. Jeśli wykres przedstawia się za pomocą prostokąta lub kwadratu, podwojenie tylko jednego boku prowadzi do czterokrotnego powiększenia ich powierzchni, a gdy za pomocą prostopadłościanu lub sześcianu – do ośmiokrotnego zwiększenia ich objętości.
Po trzecie, na doborze odpowiednich kolorów wykresu tak, by osłabiać lub wzmacniać wrażenia estetyczne.
4. Manipulacja wskaźnikami inflacji
Od paru lat szybko rośnie inflacja, której skutki odczuwają coraz bardziej producenci, usługodawcy, przedsiębiorcy, a najwięcej konsumenci, szczególnie najubożsi. Toteż stała się ona tematem wiodącym w mediach, komunikatach rządowych i rozmowach zwykłych obywateli. Rząd stara się jak może częściowo pomniejszać straty finansowe ponoszone przez niektóre grupy zawodowe, emerytów i rencistów, ale z wielkimi oporami i nie do końca. Dobre i to. Przede wszystkim interesują go te grupy, na które liczy w nadchodzących wyborach parlamentarnych. W związku z tym szaleje rozdawnictwo pieniędzy na koszt podatników.
Rząd PiS-u chwali się znacznym wzrostem średniego wynagrodzenia. Wzrosło ono z 3900 zł w 2015 r. do 7500 zł w 2023 r., a więc prawie dwukrotnie (190%). Faktycznie, imponujące osiągnięcie. Ale jaka była siła nabywcza pieniądza w 2015 roku, a jaka jest obecnie? O tym się nie mówi. (Wyższy wzrost płac był za rządu komunistów w latach 1988-1994, z 54 000 zł do 5 330 000 zł, ale wcale lepiej się nie żyło.)
Dziury w budżecie łata się pożyczkami i dodrukowywaniem pieniędzy bez pokrycia, Więcej pieniędzy jest w obiegu niż wynosi wartość zasobów finansowych państwa. Według raportu NBP wartość podaży pieniądza M3 przekroczyła już 3 bln zł.(10) NBP opublikował 7.03.23 dane o stanie oficjalnych aktywów rezerwowych. Wynika z nich, że na koniec lutego 2023 r. ich stan wynosił 727,72 mld zł. To o wiele mniej niż 3 bln zł w obiegu. Różnica to pieniądze puste.
W efekcie mamy galopujący wzrost zadłużenia państwa, co skutkuje napędzaniem inflacji i wzrostem rozdawania pieniędzy, Słowem, błędne koło. A jednocześnie usiłuje się zmarginalizować inflację i obiecuje stosunkowo szybką jej likwidację oraz dobrobyt. Wszystko po to, by uniknąć odpowiedzialności za nieudolną politykę gospodarczą, która wpędziła kraj w „stan przedzawałowy” zadłużenia i na skraj bankructwa. W kwietniu 2023 zadłużenie państwa przekroczyło 1,5 bln zł i co godziinę rośnie o 12 mln zł. Według wskazań liczników zadłużenia Polski w dniu 23.04.2023, dług publiczny i niekontrolowany przez parlament wynosił ok. 1970 bln zł. (www.dlugpubliczny.org.pl; dostęp 23.04.2023) Na jednego mieszkańca przypadało ok. 520 mln zl długu. (Ludność Polski w 2023 r. wynosi 37, 767 mln). (11)
Rząd czyni winnymi opozycję, byłego premiera, Unię Europejską (za to, że nie daje pieniędzy za niespełnione zobowiązania rządu i niepłacenie kar zasądzonych przez Trybunał Europejski), Niemcy, Czechy, Rosję, Chiny i wszystkich innych oprócz siebie i despotycznie rządzącej partii. Najgorsze jest to, że wielu ludzi daje się nabierać na czcze obiecanki, zwłaszcza stały twardogłowy elektorat PiS-owski, który za skarby świata nie zmieni swych poglądów, jak przysłowiowa krowa.
Słuchając wypowiedzi członków rządu i kierownictwa partii rządzącej na temat inflacji i jej wskaźników, nie wiadomo jaką inflację i jakie jej wskaźniki mają oni na myśli. Dowolnie żonglują tymi pojęciami, jak kuglarze piłeczkami, a gawiedź zauroczona tymi trickami wierzy im. A przecież jest kilka rodzajów inflacji: popytowa (wzrost cen wynika z nadmiernego popytu w stosunku do podaży oraz z nadmiernej ilośći pieniądza w obiegu), kosztowa (przyczyną wzrostu cen są rosnące koszty produkcji), strukturalna (jej przyczyną jest niedostosowanie struktury produkcyjnej do zmieniających się potrzeb nabywców. Inflacja ta ma charakter popytowo – kosztowy) i bazowa (służy bankowi centralnemu do oceny średnio- i długookresowego trendu wzrostu ogólnego poziomu cen).
Centralne banki posługują się terminem „inflacja bazowa”, najwygodniejszym dla nich ze względu na możliwości manipulowania. Na jej podstawie dokonują pomiarów zmian cen towarów i usług konsumpcyjnych oprócz żywności i energii, których ceny zmieniają się najbardziej, najszybciej i najwięcej obciążają budżety domowe. Wskutek wyłączenia cen tych towarów mierniki inflacji bazowej wykazują sporą stabilność w długich okresach i dlatego pozwalają bankom określać, co jest skutkiem chwilowym, a co trwałą zmianą presji inflacyjnej. Pytanie, na ile to prawdziwe. W każdym z tych mierników ma się do czynienia z manipulacjami opisanymi wcześniej.
Najpopularniejszy i powszechnie wykorzystywany w Polsce jest miernik inflacji związany z inflacją konsumencką, tj. inflacją doświadczaną i odczuwaną przez przeciętnego konsumenta w czasie zakupów, gdy okazuje się, że za tę samą kwotę może nabywać coraz mniej, albo coraz gorszej jakości produktów. Tym miernikiem jest wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych, czyli „konsumencki indeks inflacji” CPI (Consumer Price Index). Wskaźnik ten oblicza Główny Utrząd Statystyczny na podstawie średniej ważonej cen towarów i usług nabywanych przez przeciętne gospodarstwo domowe.(12) Narodowy Bank Polski posługuje się pojęciem inflacji bazowej i miernikami właściwymi tej inflacji w celu określania aktualnej wysokości inflacji i jej tendencji.
Obecnie NBP posługuje się głównie indeksem inflacji bazowej „netto", czyli po wyłączeniu żywności i paliw z koszyka CPI, tj. około 30% jego zawartości. Usuwa się też z koszyka CPI produkty, których ceny są kontrolowane (napojów alkoholowych, biletów komunikacji miejskiej, energii elektrycznej, wyrobów tytoniowych, paliwa, usług pocztowych i telekomunikacyjnych i ubezpieczeń), tj około 25% zawartosci koszyka CPI oraz produkty, których zmienność cen, mierzona odchyleniem standardowym, przekracza przyjętą umownie wartość graniczną (znaczna część owoców i warzyw, opłat za użytkowanie mieszkania), tj. około 15%. W sumie usuwa się z koszyka CPI okolo 70% jego zawartości. Nic dziwnego, że w rezultacie takiej manipulacji uzyskuje się wskaźniki inflacji znacznie zaniżone wyłącznie przez NBP.
Bezkarnie i bez żenady manipuluje się danymi o stanie i dynamice gospodarki dostarczanymi przez Główny Urząd Statystyczny, który nie oblicza i nie podaje do wiadomości wskaźników inflacji. To robi NBP i Rada Polityki Pieniężnej. Prezesem NBP i Przewodniczącym RPP jest ta sama osoba, mocno związana z partią rządzącą, a skład RPP jest zdominowany przez członków tej partii. Obie instytucje, które nie podlegają żadnej kontroli zenętrznej, mogą celowo, nie ponosząc żadnej odpowiedzialności prawnej, fałszować wysokość inflacji na polecenie rządu lub partii rządzącej. Istnieje duże prawdopodobieństwo potwierdzone praktyką, że robią to, mając na uwadze bardziej cele polityczne niż ekonomiczne. Ważniejsza jest dla nich troska o dobry, choć w istocie fałszywy, wizerunek rządu dzięki tuszowaniu jego kłamstw o stanie gospodarki i inflacji, aniżeli głoszenie prawdy i dobro obywateli oraz państwa.
Wiesław Sztumski
25. 04. 2023
Przypisy
(1) Kobiety kłamią, mężczyźni kłamią, ale liczby nie kłamią. (Jerome-Max Holloway, amerykański zawodnik mieszanych sztuk walki.)
(2)„Liczby nie kłamią, ale tak łatwo je przeinaczyć.” (Peter Baskerville, przedsiębiorca, wykładowca i założyciel startupu, Brisbane, Australia)
(3) Ulrich Woelk, (https://www.deutschlandfunkkultur.de/statistik-und-populismus-zahlen-luegen-nicht-ein-100.html)
(4) Serwer Edukacyjny Berlin-Brandenburg (https://bildungsserver.berlin-brandenburg.de/lesen-diagramme)-
(5) Jest to rejestrowanie, ewidencjonowanie, przetwarzanie i prezentowanie zdarzeń gospodarczych z wykorzystaniem obowiązujących przepisów i właściwie interpretowanych zasad rachunkowości w sposób, który nie jest bezpośrednio w tych przepisach wskazany, a który jest wynikiem zastosowania pomysłowego, twórczego i niestandardowego podejścia do tych przepisów i zasad. (Piotr Gut, Kreatywna księgowość a fałszowanie sprawozdań finansowych, Aldona Kamela-Sowińska, Wydawnictwo C.H. Beck, Warszawa 2006)
(6) Jakub Kapiszewski, Michał Rogalski, Papierowy sukces w finansowaniu służby zdrowia. Kreatywna księgowość pomogła w realizacji rządowych obietnic, „Onet Wiadomości” 23.05.2023.
(7) Zahlreiche Klagen wegen möglicher Impfschäden, „Tagesschau“, 11.04.2023
(8) Wszystkie dane liczbowe (place, ceny kur Euro) według stanu na kwiecień 2023.
(9) Obwieszczenie Państwowej Komisji Wyborczej z dnia 14 października 2019 r
(10) Agregat M3 składa się z pieniędzy gotówkowych (monet i banknotów w obiegu poza sektorem bankowym), wkładów w bankach i podobnych instytucjach płatnych na żądanie (depozyty bieżące), depozytów i innych zobowiązań banków wobec podmiotów niebankowych o pierwotnym terminie zapadalności do 2 lat, dużych depozytów z terminem wypowiedzenia do 3 miesięcy (włącznie), depozytów terminowych, depozytów z terminem wypowiedzenia do 3 miesięcy (włącznie), dużych depozyty terminowych, terminowych umów odkupu dłuższych niż 1 dzień, długoterminowych depozytów w walutach obcych.
(11) Na podstawie rządowego projektu budżetu na 2023 rok przyjętego przez Sejm nie da się rzetelnie ocenić, jaki jest stan finansów publicznych. W projekcie rząd przedstawił deficyt budżetu państwa w 2023 roku w wysokości 65 mld złotych. Wszyscy eksperci wiedzą, że te 65 miliardów to fikcja, nic nieznacząca liczba, niewielki wycinek finansów publicznych, którym można dowolnie manipulować, bo rząd od kilku lat co roku wyprowadza poza budżet państwa setki miliardów złotych do funduszy poza budżetem państwa, poza kontrolą parlamentu, poza kontrolą społeczną. Zadłużenie tych funduszy, które nie są częścią budżetu państwa, osiągnie na koniec przyszłego roku kosmiczną wielkość 422 miliardów złotych – dziewięć razy więcej niż w 2015 roku. (Budżet państwa na 2023 to fikcja. Co czwarta złotówka długu poza kontrolą, „Dziennik Gazeta Prawna”, 6 września 2022)
(12) GUS oblicza też wskaźnik inflacji producenckiej, którą generuje wzrost kosztów wytwarzania dóbr. Wzrost inflacji producenckiej pociąga za sobą wzrost inflacji konsumenckiej, ponieważ producenci podnoszą ceny, by zmniejszyć straty spowodowane koniecznością ponoszenia coraz większych kosztów produkcji.